Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 27 czerwca 2019

Mało romantyczne

Rzeczywistość

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



- Powiedz mi Osiłku mój - zaczęła Ola odstawiając szklankę z dinkiem na stół - z kim chciałbyś być gdybyś mógł być, gdybyś był singlem?
- Z facetem - odpowiedziałem marszcząc brwi.
- No domyślam się, ale mam na myśli tych, których juz znasz. Jest jakiś potencjalny typ ? Gdybyś rozstał się z Bigem, chciałbyś być naprzykład z Marvinem ?(jak poznałem Marvina)
- Wiesz co - zaczynam już powaznym tonem- Nie, nie chciałbym być z Marvinem. To fajny facet ale zbyt wiele sparw nas porózniło.
- Wiesz Osił, jego zachowanie było spowodowane chęcia zwrócenia twojej uwagi.(link do postu)
- Nieważne - przerwałem - to nie miałoby sensu.
- A Zahir  ?  (link)
- Boże zwariowałaś ?! Nie, nie nie! Fakt, że on kiedyś wyskczył do mnie  z tekstem, że gdy będę sam on weżmie się za mnie.
-A ty co ?
- A co ja kurwa, promocja w Biedronce żeby się na mnie rzucać?
Nie totalnie do siebie nie pasujemy. 
- Kto by tu jeszcze...- zastanawia się Ola biorąc kolejny łyk drinka-  wiem! -wykrzyknęła- a Micky Maus ?
- Kreskówka ?
- Nie idioto, ten koleś z klubu co miał T-shirt z Micky Maus.
- Ah.. ten (Jak poznałem Andrew- Micky Maus)
- Wiesz co on był fajny.
- No...
- Ale też dziwny. Dziwny w swoim zachowaniu bardzo nakręcony na mnie.
Ale ogolnie przystojny, zabawny. Fajnie był ubrany.
- No dobrze, to potencjalnie już mamy jednego.
- Wiem Olu!
- No kto ?
- Mój przystojny Pan z supermarketu.
- Serio ?
- No
- Przecież go nie znasz.
- To co. Ale kupuję u niego pomidory i czesem zagadamy do siebie.
- Poza tym co mówiłeś, że jest przystojny, o ciepłym spojrzeniu, słodkim uśmiechu nie wiesz o nim nic.
- Wiem jak ma na imię. Paul.
- To za mało.
- Przestań! To moja wyobraźnia. Czuje, że byśmy się dogadali. To jedyny kandydat z którym poszedł bym na romantyczną kolację.
- A potem seks ?
- No tak. Mam wrażenie, że on jest pasywny ha ha ha..
- ha ha ha - Ola prawie zahłysneła się drinkem.
- Oświadczyłbym się mu.
- Na pierwszej randce ?
- Nie, po jakiś czasie udanego związku
- Marvin chciał abyś mu się oświadczył.
- Tak pamiętam. Kupił bym gejbery
- Gejbery ?
- Gerbery
- A on je lubi ?
- Nie wiem, ja je lubię. A zresztą nie ma sensu rozmawiać o przeszłości. Porozmawiajmy o marzeniach z przyszłości. A więc z Panem z supermarketu...
- A może o teraźniejszości- wtrąciła.
- Dlaczego ?
- Skończył mi się drink.



sobota, 8 czerwca 2019

PARADA RÓWNOŚCI

Czy to komuś potrzebne ?

GEJ , PEDAŁ PARADA RÓWNOŚCI, GEJOWSKIE BLOGI, GEJOWSKIE OPOWIADANIA
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


To pytanie powinni zadać sobie wszyscy przeciwnicy zanim zaczną wykrzykiwać swój sprzeciw!

     Parada równości to ruch obywatelski, który sprzeciwia się łamaniom praw człowieka i domaga się równouprawnienia.
Marsze odbywają się w różnych miastach. Jak podaje strona Miłość nie wyklucza  w tym roku zgłosiła się rekordowa ilość miast biorących udział w marszu. Parady równości odbyły się już min w  Koszalinie, Łodzi, Krakowie  czy Bygdoszczy, w takich miastach jak Rzeszów, Olsztyn (cieszy mnie ten fakt, gdyż w tym mieście mieszkałem przez 5 lat) Opole, Poznań, Toruń i Wrocław dopiero się odbędą*.
 
