Translate

Poznajmy się :)

poniedziałek, 24 września 2018

Gej w podróży

Monolog

   
gej fotki, gej opowiadania, gej w dresach
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     No cóż muszę uciekać, pociąg już przyjechał. Powiedziałem i przytuliłem Olę, Oleńkę moją na pożegnanie. Kilka dnia spędzonych w Katowicach u przyjaciółki, a teraz podróż pociągiem na Warmię i Mazury. Rodzina czeka. Mama, siostra, bracia i ich dzieci czekają. Dzieci najbardziej zniecierpliwione. Te starsze już pytają kiedy będę. Pewnie na prezenty czekają. Szkoda było odjeżdżać od Oli, gdyż jak zawsze fajnie spędziliśmy czas, aczkolwiek teraz nastał czas dla rodziny.

     Przede mną 596 km koleją Polską. Kupiony bilet, miejsce przy oknie. Wsiadam i jadę. Wsiadam i jadę i  czytam książkę "Traktat o łuskaniu fasoli" W. Myśliwskiego. Wsiadam, jadę, czytam i rozglądam się dookoła za kimś fajnym, że jak mi się znudzi czytać to oko zarzucę. Traktat o łuskaniu fasoli, nie lubię fasoli. Mam traumę z dzieciństwa. Mama kazała mi jeść zupę fasolową, bo niejadek byłem. Do dziś na widok fasoli wszystko wywraca mi się w żołądku. Ola chciała zrobić leczo z fasolką. Opowiedziałem jej o moich przeżyciach z dzieciństwa. Nie zrobiła lecza. Mamie też kiedyś to powiedziałem. Jesteś winna temu, że nie jem fasoli powiedziałem jej. Śmieliśmy się z tego.

     Stacja Sosnowiec Główny. Tyle słyszałem o tym Sosnowcu. Każdy się śmieje, a ja nie wiem dlaczego. Nawet znam żart o Sosnowcu. Co leci w kinie w Sosnowcu? - Tynk ze ścian leci.  Co w tym mieście takie śmiesznego?  Nie wiem. Ola też nie wiedziała, pytałem, nie umiała odpowiedzieć.
Tak przy każdej stacji, na której się pociąg zatrzymywał, zamykałem książkę by skupić wzrok na dosiadających się pasażerach. Może jakiś do mnie by się dosiadł? Może jakiś przystojny pan by się dosiadł. Jak by jakiś przystojny był, to i rozmową bym czas umilił. Mógłbym i czym innym ale kto wie czy to lubi. Miejsce jak puste obok mnie było tak zostało. Za to w Częstochowie, w dziewiczym miejscu, nieskalanym,  nowi pasażerowie. Młody chłopak w dresach ciągnie... walizkę ciągnie za sobą. Jak go zauważyłem to nawet zacząłem modlić się tą koronką do Pani, niech ten młodzieniec spocznie na siedzeniu obok mojego. Niezbyt chyba gorliwie się modliłem bo jego ciało, na wysokości mojego wzroku przeszło dalej. Aż stanąłem, że niby w torbie coś szukam, a na jego tyłek zapatrzony byłem. Jej... cóż to za tyłek był. Co za pośladki. Opięte dresy, taki kształt. Za nim szła dziewczyna. Jego dziewczyna. Myślałem sobie Matko! takie pośladki na zmarnowanie pójdą. Co z tego, że jej koleżanki będą jej zazdrościły. Ale i tak pójdzie na zmarnowanie. Taki tyłek. Szkoda.
No nic, nie dla mnie ta bajka, wracam do łuskania fasoli, przypadkowego słuchacza i opowiadań jak to było kiedyś na budowach. Narrator na saksofon zbierał.

     Warszawa Centralna. Ohh... kiedy ja tam byłem ostatnio. 2012 rok ? Koncert Steczkowskiej ? Tak, to było wtedy. Lubię naszą stolicę. Ładna jest. Zawsze kiedy z Bigem byliśmy w Wa-wie to szliśmy jeść do takiej restauracji, baru. Wystrój jak za komuny. Obsługa też. Jedzenie również. Ale fajnie było.
Kilku fajnych Panów na peronie i cóż pociąg rusza dalej. Miejsce obok mnie wolne.
To był fajny pobyt w Katowicach u przyjaciółki. Spędziliśmy czas na spacerach, rozmowach, seansach filmowych. Ola już nie robiła tych drinków z Malibu (link do postu )co ostatnio, co jej się nie udały. I dobrze, szkoda alkoholu. Jej Mama ciasto upiekła. Dla mnie, specjalnie.
     Byłem w odwiedzinach u Oli a okazało się, że miałem możliwość poznania Chłopca z zapałkami. Tak własnie chłopca. Tak nazywa się blog; Chłopiec z zapałkami (link do bloga). Fajny miły chłopak, nie taki znowu chłopiec, i na pewno nie z zapałkami. Zapalniczki używał, widziałem. Widziałem!
     Spacerowaliśmy po Bielsku- Białej. On, pokazywał mi miasto. Ja, słuchałem i jadłem pączki. Oli nie było. W pracy była.  Nie mogła z nami jeść pączków, ani zwiedzać miasta. Byliśmy sami. Ja, Oskar gej w mieście, w Bielsku- Białej i on Chłopiec z zapałkami, używający zapalniczki też w Bielsku- Białej.
     Mława. Kolejny przystanek. Nic mi to miasto nie mówi. Nie mam wspomnień. Wysiadał jedynie taki chłopiec. Ze dwadzieścia dwa  lat miał. Że też ja go nie widziałem. Dziwnie. No wysiadał sobie, Tak popatrzyłem na niego i pomyślałem. Młodość. To jest młodość. Szczupły, ładnie ubrany, ładnie uczesany. Taki uśmiechnięty. Wyluzowany. Ahh... ta młodość. Nie miał zmarszczek, nawet tych mimicznych. Gładka cera. Wszystko jędrne, ciasne.

