Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe cytaty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2022

Ja, mój chłopak i mój Ex

Nowe relacje


Cytaty o życiu, cytaty o miłości
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania     *




     Jeśli jest się facetem po trzydziestce, a w zasadzie facetem, który zbliża się do czterdziestki ma się za sobą już kilka mniej lub bardziej poważnych związków. 
   
     Zanim poznałem Jarla, spotykałem się z kilkoma typami. Z niektórymi wiązałem jakieś nadzieję (link)
Fajnie nam się układało, seks był również dobry (link) a mimo to nie wyszło. Jedni byli tylko do zabawy. Spotkanie na jedną czy kilka nocy, bez angażowania się sobie w życie(link)
Pierwszy mój związek był z facetem, którego poznałem prawie piętnaście lat temu.
To był Big (link) Poznaliśmy się na portalu randkowym dla gejów i nasz związek rozkwitał.
dziesięć lat byliśmy ze sobą. Niestety przyszedł taki dzień, kiedy trzeba było powiedzieć STOP! Spakować walizki i wyjść z domu (link)
Minęły dwa lata od naszego rozstania. Początki nie były łatwe. Trzeba było podzielić nasz wspólny dobrobyt. Przez prawie dziesięć lat wspólnego mieszkania nazbierało się rzeczy. Bywały zgrzyty. Miałem myśli by zakończyć tę znajomość dla świętego spokoju, ale z drugiej strony wiedziałem, że to byłoby głupie rozwiązanie. Big, pomimo tego, że był już moim partnerem znaczył i znaczy dla mnie bardzo wiele.
Minęło kilka miesięcy kiedy na dobre oswoiliśmy się z sytuacją.

Dziś jesteśmy przyjaciółmi. Tak, przyjaciółmi. Mamy stały i częsty kontakt ze sobą. 
Relacja ponownie pogłębiła się, gdy Big poznał nowego faceta. Jego nowy partner to David. Bardzo fajny koleś. Mój ex i jego obecny chłopak, poznali również mojego partnera Jarla. Polubiliśmy się wszyscy. Spotykamy się na wspólne obiady, czy spacery oraz imprezy w domu. 
Lubię Davida i on mnie, bo  często ze sobą piszemy wiadomości.

Muszę przyznać, że obawiałem się jak potoczy się mój los i Biga. Dziś wiem, że bez względu z kto jest naszym partnerem, my będziemy dla siebie jak rodzina. A jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że nasi partnerzy też się polubili. 

Po wielu burzliwych momentach dziś wszystko bardzo dobrze się układa.
Ja jestem w szczęśliwym związku i moje serce się raduje gdy widzę, że Big również jest szczęśliwy.

A wy macie kontakt ze swoimi ex ?





*Zdjęcie: Opracowanie własne. Cytat pochodzi z książki C.R.Zafon "Cień wiatru"

niedziela, 28 lutego 2021

Diabeł tkwi w szczegółach

Koleś mnie ignoruje ?


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 


      Dawno nie zaznałem tyle romantyzmu co w ten wieczór. Czułem się jakbym właśnie przeniósł się do tej epoki. Oskar w epoce romantyzmu. 
Nie pasuje to do mnie. jestem bardziej ironiczny ale przydarzyło się i mnie.
Markus, którego ostatnio poznałem poznałem zaprosiłem do siebie  (link- jak poznałem Markusa).
Przez cały tydzień od naszego pierwszego spotkania wymienialiśmy się wiadomościami. Wciąż na platformie GAY ROMEO. Nie dałem mu swojego numeru telefonu. On też nie dał mi swojego numeru. 
Nie rozmawialiśmy ze sobą regularnie. 
Muszę przyznać, że ja dość często logowałem się na portal by zobaczyć czy mam jakieś wiadomości od niego. Pisał rzadko, gdyby nie fakt, że wysyłał mi serduszka i buziaki, oraz wspomniał o tym, że miło ze mną spędził czas i nie może doczekać się sobotniego spotkania uznałbym, że koleś mnie ignoruję.
Nie za wiele wiem o nim. Nie wiem gdzie mieszka, nie wiem co robi zawodowo.
On jest bardzo tajemniczy, skryty.
Może właśnie to mnie w nim pociąga, by z czasem odkrywać go więcej i więcej ?

     Spotkanie z godziny dwudziestej nagle przełożył na godzinę osiemnastą. Mieliśmy zamówić pizze, ja już chłodziłem białe wino a w tle miał lecieć jakiś film.
Kiedy stanął w progu, ucieszyłem się, że go widzę. 
Pierwsze minuty spotkania były dość krępujące. Po drugiej lampce wina chłopak się rozluźnił. Stał się bardziej rozmowny i zdradził mi kilka sekretów ze swoje życia.
Pracuje w firmie komputerowej i mieszka niedaleko centrum w mieszkaniu wraz z lokatorem.
Wynajmuje mieszkanie na pół z kolegą. To mnie zdziwiło. 
W niemczech mieszkania na wynajem są tanie, biorąc pod uwagę zarobki. Nie znam nikogo poza studentami kto by tak mieszkał. 
Nie wnikałem w szczegóły. Zresztą ta możliwość została mi odebrana. Blondynek unikał tego tematu i po zadaniu kilku pytań z mojej strony szybko zmienił temat.
W końcu się nie znamy, pomyślałem. Miał prawo do swojej prywatności a ja znowu bywa zbyt ciekawski, taki już jestem. 

     Obejrzeliśmy belgijski dramat GIRL, o piętnastoletniej Laurze, która uwięziona jest w ciele chłopaka. Bardzo dobry film  polecam, ale czy dobry na pierwszą randkę ?
Film się skończył, włączyłem jakiś  Talk Show w telewizji. 
Oboje byliśmy już pod wpływem działania Bordeaux. Wystarczyło jedno dłuższe spojrzenie i zaczęliśmy się całować.
Markus usiadł na mnie okrakiem. Swymi dłońmi objął moją twarz a ja jego pośladki.
Zamknąłem oczy i oddałem się przyjemności.
Po chwili zszedł mi z kolan i zaczął dobierać się do rozporka od spodni. Znusnął je do stóp wraz z moimi bokserkami. 
Pięścił mnie ustami. ja trzymałem jego głowę w dłoniach i zaczęłem poruszać biodrami by wejść głęboko w gardło. Wtedy też zapytałem czy jest gotowy na seks analny. Odmówił. Tak więc skończyło się na oralu. Pieścił mnie a ja mogłem dojść na jego klacie, on spuścił się na podłogę.
     Po wyjściu z łazienki i szybkim prysznicu, Markus oznajmił mi, że musi juz wracać.
Zdziwiło mnie, gdy zaproponowałem nocleg i on odmówił, to byłem wstanie zrozumieć. Ale powrót do domu jeszcze przed dwudziestą drugą godziną? Wydało mi się podejrzane.
Aczkolwiek co miałby do ukrycia?
Nie mieszka z rodzicami, więc nie musi się nikomu tłumaczyć!
Jego współlokator, czy to tylko kolega? A może chłopak?
Takie i jeszcze inne pytania pełzały mi przez głowę.
Starałem się o tym nie myśleć i nie tworzyć fałszywych scenariuszy.
Po co miałby mnie okłamywać ?

     Zanim Markus opuścił moje mieszkanie wymieniliśmy się numerami telefonu. Co znowu dało mi sygnał, abym nie zawracał sobie głowy zbędnymi myślami.
Problem w tym, że przez cały wieczór nie odpowiedział mi na wiadomość, którą mu wysłałem mniej więcej godzinę po tym jak wyszedł z mojego domu. 
Zapytałem czy jeszcze się spotkamy i czy oby na pewno wszystko w porządku.
Krótko przed północą przyszła odpowiedź; "Było jak zawsze miło z Tobą, oczywiście, że się spotkamy, odezwę się".

