Translate

Poznajmy się :)

poniedziałek, 22 października 2018

To nie miłość cz 2

Odpowiedzi

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Może taka była (...) miłość, jakby niezgodna z tym świata"
                                                                                       (W. Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli")


     Kilka dni po wymianie wiadomości z Marvinem i Simonem, spotkałem się z tym drugim w naszej ulubionej kawiarni. Mieliśmy porozmawiać o tej całej sprawie.
Nie było mi łatwo o tym mówić, gdyż wszystko co tyczyło się Marvina zamknąłem gdzieś głęboko w sobie. Teraz kolejny raz musiałem to rozgrzebać by przedstawić sytuacje przyjacielowi.
     Cały się trzęsłem, Simon to spostrzegł. Chociaż w kawiarni nie było zimno zaproponował mi swoja kurtkę. Nie wziąłem, miałem swoją, ale to nie z powodu zimną mną trzęsło, tylko z emocji.

Oskar- Byłem z Marvinem pół roku, chodziliśmy za ręce po centrum miasta. Planowaliśmy w pewien sposób naszą wspólną przyszłość. Rozmawialiśmy o tym jak zakończyć nasze związki. Tak, chcieliśmy być ze sobą.
Simon- Nie wiedziałem, że to aż tak między wami było.
Oskar- Nie wiedziałeś, bo nie chciałem abyś to wiedział. Nie lubię o tym mówić. Nie będzie ci dziwnie, gdy kiedyś we trójkę się spotkamy, i będziemy mieli tą świadomość, że między nami coś było, co jest do tej pory tak naprawdę nie skończone ?
Simon- Cały czas uważam, że byłoby to nie w porządku wobec nas. Zależy mi na Marvinie. Zapytałem Marvina czy coś jeszcze do Ciebie czuje. Odpowiedział, że nie. Więc nie było by mi głupio.
     Kłamał, pomyślałem sobie, biorąc pod uwagę, że Marvin dwa dni wcześniej między tymi wiadomościami, wyznał, że mnie kocha. Nie powiedziałem o tym przyjacielowi, przemilczałem fakt.
Wspomniałem tylko, że znam uczucia Marvina do mnie, Simon wtedy ponownie wspomniał o rozmowie z Marvinem na ten temat, więc nie mówiłem już nic więcej. Simon chciał wierzyć Marvinowi. Tej insynuacji prawdy. Może dlatego, że była mu wygodniejsza ?

     Ostatecznie temat zamknęliśmy tym, że o Marvinie dla dobra naszej przyjaźni nie rozmawiamy. Zresztą my zawsze mamy o czym rozmawiać.

     Wiedziałem, że chłopacy się spotkają, a mi przestało to przeszkadzać. Oswoiłem się z Tą myślą.
Mam Biga i to z nim chcę być,a przede wszystkim po wielokrotnym rozmyślaniu zdałem sobie sprawę, że nie czuję nic do Marvina.
Uświadomiłem sobie, że moją reakcja była jakby reakcją na wspomnienia.
Marvin dał mi swego czasu to, czego potrzebowałem. Bliskość, szaleństwo, drugą młodość. Zauroczył mnie tym. To mnie w nas pociągało, ale to chyba tyle. A jeśli wtedy faktycznie coś do niego czułem, to zwyczajnie na przestrzeni tego roku już przestałem. Uczucie ulotniło się.

    Moim zadaniem było przejście do dnia codziennego z tą sprawą i pozwolić przyjacielowi na ten układ.
Kto wie, może to ich przeznaczenie ?
Chociaż po doświadczeniach i problemach jakie przez cały okres miałem z Marvinem odebrałem to jako grę. Kolejną próbę wzbudzenia we mnie zazdrości.

    W dniu moich urodzin dostałem wiadomość od mojego ex kochanka. Najpierw złożył mi życzenia, a następnie przeprosił za swoje egoistyczne zachowanie. Podkreślając, że nie miał prawa tak mnie potraktować w tej sytuacji, oraz wyznał po raz kolejny, że był ślepy z miłości do mnie, chciał mnie mieć. Byłem i będę zawsze jego wielką miłością, dodał na końcu.
Odpisałem mu tylko jednym zdaniem, że nie jestem zły. Nie chciałem wgłębiać się w rozmowę, dla dobra sytuacji. Dla dobra przyjaciela.
Zdałem sobie sprawę, że chłopak może faktycznie chcieć odnaleźć swoją nową drogę w życiu.
Nie byłem zły, nie umiem się gniewać. Nie złoszczę się na ludzi. Ludzie mnie tylko rozczarowują, a tego już się nie da naprawić.

      Im bardziej oni zbliżali się do siebie, tym ja z Simon się oddalaliśmy. Nie chciałem. Byłem taki jak zawsze, mój przyjaciel niestety nie. Pojawiły się kłamstwa, a jeśli przyjaźń ma być szczera to na kłamstwa nie ma miejsca. Cóż zrobić w takiej sytuacji?
Czekam, i przyglądam się, jeśli chce się oddalić, niech idzie.