     Parada Równości ma swój program, jest również wspierana przez organizacje pozarządowe, partie polityczne czy komercyjne firmy, tylko po to, alebo i aż po ty by pokazać, że każda miejszość społeczna musi mieć równe prawa. Nie można dzielić społeczeństwa na lepszy i gorszy sort.

     Każdy, kto sprzeciwia się Paradzie Równości musi tak naprawdę zapoznać się z tym czym tak naparwde jest owa parada. Ten marsz to nie jak mówią przeciwnicy "marsz zboczeńców, marsz seksualności"  to walka (bez użycia przemocy i wulgayzmów). Walka o równe prawa i szacunek dla każdego obywatela. Czternaście postulatów, z którymi warto się zapoznać zanim powiemy swoje głośne "NIE".
Jeśli jesteś na "NIE" to znaczy, że niezgadzasz się na:
1-Ochrona przed dyskryminacją i wykluczeniem obowiązkiem Państwa.
2-Prawa osób Trans, prawami człowieka.
3-Wzmocnienie ochrony prawnej przed mową i przestempstwami z nienawiści.
4-Małżeństwo i związek partnerski prawem każdego obywatela.
5-Miasta bez barier
(Żądamy zniesienia barier ograniczających dostęp do dóbr kultury, miejsc rozrywki, a także innych miejsc publicznych osobom z wszelkimi niepełnosprawnościami, rodzicom z wózkami dziecięcymi i osobom poruszającym się na rowerach)6-Miasta otwarte przeyjazne dla lokalnej społeczńości.
7-Otwarta Rzeczpospolita przyjaznym domem dla uchodźców i obcokrajowców.
8-Edukacja antydyskryminacyjna i etyka w szkole.
9-Rzetelna edukacja seksualna prawem każdego człowieka
10-Szacunek i prawna ochrona zwierząt
(Żądamy nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, w tym przede wszystkim wprowadzenia zakazu chowu zwierząt na futro, występów zwierząt w cyrkach, polowań rekreacyjnych, oraz przedmiotowego i okrutnego traktowania zwierząt w chowie przemysłowym. Żądamy realnej ochrony przed cierpieniem wszystkich zwierząt jako świadomych istot czujących: zwierząt hodowlanych, dzikich, bezdomnych, i domowych.)11- Różni-równi wobec siebie.
12- Dość chamstwa.
13-Równość płci podstawą demokratycznego państwa.
14-Dbajmy o nasz wspólny dom, Ziemię.
(źródło-Parada Równości)
     Ilu jest ludzi tyle też jest zdań na określony temat. Zdaję sobie z tego sparwę, że nie wszyscy mogą być ze wszystkiego zadowoleni. Być może znajdą się osoby, które stwierdzą, że jakiś powyższy punkt im nie odpowiada. Aczkolwiek czy jest to argument by być przeciwko całemu przedsięwzięciu ?
Z drugiej strony, jeśli ktoś zapoznał się z powyższymi czternastoma punktami naprawdę może mieć jakieś solidne argumenty by być przeciwko ?
Przeciwko czemu ?
Przeciwko zaostrzeniu kar dla tych co znęcają się nad zwierzetami ? Czy może chodzi o ten punkt w którym osobom niepełnosprawnym chce się ułatwić dostęp do kultury, kin czy teatrów ? Czy może chodzi o te związki partnerskie dla gejów i lesbijek ?

     Chciałbym zapoznać się z jakimś żetelnym argumentem, który by mnie przekonał, że związki partnerskie to zło. Argument "Chłopak i dziewczyna to normalna rodzina" do mnie nie przemawia, gdyż to fakt! Ale kobieta czy mężczyna samotnie wychowujący dzieci, też tworzy rodzinę.
Jakieś inne argument ?