     Gdy przywitała mnie zieleń Warmii i Mazur poczułem się jak już nie u siebie. Dziesięć lat mnie już tam nie ma. I nie będzie, bo nie wrócę z obczyzny. Aczkolwiek wracam, od czasu do czasu, bo rodzina. Rodzina i wspomnienia.
     A gdy szedłem przez las, drogą. Drogą, która wydawać by się mogła często uczęszczaną, a przynajmniej pamiętam, że była. Dziś jak by już nie tak często uczęszczana, zarosła.  Miał być spacer, przez las, by siostrę odwiedzić. Idę i gadam z Olą przez telefon. Kurwa pajęczyn wszędzie, w pizdu! Krzyczę i się wkurzam bo nie lubię pająków i pajęczyn. Brzydzę się, oj bardzo mnie to brzydzi. Że kto jestem ? Pytam Oli bo uszom swym nie wierzę gdy komentuje moje przeklinanie na pająki że teraz to chłop z miasta jestem. Chłop, ciota mówię. Oczywiście żartem. Jestem chłopak z mojej małej miejscowości.
     Ty zobacz, wciąż tu są. No prezerwatywy tu są. Mówię Oli, gdy tak idę tym lasem po ścieżce chyba już nie tak uczęszczanej. No Ola nie zobaczy, bo przez telefon rozmawiamy. Ale te kondomy, zawsze tu leżały. Tzn nie te same. inne, nowe. Nowe ale używane. Tu takie miejsce jest. Odkąd co pamiętam. A jak mały byłem i jeszcze w domu rodzinnym mieszkałem to często po lasach chodziłem. Nie mogła być inaczej i swój pierwszy raz w lesie zaliczyłem.(Mój pierwszy raz)Tu na tym zjeździe od ulicy głównej od lat można znaleźć prezerwatywy. Grzyby i jagody w naszych lasach też można znaleźć, ale tu ludzie upodobali sobie miejsce na schadzki. Pewnie zabiera taki jakąś Panią z głównej, płaci, nakłada, korzysta, ściąga i siup leci przez okno. Nie Pani, prezerwatywa leci. Gdy on poleci, ściga i wyrzuca. A może na schadzki zakochane pary przyjeżdżają? Bo romantycznie tak w lesie?  Ojej... a ja zaraz, że prostytucja. A to miłość może. Pełno tu takich leży. Prezerwatyw.


środa, 29 sierpnia 2018

Konwersacje

Różne wymiary

konwersacje, gej fotki, gej dres, geja na seks, śmieszne teksty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Oskar- No i jak było na urlopie w Rzymie ?
Robert- Było zajebiście. Spotkałem się z takim kolesiem. Zajebiście było.
Oskar- Robert ale chyba tym razem się nie zakochałeś. Miałeś tylko się zabawić !
Robert- Nie no co ty. Ale mówię Ci koleś jest niesamowity. Lecę do niego już w listopadzie.
***
Ola-Tylko mięśniacy. Ty chcesz robić loda i patrzeć na six pack?
Oskar- a kurwa gdzie mam patrzeć ? Przez okno ?
***
Mój brat- Oskar powiem Ci, że jak bym tak zobaczył Cię na ulicy a nie znał to miał bym taki respekt.
Oskar- no wiesz cały czas staram się trzymać formę.
Mój brat- A umiesz się bić ?
Oskar- No w sumie to chyba nie. Ale bym chciał umieć.
Mój brat- Tak do samoobrony?
Oskar- No tak oczywiście. Na przykład idziesz sobie ulicą i nie tak bez powodu. Ale idziesz sobie ulicą i jakiś koleś się gapi. To myślisz sobie na chuj się gapi ?! I wpierdol takiemu.
***
Ola- (...)Wiadomo, że jak robi się siku w lesie, to trawa wchodzi w  dupę!
Oskar- wcale nie.
***
Big- A tobie, tak nie przeszkadza czytać książkę podczas jazdy samochodem?
Oskar- Przecież to nie ja prowadzę.
***
Ola-Klękanie przed Jezusem nie ustawia wygodnego życie.
Oskar-Klękanie przed niektórymi ludźmi stawiając pewne rzeczy usta(mi)wia życie.
***
Ola-Nie wyślę Ci czekolady, bo masz od niej wypryski.
Oskar- no tak, a ty o mnie dbasz.
Ola-Tak bo chce byś miał obfite gejowskie życie.
Oskar-żebym miał wytryski, a nie wypryski.
***
Oskar- Dlaczego przyznałaś mi wczoraj racje jak mówiłem o sobie, że jestem dziecinny?
Proszę o uzasadnioną odpowiedź!
Ola-Ja pierdolę ! Jesteś chłopięcy, jebnięty, szalony. Taki Fircyk w zalotach. Masz chłopięcy urok.
Wystarczy ?
Oskar- Nie wiem.. Czy to ma coś w wspólnego z tym, że jak słyszę VOGUE Madonny to macham rękoma jak słonik Bambo uszami ?
-Ola-A jak słyszysz Britney to machasz fiutem jak hula hop. Tak ma to związek!
***
Oskar- (...) Pytał czy to mój sklep. Jak by to było obciachem mieć 27 lat i być tylko pracownikiem. Pamiętam jak mnie to wtedy wkurwiło.
Ela- A może chciał dobrze zrobić
Oskar- To mógł poprosić bym rozpiął rozporek.
***
Big - Boże co ty masz na twarzy ?
Oskar- to maseczka oczyszczająca i pielęgnująca. No wiesz lata lecą trzeba coś z tym zrobić
Big- Zmądrzałbyś.