     Nasze życie to nie prosta droga, tylko ciąg krętych dróg, przy których musimy podejmować decyzję, za którymi idą konsekwencję.
Po roku od rozstania z Marvinem wciąż odczuwam tego efekty.
Świadomie lub nie, Marvin odsuwa ode mnie przyjaciela. Świadomie lub nie Simon idzie tą drogą.

***

środa, 10 października 2018

To nie miłość... cz 1

Pytania

gej blog, gej opowiadania, geja na seks, gej fotki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Człowiek tak czasem o coś spyta, ale nie oczekuje odpowiedzi. Są przecież pytania, (...), które same sobie wystarczą.  Zwłaszcza że żadna odpowiedź i tak by ich nie zadowoliła.(...)wcale to nie zależy od tego, o co się pytamy. Tylko kto kogo. Nawet gdy sami siebie pytamy, zawsze jest kto kogo. To może jedynie tak się wydawać, że ten, kto pyta, ten sobie i odpowiada. Jeśli się jednak tak nad tym zastanowić, zawsze kto inny pyta, a kto inny odpowiada.(...) Jest w nas przecież i dziecko i starzec, i młodzieniec, i ktoś, kto umrze, i kto wątpi, i kto ma nadzieję, i kto nie ma żadnej. I tak dalej, i tak dalej."
                                                                               
 (W.Myśliwski-Traktat o łuskaniu fasoli)



     To był zwykły wrześniowy dzień. No może nie taki zwykły. Udało mi się zdobyć nową dorywczą pracę, która pomoże mi z czasem porzucić starą i ruszyć w moim upragnionym kierunku. Można rzec spełniało się moje marzenie. Biegałem od urzędu do urzędu, by skompletować potrzebne papiery. W między czasie pisałem na WhatsApp z Marvinem (Jak poznałem Marvina cz 1 ) Po dłuższej przerwie ponownie mieliśmy ze sobą kontakt. Chciał bym odwiedził go w pracy. Musze przyznać, że przez chwilkę się nad tym zastanawiałem. Aczkolwiek w ostateczności odmówiłem z powodu braku czasu. Tak było. Marvin próbował namówić mnie bym do niego przyszedł ale naprawdę nie mogłem. Zajęty dalszym załatwianiem urzędowych spraw, dostałem kolejną wiadomość od byłego kochanka.

Marvin- Ja i twój przyjaciel Simon piszemy ze sobą. Wspominam tylko abyś o tym wiedział. Chociaż zapewne już ci to powiedział. Wiesz co do Ciebie czuję, i jeśli Tobie to nie przeszkadza przyjmę jego zaproszenie na dzisiejszy wieczór. Nie chcę Cię okłamywać ani ranić przecież jesteśmy przyjaciółmi, poza tym dałeś mi jasno do zrozumienia, że między nami już nigdy nic nie będzie. Więc dlaczego miałbym czekać ?
Wiadomość mnie zaskoczyła. Nie wiedziałem. Zresztą nigdy by mi do głowy nie przyszło, że Simon chcę nawiązać kontakt z Marvinem wiedząc co mnie z nim łączyło i nadal łączy.
Odpisałem, że nic nie wiedziałem ale uważam, że jest to OK. Co miałem mu napisać?, że mi to nie pasuje? A jeśli nie pasuje to dlaczego?
     Nie mogę z Marvinem rozmawiać o moich uczuciach do niego. Postanowiliśmy zostać przy swoich partnerach. W sumie to ja za nas tak zdecydowałem. Więc powinniśmy nasze uczucia do siebie trzymać, gdzieś głęboko w sobie i już nigdy więcej tam nie zaglądać. Ja tak zrobiłem i udało się. Wiem, że Marvinowi wychodzi to gorzej. On wciąż mnie kocha. Minął rok czasu od naszego rozstania.
     Postanowiłem zadzwonić do Simona. Ta sprawa jest dziwna dla mnie. Mój najlepszy przyjaciel chce umawiać się z moim ex.
Simon tłumaczył się totalnym przypadkiem. Na Instagramie wpisał hasztag naszego miasta i słowo "gej". Wyświetliło mu się sporo zdjęć min Marvina. Panowie nie widzieli się z bliska więc Simon nie rozpoznał Marvina, a zdążył polubić już kilka jego zdjęć. Tak się zaczęło.

     Mój przyjaciel wie o moim kochanku, aczkolwiek jak później się okazało, myślał, że to był tylko chłopak do seksu. W rozmowie telefonicznej poprosiłem go by zerwał kontakt z nim, gdyż jest to dla mnie totalnie nie wygodne. Mój przyjaciel i mój były kochanek. Jak mielibyśmy to niby połączyć ?
     Po kilku minutach od rozmowy z przyjacielem dostaję kolejna wiadomość od Marvina.

