Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 30 lipca 2015

Człowiek człowiekowi obcy

Od czego boli Cię dupa heteryku?

pedały, geje,blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




I ty, i ja 
urządzimy wyspę bez pomocy
tych, co tak chcą nam
włazić w pościel w butach,
w środku nocy.(...)*


    Jakiś czas temu znalazłem filmik w internecie o dwóch gejach trzymających się za ręce, spacerujących ulicami Moskwy.(filmik poniżej)
Dlaczego człowiek daje sobie prawo do wyzwisk, czy do przemocy fizycznej?  Taka sytuacja miała miejsce w tym przypadku.(przykład Dominika czytaj post)
       Akcja filmiki, o którym wspomniałem była przeprowadzona w Rosji. Czytając komentarze naszych rodaków, można by złapać się za głowę. Ludzie  którzy by pozbyć się homoseksualistów do życia powołali by A.Hitlera,.
Tekstami typu "do gazu z pedałami', "Hitler wróć i zrób z ciotami porządek" to standard.
Mało kto zastanawiał się chyba, że gdyby Hitler żył w czasach dzisiejszych to faktycznie -JA jako ten pedał stał w bym w kolejce do pieca ale autorzy tych wpisów również.
NIby tacy heterycy, a każdy chce nas jebać!,Więc czemu to Ciebie boli dupa ?

    Zastanawia mnie i nigdy nie przestanie dziwić agresja ze strony ludzi.
Skąd tyle agresji, nienawiści, złości? Co robią złego Ci dwaj młodzi ludzie trzymając się za ręce? Gorszą tym społeczeństwo ? Tym zachowaniem niszczą model rodziny ? Uczą złego zachowania dzieci ?. Należy sobie zadać pytanie, czy to przypadkiem nie ten dorosły, używając wulgaryzmów, czy przemocy robi większą szkodę, i takim zachowaniem uczy tworzenia relacji międzyludzkich swoich dzieci ? Nikt inny jak "TY" sam, nie zniszczy twojego modelu rodziny.

   Ludzie zadajcie sobie pytanie co Ci się dzieje, gdy na ulicy zobaczysz dwóch chłopaków idących za rękę czy dwie dziewczyny ? Dostajesz zawrotu głowy ? Tracisz wzrok na cały dzień? Złamiesz nogę? Nagle zapłacisz większy podatek ? Nie! Nie dzieje się nic, kompletnie nic! Podobnie gdyby doszło do legalizacji związków partnerski. Co Ci się stanie ? Jakie szkody odniesiesz?
Religia na to nie pozwala? ( a czy każdy musi być wierzący? Chodząc do kościoła nie znaczy że jesteś katolikiem praktykującym, wiarę ma się w sobie, w czynach, nie w murach) Tradycja? zachowaj ją, a innym pozwól mieć swoje tradycje i zasady. Tobie nic się nie stanie, nic nie zyskasz ani nic nie stracisz.

   Każdy ma prawo myśleć sobie co chce, ale powinniśmy uważać na to co mówimy głośno i jak reagujemy.
        Czy ci śmiałkowie z filmu byliby również tacy odważni gdyby zamiast tych dwóch młodych chłopców szło dwóch kolesi z siłowni po 185 cm wzrostu, ubranych w dresy ?
Przecież tacy geje też są, czy taka sytuacja nie zmieniła by postaci rzeczy ? Czy mieliby odwagę nadal rzucać wyzwiskami albo użyć agresji fizycznej ?- nie sądzę.
Nikt nikogo nie zmusza, a przynajmniej nie powinien zmuszać do akceptacji, polubienia - nie! Nie w tym rzecz, ale każdy z nas powinien zachować się z kulturą ze zwyczajnym szacunkiem do drugiej osoby, czy to tak dużo ?
    Czy nie łatwiej na widok gejów zwyczajnie odwrócić wzrok i spojrzeć na jakąś ładną dziewczynę?(przecież jesteś heterykiem po co oglądać się za gejami?!) Zamiast krzyczeć "jebane pedały" możesz powiedzieć swoje żonie/partnerce "kocham Cię". Zamiast próbować uderzyć drugiego człowieka, weź swoje dziecko na ręce, czy pograj z nim w piłkę. Czy świat nie byłby wtedy bardziej przyjazny gdybyśmy nie kumulowali w sobie agresji i złości ?