środa, 15 sierpnia 2018

Rozpierdolić !

Chwila zwątpienia

gej blog, oskar gej w mieście, pięść
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Chciałem tylko zaznaczyć, że jestem pozytywnie zakręconym człowiekiem... z predyspozycjami do narzekania.  Robię wielkie  HALLO, by móc ponarzekać na "zły los". Tak mam, i już!

     Jest sobota, kilka minut po drugiej w nocy (czyli niedziela). Siedzę w sypialnie. Z laptopem na łóżku, drinkiem na szafce nocnej, śpiącym  Big u boku.
     Zanim Big wrócił z pracy oglądałem ósmy sezon GOTOWYCH NA WSZYSTKO. Obejrzałem trzy odcinki. Serial doprowadza mnie do skrajnych emocji. Łzy albo śmiech.
Lubię dramaty, lubię też chamski czarny humor. Wspomniany serial daje mi to wszystko.

     Ostatnio nie czuję się najlepiej. Niby jestem zdrowy, ale z głową coś nie tak. Mam poczucie marnowania czasu. Mam wrażenie, jakbym go marnotrawił chociażby, trzy godzinnym seansem serialowym.

     Mój przyjaciel Simon ostatnio stwierdził, że nie radzę sobie z upływającym czasem. Prościej mówiąc, z tym, że się starzeję. Powiedział tak " Oskar, ty masz problem z twoim wiekiem, co nie ?"
Pytał retorycznie.
     Zawsze staram się podchodzić do tego tematu z dystansem. Aczkolwiek nie będę ukrywał, że mając trzydzieści dwa lata, patrzę w lustro, przyglądam się swoim zmarszczkom i pytam siebie "co dalej?, jakie plany ?"

     Obecnie panuje moda na bycie kreatywnym , przedsiębiorczym. Na portalach internetowych widzimy naszych znajomych,  którzy pokazują jak spędzają wolny czas. Wycieczki, wyszukane jedzenie, szalone imprezy. Pomijając tych wszystkich, którzy mówią nam : jesteś zwycięzcą,  bądź fit.

     Wszystko co dzieje się dookoła sprawia, że zaczynam wariować.
Cały czas myślę, że powinienem coś robić. Ale co?.
Jestem w Niemczech od pięciu lat. Mogę spokojnie powiedzieć, że zadomowiłem się tu. Mam stałą pracę. Mało tego! Znalazłem dodatkową, by móc zdobyć nowe doświadczenia w moim wyuczonym zawodzie, co też ma pozwolić mi w przyszłości na zmianę pracy. Poznałem kilku fantastycznych ludzi. Mam wieloletni związek, piękne mieszkanie, a mimo wszystko często czuję niedosyt.
Czegoś mi brakuje, tylko czego ?

     Lubię czytać psychologiczno-filozoficzne  książki. Stoicki sposób bycia przyswoiłem zanim Ola sprezentowała mi SZTUKĘ ŻYCIA WEDŁUG STOIKÓW.
Mam hobby. Siłownię, literaturę, blog, filmy. Mimo wszystko miewam myśli, że marnuję czas.

Boję się przemijania. Boję się nicości.

     Często mówię o sobie, że jestem urodzony gdzieś obok przysłowiowego czepka.
Mam wszystko o czym marzyłem. Wszystko jest OK, a mimo to nie czuję się spełniony. Czegoś brakuje.
Mam myśli, by rozpierdolić cały mój świat. Patrzeć jak wszystko zmienia się w gruz.
Może poznałbym wartość tego co mam, gdybym stracił!
Muszę upaść, wręcz się zapaść, by dostrzec co osiągnąłem?





niedziela, 29 lipca 2018

Na rogu

Dobra rada

gej blog,gej opowiadania, oskar gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Zobacz kto do mnie wczoraj napisał- Simon zbliżył się, by pokazać w telefonie wiadomość, którą na GAYROMEO zostawił mu Zahir.
Podobno Zahir zaczepiał już wcześniej mojego przyjaciela, ale nigdy nie poznali się osobiście.
Simon zorientował się, że my się znamy po tym jak zobaczył moje instastory z Zahirem.

