Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks z księdzem gejem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks z księdzem gejem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2023

Nie moja historia

Jestem księdzem i jestem gejem

Jestem księdzem i jestem gejem
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Nazywam się Piotr, mam trzydzieści osiem lat i obecnie mieszkam  w Płocku. Pochodzę z małej wsi niedaleko Warszawy. 

     Moi rodzice wychowywali mnie w bardzo klasyczny sposób wpasowany w ramy rodzin konserwatywnych.
    Ojciec pracował a Matka zajmowała się domostwem i dziećmi. Mam czwórkę starszego rodzeństwa.
W każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła.
Od najmłodszych lat lubiłem chodzić na msze. Sąsiadki zawsze powtarzały mojej mamie, że zostanę księdzem. Było bardzo grzeczny i ułożony. W szkole miałem bardzo dobre stopnie. 

     Drogę do seminarium wybrałem jakby z automatu. Może nawet nawet została mi przypisana.
Kiedy byłem w ostatniej klasie szkoły podstawowej  zauważyłem, że podoba mi się kolega z klasy. Był z nas najwyższy i już dość rozwinięty jak na nastolatka. Lekki zarost, męski ton głosu. Do tego atletyczna budowa ciała. Dziewczyny za nim szalały a on korzystał z ich naiwności. Przynajmniej tak nam opowiadał w szatni przed czy po lekcji wf-u.
Zazdrościłem mu, że ma takie powodzenie, ale jednocześnie zazdrościłem tym dziewczynom. Musiałem często ukrywać podniecenie, gdy stał w samych bokserkach na środku szatni i opowiadał jak zabawiał się z jedną z naszych koleżanek. Przyglądałem się jego owłosionym nogom i penisowi, który odznaczał się w bokserkach.
To był ideał. Wieczorami masturbowałem się myśląc o nim. Wyobrażałem sobie, jak ja leże na łóżku a on ubrany tylko w bokserki podchodzi do mnie i robi to ze mną co z dziewczynami. 
Wiedziałem, że moje marzenie, będzie tylko moim marzeniem. 

     Zdawałem sobie sprawę, że o moich fantazjach nie mogę nikomu powiedzieć. Nie miałem nikogo z kim mógłbym porozmawiać o mojej orientacji seksualnej. Moi rodzice byli zbyt prości na takie rozmowy. Koledzy z podwórka czy ze wsi nie daliby mi żyć, gdyby dowiedzieli się, że podobają mi się faceci. 

Przez wiele lat skupiałem się na swoich obowiązkach. Pomagać w domu. Zdobywać dobre oceny w szkole. Poza tym nie miałem już nic. 

     Kiedy ktoś mnie pytał dlaczego nie mam dziewczyny, odpowiadałem, że skupiam się na nauce, gdy byłem jeszcze młody a później postanowiłem zostać księdzem. To wystarczyło by zamknąć buzie, oraz by nikt nie podejrzewał, że mogę być gejem.

     Faktycznie poszedłem do seminarium. To była dorga, która wybrałem i jedyna, która wydawała się być dobra dla mnie. 
Będąc księdzem, nikt nie będzie podejrzewał, że brak dziewczyny jest spowodowany moim homoseksualizmem. Droga do seminarium spadło mi jak z nieba. 
Na drugim roku zaprzyjaźniłem się  z pewnym chłopakiem. Chodziliśmy razem na zajęcia. 
Podejrzewałem, że może być gejem. Przyglądałem mu się jak często wodził wzrokiem po przystojnych kolega. Jego płynność ruchu i delikatny głos. Nie mogłem jednak zaryzykować i powiedzieć mu o swoich preferencjach seksualnych. Bałem się. Gdyby to się wydało, musiałbym opuścić seminarium i wrócić do domu rodzinnego. Jeśli rodzice w ogóle by mnie przyjęli. Takie historie szybko się rozchodzą.

Jedynym rozwiązaniem na odrobinę przyjemności był świat internetu. 
Wiem, że jako ksiądz przyrzeka się życie w czystości, i nawet w pierwszych latach służby duchowej starałem się dochować tej przysięgi, ale samotne wieczory i tęskonta z bliskością często były silniejsze.
Nie wydaje mi się, by życie w celibacie było dla ludzi. Nie jest to łatwe. Potrzeba bliskości jest silna tak samo jak potrzeba seksualna. 