Marvin- Aż tak Ok, to też nie było dla Ciebie, ale dzięki.
Oskar- Spotykaj się z kim chcesz, ale moich przyjaciół zostaw w spokoju. To jest niekomfortowe.
Marvin- Trochę przesadzasz, ale nie zapomnij najpierw na siebie spojrzeć zanim innych ocenisz.
Oskar- Marvin, nie mieszam się do twojego życia, i ty tego też nie rób. Znowu przez ciebie lądujemy w złej atmosferze.
Marvin -Jest Ok.
 
     Ta sytuacja jest jak dla mnie zbyt skomplikowana. Marvin pomimo tego, że jest w związku, pomimo romansu ze mną, próbuje nawiązać kontakt z moim przyjacielem.To chore według mnie. On ma oczywiście prawo spotykać się z kim chce, ale ponownie w dziwny sposób miesza się do mojego życia.

     Kilka dni później, kiedy wydawało mi się, że sprawa została zamknięta, dostaję kolejną wiadomość.

Marvin- hallo Oskar, masz przeprosić Simona i powiedzieć mu, że z tą całą sprawą przesadziłeś. Weź się w garść w końcu. Chciałeś przyjaźni ze mną więc to było oczywiste, że z czasem będę sobie kogoś szukał, więc gdzie leży problem ? Wiesz jak wygląda świat gejowski i zdajesz sobie sprawę, że ja Simon czy ty jesteśmy inni. Obiecuje Ci, że jeśli tego nie zrobisz będę bardzo zły i zrobię wszystko byś to odczuł jak bardzo. Robisz tak by tylko tobie było dobrze. Wszystko tak jak ty sobie zaplanowałeś. Simon to twój przyjaciel dlaczego nie powiesz mu prawdy o nas, tylko próbujesz zrzucić winę na niego czy na mnie, że to nie komfortowe. Pytałem się ciebie o to, powiedziałeś, że to jest niesmaczne. A przecież z tym można żyć i obje o tym wiemy. Więc powiedz mi gdzie jest problem? Możesz przynajmniej raz być szczery i prawdę powiedzieć, nie kłamać, nie oszukiwać. Zawsze byłem szczery do ciebie. Podarowałem ci moje serce, zaufałem tobie. Masz powiedzieć Simonowi prawdę inaczej będę musiał ciebie do tego zmusić a wiesz, że ja już nie mam nic do stracenia.

     Byłem w pracy, gdy otrzymałem powyższą wiadomość. Wiem co Marvin chce osiągnąć, bym przyznał mu, że wciąż coś do niego czuje.
Może jestem zimnym człowiekiem, zaprogramowanym jak robot, ale moje uczucia ulokowałem głęboko w sobie i nie chcę do nich zaglądać. Jestem z Bigem, a Marvin powinien to sobie w końcu uświadomić. Wiem, że gdybym mu powiedzieć co tak naprawdę czuję dałoby to mu kolejną niepotrzebną nadzieję. Nie chcę tego. A po drugie sam nie wiem co tak naprawdę do niego czuję.

     Odpisałem mu, że to co on chce robić jest mi kompletnie obojętne. Napisałem również do Simona, że jeśli chce się z nim spotykać ja odsuwam się na bok. Nie będę ogrywał szopek, ani scen. Tak długo jak ta sprawa miedzy mną a Marvinem nie wyjaśniona jest , on nie powinien się do tego mieszać.

     Wieczorem po wymianie powyższych wiadomości, siedziałem już w łóżku. Przy lampce nocnej czytałem książkę. W. Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli" i właśnie wtedy trafiłem na fragment, który zamieściłem na początku wpisu. To nie pytania są trudne, tylko odpowiedzi. To co ukrywamy przed światem a najczęściej nawet przed samym sobą. Prawda nas boli. Wtedy musiałem zadać sobie pytanie, czy nadal kocham Marvina? Długi czas nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć.
Coś było. Inaczej nie miałbym z nim romansu.
Uświadomiłem sobie, że wszystko zależało od sytuacji. Jeśli nie miałem z nim zbytnio kontaktu, wydawało mi się, że mam to już za sobą. Niestety w tym momencie, gdy on znowu pojawił się na pierwszym planie coś we mnie pękło. Nie znam definicji miłości, nie wiem czy go kocham, ale wspomnienia wróciły.
Wróciło to uczucie szczęścia, gdy razem ręka za rękę szliśmy parkiem. Gdy całowaliśmy się podczas ulewy deszczu. Wróciły te uczucie, których wtedy brakowało mi u Biga a znalazłem je u Marvina.
Można to nazwać miłością ?
W mojej głowie kłębiły się pytania, a ja starałem się znaleźć na nie odpowiedź.
Właśnie wtedy uświadomiłem sobie znaczenie powyższego tekstu. Za każdym razem odpowiedzi mogą być inne...

