Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gay sex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gay sex. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2022

Nie jesteś już gejem ?

Stąpamy po cienkim lodzie

Oskar gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 
                                         



- A my to się znamy- Powiedziałem do kolesia, który zwrócił moją uwagę, po tym jak ciągle mi się przyglądał, gdy oboje staliśmy przy budce z kawą w centrum miasta.
Berg, uśmiechnał się szeroko i podszedł do mnie z wyciągnięta ręką na przywitanie.
W pewnym sensie cieszyłem się, że go spotkałem.
Dlaczego w pewnym sensie ? 
Berga, poznałem kilka lat temu na siłowni. To był ten okres kiedy z Bigem byliśmy już w separacji (Big- mój ex chłopak-link).

     To było zwykłe letnie przedpołudnie, kiedy wybrałem się na siłownie. Na sali podczas treningu przyglądał mi się pewien chłopak. Średnio przystojny brunet, mojego wzrostu. Wymiana spojrzeń trwała, że tak się wyrażę kilka dni, zanim odważyliśmy się do siebie powiedzieć "cześć".
Berg nie jest przystojniakiem z reklam Calvina Cleina, ale jest niesamowicie pociągający. Jego wzrok i głos sprawia, że nogo mi miękną. Jest również niesamowicie sympatyczny i bije z niego aura pewności siebie, nie arogancji, tylko pewności siebie.
Muszę przyznać, że to mnie bardzo kręciło. 
Pewnego dnia będąc już po treningu spotkałem go pod prysznicem. On był już pod strumieniami wody, gdy jak wszedłem do pomieszczenia. Na poczatku go nie spostrzegłem, to on pierwszy się ze mną przywitał. Poczułem się lekko skrępowany, gdyż oboje staliśmy nadzy, a w dodatku jego ciało było już zmoczone wodą. Nie mogłem oprzeć się pokusie, by wzrokiem nie przelecieć go po jego ramionach, plecach i pośladkach, a gdy ponownie spojrzałem mu w oczy, on się uśmiechnął. Oczywiste było to, że i on mnie zeskanował wzrokiem. Po prysznicu, gdy już wyszliśmy z siłowni zaproponował mi spacer. 
Zgodziłem się.
W ostateczności poszliśmy do jego domu. Gdy dotarliśmy na trzecie piętro a Berg zamknął za mną drzwi, zbliżył się do mnie na tyle, że czułem ciepły jego oddech na ustach. Nie odrywał wzroku od moich oczu.
Miałem wrażenie, że czekał na mój ruch.
Nie mogłem postąpić inaczej. Pocałowałem go. Objąłem go w pasie i przyciągnąłem do siebie. 
Po chwili byliśmy już rozebrani a nasze naprężone ciała po wyczerpującym trenigu niesamowicie nas podniecały. 
Seks był szybki. Wzajemny oral. Gdy byliśmy bliscy orgazmu, stanęliśmy przed sobą, całując się i "doszliśmy" pozostawiąjąc na swoich ciałach strumienie spermy.

     Dziś, staliśmy w centrum miasta obje z kubkiem kawy w dłoni przyglądając się sobie, trwając chwile w milczeniu.
Minęło sporo czasu od naszego ostatniego spotkania. Kilka razy widzieliśmy się na siłowni. Berg nawet próbował namówić mnie na kolejne spotkania. Z tym, że nie chodziło mu już o seks ale o prawdziwą  randkę. 
Nigdy się nie zgodziłem. Sam nie wiem czemu.
Teraz wymieniliśmy kilka zdań i przeszliśmy się główną aleją miasta.
Kilka pytań oc u kogo słychać i nieoczekiwana odpowiedź z jego strony.
- Nigdy nie zgadniesz co nowego u mnie- Powiedział Berg lekko mnie kokietując.
- No to opowiadaj- Powiedziałem.
- Mam dziecko.
- Jak to ?- Zapytałem lekko zmieszany.
- No ma syna- Odpowiedział patrząc mi się w oczy- Mam syna i żonę- Powtórzył.
Milczałem patrząc mu się w oczy, próbując odgadnąć czy mnie okłamuje czy nie.
- Nie jesteś już gejem ?- Zapytałem w końcu.  (Nie jestem już gejem- link)
- Dla mnie nie ma to znaczenia. Szukałem miłości. Bliskości. Mam wrażenie, że wszyscy faceci, z którymi się spotykałem chcieli tylko seksu. Ja chciałem się do kogoś przytulić. Poczuć ciepło, a nie tylko seks.
Jego odpowiedź mnie lekko zmieszała i odniosłem wrażenie, jakby chciał mi zasugerować, że związki gejów opierają się tylko na seksie. Jedyny fundament gejowskich związków to seks. A przecież to nie prawda.
- A co u Ciebie Oskar? Nadal jesteś ze swoim chłopakiem?
- Nie - Uśmiechnąłem się lekko skrępowany- Mam nowy związek. Jesteśmy dość krótko ze sobą, ale jestem szczęśliwy i wiem, że to ten jedyny. 
Berg nie skomentował mojej wypowiedzi, tylko dodał, że będąc z kobietą, dostaje to ciepło jakiego szukał.
Wymienieliśmy się jeszcze kilkoma zdaniami, aczkolwiek głównie patrzyliśmy sobie w oczy.
Nie znam go dobrze, a jednak odnosze wrażenie, że w większości spraw nie mówi mi prawdy. Jakby chciał mną manipulować. Co do żony i dziecka wierzę mu, bo pokazał mi zdjęcia. Ale nie daje wiary temu z jakich powodów się ożenił

     To dziwne jak ten facet mnie pociąga. Zaproponował abyśmy się spotkali. Oczywiście odmówiłem.
To dla mnie zbyt ryzykowne. Trudno mi się jemu oprzeć. To zwykłe seksualne pożądanie. To jak on na mnie patrzy. Mógłby mi się przyglądać godzinami nie odrywając wzroku od moich oczy, odnoszę takie wrażenie.

