Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 20 marca 2016

Mój mąż jest gejem

Świat był iluzją

gej blog- Gej w mieście Oskar,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


"Mój mąż jest gejem" w internecie aż roi się od tego typu tematów.
Od dłuższego czasu zastanawiałem się czy poruszyć ten temat. Po przeczytaniu wpisu na blogu pewnej kobiety która odkryła, że jej maż jest gejem postanowiłem dodać coś od siebie.
Sytuacja jest bardzo prosta.

     Młodzi ludzie poznają się, zakochują się w sobie. Wydawać by się mogło że wszystko jest w porządku, do czasu gdy mąż odchodzi mówiąc "jestem gejem, dłużej tak nie mogę"!, albo dziewczyna sama przez przypadek odkrywa jego tajemnice.
Na wyżej wspomnianym blogu aż roiło się od nienawiści do osób homoseksualnych. Pogarda wyrażana w obelgach "pedały", "cioty" "jesteście chorzy powinno Was się leczyć" itd. itd.
Całkowicie rozumiem złość, ból tej kobiety, aczkolwiek tej nienawiści już nie do końca.

     Każdy z nas w związku podporządkowuje swoje życie dla partnera.
Snuje wspólne plany, często też rodzą dzieci, rezygnuje z czegoś na koszt wspólnego życia. Angażuje się w związek, może nawet (co można było przeczytać na owym blogu) cierpi z powodu oschłości ze strony partnera. Braku pieszczot, seksu, doszukując się w sobie winy. W końcowym efekcie dowiaduje się że cały ich świat był iluzją. Ich świat był przykrywką by on mógł ukryć przed światem swój homoseksualizm.

    W tym wszystkim już tak bardzo nie chodzi o utratę partnera, a bardziej o utratę części życia. Czasu którego się już nie odzyska.
Chwil w których wydawało nam się że jesteśmy szczęśliwi, a które były tylko grą. Odłożonych planów, marzeń na koszt związku. Tego nikt już tym kobietom nie odda.

Blog tej kobiety ma za zadanie ostrzec inne dziewczyny przed takimi facetami- krypto gejami.
Pojawiłą się też taka teza, że MY geje robimy to świadomie, tworząc sekty, w których nawołujemy innych gejów do małżeństw.

Wielu mężczyzn co jest oczywiste robią to by ukryć swoją homo osobowość .
Aczkolwiek warto, a nawet trzeba zastanowić się dlaczego tak się dzieje ?.
Odpowiedź jest prosta - presja społeczeństwa. Brak tolerancji.- wpis pt. CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI OBCY

    W Polsce wciąż jest problem by ustanowić wspólne prawo dla wszystkich w kontekście związków partnerskich.
Często Panowie decydują się na bycie z kobietą poprzez presję rodziców, którzy oczekują że ich synowie będą mieli dzieci a oni wnuki.
Społeczeństwo, które wciąż nie radzi sobie z akceptacją gejów i lesbijek. Mamy XXI wiek i bez względu na to czy to duże miasto, czy mała miejscowość spotykamy nietolerancję. Wścibskość i agresję ze strony ludzi.
Na owym blogu aż roiło się od nienawiści do homosekusalstów, co wydaje się być z jednej strony zrozumiałe, poprzez pryzmat krzywd jakie te kobiety doznały. 
Aczkolwiek za czyn jednostki nie można posądzać całości !.

     Zamiast zastanowić się jak poradzić sobie z problemem szukając źródła, można było przeczytać tylko o zwalczaniu już po fakcie, o budowaniu agresji i nienawiści.
Tworząc taką nienawiść, doprowadzają własnie do tego że geje musza się ukrywać. Tymbardziej będą się bać być sobą, i jako ucieczkę będą wiązać się z kobietami.

     Agresja, przemoc fizyczna i psychiczna z tym spotykają się młodzi geje w swoich środowiskach jest na porządku dziennym.
 Przykładem może być samobójcza śmierć młodego chłopca, który był piętnowany za bycie sobą, sympatycznym i wrażliwym.
Nieakceptowany nie tylko przez kolegów ale również nie zrozumiany przez nauczycieli- wpis pt.SAMOTNOŚĆ, co w ostateczności doprowadziło do tragedii.
Takich sytuacji jest wiele.
     Wciąż brak odpowiedniej edukacji w szkołach, wciąż brak poważnych rozmów publicznych na temat życia osób homo w Polsce i wciąż jesteśmy nietolerancyjni a to wszystko jest efektem takich sytuacji.

