Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 28 maja 2017

Jeden ruch cz1

Jego szkliste oczy mówiły wszystko, a wręcz pytały ... czy może?

       
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     "Nadeszła nowa pora roku.

Być może nasze błędy kształtują przeznaczenie. Czym było by życie bez nich?. Może przez omylność nigdy byśmy nie kochali (...) Pory roku się zmieniają i podobnie miasta. Ludzie przychodzą i odchodzą. Pocieszające, że Ci których kochasz na zawsze pozostają w sercu."
Carrie Bradshaw -SEX W WIELKIM MIEŚCIE 


      To był początek maja. Miesiąc jak każdy inny, następujący jeden po drugim. Miałem wrażenie, że od pewnego czasu to tylko te miesiące się zmieniały. Marzec, kwiecień, a teraz maj. No tak, a razem z nową porą roku otoczenie nabierało też innych barw.
U nas też jakby wszystko po staremu. Wspólne śniadania, wieczory, a jednak jakby inaczej.
W milczeniu, w zapatrzeniu, każdy w swoim świecie.

      Pomimo tego, że dopiero co miałem tydzień urlopu,  postanowiłem dobrać jeszcze kilka dni.
Przyda mi się, pomyślałem. Mam książkę do przeczytania (W. Myśliwski OSTATNIE ROZDANIE), no i potrzebowałem czasu by zregenerować siły.

     Wybrałem się na siłownię. Przed południem, wcześniej niż zawsze. Ćwiczyłem na ławce ze sztangą, gdy spostrzegłem, że chłopak, który przechodził obok mnie wodził po mnie wzrokiem. Niezbyt wysoki, może nawet niższy niż ja. Szatyn, szczupły, przystojny. Odwzajemniłem spojrzenie.
Tego dnia jeszcze wielokrotnie się widzieliśmy i za każdym razem nasze spojrzenia się odnajdywały na krótki czas.
Patrzył głęboko, ale wyraz twarzy miał spokojny, nie wykazujący żadnych emocji.
Natknęliśmy się na siebie jeszcze w szatni, gdy oboje szykowaliśmy się pod prysznic.
Stał naprzeciwko mnie z telefonem w ręku i przyglądał mi się. Czułem się skrępowany. Miałem już nawet zapytać o co chodzi, gdy ktoś inny wszedł do pomieszczenia. Koleś nie spuszczał ze mnie wzroku więc i ja wpatrywałem się w niego, nie ustępując speszeniu.

   Wieczorem podczas przeglądania Facebook-a, dostałem wiadomość do skrzynki "inne". Treść dziwna, a nadawca mi nieznany.
"Hey, czy zrobiłem ci coś? Patrzysz tak na mnie jakbym ci coś złego zrobił"
Nie miałem pojęcia o co chodzi. Kliknąłem w profil nadawcy i sprawa się wyjaśniła. Okazało się, że to ten szatyn z siłowni.
To chyba ja powinienem zadać to pytanie, pomyślałem
Odpisałem, że patrzę bo i on patrzy i wcale nie złowrogo.
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Można by rzec, że chłopak odpisał od razu.
Zorientowałem się, że wcale mu nie chodziło o sytuację z siłowni, tylko o to by mnie poznać.
Zatem po wyjaśnieniem sytuacji, od wiadomości do wiadomości dość płynnie przeszliśmy do zwyczajnej rozmowy, jakbyśmy się już dobrze znali.
Koleś od niedawna chodzi na siłownię. Przyznał również, że podoba mu się moja sylwetka. Zapytał czy nie mogli byśmy razem trenować.

     Z nowo poznanym kolegą umówiłem się na kolejny dzień. Muszę przyznać, że czułem się troszkę niezręcznie. W zasadzie nigdy wcześniej nie reagowałem na takie sytuacje; od czasu do czasu się zdarzały. Zaczepki przez internet, czy na ulicy.

