Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gej w mieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gej w mieście. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2022

Aplikacje randkowe

Do związku, do seksu

Zdjęcie: źródło- internet link



      Kilka dni temu będąc na kolacji z Robertem zauważyłem, że co jakiś czas dostawał wiadomość z gejowskich aplikacji randkowych. Nie czytał ich przy mnie, telefon leżał na stole i co chwile wyświetlały się komunikaty z GAY ROMEO.
Podczas jedzenia spaghetti rozmawiałem z Robertem o sensie posiadania profilu na kontach randkowych.
Większość tych typów to krypto geje, którzy chcą sobie zwalić a wymienione wiadomośc mają ich podniecać; stwierdził mój przyjaciel, który również więcej rozkoszy dają mu wyjścia na gejowską saunę czy do baru (link)
Kiedy korzystał z aplikacji randkowej najczęściej spotykał się z oszustami, którzy podszywali się pod zdjecia kogoś innego, bądź te zrobione 10 kilo, czy 10 lat temu (link)

Korzystacie z portali randkowych ?

     Na Fellow.pl poznałem Biga (jak poznałem Biga-link) Pisaliśmy kilka dni zanim umówilismy się na randkę, a potem to już historia. 
Kiedy rozstałem się z Bigem korzystałem z GAY ROMEO i GRINDR. Muszę przyznać, że z marnym skutkiem. Mówi się, że to aplikacje randkowe ale umówić się z kimś na randkę to był zawsze nie lada wyczyn, na seks w sumie też. 
Będąc online odnosiłem wrażenie, że większość kolesi jest tam dla zabicia nudy. Chętnie wymienia się zdjęciami penisów ale poza tym nic. Nawet gdy miałem wpisane, że umówię, się tylko na seks, kilka osób się zawsze zgłaszało, ale mało kiedy konkretnie.
Więcej seksualnej rozkoszy miałem z przypadkowych spotkań, w klubie czy chociażby na siłowni (link)

     Wydaje mi się, że owe aplikacje randkowe dziś już nie spełniają swojej roli. Mojego obecnego partnera poznałem na INSTAGRAMIE (Jak poznałem Jarla-link)


     Jakie są wasze spostrzeżenia na ten temat. Również uważacie, że era aplikacji randkowych się kończy?



poniedziałek, 31 października 2022

Wytrwać w monogamii

Pokusa


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Od pewnego czasu jestem w związku z Jarlem (link
Bycie z kimś ma dla mnie duże znaczenie. Chcę relacji na zawsze. Chcę stworzyć rodzinę. Wierzę, że z Jarlem to mi się uda. 
Chociaż brzmi to banalnie biorąc pod uwagę fakt, że mam za sobą już dziesięcioletni związek, który się rozpadł, a ja sam nie należałem do świętych to chce by tym razem było inaczej.
Jak wytrwać w monogamii ?
odpowiedź jest prosta; wystarczy nie zdradzać partnera!
Ale czy w życiu wszystko jest takie proste jak w teorii ?
Otóż nie!

     Nie korzystam z portali randkowych, a mimo wszystko często mam rzucane kłody pod nogi przez los. Albo lepiej by zabrzmiało często mam rzucanych facetów pod nogi.
    
     Jakiś czas temu będąc na imprezie z moim partnerem i kilkoma przyjaciółmi w drodze do toalety spotkałem Aarona (Jak poznałem Aarona-link)
Facet od samego początku naszej znajomości dał mi do zrozumienia, że mu się podobam. Próbował namawiać mnie na seks, albo proponował znajomość. Wtedy gdy go poznałem byłem jeszcze z Bigem. Odmawiałem aaronowi za każdym razem.
Ale wiecie co? Nie było to łatwe. Chociaż koleś nie jest super przystojny to jego wzrok, głos i pewność siebie niezwykle mnie kręci. Głos mi drży a nogi są jak z waty. 
Dziś znowu jestem w związku, więc nie mogę mu ulec. 
Aaron był zaskoczony widząc mnie w klubie. Przywitał się ze mną rozkładając ramiona do uścisku. Facet pomimo upływu kilku lat, nic się nie zmienił. Wciąż ten sam przenikliwy wzrok. Wymieniliśmy klika zdań i pożegnałem się z nim. 
Nie było by to w jego stylu gdyby następnego dnia nie zostawił mi wiadomości na Messengerze.
Zaproponował spotkanie. Twierdził, że nie chodzi mu o seks, tylko jako kumpel.
I czasem gdy tak sobie myślę, żałuję, że w końcu z nim się nie spotkałem gdy byłem jeszcze singlem.
Jakkolwiek to brzmi. Dla samego seksu. Dziś ponownie jestem w związku. Nie mogę się z nim spotkać nawet na stopniu koleżeńskim. Wiem, że to mogłoby doprowadzić do czegoś więcej.
Nie chcę ryzykować.

     Będąc na siłowni, zauważyłem, że zerka na mnie taki koleś. Widzę go pierwszy raz. Nasze spojrzenia się spotykały. Fajny szczupły blondynek. Po zakończonym treningu będąc pod prysznicem, do kabiny wszedł właśnie ten koleś. Stałem nagi pod strumieniem wody a on zmierzył mnie wzrokiem. Nic nie mówił tylko spoglądał na mnie. Zauważyłem, że miał lekki wzwód. 
Unikałem już kontaktu wzrokowego. 

     W pracy, mam również jednoznaczne sytuacje. Jestem kierownikiem w sklepie odzieżowym w dziale męskim. Często chłopacy, uśmiechają się do mnie, czy też zagadują.
Pewnego razu, młody chłopak, może z 27 lat zapytał o pewien towar  sprytnie ciągnął temat. Rozmowa stoczyła na poziom prywatny. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało. Przyszedł raz , za jakiś czas ponownie. Za którymś razem zapytał czy wymienimy się numerami telefonów. Oczywiście odmówiłem.

     Będę szczery.
W takich sytuacjach miewam myśl, że chciałbym być sam i spotykać się z kim chce, z kim nadarzy się okazja. 
Tak naprawdę, unikam ryzykownych sytuacji. Mój związek z Jarlem i on sam znaczą dla mnie więcej niż wszystko inne. W tej relacji niczego mi nie brakuje. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak ucieczka i ignorowanie zagrożeń.

     Mam to o czym marzyłem. Faceta z którym czuje się dobrze, z którym spędzam miłe, zabawne chwile. Jestem z facetem, który sprawia, że jestem szczęśliwy.


niedziela, 18 września 2022

Wolność to JA!

Bądź tym kim JESTEŚ!

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





 "Musiałam zrobić miejsce dla siebie we własnym życiu"
(R,Brett- Jesteś cudem)


Teraz rozumiem- Powiedział mój Brat- Po wielu latach w końcu zrozumiałem dlaczego wyprowadziłeś się tak daleko.
Kiedy ostatnio byłem w Polsce wieczór przed wylotem do Niemiec spotkałem się jeszcze raz z moim Bratem i jego żoną. Miało to być zwykłe spotkanie, ale z Bratem weszliśmy na inne tematy.

      Jestem facetem jak każdy inny. Pochodzę z małej miejscowości, gdzie wszyscy sąsiedzi bardzo dobrze się znają. Wiedziałem, że nie ma dla mnie tam miejsca. Nie dla mnie jako geja. (Krypto gej-link)
Ludzie dziwili się, że moje najbliższe towarzystwo to dziewczyny a nie koledzy, że mając naście lat nie mam dziewczyny itd. Miałem dość bycia wytykanym palcami, bo stylizowałem sobie włosy na żel, czy nosiłem markowe ubrania. Miałem dość tłumaczenia się z tego co lubię i jak się zachowuję. Miałem dość bycia pod wieczną obserwacją. Pragnąłem przestrzeni, wolności.

     Kiedy zrozumiałem, że jestem gejem, zrozumiałem również, że muszę zmienić otoczenie. Moje ówczesne przyjaciółki wtedy by tego nie zrozumiały a jeśli nawet to i tak opowiedziałyby to dalej. Mając zaledwie naście lat nie byłem gotowy na coming out. (Mój coming out-link)
Ukrywałem to kim jestem, marząc wieczorami o wolności. Wiedziałem, że gdzieś w większym mieście muszą być podobne osoby do mnie. Potrzebowałem kogoś, kto by mnie zrozumiał. Kolege do seksu miałem (Tamte dni...-link) ale on oficjalnie zawsze był hetero.
Koledzy byli dla mnie dziwni, Agresywni i spędzali czas na graniu w piłkę, przeklinaniu czy dokuczaniu innym, nie bawiło mnie to. Dziewczyny były mi bliższe. Oglądaliśmy wspólnie filmy, czy chodziliśmy na spacery, aczkolwiek i to nie było dla mnie. 
Wieczorami kiedy marzyłem o innym życiu, jednocześnie szukałem szczęścia na gejowskich czatach. 
Szukałem facetów z innych miast. Tak po wielu miesiącach, nieudanych randkach i spotkaniach poznałem Biga (Mój kuferek- jak poznałem Biga-link)
Wyprowadziłem się do Olsztyna. Miasto wojewódzkie Warmii i Mazur to nie Warszawa czy Poznań, ale dla mnie było wystarczające. No i Big, w którym się zakochałem. Pierwsza wielka miłość. Pierwszy poważny związek.
Dziś mieszkam w Niemczech. Kraj mniej lub bardziej tolerancyjny. Oczywiście do Polski nie ma co porównywać. Tu czuje się wolny. Kiedy ktoś pyta mnie o związek, mówię otwarcie- Mam partnera. Jarl, z którym obecncie jestem, przychodzi do mnie do pracy, kiedy kończe swoją zmianę. Witamy się pocałunkiem w policzek.
Nie obnoszę się z niczym. Ale nie zamykam się i nie chowam się przed światem. 
Kiedy opowiedziałem tę historię Bratu zrozumiał dlaczego tak nagle zniknąłem. Nie dziwił mi się.

A jaka jest wasza historia ?
Też szukaliście dla siebie miejsca gdzie będzieci mogli być wolni ?



poniedziałek, 21 lutego 2022

Powiedz, że mnie kochasz

Fantazje

Oskar gej w mieście- gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Zakwitły krokusy i przebiśniegi. Mam wrażenie, że zima już za nami. 
W ostatnim czasie, miałem mało czasu dla siebie. Mam nową pracę, która obecnie mnie pochłania, ale również jest to spowodowane nową znajomością.
O Jarlu już wspominałem. Od pewnego czasu spotykamy się regularnie(link)
Chłopakom, czyli Robertowi i Zahirowi  nic nie mówiłem o moim nowym... związku ? Oficjalnie jeszcze tego nie nazwaliśmy.
Nie chcę o tym mówić bo, oboje obecnie przechodzę przez związki, które się rozpadają albo rozpadły.
Myślę, że to nie najlepszy pomysł by emanować szczęściem, przed kimś komu właśnie życie się nie układa.
Za każdym razem kiedy się spotykamy słysze tylko "Ten miał dużego kutasa" , "Ten koleś zajebiście rucha" czy też "Ten młodziak miał mega tyłek".
Ja z powyższych względów na razie nie mówię nic.