     Nie dziwiła mnie obecność Zahira na gej portalu, gdyż w poprzedni weekend wybraliśmy się razem do naszego gej klubu i opowiadał mi, że jego nowy chłopak prawdopodobnie ma faceta, więc on jest tym drugim.
     Wszystko na to wskazywało. Koleś od trzech miesięcy nie zaprosił Zahira do swojego domu. Wyjazdy, rzekomo sam, a na Instagramie zdjęcia z jakimś facetem. Związek Zahira się rozpadł.

     Simon zapytał mnie o radę, czy odpisać Zahirowi na wiadomość.
Lubię Zahira, nie nazwałbym go moim przyjaciele,  raczej kolegą do towarzystwa. Spotykamy się raz na czas, by wyjść do klubu, na obiad.
Osobiście nie poleciłbym Simonowi Zahira jako partnera, i tak też mu doradziłem.
     Po rozmowie z Simonem miałem lekkie wyrzuty sumienia. Zastanawiałem się nad tym, czy miałem prawo tak ocenić Zahira i czy nie odebrałem przyjacielowi szansy na poznanie nowej osoby?

     Simon jest moim dobrym przyjacielem, chociaż znamy się niespełna rok. Mam wrażenie, że jest między nami braterska więź. Dlatego chciałem być szczery i zaoszczędzić mu przykrych rozczarowań. Wiem, że oczekiwał ode mnie szczerości, ale czy nie za bardzo popłynąłem.

     Następnego dnia przeprosiłem przyjaciela i powiedziałem, że powinien Zahira poznać osobiście przekonać się czy Zahir jest odpowiednim kandydatem.
Przecież ludzie bywają różni. Inaczej zachowujemy się wśród rodziny, przyjaciół, a bywa, że jesteśmy inni gdy na kimś nam zależy.

     Simon postanowił mimo wszystko wstrzymać się z odpowiedzią. Kilka dni później profil Zahira zniknął! Szanse stracone.
     Można było domniemywać, że Zahir jest w związku. I był.  Dwa dni później, zadzwonił i powiedział, że jego wcześniejsze domysły nie były prawdziwe. Doradziłem koledze by był ostrożny i miał się na baczności. Dla mnie to było podejrzane. Znam Zahira i jego desperackie podejście do szukania partnera. Lubił zabawę, lubił flirt, ale mimo wszystko potrzebował kogoś przy swoim boku.

     To był zabawny czas. Co drugi dzień telefon. Albo z płaczem ale z radością. Albo go oszukał albo, się kochają, i będą szczęśliwi.
Gubiłem się, ale moje zadanie polegało tylko na pocieszaniu lub gratulowaniu.

     Simon w tym czasie poznał kogoś innego. Co mnie w sumie ucieszyło. Na razie to tylko znajomość, ale może coś z tego będzie.

     Życie niczym wenezuelska telenowela. Nigdy nie wiadomo czy słoneczny poranek nie zakończy się burzą z piorunami.
Na każdym rogu czekają na nas nowi ludzie, którzy są nam obcy a okazać się mogą bliskimi przyjaciółmi naszych przyjaciół.




czwartek, 12 lipca 2018

Miło było, ale nie zawracaj mi dupy!

Czas na zmiany ?

gej rysunki, gej zdjęcia, pride
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



      To był piękny weekend!
Całe dwa dni spędziłem na miejskim basenie! Pogoda dopisała, a ja potrzebowałem miejsca by móc odpocząć.
Tłum ludzi i rodziny z dziećmi nie uniemożliwiły mi tego. Zabrałem ze sobą książkę i rozkoszowałem się wolnym czasem.
Zapomniałem tylko kremu ochronnego. Uwielbiam leżeć na słońcu i wcale nie chodzi mi o to by mieć opaleniznę, ale by móc wygrzewać się w jego cieple.
W taki oto sposób sobotni cały dzień spędziłem , pływając i leżąc. Efekt wypoczęcia był, ale też efekt poparzenia. Dziś skóra schodzi mi płatami. I tak sobie myślę; kiedy ja wyciągnę odpowiednio wcześnie lekcje z tej nauki ? Co roku to samo ...

     Jak już wspominałem we wcześniejszych postach na początku czerwca odwiedził nas "stary" przyjaciel Biga - Marcin (Nowe ścieżki-link). Tak teraz przyjechał ponownie na dwa tygodnie.
     W jedną z wolnych sobót zabrałem Marcina do Düsseldorf. Byliśmy tak za jego pierwszym urlopem i postanowiliśmy odwiedzić to miasto ponownie.
Marcinowi bardzo zależało poznać Niemcy od strony "gej sceny". Stąd też może i lepszym rozwiązaniem było by pojechać do Köln (Kolonia- Niemiecka stolica gejów) aczkolwiek nie chciało nam się aż tak daleko jechać. Mimo wszystko Düsseldorf ma również ciekawe atrakcje do zaoferowania. Kilka minut drogi od Dworca głównego znajdują się już gay bary i kluby. Całkiem przypadkiem trafiliśmy na sklep z erotycznymi gadżetami. Filmy DVD, plastikowe i gumowe penisy, bielizna i innego tego typu rzeczy. Miły pan sprzedawca, który okazał się polakiem, dał nam mapkę na której zaznaczone były punkty przyjazne LGBT.