     Jeśli Państwo Polskie zalegalizowałoby związki partnerskie (czy małżeństwa, tak jak jest to np. w Niemczech ) nikt by na tym nic nie stracił. Stąd też nie rozumiem sprzeciwu. Dlaczego nie ?
Tylko dlatego, że nie lubisz gejów ?
Związki partnerskie czy małżeństwa jednopłciowe mają pomóc tylko tym, którzy chcą je zawrzeć.
W przypadku gdy jedna osoba jest ciężko chora druga może ją spokojnie odwiedzić w szpitalu. W przypadku tragiczniejszych sytuacji jak np. śmierć jest możlwiość odziedziczenia spadku. Czyli tego wszytskiego co przez lata owa para wspólnie tworzyła. Dla przeciętnego obywatela nie jest to żadną zmianą. Nic się nie zmieni, a jedynie po ludzku możemy ułatwić życie drugim osobom. 
Więc jesli legalizacja nie zmieni statusu życia przeciwników to skąd ten sprzeciw?
Dla zasady ?
Bo nie ?

     Nikt nikogo nie zmusza, a przynajmniej nie powinien zmuszać do akceptacji, polubienia- NIE! Nie w tym rzecz, ale każdy z nas powinien zachować się z kulturą ze zwyczajnym szacunkiem do drugiej osoby, czy to tak dużo ?

    Jeśli nie możesz znieść widoku gejów nie łatwiej  odwrócić wzrok i spojrzeć na jakąś ładną dziewczynę?(przecież jesteś heterykiem po co oglądać się za gejami?!) Zamiast krzyczeć "jebane pedały" możesz powiedzieć swoje żonie, partnerce "kocham Cię" Zamiast próbować uderzyć drugiego człowieka, bo jest innej orientacji czy też wyznania weź swoje dziecko za  rękę i idź pograj z nim w piłkę.
Czy my, czy świat nie był by wtedy bardziej przyjazny, gdybyśmy nie kumulowali w sobie agresji i złości a pozwolili żyć innym jak chcą i czują, tym bardziej jeśli nie wyrządzają nikomu krzywdy ?


     A teraz Ci, którzy chcą pojawić się na kontrparadach ? Jesteście przeciwko równości i szacunku dla drugiego człowieka ?
Serio ?




*Pełna lista miast na stronie Miłość nie wyklucza

czwartek, 30 maja 2019

Niczego nie żałuję

Have a nice day

oskar- gej w miescie, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




- Witaj Osiłku mój kochany w ten dzień tak piekny i wspaniały. Witaj mój drogi ...
- Boże Olu a Ty co ? - przerywam przyjaciółce w powitalnym śpiewie.
- No nic! Jestem w dobrym nastroju i pomyślała, że zadzwonię i przywitam cię śpiewająco, by podzielić się z tobą dobrą energią.
- Poprawiłabyś mi nastrój, gdybyś powiedziała, że jesteś tak samo w kiepskim nastroju jak ja, albo i jeszcze gorszym...
- Ale Osiłku - Olu próbuje się wtrącić w moją wypowiedź- Chciałam zarazić cię pozytywną enerią.
- Cicho, żadnych chorób nie przyjmuję ! -mówię poważnym tonem- Poprawisz mi chumor gdy zadzwonisz i powiesz, że jest ci źle i tak naprawdę to masz głęboką depresję i najchętniej rzuciłabyś się z okna ale mieszkasz na parterze więc to i tak niewiele pomoże.
Tuż po zakończeniu mojego wywodu oboje bucheliśmy głośnym śmiechem. To właśnie MY!

     Na początku lipca planujemy przyjazd Oli do mnie. Oczywiście zamierzamy wybrać się do klubu.
Rozmawialiśmy o tym co by tym razem obciachowego na siebie nałożyć.  Ostatnio mieliśmy białe T-shirt z napisem "FUCK YOU, FUCK YOU, FUCK YOU, have a nice day".(link)

     Tak oto pierwszą cześć niedzielnego poranka spędziłem na pogawędce z Olą (link) reszte dnia według planu miałem spędzić w parku z książką. Już pakowałem rzeczy do plecaka, portfel, książkę, gdy zadzownił telefon. To był Paweł.
O Pawle chyba nie wspominałem. Poznaliśmy przez przez jednego z naszych wspólnych znajomych.
To polak, który mniej więcej jest tak samo długo w niemczech jak ja. Szukał tu znajomych i tak trafił na mnie.
Spotkaliśmy się kilka razy na kawie i z czasem polubiliśmy na tyle, że mamy stały kontakt.
Po rozmowie telefonicznej z kolegą plany się zmieniły. Kolega Paweł idzie ze mną.
Taki spontan. Chodziaż ja swoją spontaniczność najczęściej określam "bywam spontaniczny, czasem idę spać 10 minut wcześniej".