***cdn***


 


poniedziałek, 24 września 2018

Gej w podróży

Monolog

   
gej fotki, gej opowiadania, gej w dresach
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     No cóż muszę uciekać, pociąg już przyjechał. Powiedziałem i przytuliłem Olę, Oleńkę moją na pożegnanie. Kilka dnia spędzonych w Katowicach u przyjaciółki, a teraz podróż pociągiem na Warmię i Mazury. Rodzina czeka. Mama, siostra, bracia i ich dzieci czekają. Dzieci najbardziej zniecierpliwione. Te starsze już pytają kiedy będę. Pewnie na prezenty czekają. Szkoda było odjeżdżać od Oli, gdyż jak zawsze fajnie spędziliśmy czas, aczkolwiek teraz nastał czas dla rodziny.

     Przede mną 596 km koleją Polską. Kupiony bilet, miejsce przy oknie. Wsiadam i jadę. Wsiadam i jadę i  czytam książkę "Traktat o łuskaniu fasoli" W. Myśliwskiego. Wsiadam, jadę, czytam i rozglądam się dookoła za kimś fajnym, że jak mi się znudzi czytać to oko zarzucę. Traktat o łuskaniu fasoli, nie lubię fasoli. Mam traumę z dzieciństwa. Mama kazała mi jeść zupę fasolową, bo niejadek byłem. Do dziś na widok fasoli wszystko wywraca mi się w żołądku. Ola chciała zrobić leczo z fasolką. Opowiedziałem jej o moich przeżyciach z dzieciństwa. Nie zrobiła lecza. Mamie też kiedyś to powiedziałem. Jesteś winna temu, że nie jem fasoli powiedziałem jej. Śmieliśmy się z tego.

     Stacja Sosnowiec Główny. Tyle słyszałem o tym Sosnowcu. Każdy się śmieje, a ja nie wiem dlaczego. Nawet znam żart o Sosnowcu. Co leci w kinie w Sosnowcu? - Tynk ze ścian leci.  Co w tym mieście takie śmiesznego?  Nie wiem. Ola też nie wiedziała, pytałem, nie umiała odpowiedzieć.
Tak przy każdej stacji, na której się pociąg zatrzymywał, zamykałem książkę by skupić wzrok na dosiadających się pasażerach. Może jakiś do mnie by się dosiadł? Może jakiś przystojny pan by się dosiadł. Jak by jakiś przystojny był, to i rozmową bym czas umilił. Mógłbym i czym innym ale kto wie czy to lubi. Miejsce jak puste obok mnie było tak zostało. Za to w Częstochowie, w dziewiczym miejscu, nieskalanym,  nowi pasażerowie. Młody chłopak w dresach ciągnie... walizkę ciągnie za sobą. Jak go zauważyłem to nawet zacząłem modlić się tą koronką do Pani, niech ten młodzieniec spocznie na siedzeniu obok mojego. Niezbyt chyba gorliwie się modliłem bo jego ciało, na wysokości mojego wzroku przeszło dalej. Aż stanąłem, że niby w torbie coś szukam, a na jego tyłek zapatrzony byłem. Jej... cóż to za tyłek był. Co za pośladki. Opięte dresy, taki kształt. Za nim szła dziewczyna. Jego dziewczyna. Myślałem sobie Matko! takie pośladki na zmarnowanie pójdą. Co z tego, że jej koleżanki będą jej zazdrościły. Ale i tak pójdzie na zmarnowanie. Taki tyłek. Szkoda.
No nic, nie dla mnie ta bajka, wracam do łuskania fasoli, przypadkowego słuchacza i opowiadań jak to było kiedyś na budowach. Narrator na saksofon zbierał.

     Warszawa Centralna. Ohh... kiedy ja tam byłem ostatnio. 2012 rok ? Koncert Steczkowskiej ? Tak, to było wtedy. Lubię naszą stolicę. Ładna jest. Zawsze kiedy z Bigem byliśmy w Wa-wie to szliśmy jeść do takiej restauracji, baru. Wystrój jak za komuny. Obsługa też. Jedzenie również. Ale fajnie było.
Kilku fajnych Panów na peronie i cóż pociąg rusza dalej. Miejsce obok mnie wolne.
To był fajny pobyt w Katowicach u przyjaciółki. Spędziliśmy czas na spacerach, rozmowach, seansach filmowych. Ola już nie robiła tych drinków z Malibu (link do postu )co ostatnio, co jej się nie udały. I dobrze, szkoda alkoholu. Jej Mama ciasto upiekła. Dla mnie, specjalnie.
     Byłem w odwiedzinach u Oli a okazało się, że miałem możliwość poznania Chłopca z zapałkami. Tak własnie chłopca. Tak nazywa się blog; Chłopiec z zapałkami (link do bloga). Fajny miły chłopak, nie taki znowu chłopiec, i na pewno nie z zapałkami. Zapalniczki używał, widziałem. Widziałem!
     Spacerowaliśmy po Bielsku- Białej. On, pokazywał mi miasto. Ja, słuchałem i jadłem pączki. Oli nie było. W pracy była.  Nie mogła z nami jeść pączków, ani zwiedzać miasta. Byliśmy sami. Ja, Oskar gej w mieście, w Bielsku- Białej i on Chłopiec z zapałkami, używający zapalniczki też w Bielsku- Białej.
     Mława. Kolejny przystanek. Nic mi to miasto nie mówi. Nie mam wspomnień. Wysiadał jedynie taki chłopiec. Ze dwadzieścia dwa  lat miał. Że też ja go nie widziałem. Dziwnie. No wysiadał sobie, Tak popatrzyłem na niego i pomyślałem. Młodość. To jest młodość. Szczupły, ładnie ubrany, ładnie uczesany. Taki uśmiechnięty. Wyluzowany. Ahh... ta młodość. Nie miał zmarszczek, nawet tych mimicznych. Gładka cera. Wszystko jędrne, ciasne.