     Umawiałem się na seks z młodymi chłopakami z gejowskich czatów. Miałem auto więc najczęściej były to krótkie spotkania gdzieś na parkingu czy w lesie. Szybki seks oralny, przepleciony pocałunkami. Wystarczyło mi, by zaspokoić potrzebę.
Za dnia byłem księdzem, który odprawiał msze, pomagał inny stać się silnym w słabościach, a wieczorami robiłem coś dla siebie, coś dla ciała.
Jednak jednorazowe randki nie były dla mnie wystarczające. Chciałem mieć kogoś na stałe. 
Tak z czasem poznałem miłego faceta. Miałem trzydzieści pięć lat on dwadzieścia sześć. Studiował w Płocku. Również jak ja pochodził ze wsi i nie miał możlwiości by rodzina zaakceptowała jego homoselsualizm.
Poznaliśmy się na czacie. Najpierw seks randka, a następnie było jeszcze kilka spotkań. Zauroczył mnie i postanowiliśmy być w związku. Po dwóch latach rozstaliśmy się. Ale to były cudowne chwile z nim spędzone. Chociaż widywaliśmy się rzadko nadrabialiśmy czas na urlopach, na które go zabierałem. Egipt czy Grecja. To były nasze ulubione miejsca. 

Dziś jestem sam. Nadal spotykam się z chłopakami na seks. 
Nie sądze bym był złym człowiekiem.
Jestem facetem i mam swoje potrzeby. Jako rozgrzeszenie traktuje fakt, że jestem dobrym księdzem. Wypełniam swoje obowiązki.
Każdy z nas ma w końcu swoje słabości.



Dziękuję Piotrowi, za opowiedzenie mi swojej historii. Dziękuję za zaufanie i współpracę.
-Oskar

czwartek, 14 listopada 2019

Nowy gej w mieście

Czy można być szczęśliwym jako singel ?


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Sobotni wieczór spędziłem w domu. Big pojchał na krótki urlop do Polski.
Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na fotelu, który stoi obok regału z książkami. Wybrałem kilka moich ulubionych i przeglądałem sobie zaznaczone cytaty.
Trafiłem na cytaty z książki "Zdobywcy oddechu"  P.P. Kłosowicza (link) "Świadomym wyborem mogę więc tłumaczyć to, że nikt mnie nie chce. Trochę mnie już męczy, że mam o czym, a nie mam z kim gadać, mam co czuć, a nie mam do kogo, mam jak spędzać czas, ale nie za bardzo z kim", od razu pomyślałem o sobie. Jak będzie wygladać teraz moja codzienność ?
 
     To dziwne jak życie potrafi być przewrotne. To co kiedyś wydawało się nie realne, dziś jest faktem. Po dziesięciu latach związku jestem singlem (link )
Pamiętam dokładnie jak dwa lata temu, telefonując z Olą rozmawialiśmy o tym jakby to było ponownie być singlem (link). Nie mogłem wyobrazić sobie, siebie umawiającego się na randki. Zresztą nigdy tego za bardzo nie robiłem. Zanim poznałem Biga (mojego już ex chłopaka)(link) miałem zaledwie dwadzieścia trzy lata. Wtedy nie nazywałem się jeszcze singlem, byłem za młody.
A więc teraz co ? Jako nowy gej w mieście mam ruszyć na łowy ?

   Po wielu rozmowach z moimi przyjaciółmi, czy znajomymi, mam obawy. Lubię moich gej znajomych ale nie umiem wpasować się w ich ramy. To znaczy, każdy z nich jest inny.
Jeden udaje zadowolonego z życia singla, a jesli zdarza się okazja, łapie się każdego. Drugi to typ imprezowicza, który zakochuje się w każdym. Trzeci to krypto gej,  z długą kartoteką seks randek. Łączy ich jedno! Każdy z nich pod maską, imprezowicza czy zadowolonego singla cierpi z powodu braku prawdziwej miłości.