     Na jednym ze spacerów po centrum handlowym, przeglądając dekoracje do mieszkania, Jarl oznajmił mi "Wykasowałem konto na GAYROMEO" i jak gdyby niby nic przeglądał artykuły na półkach dalej.
Moja przyjaciółka Ola twierdzi, że to dobry znak. Tłumaczyła mi, że to był sygnał, że chce mnie lepiej poznać i na tej znajomości skoncentrować.
Ja również wykasowałem konto. Koniec z randkami. Obecnie koncentruje się na znajomości z Jarlem.

     Wieczorem gdy siedzieliśmy u niego w domu na kanapie przed telewizorem zaczęliśmy się przytulać a potem całować. Jarl usiadł na mnie okrakiem, złapał w dłonie moją twarz i patrzyłmi się w oczy. 
trwaliśmy tak chwile a w tle było słychac głosy z telewizora ; "Kochasz mnie ?" zadał pytanie facet z filmu do pewnej dziewczyny. Oboje to usłyszeliśmy i śmialiśmy się w głos. Po chwili postanowiłem pół żartem pół serio zadać mu pytanie; chcesz mi coś powiedzieć ? Sugerując mu sytuację z filmu. Chłopak się zaczerwienił, spojrzał w dół i powiedział ;nie!
Trochę mnie zabolało. Poczułem się dziwnie i zakłopotany. Usiedliśmy ponownie na kanapie i oglądaliśmy w skupieniu film do końca.

     Gdy wróciłem do domu myślałem o tych chwilach spędzonych z Jarlem, o tej krępującej sytuacji na kanapie.
To była romantyczna sytuacja. Chciałem, by powiedział mi, że mnie kocha. To mogłoby być zabawne. Ale tak się nie stało.
Czego ja od niego oczekiwałem, że po kilkunastu dniach wyzna mi miłość ?
Być może tak, ale czy ja sam jestem gotowy na taką deklarację?
Niewiem. 
Więc przestałem zadręczać się myślami. Za wcześnie na takie wyznania. Życie to nie romantyczna komedia, a my nie jesteśmy już nastolatkami. Oboje po przejściach. 

 "(...)ci, którzy dotknęli mojej duszy, nie rozbudzli mojego ciała, ci natomiast, którzy dotknęli mojego ciała, nie poruszyli mojej duszy"*

     Z Jarlem jest inaczej. Rozumiemy się bardzo dobrze. Mamy wspólne zainteresowania jak naprzykład wyprawy górske. Podobne ironiczne poczucie humoru. Dawno przy nikim się tak nie czułem jak przy nim. Mam wrażenie, że dobrze do siebie pasujemy. Z pewnością za wcześnie na takie deklaracje, ale między nami jest chemia, której dawno nie czułem.
Nie ma chwili bym o nim nie myślał. A seks z nim jest fantastyczny. Śladu po pierwszej nieudanej randce zaginął (link).
Bawimy się rolami. Otwieramy na nowe doświadczenia i fantazje. 
Fajny czasem nawet ostry seks jest też czułością opleciony. 

     W moim sercu wiosna. Śmieje się sam z siebie, bo myślałem, że gdy ma się trzydzieści pięć lat takie szczenięce zakochanie się już się nie zdarza a tymczasem ja promienieje.

     Bywały dni, kiedy nachodziły mnie myśli, że do końca życia będę już singlem. Biorąc pod uwagę ilość randek jakie mam za sobą i każda z nich okazała się klapą, straciłem nadzieję. Czułem, że jedyne co mi zostało, to własnie "ktoś na jedną noc". 
Czas leci. Robimy się coraz starsi a nie młodsi. 
Nie wiem co przyniesie mi nowa znajomość.
Jednak jednego jestem pewien; zależy mi na nim. 



*Cytat pochodzi z książki "11 Minut" P. Coelho

czwartek, 23 grudnia 2021

Podróbka

... i tak po prostu

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 




Zahir- Przepraszam za spóźnienie- Powiedział, siadając do stolika obok Roberta, tym samym przerywając nam rozmowę.
Jak w co drugą niedzielę siedzieliśmy w naszej ulubionej kawiarni i mieliśmy zjeść wspólnie śniadanie.
Zahir siadając na swoim miejscu postawił podręczną torbę, którą miał ze sobą na stole. 
Louis Vuitton; nie dało się nie zauważyć.
Zahir- Oto moja nowa torba, jak wam się podoba ?- Zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy.
Zarówno ja jak i Robert nie jesteśmy entuzjastami takich gadżetów. Nasz brak zainteresowania jego nabytkiem nie przeszkodził mu by nam ją prezentować przed oczami z każdej strony.
Zahir- To prezent od mojego znajomego. Z Turcji- Prychnął śmiechem.
Wziąłem torbę do ręki i faktycznie. Gdy zajrzało się do środka można było rozpoznać, że to podróbka; brak metki.
Zahir- O czym tak rozmawialiście zanim przyszedłem ?- Popatrzył na nas z zaciekawieniem.
Ja milczałem. Czekałem na reakcję Roberta.
Robert - Jestem w związku od trzech tygodni- Oznajmił sucho.
Zahir - Ty pizdo! Nic nam nie powiedziałeś!
Oskar- Ciszej! Zahir! Wszyscy już na nas patrzą.
Robert- Spotykam się z facetem od trzech tygodni, ale facet ma żonę i dwójkę dzieci.
Zahir- Oskar, wiedziałeś o tym?
Oskar- Dowiedziałem się chwilę przed tym jak przyszedłeś tu z podróbką Luisa - Zahir spojrzał na mnie z przymrużonymi oczami.
Robert- Tak! Koleś ma żonę, ale jej nie kocha. Hajtnął się bo ma chujową rodzinę, którą praktycznie go do tego zmusiła. Mieszkają razem, ale mi to nie przeszkadza. Mi taki układ nawet odpowiada- Rzekł Robert i wziął kartę MENU do ręki.
     Z początku atmosfera nam nie sprzyjała. Jedliśmy w ciszy. Po pewnym czasie Zahir zaczął nam opowiadać o swoich sex randkach. Pokazał nam swoje zdjęcie jak leży na łóżku, nagi i ze spermą na brzuchu. Takie zdjęcie wysłał wczoraj pewnemu kolesiowi z którym dziś ma się spotkać.
Robert opowiedział nam trochę więcej o swoim związku.
Jak twierdzi mój przyjaciel; taka sytuacja jest dla niego w porządku, gdyż on i tak nie zamierza mieszkać z facetem. Robert ma kompleksy bycia gejem. Nie mówi o tym otwarcie. Twierdzi, że nie powinniśmy się z tym afiszować. Nie wyobraża sobie zamieszkać z chłopakiem bo głupio byłoby mu przed sąsiadami.
Seks jest genialny, twierdzi mój przyjaciel. Facet ma czterdzieści pięć lat, owłosiony i ma całkiem sporego kutasa. Podobno 21 cm. 
Dla pasywnego Roberta seks analny z nowym partnerem był wyzwaniem. 
Robert- Wylizał mnie wszędzie. Najpierw się całowaliśmy, potem pieścił sutki i w końcu lizał mi tyłek. To było zajebiste. Kiedy skończył, wysmarował penisa żelem i wszedł we mnie po same jaja - Opowiadał z kurwikami w oczach Robert. 

     Wieczorem będąc w domu próbując skupić się na czytaniu książki Paula E. Evansa "Der Weihnachts Wunsch" rozmyślałem o tym co powiedział Robert.
Jest rzekomo szczęśliwy będąc w związku z tym facetem. (Mój mąż jest gejem-link
Robert zawsze miał dziwne związki. Niestandardowe bym rzekł. Raz był w związku z księdzem teraz jakiś typ z żoną. 
Zastanawiałem się nad tym, czy taki związek to podróbka, jak ta torba Louis Vuitton?
Niby wszystko jest OK, z pozoru może wydawać się fajnie ale tak naprawdę jest inaczej.
Ja nie lubię imitacji. 
Po wspólnym wieczorze, jakkolwiek ten seks nie byłby dobry, facet umyje fiuta i wróci do żony. Nawet jeśli jej nie kocha, ma wobec niej zobowiązania, a nie wobec Roberta. 
Można wmawiać sobie czy innym, że taka sytuacja nam pasuje ale ja w to nie wierzę.

Czy można być w takim związku szczęśliwym ?

     Będąc już w łóżku przeglądałem przez chwile profile na GAY ROMEO, a następnie zacząłem oglądać pierwsze odcinki serialu "And Just Like That" czyli dalsze przygody Carrie, Charlotte i Mirandy, bohaterek "Sex In The City".
Oglądaliście ?

     


niedziela, 12 września 2021

Gej w Berlinie

Czas na urlop

Gay in Berlin, schule in polen, oskar gej w mieście, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     To był spontanicznie rzucony pomysł.
Jedliśmy u mnie śniadanie. Robert od razu się zgodził. Tak jedziemy do Berlina krzyknął. Zahir nie poparł naszych planów. Chciałby ale jakieś sprawy go zatrzymały. Dokładniej mówiąc nowo poznany facet. Są ze sobą dwa tygodnie, chcą się sobą nacieszyć. 
Kolejna wielka miłość. Kolejna aletym razem to jest to. Ile razy ja to słyszałem. 
Niech się sobą "nacieszą" my jedziemy do Berlina.

     Od planu do realizacji minęło jakieś dwadzieścia dni. Urlopy załatwione, hotel zarezerwowany, bilety kupione.
     Wynajęliśmy hotel w starej kamienicy. ART NOUVEAU tak nazywa się ten hotel. Spełnił nasze oczekiwania. W prawdzie jadąc na urlop nie spędzam czasu w hotelu ale zależało nam by poczuć klima tego miasta (link do hotelu)
Po czterech godzinach jazdy pociągiem byliśmy na miejscu. 
Jakie to dziwne miasto skomentował Robert gdy idąc ulicami mijaliśmy licznych bezdomnych, którzy z zebranych z ulic starych mebli urządzali swoje mieszkania na ulicy. 
Jeden taki miał łóżko, a po przeciwnej stronie komodę z telewizorem (zapewne nie działający).
Idąc chodnikiem człowiek przechodził przez jego "mieszkanie". Dziwne to miasto jak stwierdził Robert bo zaraz obok bezdomnego z "mieszkaniem" znajdowała się luksusowa Francuska restauracja. 
Bogaci z biednymi zmieszani. 
O Berlinie słyszałem wiele dlatego zależało mi by tam pojechać.
Miasto wielokulturowe. Małe sklepiki w piwnicach starych kamienic. Kupiłem dwie metalowe gwiazdki.
Każda ulica zachwycała. Nie było perfekcyjnie. Nie każda ulica była czysta a kamienica odnowiona, ale to Berlin. Jak powiada mój znajomy "To należy do Berlina, taki właśnie jest Berlin" i chłopak miał rację. To miasto jest różne i w tym ma swój urok.
   
