Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 24 lutego 2019

Przeczucie cz. 1

Zawiodłeś mnie

   
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Pomyślałem sobie przekraczając próg mieszkania. Położyłem torby na podłodze i zacząłem się wypakowywać. Nie lubię tego odkładać na później, pomimo tego, że jestem bardzo zmęczony. Nie śpię od trzeciej nad ranem.
Ola moja przyjaciółka u której spędziłem ostatni tydzień urlopu odwiozła mnie na lotnisko w Katowicach, a o szóstej byłem już w samolocie. Miałem przygotowane słuchawki, miałem też książkę "Elf Minuten" P. Coelho. Nie czytałem, nie słuchałem, zasnąłem. Obudziły mnie turbulencje przy lądowaniu.
Tak więc rozpakowałem swoje rzeczy  a następnie położyłem się spać.
     Gdy wstałem było po czternastej. Big był już w pracy. Przede mną jeszcze cztery dni wolnego. Dobrze, chcę ten czas wykorzystać na relaks przy książce. A jeśli o książkach mowa kupiłem "Ucho igielne" mistrza słowa W. Myśliwskiego oraz M.Szczygielski "Bingo". Zaopatrzyłem się też w najnowszą płytę Justyny Steczkowskiej "Maria Magdalena- All Is One". Dla wiernego fana zakup obowiązkowy.(Ave No Control)
Zjadłem śniadanie i położyłem się na moim szezlongu. Nim otworzyłem książkę w miejscu gdzie skończyłem czytać zadzwonił telefon- Simon- zdziwiłem się. Przez chwilę patrzyłem na wyświetlacz jakbym zastanawiał się czy odebrać.
- Oskar mój drogi.
-Tak? - Pytam i odnoszę wrażenie, że chłopak jest podenerwowany.
-Chcę cię przeprosić, za to, że w ostatnim czasie tak rzadko się meldowałem i za to, że tak długo się nie widzieliśmy.
Nici z leżenia i rozkoszowaniem się wolnym czasem, pomyślałem sobie. Z Simonem jak już wspomniałem kontakt się ograniczył. Wstałem i zacząłem chodzić po pokoju słuchając tego co mój przyjaciel ma do powiedzenia.
- Ja i Marvin już nie jesteśmy ze sobą i potrzebowałem czasu dla siebie. Czasu i spokoju. Miałem też dużo pracy, ale teraz jest już wszystko dobrze. Może byśmy się spotkali? Kiedy masz czas?
Poczułem się dziwnie. Nie wiem dlaczego w jakimś stopniu kamień spadł mi z serca. Informacja o ich rozstaniu, sprawiła, że poczułem się lepiej.
- Simon, ja muszę być szczery z tobą - Zacząłem nerwowo chodzić po pokoju. Od okna do okna, przestawiając dekoracje na parapecie, które i to po chwili ustawiałem na poprzednie miejsce. - W jakiś sposób zawiodłeś mnie. Ja rozumiem, że jak jest się w związku to automatycznie mamy mniej czasu dla przyjaciół, ale to, że ty się nie meldowałeś nie ma nic wspólnego z waszym rozstaniem.
- Rozumiem cię- zadrżał mu głos- przykro mi, że cię rozczarowałem. Z innym facetem potoczyłoby się to zupełnie inaczej. Uwierz mi.
Stoję przy oknie i patrzę na przejeżdżające samochody.
- Simon jesteś moim najlepszym przyjacielem, dlatego też musiałem ci to powiedzieć.
- Słusznie zrobiłeś. Widziałem jak oddalamy się od siebie i to mi przeszkadzało. Opowiem Ci jak się spotkamy.

