Translate

Poznajmy się :)

sobota, 30 lipca 2016

Spotkania

Z nim ?

Oskar-gej blog, gej w miescie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
   


    Niedzielne słoneczne przedpołudnie siedzimy z Robertem przy stoliku w jednej z kawiarni przy głównym deptaku miasta.
Mijają nas różni przechodniów a my graliśmy w grę "Z kim do łóżka". Ta sama gra co czasami z nudów wygłupiamy się z Bigem.
Robert- A z nim ? -Idzie blondyn, młody około 25 lat .
Ja- Tak.
Robert- A gdybyś musiał z nimi naraz ?- Wskazuje głową na dwójkę kolesi, obaj bruneci z zarostem, średniego wzrostu.
Ja- Jeśli bym musiał, to bym musiał- Spojrzałem na niego nie drgając nawet powieką.
Robert- Ale z Ciebie dziwka- Powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.

     Odnośnie tych dwóch odpowiedziałem Robertowi co mi się przydarzyło w gej klubie, kiedy poszedłem tam na początku lipca z Januszem(link).
     Podczas wygłupów na parkiecie zobaczyłem, że nieopodal mnie stoi Tom.
Tom to znajomy Roberta, który przy pierwszym naszym spotkaniu podrywał mnie "Na chama"(link).
        Robert miał z nim krótką rozmowę o mnie, że mam kogoś i by nie był taki absorbujący.
Od tamtej pory Tom zachowuje się inaczej i całkiem przyjemnie spędzamy czas na parkiecie.
Podszedłem do niego, przywitałem się i przedstawiłem Janusza.
Tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i Tom zaproponował abyśmy usiedli przy jego stoliku.
Podchodzimy do stolika, a tam siedział już Pan według mnie w średnim wieku. Lekko łysiejący, z nadwagą. Ewidentnie starszy od nas.
     Usiedliśmy obok a Tom podszedł i dał buziaka temu Panu, w usta!
Lekko zszokowany ale domyśliłem się już sytuacji.
Zostawiłem uśmiech na twarzy i zaproponowałem byśmy coś zamówili.
Podszedł kelner przyniósł nasze zamówienie i poprosił o karty klienta, w tym czasie  wcześniej wspomniany Pan, przyjaciel Toma, że tak się wyrażę zaproponował, że zapłaci za nasze drinki.
Janusz, Tom pozwolili zapłacić za siebie, ja natomiast wyciągając rękę przez cały stolik podsuwając pod nos kelnerowi moją kartę. Pan starszy próbował mnie namówić, że zapłaci za mnie, ja jednym słowem "Dziękuję" pozostałem przy swoim.
     Janusz był zdziwiony, moim zachowaniem, natomiast ja podsumowałem to tylko zdaniem, że "To coś oznacza".
       Gdy zbliżała się godzina 5 rano, postanowiliśmy z Januszem opuścić  lokal.Tom namawiam mnie bym został z nimi, tzn. z nim i starszym Panem. Odmówiłem.
Ja- Sorry, muszę już iść, jest późno, tzn w sumie to bardzo wcześnie(5 rano)
Tom- Możemy jeszcze pogadać, pójść do nas.
Ja- Wiesz, jutro z moim facetem mamy plany więc muszę już iść.
Starszy Pan- To masz faceta ?- Zapytał spoglądając najpierw na mnie a następnie dziwnie na Toma.
Ja- Tak-jak zawsze uprzejmie odpowiedziałem.

Zapadła chwila ciszy, więc pożegnałem się z towarzystwem i z Januszem ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego, zostawiając sytuację bez komentarza. 









sobota, 23 lipca 2016

Otwórz oczy

Ciesz się wolną chwilą

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



***Dzień pierwszy***
     Czterogodzinny lot, zmęczenie wynagrodził widok z okien samolotu.
Niekończący się horyzont turkusowego oceanu, z drugiej strony okien odsłaniał się pozbawiony zieleni pas pasku i skalnych gór.
Lekkie uderzenie o pas startowy i jesteśmy na miejscu.
Zabrałem torbę i mówiąc "ich wunsche Ihnen einen schonen Urlaub " pożegnałem się ze starszym małżeństwem, którzy okazali się być Polakami od trzydziestu lat mieszkającymi w Niemczech, i tak jak my przylecieli tu pierwszy raz.