     W niedzielę Marksu się nie odzywał. Moja wiadomość "dzień dobry" została nieodczytana.
Zadzwoniłem do Roberta by o tym porozmawiać.
Zapytał dlaczego tak się tym przejmuję. Dlaczego nie oleję sytuacji i nie zacznę spotkać się z kimś innym?
Prawda jest taka, że polubiłem bardzo Markusa. Jest przystojny, miły, zabawny. Podoba mi się jego osobowość. Cichy, skromny, urocze to jest.

     Jakkolwiek miałoby to się rozwinąć, chęci muszą być z obu strony. Tymczasem mi nie pozostało nic innego jak czekać aż treść "odezwę się" przeistoczy się w czyn!.


wtorek, 5 maja 2020

Wspomnienia

Zaległości

   
oskar gej w mieście, gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     "Ciekawe czy nasz przemarsz pozostawił ślad, choćby niewielki, na tej ziemi. Jak ludzie nas wspominają? Z czułością? Obojętnie? Czy w ogóle nas pamiętają, czy może czas zatarł nas całkowicie w ich umysłach ?"

(J.Harris- Brzoskwinie dla księdza proboszcza)


     To miał być zwykły spacer, żadna randka. Ani ja, ani chłopak z GAY ROMEO nie szukamy związków. Nie chodziło, też o seks. A tak ogólnie rzecz biorąc ten chłopak w tym co chce przekazać jest też bez większego znaczenia.

     Po tym jak kilka dni wymienialiśmy się wiadomościami na gejowskim portalu postanowiliśmy spotkać się. Umówilismy się na spacer do centrum.
Wzięliśmy kawę na wynos i ruszyliśmy w stronę centrum miasta.
Przechodząc obok chińskiej restauracji powiedział do mnie "Oskar! tam musimy kiedyś pójść coś zjeść".
Znam tę restaurację. Razem z Bigem (moim ex chłopakiem-link) bywaliśmy tam co poniedziałek.To był nasz rytuał.
     Spacerując z nowo poznanym chłopakiem przestałem skupiać się na rozmowie z nim a raczej na analizie moich myśli i wspomnień. Niespełna dwie godziny spaceru i każdy rozszedł się w swoją stronę.
To dziwne uczucie. Są miejsca, takie jak na przykład ta restauracja, które wiażą się z innymi ludźmi.
Mieliśmy swoją ulubioną restaurację. Mieliśmy ulubione miejsca na spacery, ulubione piosenki, filmy, wspólnych znajomych.
Teraz wszystko się podzieliło. Należy już do przeszłości. Ale wspomnienia zostaną. Nie da się ich wyrzucić, nawet tego nie chcę. Moje wspomnienia są częścią mnie. Po tych dziesięciu latach wspólnego życia mocno się zakorzeniły.
Kiedy przypadkiem tak jak podczas tego spaceru "natknę się" na coś co przywołuje wspomnienia muszę przyznać, że to dziwne uczucie. Nie chcę się w nie zagłębiać. Pomimo upływu już sześciu miesięcy zdaje sobie sprawę, że to temat jeszcze nie przepracowany. Ciągle coś zalega.
     Wspólni znajomi podzielili się na dwa obozy. Chociaż ja urwałem kontakt z większością nich. Chcę czegoś nowego. Chcę pójść inną drogą.

     Zorientowałem się, że moim problemem była próba ucieczki od wspomnień. Jak napisała to Regina Brett w książce "Bóg nigdy nie mruga" (link)Nie potrafimy zmienić przeszłości. Ale zmieniając swoją reakcję na jej okruchy, możemy zmienić teraźniejszość.
     Nie żałuję podjętych decyzji. Dobrze jest jak jest i mam nadzieję, że każdy z nas stanie na nogi.
Nie ma mowy na powroty, ale jak wspomniałem nie można i nawet nie chcę wymazać przeszłości. Trzeba nauczyć się z nią żyć i iść dalej.


"Nigdy mnie jednak nie spytała, co z nami będzie, jakby wiedziała, że nie ma na takie pytanie odpowiedzi, że przyszłości nikt nikomu nie może obiecać"
(W. Myśliwski- Ostatnie rozdanie")



wtorek, 31 marca 2020

Związek!?

Trochę czasu dla siebie

     
oskar gej w mieście, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     "Całe nasze życie jest powolnym umieraniem. Byliśmy już w życiu niemowlętami, przebyliśmy lata dzieciństwa i lata młodzieńcze. Każda z tych postaci, każda z form naszego istnienia- niemowlę, dziecko czy młoda osoba- odeszła bezpowrotnie w przeszłość, nie istnieje już."
(Sztuka życia według stoików- P. Stankiewicz)


     Minęły już dwa miesiące odkąd wyprowadziłem się od Biga. Minęło już sześć miesięcy jak rozstałem się z Bigem (link). Czas biegnie nieubłaganie.
Zmiany w życiu są też nieuniknione.

     Kiedy ponad dwa miesiące temu rozpakowywałem kartony z moimi rzeczami nie sądziłem, że to będzie takie trudne. Książki czy płyty należały do mnie. Ale zabrałem też kilka rzeczy, które należały do nas. To było dziwne uczucie. Świadomość tego, że coś się skończyło. Pomimo, że to była moja decyzja.
Tak jak kiedyś dekorowanie mieszkania czy jakiekolwiek zmiany w umeblowaniu sprawiały mi radość, tak teraz czułem jakąś pustkę.
Życie to etapy, jeśli jakiś się zamyka drugi stoi otworem. Wszystko jest kwestią czasu i tak też było teraz.
     Dziś wstaję rano, idę do kuchni, robię sobie herbatę i czuje się jak u siebie. Są moje meble, moje dekoracje. Na ścianie powiesiłem  rodzinne zdjęcia i oprawiłem w ramy moje ulubione cytaty z książek.
To mój nowy etap w życiu. Jestem singlem i paradoksalnie obecnie nie mam ochoty na randki.
Owszem zajrzę czasem na mój profil na GAY ROMEO. Odpowiadam na wiadomości, ale nie spotykam się z nikim. Po pierwsze: epidemia Koronawirus, po drugie postanowiłem skupić się na odpoczynku.
     Odnośnie tych etapów przypomniałem sobie jak stawiałem pierwsze kroki w Niemczech. Szukanie pracy czy poznawanie ludzi. Pierwsze przełamywanie barier językowych.
Pamiętam dokładnie jedno zdarzenie. To był wieczór. Stałem pod swoim blokiem i czekałem na dwóch sąsiadów (małżeństwo gejów) z którymi byłem umówiony do klubu (link)
Stojąc i czekając, pomyślałem sobie "Oskar ale ty się zmieniłeś".
Zmieniłem się na lepsze. Zmiana polegała na tym, że kiedyś jeszcze przed przyjazdem do Niemiec należałem do osób, które nie wyszłyby z domu z dwoma sąsiadami do klubu. Byłem wstydliwy.
Pomimo, że nie mówiłem zbyt dobrze po niemiecku, odważyłem się.
I tak z czasem poznawałem nowych ludzi. Nowe etapy, chociażby z Marvinem (link) , który był kimś na pocieszenie. Jakkolwiek to dziś brutalnie brzmi.
Pamiętam, jedno przedpołudnie tuż po przeprowadzce, idąc do metra, naszła mnie myśl, że nie jestem już tym kim byłem. Troszkę mnie to przeraziło. Wszystko dookoła mnie było nowe, a ja tu w Niemczech całkiem sam. Jak człowiek chce to ze wszystkim sobie poradzi. Idę do przodu.

