Translate

Poznajmy się :)

poniedziałek, 24 października 2016

Fajnie być gejem

Inna melodia

rozmowy , gej rozmowy
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Ola- Piłeś kiedyś herbatę bardziej...jak by tak... no wiesz... pasywnie? -Ola miłośniczka herbaty jaśminowej. Uwielbiam te nasze rozmowy o seksie ukryte za subtelnymi metaforami.
Ja- Poczekaj bo to chyba metafora-chwila ciszy -No piłem- Wiesz ja eksperymentuję, czasem piję czasem parzę. Ostatnio wole parzyć. Wiesz ja parzę, ktoś się delektuję ale mamy przyjemność oboje.
Ola-  w sumie zazdroszczę. Dobrze mieć wybór.
Ja- możesz być dominą ?
Ola- ale to nie to samo
Ja- no tak pipią nie wyruchasz
Ola- Oski , wyznanie mojego życia. Będziesz świadkiem. Chciałabym być gejem
Ja- a czy ja Ci wspominałem, jak fajnie jest być gejem?
Ola- mówiłeś, ale stosowałam wyparcie tego faktu... teraz już nie mogę. Przegrałam życie. Nie dość, że nie gej to nie facet.
Ja- No widzisz. Fajniej być gejem niż heterykiem.
Możesz herbatę parzyć, możesz pozwolić by ci ją zaparzono. 
Wiesz o co chodzi, mogę pić drinki Cosmopolitan i oglądać SEX W WIELKIM MIEŚCIE, mogę pić piwo, powiedzą przecież to gej,mogę chodzić ubrany jak chcę i mogę w dresach zaginać na siłownię . Powiedzą to gej,a hetero ? Facet hetero nie może pić drinka Cosmopolitan, nie powinien oglądać tego serialu bo zaczną wyzywać go od ciot. Założy dres, od razu dadzą mu etykietkę "tępy Seba z blokowiska" Rozumiesz mamy jak by więcej możliwości.

Ja- Olu, gdy spotkamy się na promocji Twojej książki kupisz mi tulipany ?, ja Tobie kupie jaśmin.
Ola- tulipany?, różowe? he he he- słyszę głośny śmiech w głosowej wiadomości whatsApp-.
Ja- tak lubię- odpowiadam zdecydowanie.
Ja- Ty Olu!- podniesionym głosem-zobacz co mi się skojarzyło, wiesz czemu lubię tulipany ?
Ola- nie.
Ja- Tulipan, tuli pan,  Pan tuli, rozumiesz ?.
Ja- wiesz co Olu jeszcze zauważyłem krzywdzącego .
Ola- co?
Ja- zobacz u ans mówi się, zrobić komuś loda, możesz być w tym aktywny bądź pasywny. Ty jako kobieta również. Ale zobacz o co mi chodzi. U nas facetów określa się robienie loda, brzmi ładnie i sympatycznie, a w was kobiet ? wylizać jej patelnie - pyrchnąłem  głośnym śmiechem he he he-

(Ola, to dziewczyna,a w sumie kobieta, która pisze książkę, gdzie głównym wątkiem jest miłość dwóch gejów. Nie podrywać- Jak poznałem Olę)


     Z Robertem, moim przyjacielem dawno się nie widziałem,aczkolwiek mamy stały kontakt telefoniczny.
Ja- No i jak tam dwu tygodniowe rozstanie z Erykiem, radzisz sobie? (Eryk w sprawach "zawodowych" musiał wyjechać)
Robert- wiesz ciężko było, pierwszy dzień. Wtedy tak zastanawiałem się czy mógł bym na nowo być sam.
Ja- no i co ?
Robert- wiesz,nie przeszkadza mi fakt, że widujemy się kilka razy w tygodniu, ale nie chciałbym z nim zamieszkać. Zresztą nie tylko, że z nim ogólnie z nikim. Burzyło by to mój spokój.
Ja- wiesz, gdybym nie był z Bigem, nie wiem czy umiał by odnaleźć się w kolejnym związku. Wiesz randki, spotkania, nowi ludzi, jak najbardziej ale związek?. Szczerze w to wątpię. Aczkolwiek związek jest to coś, czego potrzebuje.
Robert- ja też muszę mieć kogoś przy sobie.Tak jak wspomniałem nie mieszkać, ale ...-nie dokończył zdania ale chyba wiemy co chciał przekazać.
Ja- wiesz co, Robert zobacz ile w naszych miłościach, w tym uczucie jest egoizmu. Czytam właśnie książkę PRZEBUDZENIE Antohnnego de Mello, i tam jest taki piękny i mądry tekst własnie o miłości i o zależności między ludzkiej- w tym momencie szybkim krokiem odchodząc od kuchenki, gdzie robiłem sobie obiad, poszedłem do sypialni. Zgarnąłem z szafki nocnej jedną z dwóch książkę, które tam były i zacząłem kartkować te strony z zaznaczonymi żółtymi karteczkami. Żółte karteczki sygnalizują interesującą zawartość na danej stronie.
Ja- Mam znalazłem-krzyknąłem- Robert jesteś?
Robert- no dawaj.
Ja- cytuję "nie ma zależności. Nie żądam, abyś uczynił mnie szczęśliwym; moje szczęście nie jest zależne od Ciebie. Jeśli mnie opuścisz, nie będę się rozczulał nad sobą, twoje towarzystwo sprawia mi wielką radość, ale mogę zatrzymywać cię kurczowo dla siebie. (...) To, co naprawdę mnie cieszy, to nie ty; to coś większego niż ty i ja. To coś - jak odkryłem-jest podobne do symfonii, jest osobliwym rodzajem orkiestry grającej jakąś melodię w twojej obecności, ale kiedy odejdziesz, orkiestra grać nie przestanie. Gdy spotkam kogoś innego, gra ona inną melodię".- w tym momencie przerywa mi Robert.
Robert- Oskar, posłuchaj.
Ja- poczekaj nie skończyłem teraz jest najlepsze ..."Gdy spotkam kogoś innego, gra ona inna melodię, również zachwycającą. A kiedy jestem są, orkiestra gra nadal. Jej repertuar jest olbrzymi, nigdy grać nie przestaje."
Widzisz ten tekst świadczy o tym, że my jesteśmy nauczeni kochać, bo to my potrzebujemy czegoś. Chociażby wspólnych nocy. To my mówimy "chce", by mnie ktoś przytulił, pocałował itd. Myślimy w kontekście posiadania osoby, która sprawiałaby nam radość.
Robert- tak ok, ale wiesz co poczekaj - Robert wydawał się nie zainteresowany cytatem i moimi mądrościami, które wywnioskowałem z lektury- Powiedz mi Oskar, myślałeś z kim chciałbyś być ? jak by z Bigem Ci się nie ułożyło ?
Ja-  wiesz co .. szczerze tak, czasami mam- Robert kolejny raz wtrąca swoje słowa-
Robert- wiesz mam radę dla Ciebie. Oskar tylko proszę nie bierz się za tych arabów, poszukaj sobie jakiegoś fajnego Niemca. Tylko tez tak nie od razu od dupy strony żeby to było.
Ja- ha ha ha wybuchłem głośny śmiechem. Robi dzięki za rady, ty to kurwa jak coś powiesz.
Ale wiesz co -po  krótkiej chwili uspokojenia się po ataku śmiechu- ostatnio jak byłem w klubie z Januszem spotkałem tego Twojego znajomego, przystojny brunet-tak na niego mówię-link-
Więc kiedy byłem w klubie -opowiadam dalej- oczywiście rozmawialiśmy ze sobą, i o dziwo zaczął mi się żalić .
Robert- żalić ?
Ja- tak żalić! Jest sam, tzn spotyka się z kimś ale jak on to powiedział, chciał by takiego chłopaka jak ja. Który jest przy nim nie tylko w nocy ale również kiedy rano się budzi, z którym by był na co dzień.
Robert- i co mu odpowiedziałeś ?
Ja- wiesz chyba palnąłem głupotę. Powiedziałem mu, że jak nie będę z Bigem to się do niego odezwę.
Robert- Ty to jesteś zajebisty. Masz chłopaka a już znalazł sobie alternatywę.