      Nowy kolega stał z plecakiem na ramieniu, oparty o barierkę tuż przy głównym wejściu. Zauważył mnie już z oddali i uśmiechnął się.
-jestem Oskar, tak oficjalnie-podałem rękę
-a ja Marvin.
-mam pytanie. Wybacz za szczerość. Jak mnie znalazłeś na Facebook ?- musiałem o to zapytać, choć  Marvinowi było chyba niezręcznie odpowiadać, gdyż cały się zarumienił.
-spisałem twoje dane z karty z siłowni. Położyłeś ją na ławce, kiedy się przebierałeś.
-aha- sprytnie, pomyślałem i przypomniało mi się, że faktycznie stał naprzeciwko mnie z telefonem w reku.

      Miałem obawy co do tego spotkania. Owszem, dnia poprzedniego, pisząc już na luzie, wiedząc że  jesteśmy gejami, wyznaliśmy sobie, że mamy partnerów. Ja od ośmiu lat, Marvin od dziesięciu. Obawy dotyczyły tego, czy będziemy mieli o czym rozmawiać. Jak wspomniałem, sytuacja była mi obca. Obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi.

     Nim się spostrzegłem, czas treningu dobiegał końca. Oczywiście, umówiliśmy się na kolejne spotkanie w siłowni, a następnie każdy poszedł w swoją stronę.

     Młodszy o rok kolega okazał się nie tylko dobrze wyglądającym chłopakiem, ale również niezłym partnerem do rozmów. Nawet tych banalnych.

    Nim zdążyłem wejść do metra, dostałem wiadomość z podziękowaniem za dzisiejszy dzień. Pisał o swoim zadowoleniem z tego, że się poznaliśmy.
Byłem również zadowolony. Brakowało mi kogoś, z kim mógłbym w taki sposób spędzić czas. Kumpel do ćwiczeń i niezobowiązujące rozmowy.
Chociaż mieliśmy włączony tryb "przyjaciele", podczas naszego treningu przypatrywałem mu się.
W szczególności jego oczom. Duże i brązowe. Najbardziej lubię, jasne, ale te miały coś w sobie hipnotyzującego.

Następnego dnia, jak zawsze kilka minut po dziesiątej, Big wyszedł do pracy, żegnając się słowami
" OK. ja idę". Zostawił mnie przy stole ze śniadaniem.
Jeszcze przed południem wyszedłem na długi spacer z psem, zabierając książkę ze sobą. Dzień minął bardzo spokojnie, tak jak sobie zaplanowałem. W międzyczasie wymieniłem kilka wiadomości z Marvinem, który nie mógł doczekać się kolejnego spotkania.
Ja również i też tak napisałem.
Kolejny dzień, kolejny trening z nowym kolegą przebiegł podobnie jak pierwszy. Miła atmosfera, miłe pogawędki, miłe obejmowanie go spojrzeniem.
Chwilę przed tym, gdy mieliśmy się rozstać, Marvin zaproponował czy nie mogli byśmy spotkać się poza siłownią, na jakiś spacer czy kawę.
-Pewnie, że możemy. Mam do końca tygodnia wolne, może jutro ?-zaproponowałem
-ok, ale tak po południu bo do 14-tej jestem w pracy
-to do jutra, jeszcze się spiszemy.
-oki, to pa!
-pa!

Musiałem uciekać, bo zaraz miałem metro, a nie chciałem się spóźnić.
Jak zwykle, nie minęło pięć minut i dostałem wiadomość:
"Już się cieszę na nasze kolejne spotkanie"
"ja również"
Krótko odpowiedziałem, bo chciałem skupić się na książce. Intrygował mnie ten chłopak. Miałem wrażenie, że jest mną zauroczony. Każda jego wiadomość była przypieczętowana emotikonem z buziakiem. Mogło to znaczyć wszystko, ale też i nic.

      Rutyna poranka odhaczona. Śniadanie, spacer z psem. Tym razem jednak przełamana poranną wiadomością na Whats app:
"dzień dobry przyjacielu, dobrze spałeś ?"
"dzień dobry przyjacielu. Spałem dobrze, zjadłem śniadanie, byłem z psem, teraz leżę w fotelu i czytam. Co u Ciebie, jak w pracy ?"
"Spokojnie, już się cieszę z naszego spotkania. Może masz ochotę na spacer  w tym parku niedaleko siłowni? Jest piękna pogoda"- odpisał
"Pewnie, spotkajmy się przy głównym wejściu o 17-tej"