     Ostatnio piszę do mnie na instagramie (mój instagram) pewien koleś, o którym już wspominałem. Lubi wspinaczki górskie. (link) Piszemy ze sobą od czasu do czasu. Na początku nie wiedziałem, że jest gejem. Dziś wiem, że tak jest, jest też przystojny (wysłał mi swoje foto) i mieszka w tym samym mieście co ja.
Przypadek? A może przeznaczenie ?! Mój przyjaciel Robert twierdzi, że to przeznaczenie i namawia mnie na spotkanie z nim. Nowy kolega z instagramu nazywa się Jarl. Jest miły, zabawny i ma takie samo ironiczne poczucie humoru co ja. Jarl zaproponował mi spotkanie. Z powyższych względów (właśnie tych że go polubiłem) postanowiłem nie spotykać się z nim.
Dlaczego ? Jestem jeszcze w rozsypce emocjonalnej. Do tej pory miałem kilka sex przypadków (link) i niech tak zostanie. Na głębsze relacje nie jestem jeszcze gotowy.
Boję się zaufać ludziom. Mój poprzedni związek dał mi wiele dobrego, za co jestem Bigowi wdzięczny. nauczył mnie odpowiedzialności i współpracy, ale też pod jakimś względem rozczarował. Dodatkowo, gdy słyszę z opowiadań mojego przyjaciela, że on trafia na samych infantylnych ludzi, to mi się odechciewa.
Nie jestem jeszcze gotowy na nowy etap pt "Związek próba nr 2" w moim życiu. Muszę stanąć na nogi. Chcę jeszcze w najbliższym czasie popracować nad tekstem, który zamierzam w przyszłości wydać jako książkę.



"Aby naprawdę żyć, musimy przekładać odwagę nad wygodę, tak by rozwijać się, wspinać i rzucać sobie wyzwania. Oznacza to, że by nie przyzwyczajać się do myśli, że sięgnęliśmy już nieba, gdy w rzeczywistości jesteśmy tylko na kolejnym grzbiecie góry."
(Sprawność emocjonalna- S. David)





wtorek, 22 stycznia 2019

Chaos

Tak blisko mnie

gej opowiadania, gej na seks, gej fotki, levis
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Hej Oskar, tu Sonja przyjaciółka Marvina. Co u ciebie ?
Taką wiadomość dostałem na Facebooku, od przyjaciółki Marvina. (Jak poznałem Marvina)
Z kolesiem nie mam już kontaktu od momenty w którym związał się z moim przyjacielem (link). Sonję natomiast znam tylko z jego opowieści. Dlatego też bardzo byłem zdziwiony faktem, że napisała do mnie. Szczególnie teraz. Przeczuwałem, że nie chodzi o lepsze poznanie się, lecz powodem  jest Marvin. Podejrzewam nawet, że konsultowali się ze sobą, bądź pisała z jego wytycznych.
-Hej Sonja. U mnie wszystko OK, a u ciebie? - odpisałem jak gdyby nic, czekając, aż przejdzie do sedna sprawy.
-U mnie jak na razie w porządku.  Chcę ci tylko coś powiedzieć. Marvin co prawda już ci to powiedział ale mi jako jego najlepszej przyjaciółce zależy na tym by zrobić to osobiście.
Ty zawróciłeś mu w głowie. Zdecydowałeś się ostatecznie na kogoś innego. Poradził sobie z twoją decyzją. Marvin chce abyś był szczęśliwy. Szkoda, że nie mieliśmy okazji by się poznać. Możecie teraz oboje z uśmiechem na twarzy patrzyć w przyszłość.
     Zaśmiałem się sam do siebie ironicznie. Jaki mają sens te wiadomości ? Marvin w dniu moich urodzin przeprosił mnie za swoje zachowanie i od tej pory miało być wszystko OK. Jednak nie jest, skoro ona do mnie pisze.
-Sonja jest jakieś drugie dno tych wiadomości? Minął rok od momentu naszego rozstania. Marvin jest obecnie w związku z moim najlepszym przyjacielem. Oboje wydają się być szczęśliwi, co zresztą bardzo mnie cieszy. - tu troszkę skłamałem. Nie jestem zadowolony z faktu, że mój najlepszy przyjaciel całuje mojego ex. Pieści jego ciało. Bierze go w swoje ramiona. Marvin mógł być z każdym, i to było by mi obojętne, ale nie z Simonem. Znowu tak blisko mnie.
- Jest pewien powód. Mogę sobie wyobrazić przez co on przechodzi. To co czuje nie jest łatwe. Marvin zdaje sobie z tego sprawę, że i tobie nie jest łatwo. Chciałam tylko przekazać, że on daje sobie już radę, by zostawić was w tyle. Jeśli ty patrząc na swojego faceta wiesz, że podjąłeś słuszną decyzję pozostając z nim, to dobrze.
-Dziękuję ci za te wiadomości. Życie toczy się dalej a my powinniśmy skupić się nad tym co jest przed nami.

      Na tym korespondencja się skończyła. Nie chciałem dalej brnąć w rozmowie. Wystarczyło mi to co napisała by w mojej głowie pojawił się chaos. Aczkolwiek starałem się odpisywać jej tak by zrobić na niej wrażenie obojętnego sytuacji.
     Wiem, że Marvin bardzo mnie kocha, a z Simon próbuje ułożyć sobie życie. Ma do tego prawo. Tak jak ja, mam prawo do tego by dalej pomimo drogi, którą przeszedłem z Marvinem dbać o swój związek z Bigem.
Mieliśmy pewien epizod. Skończyło się, a jednak od czasu do czasu Marvin próbuje o sobie przypomnieć. Nie mam też na tyle siły by zakończyć to definitywnie. Raz na zawsze zatrzymać tę karuzelę. Nie mam wystarczająco siły na to. Jedyne co udaje mi się zrobić to ograniczać z nim kontakt. Nie piszę do niego, nie dzwonię. Staram się nie myśleć o nim

     A jednak to co razem zbudowaliśmy przez ten krótki okres kilku miesięcy w zaciszu naszych serc nie daje o sobie zapomnieć.



"Bo tak naprawdę wiemy, do kogo wyrywają się nasze myśli i serca. Do czyich ramion i czyich ust."
(Kaja Kowalewska -PLAY LISTY)



środa, 26 grudnia 2018

Stąpać twardo po niebie

Rozdział 9

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


"Im bardziej ktoś cię zapewnia, że wszystko jest w porządku,
tym większą możesz mieć pewność, że jest inaczej"
(R.P. Evans- Dotknąć nieba)


      Święta, Święta i prawie po Świętach. Wczoraj około południa, gdy byłem już sam w domu, Big musiał pracować, zadzwoniłem do Mamy by opowiedziała mi jak spędzili Wigilię.
Owszem  w wieczór Wigilijny, gdy ja z Bigem spędzaliśmy czas u jego siostry, dostawałem co chwilę, zdjęcia i filmiki od mamy czy mojej siostry.
W moim domu rodzinnym byli wszyscy poza mną. Rodzeństwo ze swoją rodziną. Żony, mężowie, dzieci i Mama. Pełna chata. Na początku tego roku obiecałem sobie, że na Święta pojadę do Polski.

     Odkąd jestem tu w Niemczech, Boże Narodzenie spędzamy u siostry Biga. To już piąte Święta.
Jest miło. Jemy kolację, wymieniamy się prezentami, dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. Tradycyjnie. Aczkolwiek tęsknie za moją rodziną.
Kolejny raz obiecuję sobie, że zrobię to w przyszłym roku.
Teraz się nie udało, bo;
- Zacząłem nową dodatkową pracę.
- Nie byłem (nie jestem)w najlepszej formie psychicznej by o tym pomyśleć.
- Czas leci tak szybko, że gubiłem dni.
     Wszystko na raz.
A tak naprawdę to żaden powyższy powód nie jest konkretną wymówką. Muszę ponownie stanąć na nogi, aczkolwiek dwie prace potrafią człowieka z nich zwalić.

