Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejowski blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejowski blog. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2022

Ja, mój chłopak i mój Ex

Nowe relacje


Cytaty o życiu, cytaty o miłości
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania     *




     Jeśli jest się facetem po trzydziestce, a w zasadzie facetem, który zbliża się do czterdziestki ma się za sobą już kilka mniej lub bardziej poważnych związków. 
   
     Zanim poznałem Jarla, spotykałem się z kilkoma typami. Z niektórymi wiązałem jakieś nadzieję (link)
Fajnie nam się układało, seks był również dobry (link) a mimo to nie wyszło. Jedni byli tylko do zabawy. Spotkanie na jedną czy kilka nocy, bez angażowania się sobie w życie(link)
Pierwszy mój związek był z facetem, którego poznałem prawie piętnaście lat temu.
To był Big (link) Poznaliśmy się na portalu randkowym dla gejów i nasz związek rozkwitał.
dziesięć lat byliśmy ze sobą. Niestety przyszedł taki dzień, kiedy trzeba było powiedzieć STOP! Spakować walizki i wyjść z domu (link)
Minęły dwa lata od naszego rozstania. Początki nie były łatwe. Trzeba było podzielić nasz wspólny dobrobyt. Przez prawie dziesięć lat wspólnego mieszkania nazbierało się rzeczy. Bywały zgrzyty. Miałem myśli by zakończyć tę znajomość dla świętego spokoju, ale z drugiej strony wiedziałem, że to byłoby głupie rozwiązanie. Big, pomimo tego, że był już moim partnerem znaczył i znaczy dla mnie bardzo wiele.
Minęło kilka miesięcy kiedy na dobre oswoiliśmy się z sytuacją.

Dziś jesteśmy przyjaciółmi. Tak, przyjaciółmi. Mamy stały i częsty kontakt ze sobą. 
Relacja ponownie pogłębiła się, gdy Big poznał nowego faceta. Jego nowy partner to David. Bardzo fajny koleś. Mój ex i jego obecny chłopak, poznali również mojego partnera Jarla. Polubiliśmy się wszyscy. Spotykamy się na wspólne obiady, czy spacery oraz imprezy w domu. 
Lubię Davida i on mnie, bo  często ze sobą piszemy wiadomości.

Muszę przyznać, że obawiałem się jak potoczy się mój los i Biga. Dziś wiem, że bez względu z kto jest naszym partnerem, my będziemy dla siebie jak rodzina. A jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że nasi partnerzy też się polubili. 

Po wielu burzliwych momentach dziś wszystko bardzo dobrze się układa.
Ja jestem w szczęśliwym związku i moje serce się raduje gdy widzę, że Big również jest szczęśliwy.

A wy macie kontakt ze swoimi ex ?





*Zdjęcie: Opracowanie własne. Cytat pochodzi z książki C.R.Zafon "Cień wiatru"

poniedziałek, 21 lutego 2022

Powiedz, że mnie kochasz

Fantazje

Oskar gej w mieście- gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Zakwitły krokusy i przebiśniegi. Mam wrażenie, że zima już za nami. 
W ostatnim czasie, miałem mało czasu dla siebie. Mam nową pracę, która obecnie mnie pochłania, ale również jest to spowodowane nową znajomością.
O Jarlu już wspominałem. Od pewnego czasu spotykamy się regularnie(link)
Chłopakom, czyli Robertowi i Zahirowi  nic nie mówiłem o moim nowym... związku ? Oficjalnie jeszcze tego nie nazwaliśmy.
Nie chcę o tym mówić bo, oboje obecnie przechodzę przez związki, które się rozpadają albo rozpadły.
Myślę, że to nie najlepszy pomysł by emanować szczęściem, przed kimś komu właśnie życie się nie układa.
Za każdym razem kiedy się spotykamy słysze tylko "Ten miał dużego kutasa" , "Ten koleś zajebiście rucha" czy też "Ten młodziak miał mega tyłek".
Ja z powyższych względów na razie nie mówię nic.

     Na jednym ze spacerów po centrum handlowym, przeglądając dekoracje do mieszkania, Jarl oznajmił mi "Wykasowałem konto na GAYROMEO" i jak gdyby niby nic przeglądał artykuły na półkach dalej.
Moja przyjaciółka Ola twierdzi, że to dobry znak. Tłumaczyła mi, że to był sygnał, że chce mnie lepiej poznać i na tej znajomości skoncentrować.
Ja również wykasowałem konto. Koniec z randkami. Obecnie koncentruje się na znajomości z Jarlem.

     Wieczorem gdy siedzieliśmy u niego w domu na kanapie przed telewizorem zaczęliśmy się przytulać a potem całować. Jarl usiadł na mnie okrakiem, złapał w dłonie moją twarz i patrzyłmi się w oczy. 
trwaliśmy tak chwile a w tle było słychac głosy z telewizora ; "Kochasz mnie ?" zadał pytanie facet z filmu do pewnej dziewczyny. Oboje to usłyszeliśmy i śmialiśmy się w głos. Po chwili postanowiłem pół żartem pół serio zadać mu pytanie; chcesz mi coś powiedzieć ? Sugerując mu sytuację z filmu. Chłopak się zaczerwienił, spojrzał w dół i powiedział ;nie!
Trochę mnie zabolało. Poczułem się dziwnie i zakłopotany. Usiedliśmy ponownie na kanapie i oglądaliśmy w skupieniu film do końca.

     Gdy wróciłem do domu myślałem o tych chwilach spędzonych z Jarlem, o tej krępującej sytuacji na kanapie.
To była romantyczna sytuacja. Chciałem, by powiedział mi, że mnie kocha. To mogłoby być zabawne. Ale tak się nie stało.
Czego ja od niego oczekiwałem, że po kilkunastu dniach wyzna mi miłość ?
Być może tak, ale czy ja sam jestem gotowy na taką deklarację?
Niewiem. 
Więc przestałem zadręczać się myślami. Za wcześnie na takie wyznania. Życie to nie romantyczna komedia, a my nie jesteśmy już nastolatkami. Oboje po przejściach. 

 "(...)ci, którzy dotknęli mojej duszy, nie rozbudzli mojego ciała, ci natomiast, którzy dotknęli mojego ciała, nie poruszyli mojej duszy"*

     Z Jarlem jest inaczej. Rozumiemy się bardzo dobrze. Mamy wspólne zainteresowania jak naprzykład wyprawy górske. Podobne ironiczne poczucie humoru. Dawno przy nikim się tak nie czułem jak przy nim. Mam wrażenie, że dobrze do siebie pasujemy. Z pewnością za wcześnie na takie deklaracje, ale między nami jest chemia, której dawno nie czułem.
Nie ma chwili bym o nim nie myślał. A seks z nim jest fantastyczny. Śladu po pierwszej nieudanej randce zaginął (link).
Bawimy się rolami. Otwieramy na nowe doświadczenia i fantazje. 
Fajny czasem nawet ostry seks jest też czułością opleciony. 

     W moim sercu wiosna. Śmieje się sam z siebie, bo myślałem, że gdy ma się trzydzieści pięć lat takie szczenięce zakochanie się już się nie zdarza a tymczasem ja promienieje.

     Bywały dni, kiedy nachodziły mnie myśli, że do końca życia będę już singlem. Biorąc pod uwagę ilość randek jakie mam za sobą i każda z nich okazała się klapą, straciłem nadzieję. Czułem, że jedyne co mi zostało, to własnie "ktoś na jedną noc". 
Czas leci. Robimy się coraz starsi a nie młodsi. 
Nie wiem co przyniesie mi nowa znajomość.
Jednak jednego jestem pewien; zależy mi na nim. 



*Cytat pochodzi z książki "11 Minut" P. Coelho

piątek, 7 maja 2021

Książki LGBT cz. 4

Walcz o siebie !


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 

 


Alan Cole nie jest tchórzem-  Eric Bell

     
Zachęcony wieloma pozytywnym opiniami sięgnąłem po tę książkę. Czy się rozczarowałem ?
Nie. Trzeba na wstępie wspomnieć, że jest to typowa młodzieżówka. Główny bohater ma dwanaście lat i jego problemy są właśnie na tym poziomie. 
Chociaż muszę przyznać, że pierwsze sto pięćdziesiąt stron wymagało ode mnie uzbrojenia się w cierpliwość.
     Jako, że to typowa młodzieżówka autor pisze bardzo prostym językiem. E. Bell nie bawi się w trudne konstruowanie zdań, używanie metafor itd. Stąd też ALAN COLE NIE JEST TCHÓRZEM to lektura którą można przeczytać w kilka dni. 

Główny bohater to dwunastoletni Alan. W przyszłości chciałby zostać malarzem. Dlatego też po szkolnych zajęciach zamyka się w swoim pokoju i szkicuje. Ma plan by zachwycić świat swoim artystycznym projektem. 
Jednak życie młodego chłopaka nie jest łatwe. W szkole nie jest typem uwielbianym przez wszystkich.
Wolny czas pomiędzy zajęciami spędza z dwójką przyjaciół. Madison, zakompleksiony chłopak, którego rodzice zmuszają do sportu i diety, oraz Zack, nie rozumiany przez nikogo chłopak w głową w chmurach, czy raczej w swoim świecie nie do końca zrównoważonym.
Na drodze stoi mu jego starszy brat, Nathan. Brat Alana przypadkowo odkrywa że jego młodszy brat jest homoseksualistą. Fakt, ten nie stanowi dla niego problemu. Problem jest taki, że Nathan wie w kim. Tym kimś jest Alana kolega z klasy. Nathan zmusza młodszego brata do udziału w grze. Gra polega na tym, że oboje mają w wykonać pewne zadania. 
Alan, musi między innymi nauczyć się pływać, doprowadzić kogoś do łez, czy też przeżyć swój pierwszy pocałunek. Jeśli przegra Nathan wyjawi jego sekret.