       Czekałem w umówionym miejscu kilka minut wcześniej. Pogoda faktycznie dopieszczała. Słonecznie, ale nie upalnie. Może z próżności, nie wiem, ale przed wyjściem starałem się dobrze wyglądać. Może podświadomie chciałem mu się spodobać.
Krótkie brązowe spodenki, granatowy t-shert i jak zawsze czarna skórzana opaska na lewym nadgarstku.
Szedł on. Czapeczka z daszkiem, krótkie szare spodenki i czarna koszulka.
-Witaj- zawołałem nim zdążył  podejść do mnie
-cześć- stanął i po chwili dodał-  możemy się objąć?- zapytał rozkładając ręce
-możemy- i złączyliśmy się w mocnym uścisku.

     Takie gesty nie są mi obce. Z wieloma przyjaciółmi tak się witam. Jednak Marvin w tym geście dodał coś więcej, tylko jeszcze nie wiedziałem co. Jakąś dwuznaczność.
A może to był tylko wytwór mojej wyobraźni ?

Idąc wzdłuż alejek, śmialiśmy się i rozmawialiśmy o banałach.
-Fajnie mi tak z tobą-rzekł
-mnie z tobą też. Dawno się tak z nikim dobrze nie bawiłem- odpowiedziałem
-miło mi to słyszeć. Ja również nie. A z moim chłopakiem nie układa mi się najlepiej. Nie śmiejemy się, nie żartujemy, a ostatnio odnoszę wrażenie, jakbyśmy unikali kontaktu- nagle wzięło go na wyznania. Totalna i natychmiastowa zmiana nastroju.

      Usiedliśmy na ławce. Zbliżała się godzina 18-sta. Miałem czas, on również. Siedzimy i rozmawiamy.
Wyrwani jakby z rzeczywistości. Jesteśmy my, jest opustoszały już park i cisza która wkradała się w dialog.
Oparł się o ławkę rozkładając ręce tak, że dłonią dotknął mojego ramienia. To był inny gest. Ten jeden. Odczułem w nim inność. Oparłem łokcie o kolana, podpierając dłońmi brodę. Wpatrywałem się przed siebie. Bez konkretnego punktu.
Marvin zmienił pozycję, przysunął się i wpatrywał we mnie wyczekująco.
Patrzyłem i ja.
We dwoje, w skupieni, w milczeniu, a w zamęcie myśli.
Jego szkliste oczy mówiły wszystko, a wręcz pytały ...  czy może?
Jeden mój ruch. Jeden ruch i ...



Część 2

niedziela, 21 maja 2017

Pryzmat

Ten zły

cytaty, fajne teksty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Odchodzę bo...
bo odejść chcę.
Znikam...
by móc w końcu być.
Wybaczcie mi...
gdyż w tym wszystkim rozpływam się.
Mój inny świat...
choć przeraża mnie, wolny staje się.
Odnalazłem się...
choć w nim pogubiłem się.
I tak codziennie sobie trwam...
choć uśmiech na twarzy już zgasł.
Przeskoczyć mur...
czy odwagę mam?
Ja jestem "ja".
Rozrywam się, by choć kawałek swego świata mieć.

Szukam ramion, by podeprzeć się...
one uginają pode mną się.
Rzucony na morską toń,
porwany przez sztorm własnych złych dni.
Dryfuje jak nic,
a jestem kimś.


czwartek, 11 maja 2017

To tylko seks

Wierość ?

 
monogamia, gej blog, gej fotki,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


 
    Sobotnie popołudnie spędziłem przed telewizorem oglądając SEX W WIELKIM MIEŚCIE.
HA! ile razy już ten serial widziałem ? Sam nie jestem w stanie tego policzyć. Oglądam, bo zawsze mi poprawia nastrój, a po drugie mam go w wersji niemieckojęzycznej więc to też forma nauki.
    Bohaterki wybrały się do klubu gejowskiego.