  Odrywając się od tematyki gejów i homofobów (homofobia-przeczytaj post) chciałbym przypomnieć jedną z sytuacji na meczu piłki nożnej.
Jakiś pseudo kibic wtargnął na boisko i zachowywał się agresywnie, przypadkiem został postrzelony gumową kulą i zmarł. Jeden z głosów z tłumu krzyczał do policjantów, "kurwy jebane on miał syna" "zabiliście ojca synowi". Faktycznie tak było, chłopak zmarł. Kto był temu winien? Gdyby był ojcem czy narażałby swoje życie i zachowywał się agresywnie ? Dlaczego jako ojciec nie był z synem, rodziną tylko rozwalał stadion na który i tak płaci podatki ?  Czy to nie paradoks ?
    Kolejnym przykładem była sytuacja (nie pamiętam w jakim mieście) gdy grupa chłopaków pobiła studenta, który wprowadził się na ich osiedle. Dlaczego to zrobili ?- odpowiedź jest przerażająca- on był czarnoskóry. Jeden z mieszkańców tego osiedla (facet około 50-ki) do telewizji wypowiedział się, że on nie dziwi się takiemu zachowaniu, gdyż wcześniej u nich na osiedlu nie mieszkał żaden murzyn!
Czyli jeśli na moim osiedlu pojawi się chłopak w rudych włosach, dziewczyna w lokach, to mamy przyzwolenie społeczne na robieniu im krzywdy bo wcześniej nikt podobny się tu nie pojawił ?

Wszystkim tym "maluczki" dedykuję tą piosenkę.

I ty, i ja
mamy coś swojego,
coś ważnego.
Maluczkim nic do tego.*


*J.Steczkowska-MOJA INTYMNOŚĆ

                                        

                                      



piątek, 24 lipca 2015

Wakacyjny romans

Obudzony ze snu

gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


 Ranek przywitał mnie bardzo słonecznie, zresztą cały dzień miał być skąpany w słońcu. Postanowiłem wybrać się na basen, który jest w parku, można relaksować się w wodzie albo też leżeć na trawie.
Każda z  tych opcji jest dla mnie :)
   Rozłożyłem ręcznik na trawie rozebrałem się do kąpielówek i wskoczyłem do basenu popływać.
Po kilkunastu minutach wróciłem na swoje miejsce wyjąłem książkę "11 minut" i leżąc pod słońce zagłębiałem się w historię Marii, dwudziestokilkuletniej dziewczyny z Brazylii.
Strona po stronie z pod przyciemniany okularów zauważyłem, że niedaleko mnie leży chłopak również z książką.
    Przystojny około trzydziestki, w fajnych szortach wyglądał interesująco.
Od czasu do czasu spoglądałem na niego, tak zwyczajnie, aż w którymś momencie nasze spojrzenia się spotkały.
Za drugim razem wymieniliśmy się uśmiechem, ale każdy z nas z powrotem zanurzył się  w lekturze.
Po pewnym czasie odłożyłem książkę , zamknąłem oczy i leżałem-mógłbym tak cały dzień.
   Gdy się ocknąłem sympatycznego Pana w ładnych szortach już nie było, nawet nie spostrzegłem kiedy wyszedł, spojrzałem na zegarek i sam już musiałem zbierać się do domu.
Idąc na przystanek autobusowy, zauważyłem już z daleka, że ten sam chłopak siedzi na przystanku autobusowym z którego też miał odjeżdżać  mój autobus.

