Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 10 grudnia 2015

Coming out cz.2

Będzie dobrze

gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



    Gdy byłem ostatni raz w Polsce na urlopie w domu rodzinnym, rozmawiając z młodszą siostrą  wyznałem jej, że jestem gejem i od sześciu lat jestem w związku.(zobacz poprzedni post link)
Na pierwszą reakcje odpowiedziała - OK, spoko, domyślałam się a na drugą - uuu... to nie wiedziałam.
    Tak czy inaczej nasze relacje troszkę się zmieniły. Mamy częstszy kontakt ze sobą, taki bliższy. Zawsze pyta o to jak MY się miewamy, a nie jak tylko JA !

     Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie by pogadać. Rozstała się z jednym chłopakiem i chciała o tym ze mną porozmawiać.
Gdy ona chciała już kończyć wydusiłem z siebie "wiesz, muszę z mamą pogadać wiesz... o mnie i o tym wszystkim dookoła mnie".
Na co moja siostra lekko odparła-"Oskar, Mama wie, wszystko jest w porządku."
-Jak to wie ?
-Powiedziałam jej zaraz następnego dnia gdy wyjechałeś.
-No i ..?
- Była w lekkim szoku, ale jest dobrze i będzie dobrze.

     Serce zaczęło mi bić jak dzwon. Cieszyłem się, że usłyszałem słowa "wszystko jest dobrze" chociaż nie wiedziałem co znaczy " była w lekkim szoku"?.

-No wiesz, domyślała się i była zaskoczona, że potwierdziłam jej przypuszczenia. Miała obawy do tego co ludzie będą mówić itd. Szybko wybiłam jej te myśli z głowy. Przecież liczy się nasze szczęście. Mówiłam jej, że Tobie było ciężko powiedzieć więc ja to powiedziałam.
-Powiedziałaś jej o Big-u ?
-Tak!(radosnym głosem) mówiłam jej, że z nim pisałam i że bardzo chętnie go poznam, bez żadnego "ale"  i , że stoję po waszej stronie.

     Moja młodsza siostra, poczułem się wolny, jak by ktoś odpiął mi kule u nogi. Wsparcie u osób najbliższych jest ważne. Wiedzieć, że ktoś Cię wspiera i ważne dla mnie było, że Mama to rozumie, że nie ma żalu za te kilka lat milczenia.

-A jak Mama? -zapytałem.
- No co?, nic! Rozumie Cie.
-Ciesze się brat (tak do siebie mówimy- siostra-brat, nie używamy imion, tak dla żartu), że mi o Tym powiedziałeś, że zaufałeś,  wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć.
-Wiem, dzięki Ty na mnie również.
-Jak już mówiłam, każdy zasługuje na swoje szczęście, bez względu na to co mówi o tym religia, czy jak uczą rodzice, każdy zasługuje na swoje szczęście, prawda ?.
-Prawda, prawda.


-No właśnie!- odpowiedziała entuzjastycznie,- z czasem wszyscy się dowiedzą i zaakceptują, bo przecież, nie zmienisz swojego życia bo komuś ono nie odpowiada, muszą zaakceptować!.

Na tym nasza rozmowa się zakończyła.
     Bardzo marzyłem o tym, by moja rodzina mogła mnie odwiedzić. Bym mógł Mamę zaprosić do nas  do domu. By w końcu na tle rodziny nie być jak taka wydmuszka, człowiek , bez niczego, tylko całym sobą i tym co mam uczestniczyć w naszym wspólnym życiu.  
Prawie siedem lat ukrywania swojego życia, tyle straconych chwil, to dużo. Czas którego się już nie przeżyje ponownie, przepadło, na szczęści to co przed nami, jest dla nas!