Miranda -dlaczego hetero nie mają takich ciał?
Carrie -geje mogą uprawiać sex w siłowni, gdyby hetero mieli taką możliwość też by ćwiczyli
Samanhta -bzykałam się w siłowni
Carrie -Samantha stara się zmotywować facetów

     Sam jestem zaskoczony, ilu gejów spotykam na siłowni. Wszyscy raczej tylko zerkają na siebie. Raz mi się zdarzyła sytuacja, w której kompletnie mi obcy koleś zapytał, czy idę pod prysznic.
Nawiązałem też kilka znajomości. Jedną  nich jest starszy o rok Zahir, z którym od czasu do czasu spotykamy się poza siłownią.
Zahir od roku jest singlem. Jego czteroletni związek rozpadł się z powodu zazdrości.
Przynajmniej tak powiedział. Czyjej ? Nie wiem.
Zahir - nie wierzę w monogamię. Przecież jesteśmy gejami. Nie wierzę w to, że ktoś może być wierny od początku do końca - mówił zajadając się smażonym makaronem z warzywami.
Ja- serio tak myślisz? -zadałem banalne pytanie, dając sobie tak naprawdę czas do namysłu. Czy któryś z nas (mam namyśli Biga i mnie) skręci w innym kierunku z jedną ze swoich znajomości?
Jesteśmy już długi czas ze sobą, ale każdy z nas ma też swoich znajomych. Staramy się nie przytłaczać siebie swoim towarzystwem. Owszem spędzamy ze sobą czas, ale spędzamy go również osobno.

    Któż  z nas nie lubi być adorowany lub adorować kogoś? Flirtować, rozmawiać, bawić się towarzystwem? Chodź od tej gry jest już cienka granica do zdrady.
Ale czymże znowu jest zdrada ?
Czy monogamia, wierność, stałość  nie jest zwykłym wymysłem człowieka narzuconym przez kulturę, prawo czy religię ?
Ciekawy artykuł zaprezentowała WYBORCZA.PL -Monogamia leży w ludzkiej naturze?, nic bardziej mylnego,  w oparciu o pisma "Science" oraz "Pnas".
Tą samą tezę wysunęliśmy z Olą.

Ola - monogamia nieszczególnie leży w naturze ludzkiej. Tej pierwotnej. Lubimy ją, szanujemy ją, ponieważ żeruje na poczuciu własności. Daje nam iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. Ale też jest prostą konsekwencja zazdrości. Zaś zazdrość dużo bardziej leży w ludzkiej naturze niż wierność. Jak się tak zastanowić... być może zazdrość wymyśliła sobie wierność jako narzędzie kontroli partnera (bo mój) Tyle moje teorii. A w praktyce to wiemy jak jest.
Nie twierdzę, że się nie da. Jasne, że się da i ludziom się często udaje, ale zawsze na jakimś etapie jest to batalia z naturą.
Coś jak występ lwa w cyrku. Wytresowany zrobi to, czego od niego oczekujesz, ale raz na czas zdarza mu się powarkiwać i kręcić łbem. No bo to ciągła walka.

      Tak szczerze, ile razy widząc fajnego faceta nie pomyślimy sobie "ah.. ależ bym go zerżnął" , czy też " ale ma zajebisty tyłek".
Myślę, że wiele razy, i odnoszę wrażenie, że gdyby nie nasz instynkt samozachowawczy oraz ograniczenia społeczne, czy też troska o uczucia partnera, chcielibyśmy fantazję przenieść w rzeczywistość.

   Po całym dniu rozmyślania o monogamii wybrałem się na spacer do parku. Minęła mnie para staruszków trzymających się za ręce. Uroczy widok. Na pewno się kochają, ale czy to świadczy o ich monogamii ?

"Bo też długo można z takim ślubnym ? Rok, dwa i dosyć wierności. Na szczęście świat odrzucił te wszystkie przesądy, nawyki, przyzwyczajenia. Na dłuższy związek już człowieka dzisiaj nie stać. Każdy za czymś goni, do czegoś się wspina, to z kimś drugim jak z kulą u nogi. Mówić się już nie chce, a tu trzeba. Nie ma o czym, a tu trzeba. Zdarzają się, nie powiem, małżeństwa do śmierci. Ale to już zabytki. Niedługo będzie się do takich wycieczki prowadzić, jak do zamków, katedr, muzeów. "
Wiesław Myśliwski- "Traktat o łuskaniu fasoli"



niedziela, 30 kwietnia 2017

KOCHAJ SIEBIE !!!