      Miałem racje nici z leżenia i rozkoszowania się wolnym czasem. Stałem tak przy oknie i rozmyślałem o tym, co powiedział mi mój przyjaciel oraz o tym wszystkim co wydarzyło się w ostatnich miesiącach. Już wcześniej podejrzewałem, że między moim przyjacielem a moim ex kochankiem nie układa się najlepiej . Te dziwne wiadomości od Sonji, przyjaciółki Marvina (link)
"Zawróciłeś mu w głowie" napisała do mnie. To nie było bez znaczenia.
To nasze przypadkowe spotkanie na siłowni. To jak Marvin na mnie patrzył (link) Ten wzrok już widziałem. Patrzył tak za każdym razem, gdy przypadkiem natknęliśmy się na siebie. Próba zachowania kamiennej twarzy i oszklone oczy. Kiepski z niego aktor.
Łączyłem wszystko w całość. Jeden element dopasowując do drugiego.
Miałem też to przeczucie. Może zabrzmi to banalnie. Ale gdy z Marvinem działo się coś nie tak, czułem to. Mógł do mnie nie pisać, mogliśmy się nie widywać. Zwyczajnie to czułem. Gdy między nami nie było tak źle jak teraz, czasem odzywałem się a moje przypuszczenia zawsze się sprawdzały.
Tym razem też chciałem się odezwać, ale na szczęście rozsądek zapanował. To już nie mój plac zabaw i nie moje zabawki.


c.d.n


cz. 2

niedziela, 3 lutego 2019

Party

Weekendowe atrakcje

gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     To był dla mnie bardzo ciężki tydzień. Praca, praca i jeszcze raz praca. Dwanaście godzin pracy, niecałe sześć godzin snu. Tak wyglądał mój ostatni tydzień. Czasem bywa tak, że gdy chcemy coś osiągnąć musimy coś poświęcić.
Nie miałem czasu by chodzić regularnie na siłownie czy nawet znaleźć chwilkę na czytanie książki.
(czytam ELF MINUTEN P.Coelho) Z jednej pracy wracałem o trzeciej nad ranem a w drugiej musiał być już o dwunastej.
Tak więc z utęsknieniem czekałem na ten dzień. Niedziela.
Razem z Bigem zjedliśmy śniadanie, on ruszył do pracy, a ja leniwie na kanapie oglądałem serial SEK EDUKACJA  w jednej z głównych ról gra Gilian Anderson  Serial opowiada o tym jak nastoletni prawiczek naśladując swoją mamę, która jest seksuologiem udziela porad kolegom i koleżankom w szkole. To zabawna komedia ale z bardzo ciekawym przesłaniem. Jest dużo wątków LGBT. Bardzo polecam.

    Zanim zacząłem tygodniowy maraton pracy, w poprzedni weekend odwiedził nas przyjaciel Biga, Marcin ze swoim chłopakiem.  Zostali tylko na weekend ale było sympatycznie. W sobotę wybraliśmy się do naszego klubu. Występ Drag Quenn był tak żenujący że szkoda mówić. Po ich występie parkiet był nasz. Muzyka była średnia stąd też co jakiś czas podchodziłem do kolesia przy barze by zmienił piosenki. Poprosiłem o Madonnę. Puścił LIKE A VIRGIN.
     Spotkałem Zahira, który siedział przy barze z chłopakiem z którym rozstawał się już kilka razy. Znowu są ze sobą. Przywitaliśmy się w typowy dla Zahira sposób, buziaki w policzki i nagle nie wiem po co i dlaczego wyskoczyłem z tekstem "miałem do ciebie napisać" Zahir spojrzał na mnie wymawiając moje imię i jednoznacznie się uśmiechając. Dał mi do zrozumienia, że wie, że kłamię i wcale nie miałem zamiaru do niego pisać. Bo nie miałem.
     Zauważyłem, że w klubie przy jednym ze stolików zrobiło się miejsce dla prostytucji(link)
Zawsze w tym jednym rogu siedzi grupka młodych chłopaczków. Najczęściej pochodzenia Arabskiego, którzy w trakcie imprezy uśmiechają się zalotnie do starszych panów. Piją kilka drinków,  potem są przytulanki i wychodzą z klubu.
To jest między innymi powód, dla którego z coraz mniejsza chęcią odwiedzam to miejsce.