   Wszyscy moi znajomi, którzy tu byli mówili mi, że mocno wieje. Faktycznie tak było, przywitał nas wiatr, bez którego ciężko było by wytrzymać na palącym słońcu.

Fuerteventura, hiszpańska wyspa należąca do wysp Kanaryjskich. To własnie to miejsce wybraliśmy na spędzenie naszego letniego urlopu.

***Dzień piaty***
Około gdz. 18 już po kolacji wybrałem się popływać. Tym razem nie na basen tylko na plażę.
Ominąłem wyznaczone miejsce dla plażowiczów i znalazłem ustronne miejsce, przy wielkich wulkanicznych czarnych skałach.
Gdy pływałem sobie, a woda nie była najcieplejsza, myślałem sobie o różnych rzeczach. O tym, że jestem tu sam bo Big był w hotelu,  o tym jak szybko dni mijają co wiąże się z powrotem do domu i ogólnie o całym "bólu istnienia.
Po czym uświadomiłem sobie jaki błąd popełniam.
Będąc tu i teraz nie skupiałem się na danej chwili,nie cieszyłem się tym co jest mi obecnie dane, tylko byłem gdzieś poza tym miejscem.Wyszedłem na brzeg, usiadłem na kamieniu przykryty ręcznikiem.
W tym momencie przypomniał mi się fragment z książki "Otwórz oczy, zaraz świt"  Mateusza Czarneckiego, którą kupiłem specjalnie na ten urlop.
"(...) Ale od przeszłości nie należy się uwalniać, bo była zła czy dobra: ona po prostu nie istnieje.
Podobnie jak przyszłość. Istnieje natomiast chwila obecna: Ty w tym miejscu. W chwili obecnej stoisz przed drzewem, którego nie widzisz, bo patrzysz w przeszłość. Tracisz więc chwilę,bo jej nie dostrzegasz. To tak, jak by cię tu nie było. Jakbyś wcale nie istniał.(...)"

      Więc wszedłem jeszcze raz do wody, nie myślałem o niczym innym jak o tym co jest teraz.
Płynąłem sobie miałem zamknięte oczy i delektowałem się chwilą. Czułem jak promienie słońca ogrzewają mi ramiona jak woda obija się lekkimi falami o twarz, jak własnie te fale unoszą mnie raz do góry raz na dół. Wyciszyłem się.

    Gdy byłem ponownie na brzegu, stałem tak chwilkę aż zrobiło mi się chłodno, okryłem się ręcznikiem po same uszy i patrzyłem przed siebie, na nie kończący się horyzont wody. Promienie zachodzącego słońca, które odbijały się od wody lekko mnie oślepiały.

    Ponownie myślami odpłynąłem. Wyobraziłem sobie siebie teraz tak jak stałem, ale że tym ręcznikiem ktoś mnie otulał. Wysoki blondyn, postawny, okrył mnie ręcznikiem bym nie zmarzł i wtulił się we mnie...

***Dzień siódmy***
      Leżąc na leżaku przy basenie, czytając książkę co chwilę spoglądałem ile jeszcze mi stron zostało do końca.
Nie nudziła mnie, wręcz przeciwnie, żałowałem, że coraz mniej przede mną.
Został mi ostatni rozdział. Chciałem w pierwszej chwili zostawić na później. Zamknąłem ja wkładając pomiędzy strony moją ulubioną zakładkę kupioną w Porto.

