Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 2 listopada 2014

Kolonia-Niemiecka stolica gejów

Ostatni dzień urlopu


     
Koln gay stadt
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

     

      Ostatni dzień urlopu jaki nam został postanowiliśmy spędzić zwiedzając kolejny raz Kolonię (Köln)
Wielokulturowe miasto położone nad jedną z najdłuższych rzek w europie Ren.
Można spokojnie rzec Niemiecka stolica HOMO.
        W stolicy HOMO tu w Niemczech byłem już dwa razy w Stoicy Państwa jeszcze nie ...
W Koloni mamy sklepy dla gejów, restauracje, i ponad 150 pubów i clubów gejowskich.
Miasto tętniące życiem.
       Para gejów (bądź lesbijek) trzymająca się za ręce czy dająca sobie przysłowiowego "buziaka" na nikim nie robi wrażenia.
        Zresztą podobnie jest w moim mieście. Już nie raz spotkałem dwóch chłopaków trzymających się za ręce.
       Poza zwiedzaniem zakątków homo warto zwrócić uwagę na zabytkowe elementy miasta.
Położona w samym centrum Katedra Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny w Kolonii, czyli Kölner Dom.
Gotycka świątynia, która ma ponad 600 lat, robi ogromne wrażenie.
Polecam kto ma taką możliwość.
     My z Bigem, a w zasadzie Big skupiał się na tym by pokazać mi to miasto od strony zabytków a nie części imprezowej.
     W taki oto sposób jednodniowego wypadu do Koloni wracaliśmy do rzeczywistości. Koniec urlopu wiąże się z powrotem do pracy i codziennych obowiązków.

      Wracając do mojego miasta (którego nazwy celowo nie podaję) znajdują się oczywiście cluby dla homo, chociaż w zadnym jeszcze nie byłem "wygiąć nóg" jak i kino z filmami porno.

sobota, 1 listopada 2014

Cytaty

Chęć do życia


inspiracje
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


Jestem tym, kim może być każdy z nas, jeśli słucha swego serca. Człowiekiem, którego zachwyca tajemnica życia, który dostrzega cuda i czerpie radość z tego, co robi. Tyle tylko, że ten Inny - z lęku przed cierpieniem - nie pozwalał mi dotąd działać
(P.Coelho)


Chciała, żeby każdy wiedział, że jest dobra, wrażliwa, skora do pomocy.
Za wszelką cenę chciała być lubiana. Bóg jej podarował piękne życie, a ona z niego nie skorzystała.
Żebrała o miłość żyjąc życiem, które inni dla niej zaplanowali. Wszystko po to by pokazać jaka jest dobra
Nie uczciwie postąpiła wobec Boga, zmarnowała własne życie.
(P.Coelho)

Na nic wielka moc i siła, skoro Ty odmówisz jej wsparcia.
(T. a Kempis)

A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie

(P.Coelho)

 Okazuje się, że w życiu nie zawsze jest tak, że możesz iść sobie spokojnie ulicą i zbierać jesienne liście z chodnika.

(O.O)

A w duszy mej pogrzeby bez orkiestr się wloką, w martwej ciszy - nadziei tylko słychać jęk..

(C.P. Baudelaire) 

Każdy samotnik, choćby się zaklinał, że tak nie jest, pozostanie samotny nie dlatego, że lubi, ale dlatego, że próbował stać się częścią świata, ale nie mógł, bo doznawał ciągłych rozczarowań ze strony ludzi.

(J. Picoult)

Nieprawda, że czas leczy rany i zaciera ślady. Może tylko łagodzi przykrywając wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. Gdyby nawet trwały w ukryciu, zepchnięte na samo dno, to przecież gniją gdzieś tam, na spodzie, i zatruwają duszę, zawsze pozostawiając jakiś ślad - w twarzy, w ruchach, w spojrzeniu - tworzą bariery psychiczne, kompleksy. Nie pomoże wódka, nie pomoże szarpanie się w skrajnościach, od usprawiedliwiania do potępiania.
(L.Nowakowski)


Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciel żył kiedyś człowiek
(P.Coelho)


Zazdroszczę ci rozstań i powrotów gdy miejsca wciąż jest dość na płacz i śmiech też kiedyś czułam tak jak ty dziś otulona wspomnieniami przyglądam się jak zapada zmierzch.