     Na małe piwo weszliśmy do klubu, który był odwiedzany raczej przez starsze towarzystwo szukające za pieniądze młodych dup. Lokal jeśli chodzi o estetykę wygląda bardzo sympatycznie. Starsi Panowie przyglądali się nam pożądliwie, młodzi natomiast z lekką pogardą, jak byśmy byli dla nich konkurencją.

     Wieczorem tego samego dnia Ja, Big i Marcin wybraliśmy się do naszego miejscowego klubu. Wspominałem Wam o nim wielokrotnie (Gej klub-link).
Bardzo mi zależało by pokazać naszemu przyjacielowi Transvestite show.
Po dwóch drinkach, poszedłem na toalety. Wychodząc na progu stanął Andrew. Chłopak, którego poznałem gdy byłem tu ostatnim razem.
Zbliżył się do mnie, swoim słodkim spojrzeniem odszukał mojego wzroku i powiedział, że tęsknił za mną. Mało brakowało a wybuchnął bym śmiechem. Na szczęście, moją cechą jest taktowane zachowanie. Miałem wrażenie, że to cecha wrodzona, moja przyjaciółka Ola twierdzi, że wyuczona - Bitch!
Ja- Mam trzydzieści dwa lata, nie wierzę już w takie bajki- odpowiedziałem mu, mijając go w przejściu.
Andrew- To nie ściema.
Ja- Proszę Cię, jestem tu przypadkiem, a Ty z tego co widzę stałym bywalcem.
Andrew- Zawsze mam nadzieję, że Cie spotkam.
Uśmiechnąłem się życzliwie. Koleś wyglądał na  lekko zmieszanego, więc cofnąłem się do niego, uścisnąłem mu dłoń i życzyłem miłej zabawy, dodając, że jestem tu z moim facetem. Według mnie miało to znaczyć; miło było, ale nie zawracaj mi dupy.
W tym typku jest coś niepokojącego. Przez cały wieczór, natykaliśmy się na siebie wielokrotnie, czy też widziałem, jak obserwuje mnie z tłumu. Patrzył na mnie jak bym złamał mu serce. Jego wzrok by niejednoznaczny. Jakbym go oszukał, a on biedny nie może się z tym pogodzić. Niepokojący, fanatyczny.


     Ostatnie dni w przerwie spędzania czasu z naszym gościem, poświęcałem na oglądanie mojego nowego ulubionego serialu GOTOWE NA WSZYSTKO (Desperate Housewives, który tak samo kolekcjonuje na DVD jak  SEX W WIELKIM MIEŚCIE), czy też na szukaniu nowej pracy.
Jestem w Niemczech od lipca 2013 roku. Mam stałą pracę, która poza zarobkami nie daje mi niczego innego. Czas na zmiany, na które niestety trudno się zdobyć.
Wysłałem kilka CV, zaniosłem też osobiście i niestety nie ma odzewu. Troszkę mnie to martwi, gdyż jak wiadomo czas nie jest naszym sprzymierzeńcem.
Stąd też ostatnio jestem lekko przytłoczony rzeczywistością.
Dużo zachowuje dla siebie, nie jestem typem marudera, gdyż to efektów nie przynosi. Pozostaje tylko działanie, aczkolwiek czasem brak mi sił, czy też odwagi.
Wiem, że jestem wstanie osiągnąć praktycznie wszystko to, czego pragnę. Muszę tylko wyzbyć się ograniczeń, które są we mnie.

     Zahaczając jeszcze o temat relaksu, czy formy spędzania wolnego czasu. powróciłem do rysowania. Zawsze lubiłem sport, słuchanie muzyki, czytanie książek, czy też spędzanie wolnego czasu ze znajomymi, a za nim poznałem Biga i życie codzienne pochłonęło mnie, to bardzo lubiłem rysować.
Nie robiłem tego od lat. Porzuciłem to mniej więcej w wieku piętnastu lat.
Nie miałem do tego głowy. Ostatnio podczas telefonicznej rozmowy z moją przyjaciółką Olą, wspomniałem, że od kilku dni myślę by do tego wrócić, Ola przy okazji swoich odwiedzin w poprzednim miesiącu w prezencie dała mi komplet ołówków i szkicownik. Tak więc  od kilku dni zapełniłem kilka stron zeszytu.

...

