Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 14 listopada 2019

Nowy gej w mieście

Czy można być szczęśliwym jako singel ?


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Sobotni wieczór spędziłem w domu. Big pojchał na krótki urlop do Polski.
Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na fotelu, który stoi obok regału z książkami. Wybrałem kilka moich ulubionych i przeglądałem sobie zaznaczone cytaty.
Trafiłem na cytaty z książki "Zdobywcy oddechu"  P.P. Kłosowicza (link) "Świadomym wyborem mogę więc tłumaczyć to, że nikt mnie nie chce. Trochę mnie już męczy, że mam o czym, a nie mam z kim gadać, mam co czuć, a nie mam do kogo, mam jak spędzać czas, ale nie za bardzo z kim", od razu pomyślałem o sobie. Jak będzie wygladać teraz moja codzienność ?
 
     To dziwne jak życie potrafi być przewrotne. To co kiedyś wydawało się nie realne, dziś jest faktem. Po dziesięciu latach związku jestem singlem (link )
Pamiętam dokładnie jak dwa lata temu, telefonując z Olą rozmawialiśmy o tym jakby to było ponownie być singlem (link). Nie mogłem wyobrazić sobie, siebie umawiającego się na randki. Zresztą nigdy tego za bardzo nie robiłem. Zanim poznałem Biga (mojego już ex chłopaka)(link) miałem zaledwie dwadzieścia trzy lata. Wtedy nie nazywałem się jeszcze singlem, byłem za młody.
A więc teraz co ? Jako nowy gej w mieście mam ruszyć na łowy ?

   Po wielu rozmowach z moimi przyjaciółmi, czy znajomymi, mam obawy. Lubię moich gej znajomych ale nie umiem wpasować się w ich ramy. To znaczy, każdy z nich jest inny.
Jeden udaje zadowolonego z życia singla, a jesli zdarza się okazja, łapie się każdego. Drugi to typ imprezowicza, który zakochuje się w każdym. Trzeci to krypto gej,  z długą kartoteką seks randek. Łączy ich jedno! Każdy z nich pod maską, imprezowicza czy zadowolonego singla cierpi z powodu braku prawdziwej miłości.

      Robert, to typ, który pomimo tego, że chciałby być w związku, to nigdy mu się nie udaje. Wciąż ma problemy z akcpetacją siebie. Jest gejem ale najlepiej jakby nikt o tym nie wiedział. Związek oficjalny nie wchodzi w gre. Stąd też angażował się w relację z żonatym czy nawet księdzem. (link) Wielokrotnie dzownił do mnie by opowiedzieć o swoich seks spotkaniach. (link)
Seks w kiblu, seks w saunie, seks z księdzem. Można by wymieniać. Oprócz kolorowego życia seksualnego bywało tak, że miał powody do zmartwień. Raz podczas seksu analnego jego kochankowi pękła prezerwatywa. Innym razem na trzeciej randce koleś oznajmił mu, że ma AIDS. Słyszałem już o przerwanym wędzidełku oraz innych problemach w miejscach intymnych. (link) Jego motto, to korzystać z życia.

     Zahir, z jednej relacji do drugiej. Nie wierzy w monogamię, aczkolwiek pragnie trwałego związku. Bywa na wszystkich możliwych imprezach. Na wszystkich możliwych portalach randkowych. To on najczęściej dzwonił do mnie by podzielić się tym,  jak szczęśliwy jest z nowym facetem by po kilkunastu dniach szlochając do słuchawki opowiadać, że własnie się rostali (link) Desperacko potrzebował partnera. Jakby chciał wpasować się w jakiś modny trend.

     Simon, bardzo lubił mówić o tym jak bardzo jest szczęśliwy sam ze sobą. Uwierzyłem mu.
Cieszy się, ze spotkania z przyjaciółmi, zajety swoim hobby. Nie ma profilu na gej portalu. Wierzy w przeznaczenie. Im dłużej go znam tym bardziej odsłania się jego maska, ukazują jego prawdziwe "ja". Był w stanie związać się z każdym, kto był w jakikolwiek sposób nim zainteresowany. Spotykał się z moim ex kochankiem,(link) czy nawet chciał umówić się z Zahirem (link).