     Wieczorem tego samego dnia, gdy siedziałem w moim fotelu czytając książkę "Ucichło" Marii Karpińskiej, którą dostałem od mojej najlepszej przyjaciółki Oli, na wyświetlaczu telefonu pojawiła się  wiadomość WhatsApp.
To do  Berga.
Napisał, że miło było mnie ponownie zobaczyć. Wymieniliśmy się kilkoma wiadomościami. Zrobiło się późno i napisałem mu, że idę spać, chcąc zakończyć rozmowę. Berg odpisał, że jeśli chce może do mnie przyjechać. Mam podać mu adres. 
Nagle przez moją głowę przeszły mieszane uczucia. Poczułem lekki dreszcz emocji. Czułem jak cienki jest ten lód, po którym stąpamy.
Mam faceta, a przez ułamek sekundy byłem w stanie mu napisać " To przyjedź" To były sekundy a w mojej głowie roiło się od myśli.
Nic nie odpisałem.
Wyłączyłem telefon. 




poniedziałek, 20 czerwca 2022

Bliskość

Różne relacje

Oskar-gej w mieście- gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
                                         


"Mam o czym, a nie mam z kim gadać, mam co czuć, a nie mam do kogo, mam jak spędzać czas, ale nie za bardzo z kim"
(P.P. Kłosowicz- Zdobywcy oddechu)


     Po długiej przerwie ponownie spotkałem się z chłopakami. Z moimi przyjaciółmi nie widziałem się juź sporo czasu. Obecnie najwięcej czasu poświęcam mojemu chłopakowi. 
Tym razem jednak w sobotę zaprosiłem do mnie Zahira i Roberta- moich przyjaciół (link)

     To była zajebista sytuacja- Opowiadał nam Robert. Wczoraj w klubie poznałem kolesia, nawet nie pamiętam jego imienia. Piliśmy drinki i rozmawialiśmy. Mega przystojny facet, chociaż średnio mój typ.
Robert lubi starszych od siebie facetów i postawnych, ten typek był w jego wieku (35 lat) i wysportowany (link)
Około drugiej w nocy oboje już totalnie pijani wracaliśmy do domu. Postanowiłem go odprowadzić  z nadzieją, że zaprosi mnie do środka- Zakomunikował Robert.
Przed klatką schodową zaczęliśmy się całować. Stanął mi, bo typek złapał mnie za krocze i zaproponował abyśmy zeszli do piwnicy, a kiedy zapytałem czy zaprosi mnie dos iebie, odpowiedział, że to nie najlepszy moment.
- Pewnie ma żonę- Parsknął Zahir i zaczął się śmiać
- Nie obchodzi mnie to- zakomunikował Robert i opowiadał dalej.
Gdy zeszliśmy do piwnicy zaczął mnie rozbierać i obrócił mnie przodem do ściany. Chciał abym mu się wypiął. Zrobiłem co kazał. Koleś nałożył prezerwatywę na stojącego już fiuta. Najpierwchciał mnie  podrażnić ocierając penisem o moje pośladki. Ja byłem już tak napalony, że zacząłem go poganiać by w końcu mnie wyruchał. Po chwili splunął mi na tyłek i wszedł we mnie powoli wpychając go całego. 
Następnie wszystko potoczyło się już szybko. Jego ruch był zdecydowany a ja po chwili trysnąłem spermą na podłogę, a typek doszedł w gumę, do samego końca mnie ruchając.
Gdy Robert skończył opowiadać, na jego policzkach pojawiły się rumieńce.

     Zahir również kogoś poznał. Tym razem to miłość. Nie tylko fajny seks, ale facet jest naprawdę cudowny i Zahir jest w nim zakochany.
Byliśmy ostatnio w Koloni (link) na cały weekend. Nocowaliśmy w hotelu. Wieczorem wybraliśmy się do gejowskiego klubu. Facet jest wspaniały. Jestem menagerem w firmie i zarabia całkiem sporo.
Typowy Zahir- pomyślałem. Czasem mam wrażenie, że on szuka chłopaka pod publikę, tak by mógł się nim pochwalić. Rzadko kiedy opowiada o tym jak spędza ze swoim facetem czas. Większość z jego opowieści, to dobra praca, kluby, restauracje.

     Każdy z nas jest inny. To w nas lubię. Lubię spędzać z moimi przyjaciółmi czas. 
Każdy z nas inaczej podchodzi do związków, relacji i bliskości.
Czasem mam wrażenie, że Zahir ma jakieś problemy, czy kompleks i chciałby przedstawić światu księcia z bajki. Robert jak każdy z nas potrzebuje bliskości, aczkolwiek nie umie poradzić sobie z akceptacją siebie jako geja, który mógłby być w szczęśliwym związku.
Ja lubie seks. Róznego rodzaju. Swoje już przeżyłem. Jednorazowe randki. Faceci, którzy mieli być na dłużej. Dla mnie relacja i bliskość drugiej osoby jest ważna.

     Kilka minut po północy moi przyjaciele zebrali się do domu. Ja poszedłem do Jarla. Dał mi swoje klucze od mieszkania, więc nie musiałem go budzić. Gdy wszedłem do kuchni zauważyłem, że na stole jest zapalona mała świeczka i na talerzyku leży ciastko dla mnie. Uśmiechnąłem się, bo Jarl często zaskakuje mnie takimi drobiazgami. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się obok niego.
Jak cudownie, że cię mam- pomyślałem.



wtorek, 30 listopada 2021

Od czasu do czasu

Na chwilę? Na zawsze?