     Tak więc akcja książki polega na tym, że główny bohater próbuje sprostać zadaniom narzuconym przez brata.
Cała sytuacja komplikuje się z wielu powodów.
Młody chłopak, nie tylko jest szantażowany przez brata, ale również nie może liczyć na wsparcie u rodziców. Matka w roli kury domowej, która nie ma prawa odezwać się słowem. Ojciec typowy tyran. To on w tym domu rozdaje karty.
Jak wspomniałem fabuła książki Erico Bello krąży wokół tych zadań, która Alan ma wykonać. 
W tym wszystkim doświadczamy jak młody chłopak zmienia się. Nagle próbuje stawiać życiu, ludziom i przeciwnościom czoła. Nie chce się poddać. Chociaż on i jego przyjaciele nazywają się "przegranymi"
Czy uda mu się wykonać wszystkie zadania i zachować swój sekret w tajemnicy ?
Dowiecie, się, jeśli sięgnięcie po tę książkę.

"Jeśli szanse są większe od zera, to jest jeszcze dla mnie nadzieja. A to znaczy, że nie powinienem się poddawać, bez względu na to, co się wydarzy."



Wymazać siebie - Garrard Conley

     "Wymazać siebie" to fragment z życia G. Conleya. Fragment z jego najmłodszych lat, które spędził min. na studiach czy też na terapii w  LOVE IN ACTION, katolickiej organizacji leczącej ludzi z homoseksualizmu, za pomocą terapii konwersyjnej.
Książka zaczyna się od słów Agnieszki Graff, która opowiada o tym czym jest terapia konwersyjna oraz o wyżej wspomnianej organizacji. Ludzie, którzy stworzyli tę organizację po wielu latach sami przyznali się do błędu jakim było stworzenie tej grupy oraz do faktu, że sami są gejami.
Wstęp bardzo mi się podobał. Ale to nie o tym jest ta książka- niestety.
     Barrard Conley, przeżył piekło na ziemii. Jako nastolatek po wyjawieniu rodzicom, że jest gejem zostaje odesłany na terapię, która miała zrobić z niego heteroseksualnego mężczyznę.
Młody chłopak, wychowany w konserwatywnej rodzinie, w której ojciec był duchownym a matka zajmowała miejsce w kuchni, pomimo prób nie potrafił wpasować się w ramy narzucone przez sposób życia w danym społeczeństwie.
Młody Barrad wyrastał więc w przekonaniu, że bycie gejem jest grzechem śmiertelnym. Jeśli nic z tym nie zrobi, nie nawróci się na właściwą drogę przyniesie rodzinie wstyd i hańbę a jego czekać będzie tylko ogień piekielny. 
Zagłębiając się w powieść widzimy, jak bardzo wychowanie w środowisku religijnym ma wpływ na życie nastolatka. Nie mam mowy o akceptacji siebie. Nikt tam nie mówi "love is love". Społeczeństwa z małego miasteczka nie odróżnia geja od pedofila. Sam autor wspomniał, że na terapii antygejowskiej miał do czynienia z pedofilami i zoofilami. Wszyscy byli wrzucenia do jednego worka.

     Trzeba przyznać, że to co przeszedł zaledwie dziewiętnastoletni chłopak jest druzgocące, a jaki rzuca to cień an książkę ?
No właśnie. Garrard Conley nie ma najlepszego pióra. Książka opisana jest prostymi słowami, co również może być jej zaletą. Nie każdy musi być jak Myśliwski, Albom czy Małecki. Jednak opowieść sama w sobie jest bardzo słaba.
Tak jak wstęp napisany przez Agnieszkę Graff dał mi nadzieję, że owa powieść będzie emocjonalną historią kontrowersyjnego tematu w dodatku historią prawdziwą tak powieść sama w sobie bardzo mnie rozczarowała. 
Sądziłem, że "Wymazać siebie" będzie powieścią, która skupia się na szczegółowych przeżyciach z czasów terapii. Tego tam zabrakło. Mamy dokładne opisy przestrzeni, prawie na każdej stronie cytaty z biblii, oraz grafomańskie rozmyślania autora odnośnie jego "choroby" jako osoby homoseksualnej. Jego chorego "ja" nieakceptowane przez religię, a brakuje konkretnych opisów samej terapii. 

     Moim zdaniem autor nie wykorzystał potencjału w przekazie historii swojego życia. 
Książka to ponad trzysta stron rozmyślań o tym, że "O Boże jestem gejem, trafię do piekła". 
Nie pamiętam kiedy tak bardzo męczyłem się by przeczytać książkę do końca. 
     Plusem "Wymazać siebie" G. Conleya jest to, że wspomnienia autora z pobyty w ośrodku przeplatają się z tymi sprzed przyjazdu do LIA. Nadaje to książce pewien rzadko spotykany styl. 
Druga dobrą stroną tej książki jest to, że porusza wciąż tak bardzo kontrowersyjny temat jakim jest homoseskualizm i akceptacja siebie. Powieść pokazuje jak zaślepienie religijne, konserwatyzm może doprowadzić do upadku człowieka. Ile krzywdy możemy wyrządzić ludziom, kierując się naukami  jednej z wielu religii, zamiast pozwolić być mu tym kim jest; człowiekiem.

     Trudno mi powiedzieć, czy polecam tę książkę czy też nie. Myślę, że gdyby Garrard Conley pozwolił komuś opisać swoją historię wyszłoby to znacznie lepiej. Tak jak już wielokrotnie wspominałem, to jest przerażająca historia ale napisana w taki sposób, że czytelnikowi ciężko jest wczuć się w sytuację bohatera.

"Moje serce nie jest oddzielone od całej reszty mojej osoby(...) To po prostu cały ja.(...)Dlaczego Bóg miałby mi zesłać tyle uczuć, jeśli nie chciałby, żebym ich doznawał ?."


Zobacz również:

MAŁE ŻYCIA 
ZDOBYWCY ODDECHU -  P. KŁOSOWICZ 
KSIĄŻKI LGBT 
KSIĄŻKI LGBT CZ 2 
W MOJEJ KRWI - M. SZYDLAK
KSIĄŻKI LGBT CZ. 3 


poniedziałek, 11 stycznia 2021

Spontaniczna akcja

W każdej chwili ktoś mógł nas przyłapać

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 




      Gdy w sobotni wieczór siedziałem w fotelu i mogłem zacząć czytać książkę Erico Bello "Dieses Leben gehört Alan Cole...", którą rano mi dostarczono, rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu. 

-Siema byku co robisz ? Robert mój przyjaciel prawie krzyknął mi do słuchawki. 
-Siema. Nic. Czytam książkę.
-Jest akcja! Spontaniczna akcja!
-Tak? Udałem, że nie wiem o co chodzi. Dla mnie sprawa była jasna.
- To się zbieraj, wódka się już chłodzi i znalazłem genialny film.
Nie bardzo miałem ochotę ruszać się z domu. Na zewnątrz jest zimno a ja już siedziałem wygodnie w fotelu. No nic, pomyślałem, jest akcja, to trzeba działać. 
Hasło "spontaniczna akcja" polega na tym, że spotykamy się w domu. Pijemy drinki i oglądamy po raz tysięczny "SEX W WIELKIM MIEŚCIE" albo "STRASZNY FILM". Chodzi o to by się spotkać i móc pogadać. 
W przeciągu godziny byłem już u niego. 
-Oskar! Ten typ jest mega. Pokazuje mi zdjęcia faceta z telefonu. Faktycznie koleś zajebisty. Wysoki, brunet, normalnej postawy. Fajny typ.
-Mieliśmy taki zajebisty seks (...) to było całkiem spontanicznie... . Niekończąca się opowieść. 