     Dziś ponownie jestem sam. Big do późna w pracy a ja relaksuję się wolnym dniem.
Po zjedzeniu śniadania oraz krótkiej rozmowie telefonicznej z moją przyjaciółką Olą, wybrałem się na spacer do parku. Sześć stopni na plusie. Całkiem przyjemnie. Ubrałem się ciepło i zabrałem ze sobą książkę.
     Kilka dni przed Świętami skończyłem czytać ''Eine Träne hat mich gerettet' -Angele Lieb, a wczoraj wieczorem zacząłem "Dotknąć nieba" - Rochard Paul Evans.
Książką napisana prostymi słowami, mimo iż nie jest to Wiesław Myśliwski czy chociażby Mitch Albom, czyta się przyjemnie.
     Historia głównego bohatera jest do przewidzenia, mało zaskakująca jednakże wzruszająca.  Spacerując po parku z książką w ręku uroniłem kilka łez.
Znacie powiedzenie "Dziś jest pierwszy dzień reszty twojego życia"?  Owe zdanie znalazło się w książce. Zaznaczyłem stronę żółtą karteczką jak mam to w zwyczaju. Książką jest pełna ciekawych przemyśleń bohatera.
     Historia Alana pokazuje nam jak życie potrafi zmienić bieg w ciągu kilku chwil o 180 stopni. Nie jesteśmy pewni czy to co mamy; zdrowie, rodzinę, przyjaciół  czy majątek jest nam dane na zawsze. Nie możemy być pewni czy dane nam jest "jutro".  A często żyjemy tak, jak byśmy to my byli  wyznacznikami ilości naszych dni, a przecież to, czego możemy być pewni to obecna chwila.
     Jestem dopiero przy dziewięćdziesiątej siódmej stronie i ciężko oderwać mi się od lektury. Wprawdzie jestem człowiekiem wesołym i pozytywnie nastawionym do życia, lubię dramaturgię. Lubię gdy filmy czy książki zmuszają mnie do refleksji. 
Do głębokich rozważań, a w końcowym efekcie do działania. 
Kiedy podczas przygody z fikcyjnymi bohaterami ich losy mnie poruszają.
     Jak wspomniałem, nie wiemy czy dane nam jest jutro, co też nie ma oznaczać, że powinniśmy zamknąć się w domu i użalać się nad sowim losem. Nie!, wręcz przeciwnie. Stawiajmy sobie życiowe cele, planujemy przyszłość. Realizujmy marzenia. Kochamy tu i teraz!
Tak więc nie czekajmy z wcieleniem planów w życie dopiero od Nowego Roku, dziś jest ten najlepszy czas !

     Jeśli chodzi o mnie, to muszę uświadomić sobie, że na razie jest jak jest i do póki pewnych spraw nie zmienię, muszę nauczyć się rozwijać w tych kierunkach w jakich mam możliwość w warunkach w jakich przyszło żyć. 





środa, 23 maja 2018

Pierwsze zauroczenia

Perspektywa czasu

ksiązki, fcytaty o zyciu, gej blog, gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




-Cześć, co tam ?-spytał. Jego głos brzmiał jak żwir zmieniający się w cukier.
     Zaczęłam się zastanawiać, jak zareagować. Wiem, że "co tam?" to po prostu coś, co ludzie mówią, ale trudno na to zareagować. Samo nasuwa się "nic tam", ale nie chciałam powiedzieć, że nic, bo byłoby już po mnie.
Więc powiedziałam.
-Widziałam Cię ostatnio- Każde słowo ciążyło jak kamień spadający na dno jeziora.*


     Korzystając z pięknej pogody i przede wszystkim dnia wolnego postanowiłem pójść na spacer do parku i zabrać ze sobą książkę. Poszedłem do innego parku niż zazwyczaj. Czasem unikając pewnych miejsc, możemy uniknąć pewnych ludzi. Na tym dziś mi bardzo zależało.

    "Kochani dlaczego się poddaliście" to opowieść autorstwa Ava Dellaira. To jedna z prawie dwunastu na mojej półce, która czekała na swoją kolej. Ta książka to typowa młodzieżówka. Czytając pierwsze strony miałem wrażenie, że autorka przesadza z rozterkami głównej bohaterki Laurel. Przez co książka wydawała mi się bardzo banalna. Gdy z każdą stroną brnąłem dalej nagle poczułem się jak bym przeniósł się w czasie. Nie byłem trzydziestodwuletnim facetem leżącym na kocu, ukryty w cieniu drzewa i podjadający solone orzeszki. Byłem sobą, ale jakieś piętnaście lat wcześniej.

     Zupełnie inny niż teraz. Nie chodzi już o fizyczność, o to, że rozrosłem się od podnoszenia sztangi, że pod oczami pojawiają się zmarszczki i to nie te mimiczne. Byłem inny pod tym względem, że nie byłem świadomy swojej seksualności. Swojej homoseksualnej orientacji.
    Po powrocie do domu zajrzałem do swoich pamiętników, które pisałem od 1999 roku. Szczerze mówiąc, moje opisy problemów były bardzo podobne do tych Laurel. Problemy z nawiązywaniem znajomości, pierwsze imprezy, alkohol i zauroczenia.
 
    Każdy w wieku szesnastu lat, już był przynajmniej raz w związku. Mógł pochwalić się pierwszym pocałunkiem itd. Ja niestety nie!. Chociaż swój pierwszy raz (link-mój pierwszy raz) przeżyłem krótko przed osiemnastką z moim kolegą z podwórka. Natomiast dwa lata wcześniej podkochiwałem się w pewnej dziewczynie.
     Miała na imię Asia, była rok młodsza ode mnie. Była szczupła, miała długie brązowe włosy, które sięgały jej do tyłka. Tak jak ja nosiła okulary.
Poznałem ją przypadkiem. Chodziła do tej samej klasy co moja ówczesna przyjaciółka. Asia dostrzegła mnie gdy rozmawiałem z nią rozmawiałem. Koniecznie chciała mnie poznać i tez tak się stało.
 
     Po kilku tygodniach spotkań, zadała mi pytanie czy będziemy ze sobą chodzić, Podobała mi się i to nawet bardzo. Aczkolwiek wolałem jej odmówić. Odmówiłem i jednocześnie byłem na siebie zły. Każda  spotkanie "sam na sam" było dla mnie bardzo krępujące. Nie umiałem odważyć się na żaden gest, żaden pocałunek.

    To był początek grudnia.Wraz z gronem znajomych zorganizowaliśmy kulig. Jeden ze starszych kolegów, który miał prawo jazdy ciągnął nasze sanki.
Gdy zrobiliśmy sobie małą przerwę, niektórzy na papierosa, a jeszcze inni by napić się piwa. Asia zaczęła rzucać we mnie śnieżkami. Typowa zagrywka nastolatków. Nie pozostawałem dłużny, oddawałem jej a potem zacząłem ją gonić. Sytuacja jak z romantycznej komedii, ponieważ dziewczyna upadła na ziemię a ja na nią. Zaczęliśmy się rechotać, nie podnosząc się z ziemi.
Po chwili nasze śmiechu ucichły. Dokoła zrobiło się cicho i byliśmy oddaleni od reszty. Wpatrywaliśmy się w siebie, nasze twarze dzieliły centymetry. Asia zamknęła oczy, a ja ... hmm, no właśnie, ja powinienem ja pocałować. To było oczywiste, że tego ode mnie oczekuje. Zamiast tego, wziąłem odrobinę śniegu do reki i posmarowałem nim jej twarz. Ocknęła się z uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech wskazywał raczej na rozczarowanie. Ja również czułem się sobą rozczarowany, aczkolwiek to była bariera, której nie umiem przejść. Wstałem podałem jej rękę i powiedziałem, że powinniśmy już wracać.