- To co bierzemy ?- pyta Paweł stojąc przed regałem z napojami i chipsami.
- No nie wiem. Może piwo?
- Jedno? - spojrzał na mnie z grymasem.
- To może po dwa?
- Trzy!
Wzieliśmy HUGO. To coś w stylu wina musującego. Piwa nie lubię.
Tak oto wylądowaliśmy w parku z dupami na trawie.
Paweł rozstał się ze swoim chłopakiem. Po pięciu latach wspólnego życia tamten spakował sie i poszedł do innego. Jak sam Paweł wspomniał ich związek już nie był na tyle mocny by przetrwać jaką kolwiek sprzeczkę. Od dawna przestali określać się mianem "para" ale mimo wszystko troszkę mu tak dziwnie.
Z jednej strony czuje swobodę, a z drugiej pustkę.
   
     Park, w którym bylśmy to tak naprawdę dość spore wzgurze, z którego rozpiera się piękna panorama miasta. Wraz z upływem alkoholu z butelki nam przybywało dobrego nastroju. Smutny i przygnebiający temat nieudanych związków, przemijania zamianieliśmy na żarty i wygłupy.
 
     Jak wspomniałem nie planowałem spotkań towarzyskich. Dużo pracuję i mam mało czasu by w ciszy i spokoju pobyc samemu, ale mimo wszytsko wspólny wypad dobrze mi zrobił.

     Odezwał się do mnie Marvin.(link) Jak się spodziewałem. Naważone piwo pić będę chyba do końca życia. Zapytał co u mnie, bo akurat myślał o mnie. Chciał wiedzieć jak spędziąłem dzień.
Wymieniliśmy sie kilkoma wiadomościami i bardzo szybko zorientowałem się, że nie jest w najlepszym nastroju. Poznaje to po tym jak zbyt często nadużywa rozbawionej emotikonki. Każdą swoją wiadomość wypłeniał rozbawionymi minkami. Wiem, że to tylko maska. To gra. Wspomniał również, że ostatnio dużo myśli o mnie
Przypomniało mi się, że kilka dni temu gdy spotkalismy sie całkiem przypadkiem na przejściu dla pieszych był bardzo zdenerwowany. Nie wyglądał najlepiej. Powiedziałem mu tylko cześć, życzyłem miłego dnia i poszedłem w swoją stronę.
Teraz podobnie zrobiłem pisząc do niego. Krótko i na temat odpowiedziałem na jego pytania. Ostotnią wiadomość pozostwiłem bez odpowiedzi.
   
     W maju mineły dwa lata od momentu gdy sie poznaliśmy. Nasze drogi skrzyżowały się dość mocno pozostawiąjąc po sobie trwałe ślady.
Analizując wszystko to co stało się między nami odnoszę wrażenie, że on wciąż mnie kocha. Jego związek z moim przyjacielem też nie jest dla mnie jasny, odbieram to raczej jako grę. Grę, którą chciał wygrać budząc we mnie zazdrość. Nie udało się. Rozstali się, a on wrócił pod skrzydła swojego byłego chłopaka.
A teraz od czasu do czasu "puka do moich drzwi". Nie chcę ich otwierać. Nie dla niego.
A paradoksalnie niczego nie żałuję.





czwartek, 23 maja 2019

Do końca, do bólu, do łez

Walcz o siebie

oskar gej w miescie, cytyty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





"Walcz o wszystko. Zaryzykuj. Nie poddawaj się. A to może właśnie dzisiaj jest Twój dzień."*
"Walcz do końca. O wszystko"*
"Walcz o to co kochasz, bo potem może być już za późno"*



Walcz, walcz, walcz.
walcz, walcz, walcz...
Nie poddawaj się!
Upadłeś? Powstań!
Nawet gdy ktoś na Ciebie splunie. Podnieś wzrok ku górze.
Bądź dzielny.
Tam u góry jest słońce. Spójrz tylko. Tam jest to światło nadzieii
Podnieś się nawet gdy ktoś Twoją twarz w piach wgniata.
Wstań. Walcz kurwa!