     Nie zauważył mnie gdy podchodziłem, czytał książkę, dopiero zobaczył gdy już byłem blisko, spojrzał na mnie a ja powiedziałem " hallo" na przywitanie,sytuacja byłą już krępująca by udawać, że się nie widzimy, odpowiedział nieśmiałym głosem i zamknął książkę. Stwierdziłem, że to dobry moment by zacząć rozmowę.
Okazało się, że jest tu w odwiedzinach u rodziny. Nadjechał autobus my wsiedliśmy i zajęliśmy miejsce obok siebie i rozmowa toczyła się dalej  bardzo swobodnie, troszkę o książkach- czytał jakąś historyczną, nie w moim temacie- rozmowa przebiegała tak sprawnie, że nim się zorientowaliśmy on musiał już wysiadać, stacje wcześniej niż ja, nawet nie zdążyliśmy się sobie przedstawić, nie daliśmy sobie żadnego kontaktu do siebie, nic.
Miłe chwile spędzone z nieznajomym dobiegły końca, bez żadnej możliwości kontynuacji, ale było miło.
   Po powrocie do domu zostawiłem rzeczy w przed pokoju zabrałem psa i poszedłem na spacer do mojego ulubionego parku.
Spacerując wąskimi ścieżkami parku szedłem w kierunku "mojej ławki", która okazałą się już zajęta przez kogoś. Im bliżej podchodziłem zorientowałem się, że to nowy kolega z basenu.
Siedział na ławce i czytał swoją książkę, byłem w lekkim szoku, kto mógłby się spodziewać, że jeszcze trafimy na siebie.
Postanowiłem podejść i przywitać się. Chłopak był również zaskoczony, że mnie zobaczył ale było widać zadowolenie na jego twarzy.
Padły oczywiste pytania " Co Ty tu robisz?" i od słowa do słowa, próby wyjaśnienia skąd każdy z nas się tu wziął, siedziałem już obok niego, a on odłożył książkę obok.
   Nazywa się Rafał, tym razem przedstawiłem się od razu by móc mówić sobie po imieniu.
Swojmu pieskowi zafundowałem dłuższy popołudniowy spacer.
My siedzieliśmy sobie na ławce a słońce pomału chowało się za wierzchołkiem drzew.
Miałem czas zresztą nie spieszyło mi się do domu, a on sprawiał wrażenie jak by w moim towarzystwie również czuł się dobrze.

    Nie pamiętam jak to się stało, ale Rafał chcąc wziąć książkę z ławki niechcący dotknął swoją dłonią o moją.  W tym momencie oboje spojrzeliśmy na siebie, jakby w lekkim strachu przed tym dotykiem, sam byłem w lekkim szoku. Patrzyliśmy tak jeszcze na siebie, było już szaro, dookoła nas drzewa i nikogo więcej poza nami i psem który leżał nieopodal nas. Nasze twarze się zbliżyły, w pewnym momencie złączyły w pocałunku, na chwile znowu spojrzeliśmy na siebie, Rafał delikatnie się uśmiechnął, ja również spojrzałem mu w oczy złapałem go za twarz chciałem ponownie pocałować, aż nagle poczułem, że ktoś wylewa mi na nogę zimną wodę. Ocknąłem się pomiędzy promieniami słonecznymi dostrzegam Biga, który wylewał na mnie strumienie wody z butelki a za nim stali nasi znajomi którzy mieli dołączyć do mnie na basenie.

   Książka o tematyce seksu i romansu, oraz gorące słońce pobudziły mnie do wyobraźni. Odwróciłem się za siebie chcąc zobaczyć czy przystojny chłopak w fajnych szortach jeszcze jest, ale faktycznie już go nie było, zresztą jego dziewczyny też nie ...


niedziela, 5 lipca 2015

Samotność

Mogło być inaczej

śmierć Dominika,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

    Od kilku dni obserwuje sytuację związaną z samobójstwem młodego chłopaka.
Oczywiście mowa tu o Dominiku (14l.), który powiesił się w swoim domu, ponieważ był szykanowany i upokarzany nie tylko przez kolegów w szkole ale również nauczyciela.

    Wszyscy mówią -gej!, bo miał modną fryzurę, - pedzio! gdyż nosił spodnie rurki i przyjaźnił  się z dziewczynami.
    Gej, czy nie gej jakie to ma znaczenie kiedy życie odbiera sobie w zasadzie dziecko ?!
Nikt nie zareagował w porę, by go uratować. Nikt  nie umiał wyciągnąć do niego pomocnej dłoni !
A to co się dzieje po jego śmierci jest jeszcze dodatkowo oburzające.

     Powstają profile na Facebooku nie tylko te, które mają na celu kpienie z tragedii. Nikt na chwilę się nie zatrzymał, nie pomyślał, że zginął człowiek. Nie było minuty ciszy, agresja rodziła się jeszcze większa. Powstały tez profile, które  nie wiem mają go wskrzesić ? Upamiętnić tragedię ? Tworząc te profile niczego nie osiągniemy, dajemy jedynie pole do popisu tym, którzy chcą wylewać swój jad, tylko tyle.