     Jakim ja bedę "gejem na łowach"?
Prędzej czy póżniej przyjdzie taki dzień w którym pobiorę aplikację Gay Romeo i będę błyszczał na zielono ze swoim profilowym zdjęciem.
Odnajdę się w tej rzeczywistości, czy jak jeden z bohaterów powieści Kłosowicza będę cierpiał z powodu braku drugiej osoby?

     Nie ma sensu rozczulać się nad sobą. Muszę zadzownić do mamy i powiedziec jej o podiętych decyzjach. O niczym jeszcze nie wie. No i czas zacząć pakować rzeczy w kartony.



piątek, 25 października 2019

Definicje

Czy jest o co walczyć ?

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania, cytat*


   "Nie kupię już twoich bzdur,
nie weźmiesz mnie na rzekę słów.
Nie szukaj już tylu dróg,
nie znajdziesz mnie nie spotkasz tu"
(Shazza- BLIŻEJ I DALEJ)



     Świat jest pełen określeń czy definicji. Są przykłady definicji z geometrii, że trójkątem równoramiennym nazywamy trójkąt, którego przynajmniej dwa boki mają taką samą długość. Mamy definicję fizyki, która mówi, że jest to naka zajmująca się badaniem ogólnych materii i zjawisk w niej zachodzących. Tego wszystkiego uczymy się w szkole.
     Dlaczego w żadnych podręcznikach, nie ma definicji miłości?
Nikt jasno nie określa, że jesli czujesz to i to do drugiej osoby, to to jest miłość. A jesli tego nie czujesz, to to już nie jest miłość.

    Poznajemy ludzi. Przywiązujemy się do nich. Tworzymy zwiazki, które trwają i wydawać by się mogło, że znaleźliśmy tą jedną osobę i tak już będzie do końca życia.
Pierwsze tygodnie czy nawet miesiące są jak wyrwane kadry z romantycznej komedii. Życie to jednka nie film. Tak było też u nas. Podróże, spacery, wygłupy. Lata mijały.
W życiu trzeba też stawiać czoła wyzwaniom i przeciwnościom. Szanować drugą osobę. Tu nam coś nie wyszło.

     Decyzję trzeba było podiąć. Lewitacja pomiędzy wyimaginowanym światem by uciec przed rzeczywostością, kosztowała mnie wielu wyrzeczeń.
Rozdzwoniły się telefony. Posypały się pytania; ale jak to tak, po dziesięciu latach? Posypały się też rady; Oskar, daj szanse, ale postaw sprawy jasno!
Wtedy mówiłem stanowcze STOP! Nie chcę tego słuchać. Co ja przez ostatnie dwa lata robiłem ? Nic innego jak dawałem szanse. Nic innego jak pokazywałem właściwą drogę. Nic innego jak ostrzegałem, że wszystko przez to zanika, że we mnie coś pęka. Kedyś przyjdzie ten dzień, mówiłem! Dzień, w którym powiem, że nie daję rady i odejdę.

     Nagle pewnego dnia przebudziłem się i powiedziałem sobie, że już nie dam rady. Jeśli nie odejdę, nic się nie zmieni. Czas podiąć decyzję których się unikało. Oddchodzę, powiedziałem.
Przez ostatnie trzy lata mówiłem dość często; odchodzę. A po dwóch dniach nasze życie wracało do "normy".
Tym razem nie! Mam prawo do szczęscia. Mam prawo zasnąć i obudzić się z uśmiechem na twarzy. Już nie tym udawanym. Szczerym.