("Zazdroszczę Ci"-J.Steczkowska)



piątek, 17 października 2014

Gej w innym mieście

Tylko Ty i Ja

blog geja, oskar
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.



Big- No i teraz którędy mamy iść? Masz mapę a się zgubiliśmy.
Ja- Poczekaj zaraz znajdę, dalej jest znak to zobaczę na jakiej ulicy jesteśmy.

      Podchodzę do znaku z nazwami ulic, i nagle za plecami słyszę, że ktoś się do mnie zwraca w języku angielskim (nie bardzo umiem mówić ale rozumiem co nieco )
Odwracam się a tam przystojny brunet o prześlicznym uśmiechu i kilku dniowym zarostem na twarzy, o użych brązowych głęboko osadzonych oczach coś do mnie mówi.

Ja- Yyy....yyy....onieśmielony jego urodą, nie potrafię wydobyć z siebie ani jednego słowa.
Koleś powtarza pytanie, domyślam się, że chce mi pomóc.
ja-...Yyy... W końcu, gdy doszedłem się siebie odpowiadam, że nie znam angielskiego, że możemy  rozmawiać w języku niemiecki.

    Po wymianie kilku prostych zdań przystojny Pan w granicach mojego wieku wskazał mi palcem miejsce na mapie w którym się znajdujemy. Na koniec z onieśmielającym uśmiechem życzył mi miłego dnia.

     Gdy wracałem do mojego faceta, który stało kila metrów ode mnie zauważyłem że nie może powstrzymać się od  śmiechu, podsumowując mnie,  że wyglądałem jak dziecko które zobaczyło stoisko z watą cukrową.
No cóż ... ha ha ....
Jestem wyczulony na piękno.

     Idziemy dalej w stronę centrum Amsterdamu, wzdłuż XVII wiecznych kanałów. Przepięknych kamienic i parków.
Gdzie co jakiś czas w podziwianiu zabytków przeszkadzał jakiś przechodzeń.
Big- A z tym kolesiem byś mógł? - Pyta o tego kolesia co pomagał mi się odnaleźć.
Ja- Z uśmiechem na twarzy odpowiadam z pełnym przekonaniem –TAK ! Z nim tak !
Big- A z nim ? - wskazując na kolesia którego mijamy na ulicy.
Ja-  No...  Po dwóch drinkach - nie do końca przekonany odpowiadam.
Big-  Ty to byś mógł z każdym- śmieje się ironicznie.
Ja-  Mówiłem Ci, że łatwiej będzie jeśli ja wskażę faceta z którym bym nie mógł.

   Taka nasza zabawy pt „z kim do łóżka”. Wszystko oczywiście w kontekście żartu by umilić sobie czas podczas spacerów.

  Nasza jedno dniowa wycieczka, miejsce, oraz pogoda sprawiały, że byłem w bardzo dobrym nastroju.
W ogóle kocham jesień!

      Mój przyjaciel Robert, po moim urodzinowym obiedzie, powiedział, że jak wrócę do domu to mam zobaczyć na poczcie  e-mail  wiadomości, bo wysłał mi filmik urodzinowy, zaśmiał się i rozstaliśmy się idąc każdy w swoją stronę.

   Po powrocie do domu uruchomiłem komputer, zalogowałem się i  uruchomiłem link.
Lekko zszokowany, gdyż to był link do filmów porno.

     No dobrze pomyślałem, przynajmniej wybrał aktora w moim typie.
Postawny facet z umięśnionym ciałem zaczyna odgrywać solową rolę w filmie.
Z każdą minuta zaczyna mieć mniej ubrań na sobie.

      Film zaczyna robić się ciekawy. W końcu scena przed finałowa (tak mogłoby się wydawać)
Myślę, że każdy wtedy się zastanawia co ujrzą jego oczy. Czym gra aktorska nas zaskoczy.
     Przystojny pan z filmu zdejmuje jedyną część garderoby, która mu została - białe slipki.
Nagle moim oczom ukazuje się pipa!
Tak!  Pipa, pipa....
Facet miał to co mają kobiety.
    Przystojny pan już nie robił na mnie takiego wrażenia. Emocje opadły.
Wziąłem telefon do reki wybrałem numer Roberta i gdy tylko się połączyłem, nawet nie usłyszałem „cześć” tylko głośny śmiech i pytanie „I jak Ci się podobał ?”.
Na pytanie przyjaciela  zareagowałem śmiechem. 
ha ha ha .....