(...) Kiedy w końcu zdołałam skupić na nim wzrok, zobaczyłam koszulkę z NIRVANĄ. Idealnie się składało, więc powiedziałam:
-Kocham Kurta.
- Tak ? A którą płytę najbardziej?*

     Ten powyższy fragment rozbawił mnie do łez. Przypomniał mi pewną sytuację. Gdy człowiek chce kogoś lepiej poznać zadaje pytania. Co robisz w wolnym czasie, czy też, jakiej muzyki słuchasz, to standard.
     Podobnie było u mnie i u Asi.
Moja koleżanka wyznała mi, że słucha LINKIN PARK. Lubiła nosić czarne ubrania, bransoletki na rękach i pasek z ćwiekami. Utwory tego zespołu były mi znane, gdyż mój brat ich lubił.
Ja w tamtym czasie (zresztą po dzień dzisiejszy) słuchałem BRITNEY SPEARS.
Ja też lubię Britney odpowiedziała. Serio ? pomyślałem. Zdawałem sobie sprawę, że robi wszystko by mi się przypodobać.  Wszakże ciężko porównać mi wokal Chestera Benningtona we fragmencie "It's true, the way I Feel was promised by your face" z tym jak  Britney Spears śpiewa "Oops, i did again I played with your heart".  Tak czy inaczej dziewczyna starała się, by zdobyć moje serce.
Spotykaliśmy się regularnie kilka razy w tygodniu. Poznałem jej Mamę, która bardzo mnie polubiła.
Bywaliśmy na tych samych imprezach, a mimo wszystko nie widnieliśmy jako para.

     W moich dziennikach często rozpisywałem się na temat uczuć do niej. Byłem zakochany. Myślałem o niej słuchając ballad przy zgaszonym świetle w swoim pokoju. Mimo tego nie potrafiłem zrobić nic. Żadnego pocałunku, dotyku, nic kompletnie. Nie rozumiałem co się ze mną dzieję. Dlaczego innym wychodzi to tak łatwo a mi nie!. Moja ówczesna przyjaciółka miała już kilku chłopaków a ja nikogo. Ten stan opisywałem jako czarną dziurę, z której nie mogłem się wydostać.

     Z perspektywy czasu, te wszystkie moje zapiski wywołują uśmiech na twarzy a nawet śmiech. Cóż mogłem wtedy zrobić?  Nie wiedziałem, że dziewczyny to nie mój kierunek. Stąd też moja nieśmiałość w stosunku do nich, czy może byłem zwyczajnie niedojrzały ?

     Na koniec powrócę jeszcze do książki "Kochani dlaczego się poddaliście?". Jak wspomniałem na wstępie to pozycja raczej dla młodzieży. Jest tu mowa o dorastaniu,o śmierci, o odkrywaniu samego siebie, o miłości, o samotności i całym cierpieniu z tym związanym.
Wszystkim tym którzy chcieliby powrócić na chwilę do swojego nastoletniego skomplikowanego życia polecam tę książkę !



*Fr. książki KOCHANI DLACZEGO SIĘ PODDALIŚCIE -A. Dellaira

sobota, 24 lutego 2018

Pragnienie

Nie pytaj mnie

pragnienie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Wszyscy od siebie oczekują bliskości cielesnej.
Chcą oddać i wziąć ciało.
Pożądanie.
Chcą dotykać, chcą patrzeć, chcą całować i pieścić.
A ile z tych osób, chce tej więzi naprawdę ?

Chciałbym, żeby ktoś mnie przytulił.
Przytulił moje ciało.
Przytulił tak mocno, by dotknąć mojej duszy,
o nic nie pytając.


wtorek, 23 stycznia 2018

Gej randki

Coś na wieczór

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Miłość jest jak morze, na każdym brzegu inna"
autor nieznany


     To było ze trzy miesiące temu, kiedy Zahir  (więcej o nim) rozpaczał po tym jak zostawił go facet.
-wyszło na jaw, że mnie zdradzał, rozumiesz? -nie zostawił mi czasu na reakcję.
-umawiał się z kilkoma na raz, rozumiesz? I każdemu brał z połykiem, czy też z finałem w środku. A potem miał seks ze mną- dokończył.
- Skąd o tym wiesz?-zapytałem
-Wszyscy moi znajomi teraz mi to mówią. Ja wiem, że on był jak typowa pasiva-agresiwa - w tym momencie buchnąłem śmiechem, chociaż jeszcze przed kilkoma sekundami na twarzy było współczucie.
-No, mówię Ci. Pasiva-agesiwa, on lubił takie zabawy GANG-BANG i tego typu sprawy.

    A dziś !?
-Poznałem kogoś- powiedział Zahir idąc przez siłownię poruszając ramionami jak zalotka.
-No to opowiadaj-odpowiedziałem
-Jest w połowie Polakiem a w połowie Włochem.
-To musi być przystojny!- przerwałem mu.
- 22 cm, rozumiesz? Sam mierzyłem- i w tym momencie pokazywał jakby na swoim przykładzie, nie przejmując się, że ludzie są dookoła. A wcześniej zwrócił mi uwagę, gdy dość głośno powiedziałem "blow job"- jego penis ma 22 cm- powtarzał podekscytowany.
-Ale wiesz- kontynuował z mniejszym entuzjazmem- nie podoba mi się z twarzy. Ja lubię takich jak ty -zaczerwieniłem się - a po drugie, on jest już zakochany. po dwóch tygodniach, a ja potrzebuję więcej czasu.


     Na początku stycznia spotkałem się z moim znajomym Simonem. Poznaliśmy się, przed trzema laty na urodzinach mojego kolegi, z którym chodziłem na kurs językowy.
Od razu wpadliśmy sobie w oko. Mojego wzrostu blondyn, postawnej postury. Poza walorami wizualnymi wyróżniał się sarkastycznym poczuciem humoru. Zamiast spędzać czas z jubilatem, cały wieczór przesiedziałem z nim w kuchni, jedząc arbuza. Następnie spotkaliśmy się dwa razy i kontakt się urwał.
Umówiliśmy się w centrum na lampkę wina, by odnowić kontakt.
Troszkę się stresowałem, bo od pierwszego naszego spotkania coś jakby między nami zaiskrzyło.
Było to widać w każdym jego spojrzeniu i słowie.
Przywitaliśmy się mocnym objęciem. Z twarzy Simona nie znikał uśmiech.
Poszliśmy do popularnej knajpy w centrum. Chociaż ja osobiście jeszcze tam nie byłem.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiłem  dla siebie lampkę białego wytrawnego wina, Simon również, plus sałatkę.
-A dla pana? - zwróciła się do mnie kelnerka.
-Nie dziękuję, nie będę nic jadł.
-Jeśli Panowie macie zaplanowane coś na później, to proponuję coś zjeść, gdyż, samo wino może Pana upoić i przeszkodzić w planach- z uśmiechem na twarzy oczekiwała na moją decyzję.
Simon spojrzał na mnie, zaczerwieniony, ja zmieszany odpowiedziałem, że dziękuję i zostanę przy winie.
-Masakra- powiedział Simon
-Czy to jest gej restauracja ?-z uśmiechem na twarzy rozejrzałem się dookoła, stwierdzając, że za nami siedzi para gejów a w rogu trzy dziewczyny. Wyglądały na lesbijki. (pomijając kelnera, który na 100% jest gejem).




sobota, 6 stycznia 2018

W cieniu życia

Coś (nie)optymistycznego




Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



    Straciłem ochotę na wszystko. Nie chce mi się śmiać. Zamknąłem się w sobie. Nie mam ochoty wstawać rano z łóżka. Najchętniej przespałbym też cały dzień. Sen wydaje mi się stabilniejszy. Nic mi się nie chce. Wszystko mi zobojętniało. Jakby nic nie potrafiło wywołać u mnie uczucia zadowolenia.
     Natomiast z drugiej strony, to nieprawda. Czasem się śmieje, czasem bardzo głośno. Jakbym nieświadomie zapomniał o tym, co jest wewnątrz mnie. O tym jak pogrążyłem się w cieniu.
Czasem potrafię cieszyć się chwilą, degustować ją. Degustuje się smakiem zielonej herbaty, degustuję się książką. Każdym słowem, każdym zdaniem w powieści. Potrafię... ale nie zawsze.