Już po Nowym Roku moja Mama i siostra odwiedzą nas.
Podczas rozmowy z Mamą przez skype, gdy już tak spokojnie ustalaliśmy termin jej wizyty nagle wtrąciła się moja niespełna pięcioletnia siostrzenica.
-Wujek a ty mieszkasz daleko od nas, nie?
-Tak
-I mieszkasz sam , nie?
-Tak ( nie mogliśmy rozmawiać zbyt szczerze gdyż było jeszcze kilka osób)
-A wiesz, że my Cie bardzo kochamy?
-Tak wiem, ja Was też bardzo kocham!
-No, bo jesteśmy rodziną, a rodzina musi się kochać.



niedziela, 22 listopada 2015

Przystojny nieznajomy

Jestem tu dla zabawy

                                                       
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

Robert- Pójdziesz ze mną na występ Drag Queen?
Ja- Wiesz że nie lubię takich występów
Robert-Tak wiem, ale będzie Adrian a obiecałem mu że przyjdę.
Ja- Chyba Adrianna- Zaśmiałem się. Adrian to przyjaciel Roberta.
Robert- Bardzo śmieszne- Odezwał, samemu podśmiewując się.
Ja- Zgoda, widzimy się pod klubem.

I tak kolejna sobota zapowiadała się tanecznie, tym razem był to wypad do klubu gejowskiego.
Dwa lata nie byłem w takim klubie. Ostatni raz w Polsce krótko przed wyjazdem do Niemiec. Wtedy  poszedłem tam sam, dziś natomiast w towarzystwie Roberta.
    Uwielbiam wygłupiać się z nim na parkiecie. Tak jak podczas rozmów rozumiemy się doskonale, tak i na parkiecie czujemy ten sam klimat.

    Była mała zmiana planów. Zamiast przed klubem spotkaliśmy się u Roberta w domu,
Zapukałem do drzwi z butelką wódki, na dobry początek.
Około gdz. 23 i pół butelki 0,7 później zbieraliśmy się do wyjścia.

    Gdy dotarliśmy na miejsce w Klubie nie było zbyt wiele osób a mimo to zajęliśmy stojące
miejsca przy oknie.
Podszedł kelner z pytaniem czy chcielibyśmy coś zamówić do picia.
Robert wziął piwo a ja spytałem o drinki. Oczy wypadły mi prawie z orbit gdy sympatycznym tonem głosu kelner oznajmił mi, że nie mają drinków w ofercie.
Ja- Nie ma drinków ? - Zapytałem ironicznie, a Robert stuknął mnie łokciem bym przestał szukać zaczepki.
Kelner- Mamy piwo albo wódkę z sokiem,
Ja- Wódkę z sokiem poproszę - Uśmiechając się.
Pomału zaczynało schodzić się towarzystwo. Przeważali dojrzali Panowie w młodzieżowych ubraniach
i kilka ciach na zagrychę też się pojawiło.
W końcu kelner dostarczył mi mój napój i po pierwszym łyku powiedziałem do Roberta
Ja- To jest sok... podobno z wódką.
Robert przewrócił oczami a ja  kolejnym łykiem dopiłem pozostałą zawartość i ruszyłem w kierunku baru, odstawiając szklankę na parapecie obok.
Zamówiłem piwo i chcąc wrócić do Roberta usłyszałem za plecami głos. Odwróciłem się i zobaczyłem dwóch kolesi siedzących przy barze, pijących to samo piwo co ja.
Jeden z nich to wysoki brunet, w obcisłym t-shircie który podkreślał jego wysportowane ciałko. Drugi to czarnoskóry, również około 30-stki, chłopak o sympatycznym wyrazie twarzy.
To oni coś do mnie powiedzieli a ja ich nie usłyszałem więc poprosiłem o powtórzenie.
Ten wysoki brunet powtórzył-  Jesteś pasywny czy aktywny?
Na krótką chwilę zdębiałem zaskoczony pytaniem.
Aczkolwiek pytał raczej na poważnie, bo jego, a w sumie ich wzrok powędrował od moich stóp do samej głowy.
Ja- Odpowiedz w sumie nie istotna- Odparłem- Mam chłopaka więc nie ma to znaczenia.
Chcąc iść dalej chłopacy nie dawali za wygraną.
Brunet- Jest tu z Tobą ?
Ja- Nie. Jest w domu. Nie lubi dyskotek.
Tym razem nie czekając na ich reakcję poszedłem w kierunku Roberta.
Nim cokolwiek zdążyłem powiedzieć Robert poinformował mnie, że czeka jeszcze na kilku swoich znajomych.
Ja nie mam nic przeciwko nowym znajomościom. Staliśmy tak, rozmawiając i pijąc nasze napoje, przyglądając się towarzystwu.
Sala zapełniała się coraz bardziej, a z tłumu wyłoniły się dwa typki, których spotkałem przed chwilką.
Śmiało podchodzą do nas i witają się z Robertem.
Próbowałem ukryć zmieszanie na twarzy i czekałem aż będziemy mogli się sobie przedstawić.
Tom, to ten brunet i Sabi to ten czarnoskóry. 
Rozmowy toczyły się na luźne tematy, wszyscy oczekiwaliśmy na występ Drag Queen stojąc już pod sceną.
Koncert się zaczął a kolega brunet zaczął rozmowę ze mną.
Pytał czy jestem Niemcem? Dlaczego mój chłopak jest w domu a ja tu? itd.
Zaczął sypać mi komplementy co do wyglądu i zapytał czy moglibyśmy się spotkać jeszcze poza klubem.
Na każdą reakcję tego typu odpowiadałem, że mam chłopaka i nie szukam już innego.
Ale Tom nie dawał za wygraną. Stojąc tuż za mną objął mnie w pas i szeptem do ucha powiedział
"Ale dziś możemy się zabawić".
Jakkolwiek to zabrzmiało, i o cokolwiek mu chodziło, pomyślałem sobie; Jest sobota. Przyszedłem się tu zabawić, poszaleć i tego chciałem się trzymać!