środa, 27 czerwca 2018

Gej klub

Twarzą w twarz

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




- Wzięłam kilka rzeczy, pokaże ci- Ola przytachała walizkę do salonu, gdzie ja siedziałem wygodnie na fotelu i popijałem Cosmopolitan.
- No to zaczynaj pokaz!- uniosłem kieliszek do góry.
- Co myślisz o tej?- trzyma w ręku tunikę w czarne drobne kwiatki.
Zamilkłem na chwilę unoszą prawą brew do góry na znak niepokoju.
- Nie słońce! w tym  pójdziesz jutro ze mną do parku. Pokaż następne.
-A to?
- Olu to jest zajebiste!- czarny top bez rękawków, obszyty przy dekolcie srebrną nitką !- Załóż to- dodałem.
Ola po kilku chwilach wróciła i powiedziała.
- Osiłku, ale jak podniosę ręce do góry to mi cycki wyskoczą!
Oboje wybuchliśmy śmiechem!
- I o to chodzi Olu! Zrobisz genialne show - parsknąłem.

      Przypomniała mi się scena z serialu SEX W WIELKIM MIEŚCIE (sezon 5 odc 1) gdy dziewczyny wybrały się do klubu pełnego marynarzy. Carrie wspomniała, że widziała już cycki Mirandy i Charllote, brakuje jej do kompletu tylko biustu Samathy. Oczywiście Samatha (ubrana w podobny top co Ola) odgina dekolt by pokazać piersi koleżance.
- Mam nadzieję, że będą tam jakieś lesbijki. Chciałabym aby mnie jakaś podrywała. Taka Agnieszka Chylińska, dla niej mogła bym być lesbijką- dodała Ola.

     Kilka godzin później, gdy nasi faceci poszli już spać, ja z Olą, która była ubrany w czarny top i jeansy, staliśmy już na przystanku metra nie dowierzając ani w to, że Ola przejechała około tysiąc kilometrów samochodem by mnie odwiedzić, a ni w to, że szliśmy do gej klubu, o którym jej często opowiadałem.( link-Milion małych myśli)
Zachowywaliśmy się jak nastolatkowie. Śmiejąc się w głos, trzymając się za ręce i wygłupiając.

    Około godziny dwudziestej trzeciej byliśmy już na miejscu. W klubie nie było zbyt wielu osób, a Drag Queen show (link-Taki mały własny świat) zaczynało się około pierwszej.
   
     Podczas gdy Ola zajęła miejsce przy stoliku, ja podszedłem do baru by zamówić dla nas drinki.
    Zabawne, przychodzę do tego klubu trzy, może cztery razy w roku, a niektórzy pracownicy mnie dobrze kojarzą. Podobnie było z kelnerem, który znał mnie z widzenia, ale nie z klubu.
    Gdy usiadłem przy barze czekając aż kelner przygotuje trunki, dwóch kolesi obok zaczęło się do mnie dostawiać.
Jeden bardziej przegięty od drugiego. Solarium albo dobry puder, nie wiem, wypicowani aż błyszczeli.
-Ale masz mięśnie- powiedział jeden z nich.
-Dzięki- uśmiechnąłem się życzliwie.
-Są tak napompowane, nie boisz się, że wybuchną? - i oboje zaczęli chichotać jak podlotki.

     Moja przyjaciółka stwierdziła, że faktycznie wyglądam fajnie. Miałem na sobie biały t-shert bez rękawów, spodenki jeansowe i oczywiście skórzaną bransoletkę.
Zanim zaczęło się show do naszego stolika podchodziło kilka osób. Jeden z kolesi próbował się chyba z nami zaprzyjaźnić. Często podchodził kelner i zagadywał. Był jeden polak, którego znam z widzenia, więc i z nim zamieniliśmy kilka słów. Gdy zagadał po polsku, Ola z radosnym okrzykiem rzuciła mu się w ramiona. Później nawet porwał Olę do tańca.
     Dosiadło się do nas kilka dziewczyn. Moja przyjaciółka jest chyba za bardzo wpatrzona  w Chylińską! Nie znalazła żadnej by zawiesić oko, co według mnie było nieprawdą, były dwie fajne. Ale co mnie- geja obchodzą lesbijki!

    Popijając drink za drinkiem, plotkując o facetach, którzy patrzyli się w naszą stronę, nie zauważyliśmy kiedy show się zaczęło.
Każdy występ zaczyna się oczywiście od przedstawienia wykonawcy "Madame ..." i pada pseudonim artystyczny. Jedną z Drag Quuin poznałem osobiście. Występowała jako pierwsza- około pięćdziesięcioletni facet, przy tuszy, bardzo miły, zabawny i jak Ola dostrzegła z niedokładnie pomalowanym okiem.
     Staliśmy tuż przy podeście na którym odbywało się show. W połowie występu zauważyła mnie, przestała śpiewać, podeszła do mnie i dała mi buzi w policzek.
     Urocze. To nie był pierwszy raz. Zawsze gdy mnie widzi, w jakiś sposób pozdrawia mnie ze sceny.

     Po występie parkiet należał do nas! Zanim tłum zaczął ruszać biodrami, zrobiliśmy to my.
Sensualność, chemia, wyczucie rytmu. Uwielbiam tańczyć, nie wiedziałem, że Ola będzie idealną partnerką. Nic więc dziwnego, że kilku kolesi, którzy w końcu odważyli się do mnie zagadać, myśleli, że jesteśmy parą.
     W tłumie gapiących się oczu dostrzegłem pewnego kolesia. Około czterdziestki. Niecały metr osiemdziesiąt wzrostu, bardzo szczupły, z brodą. Ubrany w szary t-shert z nadrukiem Micky Mouse  Za każdym razem gdy nasze spojrzenia się spotykały on przytrzymywał mój wzrok. Było jasne, że ma coś w planach.