     Pięć dni wystarczyło by zobaczyć; Bramę Brandenburską, Holocaust Mahnmal, Parlament Berliński, Berliner Dom, oraz tęczową dzielnicę Schöneberg. 
Tak, tęcza była wszędzie. Schöneberg to dzielnica na której na każdym rogu są knajpy, bary, sklepiki z gadżetami i kluby gejowskie. 

     Pięć dni wystarczyło by zwiedzić to wszystko i jeszcze dać nam czas na oddzielne wychodne. 
Poszedłem na spacer. Tak zwyczajnie przed siebie. Raz w lewo, raz w prawo. Dotarłem do fajnej kawiarni. Zamówiłem Cappuccino, oraz dwa kawałki ciasta. Zabrałem ze sobą książkę G. Musso "Weil ich dich liebe". Piłem gorący trunek, jadłem słodkie ciasto i czytałem nie romantyczną książkę jakby to tytuł wskazywał ( Tłumaczenie tytułu "Ponieważ Cię kocham") 
Byłem  w "Romeo & Romeo" (link). Restauracja, kawiarnia. Siedziałem sam. Przyglądałem się ludziom na ulicy i tym, którzy siedzieli przy stolikach. 
Kilka stolików dalej siedział młody chłopak, na oko trzydzieści lat. Uśmiechał się, odwracał wzrok. Uśmiechał się i tak dalej. W końcu wstał i zapytał czy może się dosiąść. Chciałem odmówić, wolałem być sam, ale nie odmówiłem. 
Nie dałem mu numeru telefonu o który prosił nie zgodziłem się na spotkanie na które zaproponował. Nie bo nie. Miło rozmawialiśmy. Dopiłem swoje piwo i poszedłem. Podziękowałem za towarzystwo, aczkolwiek widziałem, że chłopak liczył na jakiś happy end. Nie był brzydki. Był przystojny. Nie miałem ochoty, tak zwyczajnie.

     Robert w tym czasie oddawał się cielesnym uniesieniom. Jego Gay Romeo dawało sygnały już od dnia poprzedniego. Wieczorem pokazywał mi zdjęcia facetów. Nie mógł się zdecydować. Wybrał największego. Największego penisa.
Oskar to nie była dobra decyzja, mówił. Bolało, ale mimo bólu nie poddał się. Mieszkaniec Berlina wyruchał mojego przyjaciele. Facet podobno zajebisty. Wysoki, owłosiony. Konkrety aktyw. Widziałem w oczach przyjaciela płomyki podniecenia. 
Kiedy siedzieliśmy wieczorem w restauracji jedząc kolację, chłopak nie mógł przestać opowiadać. Ale tyłek bolał, bo ledwo siedział. 

     Ostatniego dnia podróży poszliśmy jeszcze raz na dzielnice Schöneberg, by w postaci kilku drinków uczcić nasz pobyt. 
To niebywałe uczucie kiedy siedzisz przy stoliku na zewnątrz obok ciebie przechodzi rodzina z dziećmi, czy po prostu inni ludzie i mają Cię i Twoją tęcze w głębokim poważaniu bo każdy tu ma swoje życie. Nikogo to nie interesuje gej czy nie gej. Idą dalej.
Kelner który nas obsługiwał okazał się pochodzenia polskiego. Z początku wydawał się arogancki. Typ "gwiazdy" ale po opłaceniu rachunku dosiadł się do stolika przynoszą trzy kieliszki malinowej nalewki, na koszt firmy. Wypił z nami. Pogadał. Potem poszliśmy. 

     Pięć dni minęły jak z bicza. Spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy do domu. 
Będziemy chcieli tam wrócić. Piękne miasto. Chciałbym tam mieszkać.

Byliście w Berlinie ? 

niedziela, 29 sierpnia 2021

Oczekiwania a rzeczywistość cz2

Nie zawalił się mój świat...


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Część 1 -link

     ...moje oczekiwania zostały zniszczone rzeczywistością. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Koniec złudzeń. 

     Relacja z Tomem rozwijała się, nie mogę tego zaprzeczyć, ale czy we właściwym kierunku jaki bym oczekiwał ?

     Byliśmy umówieni na wieczorny spacer. Ubrałem się na sportowo. Moje ulubione czarne adidasy, krótkie spodenki, również czarne i ciemno zielony Tank Top. Tom miał długie szare dresowe spodnie i biały T Shirt.
Poszliśmy do parku. Było już ciemno prawie nikogo nie było w okolicy. 
Rozmowa nam się nie kleiło. Znowu.
To było dla mnie męczące muszę przyznać. Raczej nie mam problemu z komunikacją międzyludzką.
Tu była pewna bariera. 

     Gdy ścieżką po wędrowaliśmy w miejsce gdzie byliśmy jeszcze mniej widoczni, Tom złapał mnie za ramiona, przybliżył do mnie i zaczął całować. Po chwili wziął moją dłoń w swoją i skierował na swoje krocze. Trzymałem przez spodnie jego nabrzmiałego fiuta. Zacząłem go tam ściskać, a on jęczał. Jego oddech zrobił się głośniejszy. "Tak baby" powiedział i zsunął spodnie, a moim oczom ukazał się jego fiut. Normalnej wielkości ale gruby i żylasty.
Kucnałem przed nim i oralnie starałem się mu zrobić jak najlepiej. 
Doszedł spuszczając się na trawnik w kilka minut. Ja zresztą też. Masturbowałem się podczas gdy mu ustami robiłem dobrze. 
Wtedy randka się skończyła.
Chłopak stwierdził, że jest już późno a rano musi wcześnie wstać. 

     Wróciłem do domu i resztę wieczoru spędziłem przy książce Pawła Nowaka "Mosta Ikara".
Chociaż książka bardzo mnie wciągnęła to jednak moje myśli krążyły wokół mojej relacji z Tomem. 
Miałem wrażenie, że poza dobrym seksem nie łączy nas nic. Lubiłem nasz seks. Było ostry. Mało czuły i przez to niesamowicie mnie to kręciło. Aczkolwiek brakuje mi tak zwanego porozumienia dusz. 
Nie możemy przełamać pewnej granicy nieśmiałości. Nie mamy wspólnych zainteresowań.Tom praktycznie nigdy nie ma wolnego czasu.
Spotykamy się na krótko. Nie chodzimy razem do restauracji. Nie oglądamy wieczorem filmów. Nie poznałem jego znajomych, on nie poznał moich. Nawet gdy wymieniamy się sms-ami to głównie w kontekście erotycznym. Tom zasugerował abyśmy utrzymali naszą relację w tajemnicy, przynajmniej na początek. 
 
     W ostatni weekend byliśmy w barze na drinku. Po kilku szklankach z alkoholem rozmowa jakoś się toczyła. Mimo wszystko temat dotyczył seksu. 
Można by rzez nakręcaliśmy się nawzajem. Ja byłem podniecony, on też. Zaproponowałem żebyśmy poszli do mnie.
Wyszliśmy z klubu. Było już po północy.
Lekko zachwianym krokiem szliśmy ulicami miasta. Gdy spostrzegłem, ciemne miejsce między blokami ruszyłem w tym kierunku ciągnąc Toma ze sobą. 
Złapałem go za twarz i mocno pocałowałem. 
Kurwa! Jak on całuje!
Podniecenia nie dało się ukryć. Nabrzmiałe spodnie w kroku. Ręce wędrowały po całym ciele. Rozpiąłem rozporek i wyjąłem sprzęt dając znak by on się nim zajął.
Ssał i lizał. Ja oparłem się o mur. Nogi zrobiły mi się jak z waty i dosłownie w kilka minut doszedłem mu w buzi. Po czym on wypluł spermę na ziemię. 
To było zajebiste. Stałem tak jeszcze przez chwilę ze spuszczonymi spodniami do kolan. Musiałem złapać oddech. W głowie mi wirowało.
Wtedy Tom oznajmił, że musi wracać. 
Byłem zawiedziony i wkurzony, bo liczyłem, że pójdziemy do mnie. Rano zjemy śniadanie i może w końcu spędzimy ze sobą trochę czasu. Skupiając się na innych rzeczach niż tylko szybki seks.
Nie powiedziałem nic innego poza tym, że rozumiem, że musi już iść i rzuciłem na odchodne "do następnego".
    Wróciłem do domu wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać.
Rano nie dostałem żadnej wiadomości od Toma. Liczyłem na cokolwiek na "dzień dobry" "miłego dnia" "Wczoraj Twoja speram była słodka" na cokolwiek! Tymczasem nic. 

     Stało się oczywiste że to co jest między nami, zaczyna i kończy się na seksie. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy.
Muszę jednak przyznać, że liczyłem na coś więcej. Chociażby z tego względu, że spotkaliśmy ponownie po latach. Oczekiwania jednak przerosły rzeczywistość.

Zadzwoniłem do Roberta. W końcu to on mi go kiedyś przedstawił (link)
- Z kim? - Wykrzyczał mi do słuchawki Robert gdy w niedzielne przedpołudnie do niego zadzwoniłem.
- No z tym Tomem, którego mi przedstawiłeś w klubie.
-Wiem kurwa o kim mówisz, tylko nie wiem dlaczego się z nim spotykasz ?
- Bo jest przystojny, fajnie obciąga - ironizowałem- Podoba mi się !
- Przecież to dziwka !- Podsumował Robert.
- Kurwa, odezwała się dziewica Orleańska.
- Oskar, ja mówię na poważnie. On jest męską prostytutką. 

Zatkało mnie. Przez chwilę nie byłem w stanie wypowiedzieć żadnego słowa.
Wtedy też przypomniało mi się, jak kiedyś spotkałem Toma w gejowskim klubie u boku starszego Pana (link) Wiedziałem, że chodzi o kase ale nie podejrzewałem że jest prostytutką.
Nie zawalił się mój świat, rozczarowanie jednak było ogromne. 
Miliony pytań.
Dlaczego mi o tym nie powiedział ?
Dlaczego tak tródno znaleźć kogoś rozsądnego ?
Czy liczy się tylko zabawa ?

     Wieczorem napisałem Tomowi, że to koniec. Odpisał, że mu przykro. Zapytał nawet dlaczego, ale nie miałem ochoty wchodzić w głębszą dyskusję. Koniec to koniec. 


*Koniec*

środa, 16 czerwca 2021

Różnica wieku ma znaczenie ?