     Kilka minut po północy wracałem metrem do domu. 
Oczywiście wypiłem jeden czy dwa drinki za dużo. Siedziałem w metrze grzebiąc coś w telefonie. Normalnie o tej porze, szczególnie w sobotę jest pełno ludzi. Dziś zaledwie kilka osób. Kilka miejsc dalej, naprzeciwko mnie siedział młody łepek. Na moje oko, jakies dwadzieścia pięć lat. Szczupły, blondyn, krótko ścięty. Fajny. Pomyślałem. 
Kiedy tak mu się przyglądałem chłopak podchwycił mój wzrok. Patrzył się tak długo, że aż onieśmielony ponownie spojrzałem w telefon. Akcja powtórzyła się kilkakrotnie. Nagle koleś wstał i usiadł naprzeciwko mnie. Schowałem telefon do kieszeni spodni. Jego wzrok nie odrywał się od mojego. Nie widziałem jego mimiki, gdyż mieliśmy usta zakryte maskami. Domyślam się, że się uśmiechał. Kilka kresek zebrało się wokół jego oczu. Czułem lekkie podniecenie sytuacją. Dreszcz emocji. Zagadać ? Zastanawiałem się. Nim zdecydowałem się na jakikolwiek ruch. Typek wstał, metro zwalniało by zatrzymać się na przystanku. Spojrzał na mnie z góry, jego wzrok zrobił się ostry. Kierując się w stronę drzwi, kopnął mnie w stopę i wyszedł, co chwile oglądając się za mną. 
Wstałem z miejsca i ruszyłem za nim. Wiedziałem co wydarzy się, gdy go dogonię. 
Jestem wolny, robię co chcę. Mam odwagę po kilku drinkach. Nie zastanawiam się, nie analizuje. Korzystam.
Młody blondyn kieruje się ruchomymi schodami w górę, ogląda się za mną i przyśpiesza kroku, kolejne schody i jest na zewnątrz. Znam tę okolicę. To zaledwie dwa przystanki metrem ode mnie. Przyspieszyłem kroku gdy typek zniknął mi przy wyjściu. Okazało się, że czeka po drugie stronie ulicy, po czym ponownie ruszył w drogę i kierował się w stronę bloku mieszkalnego. Wbił kod otwierający drzwi i wszedł do środka nie zamykając za sobą drzwi. 
Przysięgam wam, ta zabawa w kotka i myszkę nakręcała mnie niesamowicie. Chciałem go już dopaść. Wziąć w swoje ręce. 
Wszedłem do klatki schodowej i chciałem zapalić światło. Był półmrok, w tym momencie on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Cześć. Odezwał się głos w ciemności
-Hej, odpowiedziałem. 
-Chodź zejdziemy do piwnicy.
Podążałem za nim. Nikt nikogo nie pytał o imię, jak minął dzień. Był cel. To miała być szybka spontaniczna akcja.
Kiedy zeszliśmy do piwnicy typek podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Miał fajne duże i miękkie usta. Zdjął swoją kurtkę, potem pomógł mi zdjąć moją. Przycisnąłem go do ściany. Napierałem swoim ciałem do jego by czuł jak mnie podnieca. Odsunął mnie lekko od siebie i zaczął rozpinać mi rozporek. Rękę włożył mi pod bokserki jakby chciał upewnić się czy jestem gotowy. Byłem! 
Uklęknął przede mną, zsunąłem spodnie i bokserki do kolan. Młody od razu wziął się do roboty. Najpierw delikatnie lizał główkę penisa a potem wsunął go całego w gardło.
Pozwoliłem przejąć mu kontrolę ale czułem, że typek lubi ostrzejszą jazdę. 
Obiema rękoma złapałem go za głowę i szybkim ruchem bioder posuwałem go w buzię. Uwielbiam taką jazdę. 
W piwnicy panował półmrok. Światło dochodziło z jego telefonu. Zaraz po zejściu na dół, włączył fukcje latarki i telefon położył na ziemi. Dzięki temu panowała mroczna, intymna atmosfera. 
     Podniecjący był też fakt, że w każdej chwili ktoś mógł nas przyłapać. 
Staraliśmy się być cicho, ale nie zawsze jęk młodego, którego akturat posuwałem w gardło dało się stłumić. 
Mi było to obojętne, wręcz przeciwnie; podniecało mnie to.
Po chwili młody wstał, zsunął spodnie, bokserki i odwrócił się do mnie tyłem, pochylił do przodu, dając mi do zrozumienia, że mam go wyruchać. Zbliżyłem się, objąłem go rękoma w pasie i szepnąłem, że nie ma gum, bez tego nie ma opcji.
Chłopak ponownie uklęknął mówiąc "dajesz". 
Powtórka z rozrywki. Moje ręce na jego głowie i szybkie ruchy. Dławi się, jęczy a ja jestem coraz bliższy orgazmu. 
-Zaraz dojdę. Mówię 
-Dajesz. Odpowiedział
Zamykam oczy i posuwam go jeszcze szybciej. Młody ma zaciśnięte usta. Dochodzę, mówię mu. Nogi uginają mi się w kolanach, ale nie przerywam ruchania. Ruch staje się wolniejszy, orgazm powoduje zawrót głowy.
Wszystko połknął. 
Gdy chciałem wyjąć penisa z jego ust, on chwycił go w dłoń i zaczął lizać i ssać.
Nie dałem rady, kazałem mu przestać. 
Blondyn oparł się o ścianę. Patrzył na mnie  z dołu, ja z góry na niego. Bez słów. Tylko ciężki oddech. 
Podciągałem spodnie a młody jeszcze siedział na ziemi. 

Na mnie już pora, pomyślałem, randki z tego nie bedzie. Ubrałem się, spojrzałem jeszcze raz na niego, lekko kopnąłeme go w stopę, tak jak on mnie w metrze. Uśmiechnąłem się powiedziałem "Ciao" i poszedłem w kierunku wyjścia. 
To była spontaniczna akcja.

     



niedziela, 27 września 2020

Sorry POLSKO

Na celowniku są ludzie, nie ideologia!


Źródło- internet/opracowanie graficzne- własne

"Kilkadziesiąt lat temu trafiłby do więzienia za bycie sobą, teraz ktoś najwyżej rozwali mu nos lub splunie. To jest postęp, nawet jeśli gorzki; to jest zmiana na lepsze, mimo że nie wystarczająca"

(I.Karpowicz- OŚCI)
Przykro mi, gdy mieszkając w Niemczech, w kraju w którym nikogo nie interesuje czy jestem gejem czy hetero, oglądam wiadomość z Polski i słyszę, że prezydent A. Duda mówi "Prawdziwa rodzina to chłopak i dziewczyna"(link). Zdjęćia z ulic po których jeżdzi furgonetka z homofobicznymi hasłami z eskortą policji(link) kiedy Biskupi Kościoła Katolickiego oświadczają, że zamierzają otworzyć poradnię, które mają pomóc z osoby homo zrobić osobę hetero (link). Przykro mi, bo Polska to mój kraj. W polsce mam rodzinę i znajomych. Przykro mi, że zaledwie po pięciu latach władzy PIS kraj ten tak nisko upadł. Przykro mi, kiedy znajomi tu w Niemczech pytają się mnie, o to co dzieje się w Polsce.