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 





 "(...)nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto tylko od czasu do czasu"

(Ignacy Karpowicz"Gesty")

     Mój o dwanaście lat starszy były chłopak jest ze mną za zawsze. Tak myślę.
Dwa lata temu rozstaliśmy się (link do wpisu). Każdy z nas poszedł swoją drogą. Kiedy go poznałem i mijały miesiące naszego związku myślałem, że będzie on ze mną na zawsze. Ja i on. Dziś mój ex chłopak zamieszkał z innym chłopakiem. Życzę im szczęścia. A my dziś jesteśmy przyjaciółmi, po dziesięciu latach związku. Oby przyjaźń była na zawsze.

     Związek mojego znajomego Zahira okazał się być tylko na chwilę, a miał być na zawsze. Tym razem to jest to, mówił mój znajomy. Jak się okazało, nie tym razem.
Niespełna cztery miesiące później na wspólnym śniadaniu zalewał się łzami. Nie wyszło, tym razem -znowu pomyślałem- nie wyszło.
Przykro mi. Nie mogłem nic innego rzec. 

     Minęło prawie piętnaście lat, odkąd ostatni raz miałem kontakt z Kamilą (przeczytaj więcej o Kamili)
Poznaliśmy się gdy byliśmy dziećmi. Dzieliliśmy piaskownicę a potem sekrety. Nasza przyjaźń miała być na zawsze. Obiecaliśmy sobie.
Gdy wyprowadziłem się z Polski, kontakt całkowicie zniknął. Nie sądziłem, że to się zmieni.
Będąc w Polsce by odwiedzić rodzinę przypadkiem trafiliśmy na siebie w sklepie. Ja sam, ona z dwójką dzieci. Przytuliła mnie. Mówiła podniesionym głosem "O mój Oskar!". Jakby los niesłusznie nas oddzielił, a przecież wiem, że to my sami oddalaliśmy się od siebie.
Poszliśmy na spacer. Wróciły wspomnienia. Padło pytanie czy mam dzieci. Nie mam i nie będę miał odpowiedziałem. Spojrzała na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Jestem gejem. Dziwnie było mi to powiedzieć, bo jeszcze przed kilkoma minutami mówiła czy nadal wierzę w Boga. Jako nastolatkowie razem jeździliśmy do kościoła. Na wspólnych spacerach odmawialiśmy różaniec. 
Moja dawna przyjaciółka powiedziała, że dla niej to bez znaczenia; miłość to miłość. Dodała, że ktoś, kto jest jej bliski również jest gejem. 
Okazało się, że to jej młodszy brat. Nie bardzo pamiętam jej brata. Jest około dziesięć lat młodszy ode mnie. Chłopak wyznał rodzinie, że jest gejem. Siostra to zaakceptowała i wspiera, a rodzice byli załamani. Zawalił im się świat, mówiła. 
Chłopak sam sobie też nie radzi. Trudno mu pogodzić wiarę w Boga z homoseksualizmem. 
Od tego spotkania  mam z Kamilą od czasu do czasu kontakt. 

     O kontakt ze mną zabiegała Ela(link) Gdy to ona jakieś trzy czy cztery lata temu postanowiła wrócić do Polski, ślad po niej zaginął. Nie odpisywała, nie oddzwaniała.
Darowałem sobie tę przyjaźni. Dziś sama dzwoni i pisze. Przez długi czas ignorowałem. Ale z czasem się złamałem. Ela urodziła dziecko. To był jej cel. Potrzebowała faceta by ja zapłodnił. Czy on z nią zostanie czy nie, było jej obojętne. 
Ma dziecko a teraz walczy by facet z nią został. Koleś chyba nie jest przekonany, czy chcę ją na zawsze. Chociaż biorąc pod uwagę fakt, że mają wspólne potomstwo, są połączeni na zawsze.

     Obraził się i mnie zablokował. Z Jarl(link) piszemy ze sobą od czasu do czasu. Wymieniamy ze sobą kilka podstawowywch informacji co tam u kogo czy też kilka złośliwości. Kolega  wysłał mi "Fuck you" jako odpowiedź na  wiadomość której nie pamiętam. Odpisałem mu, że ten palce ma sobie wsadzić w dupę aż po łokieć. Kilkanaście minut nie odpisywał. Myślałem, że się obraził, a on odpowiedział, że nie mógł pisać bo był zajęty wkładaniem palca w dupe po łokieć. 
Kilka niezobowiązujących wiadomości co kilka dni. Pewnego wieczoru padło pytanie, które zadawał mi już wcześniej "Spotkamy się na seks ?" Nie odpisałem. Nie, że nie chciałem. Wręcz przeciwnie, bardzo chciałem. Dlatego nie odpisałem, bo ja go bardzo polubiłem. Nie umiałem mu powiedzieć, że wolałbym spotkać się, pogadać a potem seks. tak by ta znajomość była na trochę dłużej niż tylko na raz. Nie umiałem mu tego przekazać. Teraz nie mam tej możliwości. Zablokował mnie. Nie odpisywałem mu kilka dni, więc zablokował.
Na zawsze ? 






niedziela, 14 listopada 2021

Gayfreak

Randki, randki, randki

Gejowskie opowiadania, Geja na seks, gej pierwszy raz
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     Moje słynne powiedzenie "Dziś łatwiej umówić się na seks niż na kawę" sprawdza się w stu procentach. To żadna nowość. 
Natomiast odkąd jestem singlem przydarzyło mi się wiele randek z Freak facetami. Podobnie jak moim przyjaciołom, Robertowi i Zahirowi.
Wielu facetów z którymi się spotkaliśmy było w jakiś sposób dziwnych. Ich zachowanie nas odstraszało, czy też było powodem do tego by nigdy więcej się z nimi nie spotkać.
W niedziele przed południe siedząc z chłopakami (Zahirem i Robertem) w kawiarni wymieniliśmy się swoimi przeżyciami.