       Gdyby społeczeństwo nauczyło się szacunku wzajemnego, interesowało się życiem innych tylko w sytuacji kiedy trzeba pomóc tej osobie a nie ją skrzywdzić, rzeczywistość była by inna. Skala małżeństw pod "przykrywkę" była by mniejsza.
Nie zwalczymy niczego jeśli będziemy swoją walką budować ten problem.

     Krzywda wyrządzona tym kobietom nie jest dla mnie wytłumaczalna. Cały świat budowany na zafałszowanym gruncie. Wszystko co one tworzyły, wszystko do czego się poświęcały było iluzją przykrywką.
To uprzedmiotowienie człowieka.





czwartek, 10 marca 2016

Ułożyć sobie życie

Senność

gej blog ,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



      Nic się nie zmieniło od ostatniego czasu. A gdy sięgam w pamięci do dalszej przeszłości , nie zmieniło się chyba nic od  ponad roku.

       Stoję  w tym samym miejscu co kiedyś, jedynie frustracja sięga zenitu!
Na początku 2015 roku  obiecałem sobie wiele rzeczy do zrobienia, a jak się okazuje nie wiele w tym kierunku zrobiłem.
Nie mam sił ostatnio, wpływ na to ma też pora roku. Okres przedwiośnia jest dla mnie udręką. Czuję się jak stary kapeć!.
     Mam plany, snuję, myślę, marzę o ich realizacji.  Ile  z nich ujrzy światło dziennie, tego nie wiem.
Jak napisał do mnie mój serdeczny kolega, powinienem zrobić wszystko aby ułożyć sobie życie tak jak ja bym chciał aby wyglądało... .


Rozmawiałem ostatnio  również z moją przyjaciółką Elą, która mieszka w  Duseldorf. Ela układa sobie życie starając się nie myśleć o tym, że jest sama. Zawsze mi powtarza "Oskar, ty masz inaczej , ty masz Biga, który może Cię wspierać,  motywować ... ble ble ble ... "
A co jeśli człowiek ma kogoś a i tak czuje się samotny?.
W związku są dwoje ludzi często zupełnie innych. Inaczej patrzą na świat, mają inne potrzeby, wartości, inne hobby, są inni, i nawet jeśli są ze sobą, to mogą czuć się samotni.
     Jak napisał do mnie wyżej wymieniony kolega "Odniosłem takie wrażenie, że brakuje Ci kogoś bliskiego przed kim otworzysz się, ale tak naprawdę".
Partnerstwo wymaga wiele pracy, rozmów, rozumienia się nawzajem, kompromisu. Na pewno nie walki czy demonstracji sił. 


    Mam 29 lat, i czuję, że coś już straciłem, próbuję na nowo ułożyć sobie siebie. Powrócić do równowagi.
To czego mi brakuje to samozadowolenia z siebie.
Być może mało z siebie daję do pracy nad swoimi planami zawodowymi, pasjami.
Czasami pozwalam od tak sobie im umrzeć. Często czuje się człowiekiem bez przyszłości.
A co w życiu budzi jeszcze większy strach, i  skłania do izolacji.



    By przełamać monotonnie, kilkakrotnie wybrałem się z nowo poznanym kolegą Januszem do clubu. 
Piliśmy i tańczyliśmy. Musze przyznać, że głośna muzyka, alkohol oraz  liczne towarzystwo pozwoliło chodź na chwile zapomnieć o codzienności, aczkolwiek życie to nie ucieczka, ani gra w chowanego nie chcę się chować, bo rzeczywistość i tak nas dopadnie a wtedy może być już zwyczajnie za późno.






