Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gay spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gay spotkania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 października 2022

Wytrwać w monogamii

Pokusa


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Od pewnego czasu jestem w związku z Jarlem (link
Bycie z kimś ma dla mnie duże znaczenie. Chcę relacji na zawsze. Chcę stworzyć rodzinę. Wierzę, że z Jarlem to mi się uda. 
Chociaż brzmi to banalnie biorąc pod uwagę fakt, że mam za sobą już dziesięcioletni związek, który się rozpadł, a ja sam nie należałem do świętych to chce by tym razem było inaczej.
Jak wytrwać w monogamii ?
odpowiedź jest prosta; wystarczy nie zdradzać partnera!
Ale czy w życiu wszystko jest takie proste jak w teorii ?
Otóż nie!

     Nie korzystam z portali randkowych, a mimo wszystko często mam rzucane kłody pod nogi przez los. Albo lepiej by zabrzmiało często mam rzucanych facetów pod nogi.
    
     Jakiś czas temu będąc na imprezie z moim partnerem i kilkoma przyjaciółmi w drodze do toalety spotkałem Aarona (Jak poznałem Aarona-link)
Facet od samego początku naszej znajomości dał mi do zrozumienia, że mu się podobam. Próbował namawiać mnie na seks, albo proponował znajomość. Wtedy gdy go poznałem byłem jeszcze z Bigem. Odmawiałem aaronowi za każdym razem.
Ale wiecie co? Nie było to łatwe. Chociaż koleś nie jest super przystojny to jego wzrok, głos i pewność siebie niezwykle mnie kręci. Głos mi drży a nogi są jak z waty. 
Dziś znowu jestem w związku, więc nie mogę mu ulec. 
Aaron był zaskoczony widząc mnie w klubie. Przywitał się ze mną rozkładając ramiona do uścisku. Facet pomimo upływu kilku lat, nic się nie zmienił. Wciąż ten sam przenikliwy wzrok. Wymieniliśmy klika zdań i pożegnałem się z nim. 
Nie było by to w jego stylu gdyby następnego dnia nie zostawił mi wiadomości na Messengerze.
Zaproponował spotkanie. Twierdził, że nie chodzi mu o seks, tylko jako kumpel.
I czasem gdy tak sobie myślę, żałuję, że w końcu z nim się nie spotkałem gdy byłem jeszcze singlem.
Jakkolwiek to brzmi. Dla samego seksu. Dziś ponownie jestem w związku. Nie mogę się z nim spotkać nawet na stopniu koleżeńskim. Wiem, że to mogłoby doprowadzić do czegoś więcej.
Nie chcę ryzykować.

     Będąc na siłowni, zauważyłem, że zerka na mnie taki koleś. Widzę go pierwszy raz. Nasze spojrzenia się spotykały. Fajny szczupły blondynek. Po zakończonym treningu będąc pod prysznicem, do kabiny wszedł właśnie ten koleś. Stałem nagi pod strumieniem wody a on zmierzył mnie wzrokiem. Nic nie mówił tylko spoglądał na mnie. Zauważyłem, że miał lekki wzwód. 
Unikałem już kontaktu wzrokowego. 

     W pracy, mam również jednoznaczne sytuacje. Jestem kierownikiem w sklepie odzieżowym w dziale męskim. Często chłopacy, uśmiechają się do mnie, czy też zagadują.
Pewnego razu, młody chłopak, może z 27 lat zapytał o pewien towar  sprytnie ciągnął temat. Rozmowa stoczyła na poziom prywatny. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało. Przyszedł raz , za jakiś czas ponownie. Za którymś razem zapytał czy wymienimy się numerami telefonów. Oczywiście odmówiłem.

     Będę szczery.
W takich sytuacjach miewam myśl, że chciałbym być sam i spotykać się z kim chce, z kim nadarzy się okazja. 
Tak naprawdę, unikam ryzykownych sytuacji. Mój związek z Jarlem i on sam znaczą dla mnie więcej niż wszystko inne. W tej relacji niczego mi nie brakuje. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak ucieczka i ignorowanie zagrożeń.

     Mam to o czym marzyłem. Faceta z którym czuje się dobrze, z którym spędzam miłe, zabawne chwile. Jestem z facetem, który sprawia, że jestem szczęśliwy.


niedziela, 12 września 2021

Gej w Berlinie

Czas na urlop

Gay in Berlin, schule in polen, oskar gej w mieście, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     To był spontanicznie rzucony pomysł.
Jedliśmy u mnie śniadanie. Robert od razu się zgodził. Tak jedziemy do Berlina krzyknął. Zahir nie poparł naszych planów. Chciałby ale jakieś sprawy go zatrzymały. Dokładniej mówiąc nowo poznany facet. Są ze sobą dwa tygodnie, chcą się sobą nacieszyć. 
Kolejna wielka miłość. Kolejna aletym razem to jest to. Ile razy ja to słyszałem. 
Niech się sobą "nacieszą" my jedziemy do Berlina.