Pan Kłoda:
Zahi- Można by rzec, że koleś był jak brakujący element w moim życiu. Miły sympatyczny, trzy lata starszy. 
Poznaliśmy się przez GAY ROMEO. Zanim doszło do spotkania, pierwszej bez seksu randki pisaliśmy kilka dni na portalu randkowym.
Sven, lubił podróże i czytał bardzo chętnie książki; historyczne. Nie mój świat, ale mi tym imponował.
     Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się na kawie, moje przypuszczenia, że to może być "ten" potwierdziły się. 
Mieliśmy dużo tematów do rozmów. Ja opowiadałem mu o moich wyjazdach urlopowych, Sven o tym jak na Mazurach samochodem zwiedzał Gotyckie zamki. Olsztyn, Lidzbark Warmiński, Ostróda, Ryn.
Lubił i cenił życie aktywne tak jak ja. Natomiast w łóżku, gdy już doszło do zbliżenia, okazał się ....
Hmm, kłodą ?
Byliśmy u niego. Wino, przygaszone światło. Wiele nie trzeba było. 
Gdy znaleźliśmy się w jego sypialni, nadzy, on wyjął z szuflady buteleczkę z Poppersem i położył się na brzuchu. Pomyślałem, że koleś lubi się dobrze zabawić. 
Rozsunąłem mu nogi, nałożyłem prezerwatywę i wszedłem w niego. Kiedy to przez pierwsze, może, trzydzieści sekund go posuwałem, zadałem mu pytanie czy wszystko ok? Koleś nie dawał znaków życia.
Leżał i nic.
Buteleczkę miał przy nosi. Po chwili odpowiedział, że jest zajebiście, żebym nie przerywał.
Więc, posuwałem go dalej. On leży kompletnie bez ruchu. Wydaje z siebie tylko jęki. 
Sorry, wyszedłem z niego i wyszedłem z mieszkania. 

Romantyk:
Oskar- Wiedziałem, że to typ romantyka i wrażliwca. Ja też jestem wrażliwy. Uronię łzę gdy czytam dobrą książkę, a nawet oglądając serial GOTOWE NA WSZYSTKO.
Paul, bo tak nazywa się chłopak, z którym spotykałem się przez pewien czas. OK dwa spotkania, jedna wspólna noc.
     Trzydziesto dziewięcioletni facet już przy pierwszym kontakacie wydawał mi się uroczy. Słodki typ. 
Lubił ballady w wykonaniu Celine Dion. Ja osobiście nie mogę znieść jej głosu. Był czuły w wiadomościach, które mi pisał. Wysyłał mi dużo serduszek i miłosne Gify.
Z początku nie zwracałem na to zbytnio uwagi. Wysłanie kilku serduszek nie może świadczyć, że facet to Freak! A jednak.
Po pierwszej wspólnej i ostatniej nocy z typa wylała się cała słodycz jaką skrywał w sobie.
Seks był dobry. Pocałunki czułe. Podobało mi się.
Jednak, gdy po wspólnej nocy, wspólnym śniadaniu musiałem wrócić do domu, dostałem kilka wiadomości od Paula.
Jestem darem, który rozjaśnia jego dni. Prezentem na który tak długo czekał. Słońcem, przy którym chciałby budzić się każdego dnia. Miłością życia.
Takie wiadomosci, mnie przeraziły. 
     Z jednej strony szukamy kogoś, kto powie szczerze co czuje, a z drugiej strony nadmiar tego może nas przerazić. Ja spanikowałem.
Nie wiedziałem co do niego czuje. Może nawet nic.
Był miły, przystojny, uroczy. Nie byłem gotowy na te wszystkie słońca, wyznania i konfetti jakimi on mnie obdarowywał. 
Kiedy napisałem do niego, że nie jestem w stanie teraz odwzajemnić, jego uczuć, chłopak zareagował tak jakbym mu świat rozwalił. Stwierdził, że go oszukałem. Był zrozpaczony, ja próbowałem się tłumaczyć i wyjaśnić mu, że to dla mnie za wcześnie, oraz, że mi przykro.
Paul wysłał mi zdjęcie, selfie. Miał zapłakane oczy. Zwyzywał mnie, że przeze mnie jest teraz nieszcześliwy. Zniszczyłem mu marzenia o lepszym jutro.
Zablokowałem typa. Aczkolwiek jego zachowanie przyczyniło się do mojej bezsenności.

Zazdrośnik:
Robert- Pierwsza sprzeczka była już przy pierwszym spotkaniu. 
Czterdziestoletni Felix, totalnie mój typ. Wyższy ode mnie, postawny, bardzo sympatyczny.
Gdy pisalismy ze soba wiadomości nie mogłem doczekać się odpowiedzi od niego. 
Na pierwszą randkę umówiliśmy się w Düsseldorf, on pochodzi z tego miasta. To była sobota po południu. Spotkaliśmy się w Knajpie "K 1". 
Zamówiliśmy wódkę z Colą. Zorientowałem się, że wpadłem w oko kolesiowi, który siedział dwa stoliki dalej. Muszę przyznać, że chłopak był przystojny. Zagadał do mnie, a w zasadzie poszedł za mną do toalety. Rozmawialiśmy chwile, ale odmówiłem mu podania swojego numeru telefonu oznajmując mu, że jestem na randce. Facet był zawiedziony, a ja naprawde powstrzymywałem się by nie ulec jego prośbom.
Felix musiał się zorientować, że typ leci na mnie, bo po zapłaceniu rachunku przechodząc obok jego stolika ciągle mu się przyglądał. Nie było to miłe spojrzenie. W drodze do jego mieszkania, zrobił mi małą awanturę. 
Byłem niewinny a poczułem się jak najgorsza zdzira.
W końcu chłopak się uspokoił a my mogliśmy spędzić miło czas.
Kolejna awantura była na drugiej randce. Zaprosiłem go do siebie. Będąc na mieście spotkaliśmy Zahira. Przyjaźnimy się, więc nie wyobrażałem sobie by go nie przytulić i nie pocałaować w policzek. To był powód to pretensji. Tym razem w wiadomościach sms.
Mój nowy Dateboy poczuł się urażony, gdyż nie wiedział kim dla mnie jest Zahir i co nas łączy oraz jak mogłem tak czule go przywitać, kiedy on stał u mego boku.
Rozstałem się z nim po trzech tygodniach, kiedy nie wytrzymałem kolejnej awantury o moich przyjaciół i nasze relacje.