Polska jako społeczeństwo zawsze byliśmy średnio tolerancyjni. Aczkolwiek nie było tak źle jak teraz.(link) Każdy przeciętnie inteligentny człowiek wiem, że partia rządząca chce mieć władzę absolutną w kraju i poddany sobie Lud. Stąd też szukanie wrogów. Kilka lat temu byli to imigranci, dziś to ludzie homoseksualni. Kto będzie następny ? Rozwodnicy? Osby niewierzący ? Od kilku miesięcy popolskich ulicach jeździ furgonettka, z homofobicznymi hasłami. Porównując homoseksualizm do pedofilli. Pomimo wielu zgłoszeń prokuratura z tym nikt nic nie robi! Mało tego, owy pojazd chroniony jest przez policję! W 2018 roku w Polsce ukazała się książka Gerarda J.M. van Aardweg pt "Powrót do normalności", której celem było przemiany osoby homo w osobę hetero. (Więcej informacji o tej książce znajdziecie pod tym linkiem -link) Dziś Biskupi, chcą otworzyć poradnię, które miałby leczy osoby z homoseksualizmu za pomocą terapii Konwersyjnych.(link) Terapie takie mają na celu zniechęcić człowieka do kontaktów seksualnych. Metody te nie mają żadnych podstaw naukowych. U osoby, która poddana jest terapii próbuje się znaleźć przyczynę homoseksualizmu. Wynika to, że zaprzecza się nauce jako, że człowiek rodzi się z daną orientacją a przyjmuje się za fakt, że osoba homoseksualna jest homo, ponieważ ma zły kontakt z rodzicami, bądź, była ofiara molestowania.
Przeraża mnie również, fakt, że wielu ludzi, politycy, księża mówią o homoseksualistach tylko w kontekście seksu. Zapominając, że orientacja seksualna to nie tylko popęd seksualny ale również potrzeba miłości, bliskości emocjonalnej. Mam wrażenie, Biskupi lecząc homosesksualistów chcą odwrócić uwagę od pedofilli w kościele. Dlaczego kościół tak bardzo idzie w kierunku szykanowania ludzi, odrzucania ich ? Sam papież Franciszek powiedział "Bóg stworzył Cię gejem i takiego Cię kocha" (link) Czy nie możemy iść tym tropem i jako ludzie, wierzący czy nie, homo czy hetero podać sobie znak pokoju ? (link) Otwarta agresja na ulicach miasta. Ludzie zostają pobici, bo mają pomalowane włosy, używają ciepłych sformułowań do swoich partnerów. To się dzieję naparwdę! (link 1 , link 2 ) Kolejnym przykładem jest Parada równości (link) w Białymstoku (link) Wiele osób zostało pobitych. Wszystko to w obronie MODELU POLSKICH RODZIN przed osobami homoseksualnymi. Wielokrotnie o tym wspominałem, nikt nie zniszczy Twojego modelu rodziny, jak ty sam. Bądź dobrym odpowiedzialnym człowiekiem. Ucz dziecka miłości i szacunku do bliźniego, a wszystko będzie dobrze. Niech ktoś mi wytłumaczy! Jak ja, jako gej jestem w stanie zniszczyć model czyjejś rodziny ? Jednak nie wszystko w Polsce objawia się w takich szarych barwach. Tęcza rozlała się po Polsce jak wisła. Do czego zmierzam ? Nie od dziś wiadomo, że aby coś osiągnąć, trzeba o to walczyć. Trzeba o tym mówić by dotrzeć i uświadomić jak największą ilość ludzi. Ludzie od lat wychodzili i wychodzą na ulice demonstrując i domagając się swoich praw. Jest tak, że są potrzebni ludzi. Liderzy, którzy zgromadzą tłum, którzy będą jakby symbolem nowego. Chcąc nie chcąc osoby homoseksualne, mają również takich "bohaterów". Była wielka akcja środowiska LGBT pt. PRZEKAŻMY SOBIE ZNAK POKOJU (link) Są wszelkiego rodzaju fundacje min. MIŁOŚĆ NIE WYKLUCZA(link) a pozostając w kontekście religijnym mamy jeszcze Fundację WIARA I TĘCZA (link). Jednak, są ludzie, którzy, moim subiektywnym zdaniem, nie do końca sprzyjają ludziom homoseksualnym, chociaż uważają, że działają w dobrym imieniu. Trzeba pamiętać, że nie wolno oceniać całości przez pryzmat jednostki, aczkolwiek bywa, a w tym przypadku tak jest, że jednostki są dość mocno słyszalne. Ich echo obiją się wzdłuż i wszerz naszego kraju i pozostawiają po sobie, delikatnie mówiąc, niesmak. Aktywiści LGBT, próbują za wszelką cenę dać znak, że w Polsce dzieje się źle. Każdy chwyt jest dozwolony. Była Matka Boska z tęczową aureolą (link). Jest projekt Pani Dominiki Kulczyńskiej pt. "Cipkomaryjki" (link) jakkolwiek to brzmi, zapoznając się z tematem, pomysł ten chociaż kontrowersyjny ma swoje przesłanie. Był również okres wieszania tęczowych flag na pomnikach. Jestem zdania, że milcząc niczego nie załatwimy. Niektórzy, moim subiektywnym zdaniem, krzyczą aż zanadto.
Swego czasu była Rafalala (link). Krótko mówiąc, osoba, która ubliżała wszystkim, a następnie krzyczała , że jest ofiarą homofobii. Naszczęscie ten epizod "gwiazdorstwa" mamy już za sobą. Aczkolwiek pojawiała się nowa osoba, Margot. Jest to aktywistka, o której stało się głośno z powodu kontrowersyjnych wypowiedzi, czy zachowań na Marszach Równości. Polecam wszytskim wywiad z Margt dla oko.press (link) a w szczególości fr. "(...)Gdy doszłyśmy pod Kopernika poprosiłam osoby, żeby nie szły dalej. Może jestem naiwna, ale miała taką fantazję, że wszyscy ustawią się w szeregu, a ja sama przejdę pod Chrystusa (pomnik) i tam mnie skują." Warto zadać sobie pytanie, o co walczy Margot ? Te fantazje to jak dla mnie chęć zaistnienia w jakikolwiek sposób, chociażby męczennika, czy bohatera. Ale świat to nie bajka. Sprawa, z oflagowaniem pomnika, z Margot szybko obeszła kraj, efektem tego jest fakt, że ludzie w dosłowny sposób rzygają tęczą. Rzygają tematem LGBT. Są zmęczeni i zniesmaczeni nami. Tak nami! Chcąc nie chcąc wrzucają nas do jednego worka. Ja, ty i Margot. Tak oto pomogliśmy osiągnąć cel prawicy. Ktoś kiedyś powiedział, że stojąc w ciszy niczego nie wywalczysz. Zgadzam się, ale tym zachowaniem daliśmy przewagę tym, którzy chcą nam zaszkodzić. Sami staliśmy się wulgarni, agresywni. Jest jeszcze wiele spraw do zrobienia w Polsce by wszystkim nam żyło się lepiej. Upłynie jeszcze sporo czasu zanim ten chaos wywołany nienawiścią; człowieka do człowieka minie. Pamiętajmy jednak, że tocząc walkę na celowniku są ludzie. Ludzie nie ideologia. Ludzie, którzy zwyczajnie chcą żyć

środa, 17 czerwca 2020

I kto tu jest ciotą ?

Sekret

Oskar gej w mieście, gej blog, gejowskie opowiadania, pierwsze raz geja, gej blogi
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
 


     To było jakieś dwa tygodnie temu. W sobotni wieczór spędziłem w domu. Zapaliłem świece w salonie, włączyłem ballady Madonny i przeglądałem sobie stare zdjęcia w albumie.
Wspominałem sobie dzieciństwo ale też ostatnie lata. Podróże, spotkania ze znajomymi. Łezka zakręciła się w oku. A ja, tymczasem siedziałem w pustym mieszkaniu. Jak życie potrafi być przewrotne. Wszystko może się zmienić nim człowiek zdąży się zorientować.

     Kiedy tak myślami błądziłem w wspomnieniach do świata teraźniejszego sprowadziła mnie wiadomość. Wiadomość z portalu randkowego.
Pewien  trzydziestosiedmioletni chłopak bez zdjecia twarzy zapytał co u mnie. Nic u mnie, pomyślałem. Siedzę w pokoju z drinkiem w ręku i przeglądam zdjęcia, czytam pozdrowienia z kartek pocztowych.. Oczywiście tego mu nie napisałem. Odpowiedziałem, że nic specjalnego.
Od wiadomości do wiadomości spędziłem wieczór na wirtualnym kontakcie.
Po kilku wymienionych zdaniach facet wysłał mi swoje zdjęcie. Przystojny. Szatyn z zaczesanymi włosami na prawy bok. Około metra osiemdziesięciu wzrostu, normalnej budowy. Miły i zabawny.

     Mark, bo tak nazywa się nowo poznany chłopak zasugerował mi, że nie jest z "towarzystwa branżowego". Prosił o dyskrecję. Trochę mnie to zdziwiło. Rozumiem, że jest spoza "towarzystwa" ale dyskrecja?
Tym określeniem dał mi do zrozumienia, że nie jest wyautowany.
Mieszkamy w Niemczech, a nie w Polsce, nikt tu ludzi nie dzieli no gorszy i lepszy sort. Mamy XXI wiek, ale cóż uszanowałem jego prośbę.

     Umówiliśmy się na spotkanie już następnego dnia. Zwykła kawa w jednym z lokali na przedmieściu.
Bardzo miło spędziłem czas, a chłopak sprawiał wrażenie, miłego i rozsądnego typa. Po spotkaniu w kawiarni liczyłem na rozwinięcie sytuacji, ale chłopak zwinął się do domu, tłumacząc się, że mam sporo zajęć.
Na początku pomyślałem, że typ dał mi kosza, ale wieczorem podziękował za spotkanie i wspomniał, że fajnie będzie jeśli spotkamy się ponownie.
Na kolejną randkę umówiliśmy się u mnie  w domu. Zanim doszło do spotkania, wymienialiśmy się wiadomościami. Nie był zbyt aktywny, szczególnie wieczorem. Mark tłumaczył się dużą ilością pracy i że wieczorami jest zwyczajnie wyczerpany. Jedynie czego pragnie to łóżko i sen. Rozumiem.
Chociaż pewna rzecz nie dawała mi spokoju. Być może jestem zbyt ciekawski, ale Mark owiany był jakąś tajemnicą. Niewiele mówił o swoim życiu prywatnym. W ogóle niewiele mówił o sobie. Chociaż tematów nam nie brakowało.
Na druga randkę przygotowałem przekąski, coś do picia i kilka filmów, komedie i horrory.
Miałem nadzieję, że wieczór skończy się następnego dnia nad ranem.
   
     W połowie pierwszego filmu i wypiciu dwóch drinków Mark zaczął mnie całować, a kiedy zorientował się, że bardzo mi się to podoba zaczął rozpinać mi spodnie.
Seks był genialny. Jeden z ostrych i szybkich numerów. Sądziłem, że po prysznicu dokończymy wieczór. Niestety nie! Mark oświadczył mi, że musi wracać i ponownie tłumaczył się pracą.

     Kolejne dni jak zawsze od rana do godzin popołudniowych wymienialiśmy się wiadomościami. Coraz bardziej byłem do niego przekonany. Podobał mi się i z tego co on mi mówił, czy pisał, ja również byłem w jego typie.
Z pewnością to za wcześnie na takie określenia, ale, kiedy byliśmy razem, chociaż to były zawsze krótkie spotkania, odnosiłem wrażenie, że jesteśmy bratnimi duszami.

     W ostatnią niedzielę, czekałem na niego w domu, gdyż ponownie mieliśmy spotkać się u mnie.
Nie pojawił się. Wysłałem kilka wiadomości, aż w końcu zadzwoniłem. Raz drugi, ale nie odbierał.
Sprawa była dla mnie oczywista. Nie przyjdzie i nie ma co liczyć na rozwój sytuacji. Widocznie go przeceniłem.
Mark nie przyszedł ale w godzinach nocnych dostałem wiadomość. Wiadomośc z telefonu Mark "Zostaw Mark w spokoju. Czy wiesz o tym, że on ma żonę i dwójkę dzieci? Odpierdol się od niego!!!!!! On nie jest ciotą jak ty".
   
    Będąc już w łóżku patrzyłem się na wyświetlacz telefonu i musiałem wielokrotnie przeczytać tę wiadomość nim dotarła do mnie jej treść.
Mark ma żonę. Żonę i dzieci. Zrobiło mi się przykro. Poczułem się oszukany, ale po chwili dotarło do mnie jak z tym wszystkim musi czuć się jego żona.
Żyję ze świadomością, że jej mąż jest gejem?
Jakie to przykre. Szkoda mi zarówno tego faceta, który jak widać nie odważył się żyć własną drogą. Przykro mi z powodu jego rodziny. Kobieta i dzieci potraktowane przedmiotowo. Przykrywka, by ukryć to, kim jest naprawdę.
Czy naprawdę nie ma innego rozwiązania, jak tylko wykorzystać inne osoby?
I kto tu jest ciotą ?