    Dookoła mnie były bawiące się dzieci w basenie, tłumy na leżakach, a pośród nich ten całkiem interesujący(Lekko rudawy, z brodą po siłce dwudziestopięciolatek -tak na oko ) no i palące słońce, którego nie gasił wiatr.
OK, oczyściłem umysł  i czytałem dalej.
     Po kilku minutach czułem się jak Teo bohater wyżej wymienionej powieści, a w sumie to chciałbym nim być.
     Ostatni akapit wywołał u mnie łzę w kąciku oka, a usta zacisnęły się.
Niby oczywiste i banalne zakończenie ale chyba tą prostotę odczuwam najbardziej emocjonalnie.
     Zabrałem swoje rzeczy i poszedłem do baru po przekąski.
Pomyślałem sobie, że jestem tu już tydzień czasu a nigdy nie siedziałem  tu przy stoliku.
Wchodzę do środka i wszystkie miejsca były już zajęte, podszedłem do bufetu, zrobiłem sobie cappucino i  nałożyłem trochę ciasta. Zobaczyłem, że zwolniło się jedno miejsce. Stolik z jednym krzesłem tuż przy wyjściu na plażę. Pomyślałem, że to będzie idealne miejsce.
      Odłamując kawałek ciasta czekoladowego, popijając gorącym cappucino  patrzyłem przed siebie.
Błękitna tafla oceanu, dziewczynka skacząca na fale, całkiem interesujący Pan w turkusowych spodenkach puszczający żabki z kamyków na wodę i wiatr, który kołysał parasole nad opalonymi ciałami.
     Zupełnie inny świat tu w barze. Ludzie przy stolikach pijący piwo, a w tle w telewizorze relacje jeszcze z Mistrzostw Świata.
Na skraju tego świata ja. Odwrócony do nich plecami w samych spodenkach kąpielówkach.
Chciałem się zbierać a po chwili nasza mnie myśl "ciesz się wolną chwilą" i tak zrobiłem, zostałem.


sobota, 16 lipca 2016

Drag Queen

Taki mały własny świat

Oskar gej blog, gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



     Zauważyłem, że z wiekiem staję się osobą bardziej wyrozumiałą i podchodzącą z lekkim przymrużeniem oka do pewnych spraw.
Opowiem Wam  moje przygody z Drag Queen.
 Był to może rok 2010, moje początki z Bigem. Wybraliśmy się do Sopotu na kilka dni i poszliśmy do klubu gejowskiego nieopodal plaży.
Było miło sympatycznie, i tuż przed wyjściem gdy szedłem za Bigem zbliżał się do mnie facet, tzn kobieta, a raczej nie udolna wersja kobiety.
Blond włosy niczym Marilyn Monroe, czerwone usta, jednodniowy ciemny zarost, sukienka z cekinami z dużym dekoltem i owłosienie na klacie. Chciałem tą osobę ominąć szerokim łukiem ale nie udało się. Minęliśmy się a owa osobą chciała mnie zagadać kładąc dłoń na moim ramieniu przesuwając ją w dół po klacie otulając mnie ciepłym spojrzeniem. Wymknąłem się sprawnie z jej rak i skierowałem szybko do wyjścia.
    Pochodzę z małej miejscowości i nigdy przedtem nie widziałem takich osób na żywo.
Było to dla mnie dziwne, jak i lekko szokujące, niesmaczne.
Nigdy nie rozumiałem po co facet miał by się przebierać za kobietę ? Jeśli jestem geje to lubię facetów! W sumie po części do dziś tak myślę, ale moje myślenie jest moim, każdy może mieć swoje

    Kolejny przypadek to już moje miasto rodzinne. Mały klub znajdujący się na przytulnej starówce, w starej kamiennicy na pierwszym piętrze.
    Siedzę wraz z moimi znajomymi i zaczyna się SHOW. Na scenę wchodzi Drag Queen. Do dziś pamiętam jej wizerunek. Burza blond loków, zielony obcisły kombinezon i oczywiście wyrazisty makijaż. Ludzie zebrali się pod sceną świetnie się bawiąc a ja spokojnie się temu przyglądałem siedząc wygodnie w loży, do czasu aż.
Pomiędzy piosenkami z playbacku padły słowa gwiazdy skierowane do mnie-"Kolega zdziwiony chyba pierwszy raz na takim show, nie ma się czego bać nie gryzę". W tym momencie wszyscy spojrzeli na mnie a ja zwyczajnie się uśmiechnąłem. Cóż miałem zrobić, nawet nie chcę wyobrażać sobie jaka musiała być moja mina.