     No i pękło. Nie pomogły łzy. Prośby. Obietnice zmian.
Bo niby dlaczego właśnie teraz miałoby coś się zmienić, jesli przez ostatnie trzy lata tylko się pogarszało. Dlaczego akurat teraz ?
Jedyną szansą dla nas jest rozstanie. Każdy musi pójść w swoją stronę.
Sam siebie pytałem (dziesięć lat jesteśmy ze sobą) czy warto to kończyć ? Jak teraz będzie wyglądało nasze życie ?

    Boję się. Nie wiem jak będzie wyglądać moja przyszłość. Wiem tylko, że przerażony byłem moją codziennością. Rozstania nie są łatwe. Pomimo tego, że to ja odchodzę, to boli również i mnie. To co przeżyliśmy nie jest mi obojętnę. Tylko, że ja nie mogę żyć przeszłością. A teraźniejszość mnie przeraża.
Podjąłem słuszną decyzję.
Teraz trzeba iść tą drogą.
   


Cytat ze zdjęcia pochodzi z książki R. Brett "Bóg nigdy nie mruga".

wtorek, 15 października 2019

Kolory życia mego

Retrospekcje

gej blog , gej opowiadania, oskar gej w w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne*, zakaz kopiowania 
   


     To już lekka przesada, pomyślałem sobie. Daddy. Nazwał mnie daddy. Ja rozumiem, że chłopak jest młodszy. Dziesięć, piętnaście lat różnicy, ale żeby daddy? Miejsca w autobusie by mi nie ustąpił gówniarz jeden, a zdjęcie tyłka wysyłać z zapytaniem, czy bym się nim nie zajął, to bez krępacji. Nie! Nie zająłbym się gówniarzu. Won! No i zablokowałem użytkownika.

     Skończyłem trzydzieste trzecie urodziny. Napisali przyjaciele. Wiadomość głosową wysłała przyjaciółka. Wysłała wiadomość głosową śpiewając mi piosenkę. Melodia pogrzebowa, tekst radosny. Zmartwiło mnie to. Podziękowałem. Zadzwoniła też moja chrześnica. Ojej, jak się ucieszyłem. Podziękowałem za życzenia i pamięć. Jak to na dziewięcioletnie dziecko przystało, powiedziała prawdę. Babcia mi przypomniała. Domyślałem się.

     Zanim nadszedł czas moich urodzin, był czas urlopu. Odwiedziłem dom rodzinny. Spędzałem czas z mamą z braćmi z siostrą. Dla każdego znalazłem czas. Znalazłem czas by z mamą pójść nad jezioro, z braćmi pograć w bilard, a z siostrą zjeść ciasto, które dla mnie upiekła.
Nad jeziorem, nad którym byłem z mamą, kilka lat wcześniej... ojej, jakieś dwadzieścia lat wcześniej, pewnego letniego dnia, (a przynajmniej przypuszczam że to było lato) wraz z moją przyjaciółką leżeliśmy na kładce. Leżeliśmy na kładce, a ona mi czytała książkę, którą wypożyczyła ze szkolnej biblioteki. Nie dla mamy nie dla taty lecz dla każdej małolaty, taka seria. Dziś brzmi jak brzmi, ale wtedy brzmiało na tyle dobrze, że wciągneło mnie w wir czytania. Dziś siedziałem na tej samej kładce... może nie tej samej, bo z tej starej to tylko już fragmenty zosały. Zresztą już nic nie było takie same. Jezioro się zmiejszyło, drzewka urosły. A więc nad tym tym samym jeziorem, lecz już trochę innym siedziałem ja i mama. Piliśmy sobie piwo. Bardzo miło było.

     Byłem też w Warszawie. Umówiłem się z Olą na weekend w stolicy. Byłem pierwszy. Czekam w Złotych Tarasach. Przechodził jakiś pan. Pan spojrzał, ja spojrzałem ale przecież nikogo z Warszawy nie znam. Przyglądał się jakby mnie znał. A nie znał. Chciał poznać. Oddalił się kilka metrów, potem te kilka metrów wrócił. Przywitał się po angielsku. Ja mu na to, sorry i don't speak english. Czy dam mu swój numer telefonu? Sorry, no! Tyle z naszej konwersacji.