    Wieczór po powrocie z Holandii, spędziliśmy sami w domu, bez szukania, czy wskazywania na innych. Tylko MY .
To jest w tym wszystkim najpiękniejsze.


niedziela, 5 października 2014

Jesień


Jestem jak ten przypalony tost
znowu sam
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

                 

Sobota:
     Z plecakiem na plecach zbiegam po schodach do metra, jeszcze po drodze sprawdzając czy oby na pewno wszystko zabrałem: spodenki, koszulka, ręcznik, woda, karnet na siłownie, bilet!, yyy...!!! gdzie jest bilet na metro! Po chwili zorientowałem się, że mam go w kieszeni.
     Chociaż dokładnie pakuje się w domu, to po drodze dla zaspokojenia mojego choleryctwa sprawdzam jeszcze raz.
Jest też i książka P. Coelho „ZDRADA”

       Wsiadam do metra zajmuje miejsce i wczytuje się w powieść.
    Linda, bohaterka powieści bez skrupułów chce zemścić się na kobiecie, która jest z jej byłym facetem z lat młodości. Mści się na kobiecie, której w zasadzie nie zna, a z tym kolesiem nie widziała się całe lata.
Nuda, monotonia czy miłość nią kieruje?
A może powinna skontaktować się z psychologiem? Robi coś, a mimo to rozważa opcje pomocy sobie by wyrwać z siebie te myśli.

        Kiedyś też myślałem o wizycie u psychologa. Fajnie byłoby pogadać z kimś mądrym, ale płacić grube pieniądze za wizyty i rozmowy z obcym człowiekiem..? ehh... skupiam się dalej na czytaniu.
Po chwili znowu rozglądam się dookoła. Naprzeciwko mnie siedzi trzech chłopaków w wieku do 18 lat. Każdy z nich z telefonem w ręku. Jeden z nich z „rąsi” robi sobie kolejną sweet focie, poprawiając dłonią włosy. Śmieszni z mojej perspektywy, ale z drugiej strony taki wiek.
Wracam do lektury.

       Zbliża się data moich urodzin. Trzeci raz z rzędu będę świętował 25 urodziny.
Nie lubię tego dnia. Nigdy nie lubiłem... Zawsze wtedy przychodzą mi myśli o podsumowania życia. Co zrobiłem, a czego już nie zrobię bo jestem za stary albo sytuacja życiowa już mi nie pozwoli.
Zdecydowanie bardziej wolę komuś śpiewać „sto lat”, aczkolwiek prezenty lubię :).

                                                                   ******
Niedziela:
     Przypaliłem tosty. Jestem dziś jakiś nieswój.Czuję się tak jakbym wczoraj wypił litry alkoholu, głowa mi pęka. Pewnie to przez pogodę, jesień daje nam o sobie znać...
Cały dzisiejszy dzień spędziłem w domu, siedząc w fotelu, oglądając filmy, czy czytając blogi.
Jutro już do pracy- jakie to straszne.


niedziela, 28 września 2014

Słoneczny poranek

Dobry czas

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


    

     Z lekkim bólem głowy, ale za to z uśmiechem na twarzy przywitałem ten dzień.
     Niedziela. Kilka minut po ósmej, a ja jeszcze leżę w łóżku, słyszę tylko jak Big w kuchni przygotowuje śniadanie.

      Jestem dziś naładowany pozytywną energią obym tylko nie spotkał żadnej osoby która mogła by mi zmienić nastrój!

      Chyba zaczyna mi się układać. Zmieniłem pracę tzn. może nie prace ale stanowisko pracy.

W końcu będę zarabiał normalne ludzkie pieniądze. Cieszę się!

      Między mną a moim facetem od kilku dni też lepiej. Po ostatnich dniach w których nie było chwili bez złości chyba zaczyna się znowu rozpogadzać, a przynajmniej znowu ze sobą normalnie rozmawiamy.

     W tym tygodniu bierzemy dzień wolny i ruszamy na jednodniowy wypad do Holandii. Mała odskocznia od rzeczywistości. Po ostatnim męczącym czasie remontu, przeprowadzki, szukania dla mnie pracy możemy trochę odetchnąć.

     W październiku mamy zaplanowany kolejny urlop.

Domek w samym środku lasu, basen, sauna, kominek i MY :) (nasz piesek też ) 

Zapowiada się ciekawie.