Ukryj siebie za maską

gejowski blog, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Któż z nas nie marzy o tym aby żyć w zgodzie ze sobą?
Móc być tym, kim się jest, czuć to co się czuje?


     Jakiś czas temu oglądałem fragment wywiadu w programie DZIEŃ DOBRY TVN (link do filmu), którego tematem przewodnim był homoseksualizm. Do studia zaproszono matki, których dzieci są tej orientacji.
Padło pytanie prowadzących jak poradzić sobie w sytuacji, gdy syn jest gejem albo córka lesbijka ?
Bardzo podobała mi się odpowiedź kobiety, która przyznała wprost, że taka informacji to najczęściej kubeł zimnej wody dla rodziców, burzący marzenia o tym kim w wyobraźni, planach mieli zostać ich dzieci.

    Wayne W. Dyer w książce pt. POKOCHAJ SIEBIE napisał " Ty masz zdecydować i stać się takim, jakim sam chcesz być, albo będziesz takim, jakim inni chcieliby cię widzieć". Natomiast Alina Wajda w książce PYTANIA DO ŻYCIA akceptacje siebie opisała następująco "Każdy ma prawo do bycia szczęśliwym na swoim poziomie rozumienia rzeczywistości".

     Wiem, że wielu z nas boi się opinii rodziców. Ten strach jest najczęstszą przyczyną do tego by "nie wychodzić z szafy" i żyć według planu narzuconego nam przez środowisko.
Rodzice, czy bliscy oczekują od nas że będziemy mieli rodziny, dzieci, takie czy inne wykształcenie oraz pracę. Nie zapominajmy, że jesteśmy istotami żywymi. Mamy swoje pragnienia i cele w życiu. Nasi rodzice też je mieli. Czy jeśli rodzić powie, że jest zawiedziony, czy nie może pogodzić się z tym, że syn zamiast żony i dwójki dzieci będzie miał partnera i psa, czy w takim układzie "my" możemy powiedzieć o swoich oczekiwaniach- chciałem dwóch braci a nie jednego. Chciałem abyście zarabiali więcej pieniędzy itd.?
Chodzi mi o przedstawienie absurdu oczekiwania, zawiedzenia tym, że jesteśmy homoseksualni, na co wpływu przecież nie mamy.
   Każdemu z nas dano życie i każdemu z nas powinna być dana wolna wola wyboru drogi oraz szczęścia.
Nie musimy stosować się do oczekiwań innych.  No chyba, że kogoś interesuje życie w zakłamaniu i uciszeniu swojego "ja" wołającego o bycie szczęśliwym, o byciu sobą, tylko po tym by "nie ranić" innych. Stać się męczennikiem, zrezygnować z własnego szczęścia, życia dla spełnienia oczekiwań bliskich.
Bo co ? Bo nas nie będą kochać ?
Jeśli nie kochają ciebie takim jakim jesteś, to nie kochają cię wcale.

Akceptują postać wykreowaną, nie ciebie!

    Warto wiedzieć, że nasza postawa jest w tym wszystkim bardzo ważna. Na ile dajemy sobą manipulować a na ile ograniczamy innym taką możliwość.
Książka  W.W.Dyer'a jest dobrą pozycją dla tych, którzy chcą w życiu stanąć na własnych nogach. Iść swoją  ścieżką i dokonywać indywidualnych wyborów, cieszyć się własnym sukcesem jak i też brać odpowiedzialność za popełnione błędy.

     Być sobą i żyć w zgodzie ze sobą to wielka sztuka, tym bardziej że żyjemy w społeczeństwie, które lubi nam narzuć swój sposób  myślenia.

     Jeśli już jesteśmy wyautowani jako osoby homoseksualne, to znowu często można usłyszeć, że społeczeństwo (nasze środowisko) nas akceptuje, aczkolwiek  mamy narzucone by nie afiszować się ze swoją orientacją. Oczekują od nas by raczej stać z tyłu.
"Dobrze by było, aby w Polsce ludzie, którzy mają inną orientację niż heteroseksualna, nie musieli sie tego wstydzić, co nie znaczy, że muszą się z tym obnosić" To cytat z wypowiedzi Ryszarda Petru lidera partii NOWOCZESNA. (link do artykułu)
Co oznacza słowo "obnosić się "?
     Pomimo akceptacji okazuje się, że jest nam narzucona aczkolwiek nie sprecyzowana forma zachowania. Wolno nam być, istnieć, ale to tylko tyle!