     W niedzielę wybraliśmy się do Koloni. Pokazaliśmy chłopakom centrum miasta. Zjedliśmy obiad w jednej z niemieckich restauracji a potem ruszyliśmy w kierunku centrum gejowskiego. Kiedyś wspominałem o tym, że Kolonia zaraz obok Berlina czy Monachium to bardzo przyjazne miasto środowisku LGBT.  W tym mieście jest ponad 150 barów i klubów. Restauracje, kluby sportowy, czyli miejsca tzw gay friends. Centrum gejowskiej sceny znajduje się na Schaafenstraße (nazwa ulicy)*
Odwiedziliśmy SEX SHOP. Obejrzeliśmy kilka gadżetów, sztuczne penisy, bicze, kajdanki i ruszyliśmy w kierunku jednej z knajp by móc napić się piwa. Czarne metalowe drzwi a przy nich dzwonek. Po naciśnięciu guziczka drzwi otworzył nam facet w skórzanych spodniach i kolczykiem w sutku. Big zapytał czy jest otwarte, koleś powiedział że tak ale dziś mają "fisting party". Big odwrócił się do nas by przetłumaczyć kolegom o co chodzi. Wszyscy na raz odwróciliśmy się i poszliśmy dalej. To impreza nie dla nas.
Usiedliśmy przy barze w centrum. Tęczowa flaga kilka stolików na zewnątrz i ogrzewcze rozstawione przy siedzeniach.
     Z Bigem nie mamy potrzeby chodzenia tylko i wyłącznie po miejscach przeznaczonych dla gejów; bary i kluby. Chodziło tylko by pokazać te miejsca naszym znajomym. Każde miejsce, restauracja, pub czy klub w Niemczech jest miejsce przyjaznym dla gejów. No może poza tymi typowymi Arabskimi. W Polsce mimo wszystko jest to jeszcze po części temat tabu,więc jest to w jakiś sposób atrakcja.

     Tak więc dzisiejszy dzień mija mi na oglądaniu serialu, plotkowaniu z moją przyjaciółką Olą, którą odwiedzę w połowie lutego i ogólnym leniuchowaniu, na które w pełni zasłużyłem.





*źródło-link

wtorek, 22 stycznia 2019

Chaos

Tak blisko mnie

gej opowiadania, gej na seks, gej fotki, levis
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Hej Oskar, tu Sonja przyjaciółka Marvina. Co u ciebie ?
Taką wiadomość dostałem na Facebooku, od przyjaciółki Marvina. (Jak poznałem Marvina)
Z kolesiem nie mam już kontaktu od momenty w którym związał się z moim przyjacielem (link). Sonję natomiast znam tylko z jego opowieści. Dlatego też bardzo byłem zdziwiony faktem, że napisała do mnie. Szczególnie teraz. Przeczuwałem, że nie chodzi o lepsze poznanie się, lecz powodem  jest Marvin. Podejrzewam nawet, że konsultowali się ze sobą, bądź pisała z jego wytycznych.
-Hej Sonja. U mnie wszystko OK, a u ciebie? - odpisałem jak gdyby nic, czekając, aż przejdzie do sedna sprawy.
-U mnie jak na razie w porządku.  Chcę ci tylko coś powiedzieć. Marvin co prawda już ci to powiedział ale mi jako jego najlepszej przyjaciółce zależy na tym by zrobić to osobiście.
Ty zawróciłeś mu w głowie. Zdecydowałeś się ostatecznie na kogoś innego. Poradził sobie z twoją decyzją. Marvin chce abyś był szczęśliwy. Szkoda, że nie mieliśmy okazji by się poznać. Możecie teraz oboje z uśmiechem na twarzy patrzyć w przyszłość.
     Zaśmiałem się sam do siebie ironicznie. Jaki mają sens te wiadomości ? Marvin w dniu moich urodzin przeprosił mnie za swoje zachowanie i od tej pory miało być wszystko OK. Jednak nie jest, skoro ona do mnie pisze.
-Sonja jest jakieś drugie dno tych wiadomości? Minął rok od momentu naszego rozstania. Marvin jest obecnie w związku z moim najlepszym przyjacielem. Oboje wydają się być szczęśliwi, co zresztą bardzo mnie cieszy. - tu troszkę skłamałem. Nie jestem zadowolony z faktu, że mój najlepszy przyjaciel całuje mojego ex. Pieści jego ciało. Bierze go w swoje ramiona. Marvin mógł być z każdym, i to było by mi obojętne, ale nie z Simonem. Znowu tak blisko mnie.
- Jest pewien powód. Mogę sobie wyobrazić przez co on przechodzi. To co czuje nie jest łatwe. Marvin zdaje sobie z tego sprawę, że i tobie nie jest łatwo. Chciałam tylko przekazać, że on daje sobie już radę, by zostawić was w tyle. Jeśli ty patrząc na swojego faceta wiesz, że podjąłeś słuszną decyzję pozostając z nim, to dobrze.
-Dziękuję ci za te wiadomości. Życie toczy się dalej a my powinniśmy skupić się nad tym co jest przed nami.