Zaczęliśmy tańczyć. Brunet oczywiście kręcił się obok mnie szukając okazji do jakiegokolwiek zbliżenia.
Schlebiało mi to, ale z drugiej strony był zbyt przystojny i za bardzo w moim typie by pozwolić sobie na "popuszczenie pasa".
Ładny uśmiech. Ciepłe spojrzenie.Wysoki. Ładnie zbudowany- Typ niebezpieczny.

     Kolega brunet poszedł zamówić sobie piwo a ja razem z reszta towarzystwa usiedliśmy przy stolikach, Zbliżył się do mnie ten sympatyczny i bezpośrednio zapytał czy spałem już z czarnoskórym mężczyzną.
Nic tej nocy mnie już nie mogło zdziwić.
Ja- Nie. Nie spałem
Sabi- Dlaczego? Nie podobają Ci się tacy faceci ?
Ja- Nie, nie o to chodzi. Zwyczajnie nikogo takiego wcześniej nie poznałem a z moim chłopakiem jestem już 6 lat.
Sabi- To sporo czasu. Nie chciałbyś spróbować ? Możemy pójść do mnie.
Ja- Uśmiechnąłem się. Nie kolego -Odparłem- Mam chłopaka. Nie sypiam z innymi.

Nagle poczułem się tak jakby tego nie zrozumiał. Nawet patrzył na mnie dziwnym wzrokiem, Aczkolwiek było mi to obojętne. Nie sypiam z innymi i tyle.
W tym momencie przyszedł Tom. Postawił piwo na stół. Usiadł za mną na krześle obejmując mnie w pasie. Głowę zbliżył do mojej szyi i gładził mnie swoim dwudniowym zarostem. 

Czułem się jak w klatce z dwoma lwami.
Alkohol już szumiał w głowie. Pomyślałem sobie co by się stało gdybym był singlem?
Czy nadal byłbym w klubie z przyjacielem czy w objęciach nieznajomego bruneta w nieznanym mi łóżku w oczywistej sytuacji?
W pewnym momencie chciałem się zabawić, pozwolić sobie zapomnieć.
Może wpadniesz do mnie? - Zaproponował brunet, przerywając mi moje myśli.
Nie odpowiadając mu na pytanie powiedziałem, że zaraz wracam bo muszę zadzwonić, zostawiając ich przy stoliku.
Nie musiałem nigdzie zadzwonić. Potrzebowałem wyrwać się z jego ramion. Potrzebowałem wyrwać się z ciepła, jego pieszczot. Z tej chwili, która stawała się coraz bardziej niebezpieczna.
Skierowałem się do baru. Zapłaciłem rachunek i za plecami znajomych wybiegłem z klubu.
Było już kilkanaście minut po trzeciej. Nie byłem zmęczony, wręcz przeciwnie, ale właśnie z tego powodu by nie dać pozwolić sobie zboczyć z toru, musiałem wyjść. Myśli kołowały mi w głowie.
Jedne mi mówiły "Zostań", a drugie myśli "Uciekaj".
Wszystko byłoby w porządku gdyby nie ochrona przy wejściu. Zatrzymali mnie do kontroli, a z klubu wybiegł brunet i zawołał moim imieniem. Nie wiem czy mnie zauważył. Odwróciłem się na pięcie, założyłem kaptur i zniknąłem w tłumie i ciemności miasta.