     Od planu do realizacji minęło jakieś dwadzieścia dni. Urlopy załatwione, hotel zarezerwowany, bilety kupione.
     Wynajęliśmy hotel w starej kamienicy. ART NOUVEAU tak nazywa się ten hotel. Spełnił nasze oczekiwania. W prawdzie jadąc na urlop nie spędzam czasu w hotelu ale zależało nam by poczuć klima tego miasta (link do hotelu)
Po czterech godzinach jazdy pociągiem byliśmy na miejscu. 
Jakie to dziwne miasto skomentował Robert gdy idąc ulicami mijaliśmy licznych bezdomnych, którzy z zebranych z ulic starych mebli urządzali swoje mieszkania na ulicy. 
Jeden taki miał łóżko, a po przeciwnej stronie komodę z telewizorem (zapewne nie działający).
Idąc chodnikiem człowiek przechodził przez jego "mieszkanie". Dziwne to miasto jak stwierdził Robert bo zaraz obok bezdomnego z "mieszkaniem" znajdowała się luksusowa Francuska restauracja. 
Bogaci z biednymi zmieszani. 
O Berlinie słyszałem wiele dlatego zależało mi by tam pojechać.
Miasto wielokulturowe. Małe sklepiki w piwnicach starych kamienic. Kupiłem dwie metalowe gwiazdki.
Każda ulica zachwycała. Nie było perfekcyjnie. Nie każda ulica była czysta a kamienica odnowiona, ale to Berlin. Jak powiada mój znajomy "To należy do Berlina, taki właśnie jest Berlin" i chłopak miał rację. To miasto jest różne i w tym ma swój urok.
   
     Pięć dni wystarczyło by zobaczyć; Bramę Brandenburską, Holocaust Mahnmal, Parlament Berliński, Berliner Dom, oraz tęczową dzielnicę Schöneberg. 
Tak, tęcza była wszędzie. Schöneberg to dzielnica na której na każdym rogu są knajpy, bary, sklepiki z gadżetami i kluby gejowskie. 

     Pięć dni wystarczyło by zwiedzić to wszystko i jeszcze dać nam czas na oddzielne wychodne. 
Poszedłem na spacer. Tak zwyczajnie przed siebie. Raz w lewo, raz w prawo. Dotarłem do fajnej kawiarni. Zamówiłem Cappuccino, oraz dwa kawałki ciasta. Zabrałem ze sobą książkę G. Musso "Weil ich dich liebe". Piłem gorący trunek, jadłem słodkie ciasto i czytałem nie romantyczną książkę jakby to tytuł wskazywał ( Tłumaczenie tytułu "Ponieważ Cię kocham") 
Byłem  w "Romeo & Romeo" (link). Restauracja, kawiarnia. Siedziałem sam. Przyglądałem się ludziom na ulicy i tym, którzy siedzieli przy stolikach. 
Kilka stolików dalej siedział młody chłopak, na oko trzydzieści lat. Uśmiechał się, odwracał wzrok. Uśmiechał się i tak dalej. W końcu wstał i zapytał czy może się dosiąść. Chciałem odmówić, wolałem być sam, ale nie odmówiłem. 
Nie dałem mu numeru telefonu o który prosił nie zgodziłem się na spotkanie na które zaproponował. Nie bo nie. Miło rozmawialiśmy. Dopiłem swoje piwo i poszedłem. Podziękowałem za towarzystwo, aczkolwiek widziałem, że chłopak liczył na jakiś happy end. Nie był brzydki. Był przystojny. Nie miałem ochoty, tak zwyczajnie.

     Robert w tym czasie oddawał się cielesnym uniesieniom. Jego Gay Romeo dawało sygnały już od dnia poprzedniego. Wieczorem pokazywał mi zdjęcia facetów. Nie mógł się zdecydować. Wybrał największego. Największego penisa.
Oskar to nie była dobra decyzja, mówił. Bolało, ale mimo bólu nie poddał się. Mieszkaniec Berlina wyruchał mojego przyjaciele. Facet podobno zajebisty. Wysoki, owłosiony. Konkrety aktyw. Widziałem w oczach przyjaciela płomyki podniecenia. 
Kiedy siedzieliśmy wieczorem w restauracji jedząc kolację, chłopak nie mógł przestać opowiadać. Ale tyłek bolał, bo ledwo siedział. 

     Ostatniego dnia podróży poszliśmy jeszcze raz na dzielnice Schöneberg, by w postaci kilku drinków uczcić nasz pobyt. 
To niebywałe uczucie kiedy siedzisz przy stoliku na zewnątrz obok ciebie przechodzi rodzina z dziećmi, czy po prostu inni ludzie i mają Cię i Twoją tęcze w głębokim poważaniu bo każdy tu ma swoje życie. Nikogo to nie interesuje gej czy nie gej. Idą dalej.
Kelner który nas obsługiwał okazał się pochodzenia polskiego. Z początku wydawał się arogancki. Typ "gwiazdy" ale po opłaceniu rachunku dosiadł się do stolika przynoszą trzy kieliszki malinowej nalewki, na koszt firmy. Wypił z nami. Pogadał. Potem poszliśmy. 

     Pięć dni minęły jak z bicza. Spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy do domu. 
Będziemy chcieli tam wrócić. Piękne miasto. Chciałbym tam mieszkać.

Byliście w Berlinie ? 

sobota, 7 października 2017

Jesteś wolny

Nic chyba się między nami nie zmieni


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



    Ten liść pasuje do ciebie, powiedział do mnie, gdy spacerowaliśmy w parku, a ja ten liść podniosłem z ziemi. Lubię jesień- pomyślałem. Szliśmy dalej, rozmawiając o niczym i o wszystkim, jak zawsze.
Ostatnio mniej się widujemy. Nawet wypomniał mi w jednej wiadomości. Musimy się częściej spotykać. Tak napisał do mnie, gdy był jeszcze w pracy.