      Na tym korespondencja się skończyła. Nie chciałem dalej brnąć w rozmowie. Wystarczyło mi to co napisała by w mojej głowie pojawił się chaos. Aczkolwiek starałem się odpisywać jej tak by zrobić na niej wrażenie obojętnego sytuacji.
     Wiem, że Marvin bardzo mnie kocha, a z Simon próbuje ułożyć sobie życie. Ma do tego prawo. Tak jak ja, mam prawo do tego by dalej pomimo drogi, którą przeszedłem z Marvinem dbać o swój związek z Bigem.
Mieliśmy pewien epizod. Skończyło się, a jednak od czasu do czasu Marvin próbuje o sobie przypomnieć. Nie mam też na tyle siły by zakończyć to definitywnie. Raz na zawsze zatrzymać tę karuzelę. Nie mam wystarczająco siły na to. Jedyne co udaje mi się zrobić to ograniczać z nim kontakt. Nie piszę do niego, nie dzwonię. Staram się nie myśleć o nim

     A jednak to co razem zbudowaliśmy przez ten krótki okres kilku miesięcy w zaciszu naszych serc nie daje o sobie zapomnieć.



"Bo tak naprawdę wiemy, do kogo wyrywają się nasze myśli i serca. Do czyich ramion i czyich ust."
(Kaja Kowalewska -PLAY LISTY)



sobota, 12 stycznia 2019

Jednak nie

Jakbyś chciał poruchać, daj znać

gej blog, gejowskie opowiadania, soakr gej w miescie, oskar blog,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





     Po skończonym treningu kieruję się do szatni, rozbieram się i idę pod prysznic.
Pod trzy natryskową kabiną jestem sam. Nagle wchodzi koleś. Odwiesza ręcznik na wieszaku przy ścianie, staje obok mnie. Kojarzę go. To ten sam typ, który dziś przez cały czas gdy tylko obok niego przechodziłem nie spuszczał ze mnie wzroku.
     Gdy pierwszym razem zorientowałem się, że ktoś mi się przygląda, pomyślałem, że może się znamy. Znamy się z widzenia. Na siłowni, jest to normalne. Przychodzę tu regularnie więc gdy mijam się z kimś w przejściu czy na sali, z czasem wymieniamy się uśmiechem, czy powitalnym "hi".
     Tego typa widzę pierwszy raz. Nie wysoki blondyn, normalnej budowy. Całkiem przystojny.
Po tym gdy pierwszy raz zobaczył, zorientowałem się o co mu chodzi. Gej, który prawdopodobnie szuka przygody na siłowni. Miał jednoznaczne spojrzenie, a ja przez to jedno znacznie go oceniłem.
Pod tym prysznicem również mi się przyglądał.  Nasze spojrzenia przez chwile się spotkały, patrzył głęboko w oczy, co miałem odczytać ?
Starałem się nie zwracać na niego uwagi, ale gdy zorientowałem się, że koleś ma prawie wzwód, to sam musiałem odkręcić korek z zimną wodą. Stałem tak przez chwilę pod strumieniem wody a następnie po wytarciu się wyszedłem.
Jakkolwiek przystojny on był, nie interesowało mnie to. Ubrałem się i wyszedłem.

     To zabawne jak tu ludzie są otwarci na podryw. Wiem, że dążymy do równouprawnienia, a ostatnio nawet gdy jechałem metrem na szybie był plakat z napisem "Jesteś lesbijką, całujesz się tylko w domu? - Rozmawiajmy o dyskryminacji" potwierdza fakt, że przynajmniej Niemcy, teoretycznie nie mają nic przeciwko homoseksualistom. Zresztą już o tym wspominałem. (GEJE W NIEMCZECH)

     Podobno akcję miałem z pewną dziewczyną, również na tej siłowni.
Wychodząc z szatni, mając jak zawsze słuchawki w uszach zderzyłem się z drobną brunetką, której wypadł bidon z ręki. Podniosłem go, oddałem, przeprosiłem pytając też czy nic jej się nie stało i poszedłem dalej.
     Dziewczyna za każdym razem kiedy obok mnie przechodziła spoglądała na mnie z uśmiechem na twarzy. Raz coś zagadała, ale nie byłem chętny do rozmowy. Peszyło mnie to!
Nie wiem czy chciała być zwyczajnie miła, czy coś więcej, jednakże byłem skrępowany. Nie lubię być podrywany przez kobiety. Nie wiem jak się zachować.