sobota, 20 lutego 2016

Zazdroszczę Ci

Powrót do przeszłości

Oskar-gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




To był dla mnie ciężki czas.
Czas płynął jak rwąca rzeka.Dzień za dniem , noc za nocą.
Z piątku na sobotę gdy około gdz. trzeciej w nocy wróciłem z pracy, zrobiłem sobie relaksującą kąpiel  i skoczyłem do łóżeczka.
Kręciłem się, pomimo zmęczenia  nie mogąc zasnąć.
Włączyłem sobie muzykę w słuchawkach i czekałem aż utuli mnie do snu. Kiedyś przed snem zawsze słuchałem piosenek J.Steczkowskiej z płyty -DZIEŃ I NOC. Nastrojowe ballady kołysałem mnie do snu.
   Kilka lat już tego nie praktykowałem, tej nocy przełamałem standard i w dźwiękach ZAZDROSZCZĘ CI próbowałem zasnąć.
Nagle poczułem się dziwnie. Myśli i wspomnienia o ludziach z przeszłości zawracały mi głowę.
Poczułem że gdzieś w ostatnim czasie zgubiłem się.
Czułem się jak ten liść z wyżej wymienionej piosenki, mówię o tym, że coś się skończyło, chociaż sam trwam i nie spadam z drzewa, gdyż  w mojej głowie wiosna wciąż trwa, wciąż mimo woli kołysze się na wietrze, aczkolwiek pozbawiony zielonej barwy, mimo jesieni nie przypominam tych czerwonych liści, bądź tych o złocistym odcieniu, jestem szary, pomarszczony bezwładnie kołyszący się na wietrze.
Im bardziej zatracałem się w muzyce tym bardziej moje myśli krążyły wokół Adriana(więcej o Adrianie)
    Nie mam z nim już kontaktu i dobrze. Chociaż tej nocy zastanawiałem się czy do niego nie napisać.
Nachodziły mnie myśli o tym co by się stało gdybym  rozstał się z Bigem ?! 
   Czy odbudowywał bym kontakt z Adrianem?  Czy miało by to jakiś sens, wracać do sytuacji z przed prawie sześciu lat ?
Gdy poznawałem Biga , a z Adrianem kończyliśmy już nasza znajomość to pomimo tego kontaktowaliśmy się ze sobą, zawsze czułem takie ciepło,a zauroczenie nim wciąż trwało. 
Kiedy dzwonił drżałem ze zdenerwowania, wyczekiwałem odpowiedzi  na wysłane mu wiadomości.
Pomyślałem czy teraz kiedy czuje jak bym umarł a moje emocji zanikły czy nie powrócić do tego, by na nowo poczuć to ciepło?.
    Związki są fajne, gorzej jak przychodzi taki okres, kiedy spada zainteresowanie, przychodzą sprawy codzienne i nie zawsze ma się czas i ochotę na czułe gest czy słówka, spacery parkiem już nie są tak niewinne, wstydliwe, a w zamian tego zbiera się zwinięte w kłębek skarpetki z podłogi, zgarnia się okruchu  ze stołu po śniadaniu.
      I wtedy tak sobie o tym myślałem.
Jak cudownie być zauroczonym, otrzymywać wiadomości sms po których na policzkach pojawiają się rumieńce. Czekać z niecierpliwością na kolejne spotkanie. Czule ale i skrycie patrzeć mu w oczy.
Ta nie pewność gestu, ten dreszcze, to wszystko jest takie piękne.
Uczucie zauroczenia, stan w którym dawno nie byłem.
    Oliwy do ognia znudzonym życiem, braku chęci i zmarzniętym długoletnim związkiem dolała mi książką POUKŁADAJ MI ŻYCIE, Oli Józefiny Sokołowskiej.
Krótka opowieść o nastoletniej miłości.
Ciężko było mi przedrzeć się przez pierwsze strony bo odbierałem ją jako opowieść dla "babów"( dziewczyn w młodym wieku).
Ale sytuacje  miłosne subtelnie opisane, wywoływały uśmiech na mej twarzy.
Przelane uczucia, sprawiały, ze i ja na chwilę chciałem być w takim świecie.
Skoczyć w ubraniach do wody, tak przemokniętym stać na przeciwko osoby, w której się podkochuje, patrzeć w oczy i w końcu całować się.
Przezywać każde kolejne spotkanie. Co chwile spoglądać na telefon czy już odpisał na wiadomość.
Część życia jak by odeszła już bezpowrotnie.