     No cóż, jakoś tak się stało. Nie zawsze miałem czas, chociaż on go zawsze dla mnie miał. Nie zawsze miałem ochotę, chociaż on ją zawsze dla mnie miał. Ostatnio bywało różnie.
Pewnego wieczoru zaskoczył mnie wiadomością. Może nie przez przypadek zaczytany byłem w książce "Najgorszy człowiek na świecie". Leżałem na szezlongu przykryty kocem, gdy dźwięk w telefonie oznajmił mi, że mam wiadomość.
Krótkie HI. Przeprasza już na wstępie ale on ma pytanie, co dalej z nami?
Zostajemy razem, czy chcesz się rozstać ?
Napisał, że musi teraz to wiedzieć, on musi coś zdecydować, stąd to pytanie, a odpowiedzi się boi, ale pytanie zadać musi, tłumaczył dalej.

      A ja znowu nie mogłem odpowiedzieć nic, czego on już nie wie. Nic nowego mu nie powiem.
Ja wiem, że jest mu ciężko, ale komu nie jest? Zbyt wiele między nami przeszkód, uczuć. Zbyt wiele nas dzieli i zbyt wiele już połączyło.
 Nie mogę teraz dać Ci nic więcej niż otrzymujesz, choć bardzo mi przykro. Pomyśl o sobie, zadbaj o siebie. Nie będę przeszkadzał, nie będę już dla Ciebie, zniknę. Ale to znowu nic nowego, wiedział o tym, już o tym rozmawialiśmy, nie raz, nie dwa. Wiedział.

    Jestem wolny, próbuje mi uświadomić, życząc szczęścia i bym nie martwił się o niego, gdyż był świadom. Ironizował dalej, raz człowiek wygrywa raz nie. Jesteś wolny, możesz świętować, powtarzał. Winny jestem sam, bo sytuacja w której się znalazłem, tak mnie nie męczy jak to, że naprawdę, że Cię kocham.
A ja szampana nie otwierałem, zamiast konfetti leciały łzy. Wcale nie jestem wolny, wcale nie czuje nagłego przypływu szczęścia. Ale to już obojętne, odpisał. Nie było obojętne.

    Minęło kilka dni, takich zwykłych. Praca, dom, książka. Sen.
Od słowa do słowa, wysłał mi obrazek. Kubek kawy z napisem. Ponownie widzenie się sprawia przyjemność. Odpisałem, że kupię ciasto i wpadnę.
Co zrobić? Przytulić mocno, lekko?
No i nie wiedzieliśmy co zrobić. Jak przytulić, co zrobić gdy nasze spojrzenia się odnalazły, a twarze były w promieniu ust?
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, no i poszedłem. Ale najpierw...  pocałował mnie. Lekko. W usta. Przytuliłem go. Mocno.

    I znowu, tym razem ja zapytałem, czy możemy porozmawiać. Standardowo, czy znajdzie dla mnie czas.
Tak być nie może. Dryfujemy zepsutą tratwą, odbijając się o brzeg, a nikt z nas nie chce się ewakuować. Musiałem mu powiedzieć osobiście, bo kiedyś mu obiecałem, że takich spraw przez telefon załatwiać nie będę.

    Drżałem, nie z zimna, ze strachu. Siedziałem na ławce i cały drżałem. Przyszedł, przywitał się i poprosił bym nie zwlekał. No cóż, mówiłem. Słowo po słowie, starając się każde wyważyć skrupulatnie, by nimi go nie zranić. Ale one i tak go bolały. Było widać. Szkliste oczy, zaciśnięte usta.

     Nie mogłem nic zrobić. Czy go kocham ? A co znaczy, kurwa, kogoś kochać ? Nie wiem.
Nie chcę go ranić. Teraz i tu nie będzie ze mną szczęśliwy.
Było tak nieprzyjemnie, że chciałem wstać i wrócić do domu. Ale nie mogłem, to ja go tu ściągnąłem, to on miał prawo pierwszy odejść. On miał prawo mnie zostawić na tej ławce, pozostawiając też po sobie chłód spojrzenia.
Zostaliśmy jeszcze chwilę. Rozmawialiśmy. Nic chyba się między nami nie zmieni. Ale przynajmniej wie.

    To jeszcze nie jest koniec, to ty tu rozdajesz karty, powiedziała moja przyjaciółka. Super pomyślałem, mam asa w rękawie, mam pokera królewskiego w pikach, powinienem czuć się zajebiście. Ale niechcący nas zraniłem. My zraniliśmy się nawzajem. To nie jestem miłe uczucie, ono boli. Choć rany się zabliźnią, blizna zostanie. To ty rozdajesz te smutne karty, powiedziała.



Poprzednie powiązane posty:
Cz1
Cz2
Cz3
Cz4
Cz5

niedziela, 23 kwietnia 2017

Singlem być!

Zabawa w szukanego

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

     Będąc w kuchni przy stole jadalnym, oglądając czwartą serię SEX W WIELKIM MIEŚCIE o rozterkach sercowych Carrie, której Aidan nie chciał dać kolejnej szansy, zastanawiałem się jakby to było, gdyby go nie było.  Mam na myśli mojego chłopaka- Biga. Co by było gdybyśmy już nie byli razem ?

- Oski, ty nie możesz być sam. Ty byś już nie potrafił. Jesteś osiem lat w związku... no weź- powiedziała mi Ola przy rozmowie telefonicznej- A  po drugie -dodała- chyba każdy w twoim mieście wie, że masz faceta. "Hej jestem Oskar i mam chłopaka" czy nie tak przedstawiasz się  innym gejom, którzy posyłają ci tęczowe uśmiechy?
No cóż, zaprzeczyć nie mogłem. Nawet kiedy wychodzę z Januszem do klubu, i pytają go o mnie, mówi tą samą regułkę "To jest Oskar, i ma chłopaka".
Więc jestem już spalony ?