     Po urlopach i włóczęgach, wróciłem do domu. Tak jak przed urlopem obiecałem, tak po urlopie zrobiłem - zaprosiłem Zahira. Dzwonił, pisał, pytał. To i ja musiałem zadzwonić, pisać i odpowiadać. Tak i tak dawno nie rozmawialiśmy. Tak i jeszcze dawniej się nie widzieliśmy. A tyle i tyle, czy też jeszcze więcej ma mi do opowiedzenia. Więc się spotkaliśmy. Co pijesz? On wino. On teraz fit chce być. Żadnej wódki, żadnych chipsów. A w ogóle, z racji wieku (trzy lata straszy ode mnie) to on  teraz tylko w koszulach. Jego instargram już nie sportowy. Już nie ma gym, teraz faschion. Wiesz Oskar, trzeba spoważnieć, mówi. Ja słucham. Wiesz, z racji wieku, z racji pracy. Styl, klasyka, fit jedzenie.
Dwa kieliszki wina mnie zmuliły, a on, że ja inny niż kiedyś. No inny zawtórowałem. Jakiś cichy jesteś. No cichy myślę, w monologu nie chcę przeszkadzać. Zmęczony, mówię. Wszystkim tak mówię, że zmęczony. Przeważnie wierzą. Często przytakują ze wspólczucia, że taki zmęczony.
Oszalał chłopina, gdy zobaczył na podłodze moją torbę L.Vuitton (pamiątka z Turcji) Podbiegł, prawie podfrunął i krzyknął, wyciągaj telefon i rób zdjęcia. Będzie na insta. No tak faschion przecież. Nie z tej strony, tylko tak, dyryguje mi. Jeszcze tak o, i tak! Jeszcze tu, i tak. Że niby coś w niej szukam, kumasz, że niby coś do niej pakuje, że niby... Boże, pomyślałem, jaki faschion.
Fason z tego faschion stracił w klubie. Wino na wódkę zamienił i fit jedzenie na darmowe chipsy.

     Siedziałem, przy stoliku. Drag Queen coś tam na scenie próbuje. Nie wychodzi jej. Myślę sobie: dobry Boże, trzeba wiedzieć kiedy i jak ze sceny zejść. Nie chodzi o to, że źle. Publika była, tańczyli, śpiewali. Tylko lepiej było z tej sceny zejść, a nie z niej się staczać. 
Obok mnie przeszedł pan z supermarketu. Już nie pan, jesteśmy na Ty. Na instagramie mnie znalazł, wymieniliśmy się wiadomościami. Kiedyś to on był służbista. Dzień dobry, jeśli zbiera pan punkty, prosze tu kartę przyłożyć. Płatość kartą? To prosze tam włożyć. To ja tu przykładałem, tam wkładałem, dziękowałem i wychodziłem. Jak już się znaliśmy, to więcej mówił, nie tylko tu przyłożyć, tam włożyć. Często pytał, co u mnie.
     Gdy mnie zobaczył (zamglonymi oczami, dodam) złapał dłońmi mą twarz i dał buzi w usta. Jego śmiałość mnie zaskoczyła. Rozmawialiśmy chwilę. Dołączył Zahir. Ledwo stojący na nogach, pan z supermarketu powiedział szeptem coś do Zahira. Raczej nic fajnego, bo ten uniósł głowę i odszedł w stronę baru. Spojrzałem na kolegę uniosłem ramiona i poszedłem za królem faschion. Chciał tańczyć. Stałem z nim na parkiecie, ruszyłem nawet biodrami, to w lewo, to w prawo, ale szybko mi się odechciało. Zmęczony jestem, mówię. Uwierzył, przytaknął ze współczuciem i pomachał na porzegnanie. Zadzwonię, napiszę, krzyczał.



niedziela, 22 września 2019

Uczucie

Kres

miłość, gejowskie opowiadania, zraniona miłość
Zdjęcie: Opracowanie własne*, zakaz kopiowania 



"(...)zabiłem 4 muchy. Cholera śmierć czai się wszędzie."