    Czuję się przygaszony, bez apetytu, bez ochoty na cokolwiek.  Jeden z cytatów  P. Coelho, że w tym ciele żył kiedyś człowiek przyległo do mnie niczym druga skóra.
   Z drugiej zaś strony wiem, że to nieprawda. Nigdy nie lubiłem poddawać się melancholii i wiem, że tylko przejściowe.
Jednakże w czymś się pogubiłem.

     Podczas ostatniego pobytu w Polsce, w moim domu rodzinnym, na jednym z wieczornych spotkań, gdzie przy stole zastawionym jedzeniem i piciem siedziała cała moja rodzina, ja wygłosiłem przemowę. Coś w rodzaju toastu za chwilę obecną, za radości posiadania siebie nawzajem. Wszyscy bili mi brawa. Mój starszy brat dodał, że jak zawsze celnie dobrałem słowa.
Było mi miło, ale też smutno. Nie pamiętam już moich słów. Wypowiadałem je w jakimś dziwnym natchnieniu.
    Te chwile w domu rodzinnym, były jednymi z najpiękniejszych w ostatnim czasie.
Dużo rozmów, szczerych rozmów. Dużo gestów, od tych, którzy nie umieli wyrazić się słowami. Wszystko z jednym przekazem; cieszę się, że jesteś.
Dałem też dużo z siebie, a mam wrażenie, że jeszcze więcej otrzymałem.

   Miewam myśli by ze wszystkim skończyć. Albo myśli ściągnięte z tanich filmów, by zacząć wszystko od początku.
Nie ma początku! Tak się nie da.
"Życie to nie taśma magnetofonowa, którą można cofnąć i nagrać od nowa" (źródło nieznane).
Przeszłość to mój bagaż, nigdzie go nie zostawię. Nikomu go nie oddam. Czy tego chcę, czy nie, będę go nosił zawsze ze sobą. A mój bagaż ostatnio bywa ciężki.

   Mam czasem do siebie żal, o to, że nie miewam wyrzutów sumienia. Czasem próbuję odegrać sam przed sobą scenę, że żałuje swych czynów, że jest mi z tym źle. Aczkolwiek po chwili zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie robi to na mnie większego wrażenia.
Kto w to uwierzy, jeśli sam siebie przekonać nie daje rady ?!
Mimo wszystko pogubiłem radość dnia. Znów żyję na pół etatu.

   Mam oczekiwania od życia, losu. Bywam oburzony, że mi czegoś brak. A czasem myślę, że mam już wszystko, a nawet zbyt wiele.

    Schowałem się w cieniu i boję się wynurzyć, gdyż okazać się może, że życie ma mi coś do zaoferowania. A ja się tego zwyczajnie boję.
Być może życie chce mnie wziąć za ręce i mocno mną zakręcić. Być może chce oderwać mnie od podłogi.
Życie pokazuje mi barwy, a ja kryję się w swoich szarościach.




niedziela, 17 września 2017

Samotność

Zaślepienie

gej opowiadania gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Bo nie wystarczy tylko patrzeć, 

Bo nie wystarczy tylko czekać. 
Samotność boli i płonie serce, 
I coraz szybciej czas ucieka. "
(Shazza-Pomóż)


      Moja przyjaciółka Ela postanowiła, że po prawie ośmiu latach pobytu w Niemczech wraca na stałe do Polski. Powód jest taki, że tu czuje się samotna. Fakt, że jest już po trzydziestce wciąż nie ma partnera.

     Zastanawiam się jak to jest z tą samotnością? Robert nie potrafi ułożyć sobie z nikim życia, mój znajomy Zahir drugi raz rozstał się z swoim facetem i tym razem chyba definitywnie.
Ale przecież można, być w związku i czuć się samotnym. Ja tak czasem mam. Paradoksalnie.
Muszę przyznać, że chociaż zawsze zależało mi na tym, by otaczać się ludźmi, to partnerstwo nie było jakimś wykładnikiem.
Lubię swoją samotność a w ostatnim czasie brakuje mi jej jeszcze bardziej. Stąd też, często uciekam od towarzystwa w miejsca gdzie jestem sam sobie.
Z tego co pamiętam, sięgając wstecz, zawsze tak było, już od najmłodszych lat.

     Ela wraca do ojczyzny z myślą, że tam kogoś pozna i uda jej się stworzyć rodzinę. Robert jakoś swoją samotnością się nie przejmuje, Zahir podobnie. Myślę, że jako singel również nie czułbym się źle. Będąc w związku również ciepła można nie zaznać a więc na siłę szukać "drugie połówki" bo raźniej ?

    Czy nie lepiej byłoby samemu uczynić się szczęśliwym człowiekiem, a przez to człowiekiem interesującym? Stać się kimś, kto ma pasje, hobby.  Kimś, kto dobrze czuje się sam w swoim towarzystwie?


     Efektem obsesyjnego szukania drugie połówki nie jest przypadkiem problem z samym sobą ?
Czy ludzie szukają partnera z powodów egoistycznych ?
Często słyszymy "nie mogę żyć bez niego", " bez niego, już nic tak samo nie wygląda" itd.
Jakby tylko życie "we dwójkę" miało sens, a życie w pojedynkę w ogóle nie było pełnym życiem.

     Zgadzam się, że miło jest z kimś dzielić chwile radosne a jeszcze milej jest, gdy jest ktoś w chwilach cierpienia, ktoś, kto nas przytuli, czy powie abyśmy się nie martwili, bo on jest z nami.
Tylko, czy zaślepieni pogonią za miłością nie gubimy życia, które nawet w pojedynkę może być piękne ?

wtorek, 18 lipca 2017

Ale kto ?

Tak bardzo bym chciał...

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



O właśnie! Tak bardzo bym chciał, po prostu móc.
Tak zwyczajnie móc pozwolić sobie,
tak zwyczajnie pójść w dół.

Tak zwyczajnie roztopić się jak marcowy śnieg.
Tak bardzo bym chciał zwyczajnie móc.
Tak zwyczajnie móc, to czy tamto.
Tak zapaść się, może w muł ?

Tak zwyczajnie móc czuć, że jesteś tu.
Tak zwyczajnie, tak normalnie i po ludzku
rozpadać się.
Ale wiedząc, wiedząc, że jesteś tu.

Tak zwyczajnie móc rozpłakać się.
Tak zwyczajnie, bo mam czasem po co.
Tak bardzo bym chciał, o własnie,
tak bardzo bym chciał, abyś mnie pozbierał.