      Robert, to typ, który pomimo tego, że chciałby być w związku, to nigdy mu się nie udaje. Wciąż ma problemy z akcpetacją siebie. Jest gejem ale najlepiej jakby nikt o tym nie wiedział. Związek oficjalny nie wchodzi w gre. Stąd też angażował się w relację z żonatym czy nawet księdzem. (link) Wielokrotnie dzownił do mnie by opowiedzieć o swoich seks spotkaniach. (link)
Seks w kiblu, seks w saunie, seks z księdzem. Można by wymieniać. Oprócz kolorowego życia seksualnego bywało tak, że miał powody do zmartwień. Raz podczas seksu analnego jego kochankowi pękła prezerwatywa. Innym razem na trzeciej randce koleś oznajmił mu, że ma AIDS. Słyszałem już o przerwanym wędzidełku oraz innych problemach w miejscach intymnych. (link) Jego motto, to korzystać z życia.

     Zahir, z jednej relacji do drugiej. Nie wierzy w monogamię, aczkolwiek pragnie trwałego związku. Bywa na wszystkich możliwych imprezach. Na wszystkich możliwych portalach randkowych. To on najczęściej dzwonił do mnie by podzielić się tym,  jak szczęśliwy jest z nowym facetem by po kilkunastu dniach szlochając do słuchawki opowiadać, że własnie się rostali (link) Desperacko potrzebował partnera. Jakby chciał wpasować się w jakiś modny trend.

     Simon, bardzo lubił mówić o tym jak bardzo jest szczęśliwy sam ze sobą. Uwierzyłem mu.
Cieszy się, ze spotkania z przyjaciółmi, zajety swoim hobby. Nie ma profilu na gej portalu. Wierzy w przeznaczenie. Im dłużej go znam tym bardziej odsłania się jego maska, ukazują jego prawdziwe "ja". Był w stanie związać się z każdym, kto był w jakikolwiek sposób nim zainteresowany. Spotykał się z moim ex kochankiem,(link) czy nawet chciał umówić się z Zahirem (link).

     Jakim ja bedę "gejem na łowach"?
Prędzej czy póżniej przyjdzie taki dzień w którym pobiorę aplikację Gay Romeo i będę błyszczał na zielono ze swoim profilowym zdjęciem.
Odnajdę się w tej rzeczywistości, czy jak jeden z bohaterów powieści Kłosowicza będę cierpiał z powodu braku drugiej osoby?

     Nie ma sensu rozczulać się nad sobą. Muszę zadzownić do mamy i powiedziec jej o podiętych decyzjach. O niczym jeszcze nie wie. No i czas zacząć pakować rzeczy w kartony.