Charles Bukowski - SZMIRA

     Boję się. Chyba wszyscy mamy strach przed śmiercią. Strach przed śmiercią, która jest nie unikniona.
     Umierają ludzie, młodzi i starzy. Kwiaty. Marzenia. Nadzieja, chociaż ta podobno umiera ostatnia. Umiera wszystko. Umarło chyba i to.
     Nie spodziewałem się. Nikt nie mógł się spodziewać. Mam wrażenie, że umarło z zaniedbania. Nie było karmione. Nie było pielęgnowane. Potraktowane zostało jak codzienność. Jak by fakt, że było, miało oznaczać, że na zawsze już będzie. Takie Ever-forever. Ale tak się nie stało. Nie tym razem. Nie w tym przypadku.
     Jest pustka. Jest lęk. Jest obojętność. Jest nicość. Są też łzy. Jest i ból.
Nie pogodzenie się z faktem dokonanym. Nie ma już nic.
     Minie czas żałoby i powinno być dobrze. Zawsze prędzej czy później jest dobrze. Zawsze jakoś jest.
     Inny dzień. Nie lepszy, nie gorszy. Tamtych dni już nie będzie. Mineły jak mija wszystko. Boje się tych dni. Boje się tych nocy. Boje się.



czwartek, 29 sierpnia 2019

Epizody

Ewidentne braki

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Co się dzieję ? Nic nie gadasz- napisała do mnie Ola
-Nic się nie dzieje. W domu siedzę.
- Aha... To siedź dalej.
-Czasem wstaję i chodzę po mieszkaniu.

     Ile razy to marzyłem by przyszedł taki dzień w którym będę mógł nic nie robić. Leżeć na kanapie i patrzec w sufit. No i oto trafił się taki dzień. Może nie dzień, przedpołudnie. Wieczorem musze iść do pracy. Jako że znowu dopadło mnie przeziębienie na siłownie się nie wybrałem. Zjadłem śniadanie, leżałem na kanapie, słuchałem muzyki a potem oglądałem serial.
Nie robiłem nic specjalnego. Żadnych terminów, żadnych obowiązków. I co ? Też źle. Czegoś mi brakowało. Zajęcia mi brakowało.
   
     Brakuje mi chęci by czytać do końca książkę, którą zacząłem. Już kiedyś tę książkę miałem w swoich rękach, lecz tym razem jest ona po niemiecku. Strasznie mnie nudzi.  P. Coelho "Brida".  Chyba jak to gdzieś kiedyś przeczytałem, wyrosłem z Paulo Coelho. Mam jeszcze wiele innych książek, ale sam nie wiem, pomyślę.

     Pomyślałem sobie, że w moim życiu jest tak trochę dziwnie. Dziwnie bo, jak to w życiu się zdarza, ludzie od nas odchodzą, chociaż nie umierają, a inni przychodzą. Odszedł Robert, chociaż nie umarł. Zwyczajnie mój wieloletni przyjaciel, oddalał się ode mnie. Albo ja od niego. Nie wiem. Nie umiem stwierdzić. Stwierdzam jednak, że pojawił się ktoś nowy. Simon. Jakby w zastępstwie. Przyjaźń kwitła. Rozpleniała się i ... , no właśnie. Simon też odchodzi. Na poczatku września pakuje swoje rzeczy i rusza do Frankfurtu. Tam teraz będzie mieszkać. Pojawi się ktoś nowy ?
Mam takie wrażenie, że ta przeprowadzka spowodowana znalezieniem nowej pracy spadła mu z nieba. Dużo się u niego w życiu wydarzyło. Śmierć w rodzinie.