wtorek, 18 października 2016

MOTYWACJA- moja JA

Bądźmy sobą, bo wszyscy inni są już zajęci

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


-Czy byłabyś zdenerwowana, gdyby nazwał cię krzesłem?-zapytał ją ksiądz.
-Oczywiście, że nie-odparła kobieta.
Dlaczego nie?-drążył.
-Bo wiem,że nie jestem krzesłem-odpowiedziała.
-A nie wiesz, że nie jesteś dziwką ?
(R.Brett-Bóg nigdy nie mruga-zacytowany fr. pochodzi z filmu Chalk Talk)

       No właśnie, jak to jest z Tobą ? Z nami ? Ze mną ?.
Ostatnio poruszyłem temat o byciu i nie byciu szczęśliwym. Starając się uświadomić co niektórym, że to tak naprawdę zależy do nas samych.
     Czy opinia ludzi mało życzliwych wpływa na nas ?
     Czy z powodu swoich kompleksów, pochodzenia, koloru skóry, wyglądu, gustu powinniśmy czuć się gorzej od innych ?

     Próba akceptacji samego siebie, to kim się jest, tym jak się wygląda wymaga pracy i koncentracji nad sobą.
        Wiele osób czasem może z przymrużeniem oka, a być może chcąc "dogryźć" zarzuca mi samouwielbienie. Samouwielbienie tylko dlatego, że na pytanie czy ja sam się sobie podobam,  odpowiadam - tak! Tylko dlatego, że na pytanie czy siebie lubię, odpowiadam - tak.
Co w tym złego ?
         Jako młody chłopak, dorastałem w przekonaniu bycia innym. To uczucie jest bliskie chyba każdej osobie homoseksualnej, ale też tym którzy nie chcieli żyć szablonowo. Tym którzy mówili co czują, tym którzy robili to co sprawiało im przyjemność a nie to co ludzie mówią, że robić powinni, bo przecież tak robi większość.
        Wiedziałem, że nie pasuję do tych "szuflad". Czułem się przez to odtrącony. Tłumaczyłem sobie zawsze, że nie mogę być jedyny z tym problem. Być może to otoczenie, ci ludzi nie są dla mnie ? Niby dlaczego ktoś kogoś ma dyskryminować za bycie innym? Było i jest to dla mnie niezrozumiałe.

          Jak więc zmienić siebie, ale nie by wpasować się w ich "szuflady" tylko być silnym i świadomym siebie, swoich wartości człowiekiem?. 
Nie ma konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Wielu ludzi chodzi na wykłady motywacyjne, czyta książki psychologiczne, wszystko to ma im pomóc własnie w tej zmianie.  Pytanie co dalej ?. 
         Wiem sam po sobie, że po przeczytaniu książki, czy obejrzeniu dobrego filmu, miałem myśli "tak, teraz będą inny, teraz będę silniejszy, teraz to będzie mój czas".

Ale na nic te myśli. Samą myślą niczego nie zmienisz, to ruch kieruje działaniem.
Siedzeniem i zamartwianiem się, pogłębiamy tylko problem.
         Spójrzmy na siebie. Powiedzmy sobie co nam się w sobie podoba, coś zawsze jest. Jakie cechy charakteru lubimy w sobie najbardziej.