     
     Kiedy pomyślę sobie o tych wszystkich dziwnych przypadkach, to martwię się, czy kiedyś poznam kogoś odpowiedniego.
Nie chcę być typem dojrzałego geja, który resztę życia spędza w tanich barach pijąc wódkę z colą, wciskający się z skinny slim spodnie i udający, że życie jest piękne, a dupa wcale nie wisi do kolan.

     Nie chcę by moje życie krążyło dookoła "Gay planety". Niezliczonych nieudanych randek, albo tych udanych ale jednorazowych.


Czy dziś trudno spotkać kogoś z kim będzie można dzielić życie ?



środa, 30 czerwca 2021

(Kolejna) Miłość mojego życia

Zabrali mi ławkę z parku !


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Mój najstarszy brat przytulił mnie mocno, pocałował w policzek i powiedział kocham Cię Oskar.
Nie przypominam sobie by kiedykolwiek wcześniej to powiedział.
Wzruszyłem się. Odwzajemniłem słowa, odwzajemniłem gesty. Zabrałem ze sobą drewnianego słonia, którego mi sprezentował i musiałem już iść. 
Taksówka czekała.
To był mój ostatni dzień w Polsce. 
Bardzo miło spędziłem czas z moją rodziną. Dwóch braci, siostra, ich dzieci, Mama.
Bardzo za nimi tęsknie. 
Może takie słowa, jakie mój brat powiedział, nie padają zbyt często z naszych ust. Jakoś nie jesteśmy tego nauczeni, ale wiem, że jako rodzina się kochamy. Moi dwaj starsi bracia, młodsza siostra i Mama. Czuję to.

     Jak dotarłem na miejsce zorientowałem się, że ławki już nie było. Ktoś zabrał, ukradł albo przeniósł.
Zresztą mój park, a w zasadzie cmentarz z dużo ilością trawnika i drzew zmienił się. (link)
Wycięli drzewa. Krzewy oddały miejsca nowym grobom na zmniejszającej się zieleni.
Stałem tak przez chwile i rozglądałem się dookoła.
Jest mój park, ale nie ma ławki. Nie ma miejsca dla mnie. Mimo wszystko usiadłem na trawie. Rozmyślałem o wszystkim co się u mnie dzieje.
Przeczytałem też do końca książkę Joanne Harris "Chocolate". Rozczarowała mnie. Druga część pt. "Brzoskwinie dla księdza proboszcza" była ciekawsza (link) Rozczarowany byłem również brakiem mojej ławki.

     Big znalazł nową miłość swojego życia. 
Będąc u mojego ex na herbacie, siedząc w salonie nagle ktoś wkładał klucze do drzwi wejściowych. Nagle ktoś te drzwi otwiera. Spojrzałem na Biga, mówię, że ktoś tu wchodzi. On zmieszany wstaje i podchodzi do drzwi. Na progu staje chłopak w czarnej czapeczce. Ja zdębiałem, on wytrzeszczył oczy a Big zrobił się czerwony. 
Mój ex przedstawił nas sobie. Podaliśmy sobie ręce, wymieniliśmy uśmiechy.
Chwile siedzieliśmy na kanapie oglądając i komentując to co pokazywała telewizja. 
Kiedy byłem już w domu napisałem do Biga wiadomość, że byłem zaskoczony tą sytuacją i nie wiedziałem, że on kogoś ma. Big w krótkim zdaniu odpisał, że już od dawna się spotykają.
     Mój ex znalazł miłość swojego życia. Ciekawe kiedy ja znajdę miłość mojego życia (kolejną)

     Wieczorem będąc już w łóżku wymieniłem się mało zobowiązującymi wiadomościami z Jarlem (link) Koleś systematycznie wstawia zdjęcia ze swoich górskich wypraw. Ja również lubię górskie wspinaczki (link)
Chciałem zaprosić go na herbatę albo drinka. Już układałem sobie w głowie jak to zrobię gdy on na moje pytanie "Co u Ciebie?" odpisał mi, że u niego całkiem ok. Spotyka sie właśnie z takim kolesiem. 
Wielokrotnie Jarl namawiał mnie na spotkanie. Nigdy się nie zgodziłem. Za bardzo go polubiłem, by umówić się z nim na seks randkę, a na rzeczy poważne wtedy nie byłem jeszcze gotowy. 
Dziś on jest zajęty. Wieczory w łóżku spędza z kimś innym.  

     Zadzwonił do mnie Robert by opowiedzieć mi o swojej seksualnej przygodzie.
Umówił się z kolesiem na seks w lesie.
Typ chyba żonaty, bo zależało mu na dyskrecji. Robertowi wyoutowanemu gejejwi zależało na seksie.
Koleś odebrał go z umówionego miejsca samochodem i pojechali do lasu.
Akcja była szybka, jak wspomniał Robert. Szybki oral w samochodzie a potem mój przyjaciel stał oparty o maskę samochodu by ten mógł go porzadnie wyruchać. Aktyw był ostry wspomniał Robert.
Szybkim ruchem się z nim rozprawił.
Zadzwonił do mnie wracając z tej randki. Ja już leżałem w łóżku.  