     Mark już się do mnie nie odezwał. Nawet gdyby próbował nawiązać kontakt to byłoby to nie efektowne. Wieczór spędziłem relaksując się przy książce.




wtorek, 19 marca 2019

Adopcja dzieci przez pary homoseksualne

Dzieci potrzebują miłości. Po prostu miłości


adopcja dzieci prze gejów
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Wara od naszych dzieci" - Jarosław Kaczyński*
"Dzisiaj geje i lesbijki mogą adoptować dzieci indywidualnie. Polskie prawo tego nie zakazuje. Ale nie pozwala na adopcję przez parę. Myślę, że to kwestia czasu" -Robert Biedroń**

     Przeglądając strony w internecie trafiłem na pytanie o tym czy Geje powinni adoptować dzieci.
Jak nie trudno się domyśleć komentarze się posypały. Były sprzeciwy jak i te przychylne.

"
Moje zdanie jest takie homoseksualizm jest chorobą i trzeba się leczyć a jeśli chodzi o dzieci nie nie nie tylko mama i tata" Danuta.
"Jeśli są kochającą się, ustabilizowaną para,to jak najbardziej. Mogą ofiarować miłość,troskę,uwagę....coś,czego nie mają dzieci w domach dziecka"- Beata
"Leczyć takich ludzi... Krzywdzenie dzieci."- Łukasz
"Jeżeli dziecko ma leżeć w kojcu w domu dziecka i cierpieć na sierocą chorobę,to jeżeli samotny zaadaptuje dziecko ,które będzie kochane z dobrymi warunkami materialnymi to cóż na przeszkodzie."- Jacek
  
     Gdy przeglądałem wpisy byłem zaskoczony banalną argumentacją. Owszem, każdy ma prawo do swojego zdania, pamiętajmy jednak, że dobro dzieci powinno być najważniejsze.
Większość osób, wspominało o tym, że to nie zgodne z naturą. Jak potem dziecko będzie odbierane mając dwóch tatusiów, sugerując że takie dziecko będzie dręczone przez swoich rówieśników.
Zgadzam się z tym, że mogą wystąpić takie sytuacje. Podobnie jak z tymi, które wyśmiewane są z powodu otyłości, pochodzenia czy rudych włosów.
Jakie należałoby wyciągnąć wnioski ?
Edukacja i jeszcze raz edukacja, która w polskich szkoła kuleje. Problem trzeba rozwiązać a nie przed nim uciekać.

Związki homoseksualne według niektórych komentujących nie są wstanie zapewnić tego co rodzina hetero. Rodzina powinna składać się z matki i ojca. Co natomiast z samotnymi rodzicami? Odebrać im dzieci, czy zmusić do zawarcia związku?
Porzućmy stereotypowe myślenie. Zarówno związki homoseksualne jak i heteroseksualne mogą być trwałe lub nie. Jesteśmy  takimi samymi ludźmi.
Jedna z kobiet wspomniała, że geje adoptują tylko chłopców, sugerując, że owe pary chcą te dzieci wykorzystywać seksualnie.
Padało w komentarzach wiele różnych tez, kompletnie nie popartych jakimikolwiek argumentami czy odniesieniem do badań.

     Powinniśmy nawoływać do szacunku i miłości, oraz uczmy tego dzieci.


     Partia rządząca w tym J. Kaczyński wręcz nawołuje do agresji "Wara od naszych dzieci"
Te słowa dotyczą tylko osób LGBT czy również księży? Można by zapytać ironicznie.
Gdzie był "wielki" obrońca dzieci i życia kiedy matki i osoby niepełnosprawne okupowały sejm ?
Dlaczego Partia rządząca nie wspierała rodziców z  upośledzonymi dziećmi zabierając im wsparcie finansowe ?***
Kilka lat temu J. Kaczyński atakował politykę imigrancką. Twierdzą, że imigranci przyniosą ze sobą choroby i stanowią dla nas zagrożenie. Czy za każdym razem program kampanii wyborczej będzie kierowany buntowaniem ludzi przeciwko sobie?

     Poniżej prezentuje Wam fr. wpisu z bloga pt. BLOG OJCIEC , w którym to Pan Kami Nowak nawiązuje wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe.
"Opierając się o dostępną literaturę, która obejmuje zarówno pojedyncze publikacje, jak i raporty naukowe (np. raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), pochodzące z różnych krajów, takich jak np. USA, Australia, Holandia, Kanada, można wywnioskować, że dzieci w takich rodzinach rozwijają się prawidłowo. Mówiąc dokładniej: nie wykazują odstępu od normy, nie mają niższego IQ, zaburzeń emocjonalnych itp. Nie stwierdzono także, że dzieci par jednopłciowych częściej są w życiu dorosłym homoseksualne (co nie dziwi, ponieważ orientacja homoseksualna jest w dużej mierze determinowana w okresie prenatalnym)".****

     Śmieszy mnie fakt, że większość ludzi zachowuje się tak jak by pary homo miały zapukać do czyiś drzwi i powiedzieć im oddajcie nam swoje dzieci teraz my je będziemy wychowywać. 
     Przecież chodzi o adopcję dzieci z domów dziecka. Dzieci, które zostały porzucone przez biologicznych rodziców. Dzieci, które bez pomocy osób starszych (np. opiekunów, rodziców zastępczych) będą miały gorszy star w swoje dorosłe życie. 
Pomyślmy o tym, że te dzieci potrzebują miłości. Po prostu miłości. Chciałyby zostać przytulone. Czuć, że są kochane, mieć wsparcie u dorosłych. Postawmy dobro dzieci ponad nasze stereotypowe myślenie!
    Chciałbym aby Ci którzy są na NIE odwiedzili taki dom dziecka i porozmawiali z dziećmi o tym, czego one chcą. Powiedzieli im, że skazują ich na życie w sierocińcu bo ICH ZDANIEM dwóch tatusiów czy mamuś nie może dać im miłości. Czy czyjeś opinia może być ważniejsze od poczucia bezpieczeństwo i miłości tych dzieci ?



Polecam również :MINIMALIV- Adopcja dzieci przez pary homoseksualne.

*źródło
**źródło
***źródło
****źródło

Powiązane posty
Człowiek człowiekowi obcy- link
Samotność - link

niedziela, 3 marca 2019

Przeczucie cz. 2

Pojawił się znikąd a pozostawił po sobie ślad

gej blogi, gejowskie opowiadania, oskar gej w miescie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

      To była niedziela. Piękne słońce, ciepło, bezchmurne niebo. Popołudniu umówiony byłem z Simon by opowiedział mi dlaczego nasza przyjaźń została "zawieszona" i dlaczego rozstał się z moim ex kochankiem. ("Rozstał się z moim ex kochankiem" jak to dziwnie brzmi).

    Wyszedłem na spacer do mojego ulubionego parku. W tym samym parku spotykałem się z Marvinem.
Zabrałem ze sobą książkę by móc spacerować i czytać. Czytać i spacerować ciesząc się słońcem.
Na czytaniu skupić się nie mogłem, bo zacząłem robić zdjęcia kwiatom i innym roślinom. Początki wiosny. Spotkałem też moją znajomą. Nigdy o niej nie wspominałem, gdyż to w sumie nieistotna postać ale dość istotna była nasza rozmowa.
Katrin bo tak na imię zapytała mnie czy wiem co słychać u Marvina. Otóż Katrin jest koleżanką Marvina i mieszka niedaleko tego parku i siłowni, do której też Marvin jest zapisany.
Katrin oficjalnie o naszym romansie nic nie wie. Stwierdziła tylko, że jak kiedyś nas razem zobaczyła podczas spaceru powiedziała, że bylibyśmy fajną parą. Rozwinęła się w tej kwestii jeszcze na kilka zdań, ale ja już ich nie chciałem komentować.
Po chwili musiałem pożegnać koleżankę gdyż byłem umówiony z Simonem- jak wspomniałem.

     Jadąc na spotkanie z przyjacielem czułem się dziwnie. Tak jak spacer sprawił, ze poczułem się dobrze, tak rozmowa z Katrin lekko mnie przygnębiła. Niepotrzebny powrót myśli do przeszłości. A teraz jeszcze spotkanie z Simon i ponownie w temacie Marvin.
     Poszliśmy do naszej ulubionej kawiarni i jak zawsze standardowo ja zamówiłem Cappuccino a przyjaciel Kakao.
Od rozmów o tym co u kogo słychać przeszliśmy do sedna spotkania.
Sprawa jest w sumie prosta i była dla mnie oczywista.
Marvin próbował zabronić Simonowi kontaktu ze mną gdyż czuł się zazdrosny.
Pamiętam jak podczas ich pierwszych spotkań i mojej reakcji Marvin zapewniał mnie, że nie stanie nam na drodze.(link) Zapewniał mnie, że szanuje naszą przyjaźń i nie ma nic przeciwko temu.
Ogólnie Simon stwierdził, że nasz ex ("nasz ex" jej to brzmi jeszcze gorzej ) jest chyba niezrównoważony psychicznie. Robił mu sceny zazdrości po czym też miał pretensje, że Simon nie jest zazdrosny o niego. Gdzie tu logika ?
     W grudni w ich krótkim związku przyszedł kryzys. W tym czasie dostałem wiadomości od Sonji (przyjaciółki Marvina)(link) Powiedziałem o tym Simonowi, co bardzo go zaskoczyło.
Chciał żebym mu opowiedział o tej rozmowie. Był zszokowany i zniesmaczony tą sytuacją.
A przecież ostrzegałem go.
Marvin wrócił do swojego faceta z którym i tak mieszkał.