poniedziałek, 16 listopada 2015

Chwila

Piątek trzynastego...

gej blog Oskar
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


...., a  w sumie była to już sobota  czternastego listopada około godziny czwartej  nad ranem. Wróciłem do domu po pracy, jak zawsze chwilę przed snem zaglądam do internetu by zobaczyć wydarzenia z poprzedniego dnia i nie trudno było trafić na wiadomości związane z atakiem terrorystycznym we Francji. Każdy temat tego dotyczył. Byłem w szoku jak przypuszczam każdy.
    Minął weekend i korzystając z okazji, że mieszkam w Niemczech i znam muzułmanów osobiście chciałem napisać coś od siebie,o tym jak się z nimi żyje, jak ich odbieram, co o tym wszystkim myślę,  aczkolwiek nie potrafiłem się za to zabrać, nie miałem do tego głowy, wciąż przed oczami miałem te obrazy z telewizji, leżące ciała na ulicy, uciekający ludzie, odgłosy karabinów i głosy krzyczące "Allah Akbar",  do czasu gdy w niedzielę krótko przed snem, leżąc już w łóżku zabrałem się do czytania książki (kolejny raz) " Demon i panna Prym" P. Coelho. Trafiłem tam na ciekawy fragment i pomyślałem sobie , że na najbliższy czas będzie on dobrą odpowiedzią na ostatnie wydarzenia.

"...-Włóczyłem się po całym świecie , opłakując w samotności moją tragedię i próbując zrozumieć, jak istota ludzka może być zdolna do takiego zla . Straciłem to, co dla człowieka najważniejsze - wiarę w bliźnich.
Śmiałem się i płakałem nad ironią Boga, który pokazał mi w najbardziej absurdalny sposób, że jestem narzędziem Dobra i Zła.
Dziś moje serce jest puste . Żyć czy umrzeć-nie ma to dla mnie znaczenia. Ale poprzez pamięć dla żony i córek muszę pojąć , co zdarzyło się wtedy naprawdę w kryjówce porywaczy. Rozumiem, że można zabić z nienawiści czy z miłości, ale zabijać be z powodu, w imię jakiejś  ideologii ? Czy to możliwe ?
(...)
Chcę wiedzieć , o czym myśleli terroryści. Chcę wiedzieć, czy chociaż przez maleńką chwile czuli do mojej żony i dzieci bodaj cień litości, czy zamierzali je wypuścić, czy w przebłysku współczucia chcieli im darować życie-bo przecież ich wojna nie dotyczyła mojej rodziny. Chcę wiedzieć, czy istnieje jakiś ułamek sekundy w którym Dobro mierzy się ze Złem, ułamek sekundy, w którym Dobro ma szansę zwyciężyć.

niedziela, 18 października 2015

Night Rooms

To był seks!

Gejowski blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

                               

    Wszechobecne ozdoby Bożonarodzeniowe.W sklepach  czekoladowe mikołaje, piernikowe gwiazdki i choinki, straszą od września i jest to normą, ale śnieg w połowie października?!!
Taki widok zastałem dzisiejszego poranka, to chyba lekka przesada.
Nienawidzę śniegu. Odkąd przestałem jeździć  na sankach i rzucać się śnieżkami już mnie to nie bawi. Nie lubię zimy. Kocham słońce, upał...

     Z radością oczekiwałem polskiej złotej jesieni, niestety ale  mamy zimę tej jesieni.
Na szczęście śnieg zniknął już tego samego dnia wieczorem, nie zmienia to faktu, że temperatura utrzymywała się kilka stopni powyżej zera.