         Starajmy się je rozwijać, ukształtuj swoje pozytywne cechy. Przyjrzyjmy się swoim lękom, skąd one się biorą. Poznajmy ich problem.
         Wybór tego kim chcemy być, musi być nasz.  Pozwólmy sobie powiedzieć i uwierzyć sobie ile jesteśmy warci. Każdy z nas jest inny, niektórzy pozwalają żyć swojej naturze i są jak ludzkie arcydzieła. Inni tłumią siebie, bojąc się świadomość swojej indywidualność, tacy przegrywają życie. Żyją nie swoim życiem.

      Mówiąc o tym, że każdy ma wybór tego jakim chcę być, nie mam na myśli efektu "maski". Nie ma sensu grania kogoś kim się nie jest. Odkryjmy siebie. Jak napisała Alina Wajda w swojej książce "PYTANIA DO ŻYCIA" -"Bądźmy sobą, bo wszyscy inni są już zajęci".Tak więc budowanie swoich silnych wartości na mocnym gruncie ma szanse na rozwój w przyszłości, tak by przy lekkim "podmuch" nasz domek, czyli "my" nie uległ zniszczeniu. 

     Moim problemem była przeszłość. Często tu na blogu opisywałem ten syndrom nadając mu nazwę "mały chłopiec".
W niektóry relacjach międzyludzkich budził się we mnie ten "chłopiec", co powodowało lęki, obawy strach, czy zaniżanie samooceny. Ale przecież w kontakcie z drugą osobą, nie wiemy z jakimi lękami, słabościami boryka się dana osoba, pomimo że wygląda na odważną, może tylko grać. Ta osoba również nie wie czy my mamy jakiś problem. Więc czasem warto się zastanowić czy powinniśmy  pozwalać sobie na to by nasze słabości, myśli, kompleksy nami kierowały, czy wychodziły na zewnątrz tym bardziej jeśli są one efektem przeszłości?.
     Przeszłość to coś co już było. Z przeszłości możemy wyciągać jedynie wnioski z tego co przeżyliśmy. Żyjmy w teraźniejszości, tylko tak uda nam się budować szczęśliwą i stabilną przyszłość.

         Każde zmiany w życiu, czy dotyczą one  zmian osobowości, czy zmiany naszego wyglądu,  są zależne od nas samych. Pamiętajmy jednak o tym, że książek nie ocenia się po okładce, smaku czekolady nie poznamy po jej opakowaniu. Nasz wygląd, dążenie do super ideału modela z okładki jest również próżny. Dbajmy o siebie, wygląd estetyczny, owszem ale to co mamy, to kim jesteśmy jest wartościowe. Fajnie gdy możemy nie tylko na siebie patrzeć ale też, a może i przede wszystkim ze sobą porozmawiać....



Motywacja. Lubisz być nieszczęśliwy ?-> link



sobota, 8 października 2016

Motywacja. Lubisz być nieszczęśliwy ?

Ocknąłem się....

tekst motywujący
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
       

         No i mamy październik. Piękna złota jesień bardzo szybko przybrała zimną ponurą aurę.
Ostatni weekend, z powodu przeziębienia spędziłem w domu. Siedząc w moim ulubionym fotelu, pijąc czarną herbatę z cytryną i cukrem na zmianę czytając blogi czy książki (tak do tego doszło, że czytam dwie naraz, tzn. na zmianę).

         O tym, że wielu młodych chłopaków ma problemy z akceptowaniem swojej orientacji, czy też otoczenie nie sprzyja temu by mogli dokonać Comming Out-u, to wiemy od dawna.
Każdy z nas ma swoje doświadczenia mniej lub bardziej traumatyczne.
Jestem jednak zaskoczony skalą tego zjawiska. Skalą tego ilu młodych ludzi ma problemy z normalnym funkcjonowaniem. Na blogach nastoletnich gejów co drugi wpis, mówi o tym jak im źle, nie dobrze, jak nikt ich nie rozumie, że życie nie ma sensu, nikt ich nie pokocha, są  lub zawsze będą sami.
      Samotność, boli. Wiem. Znam to uczucie, pomimo siedmioletniego związku. Pragnienie bliskości, czułości zrozumienia czy też zwykłego towarzystwa odczuwa chyba każdy z nas.
Nie chciałbym generalizować, aczkolwiek mam wrażenie, że niektórzy z tymi syndromami, jak by się zaprzyjaźnili, bo już nawet nie mówię, że tylko oswoili. Mam wrażenie, że czują się dobrze, gdyż  mogąc użalać się nad sobą i swoim losem.

Bardzo możliwie, że to co napisałem i jeszcze zamierzam napisać, ktoś uzna za wymądrzanie się faceta, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy. Tak nie jest. Chcę się z Wami podzielić czymś, przez co sam przechodzę. Zwrócicie uwagę na moje przemyślenia.

      Jak już wspomniałem wielu  tych chłopaków, na sowich blogach napisało, że są nieszczęśliwi, z powodu braku miłości, zrozumienia.
Też tak czułem. Też przechodziłem przez taką fazę budowania szczęścia...nazwijmy to ... nie na swoim "gruncie osobowym". Mam na myśli, że wydawało mi się, że osiągnę równowagę i szczęście wtedy, gdy się zakocham, ktoś mnie pokocha.  Wtedy gdy los mi coś da. W moim przypadku był to oczekiwany partner, przyjaciele ze wspólnymi pasjami. Będę szczęśliwy jeśli ...

      Oczekiwanie. To najlepsze słowo by opisać ten błąd. Oczekujemy, że ktoś albo coś  się pojawi a nasze problemy- wraz z pojawieniem się kogoś czy tego czegoś  znikną. Mówiąc w prost, będziemy szczęśliwy, gdy coś dostaniemy.

      Poza tym, lubimy być nieszczęśliwi, bo tacy ludzi wzbudzają zainteresowanie.Zawsze ktoś powie miłe słowa, powie, że w razie potrzeby jestem do dyspozycji. Pocieszają nas a my jesteśmy zauważeni.

    Wielokrotnie użalałem się nad sobą. Można o tym przeczytać na moim blogu w starszych wpisach. Dziś tak nie chcę. Od dłuższego czasu pracuję nad tym, by to zmienić.