    Warto byłoby się też zastanowić co z tymi ludźmi, którzy wypisują wulgaryzmy i przezwiska ?!
Przecież w większości przypadków to również dzieci, których rodzice siedzą w pokoju obok.
Tak zwane bezstresowe wychowanie daje teraz swe znaki.
Dzieci wyrastają na ludzi pozbawionych morałów, bądź też (i chyba tu warto byłoby się zastanowić) zakompleksionych i nie dowartościowanych ludzi, którzy poniżając innych mogą zwiększyć swoją wartość i szacunek u kolegów, a bezkarność w internecie oraz anonimowość daje dużo pole do zabawy.
    Dlaczego nie edukujemy dzieci i rodziców, nie uprzedzamy ich o ewentualnych zagrożeniach wypływających z wolnego korzystania z internetu?.
Młodzież tych zachowań skądś się nauczyła. Agresywne zachowanie nie bierze się do tak sobie.

   Mówi się, że Dominik był bardzo wrażliwy, miał kompleksy, i to też doprowadziło do tej sytuacji.
Był wrażliwy i miła prawo takim być.
Każdy z nas  przechodził swoje traumy w szkole. każdy z nas ma jakąś historię, radzimy sobie różnie, jednych to boli, inni się tym nie przejmują, a inni tak jak Dominik nie radzą sobie.
Jak bardzo musiało być to dla niego ciężkie i upokarzające_ Jak bardzo musiao go to bole, że zdobył się na odwagę by odebrać sobie życie_ Zaplanować ten dzień tak, by  miał możliwość realizacji planu?.

    Co on w tym momencie myślał prosząc mamę by mógł zostać w domu, co myślał gdy ona wyszła do  pracy, co myślał wiążąc sobie sznurówki wokół szyi, co może myśleć czternastoletnie dziecko... ?

    Przykładów takich jak Dominik, jeśli chodzi o prześladowanie w szkołach jest mnóstwo.
Polecam wszystkim film NASZA KLASA . Film porusza problemy młodzieży nękanej przez swoich rówieśników w szkołach.




sobota, 27 czerwca 2015

Poranek

Jesteś dla mnie waży

gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

    Wstaję rano, w zasadzie godziny przedpołudniowe, wchodzę do kuchni Biga już nie było. Jak zwykle zastałem martwą ciszę, jedynie piesek kręci się obok mnie bo chce dostać karmę.
Zauważam na szafce przyklejoną żółtą karteczkę  z napisem "Kupiłem takie karteczki to masz pisać, że mnie kochasz :) "  Uśmiechnąłem się,  bo było to bardzo miłe zwracając szczególną uwagę na słowa "masz pisać", ale to cały Big wie czego chce i zwyczajnie o to prosi-domaga się wręcz!
Oderwałem jedną karteczkę i napisałem "Kocham Cię i śpij słodko" naklejając na globus który stoi na jego nocnej szafce. Napisałem "śpij..." bo gdy wróci z pracy będzie to około gdz. 22, a tymczasem ja już będę w pracy.
    Następnego ranka Biga ponownie nie było w domu a na mojej szafeczce była karteczka "ja Ciebie bardziej ;) "  
Minęło chyba już z dwa tygodnie a owe karteczki nadal są na swoich miejscach.(tak lekko zakurzone nie jestem typem "pani gospodyni")

    Ostatnie dni minęły mi bardzo szybko. Na szczęście pogoda dopisała więc dużo czasu spędziłem w  parku na ławce z książką. Kolejny raz pochłaniam "11 minut" P.Coelho. w ten sposób pisanie własnej książki odkładam na później.
     Wracając z siłowni pomyślałem, że zamiast przygotowywać jedzenie w domu kupię coś na mieście.
I tak jak przeważnie skręciłem na ulice tzw. Turecką.  Wszędzie pełno sklepów odzieżowych z ich ubraniami, restauracje i knajpki min. z  Kebabem, a dokładnie z Dönertasche, tak mówi się w Niemczech. Jak zawsze poprosiłbym o zapakowanie potrawy i zjadłbym ją w domu.
Ale gdy usłyszałem to pytanie zawahałem się i odpowiedziałem, że zjem na miejscu.
Dlaczego o tym wspominam ? Stoliki były zajęte przez pary, albo grupki ludzi, ja jak zwykle byłem sam.
Wybrałem stolik na zewnątrz, niedaleko mnie siedziała też dziewczyna, o bardzo jasnej karnacji rudych włosach i piegach, Fajnie to wyglądało, na tle ludzi o ciemniejszej karnacji. Też była sama i chyba nic sobie z tego nie robiła.