Wiecie co ?
A mi się już nie chce.
Wstawałem. Walczyłem. Mówiłem. Prosiłem.
Poddaje się. Wycofuje się.
Wiecie co ?
Teraz widzę światło.


Z dedykacją dla mnie (o mnie) dla Was ( o was) dla niej ( o niej)





*Źródło internet.

niedziela, 5 maja 2019

Matka Boska Gejowska

Bóg cię takim stworzył. I takim cię kocha*

Zdjęcie: źródło




"Zachowaj nas od ognia nie wiary; 
Egoizm. Chciwość. Pieniądze. Agresja. Gender. LGBT."


     Taki oto napis powstał w jendym z kościołów w Płocku.(źródło)
Zapewne pamiętacie jak w kwietniu tego roku, proboszcz owej parafii wyrzucił z kościoła Geja, który chciał o zaistniałej sytuacji porozmawiać z księdzem, który właśnie skończył odprawiać Mszę.
Ksiądz jak podaje QUEER.PL  w dość agresywny spoób zareagował, na wieśc o tym, że jego rozmóca jest gejem. Zaczął wyzywać chłopaka od zboczeńców i dodał, że powinien się leczyć.
Zanim doszło do wymiany zdań chłopak, wraz ze swoją koleżanką, obok krzyża przy którym zawieszony był powyższy napis, ustawili flagi LGBT oraz napis "63% młodzieży myśli o samobójstwie. Dlaczego uczycie nienawiści i przykładacie do tego rękę ?." (źródło)

     Muszę przyznać, że nie rozumiem dlaczego Kościół Katolicki tak bardzo chcę dyskryminować osoby homosesksualne. Z jednej strony można byłoby doszukiwać się odpowiedzi w Piśmie Św. ale z drugie strony Papież Franciszek w rozmowie z Juanem C.Cruz (ofiara molestowania seksualnego przez księdza- *źródło) powiedział do niego "Bóg cię takim stworzył. I takim cię kocha (...) ty też powinieneś siebie kochać, oraz nie przejmować się tym, co mówią ludzię".

     Dlaczego więc Kościół nie przyjmie stanowiska, takiego jakie w tej sprawie ma głowa Kościoła czyli Papież ?

     Akcja w Płocku nie skończyła się na tym jednym skandalu. W okolicach kościoła, w którym doszła do zamieszek, pojawiły się plakaty z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej z aureolą w kolorach tęczy.(źródło)
Bardzo szybko pojawiły się głosy prawicowców, którzy bronili postawy Proboszcza i grozili min. ustawą o delegalizacji oragnizacji LGBT.

     Tak bardzo kościół broni obrazów, posążków, przedmiotów, przed którymi Jezus ostrzegał, a nie stanie w obronie gdy mówi się o nienawiści do osób homoseksualnych. Często taka nienawiść kończy się użyciem agresji.

     Jestem przeciwny skrajnym działaniom. Aczkolwiek z drugiej strony wizerunek Matki Boskiej z tęczową aureolą nie wygląda przecież źle. Chociaż niektórzy zarzucają działaczom profanację świętego obrazu.
     W Bibli można przeczytać, że  wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Dlaczego Kościół próbuję wykluczyć osoby homoseksualne ze swojej wspólnoty?
Dlaczego politycy, próbują wmówić, że LGBT jest zagrożeniem dla ich rodzin?