sobota, 11 lutego 2017

Gej rozmowy

Pasywa na seks

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Robert - Kurwa!, to jakiś karakan!
Wita mnie słowami przyjaciel u progu mojego mieszkania. Przed zamknięciem drzwi gdy już wszedł do środka, wyglądam na klatkę schodową by zobaczyć o kim on mówi. Aczkolwiek nikogo nie dostrzegam.
Ja - Robi, a o kim Ty mówisz? Nikogo tam nie ma!
Robert - O czy mówisz?- patrzę na niego przez chwilę zdumiony po czym on dodaje- mówię o tym kolesiu z którym się ostatnio spotkałem.
Ja - aha... kojarzę no i co z nim?
Robert - Na profilu Fellow miał napisane 174 cm wzrostu, a był niższy ode mnie (Robert ma 168 cm) To jakieś nieporozumienie.
Ja - I co zrobiłeś ?
Robert - No nic! Jak zobaczyłem go z daleka gdy czeka na przystanku autobusowym to się przeraziłem. Okropny. Ja pierdolę - usiadł na kanapie czekając, aż zrobię nam drinki mówił dalej- chciałem zwiać ale mnie zobaczył i było mi głupio.
Ja - Przecież mówiłeś, że Ci się podoba - pytam zdziwiony.
Robert - Tak to jest przystojny, nawet mi nie przeszkadza, że w rzeczywistości jest grubszy niż na zdjęciach, ale kurwa krasnal.
Ja - uhm - wydałem dźwięk zrozumienia i wziąłem łyk napoju alkoholowego pozwalając mu dokończyć.
Robert - Mało tego!- prawie krzyknął wypowiadając te słowa- on się we mnie zauroczył. Wypisuje mi, dzwoni i pyta o kolejne spotkanie.
Ja - A Ty co na to ?
Robert - Odpisałem mu, że nadal czuję coś do byłego więc to nie ma sensu. Zareagowałem tak by go spławić. Wiesz Oskar,  ja lubię facetów. Koleś musi być duży, postawny. Związałby mnie i wyruchał. Marzy mi się - kontynuował patrząc w sufit- by facet był wysoki, barczysty i owłosiony. Rzuciłby mnie na łóżko, całował, a potem rozerwał na mnie mój t-shirt, by móc całować mnie po brzuchu. Jednym ruchem ściągnął szybko ze mnie spodnie i dobrał się do zawartości bokserek. Obróciłby mnie szybko na brzuch, zdarł bokserki i mocnym ruchem wszedł we mnie tak głęboko, że krzyczałbym w niebiosy z rozkoszy.
Skończył mówić i spojrzał na mnie, a ja wytrzeszczyłem  oczy.
Robert - przecież wiesz co lubię, co taki zdziwiony ?
Ja - Nie, nie dlaczego. Wyobrażałem to sobie zwyczajnie.
Robert - nom....-zawarczał- pragnę tego jak masakra. A ty jakie masz fantazje ?
Ja - Mam Biga w domu, więc - i tu przerwał mi w pół zdania.
Robert - Oskar, historia o Big-u nuży mnie bardziej niż SEX W WIELKIM MIEŚCIE 2, który właśnie oglądamy - wskazał dłonią w kierunku telewizora, trzymając drinka i rozlewając trochę na podłogę- wymyśl coś, pofantazjuj trochę.
Ja - OK- roześmiałem się- więc ja szukałbym totalnego pasywa. Oczywiście męsko wyglądającego, ale szczupłego i takiego, który nie patyczkuje się w łóżku -  w tle słyszę jak dziewczyny z serialu rozmawiają przy stole w hotelu w Abu Zabi.
Samantha - Mój jest chyba gejem. Jest za ładny.
Miranda- To kwestia genów.
Samantha - Twierdzi, że życie erotyczne to nie moja sprawa.

W tle głośny śmiech Roberta. Nie śmiał się ze sceny z filmu tylko z tego co powiedziałem.
Ja - Co ?
Robert- Nic, kontynuuj.
Ja - Na początku delikatnie pieściłbym go całego i pozwolił by robił to ze mną. W momencie gdy byłbym już gotowy, rzuciłbym go na łóżko, a w ruchach stałbym się agresywniejszy. Tak uwielbiam.
Przytrzymałbym go za szyję jedną ręką, tak by ledwo łapał oddech, drugą pieściłbym jego ciało i tonąłby w moich pocałunkach.
Obróciłbym go na brzuch, przyciągnął jego biodra, dopasowując do moich. Trzymałbym go mocno w pasie, głęboko w niego wnikając. Skończyłbym mu na twarzy, albo jeszcze lepiej - w buzi.
Robert - A czemu Ty nie lubisz brać z połykiem ?- przerwał chwilę ciszy.
Ja - Bo... bo mam wrażliwe zęby na ciepło.


piątek, 20 stycznia 2017

Zdrada

Skonsumowane motylki

 
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


        Wraz z Nowym Rokiem, a w sumie dokładniej rzecz biorąc tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, mój przyjaciel Robert ponownie znalazł się liście "ciach do schrupania".  Jego chłopak, Mariusz, który jest księdzem (SEKS Z KSIĘDZEM-czytaj post) oświadczył mu przez telefon, że nie czuje już tego co czuł wcześniej, sam nie wie co ma robić aczkolwiek razem tez ich nie widzi.

Gdy Robi mi przedstawił całą sytuację cisnęły mi się w usta słowa " a nie mówiłem?". Jednakże gdy o tym pomyślałem Robert sam przyznał mi rację.