     Ukryj siebie, za maską. Stwórz siebie na nowo dla społeczeństwa, by ono mogło żyć spokojnie.
NIE!, to jest bzdura. Bądź dumny z tego kim i jaki jesteś (oczywiście nie mam namyśli zachowań wulgarnych, czy też odchodzących od norma porządku społecznego) Masz pełne prawo jak każdy inny do tego by właśnie być sobą. Żyć według swojego planu i swoich wyobrażeń.
Masz pełne prawo do bycia szczęśliwym.
Jeśli komuś przeszkadza to jaki jesteś, to już nie twoje zmartwienie.


"Zaśpiewaj własną piosenkę o szczęściu, tak jak ci się podoba, nie przejmując się tym jak powinna ona brzmieć"
(W.W.Dyer-POKOCHAJ SIEBIE)


niedziela, 23 kwietnia 2017

Singlem być!

Zabawa w szukanego

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

     Będąc w kuchni przy stole jadalnym, oglądając czwartą serię SEX W WIELKIM MIEŚCIE o rozterkach sercowych Carrie, której Aidan nie chciał dać kolejnej szansy, zastanawiałem się jakby to było, gdyby go nie było.  Mam na myśli mojego chłopaka- Biga. Co by było gdybyśmy już nie byli razem ?

- Oski, ty nie możesz być sam. Ty byś już nie potrafił. Jesteś osiem lat w związku... no weź- powiedziała mi Ola przy rozmowie telefonicznej- A  po drugie -dodała- chyba każdy w twoim mieście wie, że masz faceta. "Hej jestem Oskar i mam chłopaka" czy nie tak przedstawiasz się  innym gejom, którzy posyłają ci tęczowe uśmiechy?
No cóż, zaprzeczyć nie mogłem. Nawet kiedy wychodzę z Januszem do klubu, i pytają go o mnie, mówi tą samą regułkę "To jest Oskar, i ma chłopaka".
Więc jestem już spalony ?

     Osiem lat to faktycznie kawałek czasu, a ja już nie jestem dwudziestolatkiem.
Czy odnalazłbym się w tym internetowym świecie randek?
Pomyślałem, aby o to zapytać Roberta. Jest singlem, który obecnie nie ma w planach stabilizacji.
- Oskar, coś się stało ? Jak to singel ?
- Wszystko jest w porządku, pytam tylko teoretycznie. Jakby to było, gdyby było.
- Aha... to dobrze, bo wiesz już się bałem, że między wami coś się zepsuło. Tyle czasu jesteście już ze sobą, szkoda by było.

    Następnego dnia wieczorem Robert wpadł do mnie z butelką polskiej czystej, zalogował się na moim komputerze na swój profil GAY ROMEO.
- Chcesz teraz czatować z kolesiami ?-zapytałem
- Nie, loguje się dla ciebie
- Jak to ?
- Sprawdzimy chłopaków, którzy mogliby ci się spodobać.

      Pomysł wydawał mi się dziwny, aczkolwiek w kontekście ostatniej rozmowy, w pełni uzasadniony.
- Ok, wiek, wzrost, budowa ciała i miejsce zamieszkania ?
- Wow... może skupmy się na wieku. Wpisz do trzydziestki.

      Robert ustawił parametry i na monitorze pojawiły się dziesiątki, czy nawet setki twarzy.
Każdy z nich miał określone oczekiwania. Związek, przyjaźń, randki czy seks spotkania.
- Ej...ten jest zajebisty, i ten z tym shakerem przy twarzy jest też fajny. Robert! ten koleś ma zdjęcie na moim cmentarzu!
- A co ty nekrofil ? - parsknął
- Nie! ale codziennie tamtędy przechodzę. Dobra popatrzmy dalej.