     Jeśli czegoś chcemy, musi to wychodzić od nas samych. Musimy nauczyć się zwracać uwagę na rzeczy pozytywne, a nie na te, które nas dołują i sprawiają, że się źle czujemy. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż mamy jakby... wrodzoną naturę przewidywania najgorszego. A tak naprawdę, nie wiemy co nam przyniesie przyszłość. Szansę są podzielone zawsze 50 na 50. Możesz płakać, że jesteś sam i na pewno będziesz, a możesz z uśmiechem na twarzy iść przez życie z myślą: " Ok,dziś jestem sam, fajnie! Ale nikt nie wie, co się stanie za chwilę, więc uśmiecham się, żyję i czekam na piękne momenty. To jest nasz wybór: być albo nie być szczęśliwym. Bycie, albo nie bycie szczęśliwym wymaga od nas  tyle samo pracy.

     Ostatnio miałem taką zabawną sytuację. Festyn na mojej ulicy. Byłem z kilkoma przyjaciółmi. Atmosfera przesympatyczna. Podszedłem do baru po piwo. Stałem w kolejce. Obok mnie dziewczyna i jej przyjaciel gej (było widać,że gej) śmieją się, żartują z kelnerką, a ja z boku się temu przyglądam. Nagle ten koleś spojrzał w moją stronę i zrobił mocny, wymuszony uśmiech, używając do tego chyba wszystkich mięśni twarzy. Nie przypuszczałem, że to może być skierowane do mnie, bo w końcu się nie znamy. Rozejrzałem się dookoła, nikogo oprócz nas nie było. Staję i czekam dalej, koleś nie ustępuje, kolejna mina. Czułem się już lekko skrępowany. I nagle on patrzy na mnie i mówi "Hej, może byś się uśmiechnął?". Ocknąłem się.... a wiecie dlaczego? Bo gdy słyszałem ich rozmowę z kelnerką, ich śmiechy, wydawało mi się, że na twarzy mam wymalowany  radosny uśmiech.
        Chodzi mi o to, że jeśli szukamy ludzi pogodny, radosnych, to i my powinniśmy tacy być.
Działamy jak magnes. Nasze myśli przyciągają takie sytuacje jakie mamy w głowach. "Jesteś tym, o czym myślisz przez cały dzień"*.(*Regina Brett-BÓG NIGDY NIE MRUGA).

     Smutna i ponura jesień. Długie samotne wieczory. Auro nie sprzyja dobrym nastrojom,wręcz przeciwnie. Nic to. Pamiętajmy, że wszystko jest w naszych rękach. Od nas samych zależy, jakich impulsów będziemy sobie dostarczać, jakimi emocjami będziemy się karmić.



środa, 28 września 2016

Ponad podziałami

Hejt

gej, pedał, gej blog, Oskar blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

   

    Fundacja ŻYCIE I RODZINA zorganizowała za zgodą Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach wystawę pt."STOP DEWIACJI".
Plakaty  z hasłami, które szkalują homoseksualistów. Plakaty, na który znajdują się hasła typu "HOMOSEKSUALIZM  POWAŻNIE SZKODZI ŻYCIU I ZDROWIU" oraz wiele innych, kłamliwych informacji, które według nich mają na celu uświadomić społeczeństwo, a jednocześnie promować ŻYCIE RODZINNE.
     Kielce to nie jedyne miasto, w który zostały zamieszczone takie plakaty, na stronie fundacji ŻYCIE I RODZINA,możemy zobaczyć całą galerię z innych miast i miejscowości.
Ciekawy artykuł polecam na Onet.pl

     Rozumiem i szanuję fundację, które promują wartości, rodziny, kultury. Rozumiem i szanują ponieważ są to wartości stałe,mocne fundamenty, nie rozumie jednak dlaczego robią to szykanując inne grupy społeczne?.
Czy brakuje Wam, argumentów, siły, wiary w to co robicie by zwyczajnie promować rodzinę nie plując na innych?.
Jak już wspomniałem wcześniej w jednym z postów "człowiek, człowiekowi obcy", nikt nie zburzy, nikt nie zachwieje fundamentem modelu Twojej rodziny jak Ty sam. 
     Ty sam odpowiadasz za to jak wychowasz swoje potomstwo. Twoje czyny, twoje zachowanie będą na oczach Twoich dzieci.
Podobnie jest z wartościami religijnymi. 
Wiele osób, tzw. hejt-erów, w internecie piszą obraźliwe komentarze w stosunku do osób homo, często agresywne , przy okazji cytując biblię.
Kolejną ofiarą takich działań stał się Jakub, młody chłopak, który na swoim kanale YT, wstawił filmik o makijażu dla chłopaka do szkoły(link).
      Rozumiem, że postać tego chłopaka, a w sumie to co zrobił, może budzić kontrowersję. 
Sam uważam, że facet nie powinien się malować, to moje zdanie. Jestem gejem , więc lubię facetów, gdyby było inaczej był bym lesbijką. Takie moje żartobliwe zdanie.Można sobie zażartować z kogoś, nabrać dystansu,ale są granice dobrego smaku i granice pomiędzy żartem a agresją słowną.
Przecież chłopak nikomu nie wyrządza krzywdy,ma swoich odbiorców.
Komentarz, konstruktywna krytyka, ale pisanie i życzenie komuś śmierci, wspominanie o tym, że takich jak on, czy ogólnie gejów powinno się kamieniować, czy to już nie za dużo ?.
W takich sytuacjach trzeba zdać sobie sprawę, że on też ma uczucia, rodzinę , przyjaciół, tak jak i Ty, który piszesz te teksty. Czy naprawdę jest Ci obojętna krzywda innego człowieka ?