Robert-  wiem, co o tym wszystkim myślisz. Takie związki są jałowe i masz rację. Ale kurczę ....
    No i zaczęła się próba tłumaczenia, że związek z księdzem jest OK. itd.
Ja-  Przykro mi, wiem, że go kochałeś. Wydaje mi się jednak, że może i dobrze się stało. Teraz masz szanse poznać kogoś kto nie nosi sutanny czy obrączki. Kogoś  z kim nie będziesz musiał się ukrywać, a wasz związek będzie miał szanse na rozwój.
     Chociaż w przypadku Roberta mówienie o możliwości nie ukrywania związku i tak nie wchodziła w grę. Póki co nie zamierza zrobić swojego Coming aut-u.
Do dziś, unika chodzenia do klubu w mieście w którym miesza by nikt go później na ulicy nie rozpoznał. Tylko niewielka grupa znajomych wie, że jest gejem.

      Po długiej przerwie spotkałem się z przyjacielem na obiedzie  w jednej z naszych  ulubionych restauracji. Najczęściej jemy chińszczyznę albo u Włocha.
Nakładając porcję ryżu i ryby z bufetu Robert stwierdził, że musi mi coś powiedzieć.
W milczeniu spojrzałem na niego i tylko kiwnięciem głowy dałem znak by mówił.
Robert-  poznałem kogoś. tzn. od kilku dniu pisze z takim fajnym typkiem na gay romeo.
Ja-  aha... więc ponownie jesteś członkiem wirtualnej społeczności szukającej hmm... miłości , związku ?.
Robert-  Tak.! Z tym typkiem fajnie mi się piszę i planujemy się spotkać. Nie zamierzam dłużej płakać nad rozlanym mlekiem. Jeśli Mariusz ze mną zerwał mam prawo.
Ja- no, masz prawo.
Robert-   ale wiesz co ?. Mam takie wrażenie jak bym go zdradzał.
Ja-  kogo? Mariusza ?
Robert-  tak, wiem, że nie jesteśmy razem. Bynajmniej w momencie gdy myślę o spotkaniu z tym kolesiem. Z Mariuszem byliśmy długo ze sobą. Dziwnie mi teraz gdy mam spotkać się z kimś innym, a jednak wiem, że nie robię nic złego.
Ja- Bo nie robisz Robert -siedząc już przy stoliku -  Masz prawo do tego, zresztą  -musiałem się pohamować z lekka by zanadto nie krytykować księży - nie wiesz co robił Mariusz na tych swoich wyjazdach i spotkaniach z kumplami!.
Robert- wiem, że mnie nie zdradził- odpowiedział w obronie swojego ex.
Ja- przysięgał Tobie w taki sam sposób, jak Bogu czystość ?

    Słowa Roberta o zdradzie nie były dla mnie obojętnie. Muszę przyznać, że w pewnym sensie miałem podobne odczucie co on.
Czym jest zdrada ?
Jakiś czas temu podczas jednych z wyjść do klubu z Januszem poznałem jego kolegę Tomka
Koleś od razy zaczął się kręci przy mnie. Trzydziestoczteroletni Azjata. Przystojny i wysportowany. Uśmiech na twarzy towarzyszył mu przez cały czas. Miło spędziłem z nimi czas, już na wstępie uprzedzając Tomka, że jestem w związku.
Następnego dnia dostałem wiadomość własnie od niego. Poprzedniej nocy wymieniliśmy się numerami telefonów.
     Napisał do mnie, że jestem miły, i cieszy się, że się poznaliśmy. Zaproponował wyjście na kawę.
W pierwszej myśli chciałem odmówić. Poczułem to o czym wspomniał Robert. Zdradę! Wyjście na kawę z osobą w zasadzie mi obcą wydawało mi się małym oszustwem w stosunku do mojego faceta.
Od początku było wiadome, że spotkanie to tylko rozmowa w kawiarni. Nic poza tym. Więc jednak skąd to uczucie ?
Czy będąc w związku powinniśmy spotykać się z innymi, jeśli nawet naszym zamiarem jest tylko przyjaźń ? Czy to jednak igranie w ogniem ?