     Rodzinę odwiedzę we wrześniu. Lecę do Polski. Tydzień w domu rodzinnym. Tęsknie za nimi. Tydzień w Warszawie. Ola miała pomysł abyśmy zrobili coś fajnego we dwójkę. Zero zobowiazań, tylko my we dwoje. Spacery, wygłupy a wieczorem wino. Będzie fajnie. Ciesze się na ten urlop.
Czeka mnie dużo podróży pociągami i samolotami. Na umilenia czasu przygotowałem sobie już książkę Wiesława Myśliwskiego "Igelne ucho"

     Ucho to mniejsce gdzie nie lubię być dotykany. Jemu pozwoliłem. Pozwoliłem...? Nie, nie  zaprotestowałem. Właśnie! Nie zaprotestowałem. Całowaliśmy się, a potem on zwyczajnie zaczął ustami pieścić moje ucho. Nie przeszkadzało mi to. Nie wiem co mną zawładneło. On! Pozwoliłbym mu na wszytsko. Dużo się działo. Co jakiś czas otwierałem oczy i patrzyłem czy podczas pocałunku on patrzy na mnie. Patrzył. W pewnym momencie złapał moją twarz w dłonie i odsunął głowę wpatrując się we mnie. Nie potrafiłem odczytać tego wzroku. Co chciał zobaczyć? To wciąż ja powiedziałem, a on milczał i potem znowu mnie całował.

 

piątek, 16 sierpnia 2019

Gość w domu, zaraza w domu

Idź i nie grzesz więcej

gej blog oskar gej w miescie, peace
Zdjęcie: Opracowanie własne*, zakaz kopiowania 




"(...) Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

    Ci zjawili się u Jezusa i poprosili Go usilnie: Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył- mówili- miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę. Jezus przedto zdążał z nimi.
     A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami "Pani, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatgeo ja sam nie uważam się za godnego przyjeśc do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. (...)
     Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za NIm, rzekł "Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". A gdy wysłannicy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego."

(Łk 7, 1-10)

     Dzięki  Mesjaszowi sługa zostaje uzdrowiony, chociaż niewolnik w tamtych czasach był traktowany jak rzecz i jak robił się stary lub chorował zmieniano go na nowszy model. Rzymianin zabiegał o ratunek dla "szczególnie cenionego sługi", jak to podkreśla Święty Łukasz w Ewangelii, nie dla tego, że ten niewolnik najlepiej pracował w polu, ale z powodu miłości jaką łączyła obu mężczyzn.
( u Świętego Jana w relacji tego wydarzenia  nie ma mowu o słudze, ale o kimś bliskim jak syn).
Jezus uzdrawiając kochanka rzymskiego oficera nie czyni uwagi jak przy innych cudach opisanych w Ewangelii <idż i nie grzesz więcej> a jednak jako jako Mesjasz wiedział co jest grane w domu setnika. (źródło - gej w kościele)
***


- Słyszeliście o tych naklejkach "Strefa wolna od LGBT" ? - zapytałem Marcina (więcej o nim -link) i jego chłopaka, którzy zasiedli przy naszym stole zaraz po tym jak wpakowali się z walizkami do naszego mieszkania. Spędzą u nas kilka dni.
- Boże! Musisz teraz o to pytać? - zirytował się Big (mój facet dla przypomnienia- link)
- Tak tylko pytam- odpowiedziałem. W tym czasie odezwał się chłopak Marcina
- Ja nic nie wiem - wzruszył ramionami.
- Od dawna w wiadomościach mówi się, że GAZETA POLSKA  dołączyła do magazynu naklejki z napisem "Strefa wolna od LGBT".
     Chłopak chociaż mieszka na stałe w Polsce o zdarzeniu nie słyszał. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć konsekwencji gdyby takie naklejki były faktycznie umieszczane na lokalach czy sklepach. Nowy chłopak naszego przyjaciela nie tyle co nie wiedział o takiej sytuacji co jak sam wspomniał nie przeszkadza mu to.
- Ja nie muszę się obnosić z tym, że jestem gejem - powiedział patrząc na Marcina, podczas gdy ja przysłuchiwałem się mu z niedowierzaniem.
- Co masz na myśli "nie obnosząc się'? - zapytałem jeszcze ze spokojem.
- Nie musze mówić, że jestem gejem. Wchodzę do takiej restauracji jako heteryk, nikt mnie nie będzie pytać o orientację.
- Tu nie chodzi o to! Chodzi o fakt, że Ty jesteś gejem i oni ciebie tam nie chcą. Nie masz dość ukrywania się i podporządkowywania się pod to co społeczeństwo od Ciebie oczekuje? Nie masz ochoty złapać twojego faceta za rękę? - zapytałem a Big z Marcinem przyglądali się naszej rozmowie w milczeniu.
- Nie musze robić tego publicznie- parsknął lekko poirytowany.
- No tak przecież można jak szczury po kanałach się chować. A jeśli następnym razem będą naklejki STREFY WOLNE OD okularników, brunetów... zacząłem wymieniać.
- Przesadzasz - odpowiedział.