Po powrocie z Polski. Po miłym spędzonym czasie z rodziną. Z bratem, który powiedział, że mnie kocha. Z Olą, moją przyjaciółką, z którą przegadaliśmy całe noce, postanowiłem odwiedzić moich przyjaciół w Düsseldorf. Stani i Chris. 
Zjedliśmy pizze w restauracji. Stani sprezentował mi książkę "Most Ikara" Pawła Nowaka (książki LGBT) Gdy zjedliśmy to poszliśmy napić się alkoholu w barze gejowskim. K1 - tak się nazywa.(link)
Lubię to miejsce. Lokal od środka rozświetla fioletowy kolor lamp. Przed lokalem ustawiono stoliki. Więcej stolików niż kiedyś. Jak zawsze rozmawialiśmy, śmialiśmy się.
Miły, przystojny kelner nas obsługiwał. Chciał ode mnie numer telefonu. Podrywał mnie.
Wróciłem do domu i wróciła rzeczywistość. 


sobota, 5 listopada 2016

Miłość w XXI wieku ?- nie sądzę ....

Pokusa

gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
     


       Z Dworca głównego odebrałem Elę-moją przyjaciółkę. Dzwoniła do mnie by poinformować mnie z którego peronu mam ją odebrać. W momencie gdy chciała wypowiedzieć to istotne słowo, telefon mi się rozładował. Więc czekałem sobie na środku korytarza i wierzyłem, że w końcu się odnajdziemy gdy tylko tłum się rozejdzie.
Też tak się stało. Ela stała z walizką i wkurwioną miną.
Ela-zabije cię Oskar-powiedziała podchodząc do mnie i całując mnie w policzek.
Ja-sorry ... telefon mi się rozładował.
Ela-kurwa wiedziałam. Znowu dałeś dupy. Nie mogłeś go wcześniej naładować?-głośnym tonem wypowiedział pytanie, na które i tak nie było sensu odpowiadać.

      Zabrałem od niej walizkę i poszliśmy do metra, które bezpośrednio miało nas zawieść pod mój dom. Stamtąd od razu po zostawieniu jej rzeczy ruszyliśmy do restauracji. Tak jak Ela już mi dzień wcześniej przez telefon zapowiedziała, przez okres jej wizyty u mnie, czyli poniedziałek i wtorek (31X-01XI) rzuca dietę, bo musi się odstresować. Pomijając dietę, w lodówce chłodziła się czysta i sok żurawinowy  na nasze ulubione drinki.
     
    Koleżanka Biga podała mi nazwę nowej, podobno bardzo dobrej restauracji. Znajoma mojego faceta ma pojęcie co gdzie można dobrze zjeść. Uwierzyłem jej gustowi.
Wybraliśmy się we wskazane miejsce. Usiedliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie.
Chociaż to miała być typowo włoska kuchnia były też Burgery, którego sobie zamówiłem, a Ela jakiś makaron z czymś...
          Podczas jedzenia, moja przyjaciółka zaczęła opowieści niczym z telewizyjnej telenoweli, albo tych modnych dziś programów ogłupiających ludzi typu "Szpital", itd. Tu ją boli, tam coś nie działa, ogólnie wizyta lekarska, goni kolejną.
Gdy młody kelner sprzątnął mój talerz ze stołu Ela kończąc swoje danie zmówiła jeszcze pizze.
Ja-bierzesz jeszcze pizze ?
Ela-Oskar, normalnie tyle nie jadam. Ale dziś powiedziałam sobie, ze daje upust. Od jutra jak wrócę do domu, znowu zacznę treningi, i nie będę tyle jeść.
Poczekałem spokojnie aż ona skończy jeść drugie danie.Ubraliśmy się i ruszyliśmy w stronę wyjścia.

          Następnego dnia po zjedzeniu śniadanie Ela wręcz wykrzyczała, że wychodzimy na miasto.
Ela- Święto zmarłych nie odstrasza mnie. Zakładam szpilki, idziemy na jakąś kawę, może męża znajdę-powiedział, a następnie na prawie 40 minut zniknęła w łazience, "Nakładając" usta, oczy i policzki.
        Idziemy głównym deptakiem, Ela złapała mnie pod rękę i szukając odpowiedniej kawiarni rozmawiamy o modzie. Pochwaliła mój nowy wełniany szalik w kolorze zgniłej zieleni. Wspominając, że dobraliśmy się stylowo. Ona- długa zielona kurta w kształcie bombki, kolor podobny do mojego szalika, czarna spódniczka przed kolana i buty na obcasie. Ja- gruby wełniany szalik, czarna kurtka spodnie lekko zwężane moro.
         Znaleźliśmy odpowiednie miejsce. ALEX tak nazywa się sieć, kawiarni, gdzie można również coś zjeść.

Zamówiliśmy Cappucino i trzy talerze deseru- szarlotkę z sosem waniliowym, naleśnik z lodem i truskawkami polany jogurtem oraz gofra z wiśniami. W sumie Ela przeglądając kartę wskazywała palcem co bierzemy za każdym razem dodając "Oskar ale to tylko dziś, od jutra znowu dieta".

      Rozmowy były typowe dla nas. Od oceny przechodzących chłopaków w skali od 1 do 10 do poważnych tematów o miłości.
Ja-nie uważasz, że te Twoje problemy zdrowotne to raczej efekt tego, że jesteś sama.
Ela-tak, wiem. Wracam do domu i jestem sama. Wkurwia mnie już to. Nie wiem czy nie wrócę do Polski. -temat powrotu wielokrotnie powtarzany.
Ja-wierz, bo dziś trudno odnaleźć się takim ludziom jak Ty.
Ela-co masz na myśli ?.
Ja-chodzi o to, że dziś z ludźmi łatwiej umówić się na seks niż na kawę!. Kiedyś umawiałeś się z kimś, szedłeś na kolację, kino, następnie druga randka, i ewentualny seks. Mam wrażenie, że świat zwariował. Nikt dla nikogo nie ma czasu i nikt nikomu nie poświęca uwagi, no chyba, że chodzi o seks.
Ela- no własnie a ja taka nie jestem.
Ja-no wiem. W ogóle zastanawiam się jak ludzie dziś  utrzymują długoletnie związki?
Ela- wiesz... -zawahała się chwilę - kredyty? A po drugie Ty i Big, jesteście siedem lat razem.
Ja-wyobraź sobie, że wiem, co nie zmienia faktu, że się temu nie dziwię- wybuchnąłem głośnym śmiechem.
Po drugie Elu-kontynuowałem swoją myśl- utrzymać związek jest piekielnie trudno. Pokusy czekają na każdym rogu. Nowi ludzie, imprezy, drinki, chęć zabawy. To ogromna pokusa. Samemu nie jest tak źle -starałem się brzmieć jak najbardziej przekonująco- Możesz robić co chcesz. Nie musisz wracać do domu na czas.