piątek, 29 stycznia 2016

Typowy gej

Papieros

Oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

      Opowiadania z książki "Alcesamina" bawią  mnie do łez, już nie zwracam uwagi na ludzi stojących obok,  w metrze wszyscy i tak zanurzeni są w świecie wirtualnym swoich telefonów.
W tej książce jest dużo czarnego humoru, dużo przekleństw, wina, papierosów i seksu.
Podobają mi się sceny np. w filmach, a w tym przypadku w książce gdy ludzie po zapalonym papierosie wypuszczają dym z buzi,  najczęściej z towarzyszącym temu wyrazie twarzy, ironii, czy zmęczenia a jeszcze lepiej pogardy, jeszcze fajniej gdy palisz i dym możesz wypuścić na kilka sposobów, do góry na bok, albo komuś w twarz chcąc pokazać mu, że nie chcesz z nim dłużej rozmawiać, bądź wyrazić mu pogardę-fajnie tak.
Fajnie tak potrzymać coś  w ręku i od czasy do czasu włożyć do buzi.

       Kiedyś podczas badań związanych z moim nieustającym kaszlem po zrobionym prześwietleniu płuc, pani doktor rozłożyła zdjęcie RTG przy oknie i mówi,
-na początek powinien Pan rzucić palenie!
-nie palę i nigdy nie paliłem-odpowiedziałem.
Skłamałem, raz zapaliłem.
      Była impreza wszyscy stali w kuchni i palili papierosa a rozmowa toczyła się w najlepsze.
Też poprosiłem o jednego, mentolowy cienki Marlboro, ktoś mi odpalił i wtoczyłem się w rozmowę.
Wypaliłem do połowy, stwierdziłem, że to bez sensu i tak nie wiem czy dobrze się zaciągałem, pomimo tego, że wypuszczanie dymu z ust podobało mi się. Zgniotłem niedopałek w popielniczce.
Dobrze, że nie wypaliłem całego, następnego dnia umierałem od bólu  głowy, a to z  pewnością wina tego mentolowego.
No waśnie, jestem biernym palaczem a ten tym zrobił mi więcej szkody niż niejednemu palaczowi.
Papieros może być też  fajnym sposobem by zaczepić kogoś rozmową
-cześć, sorry masz może ognia?/papierosa?
-ale zimno co? zima znów zaskoczyła wszystkich!
-co myślisz o polityce Merkel ?
A o co ja mam zapytać ?
-cześć sorry, masz może lizaka ?/kawałek ciasta ?
-ale zimno co nie?, zimna znów zaskoczyła wszystkich
-co myślisz o polityce Merkle ?
     Mrówka bohater wspomnianej książki oprócz dużej ilości wypalonych papierosów może pochwalić się sporą ilością wypitego wina.
No właśnie wino ! Tu też nie mogę się pochwalić. Geje piją wino, każdy gej pije wino.
Siada przy stole z przyjaciółką zaciągają się papierosem i piją wino.
Ja nie pije wina, nawet do obiadu.
Chętnie też siadam przy stole z moją przyjaciółką Elą, czy Robertem i pijemy ale bardziej skłonni jesteśmy do wódki.

Jak każdy gej powinienem pic wino ale swego czasu co gorsza piłem wódkę z kieliszka, ale to się zmieniło po zbyt dużej ilości wypicia. Następnego dnia umierałem. Pije drinki, i tak mi zostało.

***
Wczoraj nie mogłem zasnąć. Kręciłem się  w łóżku z pleców na brzuch i odwrotnie prawie do 3 nad ranem.
By się zmęczyć czytałem książkę, później  w internecie szukałem fajnych cytatów.
Całe moje myśli krążyły  w kontekście "czemu tak jest a nie inaczej".
Naglę poczułem potrzebę użalania się nad sobą co tym bardziej mnie irytowało i przeszkadzało w spaniu.
Coraz bardziej odczuwam ciężar uciekającego czasu i mojej bierności w życiu. Tyle bym chciał zrobić, tyle mam pomysłów, a nawet nie potrafię wynurzyć się z nory.
Nie wiem co się ze mną stało, nie jestem tym kim byłem.

"Gdy w pewnym momencie twojej codzienności potraci Cię na przejściu dla pieszych samochód połóż się leniwie na ulicy, roześmiej się życiu w twarz i powiedz, że  i tak jesteś dzisiaj senny "
(cytat znaleziony ten nocy w necie-autor nie jest mi znany)


sobota, 16 stycznia 2016

Poranna kawa

Na swoim miejscu

Gej blog ,Oskar-gej w miescie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


      
       Kawy nie pijam, to kakao, ale tytuł "Poranne kakao" wydał mi się co najmniej dziwny!