    Blondyn, o którym wspominałem na początku dał o sobie znać na moim prywatnym Instagramie.
(link do instagramu Bloga) Okazało się, że śledził mój profil już od jakiego czasu. Nie jest to trudne, gdyż ma hasztagi z nazwą mojej siłowni. Napisał do mnie, że mnie widział i miło będzie jeśli zamienimy następnym razem kilka zdań.
Minęło może, ze dwa tygodnie, kiedy będąc na siłowni, a w zasadzie już w drodze do wyjścia  spotkałem przypadkiem Zahira. (więcej o Zahir) Rozmawialiśmy chwilę, a następnie pożegnaliśmy się i ruszyłem dalej. Kilka minut później dostałem wiadomość na Instragramie od tego blondyna- Darko się nazywa.
-Przed chwilką Cię widziałem, ten koleś to Twój chłopak ?- napisał
-Hej, nie, to mój kolega. Czemu nie podszedłeś aby się przywitać ?
-Nie chciałem, bo znam tego chłopaka.
- To tym bardziej - napisałem do niego.
-Mieliśmy seks. Ty nie chciałeś ze mną.
-Mam chłopaka, wspominałem Ci o tym.
-Wiem, ale jakbyś chciał poruchać to daj znać.
 
     Rozbawiał mnie ta wiadomość do łez. Jak widać, dziś ludzie nie bawią się w metafory, czułe słówka. Konkretnie chcesz poruchać ? To ja ci się wypnę!
Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu. Jego sprawa. O Zahirze i jego przypadkach słyszałem już nie raz. W naszym małym gejowski świecie wiadomości szybko się rozchodzą. Niestety. Wydawało mi się, że jeśli ktoś lubi przygodny seks, to takie osoby będą raczej milczeć o tym "kto z kim i ile razy" jednak nie!
     Jeden z moich znajomych (również z siłowni), gdy zobaczył moje Instastory z Zahirem zdziwił się, że jesteśmy takimi bliskimi znajomymi. Bliski znajomy, to może za duże słowo, ale czasem spotykamy się na obiad czy wino. Kolega nie miał najlepszego zdania o Zahirze, mówiąc, że to podlotek, który biega za każdym.

     O tym, że nasz tęczowy świat lubi plotkować doświadczyłem na własnej skórze.
Ze dwa lata temu będąc w klubie gejowskim (link) słyszałem jak kilku kolesi, którzy stali ze dwa metry ode mnie mówili coś na mój temat. Usłyszałem "Tak to ten polak" a gdy odwróciłem się w ich stronę wszyscy patrzyli w moim kierunku z dziwnym wyrazem twarzy. Nie wiem o co chodziło, wszakże nie interesuje się plotkami na mój temat, to jednak poczułem się dziwnie. To było moje może z trzecie czy czwarte wyjście do tego klubu. Fakt, że to jedyny gejowski klub w mieście. Co mogli o mnie powiedzieć? -Nie wiem.

 
   

środa, 26 grudnia 2018

Stąpać twardo po niebie

Rozdział 9

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


"Im bardziej ktoś cię zapewnia, że wszystko jest w porządku,
tym większą możesz mieć pewność, że jest inaczej"
(R.P. Evans- Dotknąć nieba)


      Święta, Święta i prawie po Świętach. Wczoraj około południa, gdy byłem już sam w domu, Big musiał pracować, zadzwoniłem do Mamy by opowiedziała mi jak spędzili Wigilię.
Owszem  w wieczór Wigilijny, gdy ja z Bigem spędzaliśmy czas u jego siostry, dostawałem co chwilę, zdjęcia i filmiki od mamy czy mojej siostry.
W moim domu rodzinnym byli wszyscy poza mną. Rodzeństwo ze swoją rodziną. Żony, mężowie, dzieci i Mama. Pełna chata. Na początku tego roku obiecałem sobie, że na Święta pojadę do Polski.