    Po niespełna dwóch godzinach nie tylko rozmów o Marvinie rozeszliśmy się do domów.
Cieszę się, że sprawy wróciły na swoje miejsce. Szkoda mi Simona, że musiał przez to przejść.
Fajny z niego chłopak a jednak trudno mu znaleźć kogoś z kim mógłby stworzyć stały związek.

Los lubi się z mną bawić. tak myślę. Trzy dni później wracając z pracy spotkałem Marvina.
Gdy zobaczyłem, że idzie chodnikiem chciałem udać, że go nie widzę. Aczkolwiek spostrzegłem, że on mnie już zobaczył (zawsze robi taką minę jakby dostał paraliżu) Musiałem zwolnić i przywitać się z nim. Mniej więcej od października nie widzieliśmy się. Chciałem podać mu rękę, by pokazać mu mój obojętny już stosunek do niego, tym razem to on rozłożył ramiona.
- Co tam nowego? - zapytałem kierując się razem z nim w kierunku metra.
- Rozstałem się z Simon, ale to zapewne już wiesz- odpowiedział.
- Tak wiem.
- Nie spodziewałem się, że mogę Cię tu spotkać.
- Pracuję tu, akurat dziś zwolnili mnie godzinę wcześniej- Pomyślałem, że teraz mógłby wspomnieć coś o przeznaczeniu. Lubił używać tego określenia na zbiegi okoliczności, które nam się przytrafiały.
     Kiedy zapytałem czy jedzie ze mną metrem do domu, odpowiedział, że nie. Zaśmiał się i dodał , że jego chłopak go odbiera. Skomentował to w jakiś sposób ale już nie pamiętam co powiedział.
Cały czas głupio się uśmiechał, krył niezręczność. Żegnając się z nim ponownie wystawiłem dłoń, on ponownie rozłożył ramiona. Mocny uścisk i do domu.

     Było mi niezręcznie, choć jemu chyba bardziej. Nie życzyłbym sobie tego spotkania i jak wspomniałem chciałem udać, że go nie widzę i przejść dalej. Wyszło tak, że spędziliśmy kilka minut ze sobą. Przez te kilka minut mogłem mu się przyjrzeć. Wiem jak wygląda, bardziej mam na myśli jego zachowaniu. Chciałem zobaczyć, czy widzę w nim jeszcze tego chłopaka, który ponad rok temu poruszył moim sercem. Pojawił się znikąd a pozostawił po sobie ślad. Czy znajdę w nim to co widziałem wtedy. Nie widziałem. Nie znalazłem. Moje serce nie zabiło. Pustka. Jestem wolny.
Jak się poznaliśmy powiedziałem mu, że "DLA NAS"  jest jeszcze za wcześnie. Dziś okazuje się, że "DLA NAS" jest już za późno.



Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Powiązane posty:
Jeden ruch cz.1
Jeden ruch cz.2
Jeden ruch cz.3 
Niekochanie
Bezgłos
Jesteś wolny 

niedziela, 28 października 2018

Tęczowy piątek 26 październik 2018

Nauka tolerancji

gej blog, oskar gej w mieście, lgbt, homofobia
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     W piątek 26 października odbyła się akcja pt "TĘCZOWY PIĄTEK". To już trzecia taka akcja z inicjatywy KAMPANII PRZECIW HOMOFOBII (KPH <- link) W tym roku do akcji zgłosiło się ponad 200 szkół.
     Akcja ma za zadanie poprzez zajęcia w szkole uczyć młodych ludzi akceptacji i szacunku do drugiego człowieka w tym przypadku osób LGBT.

     Na tronie KPH można znaleźć również ciekawe materiały dydaktyczne przygotowane specjalnie dla nauczycieli i rodziców biorących udział w TĘCZOWYM PIĄTKU.
Moją uwagę zwrócił poradnik pt. MY RODZICE, PYTANIA I ODPOWIEDZI RODZICÓW LESBIJEK, GEJÓW I OSÓB BISEKSUALNYCH. (link)
     Nie jest to tajemnicą, że wielu rodziców (pomijając rówieśników w szkołach) ma problemy z akceptacją, czy też zrozumieniem co dzieje się z ich dzieckiem. Na pytania typu "Moje dziecko jest kimś innym bo jest homoseksualne?" czy "Jak powiedzieć o tym rodzinie i znajomym?" można znaleźć szczegółowe odpowiedzi.

     Kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem, że 26 października odbędzie się TĘCZOWY PIĄTEK Ludzie zadawali sobie pytania, czy takie akcje są potrzebne. Społeczeństwo praktycznie jak w każdym innym przypadku podzielił się.
     Według badań KPH (link), które również opublikowała stronę RZESZÓW NEWS (link) ponad 70%  uczniów LGBT doświadczyło przemocy, a w 30% przypadków odbyło się to własnie w szkołach.
Ponad 60% dzieci LGBT ma myśli samobójcze.
Wszyscy pamiętamy chociażby głośną sprawę niepełnoletniego Dominika (link), który popełnił samobójstwo w domu z powodu prześladowań w szkole. To jeden z wielu takich przypadków. Tak więc akcja o TĘCZOWYM PIĄTKU  wydaje się być jak najbardziej na miejscu.

KAMPANIA PRZECIW HOMOFOBII opublikowała wypowiedzi niektórych rodziców, którzy opowiedzieli się za akcją.*

"Rzetelna edukacja jest niezwykle ważna. Młody człowiek który słyszy w szkole tylko o jednym wzorcu rodziny, który nie ma szans usłyszeć, że osoby LGBTQIA to normalni i wartościowi ludzie, niestety ma duże szanse na to, że popadnie w depresję, że sam siebie przestanie akceptować, że będzie się czuł kimś gorszym a nawet bezwartościowym.(...) " - Asia mama lesbijki .
"Jestem jak najbardziej za akcjami uświadamiającymi młodym ludziom, że orientacja seksualna jest ostatnią kwestią jaka powinna być powodem do oceny wartości człowieka.(...)" - Zbyszek ojciec 15 latka.

     Jak wspomniałem powyżej opinię są podzielone. Głos w tej sprawie zabrał też reprezentant Kościoła Katolickiego, a konkretnie ksiądz T. Rydzyk.

"Grupy, fundacje, organizacje pozarządowe mają być w 211 szkołach i indoktrynować dzieci. Idą przez panseksualizm, przez gender. To jest to zniszczenie młodego człowieka. To jest zniszczenie ducha. Każdy młody człowiek, każde dziecko jest ciekawe tych spraw, biologii, która jest wyznaczona przez Pana Boga po to, żeby przekazywać życie, uczestniczyć w akcie stwórczym Boga. Nie dajmy zniszczyć dzieci i młodzieży "   
   (źródło-Planeta FM )

     Również internauci, którym pomysł kampanii nie przypadł do gustu wypowiedzieli się na ten temat
"Strach pomyśleć co będzie kolejne, pedofilski piątek ?"
"Trzeba być upośledzonym żeby być Dyrektorem szkoły, który się zgadza na taki tęczowy piątek ! Jestem tolerancyjna - ale model rodziny to tata i mama a nie inaczej ! *urwa co za czasy aż strach dzieci do szkoły posyłać" "Zaburzenia Osobowości się leczy a Nie Promuje "
(wybrane komentarze z fan pag'e PLANETA FM-link)

     Inicjatywa KPH o TĘCZOWYM PIĄTKU ma za zadanie zwrócenie uwagi na problem homofobii w szkole. Homofobii, która często objawia się za pomocą agresji słów i czynów.
Owa akcja ma uwrażliwić społeczeństwo i nauczyć szacunku do innych.
Nie rozumiem osób, które sprzeciwiają się kampanii. Nie chodzi tu już nawet o to, czy jest się zwolennikiem LGBT czy też nie. Sam fakt, że akcja, która ma uczyć szacunku do drugiego człowieka wywołuje tyle sprzeciwu.
Nie chcemy żyć w świecie tolerancji, szacunku i miłości ?