   Dostałem kolejne wiadomości, tym razem nie od Biga i nie na żółtych karteczkach.
Robert jakiś czas temu napisał mi wiadomość na Facebooku  na którą nie zdążyłem jeszcze odpisać, potem kolejną, na którą znowu nie odpisałem  i jeszcze jedną " Co z Tobą ? Zamierzasz tak milczeć ? może w ogóle wykreśl mnie z życia !" i potem kolejną " ???????????????????" . 
    Tym razem odpisałem. Sam nie wiem czemu milczałem, zawsze chciałem mu odpowiedzieć ale gdy tylko dosiadłem się do komputerem odkładałem to na później. 
    Reakcja Roberta byłą natychmiastowa, zaczął mi wszystko wytykać, tzn moje milczenie, a ja wielokrotnie pisałem "przepraszam" tłumacząc , że miałem złe dni, aczkolwiek  na niewiele się to zdało bo przyjaciel dalej atakował mnie pretensjami po czym napisał " Oskar  odzywaj się do mnie byku, jesteś dla mnie ważny".

    Wtedy serce mi drgnęło, w głowie roiło się od myśli. Nie wiem kiedy ostatni raz usłyszałem, że jestem dla kogoś ważny.

    Idąc za tropem stwarzania a nie czekania na magiczne chwile postanowiłem ponownie użyć żółtych karteczek. Wróciłem z pracy około 4 nad ranem, oczywiście Big spał a ja nalałem czajnik wody, przygotowałem dwie nasze ulubione filiżanki  białe z niebieskimi wzorkami , włożyłem do nich torebeczki z herbatą i zostawiłem karteczkę z napisem "dzień dobry"  licząc na to, że tym razem uda się nam wspólnie zjeść śniadanie.
    Rano obudził mnie głos mojego faceta nadchodzący z kuchni "Oskar wstawaj!", chwiejnym krokiem z przymrużonymi oczami w samych tylko śpiochach  wyłaniam się z sypialni, widzę Biga przy stole jak je kanapkę w między czasie przeglądając strony internetowe w komputerze zbliżam się coraz bardziej a Big mówi "tam masz herbatę" wskazując mi  głową na blat szafki.

środa, 10 czerwca 2015

Na tej samej ławce w parku co ostatnio

Całkiem spontanicznie


   
gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


    Skończyłem czytać "Bóg nigdy nie mruga". Pogoda dziś dopisuje  więc zaraz po tym jak wróciłem od wizyty u okulisty, razem z Bigem zjedliśmy śniadanie a następnie zabrałem psa i książkę do parku nieopodal domu.
Ten part to w zasadzie stary cmentarz, aczkolwiek są tam też chowani nowi zmarli (dziwnie to zabrzmiało)
Mam tam ulubiona swoją ławkę, można by rzec swoje ulubione miejsce na cmentarzu :D.
Tak czy inaczej mój piesio chodził i wąchał kwiatki i trawę a ja otulony słońcem zatapiałem się w lekturę.
     W ostatnim rozdziale jest taki tekst:
"(...) życie to prezent, ale nie licz na pudełko z kokardą. Wiele lat temu pewien ksiądz jezuita zarzucił mi, że staram się żyć zbyt ostrożnie. Powiedział, że zachowujesz się tak, jakbym dostała piękną sukienkę, włożyła ją na przyjęcie, a potem siedziała cały czas pod ścianą, żeby jej nie zniszczyć. Jakbym zrezygnowała z ciasta, ponczu i zabaw, żeby jej nie ubrudzić."