Gdzie w tym kościele, w tej wspólnocie jest miejsce na KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO ?



piątek, 26 kwietnia 2019

Na innej ławce, w innym parku

Ludzie



gej blog, oskar gej w miescie, gejowskie blogi
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

Bevor der Wind sich regt, bevor die Erde bebt. Jeder Sonnenaufgang, ist wie ein Neuanfang

 Bevor der Tag losgeht, bevor die Welt aufsteht. Jeder Sonnenaufgang, ist wie ein Neuanfang*




     Spakowałem do plecaka, kocyk i książkę J.Grenn/D.Levithan"WILL&WILL". Na nos zarzuciłem słoneczne oklulary i poszedłem na przystanek metra, by potem znaleźć się w parku. W innym parku niż zazwyczaj i tym razem nie na ławce a obok, na trawie.(link)
     Pierwsze dni słońca i w końcu trochę wolnego czasu zamierzałem spędzić tak jak lubię najbardziej.
Leżałem na kocu, dookoła zieleń drzew, krzewów i wszędzie dopiero co kwitnące kwiaty.
Po ostatnim stresującym czasie taki odpoczynek po prostu mi się należał.
A teraz, dokładnie tydzień póżniej siedzę w domu, w tle zamiast szumu kołyszących się drzew, słychać utwory Madonny. Zamiast kwitnących kwiatów otaczam się tabletkami i chusteczkami higenicznymi. Piękna pogoda a ja siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim. Bywa i tak.
   
     Zanim znalazłem się w zielonym parku, jeszcze klka dni wczesniej siedziałem w kawiarni z Simonem. Spotykamy się rzadko. Na pewno rzadziej niż na poczatku naszej znajomości. Po tym jak związał się z Marvinem (moim ex) kontakt sie ograniczył (link). Ich rostanie nie przyblizyło nas (link). Jest moim najlepszym przyjacielem, ale co się stało i uszkodziło po dordzę już się nie naprawi. Już nie będzie nigdy jak wcześniej.
Simon opowiedział mi o zmianach jakie nadejdą w jego życiu. Zmienia pracę i miejsce zamieszkania. Frankfurt, jest oddalony ode mnie prawie trzysta kilometrów i tam właśnie z końcem wakacji przenosi się mój przyjaciel. Oznacza to, że widzieć się będziemy może raz na rok. Ciesze się jego rozwojem i życzę mu dobrze a jednoczesnie szkoda mi...

     Jadąc metrem, nie pamiętam dokładnie kiedy, zaczytany byłem w książce. Na jednej ze stacji wsiadł Marvin. Spojrzeliśmy na siebie, machneliśmy sobie rękoma na przywitanie i on usiadł w innym przedziale. Dobrze się stało, że się nie dosiadł. Nie mamy już wiele wspólnego ze sobą. Po tym wszystkim jak dorzucił swoje trzy grosze do mojej przyjaźni z Simonem coraz mnie akceptuje tego człowieka w swoim otoczeniu. Przeszłości nie cofnę. Romans nie był wakacyjną zabawą. Byłem w nim zakochany. Prawie zmieniłem swoje życie o 180 stopni. Dla niego (link). Wysiadając na tym samym przystanku coś poszło nie tak, gdyż miałem wrażenie, że oboje chcieliśmy się wyminąć ale tłum ludzi sparwił tak, że natkneliśmy się na siebie. Nie było odwrotu. Twarz przy twarzy.
Ruszyliśmy razem w jednym kierunku. Przecież mieszkamy niedaleko siebie.
Przyglądałem się mu. Wglądał źle. Zmęczona blada twarz. Nerwowe tiki. Opowiadał o problemach w pracy. Jak zwykle czubek jego nos, to jedyny zasięg tematyczny.
     Po powrocie do domu wysłał mi jeszcze wiadomość, że miło było mnie zobaczyć oraz, że przeprasza za swoje zachowanie, ale nie był w najlepszym nastroju. Dało się to zauważyć odpisałem i życzyłem mu miłego dnia. Nie rozwijałem się. Chociaż kiedyś starałbym się mu pomóc. Sarałbym się być dla niego oparciem. Dziś już nie. Próba za wszelką cenę wzbudzenia we mnie zazdrości zniszczył wszytsko.