     Boże co za jełop pomyślałem. Sam przyznał, że ciężko było mu zaakceptować fakt, że jest gejem. Opowiadał jak to rodzina oczekiwała od niego by miał żonę i dzieci. Z żoną własnie się rozwodzi. Z rodzeństwem nie ma kontaktu bo nie akceptują faktu dokonanego, że on był jest i będzie gejem.
Pomimo tego nadal nie czuje potrzeby sprzeciwu temu co dzieje się w Polsce.
Od razu przypomniała mi się rozmowa z jednym z moich znajomych, Mariusz (więcej o nim-link) który do dziś przed wszystkimi ukrywa fakt, że jest homo. Takich przypadków jest więcej. Chociażby Michał, który na łamach mojego bloga opisał swoją wewnętrzną przemianę. (Inna historia -link)
Ten sam grunt. Pochodzenie z małej miejscowości. Wpływ rodziców, którzy nie chcieli przyjąć do świadomości faktu, że ich syn jest gejem. Chłopak popadał w depresję i próbował wrócić na tor , który mi narzucano. Czyli ten którym idą ci wszyscy krypto geje; żona, dzieci.
     Ludzie boją się być sobą. Boją się kochać. Boją się bo społeczństwo ich "ukamieniuje". W jedym ręku różaniec a w drugim kamień.
      Kiedy w Polsce będzie tak, że jeden drugiego szanować będzie ?
Można się z kimś, czymś nie zgadzać ale zaglądać ludziom do łóżek i mówić im jak mają żyć ? To przykre.

    Podczas pózniejszej rozmowy chłopak Marcina zapytał się mnie jak to było ze mną. Powiedziałem mu, że ja siebie od poczatku zaakceptowałem. Mało tego, kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, ciężar spadł mi z serca. Poczułem się szczęśliwy. W końcu zrozumiałem dlaczego nie układa mi się z dziewczynami. Oczywiście rodzina dowiedziała się o tym póżniej (Coming out- link) ale jak wiecie z moich opisów, przyjęła to normalnie. Zresztą jakkolwiek by zareagowała, żył bym po swojemu.

     Wayne W. Dyer w swojej książce POKOCHAJ SIEBIE, powiedział "Wybór polega na zdecydowaniu, czy wybierasz osobistą wolność, czy też wolisz pozostać w sidłach oczekiwań jakie stawiają ci inni".

Pomyślmy nad tym.



*Zdjęcie zrobiłem w Düsseldorf. To jest naklejka, która znajduję się na jednym z mórów w centrum miasta.

piątek, 26 lipca 2019

Przygody na siłowni Cz. 2

Rodzi się emocjaonalna więź ?

Gejowskie opowieści, gej fotki, geja na seks, pakera na seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

     Stał pod drzwiami i jeszcze raz dla pewności spojrzał w telefon i ostatnią odebraną wiadomość z nazwiskiem blondyna. Nie miał wątpliwości. Chciał tego. Nacisnął guzik i po chwili usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Z każdym krokiem prowadzącym na trzecie piętro uczucie strachu mieszało się z podnieceniem.