        Dostałem długo wyczekiwaną paczkę od mojej Mamy. Znalazły się w niej ciastka, które specjalnie dla mnie upiekła i książki na które czekałem z niecierpliwością.
"Poukładaj mi życie" -Ola Józefina Sokołowska, oraz "Alcesamina"- Niklas Payper.
Zacząłem czytać  od tej drugiej tak bardzo polecanej przez Brook.(Mam pytanie czy Twój blog to inspiracja książki, czy to Ty jesteś jej autorem?. Wnioski miałem już po  przeczytaniu pierwszej strony)

     "Alcesamina" to opowieść o dzisiejszych czasach, próbach znalezienia sobie miejsca. Dość dziwnie napisana, być może nie jestem przyzwyczajony do takiego sposobu, ale zachwyciła mnie już od pierwszych stron.
Książka przepełniona czarnym humorem, w zupełności oddaje klimat w którym się dobrze czuje.
Jadąc ostatnio metrem nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, na tle ludzi raczej z marną miną,zmęczonych całym dniem pracy,czy szkoły  musiało to wyglądać zabawnie, natomiast w domu pozwalam sobie na głośny śmiech.
Czytam tą książkę, która składa się z historyjek opowiadanych przez kota  Gustawa, a słuchaczem jest młody o bujnej rudej fryzurze  "zjarany" ziołem Gej, i w sumie nie wiem do czego te opowiadania dążą jaki jest ich cel?.
Być może nie ma żadnego kota, a historie są opowiadane z perspektywy tego tego kolesia, na którego mówią Mrówka, który pod wpływem alkoholu i marihuany wymyślił sobie przyjaciela w postaci kota ?- nie wiem... książkę chłonę dalej... .


     Już za niecały miesiąc przez próg mojego mieszkanie przejdzie moja Mama z moją siostrą.
"(...) w końcu zapukasz do drzwi mojego mieszkania i zechcesz nas odwiedzić".(źródło)
To fragment z mojego postu, który napisałem 31 grudnia 2013 roku. Minęły dwa lata  a to o co zawsze się modliłem stanie się w rzeczywistości.

     Odkąd moja Mama wie o mnie i o Big-u, padły od razu rozmowy o jej przyjeździe.
Jestem szczęśliwy jak nigdy. Spędzimy ze sobą wspaniałe chwile w końcu ja jako ten prawdziwy Oskar, nie udający kogoś kim nie jest, nie ukrywający swojego życia.
To ogromne szczęście, gdy ma się rodzinę przy sobie. Brak mi słów!
Podczas rozmów przez Skype , Mama jeszcze tak nie wiele mówi o Big-u, nie wypytuje się o niego, aczkolwiek bardzo często używa słowa "wy" czyli my :) ja i Big.

Głęboki oddech i z uśmiechem na twarzy , miłego weekendu Wam życzę !