     Wydawać by się mogło, że lista chłopaków nie miała końca. Co jeden to przystojniejszy i bardziej rozebrany (albo paradoksy w stylu, na profilowym dupa zamiast twarzy i opis "szukam związku")
- Ten jest niezły- jęknął Robert
- Nooo... kliknij w niego - odpowiedziałem zaciekawiony, a on spełnił moją prośbę
- Fajny byczek. Spójrz na to ciało
- Nie, do niego bym nawet nie napisał.
-Jaja sobie robisz ?
- Nie, jest za przystojny
- Nie rozumie, wyjaśnij - powiedział po chwili milczenia.
- Ej...on jest zarąbisty, zwyczajnie nie miałbym szans.
- Pierdolisz.

       Po kilkunastu minutach siedzenia przy komputerze, przy każdym kolejnym profilu byłem coraz bardziej zniechęcony i znużony zabawą w szukanego.
Czegoś mi w nich wszystkich brakowało.
Za szczupły, za gruby, za niski, za młody... za mało taki jak Big ?

Czy po latach wspólnego życia, można uniknąć takich porównań ?
Czy w ogóle można ich uniknąć ?

    Wziąłem telefon do ręki i napisałem wiadomość do Oli "Masz rację, wypadłem z obiegu".


czwartek, 6 kwietnia 2017

Na innej ławce w tym samym parku

Nie mogę się doczekać...

gej opowiadania, lubimy czytać , fajne cyaty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



...kiedy wreszcie pójdę do nieba.
To była niedziela. Piękna słoneczna pogoda. Nie mogłem darować sobie, by nie pójść do parku z książką no i psem.
W owym parku mam kilka ulubionych miejsc, gdzie siedzę, czytam, odpoczywam.
Otworzyłem książkę na miejscu wczepionej zakładki i  brnąłem dalej w lekturze "Nie mogę się doczekać..."FANNIE FLAGG.
Elner, starsza pani jest w niebie i rozmawia z NAJWYŻSZĄ ISTOTĄ, tak  przynajmniej wskazuje tabliczka na biurku.
Jak owa istota tłumaczy napis na tabliczce ?
"(...)Niektórzy po prostu lubią oglądać podobne drobiazgi, dzięki temu czują się lepiej.(...)Proszę spojrzeć... BÓG OJCIEC... BUDDA. A tu MAHOMET".

     Zabawna, lekka opowieść o perypetiach starszej kobiety. W barwny sposób pokazuje nam co jest wartością w życiu i o co w nim chodzi, na podstawie autorki książki.
"Przez długie lata każdy się zastanawia, o co chodzi w życiu, a chodzi po prostu o to, żeby się nim cieszyć.(...) wystarczy więc tylko siedzieć i dobrze się bawić.(...)Problem polega na tym, że większość ludzi myśli, że kieruje kolejką, i tak bardzo stara się przejąć kontrolę, że traci wszystkie zabawne momenty."
     Jak łatwo jest to powiedzieć, a jak miło się to czyta gdyby jeszcze podobnie było podczas wprowadzenia tego w obrót.
Stąd też, staram się brać z wolnego czasu ile mogę. Są chwile kiedy chcę nie reagować na dzwoniący telefon, nie spoglądać na zegarek, być tu i teraz. Gdyż to jest jedyna rzecz, którą obecnie mamy. Przeszłości już nie ma a przyszłość jest nie znana, i nie wiadomo czy nam dana.
    Choć było to przedpołudnie, byłem zmęczony. Wprawdzie starałem się o tym nie myśleć, a bardziej skupić na chwili, to jednak natura wzięła górę. Zasnąłem na ławce.
       Na szczęście dookoła mnie były wysokie krzewy więc nikt mnie raczej nie widział. Drzemka nie trwałą długo może kilka minut, ale sam fakt.
Po ocknięciu się, stwierdziłem, że czas do domu. Po drodze rozmawiając z Robertem o penisach, randkach, oraz problemach samej egzystencji. Zbierałem kwiaty i liście, wkładając je pomiędzy strony książki. Taki mój wieloletni fetysz zbierania "oznak pór roku".