       Minęło wiele lat zanim kolejny raz spotkałem się z tranvestite show.  Za namową mojego przyjaciela Roberta, pierwszy raz tu w Niemczech poszedłem do gay klubu (link do postu).
Poszedłem i muszę przyznać, ze dobrze się bawiłem. Kolejne wypady do tego samego klubu były już z Januszem moim nowym przyjacielem. W pierwszą sobotę lipca wybraliśmy się do tej samej  dyskoteki  co byłem z Robertem.
W sumie tu gdzie mieszkam nie ma w czym wybierać. Klub jest mały ale przytulny no i atmosfera również bardzo przyjazna.
W każdą sobotę organizują tam właśnie tranvestite show. Trochę amatorskie, oczywiście playback, ale ludzie dobrze się przy tym bawią, i o to chyba w tym wszystkim chodzi.
       Na początku stałem zboku i przyglądałem się temu przedstawieniu.
Panowie ubrani w kolorowe kostiumy, makijaż stają na scenie i odgrywają rolę. Niektórzy traktują to z żartem a niektórzy widać, że czują się jak by byli na scenie w Las Vegas.
Taki mały własny świat. Pomyślałem, sobie a czemu nie ?, jeśli daje im to radość, jeśli tego wieczoru przez te kilka minut na scenie w tym przebraniu mogą czuć się tak jak chcą  a nie mogą w życiu codziennym, to dlaczego miał bym się temu dziwić ?. Nie wszystko musi być dla mnie zrozumiałe.

     W kolejnych wizytach w tym klubie, stawałem już przy samej scenie. Tańcząc w rytm muzyki, wiwatując. Nie jednokrotnie wykonawcy zagadują do mnie, żartują ze mną ze sceny. Załapałem z niektórymi kontakt, trochę flirtujemy. Jest zabawnie.
Po prostu wyluzowałem i bawię się, i muszę przyznać że z takim nastawieniem lepiej się czuję.



środa, 29 czerwca 2016

Seks z księdzem

Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia

gej ksiądz , sex
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
         



      Dzwonek do domofonu, otwieram i czekam aż Rober wdrapie się na czwarte  piętro.
Wchodzi do mieszkania na ramieniu mając materiałową torbę z napisem  " i <3 DEUTSCHLAND", a w niej słuchać głos obijającego się szkła, dokładnie butelki wódki i soku.

        Przygotowałem jedzenie, i mam film dla nas, tak jak obiecałem "RYTUAŁ" z  Anthony Hopkins, powiedziałem wskazując mu drogę do salonu, którą i tak zna .
Usiedliśmy wygodnie , i gdzieś w połowie filmu jak i butelki 0,7, Robert zaczął mówić.
Robert-Oskar, nie układa mi się z Mariuszem.(jego obecny chłopak-link) .
Nie czekając na moją reakcję kontynuował.
Robert-Coraz częściej wychodzi ze znajomymi, gdzie nie zabiera mnie ze sobą, nie spotykamy się tak często, nie  jest taki czuły jak kiedyś.
Ja- Robert, ale wy jesteście już dwa lata ze sobą, wiadomo, że te zauroczenie przechodzi w codzienność, nie będzie tak jak w pierwszych miesiącach, wierz mi... coś o tym wiem.
Robert-ale to nie wszystko-odpowiedział.
Ja-to znaczy ?
Robert- Mariusz jest księdzem, mówię to Tobie jako pierwszemu.
Ja- kurwa kim ?
Robert-księdzem.
Ja -jak to kurwa księdzem ?
Robert-normalnie, księdzem!!!
Ja- To dlatego poznałem go tylko raz i  to przez przypadek ?
Robert-On nie chce za bardo wiesz..., On jest księdzem i ma katolickie myślenie.
Ja-tak kurwa , katolickie myślenie ale sypia z facetem.
Robert-no właśnie.
Ja-a może jest egzorcystą?(odnośnie  filmu)
Robert zaśmiał się ironicznie , a moje żarty były chyba nie na miejscu.Niestety po alkoholu mam specyficzne poczucie humoru.
Ja-Robert przecież to zakłamane. Ale anty gejem nie jest ? Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia.
Robert-nie jest, spowiada nawet gejów.
Ja-Robert to oczywiste bo sam jest gejem ale innych pouczają jak mają żyć.
On sobie wyjeżdża  z kolegami , a ty czekasz na niego, a może on Cię wykorzystuje ?
Robert-nie, Oskar znam go!
Ja-wybacz Robert ale wiesz, że jestem przeczulony na temat księży gejów. Poznałem Andrzeja i nie chcę o takich przypadkach słyszeć(link).
Robert-ja traktuje to że jest księdzem jak zawód, który wykonuje.