wtorek, 18 października 2016

MOTYWACJA- moja JA

Bądźmy sobą, bo wszyscy inni są już zajęci

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


-Czy byłabyś zdenerwowana, gdyby nazwał cię krzesłem?-zapytał ją ksiądz.
-Oczywiście, że nie-odparła kobieta.
Dlaczego nie?-drążył.
-Bo wiem,że nie jestem krzesłem-odpowiedziała.
-A nie wiesz, że nie jesteś dziwką ?
(R.Brett-Bóg nigdy nie mruga-zacytowany fr. pochodzi z filmu Chalk Talk)

       No właśnie, jak to jest z Tobą ? Z nami ? Ze mną ?.
Ostatnio poruszyłem temat o byciu i nie byciu szczęśliwym. Starając się uświadomić co niektórym, że to tak naprawdę zależy do nas samych.
     Czy opinia ludzi mało życzliwych wpływa na nas ?
     Czy z powodu swoich kompleksów, pochodzenia, koloru skóry, wyglądu, gustu powinniśmy czuć się gorzej od innych ?

     Próba akceptacji samego siebie, to kim się jest, tym jak się wygląda wymaga pracy i koncentracji nad sobą.
        Wiele osób czasem może z przymrużeniem oka, a być może chcąc "dogryźć" zarzuca mi samouwielbienie. Samouwielbienie tylko dlatego, że na pytanie czy ja sam się sobie podobam,  odpowiadam - tak! Tylko dlatego, że na pytanie czy siebie lubię, odpowiadam - tak.
Co w tym złego ?
         Jako młody chłopak, dorastałem w przekonaniu bycia innym. To uczucie jest bliskie chyba każdej osobie homoseksualnej, ale też tym którzy nie chcieli żyć szablonowo. Tym którzy mówili co czują, tym którzy robili to co sprawiało im przyjemność a nie to co ludzie mówią, że robić powinni, bo przecież tak robi większość.
        Wiedziałem, że nie pasuję do tych "szuflad". Czułem się przez to odtrącony. Tłumaczyłem sobie zawsze, że nie mogę być jedyny z tym problem. Być może to otoczenie, ci ludzi nie są dla mnie ? Niby dlaczego ktoś kogoś ma dyskryminować za bycie innym? Było i jest to dla mnie niezrozumiałe.

          Jak więc zmienić siebie, ale nie by wpasować się w ich "szuflady" tylko być silnym i świadomym siebie, swoich wartości człowiekiem?. 
Nie ma konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Wielu ludzi chodzi na wykłady motywacyjne, czyta książki psychologiczne, wszystko to ma im pomóc własnie w tej zmianie.  Pytanie co dalej ?. 
         Wiem sam po sobie, że po przeczytaniu książki, czy obejrzeniu dobrego filmu, miałem myśli "tak, teraz będą inny, teraz będę silniejszy, teraz to będzie mój czas".

Ale na nic te myśli. Samą myślą niczego nie zmienisz, to ruch kieruje działaniem.
Siedzeniem i zamartwianiem się, pogłębiamy tylko problem.
         Spójrzmy na siebie. Powiedzmy sobie co nam się w sobie podoba, coś zawsze jest. Jakie cechy charakteru lubimy w sobie najbardziej.

         Starajmy się je rozwijać, ukształtuj swoje pozytywne cechy. Przyjrzyjmy się swoim lękom, skąd one się biorą. Poznajmy ich problem.
         Wybór tego kim chcemy być, musi być nasz.  Pozwólmy sobie powiedzieć i uwierzyć sobie ile jesteśmy warci. Każdy z nas jest inny, niektórzy pozwalają żyć swojej naturze i są jak ludzkie arcydzieła. Inni tłumią siebie, bojąc się świadomość swojej indywidualność, tacy przegrywają życie. Żyją nie swoim życiem.

      Mówiąc o tym, że każdy ma wybór tego jakim chcę być, nie mam na myśli efektu "maski". Nie ma sensu grania kogoś kim się nie jest. Odkryjmy siebie. Jak napisała Alina Wajda w swojej książce "PYTANIA DO ŻYCIA" -"Bądźmy sobą, bo wszyscy inni są już zajęci".Tak więc budowanie swoich silnych wartości na mocnym gruncie ma szanse na rozwój w przyszłości, tak by przy lekkim "podmuch" nasz domek, czyli "my" nie uległ zniszczeniu. 

     Moim problemem była przeszłość. Często tu na blogu opisywałem ten syndrom nadając mu nazwę "mały chłopiec".
W niektóry relacjach międzyludzkich budził się we mnie ten "chłopiec", co powodowało lęki, obawy strach, czy zaniżanie samooceny. Ale przecież w kontakcie z drugą osobą, nie wiemy z jakimi lękami, słabościami boryka się dana osoba, pomimo że wygląda na odważną, może tylko grać. Ta osoba również nie wie czy my mamy jakiś problem. Więc czasem warto się zastanowić czy powinniśmy  pozwalać sobie na to by nasze słabości, myśli, kompleksy nami kierowały, czy wychodziły na zewnątrz tym bardziej jeśli są one efektem przeszłości?.
     Przeszłość to coś co już było. Z przeszłości możemy wyciągać jedynie wnioski z tego co przeżyliśmy. Żyjmy w teraźniejszości, tylko tak uda nam się budować szczęśliwą i stabilną przyszłość.