   W mojej siłowni oprócz zwykłego sprzętu do treningu są też kursy z trenerem, np. zajęcia z Jogi.
Joga interesowała mnie od zawsze, miałem okazje spróbować.
Wchodzę do sali, rozkładam swoje rzeczy i czekam na trenerkę.
Oprócz mnie na sali było jeszcze około 20 osób. Same kobiety raczej w wieku powyżej 35 lat.

Jedyny rodzynek na sali to własnie JA :) .
Po tym jak trenerka zapytała kto z nas jest tu poraz pierwszy podniosłem rękę do góry. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tak jak bym i tak już nie czuł się skrępowany samą obecnością.
Starałem się wykonywać ćwiczenia solidnie, aczkolwiek tak nas wykręcała, że było to czasem nie możliwością. 
Tak czy inaczej zajęcia spodobały mi się na tyle, że będę na nie uczęszczał. Gorzej czułem się następnego  dnia. Bolała mnie wszystko, a do tego wieczorem miała odwiedzić mnie Ela i mieliśmy pójść do clubu potańczyć.

   Dawno w clubie nie byłem więc na samą myśl mi już nogi chodziły, a tym bardziej jeszcze z Elą!
Po małym przygotowani się w domu, mam namyśli kilka drinków, staliśmy już przed clubem o obiecującej  nazwie Night Rooms. Ochroniarz przy sprawdzaniu dokumentów  zapytał się mnie czy jestem jeszcze Fit? Hmm...
Spojrzałem dziwnie i odpowiedziałem, że tak.
Weszliśmy do clubu w którym były trzy sale i w każdej inna muzyka.
Na początku nie mogliśmy zdecydować się gdzie mamy "zarzucić nogi", aczkolwiek zabawa przy najnowszych hitach wydała nam się najlepszą opcją!
Dotarliśmy na parkiet i się zaczęło.
Ja i Ela chodź mamy inne charaktery to w tańcu jesteśmy jak jeden żywioł. Ona skomentowała nasz taniec czystym seksem. 
Co niektórzy podchodzili do nas i bawili się z nami. Kompletni obcy ludzie, zagadywali i uśmiechali się. Nie wiem czy robiąc z nas przysłowiową "bekę" czy nie, ale my mieliśmy swój świat wirującego tańca.
Aha ktoś mnie chyba tak jeszcze podrywał ;) .

   Żeby odsapnąć podeszliśmy do baru napić się drinka. Ja będąc monogamistą wybrałem to co zawsze czyli  Cosmopolitan.
Nasze drinki wylądowały na stoliku i w sumie po dwóch łykach prawie je opróżniliśmy.
Od razu też zwracając uwagę barmanowi, że to nie prawdziwy Cosmopolitan. Pan Barman się upierał, że, taK! w odpowiedzi usłyszał "Proszę Pana znam ten drink, w nim nie ma tyle lodu co Pan nam dał i to nie ten smak!" Odstawiłem kieliszek i zamawiając tym razem Mohito.
W między czasie zdążyliśmy obgadać owego barmana. 
Facet po czterdziestce, lekko siwiejący,  szczupły, z zaangażowaniem wykonywał swoją pracę i chyba zauważył, że mówimy o nim. Na jego twarzy było widać lekkie onieśmielenie. Wydaje mi się, że jest gejem, nie miało to jednak znaczenia.
Kolejne trzy łyki i podaliśmy mu kartę klienta do podbicia i wręczyliśmy dość wysoki napiwek w ramach  sympatii i  takiego "sorry" za nasze zachowanie, ale cóż my tacy jesteśmy.
Bawiliśmy się do piątej rano, Ela musiała mnie z parkietu ściągać. Nogi same mi chodziły, żal było opuszczać to miejsce.

Do domu szliśmy na pieszo, gubiąc się od czasu do czasu, a od czasu do czasu nosiłem Ele na barana. Tłumaczyła się bólem nóg :P.