      Robert zamilkł na chwilę i patrzył skupiony w ekran telewizora a łzy spływały mu po policzku.
Pierwszy raz widzę jak płaczę, poszedłem do kuchni i przyniosłem papierowe ręczniki. dając mu kawałek by się ogarnął a rolkę położyłem przed nim na stole.
Robert- przepraszam ale męczy  mnie to- a na koniec słów dmuchnął w papier.
Oderwałem kolejny kawałek i dałem mu do reki.
Robert-zmarnuję Ci całą rolkę -powiedział pomiędzy szlochaniem
Ja-nie przejmuj się dziś kupiłem całe nowe opakowanie 8+ 2 gratis, powinno starczyć.
Wtedy oboje wybuchnęliśmy śmiechem .

     Może i rozmowa zakończyła się radosnym śmiechem,ale od naszego spotkania  nie mogę przestać o tym myśleć.
     Każdy ksiądz ma prawo być gejem, jak i każdy ksiądz ma prawo być  hetero ale według prawa kościelnego, wiary jaką wyznaje nie mogą mieć partnerów..
     Wiem, że każdy z nas ma potrzebę bliskości, to normalne,aczkolwiek każdy z nas ma prawo wyboru.
Mógł być kimś innym a nie tłumacząc się , że swoje kapłaństwo traktuje jak pracę .
To totalne zakłamanie. Wykorzystanie innych do swoich egoistycznych zachcianek.
Ucieczka przed  homofobią, bo  wychowywał się w rodzinie katolickiej i kapłaństwo było jedynym wyjściem by nie mieć żony, czy też  z powodu presji otoczenia tłumaczyć się czemu jej nie ma.
To droga na łatwiznę, oszustwo, siebie, innych, Boga którego się wyznaje a w ostateczności i tak przegrywa się własne życie- dlaczego ?
Kochasz kogoś,bądź chcesz kochać a nie możesz, wybrałeś Boga a nie możesz być mu wierny. Świat balansujący pomiędzy jednym a drugim to nie życie to zwykłe przetrwanie.
   




środa, 15 czerwca 2016

Atak w Orlando na gejowski klub

Dokąd zmierzamy ?

Gej blog,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




Brothers, sisters
Why con't we learn to accept that we're different?
Before it's too late
why's it so damn hard ?
***
Bracia, siostry
Dlaczego nie możemy się nauczyć, że jesteśmy różni ?
Zanim będzie za późno
Dlaczego do cholery to jest takie trudne ?
(Madona-Why's It So Hard)



     Prawie pięćdziesiąt osób zabitych , ponad pięćdziesiąt rannych  po ataku w gejowskim klubie PULSE w Orlando na Florydzie.
Sprawcą tego zamachu jest Omar Mateen (29 l. ) z pochodzący z Afganistanu.

Muszę się przyznać, że gdy o tym myślę rozpadam się wręcz z niemocy i żalu.
Ofiary , Ci ludzie zostali pozbawieni życia bo ktoś dał sobie prawo bym  im je odebrać.
Ktoś dał sobie prawo decydowania, że pewna grupa ludzi w tym przypadku homoseksualistów nie ma prawa bytu.
     Nie ukrywajmy to był celowy i zamierzony atak na nas ! TAK- to było zamierzone działanie ze strony Islamistów(terrorystów), którzy już od jakiego czasu niszczą Europejską kulturę, nasze religie, a teraz czas na konkretne grupy ludzi - homoseksualistów.
Pokazują krok po kroku co według nich jest złem i niszczą to.(Proszę nie mylić ze zwykłym muzułmaninem).
Ktoś kto sam jest  "obcy" , ktoś kto sam nie jest  u siebie, a narzucił swoje prawo i porządek.