     Osiem lat to faktycznie kawałek czasu, a ja już nie jestem dwudziestolatkiem.
Czy odnalazłbym się w tym internetowym świecie randek?
Pomyślałem, aby o to zapytać Roberta. Jest singlem, który obecnie nie ma w planach stabilizacji.
- Oskar, coś się stało ? Jak to singel ?
- Wszystko jest w porządku, pytam tylko teoretycznie. Jakby to było, gdyby było.
- Aha... to dobrze, bo wiesz już się bałem, że między wami coś się zepsuło. Tyle czasu jesteście już ze sobą, szkoda by było.

    Następnego dnia wieczorem Robert wpadł do mnie z butelką polskiej czystej, zalogował się na moim komputerze na swój profil GAY ROMEO.
- Chcesz teraz czatować z kolesiami ?-zapytałem
- Nie, loguje się dla ciebie
- Jak to ?
- Sprawdzimy chłopaków, którzy mogliby ci się spodobać.

      Pomysł wydawał mi się dziwny, aczkolwiek w kontekście ostatniej rozmowy, w pełni uzasadniony.
- Ok, wiek, wzrost, budowa ciała i miejsce zamieszkania ?
- Wow... może skupmy się na wieku. Wpisz do trzydziestki.

      Robert ustawił parametry i na monitorze pojawiły się dziesiątki, czy nawet setki twarzy.
Każdy z nich miał określone oczekiwania. Związek, przyjaźń, randki czy seks spotkania.
- Ej...ten jest zajebisty, i ten z tym shakerem przy twarzy jest też fajny. Robert! ten koleś ma zdjęcie na moim cmentarzu!
- A co ty nekrofil ? - parsknął
- Nie! ale codziennie tamtędy przechodzę. Dobra popatrzmy dalej.

     Wydawać by się mogło, że lista chłopaków nie miała końca. Co jeden to przystojniejszy i bardziej rozebrany (albo paradoksy w stylu, na profilowym dupa zamiast twarzy i opis "szukam związku")
- Ten jest niezły- jęknął Robert
- Nooo... kliknij w niego - odpowiedziałem zaciekawiony, a on spełnił moją prośbę
- Fajny byczek. Spójrz na to ciało
- Nie, do niego bym nawet nie napisał.
-Jaja sobie robisz ?
- Nie, jest za przystojny
- Nie rozumie, wyjaśnij - powiedział po chwili milczenia.
- Ej...on jest zarąbisty, zwyczajnie nie miałbym szans.
- Pierdolisz.

       Po kilkunastu minutach siedzenia przy komputerze, przy każdym kolejnym profilu byłem coraz bardziej zniechęcony i znużony zabawą w szukanego.
Czegoś mi w nich wszystkich brakowało.
Za szczupły, za gruby, za niski, za młody... za mało taki jak Big ?

Czy po latach wspólnego życia, można uniknąć takich porównań ?
Czy w ogóle można ich uniknąć ?

    Wziąłem telefon do ręki i napisałem wiadomość do Oli "Masz rację, wypadłem z obiegu".


sobota, 8 października 2016

Motywacja. Lubisz być nieszczęśliwy ?

Ocknąłem się....

tekst motywujący
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
       

         No i mamy październik. Piękna złota jesień bardzo szybko przybrała zimną ponurą aurę.
Ostatni weekend, z powodu przeziębienia spędziłem w domu. Siedząc w moim ulubionym fotelu, pijąc czarną herbatę z cytryną i cukrem na zmianę czytając blogi czy książki (tak do tego doszło, że czytam dwie naraz, tzn. na zmianę).

         O tym, że wielu młodych chłopaków ma problemy z akceptowaniem swojej orientacji, czy też otoczenie nie sprzyja temu by mogli dokonać Comming Out-u, to wiemy od dawna.
Każdy z nas ma swoje doświadczenia mniej lub bardziej traumatyczne.
Jestem jednak zaskoczony skalą tego zjawiska. Skalą tego ilu młodych ludzi ma problemy z normalnym funkcjonowaniem. Na blogach nastoletnich gejów co drugi wpis, mówi o tym jak im źle, nie dobrze, jak nikt ich nie rozumie, że życie nie ma sensu, nikt ich nie pokocha, są  lub zawsze będą sami.
      Samotność, boli. Wiem. Znam to uczucie, pomimo siedmioletniego związku. Pragnienie bliskości, czułości zrozumienia czy też zwykłego towarzystwa odczuwa chyba każdy z nas.
Nie chciałbym generalizować, aczkolwiek mam wrażenie, że niektórzy z tymi syndromami, jak by się zaprzyjaźnili, bo już nawet nie mówię, że tylko oswoili. Mam wrażenie, że czują się dobrze, gdyż  mogąc użalać się nad sobą i swoim losem.

Bardzo możliwie, że to co napisałem i jeszcze zamierzam napisać, ktoś uzna za wymądrzanie się faceta, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy. Tak nie jest. Chcę się z Wami podzielić czymś, przez co sam przechodzę. Zwrócicie uwagę na moje przemyślenia.

      Jak już wspomniałem wielu  tych chłopaków, na sowich blogach napisało, że są nieszczęśliwi, z powodu braku miłości, zrozumienia.
Też tak czułem. Też przechodziłem przez taką fazę budowania szczęścia...nazwijmy to ... nie na swoim "gruncie osobowym". Mam na myśli, że wydawało mi się, że osiągnę równowagę i szczęście wtedy, gdy się zakocham, ktoś mnie pokocha.  Wtedy gdy los mi coś da. W moim przypadku był to oczekiwany partner, przyjaciele ze wspólnymi pasjami. Będę szczęśliwy jeśli ...