     Więc czym jest zdrada ?.
      Wiele osób uważa, że seks, to nie zdrada. To tylko potrzeba fizyczna. Można rozładować napięcie i każdy wraca do swojego świata i swych ról. Zdradą jest natomiast, gdy w grę wchodzi uczucie!
Sam dla żartu gdy znajomi pytają mnie, kim dla mnie jest Janusz, odpowiadam, ze to mój przyjaciel, mamy seks, ale to nie miłość. Najczęściej wtedy wybucham śmiechem.

       Ten temat poruszyłem również z Olą moją zajebistą, wyjebaną w kosmos przyjaciółką.(NIE PODRYWAĆ- jak poznałem Olę).
Doszliśmy do zabawnego wniosku. "Skonsumowane motylki". Sam seks czyli konsumpcja nie jest zdradą, gdyż jak by w naturze człowieka jest ten mechanizm. Natomiast co tyczy się motylków w brzuchu. Mam namyśli oczywiście zauroczenie, moment w którym odkrywamy, że ktoś nam się spodobał. Ten moment to uczucie jest bliższe zdradzie, aczkolwiek przecież do niczego nie dochodzi Więc to zdrada mentalna ?. "Skonsumowane motylki" to połączenie dwóch czynności, zauroczenia i seksu. To określił bym na zdradę.



czwartek, 22 grudnia 2016

Codzienność

Niczyja...

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




           Robert już siedział na ręczniku sali gdzie odbywały się zajęcia z Jogi. Jak zwykle przyszedłem w ostatniej minucie. Zajmujemy miejsce w rogu by móc spokojnie porozmawiać, chociaż na zajęciach powinna być całkowita cisza.
         Wszyscy już siedzieli, nawet Pani instruktor.
Mam kartę do tego Sport klubu, natomiast Robert zawsze wchodzi na tzw. próbny trening. Wystarczy zostawić swój dowód osobisty i można wejść za darmo trzy razy. Biorąc pod uwagę, że nikt tego nie kontroluje a mój przyjaciel i tak nie chodzi regularnie na zajęcia korzysta z opcji "próby" więcej razy niż na to regulamin pozwala.
Ja- więc jak układa Ci się z Mariuszem? (więcej o ich związku-seks z księdzem) -zapytałem bo to był min. cel naszego spotkania- ich związek. Odkąd Mariusz wyjechał na trzy tygodnie  w sprawach "zawodowych" jak my to nazywamy relacje między nimi się pogorszyły.
Musieliśmy rozmawiać szeptem bo zajęcia się już rozpoczęły.
    W tle nastrojowa indyjska muzyka, i pierwsze ruchy, które miały doprowadzić do pozycji wyciągniętego kąta. Pozycja stojąca, w której wyciągamy jeden bok od końca jednej reki do stopy jednej nogi poprzez tułów, który ma być linią prostą. Drugą dłoń kładziemy na podłodze równolegle do drugiej nogi.
Robert- Mariusz powiedział, że nie jest pewny tego uczucia do mnie. Coś zgasło w nim, tzn to uczucie. Kocha mnie ale już nie czuje tego jak na początku.
-Robert, a Ty co czujesz ?
Robert- kocham go. U mnie nic się nie zmieniło to on ma mniej ochoty na seks, nie podniecam już go tak jak wcześniej.
Ja-myślę, że to nie ma nic do rzeczy. Jesteś przystojnym i inteligentnym facetem. Jesteście dość długo ze sobą, w związku to normalne, że z czasem przychodzi oziębienie stosunków. Nastaje dzień powszedni.
Robert- tak ale ... on już coraz mniej czasu ma dla mnie ...
Ja- wiesz- przerwałem mu w zdaniu- jakie mam zdanie na temat związków z księżmi. 
Robert- wiem..-odpowiedział spoglądając na instruktorkę.
Ja- hmm... miałem się Ciebie o coś zapytać, ale zapomniałem o co -powiedziałem patrząc w podłogę.
Robert- 15
Ja-co?
Robert- 15 cm.-spojrzał mi w oczy z uśmiechem na twarzy
Ja- pfff-zaśmiałem na tyle głośno, że pani przed nami podczas wykonywania ADHO MUKHA, czyli pies z głową do dołu, plecami  prosto, wytkniętym  tyłkiem  do góry i prostymi nogami  spojrzała na mnie zniesmaczoną miną. Zastanawiałem się przez chwilę co było gorsze?. Jej kwaśna mina czy białe majtki przebijające się przez w pół przezroczystych leginsach. 