     Czytałem na stronie NA TEMAT(źródło) felieton poświęcony nie tyle co samej tragedii ale reakcji dziennikarzy czy tez zwykłych ludzi. Są również wpisy naszych rodaków-"pedałów mogą likwidować"-"za pedałów i lesbijki że ich tępił to gratuluję".
"Bracia, siostry dlaczego nie możemy nauczyć się, że jesteśmy różni ?" jak brzmią słowa piosenki, dlaczego tak musi być ?
Przecież każdy z nas, w taki sam sposób zostaje poczęty. W podobnych bólach matki wydają nas na świat. Każdy z nas czuł uczucie rozczarowania,  uczucie pierwszej miłości.
Tak jak ofiary tego ataku, kochały swoich rodziców, partnerów, chciały być przytulone, może następnego dnia mieli odwiedzić dziadków, spotkać się z kimś ważnym, mieli bliskich którzy  ich kochali bez względu na seksualność.
Każdy z nas bez względu jaki mamy kolor skóry, skąd pochodzimy, i w jakim języku mówimy, to to samo czujemy, miłość, szczęście i ból odczuwamy w podobny sposób.
    Dlaczego pomimo tego co nas łączy o czym wspomniałem   jeden człowiek mówi Ty możesz żyć , ty już na to nie zasługujesz ?.
Na te pytanie nigdy nie poznam odpowiedzi.
Dokąd zmierzamy ? Wydawać by się mogło że z biegiem czasu będzie coraz lepiej a dzieje się odwrotnie.
Zabijamy, bo dzieli nas kultura, zabijamy, bo dzieli nas religia.
Czytałem wypowiedzi, że gdyby noszenie broni nie było dozwolone w USA, to do tego by nie doszło- bzdura. To nie broń zabiła, tylko człowiek, jego idee którymi się kierował.

     W Polsce jak można zobaczyć w komentarzach na różnych profilach również sieje się nienawiść do drugiego człowieka.Tłumaczą się religią, prawem natury, a wszystko to oparte brakiem wiedzy, lub słowami kogoś, kto próbuje mówić innym swoje zdanie.

    Jak można krzywdzić kogoś za miłość? bo przecież każda miłość jest taka sama. Nie ma złej miłości.
Nic nie ma prawa wykluczać z miłości, żadna kultura , żadna religia.


***
Bracia, siostry
Dlaczego nie możemy się nauczyć, że jesteśmy różni ?
Zanim będzie za późno
Dlaczego do cholery to jest takie trudne ?
***

      





piątek, 10 czerwca 2016

Parada równości

Każdy ma prawo być sobą



OSKAR*gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

    PARADA RÓWNOŚCI. 
Temat kontrowersyjny, który dzieli społeczeństwo a także samych zainteresowanych.
Ci, którzy znają mój blog od dawna, wiedzą jakie mam zdanie na temat tej imprezy.
W ostatnim czasie, ponownie poruszałem ten temat wśród moich znajomych i w sumie nie dowiedziałem się niczego nowego.
"Pedalstwo, sodoma i gomora!!!!!!!!!...!!!", odpowiedział jeden z moich znajomych.
   "Pól nadzy panowie w  różowych stringach i pawim piórem w dupie" to zdanie powtarzam zawsze, i jest to po części wizerunek PARADY. Taki też wizerunek najczęściej media prezentują społeczeństwu. 
PARADA RÓWNOŚCI, jako marsz pedofilów, zboczeń, ludzi chorych, których powinno się leczyć, bądź "potraktować" komorą gazową.
Przejrzałem kilka filmów, z zeszłorocznych PARAD RÓWNOŚCI, jak i kontr parad środowisk prawicowych i narodowców. Wniosek nasuwa się jeden.
PARADY RÓWNOŚCI to tak jak wspomniałem min. panowie w cekinach ale i przede wszystkim, ludzie z uśmiechem na twarzy, młodzi, starsi, kobiety mężczyźni, rodziny z dziećmi.
    Wizerunek tłumu raczej sprzyjający otoczeniu, bez agresji, wulgaryzmów, wznoszący kolorowe flagi, a wszystko opatrzone muzyką i tańcem.
Natomiast ta druga grupa manifestująca przeciwko PARADZIE RÓWNOŚCI  już na pierwszy rzut oka kipi agresją oraz wulgaryzmami.
"Jeżeli homoseksualista, że tak się wyrażę, chcę, jest tym, kurwa pedałem to niech to robi u siebie w domu, ale nich z tym kurwa nie wychodzi na ulice, bo małe dzieci (...) na to patrzą i potem społeczeństwo się robi (..) robi się, niż demograficzny, ponieważ społeczeństwo robi się homoseksualne"(źródło)-powiedział jeden z uczestników kontr parady.
Od kiedy od patrzenia można stać się homoseksualistą ?