      Najbardziej oburza mnie, gdy ktoś życzy "nam" śmierci, a następnie cytuje biblię, czy też słynne hasło "Bóg stworzył mężczyznę i kobietę by mieli potomstwo". Czy to nie hipokryzja?
      W jednym zdaniu mówić o swojej religii i wartościach jakie niesie (np. szanuj bliźniego swego jak siebie samego) a w drugim zdaniu , życzyć komuś śmierci, tylko dlatego, że nie sami nie potrafimy zrozumieć jego osoby, zaakceptować, że wszyscy jesteśmy różni, a wedle jego religii wszyscy pochodzimy od tego samego Boga. Bóg też stworzył i mnie -geja-na wzór i podobieństwo ?!.
To już zostało pominięte, mniej ważne ?
Piękne słowa, podsumowujące to co napisałem powyżej powiedział Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon.
"Wszystkich, którzy wykorzystują argumenty religijne, aby odmówić praw człowieka osobom LGBT pytam: co zyskujecie, odbierając innym równe prawa?. Czy wasza religia jest tak słaba, że musicie innych pozbawiać ludzi fundamentalnych praw człowieka ?".

      Jak bardzo ograniczony musi być dany człowiek, jak bardzo brak mu wiary w siebie, że ma czas , i czerpie korzyści z prześladowania innych , słabszych z pozoru.
Jak chory musi być  umysł, bądź też jak bardzo skrzywdzony musi być to osoba, by życzyć drugiemu śmierci. Ofiarą takich ataków był kilkunastoletni Dominik (link).

     Strach, agresja w stosunku do osób homoseksualnych, wynika zwyczajnie z braku wiedzy na ten temat. Faktem jest, że, media, tak jak i fundacje, o której wspomniałem na początku zakłamują, manipulują ludźmi odbierając im możliwość poznania prawdy.
    Prawda jest taka, że osoby hejt-ujące w sposób agresywny najczęściej sami mają problemy z akceptacją siebie. Często czują się nie akceptowani przez społeczeństwo, otoczenie. 
     Zdarza się również, że aktywni homofoby mają sami skłonności homoseksualne. Świetnie ten problem ukazuje film pt' BRATERSTWO", w reżyserii Nicolo Donata. Film przedstawia grupę neonazistów. W ostateczności pomiędzy dwójką chłopaków właśnie z tej grupy  rodzi się uczucie.
    Strach przed tym kim są, strach przed oceną otoczenia, może powodować, że będą chcieli ukryć swoją homoseksualną tożsamość przed innymi, ale też starać się ją "wypchnąć" z siebie. 
Bez skutecznie,homoseksualizm, to nie nawyk, to nie moda, to ludzka natura, sprawa genetyczna.
Ludzie tego pokroju chcą pokazać swoją siłę atakując słabszego,mylne jakże to działanie ale tak jest. Prawdą natomiast jest fakt, że tylko silny człowiek będzie miał na tyle siły by słabszemu pomóc.
W innym przypadku po co osoba heteroseksualna, która nie lubi osób homo wchodzi na tego typu filmy jak u Jakuba, czy na inne portale wypisując słowa pogardy ?. Czy to nie tak, że na siłę chcę pokazać to kim chciałby być ?.

Czy będziemy mówić o religii, czy też w kontekście kultur, obyczajów, stańmy czasami ponad podziałami, zauważmy w drugim człowieku po prostu człowieka.




środa, 21 września 2016

Miliony małych myśli

...nic subtelnego

gej blog, gej kluby,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


       Jestem rozbity, lekko przygnębiony a miliony myśli nie dają mi spokoju.
W ten weekend miałem sobie odpocząć.
Z soboty pamiętam tyle, że był już wieczór i razem z kolegami z pracy jechaliśmy na firmowa imprezę.
      Nie bardzo było mi to po drodze, gdyż oni o mnie nie wiedzą. Są fajni sympatyczni ale rozmowy o wizytach w burdelu są mi obce.
Było miło, zjedliśmy kolację wypiłem dwa piwa, pośmialiśmy się. Poczucie humoru to nasza wspólna cecha.
Po godzinie 22 postanowiłem się zbierać, umówiłem się z Januszem, że spotkamy się w "naszym klubie". Mieliśmy świętować jego zdane egzaminy w szkole.

     Krótkie  spodenki, biały T-shirt, i skórzana opaska na lewej ręce-gotowy, bluza z kapturem bo chłodno i w drogę.
Postanowiłem pójść na pieszo, chociaż przystanek metra mam pod nosem, spacer tez dobrze mi zrobi.
     W przeciągu trzydziestu minut byłem już na miejscu. Przed klubem stało kilka osób, w klubie jeszcze mniej. Może za wcześnie przyszedłem pomyślałem. Spojrzałem na zegarek była godzina  23.45. Postanowiłem poczekać na zewnątrz.
     Zadzwoniłem jeszcze raz do Janusza, ale nie odbierał.
Wszedłem do klubu, bluzę zostawiłem na parapecie przy wyjściu i usiadłem przy barze.
Telefon milczy, wydało mi się to podejrzane, nie ma Janusza, nie ma jego znajomych. Zamówiłem piwo i czekałem.
Z lewej strony dwóch starszych Panów, z prawej jeden starszy Pan, za barem młody kelner, kojarzę go z widzenia. Tym razem zamawiam wódkę z sokiem.
Rozglądam się dookoła i zaczęli schodzić się ludzie. Na końcu baru siedział koleś, pił piwo i spoglądał. 
Patrzył, gdy ja patrzyłem i się nie peszył, ja się peszyłem, więc starałem się nie patrzeć, a przynajmniej nie wtedy gdy on spoglądał.
Zajrzałem do telefonu a tam zero reakcji od Janusza. Wkurzyłem się, okazało się, że siedzę już godzinę i zaraz zacznie się "transvestit show ", a jego wciąż nie ma.