    Spotkaliśmy się twarzą w twarz na schodach przy toalecie. Zagadał mnie jakiś koleś. Przegięty typek z papierosem w dłoni na siłę opowiadał mi o swoich wrażeniach z zeszłorocznej parady równości w Koloni. Próbując odejść wpadłem na Micky Mous.
Wszystko jak by w zwolnionym tempie. On próbuje zejść ze schodów, ja stoję mu na drodze.Spojrzenie za spojrzeniem. Jego źrenice przyciągały mnie jak magnez. Gościu z papierosem opowiadał nieprzerwanie.
Nim zdążyłem ocknąć się z amoku facet stał już obok nas.
Podałem dłoń i przedstawiłem się. Odwzajemnił gest i powiedział, że na imię ma Andrew.

     Jego oczy były wlepione we mnie, widać było, że mu się podobam. Był też lekko podenerwowany i mocno podpity.
W pewnym momencie naszą rozmowę przerwał nam chłopiec z papierosem, który poczuł się chyba zignorowany bo z głośnym śmiechem zaczął wchodzić nam w słowo. Nie pamiętam jego imienia. Ani ja ani Andrew nie chcieliśmy z nim dłużej rozmawiać.
     Gdy tak staliśmy oparci o ścianę w oparach dymu tytoniowego Andrew zapytał mnie czy dam mu swój numer telefonu. Jak zawsze w takich przypadkach uruchamia się u mnie automatyczna gadka "Sorry mam chłopaka". Tak było i tym razem.
Poszedłem do Oli tańczącej na parkiecie.
Micky Mous podążał za mną. Nie pytając o zgodę przyłączył się do tańca.
Przystojny. Naprawdę fajnie wyglądał, ale cóż. O numer prosił mnie jeszcze kilka raz. Bezskutecznie. Poprosił też o to Olę, Moja przyjaciółka pogłaskała go po twarzy, mówiąc, że nie może.
Gdy stałem na parkiecie trzymając Olę w objęciu i kołysząc się w rytm muzyki Adrew bez przerwy się nam przygląał.
-Długo się znacie?- zapytał.
-Prawie trzy lata- odpowiedziała Ola.
-Widać, że dobrze się rozumiecie- odrzekł i spojrzał na mnie.

     Wieczór zbliżał się ku końcowi. Zapłaciliśmy rachunek, kiwnęliśmy na pożegnanie do Andrew i mieliśmy już ruszyć w kierunku wyjścia, gdy nagle on chwycił mnie za ramię.
-Poczekaj- powiedział- może jednak dasz mi swój numer, spotkamy się, pogadamy.
-To nie ma sensu, nie mogę-  złapałem jego twarz w dłonie i spojrzałem w oczy, po czym przytuliłem go po przyjacielsku i wyszliśmy.

- I jak ci się podobało?- zapytałem w drodze powrotnej.
- Oski to zupełnie inny świat! Totalny matrix.
- Masz rację, dlatego lubię gejowskie kluby- zbyt rzadko tam bywam, pomyślałem sobie.
- Płeć traci na znaczeniu. To znaczy ma znaczenie, ale wiesz, atrakcyjność jest poza płcią. Ktoś cię kręci i chuj z jakimiś granicami.
- Masz rację! Nikt tu nikogo nie osądza. Każdy jest tym kim chce być i nikomu to nie przeszkadza.
- To jest piękne, ludzie zwyczajnie bawią się ze sobą. Jednocześnie możesz mieć i słońce i deszcz, no cóż, tęcza!




piątek, 8 czerwca 2018

Nowe ścieżki

Dlaczego się nie odezwałeś?

gej opowiaania, gejowskie fotki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Przyjaciel to człowiek, do którego dzwonię po wielu miesiącach, a nie pyta: dlaczego się nie odzywałeś, tylko mówi: cieszę się, że właśnie dziś słyszę Twój głos."

                                                                                                                          (R. Ligocka "Czułość i obojętność")