    Dziś jest niedziela. Spokojniej spędzam czas, w sumie jestem w drodze na szlaku Ameryki Północnej razem z Cheryl.
"Dzika droga -jak odnalazłam siebie" kolejna opowieść, która mnie pochłania.
Nie! Nie  zapomniałem o swojej książce, idę do przodu BARDZO  opornie ale do przodu.
Jak powiedział to Abraham Lincoln " Chodzę po woli, ale nigdy się nie cofam" 



środa, 7 października 2015

Polski ksiądz gejem

To właśnie jest ten krzyk rozpaczy!

gej blog Oskar
(źródło -internet)

   


     Krzysztof Charamsa to polski ksiądz, który w Watykanie dokonał Coming out-u.(źródło)
Publicznie przyznał się, że jest gejem i ma partnera.
    Od kilku dni śledzę  tą sprawę, czytam różne wpisy i komentarze.
Niektóre są pozytywne niektóre jak to bywa wręcz obraźliwe. 
No cóż, trudno w tej sprawie być obojętnym tak naprawdę, aczkolwiek mnie cała ta sytuacja zaszokowała,
    Gdy w pierwszych słowach usłyszałem słowa księdza Charamasa "Jestem gejem" pomyślałem, że to bardzo dojrzałe wyznanie i może być pierwszym krokiem do pewnych zmian w kościele, na które myślę, że część wiernych czeka, natomiast gdy przyznał się, że ma partnera już entuzjazmu nie było.
Ja zawsze powtarzam, i powtarzać będę -"MIŁOŚĆ POCHODZI OD BOGA, WIĘC NIE MOŻE BYĆ ZŁEM" Mówię to jako osoba deklarująca się jako wierząca i praktykująca.
Moje praktyki wiary odbywają się w postaci min. modlitwy w domu. Nie chodzę do kościoła, gdyż uważam, że kościół ma mało wspólnego z miłością do bliźniego.(tak uogólniając) 
Aczkolwiek zawsze miałem i mam szacunek do księży i całej kościelnej otoczki.
Wystąpienia księdza Krzysztofa Charamasa, który przed prawie dwudziestu laty składał śluby czystości nagle przedstawia światu swojego partnera. Faktem jest, że księża mają narzucony obowiązek wstrzemięźliwości seksualnej.
    Dla mnie to taka sama sytuacja w której to ksiądz przedstawił by światu swoją partnerkę/kochankę.
W pierwszym przypadku mówią by bić brawa, a w drugim było to zawsze pole do krytyki kościoła.
Z drugie strony zaś myślę sobie, że w dzisiejszych czasach bez skandalu, krzyku, demonstracji niczego się nie osiągnie wiec być może to wystąpienie księdza  to właśnie jest ten krzyk rozpaczy!
Krzyk o zaprzestanie ze strony kościoła  negowanie ludzi którzy chcą kochać i być kochani.
Aczkolwiek ponownie nasuwa się pytanie, jeśli wiedział z czym wiążą się śluby kapłańskie, to po co decydował się na tę drogę ?
   Nie chcę nikogo oceniać, ale czy nie mógł wybrać innej drogi ?
W inny sposób służyć Bogu skoro Kościół Katolicki ustawił sobie takie prawo ?-tak naprawdę nie musiał w niego wstępować!
Jeśli wyraźnie kościół Katolicki mówi, że nie chcę osób homoseksualnych takimi jakimi my chcemy być, to po co się tam pchać i na siłę go reformować ?
Sam Jezus mówi "Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam"(źródło)

Więc po co się tam pchać na siłę ?.
   Dziwnym przykładem kościoła jest reakcja na słowa księdza Charamasa, bardzo szybko został pozbawiony swoich Watykańskich funkcji oraz członkostwa w Kongregacji Nauki Wiary jak można przeczytać na łamach wyborcza.pl.
    W stosunku do księży pedofilii Watykan już nie reaguje  z takim zaangażowaniem i determinacją!
Przykład arcybiskupa Józefa Wesołowskiego i wielu innych, którzy zwyczajnie są odsyłani na inna parafię.
    W przypadku Księdza Krzysztofa Charamasa, kościół zareagował natychmiast, mówiąc o zasadach, ślubach itd. a co z resztą ?
Ich te zasady śluby nie obowiązują ? W ich przypadku nie można było by zareagować tak samo stanowczo i jednogłośnie ?