Bardzo fajny tekst i myślę, że wiele osób mogło by się z nim utożsamiać, ja się  z nim łącze. Książką lekcje podane przez Regina(e) Brett nauczyły mnie, tzn, na razie uświadomiły mnie, że od małych rzeczy zmienia się cały świat.
    Nawet jeśli pewne rzeczy robimy na przymus, to i tak to działa, tak jak było to w przypadku mojego wymuszonego uśmiechu o który wspominałem w ostatnim wpisie  Nie masz ochoty, tym bardziej to zrób! W domu nie spotkają Cię żadne przygody.

Nauczyłem się działać spontanicznie, tak jak np. teraz pisząc ten tekst. Wcześniej, ok- owszem zawsze piszę spontanicznie wtedy kiedy czuję, że mogę coś napisać, że są we mnie jakieś emocje do przekazania, ale wiele tekstów zostawiałem i czekałem kilka dni aż będę pewien czy faktycznie chce je tu zamieścić, dziś  zrobię (zrobiłem skoro go czytasz) inaczej.

Nie wiem czy komuś on się spodoba?
Czy nie jest nudny?
Czy banalny?
Może i jest ale co z tego?

Jeśli taki jest jak wymieniłem wcześniej to znaczy, że ja też taki  dziś jestem, i mam prawo takim być.
Są to małe kroki, ale jednak kroki, czasem w przód, czasem może i w tył, ale człowiek coś robi.


czwartek, 4 czerwca 2015

Na ławce w parku

Powrót do świata żywych

Bóg nigdy nie mruga
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


Jestem zakochany :)
Jakiś tydzień temu podczas rozmowy z pewną osobą uświadomiłem sobie coś przykrego.
Co takiego ?-nie istotne, ale było mi dziwnie, tym bardziej, że było to prawdą.
Przez kilka dni chodziłem przygnębiony. Myślałem sobie, że fajnie byłoby umrzeć i narodzić się na nowo, aczkolwiek po chwili kolejna myśl "przecież to niemożliwe ".
     Te chwile za jakiś czas pewnie wrócą jak rzucony bumerang, zawsze tak mam.
Po radosnym uśmiechu który od pewnego czasu mi towarzyszy zostaną nici, ale ...
Idąc sobie do pracy włożyłem słuchawki do uszu  i puściłem moją ulubiona piosenkę.
Humor od razu powrócił, a ja z troszkę wymuszonym, ale jednak zawsze uśmiechem na twarzy maszerowałem przed siebie.

     Dotarła do mnie książka  Regina(y) Brett "Bóg nigdy nie mruga". Nawet nie pamiętam jak to się stało, że znalazłem jej ślad istnienia. Pewnie podczas szperania w internecie natrafiłem na jakiś cytat -w  sumie nie ważne.
Wiem, że do jej zakupu zachęciło mnie, że była przedstawiona jako zbiór myśli, które są cytowane na blogach, na pocztówkach itd. Ja jako osoba lubiąca zatracać się w przemyślenia sięgnąłem po nią bez wahania.
Przez pierwsze 78 stron przetrwałem bez wciskania pomiędzy strony moich żółtych karteczek.
Lekko zawiedziony, brnąłem dalej. Nie było to tym, czego się spodziewałem. Gdzie te złote myśli? Spostrzeżenia pełne metafor? Nie było ich.
Będąc na stronie 158 mam tych karteczek już jedenaście.
Książka, stawia na nogi, bądź zwyczajnie przedstawia życie takim jakim jest. Są zawsze dwie opcja patrzenia: pesymistycznie bądź optymistycznie.
Wybór należy do każdego z  nas, i tego właśnie uczy nas ta książka.

"Skup swoje siły na tym, żeby stworzyć dla siebie życia, o jakim marzysz, zamiast czekać, aż ktoś poda ci je na talerzu".
Zanim przeczytałem ten fragment, szukając możliwości uszczęśliwienia siebie, pomyślałem, że skoro czuje że zastygam powinienem się ruszyć, jak ?- stwierdziłem, że zapisze się na kolejny kurs językowy.
Mam już jeden nic nie szkodzi zrobić stopień wyższy dla samego siebie.
Od tamtej pory coś się zmieniło, i gdy czytałem tę książkę, dotarłem do powyższego fragmentu, uświadomiłem sobie, że tego mi brakowało. Powrotu do świata żywych.
To wszystko może wydawać się tak oczywiste, że w oczach niektórych mogę wyjść na jakiegoś nieudacznika, ale wiecie co chyba ostatnio takim siebie zrobiłem. Siedziałem użalałem się i czekałem modląc się o cud!