Tak bardzo bym chciał, a nie mogę.
Nie mogę, nie umiem.
No kurwa nie mogę.
A tak bardzo bym chciał.


niedziela, 25 czerwca 2017

Niekochanie

Już wystarczy

       
gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



       To był spacer jak każdy inny. Nagle zamiast słońca pojawiły się ciemne chmury, deszcz i wiatr.
Do domu wracać nam się nie chciało. Schowaliśmy się po drzewem. Park opustoszał.
I cóż, pocałowałem go, on mnie.
Objął mnie w pasie, ja złapałem go za pośladki i przycisnąłem do siebie. Zorientował się jak bardzo mi się to podoba. Całowaliśmy się z jeszcze większym pożądaniem. Nasze ręce były wszędzie, pod ubraniami. Przestał mnie całować, spojrzał, i wiedziałem czego chcę. Pocałowałem go i dałem sygnał, że może.
Spodnie i tak rozpiął mi wcześniej. To była chwila, nie chciałem by dokończył... bo sam nie chciałem skończyć. Wstał i po wymianie spojrzeń, wiedziałem że moja kolej.
Doprowadzasz mnie do szaleństwa powiedział, gdy staliśmy już twarzą w twarz.

***

        Siedzę przy biurku w sypialni. Miałem iść na spacer z książką, ale zaczął padać deszcz, nawet lekka burza się zebrała. Dokładnie taka sama jak wtedy, gdy Marvin powiedział, że mnie kocha. Powiedział to, a swoimi brązowymi oczami wpatrzony był w moje szaroniebieskie.
Patrzyłem. Nie odpowiadałem, nie mogłem, nie potrafiłem, nie chciałem.
Nie musisz mówić, albo powiedz, albo nie mów. Powiesz kiedy będziesz gotowy, tak będzie prawdziwie, wciąż patrząc wypowiedział te słowa. Milczałem, bo cóż mogłem zrobić. Ale w jego oczy wciąż patrzyłem i wiem, że chciałby to usłyszeć. Któż by nie chciał. Każdy by chciał. Powiedzieć i dostać również taki zwrot słów. Ale nie potrafiłem. Zauroczony byłem, nawet mu to powiedziałem. Dwa razy. Jestem tobą zauroczony, tak to brzmiało, ale czy kochałem? Nie wiem.

       Ostatnio mniej wiem o sobie, niż wypada wiedzieć. Jakaś niewiedza u mnie zagościła. Obojętność też. Ale nadal siadywaliśmy na ławce z nogami podkulonymi i trzymaliśmy się za ręce.
Mój stoicki sposób myślenia, wymknął się z pod kontroli. Totalnie zobojętniałem na wszystko.
Robert mówi, że mnie nie poznaje. Nie wiesz co zrobić dalej? Pytał. No nie wiem, odpowiadałem. Żyłem chwilą. A on znowu się dziwił, radził, żebym pomyślał co z tym dalej, co z przyszłością. A ja nie wiem, tak mu odpowiadałem. Bo skąd mogłem wiedzieć? Jak człowiek po trzydziestce, to może już tylko śmierć w planach, śmiałem się ironicznie.

        Jeszcze kilka dnia temu spotkania z Marvinem przyprawiały mnie o dreszcze i podniecenie. Ochy i achy... coś się działo. Fajny chłopak, przystojny, miły, zabawny. No ale potem, gdy już dostałem, co chciałem, wróciła codzienność.  
Kiedy przypomniałem sobie, że poza flirtem mam sprawy codzienne, które raczej nie powinny czekać, to i jakoś te ochy i achy zmalały.
I nagle jakby zaczął mi przeszkadzać, bo zaczął czegoś oczekiwać. No wiesz Oskar, już miesiąc się znamy, powtarzał. Mówił, że nawet myślał o wspólnym mieszkaniu. Tylko jak to zrobić skoro oboje kogoś mamy? Pytał retorycznie.
A mnie te jego oczekiwania, sugestie zaczynały jakby przeszkadzać. Bo niby jak może, jakim prawem może czegoś ode mnie oczekiwać?

      Przesiadywaliśmy częściej na tej ławce, dłużej. Rozmawiając, często całując się, a najczęściej patrząc na siebie. Tak romantycznie.
No fakt, pobudził coś we mnie, aczkolwiek mój system obronny się uruchomił, broniąc mnie przed tym uczuciem, niczym system odpornościowy broni organizm przed bakteriami.
Nie powiem, że nie wyobrażałem nas sobie razem. Nawet w myślach robiłem tabelki, co on mi daje, czego Big już nie i na odwrót. Jakby ważąc "za i przeciw".
A po takich spacerach wracałem do domu. Na nasze czwarte piętro. Czasem byłem w domu przed Bigem, a ostatnio kilka razy on był pierwszy.

      Czy coś podejrzewał, nie wiem, nie wydaje mi się. Nie dawał po sobie poznać, że coś jest nie tak. A może dawał, tylko nie chciałem dostrzec tych znaków. Może tak jest łatwiej? Udawać, że się nie widzi. To sprawia wrażenie, jakby TEGO nie było, a jak TEGO nie ma, to nie ma o czym rozmawiać.
Stałem się jednym z tych, którymi gardziłem. Nie rozumiałem i nawet nie próbowałem zrozumieć. Bo niby jak można iść do innego, gdy ma się do kogo iść.

      Powinien odejść z mojego życia, już wystarczy. To miała być tylko chwila zapomnienia. Niby miejsce dla niego było. Ale czułem się pusty, apatyczny, inny. Wolałbym go już stracić, a on nagle poczuł potrzebę bycia. Nawet zaczął się rozpychać, chciał walczyć o byt w moim życiu.
Jakby to mu się należało. Zwłaszcza po tej sytuacji w parku, gdy zaczął padać deszcz.
Sprezentował mi wszystko... noo, prawie wszystko. Doprowadzasz mnie do szaleństwa, mówił.
On mnie też, ale ...  co z tego.

      Chciałbym go stracić już. Natychmiast. Czasem nawet traciłem na dzień czy dwa, bo nie zawsze mogliśmy się spotkać, ale powracał. To nie jest czas dla nas, nie teraz. Powinniśmy spotkać się później. Tyle, że co to znaczy? Powinniśmy spotkać się później? Kiedy jest to później?
Przeznaczenie jakby się pospieszyło. A może jest opcja, by poczekało?
Idź z mojego życia mówiłem w myślach, trzymając go za ręce.




niedziela, 18 czerwca 2017

Jeden ruch cz 3

Nie mogę powiedzieć tego, czego chcę

jeden ruch
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Zdrada to nie użyczenie komuś swojego ciała. Nie cielesna usługa.(...)
Widocznie jest w człowieku coś ważniejszego od wszystkiego i ponad wszystko, niedostępne żadnej zdradzie, gdzie przechowuje się nieustannie pragnienie tej jednej jedynej miłości, dla której w ogóle warto żyć, choćby daremnie. Zdradzić więc można tylko siebie "
W. Myśliwski - OSTATNIE ROZDANIE



        Późnym wieczorem gdy Big już spał, a mnie nachodziły wspomnienia ubiegłego tygodnia, postanowiłem napisać do Marvina, życząc mu dobrej nocy.
Nie odpisał. Może już spał, pomyślałem. Było dosyć późno, kilka minut po pierwszej.
Nie mogąc zasnąć postanowiłem poczytać książkę, gdy nagle telefon wydał dźwięk dostarczonej wiadomości. Marvin odpisał. Odpisał, że również życzy mi dobrej nocy i nie może doczekać się, by jutro ponownie się ze mną spotkać.
Cóż miałem odpowiedzieć ? Chciałem, nie chciałem. Mętlik w głowie. Moje myśli i uczucia do niego zmieniały się w ciągu sekundy.