niedziela, 10 stycznia 2016

Imigranci

Pomagać należy każdemu


     
gej w Niemczech, imigranci, Syria terroryści

źródło

   Ataki terrorystyczne to jedno, przejawy przemocy to drugie. W każde z tych sytuacji są zaangażowani  Muzułmanie.
    Nie jestem rasistą. Zostałem wychowany w pokojowych warunkach, z okazaniem miłości i szacunku dla bliźniego, bez względu na jego pochodzenie, religię , kulturę. 
Takiego jestem też zdania do dziś.
    Twój wygląd, religia, różnią nas  ale powinno nas łączyć jedno-szacunek!
Mieszkam od dwóch i pół roku  w Niemczech, więc też jestem imigrantem.
Gdy tu przyjechałem po dwóch miesiącach rozpocząłem kurs językowe  a w trzecim miesiącu pobytu znalazłem już pracę.(podczas tych miesięcy przed podjęciem nauki i pracy utrzymywał mnie mój chłopak- Big)
Uczyłem się i pracowałem jednocześnie.
Na kursie językowym, było około dwudziestu pięciu osób, jak później się okazało tylko dwie (w tym ja) pracowały, reszta była na utrzymaniu Państwa-socjal.
Nasza nauczycielka na zajęciach z kultury i historii Niemiec zadała pytanie odnośnie tego co nam się w Niemczech podoba a co nie.
Dużo osób chwaliło oczywiście system socjalny, ale krytykowali poza tym praktycznie wszystko.
Nadeszła kolej na mnie.
"Jestem Polakiem i jesteśmy w Unii Europejskiej, mam prawo tu mieszkać, i z tego prawa skorzystałem, ale uważam, że jak każdy obcokrajowiec, powinienem w miarę szybkim tempie opanować język na poziomie podstawowym,  i powinienem znaleźć pracę.
Jestem katolikiem, ale swoją religię, kulturę "trzymam w domu".Jako obcokrajowiec, muszę pamiętać, że chociaż mogę tu mieszkać, nie jest to mój kraj. Musimy szanować kulturę Niemiecką i stosować się do ich prawa, i czasami powiedzieć dziękuję, że możemy tu żyć".
     Pisze o tym, ponieważ martwi mnie a w sumie bardziej przeraża to co dzieje się w Niemczech.
31 grudnia 2014 w mieście Kolonia (Kolonia-stolica gejów) około tysięczna grupa osób pochodzenia Arabskiego atakowało kobiety. Przeważnie dochodziło do kradzieży, molestowania, był jeden zgłoszony gwałt.(źródło)
Kolonia, centrum miasta, nikt nie reagował. Media Niemieckie, mówiły o tym zdarzeniu kilka dni później.

     Mieliśmy nieść pomoc rodzinom z Syrii. Widok konających dzieci, płaczących matek, poruszył by każdego. Należy nieść pomoc każdemu kto jej potrzebuje, tylko mądrze. Czy faktycznie dobrym rozwiązaniem było zapraszać ich do Europy ?, czy to faktycznie była chęć niesienia pomocy czy może pomysł na ludzi, którzy mieli by pójść do pracy i naprawić gospodarkę, tzw. tania siła robocza?
Tylko, że coś się nie udało?!. Chyba, że za tym stoi coś innego, o czym my zwykli ludzie nie wiemy i nie mamy się dowiedzieć,

    Nie rozumiem też tego systemu socjalnego. Dlaczego Ci, którzy pracują muszą utrzymywać tych , którzy nie pracują ?Bo przecież państwowe podatki są z ludzi.
Rozumiem, gdy ktoś straci prace, należy mu się zasiłek,bo przepracował jakiś okres ale dla nierobów?, którzy nigdy nie podjęli pracy?
Pracujesz-masz, nie pracujesz-nie masz. To było by uczciwe, i wtedy na pewno tak dużego bezrobocia by nie było.
    Zaprosiliśmy ludzi do siebie, którzy we własnym kraju tworzą zamieszki, ludzi, którzy chcą u nas zrobić taki sam burdel co u siebie.
Narzucają nam swoja religię, mój znajomy z kursu językowego powiedział kiedyś, ze ich (muzułmanów) musi być więcej.
W internecie jest mnóstwo nagrań z prywatnych kamer jak w krajach arabskich traktuje się kobiety, homoseksualistów, ludzi mniejszości.
Z drugiej strony poznałem też innych ludzi, którzy pomimo tego samego wyznania co mój kolega, mówili coś innego, odcinali się od powiedzeń "jesteśmy lepsi" itd.
   Nie mam jednolitego zdania co do tych imigrantów, aczkolwiek jednego jestem pewien! Nie możemy dać im tego samego prawa co my mamy!
Powinni mieć obowiązek podjęcia pracy, np. 1,5 roku od przybycia .
Powinniśmy jasno postawić im nasze prawa!
Jak to możliwe, że rodziny w  Polsce są pozbawiane zasiłków dotacji na dzieci, bo ich średnia zarobków przekracza 30 zł, a od ręki chcemy dać, pieniądze, mieszkania ludziom , którzy nie przyłożyli się do budowania naszego kraju, nie wpłacili  do kasy Państwa żadnych pieniędzy a już z tych pieniędzy chcą korzystać!.
A co dodatkowo budzi moje zdziwienie, to fakt, że wpuszczamy ludzi tzw. bez tożsamości, bez dokumentów. nie wiemy kim są!,
    Pani była premier Ewa Kopacz, mówi, że to nie moralne nie pomagać tym ludziom, ale moralne było rozdanie premii "swoim" ministrom, w kwotach kilku tysięcznych a polskie rodziny pozostawić bez pomocy i żadnego pomysłu za zmianę sytuacji.
    Jesteś tu, chcesz tu być, musisz pracować, Twoja religia kultura jest Twoja prywatna sprawą Tu jest Europa!, tu panuje takie prawo i te prawo respektujemy.
Każde wykroczenie powinno być szybko rejestrowane a karą powinna być deportacja. Nikt kto się przeciwstawia systemy europejskiemu nie będzie budował Europy zjednoczonej, wolnej.
Ci ludzie nie czuje się bezpiecznie sami w  swoim kraju, są zagrożeniem dla samych sobie!