Wszystko ma swój urok


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



      Można było się domyślać, że jak Lockdown minie do nadejdzie czas imprez domowych. 
Kilka dni temu, gdy byłem w domu nie robiąc nic specjalnego zadzwonił do mnie Zahir (link) z informacją, że w sobotę jestem jego osobą towarzyszącą na imprezie u Philipa.
Philipa poznałem na imprezie urodzinowej właśnie u Zahira. 
Fajny chłopaczek wpadł mi w oko. Ja jemu też.
Wypiliśmy za dużo alkoholu i wylądowaliśmy w łazience z zamiarem seksu oralnego.( Czytaj dalej -link).
Zgodziłem się być osobą towarzyszącą Zahira ale pod warunkiem, że moją osobą towarzyszącą będzie Robert (link)
Mojemu przyjacielowi średnio spodobała się ta opcja, gdyż panowie zabardzo za sobą nie przepadają, ale ostatecznie zgodził się. 

     W sobotę wieczorem, cała nasza święta trójca udała się pod wskazany adres. Już na chodniku było słuchać, że impreza się zaczęła. Przez otwarte okno docierała głośna muzyka. 
W sumie to my byliśmy lekko spóźnieni. Zasiedzieliśmy się u mnie, pijąc na rozgrzewkę po dwa Cosmopolitany

     W drzwiach przywitał nas Philip i gestem jednej ręki zaprosił do mieszkania. Jak dla mnie muzyka była za głośna. Będąc jeszcze w przedpokoju zauważyłem, że przy komputerze siedzi jakiś typek i co chwilę przełączał muzykę. Kilka osób z perspektywy kanapy na której siedzieli kiwnęli rękoma na przywitanie.
Miałem przeczucie, że jestem w złym miejscu o złej porze. Na moje oko, owe towarzystwo z racji wieku powinno już po dobranocce iść spać. A tu proszę siedzą, piją piwo, jedzą chipsy.
Dobrze zrobiłem zabierając Roberta ze sobą, bo Zahir, jak się okazało, znał prawie wszystkich i od razu wkręcił się w towarzystwo. My z Robertem potrzebowaliśmy trochę czasu (czytaj alkoholu)

     Jako, że Robert to "Pasiwa-agressiwa" jak mówi Zahir, nie lubi chłopaków młodszych od siebie. Dla Roberta facet zaczyna się od czterdziestki.
Robert uciekł po trzech godzinach. Nie miałem mu tego za złe.
Do mnie po tym jak kilku młodych się odkleiło, przykleił się inny młody.
Szczupły szatyn w wieku dwudziestu dwuch lat.
OK!  Przyznaję! Za młody!
Aczkolwiek pomyślałem sobie; pogadać można, a po drugie to impreza. 

Fajnie mi się z nim rozmawiało. Chłopak inteligentny i interesujący się wieloma rzeczami. Polityka, sztuka. Balansowaliśmy na wielu płaszczyznach.
Wyróżniał się na tle pozostałych, którzy co chwile w piskach i dzióbkach robili sobie selfie.

     Rozmawialiśmy, całowaliśmy się na balkonie, rozmawialiśmy.
Było miło, aczkolwiek około godziny czwartej nad ranem zamówiłem taksówkę i pojechałem do domu.

     Następnego dnia, obudził mnie ból głowy i pełny pęcherz.
Po wykonaniu czynności porannych zrobiłem sobie zieloną herbatę i usiadłem przed telewizorem. Jednym okiem oglądałem wiadomości, drugim odczytywałem wiadomości z GAYROEMO i whatsapp.
Okazało się, że młody chłopak, z którym wczoraj spędziłęm wieczór dostał mój numer telefonu od Zahira i napisał do mnie wiadomość.
"Hej Oskar, to Robi. Bardzo fajnie spędziłem z Tobą wieczór, jesteś fajnym facetem. Chętnie spotkałbym się z Tobą ponownie. Różnica wieku mi nie przeszkadza"
Zdębiałem. "(...)Różnica wieku mi nie przeszkadza". Poczułem się starzej niż w rzeczywistości jestem.
 
     Zadzwoniłem do Roberta by mu tą wiadomość przeczytać.
Robert- Zahir ma samych pojebanych znajomych. Umawia się z tymi małolatami by tylko jakąś dupę wyruchać.
Oskar- Nie mów tak Robert. Gdyby jeden z tych małolatów miał dwadzieścia lat więcej, sam byłbyś tą wyruchaną dupą.

Po krótkiej rozmowie z Robertem zadzwoniłem do Oli (link)
Kiedy to mojej przyjaciółce przeczytałem jaką dziś dostałem wiadomość dałem jej czas by mogła się wyśmiać.
Ile czasu?
Zrobiłem sobie herbatę. Umyłem okna, poszedłem na zakupy. Nie no żartuje ale trochę to trwało.
Tak więc jak to Ola od razu stwierdziła, że trzeba zainwestować w dobre kosmetyki.
Ola- Osioł! Kremy nawilżające, wałki to twarzy. One mają dobroczynny wpływ w ujędrnianiu twarzy. To daje pozytywne efekty. Ja ich używam i efekty są!
Ja- A ktoś poza tobą je widzi ?
Ola- Prawda jest taka, że jest wiele zalet w byciu dojrzałym. Mamy inne wartości, inne priorytety.
Ja- Starzejemy się i udajemy, że liczą się wartości wewnętrzne. Chciałaś powiedzieć ?!
Ola- Ej! Moment! Wartości wewnętrzne się liczą.
Ja- No liczą się, tylko ile wydajesz miesięcznie na wartości wewnętrzne a ile na wartości zewnętrzne?

     Prawda jest taka, że czas leci i nie pyta czy za nim nadążamy. 
W tym biegu coś nam zabiera. Chociażby jędrność skóry, ale daje coś innego. Kiedy tej jędrności brak, człowiek rozsądny faktycznie skupia się na innych rzeczach. Zbieramy doświadczenia.
Bardziej doceniamy to co mamy niż oburzamy się za to czego nam brak. Nie prześcigamy się w durnych zawodach. Bardziej i głębiej rozkoszujemy się chwilą. 
Jesteśmy bardziej świadomi.
Wszystko ma swój urok.

Czy różnica wieku ma dla was znaczenie ?


niedziela, 30 maja 2021

Passion

Namiętność, czułość...


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 





There's something in my heart

That I'm burning to say
Loving you ain't easy ‘cause
My pride gets in the way
Words are like butter
Rolling off my lips
Cut like a knife
And now I'm sinking battleships*

     Leniwy poniedziałkowy poranek spędziłem w łózku.  Zaraz po przebudzeniu włączyłem sobie album Geri Halliwell PASSION i właśnie ten tytułowy utwór bardzo lubię.
Wstałem poszedłem do kuchni, by zrobić sobie zieloną herbatę i wróciłem do łożku by poczytać książkę Joanne Harris "Chocolate". Prawie sześć lat temu przeczytałem "Brzoskwinie dla księdza proboszcza". To była druga część "Chocolate" (link).
Czytam o problemach mieszkańców Lansquents a myśli uciekają mi do przeżyć z weekendu. 

     W piątek po południu na portalu randkowym napisał do mnie chłopak. Nazywa się Florian.
Szczupły blondyn. Troszkę niższy ode mnie (ja 176cm), ale w moim wieku (35 lat)
Zapytał czy mam ochotę na spacer. To była nowość dla mnie i bardzo miłe zaskoczenie. Większość wiadomości to pytanie czy mam ochotę na seks. 
Na spacer się zgodziłem. 
Spędziliśmy ze sobą miłe popołudnie z kawą w ręku spacerując po parku.
Chłopak na co dzień mieszka w Berlinie. Przyjechał tu zawodowo. Jakiś projekt do zrealizowania. Nie wnikałem.
Zapytał o moje plany na weekend, a gdy oświadczyłem, że żadnych nie mam zaproponował abyśmy spędzimy ten czas razem. Na tyle i pozwoliły nam ograniczenia z powodu COVID 19 pokazałem mu moje miasto. Pojechaliśmy też do Köln.(Kolonia-Niemiecka stolica gejów-link)

     Florian, okazał się bardzo fajnym towarzyszem. Chodziliśmy po mieście ciągle się z czegoś śmiejąc.
Między nami zaiskrzyło. Miałem wrażenie, że znamy się już długo a poznaliśmy się zaledwie dzień wcześniej. Spodobał mi się. Florian ciągle na mnie ukradkiem spoglądał. To było urocze. 
Pogoda nam sprzyjała. Na ulicach mijaliśmy inne pary. W powietrzu czuć wiosnę.
Zauroczyłem się ? ...

     Gdy wieczorem dotarliśmy do miasta w którym mieszkam, chciałem odprowadzić go do hotelu.
Chłopak zasugerował, że skoro tak miło spędzamy ze sobą czas, szkoda aby ten dzień w ten sposób się skończył.
     Kupiliśmy dwie butelki białego CARLO ROSSI i poszliśmy do mnie. 
Kanapa, film, wino. Kilka świec dodatkowo rozpaliło romantyczny nastrój.
Zaczęliśmy się całować. Pieścić. Po chwili byliśmy już nadzy. 
Dawno nie miałem tak namiętnego seksu. Bywało ostro, ale wszystko było opatrzone czułymi pieszczotami  i pocałunkami.

Noc spędziliśmy u mnie. Zasnęliśmy wtuleni w siebie. On, a za nim ja ręką obejmując go.

     Kiedy nad ranem obudził mnie dźwięk wydawany przez deszcz obijający się o parapet przez moment zapomniałem, że nie jestem sam. Florian jeszcze spał. Miał dość ciężki oddech. 
Nie budząc go poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać śniadanie. Kilkanaście minut później, chłopak dołączył do mnie. Siedział na krześle w kuchni. 
Po południu musieliśmy się rozstać. On następnego dnia wraca już do Berlina, co dla mnie oznacza, że ja wrócę do mojej rzeczywistości. 

     Prawdopodobnie teraz kiedy przy dźwiękach utworu PASSION czytam książkę, on siedzi w pociągu i wraca do domu.
Może wraca do swojego chłopaka. Może jest singlem.
Nie zapytałem.
Zresztą mógł mnie okłamać.
Może wszystko co mówił było kłamstwem. Może nawet nie nazywał się Florian. 
     Poznanie odpowiedzi, niczego by nie zmieniło. Romantyczna przygoda na weekend.
Obiecaliśmy sobie, że będziemy w kontakcie. 
Nie będziemy.
Nie dałem mu swojego numeru telefonu. On mi nie dał swojego. A konto na portalu randkowym nie jest gwarancją niczego. 
     Pozostały wspomnienia. 
Miłe wspomnienia.
Czuły seks. Pocałunki. Śmiech i rozmowy przy porannej herbacie.
Brakuje mi tego. 
Nagle tak o to w poniedziałkowy poranek poczułem się samotny. Nie tęskniłem za Florianem. Zatęskniłem za tym co między nami było. Co może być z każdym innych chłopakiem. 
Namiętność, czułość, intymność. 