     Odkąd jestem tu w Niemczech, Boże Narodzenie spędzamy u siostry Biga. To już piąte Święta.
Jest miło. Jemy kolację, wymieniamy się prezentami, dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. Tradycyjnie. Aczkolwiek tęsknie za moją rodziną.
Kolejny raz obiecuję sobie, że zrobię to w przyszłym roku.
Teraz się nie udało, bo;
- Zacząłem nową dodatkową pracę.
- Nie byłem (nie jestem)w najlepszej formie psychicznej by o tym pomyśleć.
- Czas leci tak szybko, że gubiłem dni.
     Wszystko na raz.
A tak naprawdę to żaden powyższy powód nie jest konkretną wymówką. Muszę ponownie stanąć na nogi, aczkolwiek dwie prace potrafią człowieka z nich zwalić.

     Dziś ponownie jestem sam. Big do późna w pracy a ja relaksuję się wolnym dniem.
Po zjedzeniu śniadania oraz krótkiej rozmowie telefonicznej z moją przyjaciółką Olą, wybrałem się na spacer do parku. Sześć stopni na plusie. Całkiem przyjemnie. Ubrałem się ciepło i zabrałem ze sobą książkę.
     Kilka dni przed Świętami skończyłem czytać ''Eine Träne hat mich gerettet' -Angele Lieb, a wczoraj wieczorem zacząłem "Dotknąć nieba" - Rochard Paul Evans.
Książką napisana prostymi słowami, mimo iż nie jest to Wiesław Myśliwski czy chociażby Mitch Albom, czyta się przyjemnie.
     Historia głównego bohatera jest do przewidzenia, mało zaskakująca jednakże wzruszająca.  Spacerując po parku z książką w ręku uroniłem kilka łez.
Znacie powiedzenie "Dziś jest pierwszy dzień reszty twojego życia"?  Owe zdanie znalazło się w książce. Zaznaczyłem stronę żółtą karteczką jak mam to w zwyczaju. Książką jest pełna ciekawych przemyśleń bohatera.
     Historia Alana pokazuje nam jak życie potrafi zmienić bieg w ciągu kilku chwil o 180 stopni. Nie jesteśmy pewni czy to co mamy; zdrowie, rodzinę, przyjaciół  czy majątek jest nam dane na zawsze. Nie możemy być pewni czy dane nam jest "jutro".  A często żyjemy tak, jak byśmy to my byli  wyznacznikami ilości naszych dni, a przecież to, czego możemy być pewni to obecna chwila.
     Jestem dopiero przy dziewięćdziesiątej siódmej stronie i ciężko oderwać mi się od lektury. Wprawdzie jestem człowiekiem wesołym i pozytywnie nastawionym do życia, lubię dramaturgię. Lubię gdy filmy czy książki zmuszają mnie do refleksji. 
Do głębokich rozważań, a w końcowym efekcie do działania. 
Kiedy podczas przygody z fikcyjnymi bohaterami ich losy mnie poruszają.
     Jak wspomniałem, nie wiemy czy dane nam jest jutro, co też nie ma oznaczać, że powinniśmy zamknąć się w domu i użalać się nad sowim losem. Nie!, wręcz przeciwnie. Stawiajmy sobie życiowe cele, planujemy przyszłość. Realizujmy marzenia. Kochamy tu i teraz!
Tak więc nie czekajmy z wcieleniem planów w życie dopiero od Nowego Roku, dziś jest ten najlepszy czas !

     Jeśli chodzi o mnie, to muszę uświadomić sobie, że na razie jest jak jest i do póki pewnych spraw nie zmienię, muszę nauczyć się rozwijać w tych kierunkach w jakich mam możliwość w warunkach w jakich przyszło żyć. 





poniedziałek, 17 grudnia 2018

Pewnego dnia

Czy jej chcesz

gejowski blog, gejowskie opowiadania, cytaty, lgbt, Povestiri homosexuale, tranvestite show, гей-блоги,
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





     Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
     Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
"Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci".
     Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
     Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.

Fr. książki: Paulo Coelho "11 minut"


     Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem jej kuzyn- jezuita- głosił rekolekcje w kościele Jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencję rozpoczynał słowami: "Spełnieniem miłości jest poświęcenie, jej miarą brak egoizmu".
     Wspaniałe stwierdzenie. Zapytałem ją:
- Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia ?
- Tak- odparła.
     Jakie to urzekające. Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swojego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nie ważne, niech żyje miłość.