    Obejrzałem występ, jedna z tych występujących osób, podeszła do mnie/poznaliśmy się kiedyś podczas jednej z moich wizyt w tym klubie, a w sumie jego, teraz był nią, więc przywitaliśmy się buziakami w policzek. Krótka rozmowa i wróciła do swoich zajęć. Ja odwróciłem się w stronę baru i patrzyłem przed siebie.
Zamówiłem piwo, i rozejrzałem się dookoła. Janusza jak nie było tak nie było, był natomiast ten koleś, wciąż się patrzył.
    Tak naprawdę nie byłem dziś w nastroju, i nie miałem ochoty tu przychodzić.
Jestem w trakcie czytania 'Milion małych kawałków"  James Frey. Książka pochłonęła mnie całkowicie. Skradał mi umysł. Emocje od stanu śmiechu do płaczu targały mną przy każdej stronie,każdego dnia. Książka dla ludzi o mocnych nerwach.
     Problem alkoholowy pomimo że byłem właśnie przy barze i w dłoniach trzymałem szklankę piwa mnie nie dotyczy. Problem narkotyków również. Ale znalazłem coś ....
"Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam.Sam w rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w pokoju pełnym ludzi. Sam kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia..."
Byłem teraz sam w klubie, gdzie z minuty na minutę schodzili się nowi ludzie, ale nie Janusz.
Dopiłem piwo, a godzina wybiła punkt pierwsza.
Też jestem sam, a ostatnio jeszcze bardziej, jeśli jest to możliwe...
     Płacę rachunek i chcę wyjść, w tym momencie ktoś za plecami mówi do mnie "cześć", odwracam się , a to ten koleś, co tak mi się przyglądał,odpowiadam mu "cześć" i dodaję, że już wychodzę.
Chciałem wyjść ale on nie zważając na moje słowa, kontynuował rozmowę patrząc się mi w oczy.
Od słowa do słowa, staliśmy przy tym parapecie gdzie odłożyłem bluzę i rozmawialiśmy. Kelner przyniósł nam po piwie.
Miły chłopak, mojego wzrostu w moim wieku, i rozgadany. Zresztą i mi język się rozplatał. Przestałem nawet sprawdzać telefon czy Janusz się odezwał.
Nie spoglądam też na zegarek, było przyjemnie.
Było przyjemnie chociaż nie mogłem przezwyciężyć jego wzorku. Duże brązowe oczy, utkwiony były w moje,  już zmęczone, lekko niebieskie.
     Z potoku jego słów, obudziło mnie tylko jedno zdanie, pytanie "może pójdziemy do mojego hotelu?,jest tuż obok".
Coś mną zatrzęsło jak niespodziewany dźwięk budzika rano. To jego słowa tak na mnie zadziałały. Znowu patrzył na mnie tym wzrokiem, głęboko, nie wytrzymuje tego spojrzenia, odwracam wzrok.
Odstawiłem kufel, podziękowałem i odpowiedziałem, że muszę już iść bo rano wcześnie wstaje.
Próbował mnie zatrzymać, coś mówił, patrzył. Nie rozumiałem słów, widziałem tylko jego oczy,  duże brązowe oczy, znowu patrzył jak by chciał mnie przekonać bym został.
Uśmiechnąłem się, jak tylko życzliwie mogłem.

    Szedłem sobie ulicą, padał lekko deszcz.Napisałem do Janusza wiadomość"jestem na ciebie wkurwiony". Jak by był winien nie tylko tego, że nie przyszedł, ale całego mojego złego samopoczucia, oraz zachowania tego chłopaka.
Jestem w ciężkim nastroju od kilku dni.
Chyba nie odnalazł bym się w tym świecie gdybym nie był w związku, do końca życia był bym singlem.
Płytkość i łatwość tego świata przeraża mnie.
Wróciłem do domu, nalałem wody do wanny i położyłem się w niej pozwalając myślom odpłynąć.
    Ola, moje lekarstwo na chandrę.(więcej o Oli). My wciąż w kontakcie.
Ola-wytłumacz mi dlaczego omacujesz dziewczyny w klubach?(...) to oburzające.
Ja-wiesz...jeśli tańczę z jedną i fajnie nam się tańczy on mnie dotyka, dlaczego mam jej nie dotknąć ?
Ola-bo kurwa nie !
Ja-ale jak jej to nie przeszkadza, dzieci z tego nie będzie .
Ola-no taaaak. Jak mówiłam gej eksperymentator.

Ja-jakieś dialogi? oh...eh uhmmm, głębiej mocniej. (Pytam po tym jak Ola pochwaliła mi się, że napisała sceny miłosne w swojej książce)
Ola-jebnę Ci, jest ładnie
Ja-będzie erotycznie czy subtelnie?
Ola-chyba subtelnie... hmmm no ale coś tam  musiałam napisać sensownego, a nie "rozchylony płatek róży spoczął na jego rozpalonym paku".
ja-daj link do filmu który obejrzałaś, a nie był Twoją inspiracją 
Ola-nie... nooo bo tu nie było nic subtelnego. Jechali z koksem, że hej.


poniedziałek, 12 września 2016

Nie podrywać

Monolog

nie podrywać
Zdjęcie-źródło internet



Ola-Piszę coś, co ma w założeniu być książką. Tematyka Twoja-tak tu trafiłam i od paru godzina nad Tobą siedzę. Tylko nie pytaj dlaczego laska pisze o gejach, bo raczej nie umiem odpowiedzieć. Jakkolwiek, zgodziłbyś się czasem odpowiedzieć na jakieś pytanie ?

Zgodziłem się, założenie samej książki bardzo mi się podoba.

Ola-wkurzało mnie słuchanie, że jesteście "nieestetyczni w obrazku", a potem czytam chyba jakiś romans dla nastolatek (nie, nie jestem nastolatką) i zaczęłam się zastanawiać, jak to by można napisać, żeby pokazać, że między Wami (przeprasza za to słowo, ale nie chce mi się myśleć nad innymi) a heterykami iskrzy dokładnie w ten sam sposób. Żeby to było odczuwalne bez względu na orientację.