     Trzeba zwyczajnie sobie zadać pytanie czy ja jako osoba wierząca chcę być członkiem takiego zakłamanego kościoła ?




sobota, 26 września 2015

Coming out cz.1

... Ona milczała a ja próbowałem się wytłumaczyć

jestem gejem , gej blog Oskar
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




Ja-Wiesz co siostra, muszę Ci coś powiedzieć.
Moja młodsza siostra siedzi na łóżku wpatrzona w telewizor słuchając tego co mówię.
Ja-chyba domyślasz się o czym chcę z Tobą porozmawiać. Spojrzała na mnie potwierdzając kiwnięciem głowy że wie o czym chce jej powiedzieć.
Nie wiem czy mogła się faktycznie  domyślać czy nie, ale czułem że wyznanie prawdy o sobie musi nastąpić własnie dziś, właśnie teraz! Przeszła  mi myśl ułamkiem sekundy "Boże, właśnie nadchodzi moment w którym moja siostra tak naprawdę mnie pozna".

    Nagle zacząłem się cały trząść nie wiem czy z zimna, bo chociaż po chwili przykryłem się kocem po samą szuję nadal drgałem, to były nerwy!
Ja- jestem gejem, nie wiem co o nich myślisz.
Zacząłem tak jak by opisywać jej kim są ludzie o tej skłonności seksualnej.
Nie przerwanie mówiłem a ona  słuchając tego wszystkiego co chwile odpowiadała  "Oskar wiem, domyślałam się, -dla mnie to normalne, -mam kolegę geja, -mamy wspólną koleżankę lesbijkę"
    Jej potok słów brnął z moim, a  ja chyba niepotrzebnie chciałem jej to wyjaśnić jak jakiemuś dziecku.
     Chociaż zdziwiona była gdy powiedziałem jej że jestem w związku od około sześciu lat.
Wtedy wydała z siebie dźwięk " uuuu... nie wiedziałam".
Ona milczała a ja próbowałem jej się wytłumaczyć dlaczego tak długo milczałem, dlaczego o tym jeszcze Mamie  nie powiedziałem,itd.
Była wyrozumiała i w sumie ta rozmowa nie wywarła na niej wrażenia. Cały czas spoglądała  to na telewizor  to na mnie skulonego w kocu.
    Chyba tak jak ja po całym dni była zmęczona i na sam koniec dodała -Oskar idziemy spać jest już północ a ja nie śpię od czwartej rano.
Zostawiłem ją w swoim pokoju a ja poszedłem do swojego, hmm... tzn. do pokoju który był kiedyś mój. Chociaż kolor ścian został i nawet moje dwa zdjęcia z dzieciństwa na półce to poza tym nie ma tam już nic z tego co własnie te sześć lat temu po wyprowadzce zostawiłem.
Są dwa łóżka na wypadek jak któryś z braci będzie chciał odwiedzić dom rodzinny i sterta zabawek dla ich dzieci.
Zasnąłem szybko, zdążyłem tylko napisać sms-a do Big-a, że rozmawiałem o nas ze swoją siostrą.
Nie doczekałem się od niego odpowiedzi, byłem już zmęczony i oczy zamykały mi się same.

    Kolejny dzień  a zarazem ostatni dzień w domu przywitał mnie bólem głowy i myślą o tym co stało się wczoraj, i jak dziś na widok siostry zareaguję i jaka będzie jej reakcja.

Cieszyłem się, że miałem to już za sobą, cokolwiek miało by się wydarzyć.
Mam 29 lat a życie w ukryciu przed rodziną jest straszne, chcąc nie chcąc prowadzisz podwójne życie. A ja już tego nie chcę!
Tyle zmarnowanych chwil, którymi mogliśmy się dzielić, czas który już nie powróci.
Mam 29 lat i samodzielnie  stoję na nogach. Reakcja rodziny jeśli była by tą  najgorsza jaką można sobie wmyślić w niczym by mi równowago nie zachwiała!
Od sześciu lat mieszkam poza domem najpierw przeniosłem się do innego miasta, a  teraz do innego Państwa.
W niczym by mi to nie zburzyło gruntu, poza psychicznym jeśli by mnie odrzucili.
Aczkolwiek wiem, że tak by się nie stało, znam relację między nami, między rodzeństwem między nami a Mamą.
Więc skąd strach ?- teraz ten strach bierze się stąd, że to sześć lat,sześć lat w kłamstwie,a drugi powód jeszcze bardziej banalny, zwyczajnie  krępuje się o tym mówić.