     Niedzielny wieczór spędzałem przed telewizorem oglądając jakiś serial. Big już spał w sypialni. Zadzowniła do mnie Ola. Ola też nie może spać po nocach, więc straszymy się nawzajem.
Ból istnienia był przez chwilę naszym tematem rozmowy. Oboje byliśmy w złych nastrojach. Zwątpienia, jakieś troski nachodziły nasze dusze. Ani ja, ani Ola pomimo tego, że przyjaźnimy się i nie mamy przed sobą sekretów nie jesteśmy typami, którzy godzinami wypłakują się na czyimś ramieniu. Zamieniamy smutek w śmiech. Strach w siłę, zwatpienie w wiarę. Po kilku sekundowej ciszy oboje wybuchneliśmy śmiechem. Śmialiśmy się głośno. To trwało kilka minut. Powtarzaliśmy sobie nasze zmartwienia jak najlepsze żarty. Oskar, minimalizujesz moją rolę na płaszczyźnie Twojego życia, a tylko ja wysłuchuję twojego pierdolenia.



ksiązki lgbt, blogi o gejach, oskar gej w miescie, oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
     


środa, 3 kwietnia 2019

Książki LGBT cz2

Seks, depresja, alkohol i wolność czynu

szczygielski- bingo, żurawiecki- do lolelaj
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Bingo - Marcin Szczygielski 


     "Dedykuję tę książkę okłamywanym żonom polskich kryptogejów (...)
Dedykuję ją również zakłamanym pedziom, którzy umierają ze strachu przed ujawnieniem, którzy oszukują swoje żony i dzieci, udając macho i gorliwych konserwatystów".

     Taką oto dedykację można przeczytać na siódmej stronie książki "Bingo". Na pierwszych stronach  Pan Marcin Szczygielski z przytupem zabiera nas do sypialni, gdzie odgrywa się dość mocna scena erotyczna. Po przeczytaniu dedykacji, oraz dwóch pierwszy stron pomyślałem sobie bingo, trafiłem na mocną książkę, która ma opowiadać o tych wszystkich krypto pedałach, którzy chowają się pod sukienkami swoich żon, a autor nie boi się mocnego języka i szczegółowych opisów aktów seksualnych.
"Bingo" zaczyna się z przytupem a później niestety robi się masło maślane.
Po wszystkich recenzjach i opiniach czytelników spodziewałem się naprawdę czegoś mocnego. Czegoś w stylu "Małe życie" H. Yanagihara (link)

      "Bingo" Szczygielskiego  zaliczyłbym do kategorii, książek na lato, chick-lit w gejowskim wydaniu.
Bohaterowie są przerysowani, przez co bardzo mało realni. Akcja tak naprawdę zaczyna się po pierwszej połowie książki. Ciekawostką może być fakt, że powieść jest napisana z perspektyw dwóch głównych bohaterów.

     Ania i Paweł, jako wieloletnie małżeństwo wiodą spokojne życie, do czasu! Ania marzy o wydaniu książki, którą zaczęła pisać inspirując się podglądaniem sąsiadów z bloku na przeciwko. Na stałe zatrudniona jest przy produkcji serialu telewizyjnego. Paweł, robi karierę jako prezenter telewizyjny, którego stanowisko jest zagrożona przez pojawienie się młodego przystojnego dziennikarza, który ma przed sobą obiecującą karierę.
Wszystko zmienia się w życiu tej pary, gdy na drodze pojawią się Kris i Wojtek. Kim oni są i dlaczego sieją zamęt w małżeństwie celebrytów ? Tego dowiecie się jeśli sięgniecie po tę książkę.

     Sama fabuła jest dość zawiła przez co perypetie bohaterów są ciekawe. Napisana bardzo prostym językiem więc można ją przeczytać naprawdę w bardzo krótkim czasie.
Jak wspomniałem na początku, pomimo tego, że polecam tę książkę jako rozrywkę, przyjemną komedię, to mnie mimo wszystko bardziej rozczarowuje  niż zachwyca.
     Brak emocji (przez co zaliczam książkę raczej do komediowych, a zamysł był inny) infantylne dialogi. Przerysowane sytuacje i zdarzenia, które nie zostały na końcu wyjaśnione.
Jest bardzo dużo niedomkniętych wątków. Wątków i bohaterów, którzy byli istotni, odgrywali ważną rolę w przemianie bohaterów a na końcu zostali pominięci. Po prostu znikneli. Nie wiemy co się z nimi stało. Można odnieść wrażenie, że autorowi wyczerpały się pomysły i stwierdził, że w połowie historii kończy. Zakończenie jest napisane tylko z perspektywy Ani.