      Oczekiwanie. To najlepsze słowo by opisać ten błąd. Oczekujemy, że ktoś albo coś  się pojawi a nasze problemy- wraz z pojawieniem się kogoś czy tego czegoś  znikną. Mówiąc w prost, będziemy szczęśliwy, gdy coś dostaniemy.

      Poza tym, lubimy być nieszczęśliwi, bo tacy ludzi wzbudzają zainteresowanie.Zawsze ktoś powie miłe słowa, powie, że w razie potrzeby jestem do dyspozycji. Pocieszają nas a my jesteśmy zauważeni.

    Wielokrotnie użalałem się nad sobą. Można o tym przeczytać na moim blogu w starszych wpisach. Dziś tak nie chcę. Od dłuższego czasu pracuję nad tym, by to zmienić.

     Jeśli czegoś chcemy, musi to wychodzić od nas samych. Musimy nauczyć się zwracać uwagę na rzeczy pozytywne, a nie na te, które nas dołują i sprawiają, że się źle czujemy. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż mamy jakby... wrodzoną naturę przewidywania najgorszego. A tak naprawdę, nie wiemy co nam przyniesie przyszłość. Szansę są podzielone zawsze 50 na 50. Możesz płakać, że jesteś sam i na pewno będziesz, a możesz z uśmiechem na twarzy iść przez życie z myślą: " Ok,dziś jestem sam, fajnie! Ale nikt nie wie, co się stanie za chwilę, więc uśmiecham się, żyję i czekam na piękne momenty. To jest nasz wybór: być albo nie być szczęśliwym. Bycie, albo nie bycie szczęśliwym wymaga od nas  tyle samo pracy.

     Ostatnio miałem taką zabawną sytuację. Festyn na mojej ulicy. Byłem z kilkoma przyjaciółmi. Atmosfera przesympatyczna. Podszedłem do baru po piwo. Stałem w kolejce. Obok mnie dziewczyna i jej przyjaciel gej (było widać,że gej) śmieją się, żartują z kelnerką, a ja z boku się temu przyglądam. Nagle ten koleś spojrzał w moją stronę i zrobił mocny, wymuszony uśmiech, używając do tego chyba wszystkich mięśni twarzy. Nie przypuszczałem, że to może być skierowane do mnie, bo w końcu się nie znamy. Rozejrzałem się dookoła, nikogo oprócz nas nie było. Staję i czekam dalej, koleś nie ustępuje, kolejna mina. Czułem się już lekko skrępowany. I nagle on patrzy na mnie i mówi "Hej, może byś się uśmiechnął?". Ocknąłem się.... a wiecie dlaczego? Bo gdy słyszałem ich rozmowę z kelnerką, ich śmiechy, wydawało mi się, że na twarzy mam wymalowany  radosny uśmiech.
        Chodzi mi o to, że jeśli szukamy ludzi pogodny, radosnych, to i my powinniśmy tacy być.
Działamy jak magnes. Nasze myśli przyciągają takie sytuacje jakie mamy w głowach. "Jesteś tym, o czym myślisz przez cały dzień"*.(*Regina Brett-BÓG NIGDY NIE MRUGA).

     Smutna i ponura jesień. Długie samotne wieczory. Auro nie sprzyja dobrym nastrojom,wręcz przeciwnie. Nic to. Pamiętajmy, że wszystko jest w naszych rękach. Od nas samych zależy, jakich impulsów będziemy sobie dostarczać, jakimi emocjami będziemy się karmić.



środa, 28 września 2016

Ponad podziałami

Hejt

gej, pedał, gej blog, Oskar blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

   

    Fundacja ŻYCIE I RODZINA zorganizowała za zgodą Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach wystawę pt."STOP DEWIACJI".
Plakaty  z hasłami, które szkalują homoseksualistów. Plakaty, na który znajdują się hasła typu "HOMOSEKSUALIZM  POWAŻNIE SZKODZI ŻYCIU I ZDROWIU" oraz wiele innych, kłamliwych informacji, które według nich mają na celu uświadomić społeczeństwo, a jednocześnie promować ŻYCIE RODZINNE.
     Kielce to nie jedyne miasto, w który zostały zamieszczone takie plakaty, na stronie fundacji ŻYCIE I RODZINA,możemy zobaczyć całą galerię z innych miast i miejscowości.
Ciekawy artykuł polecam na Onet.pl