"Dzień dobry Oski, wyspałeś się ?"
"Dzień dobry, tak , dziękuję, spało mi się dobrze"
Odpisałem na wiadomość, którą on zostawił mi wczesnym porankiem, zaraz po przebudzeniu.
Nie wychodząc z łóżka, wymieniałem się z nim  kilkoma wiadomościami, mało konkretnymi, a jednak zmierzającymi z mojej strony do poważnej rozmowy.
"Masz wyrzuty sumienia z powodu wczorajszego dnia? Ja mam... tak trochę" wyznałem.
"Muszę szczerze powiedzieć, że nie. Może zależy to od tego, że wiem czego chcę. Przykro mi jeśli Tobie z tego powodu źle"
"Mam wyrzuty sumienia z powodu twojego i mojego faceta. Pomimo tego, że zrobiłem co chciałem. Nie powinienem. Wiesz co mam na myśli ?"
"Nie, nie wiem"
Na pewno wiedział, musiał. Wiem, że to co zrobiłem dnia poprzedniego jest kompletnie sprzeczne z tym, co mu w tej chwili pisałem. Ale nie mogłem inaczej.
"Marvin, rozmyślałem o tym wczoraj. Nie mogę zostawić mojego chłopaka. Bardzo Cię lubię i zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mieć ze mną żadnego kontaktu. Ale może pomimo tego uda nam się być przyjaciółmi? "
Minęło chyba z piętnaście minut, a on nadal nie odpisywał. Wysłałem kolejną wiadomość.
"Nie zostawiaj mnie bez odpowiedzi"
Tym razem odpisał od razu.
"Muszę się zastanowić. Sam już nie wiem czego ode mnie chcesz. To nie jest rozmowa na telefon. Nie oczekuje, że zostawisz swojego chłopaka od razu. Ja tego też nie mogę zrobić. Ale powinniśmy sobie dać czas"
"Marvin, tu nie chodzi o czas. Ja po prostu nie mogę. Przyjaźń to jest, to co mogę ci zaoferować"
"Dzięki za twoją szczerą odpowiedź"
"Przepraszam, nie chciałem cię zranić"
"Już to zrobiłeś"

        Przez całe przedpołudnie nie odezwał się do mnie ani razu. Sądziłem, że się obraził.
Dopiero wieczorem zapytał czy spotkamy się ponownie w tym parku. Stwierdził, że warto byłoby porozmawiać.

       Czekałem na niego w umówionym miejscu. Troszkę się spóźnił.
Muszę przyznać, że czułem się skrępowany. Wszystko co się zdarzyło miało być sytuacją bez znaczenia, bez zaangażowania. Miało być.  Mimo wszystko nie wpłynęło to na mnie na tyle, bym chciał coś w swoim życiu zmieniać. A Marvina... w jego przypadku odniosłem inne wrażenie.

       Gdy podszedł do mnie,  zorientowałem się, że coś jest nie tak.
Przywitaliśmy się jak zawsze krótkim objęciem, a mimo to bił od niego dystans.
Ruszyliśmy alejką.
- Masz rację Oskar, przemyślałem sobie to wszystko i zgadzam się z tobą - zaczął Marvin.
- To nie chodzi tylko o mnie czy o ciebie. Mamy chłopaków, każdy z nas jest w długoletnim związku.
-Wczoraj nie mogłem ci odpisać, bo byłem naprawdę zły, zawiedziony. Myślałem, że coś to dla ciebie znaczy. A potem poukładałem sobie wszystko, i masz rację, to nie ma sensu.

      Słuchałem go w milczeniu, by mógł się wygadać. Jedyne, co mogłem dodać od siebie, to "tak , masz rację, tak będzie najlepiej".

      Nie zawsze warto głośno mówić o swoich uczuciach, przemyśleniach. Pewne rzeczy powinny zostać w nas, głęboko ulokowane, niedostępne dla nikogo.
- Ale chcesz nadal się spotykać ? Jakkolwiek to głupio brzmi, będziemy przyjaciółmi ?- zapytałem.
- Tak,  ale nie będzie to dla mnie łatwe. Zamknąłem temat i nie będę do niego wracał.

      Po jego słowach zapadła krępująca cisza. Ja, wpatrzony przed siebie, on w ziemię, podążaliśmy dalej alejką.

     Minęło kilka dni od ostatniej rozmowy, a my nadal pozostaliśmy w naszej relacji. W relacji z góry ustalonej: faza przyjaźni. Nie chcieliśmy pozwolić sobie wyjść poza jej krąg.
Wspólne treningi, spotkania i wygłupy. Tak, wygłupy. Ciągle z czegoś się śmialiśmy. Można byłoby odnieść wrażenie, że znamy się naprawdę długo. Czasem nawet pomimo trzydziestki na karku, na naszych karkach, zachowywaliśmy się jak dzieci. To było fajne. Zajebiste wręcz.

     Musze przyznać, że teraz między nami atmosfera się rozluźniła. Patrzył na mnie tak jak zawsze. Ciepło i przenikliwie, choć teraz z lekkim dystansem.
Najczęściej w tych chwilach zapadała krótka cisza.
Nasze wymienne spojrzenia był czymś więcej, niż tylko spojrzeniami. Czułem, że to nasz nowy język, którym będziemy posługiwać się, by wyrazić to, co czujemy nie używając słów.

     Za każdym razem gdy się spotykaliśmy, moje uczucia do niego ulegały zmianie.
Chociaż tryb przyjaźń był narzucony przeze mnie, to czasami miałem wrażenie, że jestem niespójny w tym co mówię,  w tym co robię,  a tak że w tym co czuję.
Podobnie było z Marvinem. Wielokrotnie wspominał, że szanuję moje zdanie, i cieszy się, że mamy nadal ze sobą kontakt.  Mimo wszystko nie potrafił ukryć tego, co do mnie czuje. A powinien zatrzymać to dla siebie. Zapewniał mnie też, żebym się tym nie przejmował. On ma wszystko poukładane i cieszy się tą relacją.

     Podczas jednego ze spotkań w parku, mój przyjaciel przyznał mi, że pokazał swojej przyjaciółce nasze wspólne zdjęcie. Zrobiliśmy je podczas ostatniego treningu. To był fajny dzień.
- A po co pokazałeś? -zapytałem mrużąc oczy i udając lekkie oburzenie.
-Tak po prostu, rozmawiałem z nią trochę o tobie- odpowiedział lekko zawstydzony- powiedziała coś ale chyba nie powinienem ci tego powtarzać.
-O nie! -warknąłem - nie zaczynaj, jeśli nie zamierzasz skończyć - powiedziałem, gdyż tak zdarzało się mu już kilka razy.
-Nie - odpowiedział śmiejąc się i odwrócił głowę w drugą stronę.
-No mów! - stanąłem przed nim, łapiąc go za ramiona.
-Powiedziała, że jesteś słodki i pasujemy do siebie - jednym tchem wyrzucił to z siebie.

      Staliśmy tak jeszcze nieruchomo, wciąż w tej samej pozycji. Trwało to chwilkę, zanim dotarły do mnie jego słowa. On odwracał wzrok od mojego spojrzenia.
Głupie i krępujące. Czy naprawdę nie mogłem się domyślić, co ona mogła powiedzieć? A ja durnie naciskałem, by mi powiedział. Usłyszałem słowa, których się spodziewałem, aczkolwiek one i tak sparaliżowały naszą i tak zakneblowaną relację.

- Wszystko ok? - spytałem po krótkiej ciszy, która ponownie rozgościła się między nami.
-Tak- odpowiedział starając się przybrać jak najbardziej naturalny ton głosu - a u ciebie?
-U mnie ok, ale wydaje mi się, że u ciebie jednak nie, co jest ?
-Oj nic, wszystko w porządku - odpowiedział już lekko zdenerwowany.
-No mów! - powiedziałem coraz bardziej zniecierpliwiony jego zachowaniem
Marvin wyprzedził mnie o kilka metrów, jakby szukał bezpiecznego miejsca. Odwrócił się do mnie przodem, wciąż unikając spojrzenia, wziął głęboki oddech i powiedział
- Chcesz wiedzieć co mi jest? To ci powiem co mi jest. Chcę cię mieć, a nie mogę cię mieć !



*** KONIEC ***

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...