         Urlop, potrzebuję więcej wolnego,weekend to za mało. Urlop mam zorganizowany, tuż przed Świętami Wielkanocnymi. Odwiedzi mnie Mama i moja sześcioletnia bratanica. Niewymownie się ciesze bo stęskniłem się już. Mam już po części opracowany plan zajęć. Szczególnie pod uwagę biorę atrakcje dla bratanicy. Jednakże pewna myśl nie daje mi spokoju. Na moja bratanicę mówimy "Szatan". Miła słodka, gaduła i wszędzie jej pełno.
         Bycie dobrym wujkiem kilka godzin będąc w odwiedzinach to lekka różnica niż spędzenie tygodnia 24 gdz. na dobę. Czy ja sobie odpocznę hmm... może tylko wtedy ... kiedy wreszcie pójdę do nieba


Podobne teksty:
NA ŁAWCE W PARKU -link
NA TEJ SAMEJ ŁAWCE W PARKU CO OSTATNIO -link


czwartek, 30 marca 2017

Czas

Wyznania

czas, ksiązki gej fotki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



SOBOTA
- Kurwa! -usłyszałem głośne warknięcie w telefonie na powitanie - jak ja do Was nie zadzwonię to wy się nie ruszycie! Rozumiem, gromadka dzieci, pies, ogród przed domem, praca, ale zwykłe "co tam u Ciebie, żyjesz jeszcze ?" nie zajęło by zbyt wiele czasu.
- Cześć Elu -odpowiedziałem.
- A co ty tak dyszysz? yyy... Oskar co ty tak sapiesz? Czy ja Ci przeszkodziłam w czymś ?
- Jestem na siłowni, właśnie kończyłem trening.
- Aha ... ja własnie czekam na trenera. Wiesz po Świętach jadę na kilka dni do Amsterdamu.
- ŁoŁ... fajnie z kim ? - siadam na materacu przerywając rozciąganie.
- Jadę się seksić. Musze odpocząć - odpowiedziała, omijając moje pytanie o towarzysza.
-  Tak z każdym kogo tam spotkasz?- zaśmiałem się.
-Musze odpocząć, a wyjazd dobrze mi zrobi. Wiesz to się nie wymydli. Nie jadę sama, opowiem Ci po powrocie.

NIEDZIELA
      Ostatnich kilka dni, a może nawet i ze dwa trzy tygodnie byłem jak by troszkę w innym świecie.
Awaria komputera uniemożliwiła mi kontakt ze światem wirtualnym, a więc też i z blogiem.
      Na szczęście na półce z książkami miałem jeszcze kilka pozycji do przeczytania.
Matthew Quick WSZYSTKO TO CO WYJĄTKOWE,
Wiesław Myśliwski OSTATNIE ROZDANIE,
Eric-Emmanuel Schmitt OSKAR UND DIE DAME IN ROSA
Fannie Flagg- NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KIEDY WRESZCIE PÓJDĘ DO NIEBA
Wayne W. Dyer POKOCHAJ SIEBIE
Uciekłem więc do książek. Wybrałem trzy ostatnie pozycje.
Pogoda u nas dopisuje więc już drugi raz w tym roku byłem w parku z moim pieskiem i książką delektować się wolnym czasem.
       Czas spokoju, ale biegnie nie ubłaganie. Zaraz Święta Wielkanocne, odwiedziny mojej Mamy i mojej sześcioletniej chrześnicy (już nie mogę się doczekać) następnie wakacje i znowu jesień oraz moje urodziny. Jak ja to mówię "dwudzieste siódme część 4". Pytanie, kiedy to zleciało?
Muszę się wyszaleć. Potrzebuję iść do klubu!!! Aczkolwiek ciężko nam się zgrać. Jak ja mam czas to Janusz jest zajęty, a Robert jest w delegacji.

NIEDZIELA (wieczór)
- Siema byczku! - w słuchawce słyszę wesoły głos Roberta.
- No siema ruchaczu! Co u Ciebie?
- A nic , fajnie.
- Więc jednak coś! Opowiadaj.
-  Postanowiłem się z nikim nie wiązać. Mam 30 lat, muszę się wyszumieć. Oskar kurwa! jak nie teraz to kiedy powiedz mi ? No powiedz ?
- No tak.  A co z tym kolesiem co ostatnio się spotkałeś ? (link- do opisu)
- Ten karakan ? - zaśmiałem się w głos - no pisze do mnie. Spotkam się z nim ale już mu oznajmiłem, żeby nie robił sobie nadziei.
- Serio nie chcesz już takiej stabilizacji ?
- Oskar a co ja papuga w klatce by na jednym kiju siedzieć.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...