     Rozumiem i szanuję fundację, które promują wartości, rodziny, kultury. Rozumiem i szanują ponieważ są to wartości stałe,mocne fundamenty, nie rozumie jednak dlaczego robią to szykanując inne grupy społeczne?.
Czy brakuje Wam, argumentów, siły, wiary w to co robicie by zwyczajnie promować rodzinę nie plując na innych?.
Jak już wspomniałem wcześniej w jednym z postów "człowiek, człowiekowi obcy", nikt nie zburzy, nikt nie zachwieje fundamentem modelu Twojej rodziny jak Ty sam. 
     Ty sam odpowiadasz za to jak wychowasz swoje potomstwo. Twoje czyny, twoje zachowanie będą na oczach Twoich dzieci.
Podobnie jest z wartościami religijnymi. 
Wiele osób, tzw. hejt-erów, w internecie piszą obraźliwe komentarze w stosunku do osób homo, często agresywne , przy okazji cytując biblię.
Kolejną ofiarą takich działań stał się Jakub, młody chłopak, który na swoim kanale YT, wstawił filmik o makijażu dla chłopaka do szkoły(link).
      Rozumiem, że postać tego chłopaka, a w sumie to co zrobił, może budzić kontrowersję. 
Sam uważam, że facet nie powinien się malować, to moje zdanie. Jestem gejem , więc lubię facetów, gdyby było inaczej był bym lesbijką. Takie moje żartobliwe zdanie.Można sobie zażartować z kogoś, nabrać dystansu,ale są granice dobrego smaku i granice pomiędzy żartem a agresją słowną.
Przecież chłopak nikomu nie wyrządza krzywdy,ma swoich odbiorców.
Komentarz, konstruktywna krytyka, ale pisanie i życzenie komuś śmierci, wspominanie o tym, że takich jak on, czy ogólnie gejów powinno się kamieniować, czy to już nie za dużo ?.
W takich sytuacjach trzeba zdać sobie sprawę, że on też ma uczucia, rodzinę , przyjaciół, tak jak i Ty, który piszesz te teksty. Czy naprawdę jest Ci obojętna krzywda innego człowieka ?

      Najbardziej oburza mnie, gdy ktoś życzy "nam" śmierci, a następnie cytuje biblię, czy też słynne hasło "Bóg stworzył mężczyznę i kobietę by mieli potomstwo". Czy to nie hipokryzja?
      W jednym zdaniu mówić o swojej religii i wartościach jakie niesie (np. szanuj bliźniego swego jak siebie samego) a w drugim zdaniu , życzyć komuś śmierci, tylko dlatego, że nie sami nie potrafimy zrozumieć jego osoby, zaakceptować, że wszyscy jesteśmy różni, a wedle jego religii wszyscy pochodzimy od tego samego Boga. Bóg też stworzył i mnie -geja-na wzór i podobieństwo ?!.
To już zostało pominięte, mniej ważne ?
Piękne słowa, podsumowujące to co napisałem powyżej powiedział Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon.
"Wszystkich, którzy wykorzystują argumenty religijne, aby odmówić praw człowieka osobom LGBT pytam: co zyskujecie, odbierając innym równe prawa?. Czy wasza religia jest tak słaba, że musicie innych pozbawiać ludzi fundamentalnych praw człowieka ?".

      Jak bardzo ograniczony musi być dany człowiek, jak bardzo brak mu wiary w siebie, że ma czas , i czerpie korzyści z prześladowania innych , słabszych z pozoru.
Jak chory musi być  umysł, bądź też jak bardzo skrzywdzony musi być to osoba, by życzyć drugiemu śmierci. Ofiarą takich ataków był kilkunastoletni Dominik (link).

     Strach, agresja w stosunku do osób homoseksualnych, wynika zwyczajnie z braku wiedzy na ten temat. Faktem jest, że, media, tak jak i fundacje, o której wspomniałem na początku zakłamują, manipulują ludźmi odbierając im możliwość poznania prawdy.
    Prawda jest taka, że osoby hejt-ujące w sposób agresywny najczęściej sami mają problemy z akceptacją siebie. Często czują się nie akceptowani przez społeczeństwo, otoczenie. 
     Zdarza się również, że aktywni homofoby mają sami skłonności homoseksualne. Świetnie ten problem ukazuje film pt' BRATERSTWO", w reżyserii Nicolo Donata. Film przedstawia grupę neonazistów. W ostateczności pomiędzy dwójką chłopaków właśnie z tej grupy  rodzi się uczucie.
    Strach przed tym kim są, strach przed oceną otoczenia, może powodować, że będą chcieli ukryć swoją homoseksualną tożsamość przed innymi, ale też starać się ją "wypchnąć" z siebie. 
Bez skutecznie,homoseksualizm, to nie nawyk, to nie moda, to ludzka natura, sprawa genetyczna.
Ludzie tego pokroju chcą pokazać swoją siłę atakując słabszego,mylne jakże to działanie ale tak jest. Prawdą natomiast jest fakt, że tylko silny człowiek będzie miał na tyle siły by słabszemu pomóc.
W innym przypadku po co osoba heteroseksualna, która nie lubi osób homo wchodzi na tego typu filmy jak u Jakuba, czy na inne portale wypisując słowa pogardy ?. Czy to nie tak, że na siłę chcę pokazać to kim chciałby być ?.

Czy będziemy mówić o religii, czy też w kontekście kultur, obyczajów, stańmy czasami ponad podziałami, zauważmy w drugim człowieku po prostu człowieka.




sobota, 30 lipca 2016

Spotkania

Z nim ?

Oskar-gej blog, gej w miescie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
   


    Niedzielne słoneczne przedpołudnie siedzimy z Robertem przy stoliku w jednej z kawiarni przy głównym deptaku miasta.
Mijają nas różni przechodniów a my graliśmy w grę "Z kim do łóżka". Ta sama gra co czasami z nudów wygłupiamy się z Bigem.
Robert- A z nim ? -Idzie blondyn, młody około 25 lat .
Ja- Tak.
Robert- A gdybyś musiał z nimi naraz ?- Wskazuje głową na dwójkę kolesi, obaj bruneci z zarostem, średniego wzrostu.
Ja- Jeśli bym musiał, to bym musiał- Spojrzałem na niego nie drgając nawet powieką.
Robert- Ale z Ciebie dziwka- Powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.