Zachęcam również do zapoznania się z artykułem ze strony KPH- TĘCZOWY PIĄTEK, PYTANIA I ODPOWIEDZI. (link), w którym to znajdziemy odpowiedzi na pytania, często też zadawane na formach i w komentarzach przez ludzi, typu,
"Czy tęczowy piątek narusza prawo oświatowe?", oraz  "Czy treści prezentowane podczas Tęczowego Piątku znajdują się w podstawach programowych?".




sobota, 2 grudnia 2017

Światowy dzień AIDS

Zdjęcie: źródło



To warto wiedzieć o HIV

Zakażenie HIV oznacza, że w organizmie człowieka znajduje się wirus nabytego niedoboru (upośledzenia) odporności. Wirus mnoży się i niszczy układ odpornościowy zakażonej osoby, który po pewnym czasie przestaje chronić organizm przed chorobami. Zakażenie HIV nie daje charakterystycznych objawów. Jeśli nie zrobi się testu diagnostycznego można nawet przez 10-12 lat nie wiedzieć o tym, że uległo się zakażeniu. Osoba, która nie wie, że żyje z HIV, może zachorować na AIDS. Może też zakażać innych.
(źródło)

To warto wiedzieć o AIDS
Nieleczone zakażenie HIV prowadzi do rozwoju AIDS, czyli zespołu nabytego niedoboru (upośledzenia) odporności. AIDS to końcowy etap NIELECZONEGO zakażenia HIV. To zespół chorób atakujących osoby zakażone HIV. Zaliczamy do niego różne infekcje i typy nowotworów. AIDS występuje po wielu latach trwania infekcji HIV u osób, które o swoim zakażeniu nie wiedzą. Osoby, które wiedzą o swoim zakażeniu objęte są nowoczesną terapią antyretrowirusową, która zapobiega wystąpieniu AIDS. Warto się testować!
(źródło)

Dlaczego warto zrobić test na HIV?
Dzięki regularnie przyjmowanym lekom osoby zakażone HIV mogą żyć podobnie długo, jak ludzie niezakażeni, mogą też prowadzić podobny tryb życia, mieć dzieci, pracować. Osoba, która wie, że jest zakażona HIV, ma szansę zadbać o zdrowie swoje i swoich bliskich, uchronić się przed rozwinięciem pełnoobjawowego AIDS.
Jeśli przyszli rodzice wiedzą o zakażeniu, mogą uchronić przed nim dziecko. Od kilku lat obowiązują przepisy, zgodnie z którymi lekarz ginekolog ma obowiązek zaproponować pacjentce będącej w ciąży dwukrotne badanie w kierunku HIV. Dla kobiet korzystających z opieki finansowanej przez NFZ jest ono bezpłatne. Przyszły tata może wykonać test bezpłatnie i anonimowo w punkcie konsultacyjno-diagnostycznym (PKD).
(źródło)

Gdzie i jak wykonuje się test diagnostyczny?
Gdzie warto zrobić test?
Test, bezpłatnie, bez skierowania i anonimowo, można zrobić w jednym z punktów konsultacyjno-diagnostycznych (PKD).
Badając się w punkcie konsultacyjno-diagnostycznym zachowujesz anonimowość. Nie musisz podawać swojego imienia i nazwiska, czy innych danych, ani przedstawiać żadnych dokumentów. Trzeba być jednak osobą pełnoletnią. W PKD można porozmawiać z doradcą, który pomoże ustalić, czy rzeczywiście wystąpiło ryzyko zakażenia i potrzebne jest badanie. Doradca odpowie też na pytania dotyczące HIV i AIDS oraz innych chorób przenoszonych drogą płciową.
(źródło)

Jak wykonuje się test diagnostyczny?
Sam test (tak zwany test przesiewowy) polega na pobraniu niewielkiej ilości krwi, w której poszukuje się antygenu wirusa i przeciwciał skierowanych przeciw wirusowi. Krew jest pobierana przez pielęgniarkę zawsze przy użyciu sterylnych, jednorazowych igieł i strzykawek. Nie trzeba być na czczo. Wynik jest gotowy do odebrania – w zależności od punktu – nazajutrz lub po kilku dniach.
(źródło)


Przeczytaj również :
HIV-życia z plusem

*Tekst, oraz zamieszczone zdjęcie nie są własnością autora. Do każdego tekstu, zdjęcia umieszczone są linki do tekstu, zdjęcia właściwego.

niedziela, 25 czerwca 2017

Niekochanie

Już wystarczy

       
gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



       To był spacer jak każdy inny. Nagle zamiast słońca pojawiły się ciemne chmury, deszcz i wiatr.
Do domu wracać nam się nie chciało. Schowaliśmy się po drzewem. Park opustoszał.
I cóż, pocałowałem go, on mnie.
Objął mnie w pasie, ja złapałem go za pośladki i przycisnąłem do siebie. Zorientował się jak bardzo mi się to podoba. Całowaliśmy się z jeszcze większym pożądaniem. Nasze ręce były wszędzie, pod ubraniami. Przestał mnie całować, spojrzał, i wiedziałem czego chcę. Pocałowałem go i dałem sygnał, że może.
Spodnie i tak rozpiął mi wcześniej. To była chwila, nie chciałem by dokończył... bo sam nie chciałem skończyć. Wstał i po wymianie spojrzeń, wiedziałem że moja kolej.
Doprowadzasz mnie do szaleństwa powiedział, gdy staliśmy już twarzą w twarz.

***

        Siedzę przy biurku w sypialni. Miałem iść na spacer z książką, ale zaczął padać deszcz, nawet lekka burza się zebrała. Dokładnie taka sama jak wtedy, gdy Marvin powiedział, że mnie kocha. Powiedział to, a swoimi brązowymi oczami wpatrzony był w moje szaroniebieskie.
Patrzyłem. Nie odpowiadałem, nie mogłem, nie potrafiłem, nie chciałem.
Nie musisz mówić, albo powiedz, albo nie mów. Powiesz kiedy będziesz gotowy, tak będzie prawdziwie, wciąż patrząc wypowiedział te słowa. Milczałem, bo cóż mogłem zrobić. Ale w jego oczy wciąż patrzyłem i wiem, że chciałby to usłyszeć. Któż by nie chciał. Każdy by chciał. Powiedzieć i dostać również taki zwrot słów. Ale nie potrafiłem. Zauroczony byłem, nawet mu to powiedziałem. Dwa razy. Jestem tobą zauroczony, tak to brzmiało, ale czy kochałem? Nie wiem.

       Ostatnio mniej wiem o sobie, niż wypada wiedzieć. Jakaś niewiedza u mnie zagościła. Obojętność też. Ale nadal siadywaliśmy na ławce z nogami podkulonymi i trzymaliśmy się za ręce.
Mój stoicki sposób myślenia, wymknął się z pod kontroli. Totalnie zobojętniałem na wszystko.
Robert mówi, że mnie nie poznaje. Nie wiesz co zrobić dalej? Pytał. No nie wiem, odpowiadałem. Żyłem chwilą. A on znowu się dziwił, radził, żebym pomyślał co z tym dalej, co z przyszłością. A ja nie wiem, tak mu odpowiadałem. Bo skąd mogłem wiedzieć? Jak człowiek po trzydziestce, to może już tylko śmierć w planach, śmiałem się ironicznie.

        Jeszcze kilka dnia temu spotkania z Marvinem przyprawiały mnie o dreszcze i podniecenie. Ochy i achy... coś się działo. Fajny chłopak, przystojny, miły, zabawny. No ale potem, gdy już dostałem, co chciałem, wróciła codzienność.  
Kiedy przypomniałem sobie, że poza flirtem mam sprawy codzienne, które raczej nie powinny czekać, to i jakoś te ochy i achy zmalały.
I nagle jakby zaczął mi przeszkadzać, bo zaczął czegoś oczekiwać. No wiesz Oskar, już miesiąc się znamy, powtarzał. Mówił, że nawet myślał o wspólnym mieszkaniu. Tylko jak to zrobić skoro oboje kogoś mamy? Pytał retorycznie.
A mnie te jego oczekiwania, sugestie zaczynały jakby przeszkadzać. Bo niby jak może, jakim prawem może czegoś ode mnie oczekiwać?

      Przesiadywaliśmy częściej na tej ławce, dłużej. Rozmawiając, często całując się, a najczęściej patrząc na siebie. Tak romantycznie.
No fakt, pobudził coś we mnie, aczkolwiek mój system obronny się uruchomił, broniąc mnie przed tym uczuciem, niczym system odpornościowy broni organizm przed bakteriami.
Nie powiem, że nie wyobrażałem nas sobie razem. Nawet w myślach robiłem tabelki, co on mi daje, czego Big już nie i na odwrót. Jakby ważąc "za i przeciw".
A po takich spacerach wracałem do domu. Na nasze czwarte piętro. Czasem byłem w domu przed Bigem, a ostatnio kilka razy on był pierwszy.

      Czy coś podejrzewał, nie wiem, nie wydaje mi się. Nie dawał po sobie poznać, że coś jest nie tak. A może dawał, tylko nie chciałem dostrzec tych znaków. Może tak jest łatwiej? Udawać, że się nie widzi. To sprawia wrażenie, jakby TEGO nie było, a jak TEGO nie ma, to nie ma o czym rozmawiać.
Stałem się jednym z tych, którymi gardziłem. Nie rozumiałem i nawet nie próbowałem zrozumieć. Bo niby jak można iść do innego, gdy ma się do kogo iść.

      Powinien odejść z mojego życia, już wystarczy. To miała być tylko chwila zapomnienia. Niby miejsce dla niego było. Ale czułem się pusty, apatyczny, inny. Wolałbym go już stracić, a on nagle poczuł potrzebę bycia. Nawet zaczął się rozpychać, chciał walczyć o byt w moim życiu.
Jakby to mu się należało. Zwłaszcza po tej sytuacji w parku, gdy zaczął padać deszcz.
Sprezentował mi wszystko... noo, prawie wszystko. Doprowadzasz mnie do szaleństwa, mówił.
On mnie też, ale ...  co z tego.

      Chciałbym go stracić już. Natychmiast. Czasem nawet traciłem na dzień czy dwa, bo nie zawsze mogliśmy się spotkać, ale powracał. To nie jest czas dla nas, nie teraz. Powinniśmy spotkać się później. Tyle, że co to znaczy? Powinniśmy spotkać się później? Kiedy jest to później?
Przeznaczenie jakby się pospieszyło. A może jest opcja, by poczekało?
Idź z mojego życia mówiłem w myślach, trzymając go za ręce.




piątek, 9 grudnia 2016

Cytaty cz2.