Ekscentryk?- tak to kiedyś byłem JA!
Niezrozumiany przez niektórych, szalony głośny ale zawsze mimo wszystko z klasą.
Kiedyś podczas wyjść do klubów to ja byłem tym pierwszym na parkiecie kiedy jeszcze DJ się nie rozkręcił, a całe towarzystwo siedziało przy stolikach dopijając napoje. To ja miałem szalone pomysły by w stroju policjanta zawitać na wieczór panieński moich koleżanek i zrobić małe show.
Wszystko było do czasu gdy przysłowie "z kim się zadajesz takim się stajesz" nie przesiąkło  mnie aż do szpiki kości.

W towarzystwie często słyszałem "Nie, Oskar chyba nie wypada" natomiast z iskierką w oku czekali aż powiem "pieprzyć to , właśnie, że wypada".
Stało się tak, że zacząłem  życiu przyglądać się  z boku, a dookoła pojawiały się osoby, które były jak cień z życia.
I stałem się taki i ja, jak z chińskiej taśmy w fabryce, jeden podobny do drugiego.
Marudzę, że brakuje mi osób które byłyby takie jak, "ja"  z tym, że ja już nie jestem tym Oskarem jakim byłem, więc jeśli te osoby są gdzieś obok, nie zauważą mnie w tłumie klonów.
Pewnie upadnę w swej wierze jeszcze nie raz, ale wiecie co "pieprzyć to!"
Ważne że chce się żyć po swojemu, bo niby kiedy należałoby to zrobić, jak u progu już trzydziestka?

"Bóg nigdy nie mruga" to książka w formie poradnika. Książka w sumie jak przyjaciel. Siadasz na fotelu trzymasz w ręku filiżankę ulubionej kawy, opowiadasz przyjacielowi o swoich problemach a on jak zawsze Ci doradza. Przyjaciel mówi Ci o swoich przeżyciach, daje Ci rady i jak on sobie z tym problemem, czy sytuacją poradził. Ty w tym czasie myślisz o tym w kontekście swoich problemów. Nie ma złotych myśli, nie ma bajek ubranych w piękne słowa, są ludzkie sprawy w miły i bezpośredni sposób przekazane.

niedziela, 24 maja 2015

Nie jestem gejem homofobem

Nazywajmy rzeczy po imieniu

gej blog parada rownosci
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
 


  Ostatnio znowu rozpętała się burza, i nie mam na myśli anomalii pogodowych ale anomalii w głowach gejów.

   Jakiś czas temu w sieci pojawił się felieton Pani Karoliny Korwin Piotrowskiej.
Tekst pod tytułem "Biedna polska ciotka", uznany za większość gejów za tekst prowokacyjny wręcz homofobiczny.

     Oczywiście czytałem ten tekst i nie kiedy musiałem zatrzymać się na chwilę czy oby na pewno zrozumiałem to tak jak powinienem.
     Felieton oparty na przemyśleniach dziennikarki, rzucone są historyczne fakty z życia homo.
Wszystko w kontekście wyborów prezydencki i chęcią poparcia przez środowiska LGBT kandydatury na prezydenta Andrzeja Dudy.
    Felieton został napisany, wrzucony do sieci i rozpętała się burza!
Zarzuca się K.K.Piotrowskiej homofobię , atak na ludzi homo, na brak tolerancji dla środowiska LGBT. Oczywiście  używając argumentów jak że na poziomie typu "suko, lesbo..."
Argumenty które mocno przemawiały za tym, że Pani K.K.Piotrowska jest nietolerancyjna.
No cóż, tekst poruszył wciąż ciężki temat i nie dla każdego wygodny w naszym kraju, do tego opatrzony nutką żartu, kompletnie nie ma racji bytu,  z tego co można wywnioskować.
Bo przecież dystansu do siebie to nie mamy!.