     Książką miała poruszyć dość kontrowersyjny temat o kryptogejach. Moim zdaniem temat był poboczny. Więcej czasu Marcin Szczygielski poświęcił na opis życia w świetle reflektorów paparazzi, czy też pokazaniu za kulis pracy w telewizji.
Może i dobrze, gdyż temat homoseksualnych mężów nie do końca zastał udźwignięty.
Pomijam fakt, że nagle Pawłowi (głównemu bohaterowi) jest obojętne czy ktoś z zewnątrz zobaczy go z kochankiem. Postać Pawła tak została skonstruowana, że czytelnik nie widzi problemu, że rozwalił małżeństwo i doprowadził do załamania nerwowego swojej żony. Natomiast Ania, jest przedstawiona jako "głupia" baba, która nie rozumie, że homoseksualizm jest wrodzony i próbuje walczyć o męża. Wszyscy dokoła niej traktują ten problem banalnie. Jakby wystarczyło powiedzieć "zrozum, on jest gejem, nie będziecie już razem". Owszem taka jest prawda, ale prawdą jest również, że kobieta została oszukana. Niby jest o tym mowa ale bardzo powierzchownie. Jak wspomniałem już na wstępie, brak jakichkolwiek emocji.


"Nie da się naprawić zła wyrządzonego jednemu człowiekowi, będąc dobrym człowiekiem dla innego. Co najwyżej można uciszyć wyrzuty sumienia."
BINGO- Marcin Szczygielski


 Do Lolelaj- Bartosz Żurawiecki

     Po przeczytaniu pierwszej strony a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze.
Gdyby W. Myśliwski pisał o tym, że patrzy w niebo i widzi chmurę czytałbym to z zapartym tchem. Podobnie jest z Bartoszem Żurawieckim. Nie czytałem innych książek tego autora, ale na pewno sięgnę po nie z ciekawości.  Wam również polecam!

    "Do Lolelaj"  jest przedstawiona z perspektywy Mateusza, głównego bohatera i narratora, który w bardzo ciekawy sposób bez konkretnego czasu przedstawia nam swoje życie i przemyślenia, które nie wychodzą poza teren gejowskiego klubu LOLELAJ. Mateusz jest dziennikarzem średniego wieku, który wraz z kolegami z branży wolne chwile spędza w gejowskim klubie.

     Poznajemy wielu bohaterów, istotnych lub mniej ale z każdym wiąże się jakaś historia czy anegdota.
W ironiczny, śmieszny ale i też czasem brutalny sposób poznajemy życie homoseksualistów za zamkniętymi drzwiami. W miejscu, które jest ostoją, w którym  każdy może być sobą. Tym kim chce. Są młodzi i starsi. Są heterycy i przegięte ciotki. Są ludzie, którzy szukają miłości, i są tacy, którzy przychodzą do klubu by zanurzyć się w ciemnościach darkroom-u.
Klub Lolelaj staje się jakby nie z tego świata. Po przekroczeniu progu przenosimy się do innej rzeczywistości. Zrozumieją to tylko Ci, którzy w takich miejscach bywają. Z jednej strony świat zamknięty a z drugie dla każdego otwarty i przyjazny.

     Bartosz Żurawiecki opisuje bardzo szczerze życie gejów w Polsce. Nie boi się mówić otwarcie o spontanicznym seksie, tęsknocie za miłością, depresji, alkoholu i wolnością czynu. Książka bywa czasem wręcz nieprzyzwoita przez co nabiera bardzo realnego charakteru.
Dla niektórych ukazany świat w "Do Lolelaj" może być bardzo kontrowersyjny i niesmaczny. Natomiast wszystkim przeciwnikom "podziemnego świata" gejów radziłbym zastanowić się nad tym, o czym wy rozmawiacie będąc na piwie z najlepszymi kumplami. Świat nie różniący się niczym.
     
     "Do Lolelaj" To jak jak usiąść z przyjacielem i rozmawiać o wszystkim. Tak właśnie prezentuje się ta książka.

"Postanowiłem wyjść wreszcie do ludzi, skoro oni nie zamierzali przyjść do mnie"
DO LOLELAJ- Bartosz Żurawiecki


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...