Idę do wanny i ruszam w miasto do parku. Przesyłam WAM tez dużo pozytywnej energii.


da di dam ... :)  No co ?! Lubie tę piosenkę. Ma pozytywną energię :) 



poniedziałek, 15 września 2014

Moje dziś

Chcę przeżyć swoją własną przygodę!

     
monotonia , oznaka depresji ?!
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


      Wszedłem do mieszkania, Big już spał w sypialni. Przymknąłem drzwi by podczas mojego prysznicu go nie zbudzić.
Ogarnięty po pracy kładę się do łóżka. Przed snem – modlitwa.

    W pewnym momencie wypowiadania próśb do Najwyższego, pomyślałem sobie "nie chcę mi się" .
Dopada mnie monotonia dnia codziennego.
     Pomimo tego, że od przyjazdu do niemiec minął zaledwie rok, a ja zaczynam samodzielnie stawiać pierwsze kroki, to i tak dla mnie za mało.
Po chwili przemyśleń skończyłem modlitwę i podszedłem do okna wpatrując się w miasto.
Stałem, Big dalej spał. Była cisza, może pomijając ruchliwą ulicę na której mieszkamy.
Powiedziałem „NIE!!! Oskar! Zmień swoje życie!‘’

    Monotonia sprawia, że tracę siły na cokolwiek. Porzucam marzenia, wtedy wydaje mi się wszystko takie nierealne. Wręcz niemożliwe do osiągnięcia.

   Swoje życie bardzo podporządkowałem Bigowi. Fakt że wyjazd z Polski był bardzo dobrym pomysłem, to jednak czuje że mało jest "mnie w moim życiu". 

    Uwielbiam poranki gdy słońce swym ciepłem budzi mnie. Big tego nie lubi. On lubi spać do późna.
Dlatego nawet gdy czasami chciałem wstać prosił mnie bym został. Wtulał się we mnie i spał. Ja też zasypiałem. Piękne, ale zaczęło mi to przeszkadzać.
    Dlatego wczoraj przed snem ustawiłem budzik na 7 rano. Pomimo wolnego dnia i braku konkretnych planów chciałem tak wcześnie wstać. Tak rozpocząć dzień.

   Teraz siedzę sobie w salonie w wygodnym fotelu i piszę notatkę na mój blog (zaniedbany przez prace remontowe nowego mieszkania i przeprowadzkę) Przywitałem dzień tak jak kiedyś, gdy byłem sam i moje życie było w moich rekach i decyzjach. 

     To nie kryzys. Kocham mojego faceta. W tym roku minęło nam pięć lat.
Ale coś jest nie tak. Pozwoliłem zbudować nam „złotą klatkę” wszędzie razem. Wszystko robimy razem.

    Troszkę się duszę. Ja lubię przestrzeń. Wolny czas tylko dla siebie. Inaczej jestem jak przysłowiowy ptak w klatce. Jest pięknie ale ptaszek nie może skrzydeł rozwinąć. Nie jest w swoim naturalnym środowisku. Podobnie jest ze mną, czasami pomimo funkcji życiowych, wydaje mi się że umarłem. 

   Wszyscy myślą że jestem szczęśliwy, bo się  uśmiecham (gdyż życzliwość mam wrodzoną). Aczkolwiek pod tym płaszczem jest moja ciemna strona, której nikt nie zna. Nawet ja boje się sam przed sobą ją odkryć, by czasem nie przyszło mi do głowy porzucenie tego i zrobienie czegoś głupiego.

      Spotkałem się ostatnio z Robertem (długo się z nim nie kontaktowałem) Opowiadał mi o nowym chłopaku jakiego poznał i z jakim od pewnego czasu się spotyka. W jego opowieści było tyle emocji, tyle życia. W pewnym momencie mu zazdrościłem.

    Teraz gdy przypominam sobie to co on mi opowiadał a co ja wtedy czułem to przyszła mi na myśl książka mojego ulubionego autora P. Coelho „ZDRADA”

     Książkę mam od miesiąca w domu ale z natłoku prac, nie miałem czasu po nią sięgnąć. Aż do wczoraj.
Przeczytałem zaledwie 20 stron. Nie dałem rady więcej, byłem zmęczony.
Tak czy inaczej zaczynam utożsamiać się z główną bohaterką powieści. 