     Gdy przywitała mnie zieleń Warmii i Mazur poczułem się jak już nie u siebie. Dziesięć lat mnie już tam nie ma. I nie będzie, bo nie wrócę z obczyzny. Aczkolwiek wracam, od czasu do czasu, bo rodzina. Rodzina i wspomnienia.
     A gdy szedłem przez las, drogą. Drogą, która wydawać by się mogła często uczęszczaną, a przynajmniej pamiętam, że była. Dziś jak by już nie tak często uczęszczana, zarosła.  Miał być spacer, przez las, by siostrę odwiedzić. Idę i gadam z Olą przez telefon. Kurwa pajęczyn wszędzie, w pizdu! Krzyczę i się wkurzam bo nie lubię pająków i pajęczyn. Brzydzę się, oj bardzo mnie to brzydzi. Że kto jestem ? Pytam Oli bo uszom swym nie wierzę gdy komentuje moje przeklinanie na pająki że teraz to chłop z miasta jestem. Chłop, ciota mówię. Oczywiście żartem. Jestem chłopak z mojej małej miejscowości.
     Ty zobacz, wciąż tu są. No prezerwatywy tu są. Mówię Oli, gdy tak idę tym lasem po ścieżce chyba już nie tak uczęszczanej. No Ola nie zobaczy, bo przez telefon rozmawiamy. Ale te kondomy, zawsze tu leżały. Tzn nie te same. inne, nowe. Nowe ale używane. Tu takie miejsce jest. Odkąd co pamiętam. A jak mały byłem i jeszcze w domu rodzinnym mieszkałem to często po lasach chodziłem. Nie mogła być inaczej i swój pierwszy raz w lesie zaliczyłem.(Mój pierwszy raz)Tu na tym zjeździe od ulicy głównej od lat można znaleźć prezerwatywy. Grzyby i jagody w naszych lasach też można znaleźć, ale tu ludzie upodobali sobie miejsce na schadzki. Pewnie zabiera taki jakąś Panią z głównej, płaci, nakłada, korzysta, ściąga i siup leci przez okno. Nie Pani, prezerwatywa leci. Gdy on poleci, ściga i wyrzuca. A może na schadzki zakochane pary przyjeżdżają? Bo romantycznie tak w lesie?  Ojej... a ja zaraz, że prostytucja. A to miłość może. Pełno tu takich leży. Prezerwatyw.


środa, 29 sierpnia 2018

Konwersacje

Różne wymiary

konwersacje, gej fotki, gej dres, geja na seks, śmieszne teksty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Oskar- No i jak było na urlopie w Rzymie ?
Robert- Było zajebiście. Spotkałem się z takim kolesiem. Zajebiście było.
Oskar- Robert ale chyba tym razem się nie zakochałeś. Miałeś tylko się zabawić !
Robert- Nie no co ty. Ale mówię Ci koleś jest niesamowity. Lecę do niego już w listopadzie.
***
Ola-Tylko mięśniacy. Ty chcesz robić loda i patrzeć na six pack?
Oskar- a kurwa gdzie mam patrzeć ? Przez okno ?
***
Mój brat- Oskar powiem Ci, że jak bym tak zobaczył Cię na ulicy a nie znał to miał bym taki respekt.
Oskar- no wiesz cały czas staram się trzymać formę.
Mój brat- A umiesz się bić ?
Oskar- No w sumie to chyba nie. Ale bym chciał umieć.
Mój brat- Tak do samoobrony?
Oskar- No tak oczywiście. Na przykład idziesz sobie ulicą i nie tak bez powodu. Ale idziesz sobie ulicą i jakiś koleś się gapi. To myślisz sobie na chuj się gapi ?! I wpierdol takiemu.
***
Ola- (...)Wiadomo, że jak robi się siku w lesie, to trawa wchodzi w  dupę!
Oskar- wcale nie.
***
Big- A tobie, tak nie przeszkadza czytać książkę podczas jazdy samochodem?
Oskar- Przecież to nie ja prowadzę.
***
Ola-Klękanie przed Jezusem nie ustawia wygodnego życie.
Oskar-Klękanie przed niektórymi ludźmi stawiając pewne rzeczy usta(mi)wia życie.
***
Ola-Nie wyślę Ci czekolady, bo masz od niej wypryski.
Oskar- no tak, a ty o mnie dbasz.
Ola-Tak bo chce byś miał obfite gejowskie życie.
Oskar-żebym miał wytryski, a nie wypryski.
***
Oskar- Dlaczego przyznałaś mi wczoraj racje jak mówiłem o sobie, że jestem dziecinny?
Proszę o uzasadnioną odpowiedź!
Ola-Ja pierdolę ! Jesteś chłopięcy, jebnięty, szalony. Taki Fircyk w zalotach. Masz chłopięcy urok.
Wystarczy ?
Oskar- Nie wiem.. Czy to ma coś w wspólnego z tym, że jak słyszę VOGUE Madonny to macham rękoma jak słonik Bambo uszami ?
-Ola-A jak słyszysz Britney to machasz fiutem jak hula hop. Tak ma to związek!
***
Oskar- (...) Pytał czy to mój sklep. Jak by to było obciachem mieć 27 lat i być tylko pracownikiem. Pamiętam jak mnie to wtedy wkurwiło.
Ela- A może chciał dobrze zrobić
Oskar- To mógł poprosić bym rozpiął rozporek.
***
Big - Boże co ty masz na twarzy ?
Oskar- to maseczka oczyszczająca i pielęgnująca. No wiesz lata lecą trzeba coś z tym zrobić
Big- Zmądrzałbyś.