       Miłość, zauroczenie nie zawsze jest naszym sprzymierzeńcem. Robert poszedł do domu wieczorem oczekując telefonu od swojego faceta.  Chłopak zakochał się w facecie w którym nie powinien. Relacje z księżmi, z mężczyznami, którzy mieli już inne związki zawszy spychały tych dodatkowych na drugi tor. Prędzej czy później będzie trzeba zabrać swoje rzeczy i pójść dalej swoją ścieżką a ich zostawiając w związkach, którą wybrali wcześniej.
Więc czy jest sens by angażować się w taki układ ? Nie można sobie powiedzieć "nie,nie mogę bo to i tak nie ma szans ?". Darować sobie te chwile radość, by później nie cierpieć  i odbierać sobie  szanse na poznanie nowych ludzi ?

          Zbliżamy się do końca roku 2016. Zaledwie kilka dnia dzieli nas od Świąt Bożego Narodzenia a następnie w mgnieniu oka przywitamy Nowy Rok.  Od pewnego czasu w nawale pracy, obowiązków domowych, szukałem , a w zasadzie próbowałem w ciągu dnia odnaleźć chwilę spokoju tylko dla siebie. Nie udawało mi się. Tak mi się wydaje bo każdego nowego dnia budziłem się i mówiłem sobie "dziś muszę zdążyć zrobić to..., to... a potem odpocznę"- nie udawało mi się. Ponownie wpadłem w pułapkę czasu, chcą go zatrzymać. A tego zrobić nie można. Przypomniał mi się bohater powieści "Zaklinacz czasu" Mitcha Alboma , Victor, który chciał zrobić wszystko by żyć wiecznie. Poczułem się trochę jak on. Nieudolnie próbując złamać prawo natury. Zamiast rozwinąć żagiel, ja walczyłem z wiatrem.
        Stary Rok był czasem przemian i przypatrywania się sobie. Czas niezwykły. Skończyłem trzydzieści lat, mój blog w listopadzie świętował trzecie urodziny. Poznałem nowych ludzi. Czas który poświęciłem na medytacji, czytaniu książek, poznawaniu samego siebie, nie był stracony. Wiem , że nadchodzą zmiany. Wiem to, bo ja się zmieniłem, a więc to ja będę tym wiatrem, i tym żaglem.
       Stary rok zabrał mi, mojej rodzinie, ostatnia osobą z najstarszego pokolenia, natomiast dał początek też nowemu życiu, które pojawi się w połowie przyszłego roku.

"Mówisz do mnie moja, a ja jestem niczyja.
Jak wiosna, co skowronkom i przebiśniegom sprzyja,
Jak gwiazda,
która wieczorem we mgle gęstej moknie,
i jak smutny cień brzozy
porzucony na oknie
znajdziesz moje odbicie
we wszystkich wodach świata, lecz gdy zanurzysz dłonie,
ażeby je schwytać,
przecieknie ci przez palce,
poświatą księżyca."
(J. Steczkowska -Mówisz do mnie moja)

                                        


środa, 29 czerwca 2016

Seks z księdzem

Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia

gej ksiądz , sex
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
         



      Dzwonek do domofonu, otwieram i czekam aż Rober wdrapie się na czwarte  piętro.
Wchodzi do mieszkania na ramieniu mając materiałową torbę z napisem  " i <3 DEUTSCHLAND", a w niej słuchać głos obijającego się szkła, dokładnie butelki wódki i soku.