     Odnośnie tych dwóch odpowiedziałem Robertowi co mi się przydarzyło w gej klubie, kiedy poszedłem tam na początku lipca z Januszem(link).
     Podczas wygłupów na parkiecie zobaczyłem, że nieopodal mnie stoi Tom.
Tom to znajomy Roberta, który przy pierwszym naszym spotkaniu podrywał mnie "Na chama"(link).
        Robert miał z nim krótką rozmowę o mnie, że mam kogoś i by nie był taki absorbujący.
Od tamtej pory Tom zachowuje się inaczej i całkiem przyjemnie spędzamy czas na parkiecie.
Podszedłem do niego, przywitałem się i przedstawiłem Janusza.
Tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i Tom zaproponował abyśmy usiedli przy jego stoliku.
Podchodzimy do stolika, a tam siedział już Pan według mnie w średnim wieku. Lekko łysiejący, z nadwagą. Ewidentnie starszy od nas.
     Usiedliśmy obok a Tom podszedł i dał buziaka temu Panu, w usta!
Lekko zszokowany ale domyśliłem się już sytuacji.
Zostawiłem uśmiech na twarzy i zaproponowałem byśmy coś zamówili.
Podszedł kelner przyniósł nasze zamówienie i poprosił o karty klienta, w tym czasie  wcześniej wspomniany Pan, przyjaciel Toma, że tak się wyrażę zaproponował, że zapłaci za nasze drinki.
Janusz, Tom pozwolili zapłacić za siebie, ja natomiast wyciągając rękę przez cały stolik podsuwając pod nos kelnerowi moją kartę. Pan starszy próbował mnie namówić, że zapłaci za mnie, ja jednym słowem "Dziękuję" pozostałem przy swoim.
     Janusz był zdziwiony, moim zachowaniem, natomiast ja podsumowałem to tylko zdaniem, że "To coś oznacza".
       Gdy zbliżała się godzina 5 rano, postanowiliśmy z Januszem opuścić  lokal.Tom namawiam mnie bym został z nimi, tzn. z nim i starszym Panem. Odmówiłem.
Ja- Sorry, muszę już iść, jest późno, tzn w sumie to bardzo wcześnie(5 rano)
Tom- Możemy jeszcze pogadać, pójść do nas.
Ja- Wiesz, jutro z moim facetem mamy plany więc muszę już iść.
Starszy Pan- To masz faceta ?- Zapytał spoglądając najpierw na mnie a następnie dziwnie na Toma.
Ja- Tak-jak zawsze uprzejmie odpowiedziałem.

Zapadła chwila ciszy, więc pożegnałem się z towarzystwem i z Januszem ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego, zostawiając sytuację bez komentarza. 









sobota, 16 lipca 2016

Drag Queen

Taki mały własny świat

Oskar gej blog, gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



     Zauważyłem, że z wiekiem staję się osobą bardziej wyrozumiałą i podchodzącą z lekkim przymrużeniem oka do pewnych spraw.
Opowiem Wam  moje przygody z Drag Queen.
 Był to może rok 2010, moje początki z Bigem. Wybraliśmy się do Sopotu na kilka dni i poszliśmy do klubu gejowskiego nieopodal plaży.
Było miło sympatycznie, i tuż przed wyjściem gdy szedłem za Bigem zbliżał się do mnie facet, tzn kobieta, a raczej nie udolna wersja kobiety.
Blond włosy niczym Marilyn Monroe, czerwone usta, jednodniowy ciemny zarost, sukienka z cekinami z dużym dekoltem i owłosienie na klacie. Chciałem tą osobę ominąć szerokim łukiem ale nie udało się. Minęliśmy się a owa osobą chciała mnie zagadać kładąc dłoń na moim ramieniu przesuwając ją w dół po klacie otulając mnie ciepłym spojrzeniem. Wymknąłem się sprawnie z jej rak i skierowałem szybko do wyjścia.
    Pochodzę z małej miejscowości i nigdy przedtem nie widziałem takich osób na żywo.
Było to dla mnie dziwne, jak i lekko szokujące, niesmaczne.
Nigdy nie rozumiałem po co facet miał by się przebierać za kobietę ? Jeśli jestem geje to lubię facetów! W sumie po części do dziś tak myślę, ale moje myślenie jest moim, każdy może mieć swoje

    Kolejny przypadek to już moje miasto rodzinne. Mały klub znajdujący się na przytulnej starówce, w starej kamiennicy na pierwszym piętrze.
    Siedzę wraz z moimi znajomymi i zaczyna się SHOW. Na scenę wchodzi Drag Queen. Do dziś pamiętam jej wizerunek. Burza blond loków, zielony obcisły kombinezon i oczywiście wyrazisty makijaż. Ludzie zebrali się pod sceną świetnie się bawiąc a ja spokojnie się temu przyglądałem siedząc wygodnie w loży, do czasu aż.
Pomiędzy piosenkami z playbacku padły słowa gwiazdy skierowane do mnie-"Kolega zdziwiony chyba pierwszy raz na takim show, nie ma się czego bać nie gryzę". W tym momencie wszyscy spojrzeli na mnie a ja zwyczajnie się uśmiechnąłem. Cóż miałem zrobić, nawet nie chcę wyobrażać sobie jaka musiała być moja mina.