Gdy chłopak przekroczył próg mieszkania blondyn złapał go za dłoń i poprowadził do salonu. Nim padły pierwsze słowa panowie byli już w swoich obięciach. Namiętne pocałunki. Dłonie wędrowały po całym ciele. Nie było w tym miłości, ale było pożądanie. Pragnienie bliskości.

     Nie przerywając pocałunku spojrzeli na siebie. Ich usta w jednym rytmie muskały się nawzajem a oni wpatrzeni w siebie. Czyżby ten pocałunek znaczył coś więcej? Czyżby poza typowym sex spotkaniem okazało się, że rodzi się emocjonalna więź ?
Pierwszy raz byli tak blisko siebie. Nawet za bardzo się nie znali a mimo to między nimi była chemia.

     Ubrania zostały rozrzucone po podłodze. Oboje leżeli nago w łóżku. Przestał rozmyślać o tym czy powinien czy nie. Chciał. Chciał zrobić to co czuję. Językiem schodził w dół. Klatka piersiowa i delikatne przegryzanie sutków. Schodził niżej, przy pęmpku, całując jego podbrzusze. Było idealnie wydepilowane, w przeciwieństwie do jego.
Rozsunął mu nogi. Wziął jego penisa w dłoń i mocną ścisnął. Chłopak syknął z bólu. Nie zaprotestował, wręcz przeciwnie położył się wygodnie kładąc ręce za głowę. Subtelny znak "zrób ze mną co chcesz".
Głośny oddech i delikatne drgania ciała zdradzały rozkosz jaką dawała mu zabawa językiem po jego członku. Na zabawie oralnej nie miało się skończyć. Pora na zmianę pozycji.
Sięgnął do spodni po prezerwatywę, obrócił chłopaka na brzuch. Sam klęknął  za nim. Splunął na pośladki a palcami rozsmarował ślinę po czym wsunął penisa do środka. Blodyn mruknął. Mogło go zaboleć pomyślał. Splunął jeszcze raz i ruchami bioder posuwał blondyna. Z każdym ruchem coraz szybciej i pewniej. Pasyw jęczał ściskając w dłoniach prześcieradło. Chwilę póżniej krzyknął "poczekaj". Chcę na na ciebie patrzeć. Chłopak położył się na plecy i uniósł nogi podtrzymując je rękoma. Byli teraz ponownie twarzą w twarz. Każdy z nich mógł czuć ciepły oddech drugieg, co potegowało podniecenie.  Ruch bioder był wciąż szybki. Patrzeli na siebie nie przerywając seksu.
Chłopak opadł na leżącego pod nim kolegę, półgłosem dodając "jesteś zajebisty". Ruchem bioder wysunął penisa z tyłka blondyna. Mokre ciała lepiły się do siebie podobnie jak złączone były ponownie ich usta.
     Chłopak był już gotowny na orgazm. Chcąc przedłóżyć zabawę, postanowił ponownie zająć się członkiem pasywnego kolegi. Po kilku minutach oralnych przyjemności blondyn chciał ponownie poczuć w sobie jego penisa. Wciąż leżąc na plecach rozchylił uda by ten mógł w niego wejść. Kończmy to powiedział krótko.  Szybkim ruchem włożył penisa w tyłek kolegi, tamten aż zamknął oczy. zaraz dojdę jęknął. Strumień spermy trysnął mu na brzuch. O Fuck! i szybkim ruchem wyjął penisa, zdjął prezerwatywe i spóścił się kumplowi na brzuch. Drżał, jęczał a pasyw leżał i patrzył na chłopaka, który dochodzi do siebie po mocnym orgaźmie.
Opadł błogo na łóżko. Leżeli tak przez chwilę bez wypowiadania słów.

     Będę się zbierał wyszeptał aktyw. Po wytarciu się ręcznikami, które leżały obok łóżka, chłopak poszedł w kierunku drzwi.
Co powinienem powiedzieć, zapytał.
Do następnego razu ?!
Do następnego razu!
Wyszedł.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...