     Kobieta która z pozoru ma wszystko, dom, męża, prace. Na brak pieniędzy nie może narzekać.
Czytam o niej, myślę o sobie.
Brak mi w życiu adrenaliny chęci przygody. Każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Nie wydarzy się nic czego nie mógłbym przewidzieć, albo coś czego nie zaplanowałem.

      Dzisiejszy dzień już był tą małą zmianą. Dlaczego mam nie wstawać rano kiedy kocham poranki?! 
Postanowiłem, że w przyszłym roku robię sobie tygodniowy urlop do Polski, i chcę spędzić kilka dni na samotnej wyprawie w górach.

Chcę przeżyć swoją małą przygodę!




piątek, 8 sierpnia 2014

Potrzebny reset

Już po żniwach !
czas na relaks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


     Nie mam czasu na nic, nawet na dobry sen.
Od powrotu ze ślubu brata robota pali mi się w rekach, że tak się wyrażę.

     Kilka dni poświęciłem na spotkania ze znajomymi na mieście, kawa obiadki itp. 
Aczkolwiek teraz już nie mam na to czasu.
Razem z Bigem postanowiliśmy przeprowadzić się i znaleźliśmy nowe mieszkania dla nas.
Okolica wspaniała. Pomimo, że centrum to spokojnie.
Ale, jest „ale”! Mieszkanie całkowicie do remontu! Oczywiście koszty ponosi właściciel mieszkania, ale prace remontowe my, za zgodą obu stron.
    Od ścian po podłogi wszystko na mojej głowie. Nawet nie wiedziałem że umiem kłaść panele.
Po kilku godzinach pracy w nowym mieszkaniu wracam do domu, i do pracy zarabiać pieniądze.
Ledwo żyję, na szczęście remont już ku końcowi – widać światełko w tunelu....

    Musze się jakoś ogarnąć i zrelaksować tak jak ja to mówię „zresetować”. Dawno nie korzystałem z zabronionego zielonego zioła relaksującego.

Koleś-a jak długo tu pracujesz?
Ja- No już 8 miesięcy
Koleś- Przyjechałeś tu sam czy z rodziną ?
Ja-Sam
Koleś- Nie masz zony? Dzieci ?
Ja-Nie
Koleś- To co jest ?

Hmm... Tak przebiegała rozmowa z kolegą z pracy, którego właśnie poznałem. Bardzo sympatyczny i wszystko, aczkolwiek skąd takie zdziwienie na moją odpowiedź?
Oczywiście nie jestem sam bo jestem z Bigem ale przecież mu o tym nie powiem. Zresztą to nie ważne! Mogę być sam. Czy facetowi w wieku 28 lat nie wypada być samemu? Rozbawiło mnie trochę. Dzieci siłą rzeczy nie urodzę, zresztą nie wiem czy poradził bym sobie psychicznie z po ciążowymi rozstępami na brzuchu.

      Ostatnio „wpadł mi w ręce” blog odnośnie statystyk profili z Fellow. Strona większości z nas znana.
Co mnie tam przeraziło to fakt, że ja w wieku 28 lat jestem już w górnej granicy zainteresowań. Jeszcze jakieś trzy lata i wypadnę z listy.
Szok! No fakt nie muszę nikogo szukać, jest Big, ale tak nawiasem mówiąc czy oni nie oszaleli ?
Zresztą ja osobiście mam problem z zaszufladkowaniem siebie w kategorii wiekowej.

       Ze dwa lata temu, jak pracowałem w galerii handlowej w salonie z modą męską, przyszła do mnie kobieta z synem żeby dobrać mu garnitur na maturę.
Poleciłem mu jeden z fajniejszych modeli- moim zdaniem. Ze względu na krój sylwetki slim. Klasyczny grafitowy kolor.
Tak przebiegała nasza rozmowa.
Ja- A coś takiego ? (opowiadając jaki to ten garnitur jest wspaniały)
Kobieta- Chyba zbyt poważny jak dla mojego syna.
Ja- Dlaczego? Kolor może i klasyczny ale dzięki takim dodatkom jak koszule ..ble ble ...Zresztą ja sam taki mam i jak odpowiednio się dopasuje dodatki robi wrażenie.
Kobieta- Proszę Pana, ile pan ma lat ?
Ja – 26
Kobieta- No własnie, mój syn 17. To chyba jest różnica ?!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...