         Każde zmiany w życiu, czy dotyczą one  zmian osobowości, czy zmiany naszego wyglądu,  są zależne od nas samych. Pamiętajmy jednak o tym, że książek nie ocenia się po okładce, smaku czekolady nie poznamy po jej opakowaniu. Nasz wygląd, dążenie do super ideału modela z okładki jest również próżny. Dbajmy o siebie, wygląd estetyczny, owszem ale to co mamy, to kim jesteśmy jest wartościowe. Fajnie gdy możemy nie tylko na siebie patrzeć ale też, a może i przede wszystkim ze sobą porozmawiać....



Motywacja. Lubisz być nieszczęśliwy ?-> link



piątek, 27 maja 2016

Sponsor dla geja

Układ prawie idealny

Oskar gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

   


    Kilka dni temu, gdy wieczorową porą wracałem do domu, zauważyłem, że przy stoliku obok Greckiej restauracji siedzi mój znajomy Adrian(więcej o Adrianie)
Ucieszyłem się bo prawie od roku nie mam od niego wiadomości, więc pewnym krokiem zmierzałem w jego kierunku.
Najpierw spojrzał zdziwiony, że mnie widzi, i ku mojemu zaskoczeniu spuścił głowę w dół i odwrócił się plecami.
Nie był sam. Był ze swoim partnerem. Starszym od niego.
Postanowiłem, że nie podejdę do niego by się przywitać. Poczułem się nie zręcznie. Przejść na drugą stronę ulicy już nie chciałem by nie robić większego cyrku. Poszedłem dalej jak gdyby niby nic, czując na sobie wzrok tego kolesia, bo Adrian nawet się nie odwrócił.

    Domyślam się co może być przyczyną takiego zachowania. Chodzi o partnera Adriana, a dokładnie o jego wiek.
Adrian jest młodszy ode mnie chyba o cztery lata, natomiast jego facet wyglądał na około pięćdziesięciolatka.

Będąc już w domu, zadzwoniłem do Roberta, zapytałem tylko o jedno
Ja- Jaka jest Twoja górna granica wieku u faceta ?
Robert- Dychę starszy ode mnie. (To samo pomyślałem o mnie)
Ja- A gdyby był bogaty?
Robert- Dychę starszy ode mnie. Oskar to nie gra roli.

    No cóż, nie oceniając nikogo, ale dla niektóry to właśnie pieniądze grają rolę.
Z Adrianem poznaliśmy się na kursie językowym. On chodził do innej grupy ale i tak często w szkole spędzaliśmy razem czas. Później już się nie spotkaliśmy, ale utrzymywaliśmy kontakt ze sobą, poprzez sms, czy też Facebook.
Opowiadał mi dużo o sobie, o swojej rodzinie w Polsce itd.
Mało mówił o swoim partnerze, w sumie to unikał tego tematu, a ja nie pytałem. Domyślałem się, że różnica wieku może być dla niego kręmpująca. 

      Kolejnym przykładem pary o znaczej różnicy wieku jest Krystian (więcej o Krystianie)
Krystian (29 lat) pochodzi z Filipin, jest związany z Danielem(Niemiec 56 lat. Są małżeństwem.
Obydwa przypadki łączy jedno.
Młodsi Panowie, tak jak by potrzebowali wsparcia ze strony partnerów. Są niesamodzielni, niezbyt dobrze mówią po Niemiecku, no i brak pracy, bądź prace półetatowe.
Natomiast Ci starsi, obydwoje z kasą.
Krystian mówił, że nie wyobraża sobie pracować pięć dni w tygodniu, bo nie miał by czasu na podróże, które tak bardzo uwielbia, które kupuje mu jego parter, który sam w tym czasie musi pracować.

     Nikogo nie oceniam. Zastanawiam się czy to miłość, czy chęć wyjścia z danej sytuacji zmusiła ich do tego by stworzyć taki związek, taki układ ?

    Następnym takim przykładem mógłby być Janusz (pochodzi z Filipin), którego poznałem na urodzinach u Krystiana.
Utrzymujemy ze sobą przyjacielski kontakt.
Janusz opowiedział mi trochę o swojej sytuacji. Również by móc zostać w Niemczech zawarł związek małżeński ze starszym od siebie facetem. Jego partner jest starszy od niego o trzydzieści lat.
W sumie są już po rozwodzie. Janusz nie czuł się swobodnie w tym związku.
Kilka razy byliśmy w klubie potańczyć, spotykaliśmy się gdzieś na mieście na obiadach czy kawie, Mieliśmy więc czas by lepiej się poznać.
Januszu, opowiadał mi o sytuacji w ich kraju, że wielu młodych chłopaków, chcąc wyrwać się z biednego kraju, są zdolni do takich małżeństw.
Nie pytałem, czy on zrobił to, z tą samą myślą, czy faktycznie był w nim zakochany.
Wiem, że preferuje starszych od siebie mężczyzn. Kiedyś umówiliśmy się do kina, miał przyjść ze znajomym, no i przyszedł. Facet był około dwadzieścia lat starszy od nas (Janusz jest trzy lata starszy ode mnie).

     Na ulicach miast, w parkach czy restauracjach widuję często młodych kolesi u boku starszych Panów.
Rozumiem, chęć poprawy swojego bytu, sytuacji, ale czy poświęcenie swojego życia na związek bez miłości, oparty na fundamentach materialnych jest tego wart ?
Wygodne życie na czyiś koszt, bez własnych podstaw, czy to niezbyt duże ryzyko ?
A co jeśli nagle starszy Pan będzie chciał mieć innego - młodego ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...