        Przygotowałem jedzenie, i mam film dla nas, tak jak obiecałem "RYTUAŁ" z  Anthony Hopkins, powiedziałem wskazując mu drogę do salonu, którą i tak zna .
Usiedliśmy wygodnie , i gdzieś w połowie filmu jak i butelki 0,7, Robert zaczął mówić.
Robert-Oskar, nie układa mi się z Mariuszem.(jego obecny chłopak-link) .
Nie czekając na moją reakcję kontynuował.
Robert-Coraz częściej wychodzi ze znajomymi, gdzie nie zabiera mnie ze sobą, nie spotykamy się tak często, nie  jest taki czuły jak kiedyś.
Ja- Robert, ale wy jesteście już dwa lata ze sobą, wiadomo, że te zauroczenie przechodzi w codzienność, nie będzie tak jak w pierwszych miesiącach, wierz mi... coś o tym wiem.
Robert-ale to nie wszystko-odpowiedział.
Ja-to znaczy ?
Robert- Mariusz jest księdzem, mówię to Tobie jako pierwszemu.
Ja- kurwa kim ?
Robert-księdzem.
Ja -jak to kurwa księdzem ?
Robert-normalnie, księdzem!!!
Ja- To dlatego poznałem go tylko raz i  to przez przypadek ?
Robert-On nie chce za bardo wiesz..., On jest księdzem i ma katolickie myślenie.
Ja-tak kurwa , katolickie myślenie ale sypia z facetem.
Robert-no właśnie.
Ja-a może jest egzorcystą?(odnośnie  filmu)
Robert zaśmiał się ironicznie , a moje żarty były chyba nie na miejscu.Niestety po alkoholu mam specyficzne poczucie humoru.
Ja-Robert przecież to zakłamane. Ale anty gejem nie jest ? Nigdy nie ułożysz sobie z nim życia.
Robert-nie jest, spowiada nawet gejów.
Ja-Robert to oczywiste bo sam jest gejem ale innych pouczają jak mają żyć.
On sobie wyjeżdża  z kolegami , a ty czekasz na niego, a może on Cię wykorzystuje ?
Robert-nie, Oskar znam go!
Ja-wybacz Robert ale wiesz, że jestem przeczulony na temat księży gejów. Poznałem Andrzeja i nie chcę o takich przypadkach słyszeć(link).
Robert-ja traktuje to że jest księdzem jak zawód, który wykonuje.

      Robert zamilkł na chwilę i patrzył skupiony w ekran telewizora a łzy spływały mu po policzku.
Pierwszy raz widzę jak płaczę, poszedłem do kuchni i przyniosłem papierowe ręczniki. dając mu kawałek by się ogarnął a rolkę położyłem przed nim na stole.
Robert- przepraszam ale męczy  mnie to- a na koniec słów dmuchnął w papier.
Oderwałem kolejny kawałek i dałem mu do reki.
Robert-zmarnuję Ci całą rolkę -powiedział pomiędzy szlochaniem
Ja-nie przejmuj się dziś kupiłem całe nowe opakowanie 8+ 2 gratis, powinno starczyć.
Wtedy oboje wybuchnęliśmy śmiechem .

     Może i rozmowa zakończyła się radosnym śmiechem,ale od naszego spotkania  nie mogę przestać o tym myśleć.
     Każdy ksiądz ma prawo być gejem, jak i każdy ksiądz ma prawo być  hetero ale według prawa kościelnego, wiary jaką wyznaje nie mogą mieć partnerów..
     Wiem, że każdy z nas ma potrzebę bliskości, to normalne,aczkolwiek każdy z nas ma prawo wyboru.
Mógł być kimś innym a nie tłumacząc się , że swoje kapłaństwo traktuje jak pracę .
To totalne zakłamanie. Wykorzystanie innych do swoich egoistycznych zachcianek.
Ucieczka przed  homofobią, bo  wychowywał się w rodzinie katolickiej i kapłaństwo było jedynym wyjściem by nie mieć żony, czy też  z powodu presji otoczenia tłumaczyć się czemu jej nie ma.
To droga na łatwiznę, oszustwo, siebie, innych, Boga którego się wyznaje a w ostateczności i tak przegrywa się własne życie- dlaczego ?
Kochasz kogoś,bądź chcesz kochać a nie możesz, wybrałeś Boga a nie możesz być mu wierny. Świat balansujący pomiędzy jednym a drugim to nie życie to zwykłe przetrwanie.
   




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...