       Od słowa do słowa, od wiadomości do wiadomości z godzin wieczornych do porannych zbaczaliśmy z tematu książki na sprawy prywatne. Czasem poważne czasem z przymrużeniem oka.
Nawet pochwaliłem się, że również jestem na etapie pisania własne książki. Dobrze, że Ola nie zapytała się mnie od kiedy ją piszę, i ile już napisałem aczkolwiek zaoferowała pomoc.

Ja-Zanim ja napiszę swoją książkę to Tobie prawnuki będą świece palić, przepraszam ale taka prawda.
Ola-Jak Cię czytam to myślę sobie, że na każdym rogu czai Ci się okazja. No więc. bar. Zwykły sobie bar. Skąd wiesz że gej to gej i jak często zaliczasz spektakularne wpadki... albo fangę w nos ?
Ja-  O kurcze.
Ola- Mówiłam, że durne
Ja- Wcale nie durne. Kobiety mają szósty zmysł, my mamy "gej radar".
Ola- Gej radar... GPS w tyłku ?

Ola- Zieloną jaśminową herbatę lubisz ?
Ja- Piję czarną z cytryną i cukrem.
Ola- Nauczę Cię parzyć . Filtr papierowy, susz, kubek z bolesławca.

       Ola to bardzo bystra, mądra dziewczyna, w sumie kobieta, żona i matka. Właścicielka uroczego pieska, ostatnio burego kotka, spędzająca czas na swoim tarasie.
Żarty ma w moim stylu, czyli w "niezdrowym stylu". Nie dla każdego.
Przez ostatni tydzień ciągle jesteśmy w kontakcie. Big podejrzewa mnie o romanse, a ja tu na przykład toczę rozmowy z Olą, tzn. próbuję, często to mógł by być monolog z jej strony.
Ola "przeleciała" mój blog wzdłuż i wszerz.

Ja- W następnym tygodniu jadę do Paryża na kilka dni (...)
Ola- (...) skup się na winie.
Ja- Na WINIE?, wino ?
Ola- Francja, wino, stereotyp.
Ja- Widzisz, ja nawet wina nie piję.
Ola- Wiem, czytałam.
Ja- (...) ale nie wiem czym to się skończy, chciałbym przyjaciela
Ola- Masz przyjaciela.
Ja- Wiktor, z nim popełniłem parę błędów.
Ola- Byłam wczoraj w okolicach jego penisa.

Czy ja muszę w ogóle odpowiadać ?....

Ja-(...)wyczytałaś to ?
Ola-(...) wyczytałam?Ty krzyczysz, drzesz się wręcz
Ola-(...) gdzie Ty cięgle znajdujesz tych facetów ?
Ja- W pracy, u znajomych, w klubie na ulicy.
W sklepie, fajny koleś, twarz, tyłek jak chuj i co ? Nie gapisz się ? Nie uśmiechniesz się ?
Ola- Wiadomo.... i kupuję bułki i przechodzę na drogą stronę ulicy.
ja-  Zanim kupię bułki, popatrzę na jego bułki.
Ola- I to jest Twój problem, za bardzo się rozglądasz. Masz zeza ?

Ola-(...)Jezu jak Ty się prosisz o problemy. Wiesz jak jest. Jestem zamężna, ale nie martwa. Z Tobą jest jakoś podobnie.
Ja- Mam kontrole nad sobą
Ola- Wystarczy Ci jej? Jak to mówią "mam silną wolę. Robi ze mną co chce". Właściwie mógłbyś być autorem tego zdania.
Ja- Ej, nie jestem taki!!!  Kocham flirt, ale zawsze wtedy mówię sorry mam faceta nie mogę. Uwierz mi jestem jak LIKE A VIRGIN z piosenki Madonny, patrzę podziwiam i zostawiam.

Ola- Co Ci się podoba w facetach z siłownie? Przecież to takie twarde! Znaczy... wróć.... nie w sensie ... pfff... chciałam tylko powiedzieć, że za dużo mięśni.
Ja- Nie lubię typowych mięśniaków ale fajne ciałko, męskie cycki.
Ola- Co to u diabła męskie cycki? bo skojarzenia mam średnio apetyczne.

        Minęło kilka dni, zmieniały się miejsca z których do siebie pisaliśmy, ale wieczory były "wspólne"/ noce.
Piszemy sobie wiadomości. Poznajemy się coraz bardziej. Jakby to moja przyjaciółka Ela powiedziała "jest chemia" Tak!, chyba pomiędzy nami  jest ta chemia.

Ola wysłała mi zdjęcie znalezione w internecie (patrz zdjęcie główne).
Biały T-scher z napisem NIE PODRYWAĆ, JESTEM JUŻ ZAJĘTY, dopisując krótką wiadomość "ile chcesz sztuk, 365?"

        Olu gdy już napiszesz książkę i ją wydasz. Zdobędziesz wszystkie nagrody literackie, będziesz zapraszana do  wszystkich porannych programów śniadaniowych, to będziemy czasami wracać do naszych nocnych rozmów?

       Tak czy inaczej podwójne Cosmo i kubek jaśminowej herbaty parzonej przez papierowy filtr mi się należy.


Ps: Nie podrywać! Jestem już zajęty.


niedziela, 21 sierpnia 2016

Gesty

Kiedyś zabraknie nam czasu

Oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
   

     Nie pamiętam za bardzo  jak spędziłem wczorajszy dzień, ale całkiem sympatycznie mija mi ostatni dzień weekendu-dziś.