There's something in your kiss
That I can't let you go
My heart says yes
My head says no
Passion so cruel
When it's hard to resist
I'm fashionably cool
But it's you that I miss**


*  ** Fr. utworu "Passion" źródło -link

piątek, 7 maja 2021

Książki LGBT cz. 4

Walcz o siebie !


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 

 


Alan Cole nie jest tchórzem-  Eric Bell

     
Zachęcony wieloma pozytywnym opiniami sięgnąłem po tę książkę. Czy się rozczarowałem ?
Nie. Trzeba na wstępie wspomnieć, że jest to typowa młodzieżówka. Główny bohater ma dwanaście lat i jego problemy są właśnie na tym poziomie. 
Chociaż muszę przyznać, że pierwsze sto pięćdziesiąt stron wymagało ode mnie uzbrojenia się w cierpliwość.
     Jako, że to typowa młodzieżówka autor pisze bardzo prostym językiem. E. Bell nie bawi się w trudne konstruowanie zdań, używanie metafor itd. Stąd też ALAN COLE NIE JEST TCHÓRZEM to lektura którą można przeczytać w kilka dni. 

Główny bohater to dwunastoletni Alan. W przyszłości chciałby zostać malarzem. Dlatego też po szkolnych zajęciach zamyka się w swoim pokoju i szkicuje. Ma plan by zachwycić świat swoim artystycznym projektem. 
Jednak życie młodego chłopaka nie jest łatwe. W szkole nie jest typem uwielbianym przez wszystkich.
Wolny czas pomiędzy zajęciami spędza z dwójką przyjaciół. Madison, zakompleksiony chłopak, którego rodzice zmuszają do sportu i diety, oraz Zack, nie rozumiany przez nikogo chłopak w głową w chmurach, czy raczej w swoim świecie nie do końca zrównoważonym.
Na drodze stoi mu jego starszy brat, Nathan. Brat Alana przypadkowo odkrywa że jego młodszy brat jest homoseksualistą. Fakt, ten nie stanowi dla niego problemu. Problem jest taki, że Nathan wie w kim. Tym kimś jest Alana kolega z klasy. Nathan zmusza młodszego brata do udziału w grze. Gra polega na tym, że oboje mają w wykonać pewne zadania. 
Alan, musi między innymi nauczyć się pływać, doprowadzić kogoś do łez, czy też przeżyć swój pierwszy pocałunek. Jeśli przegra Nathan wyjawi jego sekret.

     Tak więc akcja książki polega na tym, że główny bohater próbuje sprostać zadaniom narzuconym przez brata.
Cała sytuacja komplikuje się z wielu powodów.
Młody chłopak, nie tylko jest szantażowany przez brata, ale również nie może liczyć na wsparcie u rodziców. Matka w roli kury domowej, która nie ma prawa odezwać się słowem. Ojciec typowy tyran. To on w tym domu rozdaje karty.
Jak wspomniałem fabuła książki Erico Bello krąży wokół tych zadań, która Alan ma wykonać. 
W tym wszystkim doświadczamy jak młody chłopak zmienia się. Nagle próbuje stawiać życiu, ludziom i przeciwnościom czoła. Nie chce się poddać. Chociaż on i jego przyjaciele nazywają się "przegranymi"
Czy uda mu się wykonać wszystkie zadania i zachować swój sekret w tajemnicy ?
Dowiecie, się, jeśli sięgnięcie po tę książkę.

"Jeśli szanse są większe od zera, to jest jeszcze dla mnie nadzieja. A to znaczy, że nie powinienem się poddawać, bez względu na to, co się wydarzy."



Wymazać siebie - Garrard Conley

     "Wymazać siebie" to fragment z życia G. Conleya. Fragment z jego najmłodszych lat, które spędził min. na studiach czy też na terapii w  LOVE IN ACTION, katolickiej organizacji leczącej ludzi z homoseksualizmu, za pomocą terapii konwersyjnej.
Książka zaczyna się od słów Agnieszki Graff, która opowiada o tym czym jest terapia konwersyjna oraz o wyżej wspomnianej organizacji. Ludzie, którzy stworzyli tę organizację po wielu latach sami przyznali się do błędu jakim było stworzenie tej grupy oraz do faktu, że sami są gejami.
Wstęp bardzo mi się podobał. Ale to nie o tym jest ta książka- niestety.
     Barrard Conley, przeżył piekło na ziemii. Jako nastolatek po wyjawieniu rodzicom, że jest gejem zostaje odesłany na terapię, która miała zrobić z niego heteroseksualnego mężczyznę.
Młody chłopak, wychowany w konserwatywnej rodzinie, w której ojciec był duchownym a matka zajmowała miejsce w kuchni, pomimo prób nie potrafił wpasować się w ramy narzucone przez sposób życia w danym społeczeństwie.
Młody Barrad wyrastał więc w przekonaniu, że bycie gejem jest grzechem śmiertelnym. Jeśli nic z tym nie zrobi, nie nawróci się na właściwą drogę przyniesie rodzinie wstyd i hańbę a jego czekać będzie tylko ogień piekielny. 
Zagłębiając się w powieść widzimy, jak bardzo wychowanie w środowisku religijnym ma wpływ na życie nastolatka. Nie mam mowy o akceptacji siebie. Nikt tam nie mówi "love is love". Społeczeństwa z małego miasteczka nie odróżnia geja od pedofila. Sam autor wspomniał, że na terapii antygejowskiej miał do czynienia z pedofilami i zoofilami. Wszyscy byli wrzucenia do jednego worka.

     Trzeba przyznać, że to co przeszedł zaledwie dziewiętnastoletni chłopak jest druzgocące, a jaki rzuca to cień an książkę ?
No właśnie. Garrard Conley nie ma najlepszego pióra. Książka opisana jest prostymi słowami, co również może być jej zaletą. Nie każdy musi być jak Myśliwski, Albom czy Małecki. Jednak opowieść sama w sobie jest bardzo słaba.
Tak jak wstęp napisany przez Agnieszkę Graff dał mi nadzieję, że owa powieść będzie emocjonalną historią kontrowersyjnego tematu w dodatku historią prawdziwą tak powieść sama w sobie bardzo mnie rozczarowała. 
Sądziłem, że "Wymazać siebie" będzie powieścią, która skupia się na szczegółowych przeżyciach z czasów terapii. Tego tam zabrakło. Mamy dokładne opisy przestrzeni, prawie na każdej stronie cytaty z biblii, oraz grafomańskie rozmyślania autora odnośnie jego "choroby" jako osoby homoseksualnej. Jego chorego "ja" nieakceptowane przez religię, a brakuje konkretnych opisów samej terapii. 

     Moim zdaniem autor nie wykorzystał potencjału w przekazie historii swojego życia. 
Książka to ponad trzysta stron rozmyślań o tym, że "O Boże jestem gejem, trafię do piekła". 
Nie pamiętam kiedy tak bardzo męczyłem się by przeczytać książkę do końca. 
     Plusem "Wymazać siebie" G. Conleya jest to, że wspomnienia autora z pobyty w ośrodku przeplatają się z tymi sprzed przyjazdu do LIA. Nadaje to książce pewien rzadko spotykany styl. 
Druga dobrą stroną tej książki jest to, że porusza wciąż tak bardzo kontrowersyjny temat jakim jest homoseskualizm i akceptacja siebie. Powieść pokazuje jak zaślepienie religijne, konserwatyzm może doprowadzić do upadku człowieka. Ile krzywdy możemy wyrządzić ludziom, kierując się naukami  jednej z wielu religii, zamiast pozwolić być mu tym kim jest; człowiekiem.

     Trudno mi powiedzieć, czy polecam tę książkę czy też nie. Myślę, że gdyby Garrard Conley pozwolił komuś opisać swoją historię wyszłoby to znacznie lepiej. Tak jak już wielokrotnie wspominałem, to jest przerażająca historia ale napisana w taki sposób, że czytelnikowi ciężko jest wczuć się w sytuację bohatera.

"Moje serce nie jest oddzielone od całej reszty mojej osoby(...) To po prostu cały ja.(...)Dlaczego Bóg miałby mi zesłać tyle uczuć, jeśli nie chciałby, żebym ich doznawał ?."


Zobacz również:

MAŁE ŻYCIA 
ZDOBYWCY ODDECHU -  P. KŁOSOWICZ 
KSIĄŻKI LGBT 
KSIĄŻKI LGBT CZ 2 
W MOJEJ KRWI - M. SZYDLAK
KSIĄŻKI LGBT CZ. 3 


niedziela, 14 marca 2021

Karma

Kim dla siebie jesteśmy?



 
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 




"Miłość to związanie się z drugą osobą, a co, jeśli ta osoba okaże się zobowiązaniem ?"

(C. Bushnell - Sex w wielkim mieście)

     Moja przyjaciółka Ola twierdzi, że każdy związek z przywiązania staje się zobowiązaniem. Nie podpisane i często nawet nie wypowiedziane ustnie umowy takie jak np; wierność, są już zobowiązaniem.

     Wydawać by się mogło, że moja nowa znajomość przechodziła w nową fazę.
Mowa oczywiście o Markusie, którego poznałem kilka tygodni temu (link).
Z początku wstydliwy i tajemniczy chłopak, przełamywał pierwsze lody.
W tygodniu spotykaliśmy się na spacery.  Trzymaliśmy się za ręce, całowaliśmy. Tylko ja i on. Zawsze gdzieś na odludziu. To była wola Markusa. Chciał prywatności.
Sobotnie wieczory spędzaliśmy zawsze u mnie. Mimo wszystko nigdy nie chciał zostać na noc.
To było dla mnie dziwne. Tłumacz, że czuje się nieswojo i woli spać u siebie. Przyjąłem i starałem się rozumieć jego tłumaczenie.
Chłopak, bardzo mi się podoba i cieszę się, że go poznałem. 
Wciąż jednak nie wiem kim dla siebie jesteśmy?
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Zresztą nie było na to okazji. Potrzeby?
Markus nie zawsze odpisuje na moje wiadomości. Ma sporo pracy jak twierdzi. Jeśli się spotykamy w tygodniu to zaledwie na godzinny czy dwu godzinny spacer. 

     Ola twierdzi, że facet ma kogoś. Robert stwierdził, że być może on jest żonaty.
Każda z tych opcji jest możliwa. Mógłbym być dla niego zwykłą zabawką, czy kochankiem. Odskocznią od codzienności.
Jak wspomniałem, każda z tych opcji jest możliwa, ale również możliwe jest to, że jest jak jest.
Warto doszukiwać się drugiego dna ?
To właśnie po rozmowie z moimi przyjaciółmi zacząłem mieć podejrzenia.

     Sobotni wieczór był zaplanowany i wszystko było tak jak się spodziewałem. Film, wino, seks.
Markus to chłopak z fantazjami w łóżku. Chociaż seks jest zawsze dość krótki. 
Bierzemy prysznic i on znika za drzwiami mojego mieszkania. Nie pozwala mi się odprowadzić. Zawsze zamawia taksówkę.