     To co mnie najbardziej irytuje, jeśli tacy ludzie rzucają hasłami "chłopak i dziewczyna to normalna rodzina" dlaczego na kontr parady nie przyjdą właśnie ze swoimi rodzinami, żonami dziećmi, dziadkami ?
Dlaczego emanują agresją zamiast pokazać to jak według nich "normalność"powinna wyglądać!
Gołym okiem widać kontrast pomiędzy dwoma zgrupowaniami.

    Brak podstawowej wiedzy, twierdząc, że dążymy do małżeństw jednopłciowych by następnie adoptować dzieci co ma się równać ich molestowaniu.
Głoszenie haseł, które są niezgodne z rzeczywistością, mówią o czymś co nie istnieje od kiedy GEJ to PEDOFIL?
W kontr atakach poruszany jest bardzo często temat religii. Małżeństwa jednopłciowe są niezgodne z religią, adopcja przez takie pary jest niezgodna z naturą można wielokrotnie usłyszeć. Pomijamy w tym wszystkim fakt, że Państwo Polskie jak mówi konstytucja zabrania dyskryminacji w życiu polityczny, społecznym (..) z jakichkolwiek przyczyn, daje prawo decydowania o życiu osobistym wolności sumienia i religii.
Nie każdy więc musi być wierzący i kierować się w swoim życiu religią.

Drugi cytat" dlaczego Pan tu jest ?- bo tu mój synek na platformie tańczy i nie chciałem zostawiać go samego(...)". Piękny przykład miłości i szacunku ojca do syna.(źródło).

    Dochodzę do wniosku, że my jako środowisko LGBT, musimy dbać o dobry wizerunek i opinię PARADY RÓWNOŚCI.
Czy w niej uczestniczę czy nie, czy jestem jej przeciwny czy tez  nie, siłą rzeczy to mnie dotyczy.
Ogólny wizerunek PARADY RÓWNOŚCI  będzie rzucał cień na nas wszystkich.
Warto pamiętać, że to nie tylko walka osób homoseksualnych o ich prawa, by były równe każdemu, takie jak związki partnerskie, ale również jak można przeczytać na oficjalnej stronie PARADY 
-MIASTA BEZ BARIER -umożliwienie osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich do dóbr narodowych jak muzea, czy miejsc rozrywki, poprzez montowanie podjazdów.
-ZAOSTRZENIE KAR ZA PRZEMOC NA ZWIERZĘTACH.
Postulatów PARADY RÓWNOŚCI  jest dwanaście (źródło)

    Sam osobiście nie do końca rozumiem Panów z zarostem na twarzy  biegający w szpilkach, czy pół nagich emanujących seksualnością, nadal uważam, że to nie to miejsce i czas.
Według mnie są miejsca które wymagają od nas odpowiedniego ubioru czy zachowania.
Aczkolwiek każdy ma prawo wyrazić siebie jak chcę jeśli nie wyrządza to nikomu krzywdy, każdy ma prawo być sobą. W całej tej PARADZIE RÓWNOŚCI wszyscy mamy jeden cel, a to my wybieramy, jaką drogą pójdziemy.



piątek, 27 maja 2016

Sponsor dla geja

Układ prawie idealny

Oskar gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

   


    Kilka dni temu, gdy wieczorową porą wracałem do domu, zauważyłem, że przy stoliku obok Greckiej restauracji siedzi mój znajomy Adrian(więcej o Adrianie)
Ucieszyłem się bo prawie od roku nie mam od niego wiadomości, więc pewnym krokiem zmierzałem w jego kierunku.
Najpierw spojrzał zdziwiony, że mnie widzi, i ku mojemu zaskoczeniu spuścił głowę w dół i odwrócił się plecami.
Nie był sam. Był ze swoim partnerem. Starszym od niego.
Postanowiłem, że nie podejdę do niego by się przywitać. Poczułem się nie zręcznie. Przejść na drugą stronę ulicy już nie chciałem by nie robić większego cyrku. Poszedłem dalej jak gdyby niby nic, czując na sobie wzrok tego kolesia, bo Adrian nawet się nie odwrócił.