       Minęło wiele lat zanim kolejny raz spotkałem się z tranvestite show.  Za namową mojego przyjaciela Roberta, pierwszy raz tu w Niemczech poszedłem do gay klubu (link do postu).
Poszedłem i muszę przyznać, ze dobrze się bawiłem. Kolejne wypady do tego samego klubu były już z Januszem moim nowym przyjacielem. W pierwszą sobotę lipca wybraliśmy się do tej samej  dyskoteki  co byłem z Robertem.
W sumie tu gdzie mieszkam nie ma w czym wybierać. Klub jest mały ale przytulny no i atmosfera również bardzo przyjazna.
W każdą sobotę organizują tam właśnie tranvestite show. Trochę amatorskie, oczywiście playback, ale ludzie dobrze się przy tym bawią, i o to chyba w tym wszystkim chodzi.
       Na początku stałem zboku i przyglądałem się temu przedstawieniu.
Panowie ubrani w kolorowe kostiumy, makijaż stają na scenie i odgrywają rolę. Niektórzy traktują to z żartem a niektórzy widać, że czują się jak by byli na scenie w Las Vegas.
Taki mały własny świat. Pomyślałem, sobie a czemu nie ?, jeśli daje im to radość, jeśli tego wieczoru przez te kilka minut na scenie w tym przebraniu mogą czuć się tak jak chcą  a nie mogą w życiu codziennym, to dlaczego miał bym się temu dziwić ?. Nie wszystko musi być dla mnie zrozumiałe.

     W kolejnych wizytach w tym klubie, stawałem już przy samej scenie. Tańcząc w rytm muzyki, wiwatując. Nie jednokrotnie wykonawcy zagadują do mnie, żartują ze mną ze sceny. Załapałem z niektórymi kontakt, trochę flirtujemy. Jest zabawnie.
Po prostu wyluzowałem i bawię się, i muszę przyznać że z takim nastawieniem lepiej się czuję.



wtorek, 1 kwietnia 2014

Mój pierwszy raz! "Zobaczysz będzie fajnie ..."

Byłem już niezwykle podniecony


sex z kolegą z podwórka
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


      Był to zwykły wakacyjny dzień. Pogoda dopisywała, więc po południu postanowiłem przespacerować się po osiedlu.
Spotkałem Darka, który chyba mnie szukał, bo gdy tylko mnie zobaczył, zaproponował spacer do parku, dodając, że ma coś fajnego do spróbowania.
Nie będę pisał co ty było dokładnie... ale jak łatwo się domyśleć, chodziło o używkę.
Należało ją wdychać... (a raczej nie należało, prowadząc zdrowy tryb życia) po czym kołowało w głowie.
     Wiedziałem, że jeśli Darek proponuje mi spacer, to kryje się za tym coś więcej, niż podziwianie piękna przyrody.
Znaleźliśmy odpowiednie miejsce, gdzie mogliśmy być sami i czuć się komfortowo.
Darek wyjął tą substancje i pokazał mi co mam robić.
Oblał nią chusteczkę i powiedział bym wdychać przez nos. Mówił, że już to wcześniej robił i daje to niesamowity efekt przyjemnego zawrotu w głowie.
Zrobiłem jak kazał, widząc, że i on to robi. Wiedziałem też jak to spotkanie się zakończy.
    Zawsze gdy Darek zaproponował mi spacer to nie tylko by pogadać jak dwaj kumple z osiedla,
najczęściej  takie sytuacje kończyły się  wspólną masturbacją.
Widocznie byłem jedyną osobą, z którą mógł to zrobić. Ja czułem podobnie, dlatego z chęcią poszedłem z nim.

    Nie wiem jak długo to wszystko trwało, wdychając tą substancję straciłem poczucie czasu.
Czułem się błogo, rozluźniony, troszkę jakby czas płynął w zwolnionym tempie, tak odbierał to mój umysł.
Nagle w głowie zaczęło wirować. Karuzela. Przyjemne uczucie.
Ale co dalej?

-Darek, i co będziemy robić ?-  Zadałem to pytanie, bo byłem już niezwykle podniecony. Sam nie wiem, czy faktem, że on jest obok i jesteśmy sami?
- Poczekaj chwilkę, wdychaj spokojnie, zwalimy sobie, zobaczysz będzie fajnie- Odpowiedział.

Padły słowa na które czekałem. Robiłem dokładnie to, co kazał. Poddałem się.
Siedzieliśmy na ściółce pod drzewami, niedaleko jeziora. Darek rozpiął rozporek i zaczął się masować, zadając mi pytanie czy i ja się  przyłącze. Oczywiście, że chciałem to zrobić! Czekałem na niego, nigdy nie byłem w tym bezpośredni.
Było przyjemnie. Słońce nas ogrzewało, a ja spoglądając na niego, czekałem czy zrobi dalszy krok.

-Stań przede mną - Rzekł Darek. Nic nie mówiąc, zrobiłem jak poprosił.
Byłem cholernie podniecony. Pierwszy raz ktoś mi tak robił. Uczucie było niesamowite.
Po chwili zaproponował bym położył się na plecach. On położył się na mnie w takiej pozycji by nasze usta mogły sobie nawzajem sprawiać przyjemność.
     Cieszyłem się chwilą, otumaniony narkotykiem, widokiem jaki miałem przed oczami oraz sytuacją, której przebiegu się nie spodziewałem.
      Tym razem poszliśmy o krok dalej niż zawsze. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to co zrobiliśmy było efektem działania narkotyku. Tak czy inaczej podobało mi się i chociaż w pierwszych chwilach powrotu przytomności czułem się niezręcznie, nie potrafiłem tego żałować.

     Usiedliśmy z powrotem na ziemi i milczeliśmy. Błogi stan oraz wirowanie w głowie zniknęły.
Po chwili wstaliśmy i bez jakichkolwiek wyjaśnień poszliśmy do domu. 
Chociaż nam się wydawało, że trwało to chwilę, zapadał zmrok.


     


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...