     Ku mojemu zaskoczeniu, w niedzielę, gdy najmniej się tego spodziewałem dostałem wiadomość od Markusa. Zaproponował spacer. Nie miałem specjalnie żadnych planów. 
     To był dość chłodny dzień. Spotkaliśmy się w tym samym parku co zawsze. Przy tej pogodzie był całkowicie opustoszały. Mimo wszystko Markus nie przyjął zaproszenia do mnie. 
Po rozmowie z moimi przyjaciółmi i ich podejrzeniach postanowiłem przyjrzeć się Markusowi. Analizowałem każde jego zdanie.
Niestety niczego nie spostrzegłem by mogło mi dać odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

     Wieczorem gdy siedząc w fotelu i próbując zająć się czytaniem książki, jedna myśl nie dawała mi spokoju; kim dla siebie jesteśmy?
Wziąłem telefon do ręki i wysłałem mu wiadomość
"Spisz?"
"Nie" Odpisał
"Bardzo fajnie dziś spędziłem z Tobą popołudnie"
"Jak z Tobą również Oskar"
"Mam pytanie"
"Tak?"
"Kim jestem dla Ciebie? Kim jesteśmy dla siebie ?" 
"Tzn?" Minęło kilka minut zanim wysłał mi te trzy litery.
"No, kim dla Ciebie jestem?"  Pytałem a jednak bałem się odpowiedzi. Jedną odpowiedzią może zburzyć wszystko co wokół tego stworzyłem, albo dać temu pewny grunt.
"Pogadamy o tym jutro jak sie spotkamy, idę spać. DOBRANOC".

No i faktycznie, tego wieczora już się nie odezwał.
W tej sytuacji bez pomocy przyjaciół było dla mnie jasne, że za jego zachowaniem kryje się jakaś tajemnica.
Znamy się zaledwie niecały miesiąc. Muszę przyznać, żę polubiłem typa bardzo, aczkolwiek nie będę robił "cioto dramatu" z jego powodu.

    Następnego dnia pogoda nie dopisywała. Wiał wiatr i od czasu do czasu zbierały się deszczowe chmury. Byłem przekonany, że Markus odmówi spotkania. 
Jednak przed południem napisał smsa i zaproponował spacer.

     To było dziwne uczucie gdy się spotkaliśmy. W sumie jak wspomiałem mogliśmy zakończyć tę znajomość krótki smsem "było miło ale się skończyło" jednak chłopakowi zależało na spotkaniu.

     Po kilku minutach pytania o to co tam u kogo słychać, Markus przeszedł do konkretów.
Chce kontynuować znajomość, jeśli nadal mam ochotę. Chce mnie lepiej poznać, jeśli mu na to pozwolę. Nie chcę tego kończyć, jeśli okażę mu zrozumienie.
Markus jest w związku. Jest ze swoim facetem od ośmiu lat. Oczywiście mieszkają razem. Żyją jak para. 
Teoretycznie.
Praktycznie, ich związek się kończy. Oboje próbowali naprawić ich relację ale się nie udało. O szczegóły nie pytałem. 
Sprawa wygląda tak, że Markus ma w planach wyprowadzić się od swojego chłopaka, tylko potrzebuje trochę czasu. 
Czy nadal chce się z nim postykać, zapytał.
W jednej chwili przypomniała mi się moja historia i Marvina. (link- jak poznałem Marvina)
Wtedy byłem w związku z Bigem, Marvin miał również chłopaka. Spotkaliśmy się przypadkiem na siłowni. Od słowa, do słowa. Od pocałunku do łóżka.
Kilka tygodni romansu. Kilka tygodni tajemnych spotkań. Świat wywrócony do góry nogami.
Oboje przechodziliśmy ciężki etap w naszym życiu. Nasze związki się psuły z zaniedbania czy też z  innych problemów. Byliśmy dla siebie pocieszeniem. Marvin chciał być moją przyszłością. 
Ja postanowiłem jednak zawalczyć o swój długoletni związek. Jednak dwa lata później ja i Biga dokładnie w dziesięciolecie naszego związku rozstaliśmy się(link). Marvin nadal tkwi w swoim związku.

     Życie bywa jak bumerang. Karma wróciła. Dziś to ja jestem "ucieczką", "pocieszeniem" dla kogoś. Co z tym zrobię ?
Nie wiem.
Tak też odpowiedziałem Markusowi- Nie wiem co dalej z nami.



niedziela, 31 stycznia 2021

Maski

Bal emocjonalnych przebieranek


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Maski karnawałowe, maski na bal przebierańców, czy też maski Wiedeńskie. Wszystkie one służą by ukryć siebie przed światem.
     Świadomie czy też nie, my też maski nosimy.
Nie są one kolorowe, pluszowe czy pokryte brokatem. Są one niewidoczne dla świata zewnętrzengo. Są częścią nas samych. Tą częścią, którą chcemy pokazać światu.
Po co to robimy ?
To proste.
     Chcemy ukryć to kim jesteśmy. To co nas trapi. Pokazać, że wszystko jest w porządku, gdy tak naprawdę jest inaczej. 

     Jakieś dwa tygodnie temu spotkałem się z Robertem by wspólnie spędzić czas. (link)
Przeważnie oglądamy nasze ulubione seriale czy filmy. Dziś spotkaliśmy się u mnie.

     Alkohol się chłodził, mięso w piekarniku nabierało złocistego koloru.
Kilka minut po dwudziestej siedzieliśmy już na mojej kanapie jedząc pijąc i oglądając ; UWAGA, UWAGA nie SEX W WIELKIM MIEŚCIE tylko AJ AND THE QUEEN. To serial komediowy opowiadający o Draq Quenn(link), która w towarzystwie jedenastoletniego życiowego rozbitka ucieka przed facetem , który ją okradł z pieniędzy a teraz jeszcze do tego się mści. Fajny serial polecam. Jest dostępny na platformie Netflix ! 

      W połowie pierwszego odcinka rozbrzmiał mój telefon. To Zahir (link) powiedziałem na głos a Robert wywrócił oczami. Mój przyjaciel nie przepada za Zahirem. Uważa go za płytką i powierzchowną osobę. 
Po części ma rację. Aczkolwiek dla mnie Zahir od czasu do czasu jest jak trampolina od rzeczywistości. 
- Zahir chce wpaść do mnie- oznajmiłem
- O Boże serio ? Wpasował się jak nic. Oglądamy serial o Draq Qenn i teraz jeszcze on, DRAMA QUEEN.

     Około godziny dwudziestej pierwszej pojawił się on już przy drzwiach głośno krzycząc.
- No co tam Bitch?- Kończąc pytanie głośnym śmiechem.

Gdy rozsiedliśmy się na kanapie i każdy miał swój drink w ręku, Zahirowi buzia się nie zamykała.
Oczywiste było to, że serialu nie dokończymy. Zahir ma zawsze coś do powiedzenia.
Niespodziewanie na dosłownie kilka setnych sekund zamilkł gdy z moich ust padło pytanie o jego związek. 
Ostatnio jak wymieniliśmy kilka wiadomości był w związku.
- Jak miłość kwitnie- zapytałem. Robert prawie w ogóle się nie odzywał.
-  Przecież ja nie mam nikogo. Jestem singlem.
- Kiedy ostatni raz do mnie pisałeś, byłeś z tym facetem z ... - Musiałem się chwile zastanowic- ... tym z Koloni ? (link)
- AH! ten- Uniósł ton głosu- To już stara historia- Ponownie śmiech w niebogłosy.
- A to nic nie wiedziałem.
- Już o nim zapomiałem. Przestań Oskar. My w ogóle do siebie nie pasowaliśmy. Byłem z nim tak dla rozrywki- Głośny śmiech.
Podejrzewałem, że przed przyjściej do mnie, łyknał juz jakiś alkohol.
O tym, że związek był dla niego mało istotny też nie wiedziałem. Na swoim instagramie pokazywał zupełnie coś innego;
Wspólne śniadanie, wspólny obiad, wspólny trening, wspólna kolacja, wspólnie na kanapie przed telewizorem, wspólnie, wspólnie,razem itd.
Prawie jak w BIG BROTHER. Tę myśl zostawiłem dla siebie.
- A po drugie Oski, on był kiepski w łóżku.
- Z tego co pamiętam mówiłeś, że fajnie jego tyłkiem się zajmujesz.
- No tak, wiesz ... nie! On nie był typem 'pasiva agresiva" - Przy tym słowie to nawet ja musiałem buchnąć śmiechem.
- On to raczej był "boring pasiva"- I znowu jego głośny śmiech.
- Koleś tylko leżał i czekał aż go wyrucham. Nawet tyłkiem nie ruszył-  Dokończył opowieść.
Robert tylko przewracał oczami. Nic nie mówił.
Odstawił swoje żarty na bok. Przysłuchiwał się temu co mówi Zahir. 
A przecież w podobnym stytulu opowiada o swoich przypadkach. Może nie tak teatralnie. Potrafi też słuchać, ale jednak...

     Prawie godzinę od przyjścia Zahira było tylko; Poznałem takiego zajebistego kolesia; Nie, żadnych związków, ja muszę się wyszaleć. Miałem taki zajebisty seks.
Nieprzerwany ciąg monologu. Robert się ewakuował. Nie dał rady, jak później oznajmił mi w wysłanej  wiadomości.
     Zanim pojawił się Zahir, Robert zdążył mi opowiedzieć o kilku swoich przypadkach. Wspomniał, że miał seks z takim typem i był oburzony gdy ten zaraz po tym zniknął a Robert odkrył, że chwile później był online na GAY ROMEO.
- Czaisz bazę ?!
- Ale to nie była przecież randka!- Oznajmiłem.
- No tak! Ale wiesz, najpierw mi wylizął dupsko a gdozinę pózniej juz innym?
- Ja pierdole- Zaśmiałem się.
- Pewnie tak już pół Niemiec wylizał, dziwka - Zaśmiał się sam z siebie.

     Stąd też, zawsze dziwiło mnie, że Robert ledwo znosi obecność Zahira i przy każdej jego opowieści przewraca oczami. Przy Zahirze zachowuje się jak Orleańska dziewica. 
Dlaczego ?
Nie wiem, nigdy nie pytałem. 
Może to miasto, a na pewno już moje mieszkanie jest za małe na aby unieśc ciężar dwóch DRAMA QUENN?!

     Kiedy zostałem sam na sam z Zahirem, po wypiciu kilku drinku, z zabawnego i wyluzowany typek zmienił się w prawdziwą DRAMA QUEEN.
-On mnie i tak zdradzał- oznajmił ze łzami w oczach
Słuchałem, nic nie mówiłem.
- Znajomi mi mówili, że widzieli go na GAY ROMEO jeszcze jak był ze mną. A udawał świętego.