*Wpis to moje przemyślenia po ostatnich zdarzeniach. Jestem za każdym człowiekiem, który szanuje drugiego.
Pomimo tego, ze jestem katolikiem, chociaż z kościołem katolickim się nie utożsamiam, (według mnie kościół, stworzył swoją religie) to Państwo, powinno być wolne od religii. Naszą kulturę, zostawmy w domu o wiele łatwiej żyło by się gdybyśmy to szanowali.








niedziela, 20 grudnia 2015

Trzydziestolatek

Wspomnienia

gejowski blog , ksiayki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

 
        Ile człowiek jest w stanie zrobić, gdy przez  kilka godzin nie działa internet.
Wykąpałem psa, przesadziłem  aloesy w łazience, posprzątałem w sypialni i kuchni, oraz wstawiłem pranie i zmywarkę pełną naczyń.
    Zbliża się koniec roku, to nie tylko zmiana daty w kalendarzu co i zmiana liczb mojego wieku.
Już nie będę dwudziestoparolatkiem,   z przodu pojawi się trójka, Będę trzydziestolatkiem.
Często słyszę , że życie zaczyna się po trzydziestce, oby to były  prawdziwe słowa, a ten kto je wymyślił, nie był zdesperowanym dwudziestodziewięcio latkiem.

eh... mam wrażenie, że nowy rok przyniesie mi jakieś zmiany, coś się wydarzy.
Chociaż najważniejsze by we mnie coś się zmieniło, by bycie trzydziestolatkiem nie kończyło się na snuciu planów ale na ich realizacji bym miał siłę i wiarę w siebie, bym mógł robić to o czym marzę.

    Ostatnio skończyłem czytać CEL MATRYMONIALNY /ROK Z DZIENNIKA TIFFANY TROTT. 
W zasadzie jest to romansidło, komedio romans. A tak się składa, że Tiffany, jest dokładnie w tym samym wieku co ja.
Na tą książkę trafiłem pierwszy raz chyba z osiem lat temu, gdy chodziłem do liceum. Były to wakacje więc miałem wolne a u nas w domu rodzice robili remont, tzn. ekipa remontowa i ktoś musiał im towarzyszyć, więc padło na mnie bo miałem czas wolny..
Jednego dnia nudząc się sięgnąłem na półkę z książkami mojej mamy i wygrzebałem tą powieść.
Już od pierwszych stron wciągnęła mnie. Zabawne sytuacje, w których śmiałem się w głos

***
-przepraszam za bałagan.... Napijesz się ?
-skądże znowu, Tiffany , jestem samochodem
-och, tak, przepraszam, nie pomyślałam. Piłam
-Wiem, Dlaczego?
-Piję, więc jestem.
***
(...)
-do  zobaczenia. Chwila moment jak ja Cię poznam ?
-Będę miał krawat od Hermesa. A ty?
-Noszę szkła kontaktowe.
***
To dwa fragmenty, ale jest ich mnóstwo. 
Oprócz zabawnych fragmentów wydarzyło się co co przytrafiło się również i mnie.
     Zanim poznałem Biga, nie byłem w żadnym związku co nie znaczy, że z nikim się nie spotykałem.
To był czas. gdy po tym jak poznałem jednego kolesia i po mimo, że flirtował ze mną nie chciał nic więcej, nasza znajomość troszkę się ciągnęła, aż powiedziałem STOP, nie będę dla nikogo jeśli ktoś nie chce być dla mnie. Urwałem kontakt z tym chłopakiem a on obraził się na mnie, i zaczął  opowiadać niezbyt sympatyczne sytuacje na mój temat, oczywiście wymyślone.