   Postanowiłem skorzystać z wolnego czasu. Pomimo zaległych prac jakie wloką się za mną od pewnego czasu, zamierzałem wyjść do parku i zabrać ze sobą książkę.
   Pogoda dopisała. Wietrznie ale słonecznie. Ubieram sweter, czyszczę skarpetki od kłaków mojego pieska, a za oknem mżawka. To nic pomyślałem, w moim "ulubionym"  parku jest zadaszone miejsce z ławkami. Najczęściej przesiadują tam okoliczni menele ale przy tej pogodzie na pewno ich nie spotkam. 
Ubrałem buty, gdy byłem już cztery piętra niżej na chodniku przed blokiem, deszczowe chmury rozwiał wiatr. "W Sierpniu jak w garncu", jak brzmi przysłowie można rzec, czy też "piękna jesień tego lata".
    Nim dotarłem na miejsce zauważyłem, że na kawałku ścieżki, moim ulubionym kawałku ścieżki zaczyna być więcej liści niż na stojących obok drzewach. Idąc wzdłuż, przy każdym podmuchu wiatru spada ich jeszcze więcej, czułem się jak gwiazda filmowa na czerwonym dywanie a z wysokości spadały odrobiny srebrnych konfetii.
     Dotarłem na miejsce, usiadłem, pies grzecznie zajął miejsce przy moich nogach i wczytałem się w powieść.
     Książka "Gesty" Ignacego Karpowicza porusza temat związków i relacji rodzinnych.
Syn opuścił dom rodzinny i  wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia.
Chce napisać o czymś, chociaż sama książka nie porusza tego tematu to mi się z nim kojarzy.
     Jako nastoletni chłopak gdy byłem już świadomy swej orientacji nie miałem problemów z zaakceptowaniem siebie. Problem innej rangi pojawił się gdy poznałem Biga i wspólnie zamieszkaliśmy.
Wyprowadziłem się z domu rodzinnego a kłamstwo goniło inne kłamstwa o moim życiu.
Wielokrotnie przez lata związku myślałem jak powiedzieć rodzinie o sobie.
Był taki moment myśli jak u bohatera wyżej wymienionej powieści, by unikać kontaktów rodzinnych. Ograniczyć do minimum. 
Telefon raz na jakiś czas, tłumacząc się z braku odwiedzin pracą czy innymi zajęciami.

    Kilka młodych osób (czytelników bloga) napisało do mnie wiadomości, że raczej nie mogą liczyć na wyrozumiałość i akceptacje rodziny w związku z ich homoseksualizmem.
    Ja wiedziałem, że to raczej nie będzie przeszkodą, a obawiałem się samej rozmowy. Tłumaczenia tak intymnych spraw.
W głowie utkwiły mi słowa mojej Mamy, gdy  przed poznaniem Biga jeszcze w domu rodzinnym wspólnie oglądając film pt."Tajemnica Brokeback Mountain" Mama powiedziała "dla mnie to dziwne".
"Dla mnie to dziwne" słowa utkwiły mi w głowie, że właśnie z tego "dziwne" będę musiał się ewentualnie tłumaczyć.
Były też myśli by kompletnie zerwać kontakt, ale to myśli chwile w efekcie strachu. Nie mógłbym tego zrobić- nie chciałbym.
Mijały lata, kontakt z rodziną był stabilny ale rzadki. Wiedziałem i bolał mnie fakt, że wiele tracę tak żyjąc. Bo ileż można zyskać gdy jest się szczerym od początku ?!. Wiele chwil, rodzinnych spotkań ominęło mnie i nie wrócą. 
Mijały lata a ja milczałem.
     Kiedy powiedziałem swojej siostrze o sobie (link), a mój coming out nie zrobił na niej wrażenia.
Mi było lżej. Nagle nasze kontakty się ociepliły. Zbliżyliśmy się do siebie, gdyż ona w końcu wiedziała co słychać u jej brata.
     Gdy moja Mama dowiedziała się od siostry, to cały mój świat zmienił się na lepsze.
Nie ma nic wspanialszego jak świadomość, że ma się bliskie osoby przy sobie.
Kilka dni temu rozmawiałem z Mamą na skype, która powiedziała, że chce by moi bracia mnie odwiedzili z żonami i dziećmi, przynajmniej raz. By mogli poznać się z Bigem, byśmy mogli być jak w rodzinie, dodając że rozmawiała z nimi  na mój/na nasz temat i wszystko jest OK.

    Moja historia jest do pozazdroszczenia. Wiem. Cieszy mnie ten fakt, że spotkało mnie takie szczęście.
Nie każdy je ma. Uważam jednak, że warto mieć więcej siły w sobie niż ja! Zrobić wszystko by być sobą, dla siebie i dla rodziny. Od samego początku.
    Mój brat zawsze śmiał się z gejów i mówił "pedały". Pochodzę z małej miejscowości z jeszcze mniejszej dzielnicy gdzie wszyscy wszystkim zaglądają w okna.
Mam Mamę, która zawsze przejmowała się opinią innych, tzn. nie lubiła plotek ale one ją bolały jeśli się pojawiły. Co mogą teraz ludzie mówić o mnie ? -kiedy z Bigem byłem w moim domu rodzinnym?
Najwyraźniej mojej rodzinie to nie przeszkadza, więc Ci / Wy, którzy boicie się, może powinniście dać szanse swojej rodzinie?.
    Słyszałem, o różnych zachowaniach rodziców  w stosunku do dzieci homoseksualnych, chociaż by przykład z filmu "Modlitwy za Bobiego", ale chyba każdy z nas zna swoje otoczenie, swoich bliskich myślę, że są osoby, które będą zawsze z nami, wystarczy tylko dać szansę i samemu być wyrozumiałym.

    Kiedy wracałem z parku, myśląc o tym co powyżej przeczytaliście o tym co przeczytałem w książce, że Grześ, bohater powieści zmienił się i zbliżył do rodziny akurat wtedy kiedy już zabrakło czasu. Tego obawiałem się ja, że kiedyś zabraknie nam czasu.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...