     Nie tak wyobrażałem sobie ten wieczór. 
Teatrzyk lalek, bal emocjonalnych przebieranek. 
Cieszyłem się, że ten wieczór dobiegł końca. Mogłem spokojnie spędzić wieczór po swojemu. 

Robert z pewnością jutro do mnie zadzwoni. Wróci on mój stary przyjaciel.
Natomiast Zahir wróci z penością za miesiąc, może dwa, ze swoim SHOW. Tylko nie wiem jeszcze pod jakim tytułem; HELLO BITCHES- ŻYCIE JEST TAKIE ZAJEBISTE czy BOSHE, JA GO KOCHAŁEM.



sobota, 19 listopada 2016

Seks grupowy

Skrywane tajemnice

   
gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



      Drugi weekend listopada. Za oknem szaro, pochmurnie. Na zmianę pada deszcz ze śniegiem. Ja w tym momencie byłem w kuchni przy dźwiękach "Slumber Party" B. Spears przygotowywałem sobie kolację smażąc naleśniki. 
Wieczór zapowiadał się spokojnie, do czasu gdy zadzwonił telefon, to był Sebastian.(więcej o Sebastianie) Odebrałem a on przywitał mnie pytaniem.
Sebastian- Jesteś w domu?
Ja- Tak, a co ?
Sebastian- Bo może byśmy zrobili Party u Ciebie, już rozmawiałem  o tym z Januszem.
Ja- Spoko. Chętnie, nie mam planów - aż zdziwiony byłem swoją spontaniczną odpowiedzią. Ostatnio starałem się mieć raczej wszystko zaplanowane.

      Chłopacy wpadli do mnie około godziny dwudziestej. Zdążyłem przygotować zapiekanki z papryką i cebulką oraz chipsy z sosem chilli.
Niezbyt zdrowe jedzenie, ale ...
Chłopacy hmm... miałem na myśli Sebastiana, on jak zawsze punktualny. Przywitał się ze mną, z moim psem a następnie wrzucił butelkę alkoholu do lodówki. Janusz standardowo przyszedł pół godziny później, co my podsumowaliśmy to, tylko spojrzeniem na siebie. Powtórzył te same czynności co Sebastian i razem usiedliśmy w salonie.
     Jakieś dwie godziny i kilka głupich ale mimo to śmiesznych filmików z You Tube później, gdy rozluźnieni alkoholem i płytkimi  tematami, wyskoczyłem z pytaniem o seks grupowy - ten temat też nie jest ambitny.
Reakcja Sebastiana była taka, że wybuchnął śmiechem, co oznaczało najprawdopodobniej, że ma nam coś do opowiedzenia. Janusz natomiast, skwitował to w jednym zdani "Oskar, a ty myślisz tylko o jednym".
Sebastian zaczął jako pierwszy.
Sebastian - Nie miałem seksu z kilkoma kobietami na raz- podkreślił słowa "na raz" co znaczy, że spał z wieloma w odstępie czasu- ale miałem taka sytuację, że gdy byłem w łóżku z kochanką - przerwał sam sobie zawstydzonym śmiechem- usłyszałem jak do mieszkania wchodzi moja ówczesna dziewczyna. Gdy weszła do sypialni, ta z którą umilałem sobie czas leżała pod łóżkiem- kończąc to zdanie był cały czerwony i nie mógł powstrzymać się od śmiechu. My z Januszem wpatrywaliśmy się w niego jak osłupieni, szczęki opadły nam do ziemi. Scena niczym z  brazylijskiej telenoweli. 
Ja- A Ty Janusz byłeś w trójkącie ? - zadałem do pytanie a następnie uświadomiłem sobie jak to głupio zabrzmiało. Janusz miał u nas nocować. My z Bigem w sypialni on w salonie na kanapie. Znamy się od dawna i nie pierwszy raz miałem go gościć aczkolwiek przez głowę przeszłą mi dwuznaczna myśl, że mógł by to źle zinterpretować.
Przyjaciel spojrzał na mnie, lekko się uśmiechnął i zaprzeczył.
Janusz- Nie w trójkącie nie byłem, ale ...- tu zrobił małą pauzę. My z Sebastianem spojrzeliśmy się na niego wyczekując by dokończył zdanie -... miałem seks z czterema w saunie.
Janusz padł na oparcie kanapy wybuchł śmiechem i zakrył twarz poduszką.
Po chwili się wyprostował i dokończył opowieść.
Janusz - Pojechałem do Kolonii  (Kolonia- niemiecka stolica gejów) do gejowskiej sauny.
To była sobota wieczór. Było trochę ludzi. Siedziałem sobie owinięty ręcznikiem i w sumie nie wiem jak to się stało ale ja byłem w pozycji klęczącej a dookoła mnie czterech kolesi - spojrzał na nas lekko zawstydzony napił się drinka i kontynuował - oczywiście wszyscy byliśmy już bez ręczników. Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji gdzie czterech kolesi chciało bym im zrobił dobrze oralnie. Czterech na raz, jak w filmie porno - wypowiedział to głośno a my go w milczeniu słuchaliśmy - robiłem im tak aż do orgazmu, aż każdy z nich  się spuścił. Niektórzy skończyli na mnie, inni zwyczajnie na podłogę. To tyle - ponownie się zaśmiał i tymi słowami skończył historię.
Ja - łał - pierwsze słowo które byłem wstanie wydobyć z siebie po lekkim szoku - nigdy o tym nie wspominałeś - powiedziałem pytająco.
Janusz - Nigdy o tym nie rozmawialiśmy - to też był fakt. Nie rozmawialiśmy o seksie w saunie, chociaż sam temat cielesnych rozkoszy był poruszany dość często.
Janusz - Zrobiłem to pierwszy i ostatni raz - nim zdążyłem zadać pytanie "dlaczego?" Janusz już na nie odpowiadał - Nie powtórzył bym tego, bo to bardzo mechaniczne było. Oni mieli przyjemność, ja tylko na początku. Później każdy z nich oczekiwał, że będę się zajmował własnie nim. Było ich czterech ciężko było to ogarnąć. W pewnym momencie przestało mnie to podniecać, nie mogłem skupić się by czerpać z tego przyjemność - odpowiedział tak jak by dać nam do zrozumienia, że co za dużo to nie zdrowo.



sobota, 23 lipca 2016

Otwórz oczy

Ciesz się wolną chwilą

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



***Dzień pierwszy***
     Czterogodzinny lot, zmęczenie wynagrodził widok z okien samolotu.
Niekończący się horyzont turkusowego oceanu, z drugiej strony okien odsłaniał się pozbawiony zieleni pas pasku i skalnych gór.
Lekkie uderzenie o pas startowy i jesteśmy na miejscu.
Zabrałem torbę i mówiąc "ich wunsche Ihnen einen schonen Urlaub " pożegnałem się ze starszym małżeństwem, którzy okazali się być Polakami od trzydziestu lat mieszkającymi w Niemczech, i tak jak my przylecieli tu pierwszy raz.

   Wszyscy moi znajomi, którzy tu byli mówili mi, że mocno wieje. Faktycznie tak było, przywitał nas wiatr, bez którego ciężko było by wytrzymać na palącym słońcu.

Fuerteventura, hiszpańska wyspa należąca do wysp Kanaryjskich. To własnie to miejsce wybraliśmy na spędzenie naszego letniego urlopu.

***Dzień piaty***
Około gdz. 18 już po kolacji wybrałem się popływać. Tym razem nie na basen tylko na plażę.
Ominąłem wyznaczone miejsce dla plażowiczów i znalazłem ustronne miejsce, przy wielkich wulkanicznych czarnych skałach.
Gdy pływałem sobie, a woda nie była najcieplejsza, myślałem sobie o różnych rzeczach. O tym, że jestem tu sam bo Big był w hotelu,  o tym jak szybko dni mijają co wiąże się z powrotem do domu i ogólnie o całym "bólu istnienia.
Po czym uświadomiłem sobie jaki błąd popełniam.
Będąc tu i teraz nie skupiałem się na danej chwili,nie cieszyłem się tym co jest mi obecnie dane, tylko byłem gdzieś poza tym miejscem.Wyszedłem na brzeg, usiadłem na kamieniu przykryty ręcznikiem.
W tym momencie przypomniał mi się fragment z książki "Otwórz oczy, zaraz świt"  Mateusza Czarneckiego, którą kupiłem specjalnie na ten urlop.
"(...) Ale od przeszłości nie należy się uwalniać, bo była zła czy dobra: ona po prostu nie istnieje.
Podobnie jak przyszłość. Istnieje natomiast chwila obecna: Ty w tym miejscu. W chwili obecnej stoisz przed drzewem, którego nie widzisz, bo patrzysz w przeszłość. Tracisz więc chwilę,bo jej nie dostrzegasz. To tak, jak by cię tu nie było. Jakbyś wcale nie istniał.(...)"

      Więc wszedłem jeszcze raz do wody, nie myślałem o niczym innym jak o tym co jest teraz.
Płynąłem sobie miałem zamknięte oczy i delektowałem się chwilą. Czułem jak promienie słońca ogrzewają mi ramiona jak woda obija się lekkimi falami o twarz, jak własnie te fale unoszą mnie raz do góry raz na dół. Wyciszyłem się.

    Gdy byłem ponownie na brzegu, stałem tak chwilkę aż zrobiło mi się chłodno, okryłem się ręcznikiem po same uszy i patrzyłem przed siebie, na nie kończący się horyzont wody. Promienie zachodzącego słońca, które odbijały się od wody lekko mnie oślepiały.

    Ponownie myślami odpłynąłem. Wyobraziłem sobie siebie teraz tak jak stałem, ale że tym ręcznikiem ktoś mnie otulał. Wysoki blondyn, postawny, okrył mnie ręcznikiem bym nie zmarzł i wtulił się we mnie...

***Dzień siódmy***
      Leżąc na leżaku przy basenie, czytając książkę co chwilę spoglądałem ile jeszcze mi stron zostało do końca.
Nie nudziła mnie, wręcz przeciwnie, żałowałem, że coraz mniej przede mną.
Został mi ostatni rozdział. Chciałem w pierwszej chwili zostawić na później. Zamknąłem ja wkładając pomiędzy strony moją ulubioną zakładkę kupioną w Porto.