środa, 15 sierpnia 2018

Rozpierdolić !

Chwila zwątpienia

gej blog, oskar gej w mieście, pięść
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Chciałem tylko zaznaczyć, że jestem pozytywnie zakręconym człowiekiem... z predyspozycjami do narzekania.  Robię wielkie  HALLO, by móc ponarzekać na "zły los". Tak mam, i już!

     Jest sobota, kilka minut po drugiej w nocy (czyli niedziela). Siedzę w sypialnie. Z laptopem na łóżku, drinkiem na szafce nocnej, śpiącym  Big u boku.
     Zanim Big wrócił z pracy oglądałem ósmy sezon GOTOWYCH NA WSZYSTKO. Obejrzałem trzy odcinki. Serial doprowadza mnie do skrajnych emocji. Łzy albo śmiech.
Lubię dramaty, lubię też chamski czarny humor. Wspomniany serial daje mi to wszystko.

     Ostatnio nie czuję się najlepiej. Niby jestem zdrowy, ale z głową coś nie tak. Mam poczucie marnowania czasu. Mam wrażenie, jakbym go marnotrawił chociażby, trzy godzinnym seansem serialowym.

     Mój przyjaciel Simon ostatnio stwierdził, że nie radzę sobie z upływającym czasem. Prościej mówiąc, z tym, że się starzeję. Powiedział tak " Oskar, ty masz problem z twoim wiekiem, co nie ?"
Pytał retorycznie.
     Zawsze staram się podchodzić do tego tematu z dystansem. Aczkolwiek nie będę ukrywał, że mając trzydzieści dwa lata, patrzę w lustro, przyglądam się swoim zmarszczkom i pytam siebie "co dalej?, jakie plany ?"

     Obecnie panuje moda na bycie kreatywnym , przedsiębiorczym. Na portalach internetowych widzimy naszych znajomych,  którzy pokazują jak spędzają wolny czas. Wycieczki, wyszukane jedzenie, szalone imprezy. Pomijając tych wszystkich, którzy mówią nam : jesteś zwycięzcą,  bądź fit.

     Wszystko co dzieje się dookoła sprawia, że zaczynam wariować.
Cały czas myślę, że powinienem coś robić. Ale co?.
Jestem w Niemczech od pięciu lat. Mogę spokojnie powiedzieć, że zadomowiłem się tu. Mam stałą pracę. Mało tego! Znalazłem dodatkową, by móc zdobyć nowe doświadczenia w moim wyuczonym zawodzie, co też ma pozwolić mi w przyszłości na zmianę pracy. Poznałem kilku fantastycznych ludzi. Mam wieloletni związek, piękne mieszkanie, a mimo wszystko często czuję niedosyt.
Czegoś mi brakuje, tylko czego ?

     Lubię czytać psychologiczno-filozoficzne  książki. Stoicki sposób bycia przyswoiłem zanim Ola sprezentowała mi SZTUKĘ ŻYCIA WEDŁUG STOIKÓW.
Mam hobby. Siłownię, literaturę, blog, filmy. Mimo wszystko miewam myśli, że marnuję czas.

Boję się przemijania. Boję się nicości.

     Często mówię o sobie, że jestem urodzony gdzieś obok przysłowiowego czepka.
Mam wszystko o czym marzyłem. Wszystko jest OK, a mimo to nie czuję się spełniony. Czegoś brakuje.
Mam myśli, by rozpierdolić cały mój świat. Patrzeć jak wszystko zmienia się w gruz.
Może poznałbym wartość tego co mam, gdybym stracił!
Muszę upaść, wręcz się zapaść, by dostrzec co osiągnąłem?





niedziela, 29 lipca 2018

Na rogu

Dobra rada

gej blog,gej opowiadania, oskar gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Zobacz kto do mnie wczoraj napisał- Simon zbliżył się, by pokazać w telefonie wiadomość, którą na GAYROMEO zostawił mu Zahir.
Podobno Zahir zaczepiał już wcześniej mojego przyjaciela, ale nigdy nie poznali się osobiście.
Simon zorientował się, że my się znamy po tym jak zobaczył moje instastory z Zahirem.