Relacja między mną a siostrą nie zmieniła się, nic się nie zmieniło, no może oprócz tego, że jak napisała do mnie wiadomość  zaraz po tym jak po tygodniu urlopu w domu rodzinnym wróciłem do siebie kazał mi pozdrowić Biga.
Jeszcze wiele przede mną.... rozmowa z Mamą,

Cz. 2- link

czwartek, 27 sierpnia 2015

Szukając ciszy

Lekcja osiemnasta

gej blog , gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.






    Jakieś piętnaście lat temu na lekcji religii, ksiądz  wyszedł z nami do parku i zaproponował ćwiczenie pt. "szukanie ciszy".
Kazał każdemu z nas pójść kilkanaście metrów przed siebie. Mieliśmy iść sami, potem stanąć zamknąć oczy i szukać ciszy.
Ja oczywiście jak na  gimnazjalistę przystało, krytykowałem księdza, że próbuje zrobić z nas idiotów.

     Tak czy inaczej, ciszy nie znalazłem, aczkolwiek kolejny argument by dokuczać nauczycielowi.

 Dzisiejszy dzień po pięciu dniach pracy postanowiłem zaplanować sobie tzw. dzień leniwy.
Wstać rano pójść na siłownię a następnie do parku poleżeć i wygrzewać się na słońcu.
 Wszystko mogło pójść po mojej myśli gdyby nie fakt, że Big jadąc do pracy zabrał przez przypadek moje klucze od domu.
Perspektywa była taka, że albo czekam do 21 gdz. aż wróci z pracy albo pojadę do niego po te klucze 1,5 gdz. metrem w jedną stronę.
Rozwścieczony jego pomyłką byłem gotowy wybuchnąć,rozsadzić cały burdel w domu, wszystkich dookoła, a  i tak już go wyzywałem za każdym razem gdy dzwonił.
Nie pozostało mi nic innego jak ruszyć w drogę cały czas informując go że mam przesrany dzień przez jego lekkomyślność.
Około gdz 15 byłem już z powrotem  w domu, nerwy mi nie przechodziły, aczkolwiek i tak nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.
Spakowałem plecak zabierając ręcznik i książkę. Postanowiłem pojechać do parku, który jest w centrum miasta a ludzie tam na trawnika z rodzinami spędzają wolny czas.

Znalazłem sobie odpowiednie miejsce i położyłem się wygrzewając się na ostatnich promieniach letniego słońca.


   Od czasu do czasu spoglądałem na spacerujące rodziny z krzyczącymi dziećmi, na słońce (lubię tak centralnie w nie patrzeć i być przez nie oślepianym) na grupkę młodzieży rzucającą sobie dyskiem, na przystojnych panów, czy na dwójkę chłopaków leżących nieopodal mnie pijących piwo. Pomyślałem sobie wtedy, że też chciał bym tak leżeć na trawie z kimś bez żadnego koca i pić piwo, śmiejąc się i żartując.  Za piwem nie przepadam ale z butelką wódki myślę, że bym dziwnie wyglądał.
  Patrzyłem sobie na spadające liście, oznajmujące, ze zbliża się jesień, zrzucałem z siebie mrówki, które wdrapywały się na mnie.
Tak leżąc sobie beztrosko  uświadomiłem sobie, że chyba po piętnastu latach znalazłem tą  ciszę, o której mówił ksiądz.

Krótki moment świadomości w którym nic nie musiałem, nigdzie się nie śpieszyłem, nikt na mnie nie czekał, a sam nie myślałem o tym co mam za chwile robić. Byłem tylko ja i te chwile które mijały jedną za drugą.

   Następnie po około dwóch godzin zmieniłem miejsce na bardziej zaciemnione pod drzewem. Oparłem się o pień i czytałem wybrane lekcje z książki  R.Brett "Bóg nigdy nie mruga".
Czytałem tylko te które miały by mi pomóc się rozmarzyć , przypomnieć o swoich planach dać troszkę energii.
Wybrałem dla siebie min.  lekcję osiemnastą.
Lekcja która mówi co robić by nie zrobić tego o czym się marzy. Każde zdanie zaczyna się słowami "poczekaj aż..", a kończy się "A potem umrzyj, zabierając ze sobą wszystkie nienapisane słowa."


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...