    Dookoła mnie były bawiące się dzieci w basenie, tłumy na leżakach, a pośród nich ten całkiem interesujący(Lekko rudawy, z brodą po siłce dwudziestopięciolatek -tak na oko ) no i palące słońce, którego nie gasił wiatr.
OK, oczyściłem umysł  i czytałem dalej.
     Po kilku minutach czułem się jak Teo bohater wyżej wymienionej powieści, a w sumie to chciałbym nim być.
     Ostatni akapit wywołał u mnie łzę w kąciku oka, a usta zacisnęły się.
Niby oczywiste i banalne zakończenie ale chyba tą prostotę odczuwam najbardziej emocjonalnie.
     Zabrałem swoje rzeczy i poszedłem do baru po przekąski.
Pomyślałem sobie, że jestem tu już tydzień czasu a nigdy nie siedziałem  tu przy stoliku.
Wchodzę do środka i wszystkie miejsca były już zajęte, podszedłem do bufetu, zrobiłem sobie cappucino i  nałożyłem trochę ciasta. Zobaczyłem, że zwolniło się jedno miejsce. Stolik z jednym krzesłem tuż przy wyjściu na plażę. Pomyślałem, że to będzie idealne miejsce.
      Odłamując kawałek ciasta czekoladowego, popijając gorącym cappucino  patrzyłem przed siebie.
Błękitna tafla oceanu, dziewczynka skacząca na fale, całkiem interesujący Pan w turkusowych spodenkach puszczający żabki z kamyków na wodę i wiatr, który kołysał parasole nad opalonymi ciałami.
     Zupełnie inny świat tu w barze. Ludzie przy stolikach pijący piwo, a w tle w telewizorze relacje jeszcze z Mistrzostw Świata.
Na skraju tego świata ja. Odwrócony do nich plecami w samych spodenkach kąpielówkach.
Chciałem się zbierać a po chwili nasza mnie myśl "ciesz się wolną chwilą" i tak zrobiłem, zostałem.


środa, 29 czerwca 2016

Seks z księdzem

Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia

gej ksiądz , sex
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
         



      Dzwonek do domofonu, otwieram i czekam aż Rober wdrapie się na czwarte  piętro.
Wchodzi do mieszkania na ramieniu mając materiałową torbę z napisem  " i <3 DEUTSCHLAND", a w niej słuchać głos obijającego się szkła, dokładnie butelki wódki i soku.

        Przygotowałem jedzenie, i mam film dla nas, tak jak obiecałem "RYTUAŁ" z  Anthony Hopkins, powiedziałem wskazując mu drogę do salonu, którą i tak zna .
Usiedliśmy wygodnie , i gdzieś w połowie filmu jak i butelki 0,7, Robert zaczął mówić.
Robert-Oskar, nie układa mi się z Mariuszem.(jego obecny chłopak-link) .
Nie czekając na moją reakcję kontynuował.
Robert-Coraz częściej wychodzi ze znajomymi, gdzie nie zabiera mnie ze sobą, nie spotykamy się tak często, nie  jest taki czuły jak kiedyś.
Ja- Robert, ale wy jesteście już dwa lata ze sobą, wiadomo, że te zauroczenie przechodzi w codzienność, nie będzie tak jak w pierwszych miesiącach, wierz mi... coś o tym wiem.
Robert-ale to nie wszystko-odpowiedział.
Ja-to znaczy ?
Robert- Mariusz jest księdzem, mówię to Tobie jako pierwszemu.
Ja- kurwa kim ?
Robert-księdzem.
Ja -jak to kurwa księdzem ?
Robert-normalnie, księdzem!!!
Ja- To dlatego poznałem go tylko raz i  to przez przypadek ?
Robert-On nie chce za bardo wiesz..., On jest księdzem i ma katolickie myślenie.
Ja-tak kurwa , katolickie myślenie ale sypia z facetem.
Robert-no właśnie.
Ja-a może jest egzorcystą?(odnośnie  filmu)
Robert zaśmiał się ironicznie , a moje żarty były chyba nie na miejscu.Niestety po alkoholu mam specyficzne poczucie humoru.
Ja-Robert przecież to zakłamane. Ale anty gejem nie jest ? Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia.
Robert-nie jest, spowiada nawet gejów.
Ja-Robert to oczywiste bo sam jest gejem ale innych pouczają jak mają żyć.
On sobie wyjeżdża  z kolegami , a ty czekasz na niego, a może on Cię wykorzystuje ?
Robert-nie, Oskar znam go!
Ja-wybacz Robert ale wiesz, że jestem przeczulony na temat księży gejów. Poznałem Andrzeja i nie chcę o takich przypadkach słyszeć(link).
Robert-ja traktuje to że jest księdzem jak zawód, który wykonuje.

      Robert zamilkł na chwilę i patrzył skupiony w ekran telewizora a łzy spływały mu po policzku.
Pierwszy raz widzę jak płaczę, poszedłem do kuchni i przyniosłem papierowe ręczniki. dając mu kawałek by się ogarnął a rolkę położyłem przed nim na stole.
Robert- przepraszam ale męczy  mnie to- a na koniec słów dmuchnął w papier.
Oderwałem kolejny kawałek i dałem mu do reki.
Robert-zmarnuję Ci całą rolkę -powiedział pomiędzy szlochaniem
Ja-nie przejmuj się dziś kupiłem całe nowe opakowanie 8+ 2 gratis, powinno starczyć.
Wtedy oboje wybuchnęliśmy śmiechem .

     Może i rozmowa zakończyła się radosnym śmiechem,ale od naszego spotkania  nie mogę przestać o tym myśleć.
     Każdy ksiądz ma prawo być gejem, jak i każdy ksiądz ma prawo być  hetero ale według prawa kościelnego, wiary jaką wyznaje nie mogą mieć partnerów..
     Wiem, że każdy z nas ma potrzebę bliskości, to normalne,aczkolwiek każdy z nas ma prawo wyboru.
Mógł być kimś innym a nie tłumacząc się , że swoje kapłaństwo traktuje jak pracę .
To totalne zakłamanie. Wykorzystanie innych do swoich egoistycznych zachcianek.
Ucieczka przed  homofobią, bo  wychowywał się w rodzinie katolickiej i kapłaństwo było jedynym wyjściem by nie mieć żony, czy też  z powodu presji otoczenia tłumaczyć się czemu jej nie ma.
To droga na łatwiznę, oszustwo, siebie, innych, Boga którego się wyznaje a w ostateczności i tak przegrywa się własne życie- dlaczego ?
Kochasz kogoś,bądź chcesz kochać a nie możesz, wybrałeś Boga a nie możesz być mu wierny. Świat balansujący pomiędzy jednym a drugim to nie życie to zwykłe przetrwanie.
   




piątek, 27 maja 2016

Sponsor dla geja

Układ prawie idealny

Oskar gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

   


    Kilka dni temu, gdy wieczorową porą wracałem do domu, zauważyłem, że przy stoliku obok Greckiej restauracji siedzi mój znajomy Adrian(więcej o Adrianie)
Ucieszyłem się bo prawie od roku nie mam od niego wiadomości, więc pewnym krokiem zmierzałem w jego kierunku.
Najpierw spojrzał zdziwiony, że mnie widzi, i ku mojemu zaskoczeniu spuścił głowę w dół i odwrócił się plecami.
Nie był sam. Był ze swoim partnerem. Starszym od niego.
Postanowiłem, że nie podejdę do niego by się przywitać. Poczułem się nie zręcznie. Przejść na drugą stronę ulicy już nie chciałem by nie robić większego cyrku. Poszedłem dalej jak gdyby niby nic, czując na sobie wzrok tego kolesia, bo Adrian nawet się nie odwrócił.

    Domyślam się co może być przyczyną takiego zachowania. Chodzi o partnera Adriana, a dokładnie o jego wiek.
Adrian jest młodszy ode mnie chyba o cztery lata, natomiast jego facet wyglądał na około pięćdziesięciolatka.

Będąc już w domu, zadzwoniłem do Roberta, zapytałem tylko o jedno
Ja- Jaka jest Twoja górna granica wieku u faceta ?
Robert- Dychę starszy ode mnie. (To samo pomyślałem o mnie)
Ja- A gdyby był bogaty?
Robert- Dychę starszy ode mnie. Oskar to nie gra roli.

    No cóż, nie oceniając nikogo, ale dla niektóry to właśnie pieniądze grają rolę.
Z Adrianem poznaliśmy się na kursie językowym. On chodził do innej grupy ale i tak często w szkole spędzaliśmy razem czas. Później już się nie spotkaliśmy, ale utrzymywaliśmy kontakt ze sobą, poprzez sms, czy też Facebook.
Opowiadał mi dużo o sobie, o swojej rodzinie w Polsce itd.
Mało mówił o swoim partnerze, w sumie to unikał tego tematu, a ja nie pytałem. Domyślałem się, że różnica wieku może być dla niego kręmpująca. 

      Kolejnym przykładem pary o znaczej różnicy wieku jest Krystian (więcej o Krystianie)
Krystian (29 lat) pochodzi z Filipin, jest związany z Danielem(Niemiec 56 lat. Są małżeństwem.
Obydwa przypadki łączy jedno.
Młodsi Panowie, tak jak by potrzebowali wsparcia ze strony partnerów. Są niesamodzielni, niezbyt dobrze mówią po Niemiecku, no i brak pracy, bądź prace półetatowe.
Natomiast Ci starsi, obydwoje z kasą.
Krystian mówił, że nie wyobraża sobie pracować pięć dni w tygodniu, bo nie miał by czasu na podróże, które tak bardzo uwielbia, które kupuje mu jego parter, który sam w tym czasie musi pracować.

     Nikogo nie oceniam. Zastanawiam się czy to miłość, czy chęć wyjścia z danej sytuacji zmusiła ich do tego by stworzyć taki związek, taki układ ?

    Następnym takim przykładem mógłby być Janusz (pochodzi z Filipin), którego poznałem na urodzinach u Krystiana.
Utrzymujemy ze sobą przyjacielski kontakt.
Janusz opowiedział mi trochę o swojej sytuacji. Również by móc zostać w Niemczech zawarł związek małżeński ze starszym od siebie facetem. Jego partner jest starszy od niego o trzydzieści lat.
W sumie są już po rozwodzie. Janusz nie czuł się swobodnie w tym związku.
Kilka razy byliśmy w klubie potańczyć, spotykaliśmy się gdzieś na mieście na obiadach czy kawie, Mieliśmy więc czas by lepiej się poznać.
Januszu, opowiadał mi o sytuacji w ich kraju, że wielu młodych chłopaków, chcąc wyrwać się z biednego kraju, są zdolni do takich małżeństw.
Nie pytałem, czy on zrobił to, z tą samą myślą, czy faktycznie był w nim zakochany.
Wiem, że preferuje starszych od siebie mężczyzn. Kiedyś umówiliśmy się do kina, miał przyjść ze znajomym, no i przyszedł. Facet był około dwadzieścia lat starszy od nas (Janusz jest trzy lata starszy ode mnie).

     Na ulicach miast, w parkach czy restauracjach widuję często młodych kolesi u boku starszych Panów.
Rozumiem, chęć poprawy swojego bytu, sytuacji, ale czy poświęcenie swojego życia na związek bez miłości, oparty na fundamentach materialnych jest tego wart ?
Wygodne życie na czyiś koszt, bez własnych podstaw, czy to niezbyt duże ryzyko ?
A co jeśli nagle starszy Pan będzie chciał mieć innego - młodego ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...