     Nie dziwiła mnie obecność Zahira na gej portalu, gdyż w poprzedni weekend wybraliśmy się razem do naszego gej klubu i opowiadał mi, że jego nowy chłopak prawdopodobnie ma faceta, więc on jest tym drugim.
     Wszystko na to wskazywało. Koleś od trzech miesięcy nie zaprosił Zahira do swojego domu. Wyjazdy, rzekomo sam, a na Instagramie zdjęcia z jakimś facetem. Związek Zahira się rozpadł.

     Simon zapytał mnie o radę, czy odpisać Zahirowi na wiadomość.
Lubię Zahira, nie nazwałbym go moim przyjaciele,  raczej kolegą do towarzystwa. Spotykamy się raz na czas, by wyjść do klubu, na obiad.
Osobiście nie poleciłbym Simonowi Zahira jako partnera, i tak też mu doradziłem.
     Po rozmowie z Simonem miałem lekkie wyrzuty sumienia. Zastanawiałem się nad tym, czy miałem prawo tak ocenić Zahira i czy nie odebrałem przyjacielowi szansy na poznanie nowej osoby?

     Simon jest moim dobrym przyjacielem, chociaż znamy się niespełna rok. Mam wrażenie, że jest między nami braterska więź. Dlatego chciałem być szczery i zaoszczędzić mu przykrych rozczarowań. Wiem, że oczekiwał ode mnie szczerości, ale czy nie za bardzo popłynąłem.

     Następnego dnia przeprosiłem przyjaciela i powiedziałem, że powinien Zahira poznać osobiście przekonać się czy Zahir jest odpowiednim kandydatem.
Przecież ludzie bywają różni. Inaczej zachowujemy się wśród rodziny, przyjaciół, a bywa, że jesteśmy inni gdy na kimś nam zależy.

     Simon postanowił mimo wszystko wstrzymać się z odpowiedzią. Kilka dni później profil Zahira zniknął! Szanse stracone.
     Można było domniemywać, że Zahir jest w związku. I był.  Dwa dni później, zadzwonił i powiedział, że jego wcześniejsze domysły nie były prawdziwe. Doradziłem koledze by był ostrożny i miał się na baczności. Dla mnie to było podejrzane. Znam Zahira i jego desperackie podejście do szukania partnera. Lubił zabawę, lubił flirt, ale mimo wszystko potrzebował kogoś przy swoim boku.

     To był zabawny czas. Co drugi dzień telefon. Albo z płaczem ale z radością. Albo go oszukał albo, się kochają, i będą szczęśliwi.
Gubiłem się, ale moje zadanie polegało tylko na pocieszaniu lub gratulowaniu.

     Simon w tym czasie poznał kogoś innego. Co mnie w sumie ucieszyło. Na razie to tylko znajomość, ale może coś z tego będzie.

     Życie niczym wenezuelska telenowela. Nigdy nie wiadomo czy słoneczny poranek nie zakończy się burzą z piorunami.
Na każdym rogu czekają na nas nowi ludzie, którzy są nam obcy a okazać się mogą bliskimi przyjaciółmi naszych przyjaciół.




czwartek, 12 lipca 2018

Miło było, ale nie zawracaj mi dupy!

Czas na zmiany ?

gej rysunki, gej zdjęcia, pride
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



      To był piękny weekend!
Całe dwa dni spędziłem na miejskim basenie! Pogoda dopisała, a ja potrzebowałem miejsca by móc odpocząć.
Tłum ludzi i rodziny z dziećmi nie uniemożliwiły mi tego. Zabrałem ze sobą książkę i rozkoszowałem się wolnym czasem.
Zapomniałem tylko kremu ochronnego. Uwielbiam leżeć na słońcu i wcale nie chodzi mi o to by mieć opaleniznę, ale by móc wygrzewać się w jego cieple.
W taki oto sposób sobotni cały dzień spędziłem , pływając i leżąc. Efekt wypoczęcia był, ale też efekt poparzenia. Dziś skóra schodzi mi płatami. I tak sobie myślę; kiedy ja wyciągnę odpowiednio wcześnie lekcje z tej nauki ? Co roku to samo ...