   Oliwy do ognia dodał Pan Filip Chajzer umieszczając na swoim Facebooku zdjęcie z programu DZIEŃ DOBRY TVN  w którym bohaterami odcinka byli Madox i Mateusz Maga, dodając cytuję "Pan z lewej mówi właśnie, że czuje się mężczyzną. To jak ja mam teraz wytłumaczyć dziecku co to znaczy być mężczyzną? Jakieś pomysły?Przyznam, że prowokacyjne pytanie. Po co to zrobił? Nie wiem. Należałoby zapytać o to samego Pana Chajzera.
Aczkolwiek pomimo, że Madox jest mężczyzną co wynika z jego fizyczności, nie jest typem męskim.
Mężczyzną z racji fizyczności jest, ale jak poprosisz o pomoc  w odmalowaniu ścian w pokoju to nie złapie za pędzel bo mu tipsy odpadną.
Ale nawet o hetero można powiedzieć i również często używa się sformułowania "cipa"
Nie chcę być stereotypowym bo sam z tym walczę!
Przykład "hetero cipy" jest np. mój znajomy, tzn dawny znajomy, jak usłyszał o imprezie w większym gronie min. gejów to cały dzień biegał po fryzjerach, kosmetyczkach i robił sobie manicure. Wieczorem dumnie się prężył i lubił być adorowany przez gejów. A jego dziewczyna była wniebowzięta, że ma przystojnego faceta.
Lecz  już nie o same  sformułowania mi tu chodzi, lecz o brak tolerancji, i to brak tolerancji ze strony osób homo, ze strony środowisk LGBT.
Przepraszam ale to chyba "MY" musimy nauczyć się tolerancji i umiejętności dyskusji oraz argumentowaniem odpowiedzi. Atakowanie poprzez wulgaryzmy chyba schodzimy na stronę wroga.

   Kolejnym przykładem jest pani Rafalala, Wszyscy pamiętamy ten moment w którym jej "gwiazda" zadebiutowała na salonach.
Zaczęło się od tego, że pewien Pan nazwał ją "tym czymś", a ona pamiętając o zasadach tolerancji i szacunku dla innych zwyczajnie uderzyła go w twarz, potem obrzuciła wyzwiskami itd.
Czy to są granice tolerancji ?
Oczywiście ta Pani  zachował się prostacko to jest bez wątpliwości ale ja bym na to nie zareagował. Rafalala walcząc z głupcem musiała zniżyć się do jego poziomu, czy może byli cały czas na równym ?
Pani Rafalala w tym momencie z ofiary słownej stała się oprawcą fizycznym. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Nie pomoże tłumaczenie, jak to robiła, że lepiej dostać w twarz bo poboli i przestanie, natomiast uraz psychiczny zostanie. Po takim uderzeniu w twarz można również mieć uraz psychiczny.

Ale pomińmy ten wątek!
Ja się zwyczajnie pytam, ludzie którzy proszą, manifestują o równość o tolerancję sami jej nie mają, dlaczego tak jest  ?
     Gdy na jednym z profili na Facebooku pod tekstem o Pradzie równości umieściłem swój tekst PARADA RÓWNOŚCI MÓJ PUNKT WIDZENIA  zostałem automatycznie zablokowany.
Bez prawa do głosu! Zwyczajnie mi je odebrano.
Dlaczego? Bo tekst był niewygodny ? Miał prawo taki być! Organizacje LGBT chcąc nie chcąc reprezentują mnie! A forma przekazu Parady równości mi nie odpowiada. Pamiętajmy o tym że podczas Parady równości walczymy o nasze prawa, o naszą przyszłość, od tego zależy nasze "JA" w kraju w którym żyjemy, więc dlaczego  przebieramy się  w dziwne kostiumy, biegamy prawie nago?!
Może w tym wszystkim, w tej nagości  jest jakaś metafora, jakieś głębsze przesłanie, którego ja zwyczajnie nie rozumiem?!
Proszę wziąć pod uwagę , że to też miejsce publiczne. Miejsce dla wszystkich i każdy tam powinien czuć się dobrze, nie można trochę kulturalniej ?  Nie wystarczy powiedzieć "to nie chodź tam". Oni mnie reprezentują mówią w moim imieniu i mam prawo powiedzieć co myślę, nawet jeśli jestem mniejszością w tym toku myślenia  a nawet może i tym bardziej jeśli jestem mniejszością, bo przecież kto wie lepiej co znaczy być mniejszością  jak nie środowisko LGBT.

PS-Proszę nie nazywać mnie gejem homofobem, bo nim nie jestem!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...