Fr. książki: Anthony de Mello "Przebudzenie"


     Zdradzam męża, ale przecież nie dlatego, że mszczę się za coś na nim. Tylko przejść przez życie i nie zdradzić męża, zwłaszcza przez takie życie jak moje, to jakby nie chcieć doznać, czy twoje ciało jest jeszcze zdolne do rozkoszy. Czy to ciało pozostaje wciąż żywym ludzkim ciałem, czy to w nim szamocze się w bezradności moja miłość do ciebie, czy poza nim. Tylko gdzie ? Gdybym wierzyła w Boga, uznałabym, że to Bóg cię tak przeze mnie kocha. Zresztą może i wierzę w niego, bo czasem jestem mu wdzięczna, a czasem go przeklinam, że pozwolił, abym została sama na tym świecie. Pomyślisz, że stała się cyniczna, zepsuta do szpiki kości.
Myśl, co chcesz. Nie. Jestem tylko szczera, okrutnie szczera, szczera całą swoją rozpaczą,  a tak mogę być szczera jedynie z tobą, bo jedynie przed tobą nie jestem zdolna nic ukryć. Przyjmij tę moją szczerość jako wierność wobec ciebie, beznadziejną wierność. A'propos wierności, nie sądzisz, że to tylko konwencja, w której zostaliśmy wychowani, niemająca wiele wspólnego z prawdziwą wiernością ?
Prawdziwa wierność zastrzeżona jest w całości i niepodzielnie dla miłości. Miłość ją ustanawia jako znak niezależny żadnym innym obowiązkom wierności.

Fr. książki Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie"





niedziela, 9 grudnia 2018

Magia trwa

Iluzja

gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

Wiedziałeś kiedy wejść
dokładnie w tym momencie
gdy ksiądz zapytał czy
ktokolwiek wie cokolwiek...

mów jeśli wiesz coś
mów jeśli mam
wybiec z kościoła
nim powiem swe "tak"
twa magia wciąż działa
lecz wiedz o tym że
tym razem odchodzę
na zawsze bo chcę* 


- Cześć Simon, masz czas ?- Po kilku sygnałach mój przyjaciel odebrał telefon.
- Hej, oczywiście, że mam. Co tam ?
- Nie wiem jak zacząć -motałem się w słowach  Chodzi o mnie o Ciebie i Marvina.
- Wiedziałem, że kiedyś będziemy musieli ten temat poruszyć.
- Wiem, że podczas naszej ostatniej rozmowy w kawiarni (link- To nie miłość cz 1 ) Ustaliliśmy, że dla dobra naszej przyjaźni nie będziemy poruszać kwestii Marvina.
- Tak, zgadza się.
No tak, ale nie sądziłem, że zamiast milczeć będziemy się okłamywać. W przyjaźni nie może być miejsca na kłamstwa. Nie chcę tak.
-  Okłamywać ?
- Tak Simon. Jeśli jesteś z Marvinem i nie możesz rozmawiać, to powiedz. Nie udawaj, że wszystko jest OK i nagle mówisz "ok. to miłego dnia" i kończysz rozmowę. Wystarczy powiedzieć, "hej nie jestem sam, oddzwonię później". Ostatnie tygodnie myślałem, że jest coś nie tak z Tobą! Martwiłem się, że masz jakieś problemy. Byłeś inny.
- Jak ty mnie dobrze znasz -odpowiedział mój przyjaciel.
- Tak, dlatego nie chcę abyśmy się okłamywali.-wziąłem głęboki oddech i kontynuowałem- Chcę Ci powiedzieć, że miałem prawo zareagować negatywnie na wieść o waszym związku i miałem prawo czuć się nieswojo. Nie lubię rozmawiać o moich uczuciach, tym bardziej tych do Marvina. Chcę powiedzieć, że nie czuję nic do niego. Nie czuję już nic więcej.- w słuchawce usłyszałem westchnięcie.- Po rozstaniu z nim, zamknąłem moje uczucie głęboko w sobie i już do nich nie zaglądałem. Nie wiedziałem co tam jest. Przez to, że on ponownie pojawił się na mojej drodze jako Twój chłopak, musiałem wszystko wyrzucić z siebie. Nie było łatwo. Stąd taka moja reakcja. Aczkolwiek przemyślałem wszystko i okazuje się, że nic do niego nie czuję. To tylko wspomnienia. Nic więcej.
- Oskar- głos mojego przyjaciela się zmienił- nawet nie wiesz jak cieszą mnie te słowa. Jesteś moich przyjacielem i nie chcę Cię stracić. Od razu mi lżej.