     Zazwyczaj wiadomości od przyjaciół sprawiają nam przyjemność. Cieszymy się z kontaktu, ze spotkań. Aczkolwiek nie jest to regułą. Nie zawsze wiadomość od przyjaciela, czy też kogoś, kto zwyczajnie jest nam bliski wywoła uśmiech na twarzy. Tak było tym razem.
     Gdy poznałem Biga jakieś dziesięć lat temu, (jak poznałem Biga) mój chłopak przy najbliższej okazji przedstawił mi swojego przyjaciela. Koleś miał na imię Marcin. Siedem lat starszy ode mnie, mojego wzrostu, miły, sympatyczny, dużo się uśmiechał.
      Marcin stał się, że tak się wyrażę, nierozłącznym elementem naszego życia. Wspólne wieczory, obiady, imprezy czy wyjazdy na wakacje. Marcin dla Biga był jak brat, tak zawsze o sobie mówili.
     Po mniej więcej sześciu latach przyjaźni mój chłopak otrzymał wiadomość e-mail. Treść była krótka, a szczegółowa. Marcin nie mógł przyjaźnić się dłużej z Bigem ponieważ jego obecny chłopak mu zabronił.
    Nie wiem czy warto to komentować, zdarza się i tak. Natomiast historia ta jest lekko przewrotna.
Biga często wspominał swojego przyjaciela i tak naprawdę cały czas był mu bliski, pomimo długiej rozłąki.
    Jakiś czas temu nasi wspólni znajomi donieśli nam, że Marcin znowu jest singlem. Jego młodszy chłopak zostawił go dla innego. To była okazja by ponownie nawiązać z nim kontakt.
Od momentu wysłania pierwszej wiadomości , do przyjazdu Marcina do nas dzieliły trzy tygodnie.
     Dziwnie mi było witać w progu z rozwartymi ramionami kogoś, kto tak bardzo zranił i rozczarował mojego faceta. Aczkolwiek wiem jak bardzo ważne było dla Biga, by on ponownie był w jego życiu. Od ostatniego naszego spotkania dzieliło nas ponad pięć lat. Czyli troszkę więcej jak jesteśmy tu w Niemczech.
Nie byłbym sobą, gdybym  pewnego wieczoru nie powiedział Marcinowi jak bardzo nas zawiódł.
Nie umiałem inaczej, może to błąd, aczkolwiek chciałem zacząć z czystej kartki i musiałem to zrobić.
Marcin od tego spotkania ponownie zawitał do naszego życia. Już nie tak często jak kiedyś. Jednak mieszkamy poza polską, ale jest miło widziany w naszym domu. Mam tylko nadzieję, że nowi ludzi którzy pojawią się w jego życiu, nie zamażą na nowo wydeptanych ścieżek.

     Bywa też tak, że inni odchodzą w zapomnienie, poprzez codzienność czy... w sumie sam nie wiem... poprzez to, że człowiek nie kamień i się sam zmienia? Coś co kiedyś go bawiło, już nie śmieszy?
    Często wspominałem o Januszu, którego poznałem na jednej z imprez kolegi z kursu językowego. W czerwcu minie rok jak się nie widzieliśmy.
Janusz, nie był moim przyjacielem, raczej towarzyszem na imprezy. Tak czy inaczej chłopak postanowił się odseparować. Czy ubolewam? nie aż za bardzo. Jak wspomniałem z czasem przestaliśmy się rozumieć, jakby ta chemia między nami się ulotniła.

     Niektórzy pomimo tego, że chcieliby być obok, to nie umieją. Nie umieją być tymi, którymi tylko pozostaje im być. Marvin (jak poznałem Marvina) postanowił kolejny raz odciąć się ode mnie. Już na początku tego roku próbował się odseparować. Rozumiem go i bardzo mu współczuję, gdyż chłopak nie potrafi się odnaleźć w tym świcie, do którego musiał wrócić po naszym rozstaniu. Jak napisał to Kobus (link) "Dojrzałość zobowiązuje do akceptacji faktu, że niektórzy ludzie mogą być tylko w Twoim sercu- a nie w życiu"
     Postanowiliśmy utrzymać nasz kontakt, na zasadzie "naciąganej" przyjaźni. Wiadomo, że o szczerej przyjaźni nie ma mowy, gdy jeden jest po uszy zakochany w tym drugim. Jednakże po tym wszystkim co razem przeszliśmy nie chciałem puścić go w zapomnienie. W odgrywanie roli nieznajomych. To byłoby bez sensu. Już to przerabialiśmy, za jego prośbą. Nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Chodzimy do tej samej siłowni, widywaliśmy się zbyt często by móc to kontynuować.
     Tak czy inaczej, w ostatni weekend,  budzę się rano, zaglądam do telefonu, a tam czekała na mnie wiadomość od Marvina. Wyznania miłości i zazdrości o moich znajomych. Napisał, że nie daje rady być moim przyjaciela, za bardzo mnie kocha. Łatwiej mu będzie udawać, że się nie znamy. Mamy mijać się na ulicy jak dwóch sobie obcych.
     Zgodziłem się, jeśli to ma mu pomóc...ok! Chcę jego szczęścia. Tak też mu napisałem.
Kilka minut później wysłałem kolejną wiadomość. To się nie uda! To głupie! To były moje słowa. Nie odpisał nic, zablokował mój numer.
Jak wspomniałem to kolejne jego podejście. Blokował, następnie pisał, że chciałby się spotkać.
    Minęły dwa dni, a minęliśmy się na siłowni. Ja w towarzystwie Simona on swojej przyjaciółki.
Zrobiłem tak jak prosił, był dla mnie powietrzem. Tego samego dnia wieczorem dostałem wiadomość, z podziękowaniem, że zrobiłem to o co mnie prosił. Moja myśl była jedna! Za każdym razem będzie mi dziękował?
Miał się nie odzywać a mimo to pisze nawet pod takim pretekstem.
Nie odezwałem się... nie odezwę się ...


"Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy straconą szansę, upływ chwili, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy(...)
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy, który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy; tak, straty to nie nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy."
                                                                                                                         (E. Bishop "Ta jedna sztuka"/przeł. S. Barańczak)







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...