My...

gej blog, gej fotki, gej pierwszy raz
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

     


      Ważne abyśmy zrozumieli siebie, to kim jesteśmy, to jak czujemy i jak chcemy żyć. Nikt za nas naszego życia nie przeżyje, a więc nikt nie może nam go zaplanować. Nasze życie-nasz wybór.
     Bądźmy świadomi tego czego chcemy, i podążajmy w tym kierunku. Nie dajmy się zbić z tropu, nie dajmy się zwieść, słowom, że nie wypada, że inni tego nie robią. Inni to nie MY. Masz swój świat, dbaj o niego by żyć w przebudzeniu i pragnieniu życia.


"(...) pragnę, być zwariowana i przeżyć swoje życie tak, jak mnie się podoba, a nie jak się podoba innym."
(P.Coelho-Weronika postanawia umrzeć)

"(...) niektórzy całe życie potrafią przeżyć w przekonaniu, że oni naprawdę są ta foremką, że ta foremka, w którą ich wsadzono, to prawdziwi oni, i umierają, nigdy dla samych siebie się nie rodząc."
" Wtopiłem się w społeczeństwo. Zwabiony kolorowymi obrazkami poszedłem bezmyślnie za tłumem, dałem się zamknąć w świecie sztucznie wykreowanych wartości, podporządkować odczłowieczającym regułom, które odcinały mnie od samego siebie coraz bardziej. A gdy zostałem już tylko wydmuszką, dałem się wcisnąć w kostium, na twarz naciągnąć maskę, zamknąć się w sztucznej klatce, którą potem sam budowałem i pielęgnowałem, przekonany, że robię dobrze. Bo wszyscy tak robią, więc ja też powinienem. Grać, udawać,egzystować, ale nie żyć."
(M. Czarnecki-Otwórz oczy zaraz świt)

"(...) człowiek zawsze jest sam, ze strachu stara się z kimś związać, by pokonać samotność, co- w ostatecznym rachunku-nigdy się nie udaje; dlatego należy znaleźć taką osobę, która w twoim towarzystwie poczuje, że była jest i będzie, od zawsze i na zawsze-samotna"
I. Karpowicz- Gesty

"Jakie to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swojego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nie ważne, nich żyje miłość."
" "(...)Dlaczego jesteś szczęśliwa?, odpowie Ci ona:" A dlaczego by nie?" "
"Przebudzenie to życie nie według reguł narzuconych mi przez innych, ale zgodnie z tym, jak tobie się wydaje. I zrozum to nie egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie  z twoimi upodobaniami, żył dla twojej próżności, dla twojego zysku i twojej przyjemności. "
A. de Mello- Przebudzenie

"A potem któregoś dnia zaczniesz szukać siebie w lustrze i nie będziesz w stanie się zidentyfikować - będziesz widzieć jedynie wszystkich innych. Będziesz wiedział, że zrobiłeś to, czego inni po tobie oczekiwali. Zasymilujesz się. Znienawidzisz się za to, bo będzie za późno."
M. Quick- Wszystko to, co wyjątkowe

"(...) chwilę albo się łapie,albo pozwala jej się minąć"
M. Albom- Zaklinacz czasu


CYTATY cz1-link

czwartek, 30 lipca 2015

Człowiek człowiekowi obcy

Od czego boli Cię dupa heteryku?

pedały, geje,blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




I ty, i ja 
urządzimy wyspę bez pomocy
tych, co tak chcą nam
włazić w pościel w butach,
w środku nocy.(...)*


    Jakiś czas temu znalazłem filmik w internecie o dwóch gejach trzymających się za ręce, spacerujących ulicami Moskwy.(filmik poniżej)
Dlaczego człowiek daje sobie prawo do wyzwisk, czy do przemocy fizycznej?  Taka sytuacja miała miejsce w tym przypadku.(przykład Dominika czytaj post)
       Akcja filmiki, o którym wspomniałem była przeprowadzona w Rosji. Czytając komentarze naszych rodaków, można by złapać się za głowę. Ludzie  którzy by pozbyć się homoseksualistów do życia powołali by A.Hitlera,.
Tekstami typu "do gazu z pedałami', "Hitler wróć i zrób z ciotami porządek" to standard.
Mało kto zastanawiał się chyba, że gdyby Hitler żył w czasach dzisiejszych to faktycznie -JA jako ten pedał stał w bym w kolejce do pieca ale autorzy tych wpisów również.
NIby tacy heterycy, a każdy chce nas jebać!,Więc czemu to Ciebie boli dupa ?

    Zastanawia mnie i nigdy nie przestanie dziwić agresja ze strony ludzi.
Skąd tyle agresji, nienawiści, złości? Co robią złego Ci dwaj młodzi ludzie trzymając się za ręce? Gorszą tym społeczeństwo ? Tym zachowaniem niszczą model rodziny ? Uczą złego zachowania dzieci ?. Należy sobie zadać pytanie, czy to przypadkiem nie ten dorosły, używając wulgaryzmów, czy przemocy robi większą szkodę, i takim zachowaniem uczy tworzenia relacji międzyludzkich swoich dzieci ? Nikt inny jak "TY" sam, nie zniszczy twojego modelu rodziny.

   Ludzie zadajcie sobie pytanie co Ci się dzieje, gdy na ulicy zobaczysz dwóch chłopaków idących za rękę czy dwie dziewczyny ? Dostajesz zawrotu głowy ? Tracisz wzrok na cały dzień? Złamiesz nogę? Nagle zapłacisz większy podatek ? Nie! Nie dzieje się nic, kompletnie nic! Podobnie gdyby doszło do legalizacji związków partnerski. Co Ci się stanie ? Jakie szkody odniesiesz?
Religia na to nie pozwala? ( a czy każdy musi być wierzący? Chodząc do kościoła nie znaczy że jesteś katolikiem praktykującym, wiarę ma się w sobie, w czynach, nie w murach) Tradycja? zachowaj ją, a innym pozwól mieć swoje tradycje i zasady. Tobie nic się nie stanie, nic nie zyskasz ani nic nie stracisz.

   Każdy ma prawo myśleć sobie co chce, ale powinniśmy uważać na to co mówimy głośno i jak reagujemy.
        Czy ci śmiałkowie z filmu byliby również tacy odważni gdyby zamiast tych dwóch młodych chłopców szło dwóch kolesi z siłowni po 185 cm wzrostu, ubranych w dresy ?
Przecież tacy geje też są, czy taka sytuacja nie zmieniła by postaci rzeczy ? Czy mieliby odwagę nadal rzucać wyzwiskami albo użyć agresji fizycznej ?- nie sądzę.
Nikt nikogo nie zmusza, a przynajmniej nie powinien zmuszać do akceptacji, polubienia - nie! Nie w tym rzecz, ale każdy z nas powinien zachować się z kulturą ze zwyczajnym szacunkiem do drugiej osoby, czy to tak dużo ?
    Czy nie łatwiej na widok gejów zwyczajnie odwrócić wzrok i spojrzeć na jakąś ładną dziewczynę?(przecież jesteś heterykiem po co oglądać się za gejami?!) Zamiast krzyczeć "jebane pedały" możesz powiedzieć swoje żonie/partnerce "kocham Cię". Zamiast próbować uderzyć drugiego człowieka, weź swoje dziecko na ręce, czy pograj z nim w piłkę. Czy świat nie byłby wtedy bardziej przyjazny gdybyśmy nie kumulowali w sobie agresji i złości ?

  Odrywając się od tematyki gejów i homofobów (homofobia-przeczytaj post) chciałbym przypomnieć jedną z sytuacji na meczu piłki nożnej.
Jakiś pseudo kibic wtargnął na boisko i zachowywał się agresywnie, przypadkiem został postrzelony gumową kulą i zmarł. Jeden z głosów z tłumu krzyczał do policjantów, "kurwy jebane on miał syna" "zabiliście ojca synowi". Faktycznie tak było, chłopak zmarł. Kto był temu winien? Gdyby był ojcem czy narażałby swoje życie i zachowywał się agresywnie ? Dlaczego jako ojciec nie był z synem, rodziną tylko rozwalał stadion na który i tak płaci podatki ?  Czy to nie paradoks ?
    Kolejnym przykładem była sytuacja (nie pamiętam w jakim mieście) gdy grupa chłopaków pobiła studenta, który wprowadził się na ich osiedle. Dlaczego to zrobili ?- odpowiedź jest przerażająca- on był czarnoskóry. Jeden z mieszkańców tego osiedla (facet około 50-ki) do telewizji wypowiedział się, że on nie dziwi się takiemu zachowaniu, gdyż wcześniej u nich na osiedlu nie mieszkał żaden murzyn!
Czyli jeśli na moim osiedlu pojawi się chłopak w rudych włosach, dziewczyna w lokach, to mamy przyzwolenie społeczne na robieniu im krzywdy bo wcześniej nikt podobny się tu nie pojawił ?

Wszystkim tym "maluczki" dedykuję tą piosenkę.

I ty, i ja
mamy coś swojego,
coś ważnego.
Maluczkim nic do tego.*


*J.Steczkowska-MOJA INTYMNOŚĆ

                                        

                                      



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...