        Urwałem kontakt również z naszymi wspólnymi znajomymi-chciałem odpocząć.
Po jakimś czasie napisał do mnie jego przyjaciel, którego nie poznałem osobiście,  a znałem go tylko ze "słuchu", nawet nie wiedziałem jak wygląda.(Portale społecznościowe nie były tak popularne)
Od sms-a do sms-a, stwierdziliśmy, że może powinniśmy się spotkać.
Ustaliliśmy sobie termin i miejsce.
Piotrek bo tak miał na imię, miał zwolnić się z lekcji a ja miałem czekać pod jego szkołą, która była w centrum miasta.
     Pojechałem tam wcześniej bo miałem kilka spraw do załatwienia, przypadkiem spotkałem swojego kolegę ze szkoły, nie był gejem, zresztą ja o sobie wtedy też nie mówiłem, ale bardzo się lubiliśmy mieliśmy to samo poczucie humoru i zawsze bardzo dobrze się dogadywaliśmy.
Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i zapytał  się mnie czy mam czas bo byśmy usiedli przy jakimś barze i pijąc piwo pogadali.
Zgodziłem się i napisałem do Piotrka wiadomość , że coś mi wypadło i nie mogę się dziś pojawić., a tym czasem bawiłem się dobrze w towarzystwie dawnego kolegi ze szkoły.

    Tego samego dnia wieczorem, dostałem sms-a od Piotrka,że zawiódł się na mnie a to co o mnie opowiadał jego przyjaciel musi być prawdą, bo jak wytłumaczę mu, że odmówiłem spotkania z nim z powodu przyczyn prywatnych a w tym czasie piłem piwo z innym.
Napisał do mnie, że mnie widział, gdyż wracając ze szkoły przechodził tamtędy, chciał podejść ale w ostatniej chwili się wycofał.
Muszę przyznać , że słaba sytuacja, postanowiłem zadzwonić do niego i mu tą sytuacje wyklarować.
   Podczas tej rozmowy doszło do mnie, że Piotrek pomimo,że mnie widział i był w mojej osobie zauroczony, to ja o nim nic nie wiedziałem, a zanim się poznaliśmy miał już do mnie pretensję, a przecież nie musiałem mu się z niczego tłumaczyć.
Pomyślałem, że to znajomość nie  jest dla mnie, aczkolwiek nie miałem tyle odwagi by powiedzieć to  w prost.
Gdy słyszałem marudzenie na mój temat, że rozkochuje w sobie a potem olewam ludzi, kombinowałem jak zakończyć rozmowę.
Podszedłem do drzwi wejściowych delikatnie je otworzyłem i zadzwoniłem dzwonkiem.
Ja-Piotrek poczekaj, ktoś dzwoni do drzwi.
Upewniłem się , że na klatce schodowej nikogo nie ma i zacząłem mówić.
"Co?, yyy... poczekaj chwilkę, tak, już idę, daj mi pięć minut"
Piotrek- Oskar coś się stało? -zapytał najwidoczniej słysząc mój "dialog".
Ja-wiesz co?!, muszę kończyć, przyszła po mnie moja przyjaciółka, kompletnie zapomniałem, ale miałem jej w czymś pomóc, -nie dając mu dojść do słowa- odezwę się do Ciebie później.
Piotrek- ale zadzwonisz?
ja-tak, muszę kończyć , cześć! - i rozłączyłem rozmowę.

Oczywiście nie zadzwoniłem dostałem następnego dnia kilka sms-ów, z pretensjami  za to zachowanie, ale cóż ... ha ha !
Tiffany Trott, miała podobną sytuację.
Z tym, że to ktoś do niej zadzwonił.

"(...) podeszłam do drzwi wejściowych, otworzyłam je i dwa razy  zadzwoniła. I Jeszcze raz.
-och, Peter przepraszam, ale ktoś przyszedł. Musze otworzyć.
-Zaczekam- stwierdził spokojnie.
-Nie, nie Peter. Zadzwonię do Ciebie. Cześć!.
-Ale nie masz mojego nume.."

Życie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...