    Domyślam się co może być przyczyną takiego zachowania. Chodzi o partnera Adriana, a dokładnie o jego wiek.
Adrian jest młodszy ode mnie chyba o cztery lata, natomiast jego facet wyglądał na około pięćdziesięciolatka.

Będąc już w domu, zadzwoniłem do Roberta, zapytałem tylko o jedno
Ja- Jaka jest Twoja górna granica wieku u faceta ?
Robert- Dychę starszy ode mnie. (To samo pomyślałem o mnie)
Ja- A gdyby był bogaty?
Robert- Dychę starszy ode mnie. Oskar to nie gra roli.

    No cóż, nie oceniając nikogo, ale dla niektóry to właśnie pieniądze grają rolę.
Z Adrianem poznaliśmy się na kursie językowym. On chodził do innej grupy ale i tak często w szkole spędzaliśmy razem czas. Później już się nie spotkaliśmy, ale utrzymywaliśmy kontakt ze sobą, poprzez sms, czy też Facebook.
Opowiadał mi dużo o sobie, o swojej rodzinie w Polsce itd.
Mało mówił o swoim partnerze, w sumie to unikał tego tematu, a ja nie pytałem. Domyślałem się, że różnica wieku może być dla niego kręmpująca. 

      Kolejnym przykładem pary o znaczej różnicy wieku jest Krystian (więcej o Krystianie)
Krystian (29 lat) pochodzi z Filipin, jest związany z Danielem(Niemiec 56 lat. Są małżeństwem.
Obydwa przypadki łączy jedno.
Młodsi Panowie, tak jak by potrzebowali wsparcia ze strony partnerów. Są niesamodzielni, niezbyt dobrze mówią po Niemiecku, no i brak pracy, bądź prace półetatowe.
Natomiast Ci starsi, obydwoje z kasą.
Krystian mówił, że nie wyobraża sobie pracować pięć dni w tygodniu, bo nie miał by czasu na podróże, które tak bardzo uwielbia, które kupuje mu jego parter, który sam w tym czasie musi pracować.

     Nikogo nie oceniam. Zastanawiam się czy to miłość, czy chęć wyjścia z danej sytuacji zmusiła ich do tego by stworzyć taki związek, taki układ ?

    Następnym takim przykładem mógłby być Janusz (pochodzi z Filipin), którego poznałem na urodzinach u Krystiana.
Utrzymujemy ze sobą przyjacielski kontakt.
Janusz opowiedział mi trochę o swojej sytuacji. Również by móc zostać w Niemczech zawarł związek małżeński ze starszym od siebie facetem. Jego partner jest starszy od niego o trzydzieści lat.
W sumie są już po rozwodzie. Janusz nie czuł się swobodnie w tym związku.
Kilka razy byliśmy w klubie potańczyć, spotykaliśmy się gdzieś na mieście na obiadach czy kawie, Mieliśmy więc czas by lepiej się poznać.
Januszu, opowiadał mi o sytuacji w ich kraju, że wielu młodych chłopaków, chcąc wyrwać się z biednego kraju, są zdolni do takich małżeństw.
Nie pytałem, czy on zrobił to, z tą samą myślą, czy faktycznie był w nim zakochany.
Wiem, że preferuje starszych od siebie mężczyzn. Kiedyś umówiliśmy się do kina, miał przyjść ze znajomym, no i przyszedł. Facet był około dwadzieścia lat starszy od nas (Janusz jest trzy lata starszy ode mnie).

     Na ulicach miast, w parkach czy restauracjach widuję często młodych kolesi u boku starszych Panów.
Rozumiem, chęć poprawy swojego bytu, sytuacji, ale czy poświęcenie swojego życia na związek bez miłości, oparty na fundamentach materialnych jest tego wart ?
Wygodne życie na czyiś koszt, bez własnych podstaw, czy to niezbyt duże ryzyko ?
A co jeśli nagle starszy Pan będzie chciał mieć innego - młodego ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...