     Jak już wspominałem we wcześniejszych postach na początku czerwca odwiedził nas "stary" przyjaciel Biga - Marcin (Nowe ścieżki-link). Tak teraz przyjechał ponownie na dwa tygodnie.
     W jedną z wolnych sobót zabrałem Marcina do Düsseldorf. Byliśmy tak za jego pierwszym urlopem i postanowiliśmy odwiedzić to miasto ponownie.
Marcinowi bardzo zależało poznać Niemcy od strony "gej sceny". Stąd też może i lepszym rozwiązaniem było by pojechać do Köln (Kolonia- Niemiecka stolica gejów) aczkolwiek nie chciało nam się aż tak daleko jechać. Mimo wszystko Düsseldorf ma również ciekawe atrakcje do zaoferowania. Kilka minut drogi od Dworca głównego znajdują się już gay bary i kluby. Całkiem przypadkiem trafiliśmy na sklep z erotycznymi gadżetami. Filmy DVD, plastikowe i gumowe penisy, bielizna i innego tego typu rzeczy. Miły pan sprzedawca, który okazał się polakiem, dał nam mapkę na której zaznaczone były punkty przyjazne LGBT.

     Na małe piwo weszliśmy do klubu, który był odwiedzany raczej przez starsze towarzystwo szukające za pieniądze młodych dup. Lokal jeśli chodzi o estetykę wygląda bardzo sympatycznie. Starsi Panowie przyglądali się nam pożądliwie, młodzi natomiast z lekką pogardą, jak byśmy byli dla nich konkurencją.

     Wieczorem tego samego dnia Ja, Big i Marcin wybraliśmy się do naszego miejscowego klubu. Wspominałem Wam o nim wielokrotnie (Gej klub-link).
Bardzo mi zależało by pokazać naszemu przyjacielowi Transvestite show.
Po dwóch drinkach, poszedłem na toalety. Wychodząc na progu stanął Andrew. Chłopak, którego poznałem gdy byłem tu ostatnim razem.
Zbliżył się do mnie, swoim słodkim spojrzeniem odszukał mojego wzroku i powiedział, że tęsknił za mną. Mało brakowało a wybuchnął bym śmiechem. Na szczęście, moją cechą jest taktowane zachowanie. Miałem wrażenie, że to cecha wrodzona, moja przyjaciółka Ola twierdzi, że wyuczona - Bitch!
Ja- Mam trzydzieści dwa lata, nie wierzę już w takie bajki- odpowiedziałem mu, mijając go w przejściu.
Andrew- To nie ściema.
Ja- Proszę Cię, jestem tu przypadkiem, a Ty z tego co widzę stałym bywalcem.
Andrew- Zawsze mam nadzieję, że Cie spotkam.
Uśmiechnąłem się życzliwie. Koleś wyglądał na  lekko zmieszanego, więc cofnąłem się do niego, uścisnąłem mu dłoń i życzyłem miłej zabawy, dodając, że jestem tu z moim facetem. Według mnie miało to znaczyć; miło było, ale nie zawracaj mi dupy.
W tym typku jest coś niepokojącego. Przez cały wieczór, natykaliśmy się na siebie wielokrotnie, czy też widziałem, jak obserwuje mnie z tłumu. Patrzył na mnie jak bym złamał mu serce. Jego wzrok by niejednoznaczny. Jakbym go oszukał, a on biedny nie może się z tym pogodzić. Niepokojący, fanatyczny.


     Ostatnie dni w przerwie spędzania czasu z naszym gościem, poświęcałem na oglądanie mojego nowego ulubionego serialu GOTOWE NA WSZYSTKO (Desperate Housewives, który tak samo kolekcjonuje na DVD jak  SEX W WIELKIM MIEŚCIE), czy też na szukaniu nowej pracy.
Jestem w Niemczech od lipca 2013 roku. Mam stałą pracę, która poza zarobkami nie daje mi niczego innego. Czas na zmiany, na które niestety trudno się zdobyć.
Wysłałem kilka CV, zaniosłem też osobiście i niestety nie ma odzewu. Troszkę mnie to martwi, gdyż jak wiadomo czas nie jest naszym sprzymierzeńcem.
Stąd też ostatnio jestem lekko przytłoczony rzeczywistością.
Dużo zachowuje dla siebie, nie jestem typem marudera, gdyż to efektów nie przynosi. Pozostaje tylko działanie, aczkolwiek czasem brak mi sił, czy też odwagi.
Wiem, że jestem wstanie osiągnąć praktycznie wszystko to, czego pragnę. Muszę tylko wyzbyć się ograniczeń, które są we mnie.

     Zahaczając jeszcze o temat relaksu, czy formy spędzania wolnego czasu. powróciłem do rysowania. Zawsze lubiłem sport, słuchanie muzyki, czytanie książek, czy też spędzanie wolnego czasu ze znajomymi, a za nim poznałem Biga i życie codzienne pochłonęło mnie, to bardzo lubiłem rysować.
Nie robiłem tego od lat. Porzuciłem to mniej więcej w wieku piętnastu lat.
Nie miałem do tego głowy. Ostatnio podczas telefonicznej rozmowy z moją przyjaciółką Olą, wspomniałem, że od kilku dni myślę by do tego wrócić, Ola przy okazji swoich odwiedzin w poprzednim miesiącu w prezencie dała mi komplet ołówków i szkicownik. Tak więc  od kilku dni zapełniłem kilka stron zeszytu.

...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...