     To był krok, który musiałem zrobić. Krok nie tyle co w kierunku Simona ale krok dla samego siebie.
Po burzliwym romansie z Marvinem, tak naprawdę nie wiedziałem co do niego czuję. Wszystko zagrzebałem w sobie by móc sprawnie żyć w tym świecie na który się zdecydowałem.
Rok później Marvin pojawia się ponownie w roli chłopaka mojego przyjaciela. Chce być chłopakiem mojego przyjaciela a w dniu moich urodzin napisał mi, że jestem, byłem i będę miłością jego życia.
    Chłopak mimo swoich uczuć do mnie, ma przecież prawo rozpocząć nowe życie i próbować ułożyć je z kimś innym. Nie musi z nadzieją czekać w nieskończoności na mnie.
Zadaję sobie tylko pytanie, dlaczego znowu tak blisko ?.

     Będąc na siłowni, po wyczerpującym treningu udałem się do szatni. Los chciał, że trafiłem na Simona i Marvina. Marvin był już przebrany w strój sportowy a Simon był w tracie przebierania się.
Byłem zaskoczony i oni również. Nie spodziewałem się ich tu. Szczególnie w tym czasie kiedy ja tu byłem.
Obydwoje zaczerwienili się, po Simonie było widać niezręczność sytuacji. No cóż, pomyślałem sobie, trzeba odegrać rolę. Przytuliłem Simona, tak jak zawsze to mieliśmy w zwyczaju i podchodząc do Marvina (dzieliła nas ławka) on podał mi rękę. Zignorowałem ten gest i przytuliłem go również. Tak jak zawsze zresztą.

     Zdjąłem t-shirt przygotowując się do pójścia pod prysznic. Zagaiłem rozmowę do Simona by przerwać krępującą ciszę. Rozmawialiśmy w niczym specjalnym. Wypytywałem o naszego wspólnego znajomego, o pracę itd. W pewnej chwili zorientowałem się, że całkowicie zignorowałem Marvina.  Chłopak się nie odzywał, siedział cicho, więc na chwilę zapomniałem o jego obecności.
Wykorzystując chwilę milczenia, spojrzałem w kierunku mojego ex. Nasze spojrzenia trafiły na siebie, gdyż on musiał mi się od dłuższego czasu przyglądać. Zarumienił się, uśmiechnął, więc uśmiechnąłem się i ja. Zdałem sobie sprawę, że  ta chwila może trwać zbyt długo i jak bardzo może być krępująca. Nie chciałem w takiej sytuacji stawiać Simona. Chociaż wiążąc się z Marvinem, ostrzegałem go o konsekwencjach. Odwróciłem wzrok stronę przyjaciela i przez ułamek sekundy zauważyłem, że przyglądał się Marvinowi, potem spojrzał na mnie z wymuszonym uśmiechem na twarzy. Simon zauważył nasze spojrzenia. Nie dziwie się, że one mu nie odpowiadały.

    Postanowiłem do tego podejść z dystansem. Simon wiedział, że między mną a Marvinem jest chemia. Chemia,  która trwa, która pomimo rozstania przetrwała. Określiłem naszą relację jako chorą. Wiedział, wiec pisząc się na związek z moim ex, musi się z tym zmierzyć. Zmierzyć się z miłością Marvina do mnie. Z tym, że są ze sobą Marvin wciąż kocha mnie.  Ja jestem poza tym wszystkim.



Poranna rosa już
obmywa weselników
i znów cię widzę tu
po chwili w sadzie znikasz

nigdy przenigdy
za tobą w ślad

nigdy nie wyjdę nad rzekę bo tam
płynęły twe słowa
wciągały mnie w nurt
jak woda głęboka(...)*



(Justyna Steczkowska -Tańcz na mym weselu)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...