Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schwule in polen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schwule in polen. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 października 2022

Wytrwać w monogamii

Pokusa


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Od pewnego czasu jestem w związku z Jarlem (link
Bycie z kimś ma dla mnie duże znaczenie. Chcę relacji na zawsze. Chcę stworzyć rodzinę. Wierzę, że z Jarlem to mi się uda. 
Chociaż brzmi to banalnie biorąc pod uwagę fakt, że mam za sobą już dziesięcioletni związek, który się rozpadł, a ja sam nie należałem do świętych to chce by tym razem było inaczej.
Jak wytrwać w monogamii ?
odpowiedź jest prosta; wystarczy nie zdradzać partnera!
Ale czy w życiu wszystko jest takie proste jak w teorii ?
Otóż nie!

     Nie korzystam z portali randkowych, a mimo wszystko często mam rzucane kłody pod nogi przez los. Albo lepiej by zabrzmiało często mam rzucanych facetów pod nogi.
    
     Jakiś czas temu będąc na imprezie z moim partnerem i kilkoma przyjaciółmi w drodze do toalety spotkałem Aarona (Jak poznałem Aarona-link)
Facet od samego początku naszej znajomości dał mi do zrozumienia, że mu się podobam. Próbował namawiać mnie na seks, albo proponował znajomość. Wtedy gdy go poznałem byłem jeszcze z Bigem. Odmawiałem aaronowi za każdym razem.
Ale wiecie co? Nie było to łatwe. Chociaż koleś nie jest super przystojny to jego wzrok, głos i pewność siebie niezwykle mnie kręci. Głos mi drży a nogi są jak z waty. 
Dziś znowu jestem w związku, więc nie mogę mu ulec. 
Aaron był zaskoczony widząc mnie w klubie. Przywitał się ze mną rozkładając ramiona do uścisku. Facet pomimo upływu kilku lat, nic się nie zmienił. Wciąż ten sam przenikliwy wzrok. Wymieniliśmy klika zdań i pożegnałem się z nim. 
Nie było by to w jego stylu gdyby następnego dnia nie zostawił mi wiadomości na Messengerze.
Zaproponował spotkanie. Twierdził, że nie chodzi mu o seks, tylko jako kumpel.
I czasem gdy tak sobie myślę, żałuję, że w końcu z nim się nie spotkałem gdy byłem jeszcze singlem.
Jakkolwiek to brzmi. Dla samego seksu. Dziś ponownie jestem w związku. Nie mogę się z nim spotkać nawet na stopniu koleżeńskim. Wiem, że to mogłoby doprowadzić do czegoś więcej.
Nie chcę ryzykować.

     Będąc na siłowni, zauważyłem, że zerka na mnie taki koleś. Widzę go pierwszy raz. Nasze spojrzenia się spotykały. Fajny szczupły blondynek. Po zakończonym treningu będąc pod prysznicem, do kabiny wszedł właśnie ten koleś. Stałem nagi pod strumieniem wody a on zmierzył mnie wzrokiem. Nic nie mówił tylko spoglądał na mnie. Zauważyłem, że miał lekki wzwód. 
Unikałem już kontaktu wzrokowego. 

     W pracy, mam również jednoznaczne sytuacje. Jestem kierownikiem w sklepie odzieżowym w dziale męskim. Często chłopacy, uśmiechają się do mnie, czy też zagadują.
Pewnego razu, młody chłopak, może z 27 lat zapytał o pewien towar  sprytnie ciągnął temat. Rozmowa stoczyła na poziom prywatny. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało. Przyszedł raz , za jakiś czas ponownie. Za którymś razem zapytał czy wymienimy się numerami telefonów. Oczywiście odmówiłem.

     Będę szczery.
W takich sytuacjach miewam myśl, że chciałbym być sam i spotykać się z kim chce, z kim nadarzy się okazja. 
Tak naprawdę, unikam ryzykownych sytuacji. Mój związek z Jarlem i on sam znaczą dla mnie więcej niż wszystko inne. W tej relacji niczego mi nie brakuje. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak ucieczka i ignorowanie zagrożeń.

     Mam to o czym marzyłem. Faceta z którym czuje się dobrze, z którym spędzam miłe, zabawne chwile. Jestem z facetem, który sprawia, że jestem szczęśliwy.


niedziela, 30 maja 2021

Passion

Namiętność, czułość...


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 





There's something in my heart

That I'm burning to say
Loving you ain't easy ‘cause
My pride gets in the way
Words are like butter
Rolling off my lips
Cut like a knife
And now I'm sinking battleships*

     Leniwy poniedziałkowy poranek spędziłem w łózku.  Zaraz po przebudzeniu włączyłem sobie album Geri Halliwell PASSION i właśnie ten tytułowy utwór bardzo lubię.
Wstałem poszedłem do kuchni, by zrobić sobie zieloną herbatę i wróciłem do łożku by poczytać książkę Joanne Harris "Chocolate". Prawie sześć lat temu przeczytałem "Brzoskwinie dla księdza proboszcza". To była druga część "Chocolate" (link).
Czytam o problemach mieszkańców Lansquents a myśli uciekają mi do przeżyć z weekendu. 

     W piątek po południu na portalu randkowym napisał do mnie chłopak. Nazywa się Florian.
Szczupły blondyn. Troszkę niższy ode mnie (ja 176cm), ale w moim wieku (35 lat)
Zapytał czy mam ochotę na spacer. To była nowość dla mnie i bardzo miłe zaskoczenie. Większość wiadomości to pytanie czy mam ochotę na seks. 
Na spacer się zgodziłem. 
Spędziliśmy ze sobą miłe popołudnie z kawą w ręku spacerując po parku.
Chłopak na co dzień mieszka w Berlinie. Przyjechał tu zawodowo. Jakiś projekt do zrealizowania. Nie wnikałem.
Zapytał o moje plany na weekend, a gdy oświadczyłem, że żadnych nie mam zaproponował abyśmy spędzimy ten czas razem. Na tyle i pozwoliły nam ograniczenia z powodu COVID 19 pokazałem mu moje miasto. Pojechaliśmy też do Köln.(Kolonia-Niemiecka stolica gejów-link)

     Florian, okazał się bardzo fajnym towarzyszem. Chodziliśmy po mieście ciągle się z czegoś śmiejąc.
Między nami zaiskrzyło. Miałem wrażenie, że znamy się już długo a poznaliśmy się zaledwie dzień wcześniej. Spodobał mi się. Florian ciągle na mnie ukradkiem spoglądał. To było urocze. 
Pogoda nam sprzyjała. Na ulicach mijaliśmy inne pary. W powietrzu czuć wiosnę.
Zauroczyłem się ? ...

     Gdy wieczorem dotarliśmy do miasta w którym mieszkam, chciałem odprowadzić go do hotelu.
Chłopak zasugerował, że skoro tak miło spędzamy ze sobą czas, szkoda aby ten dzień w ten sposób się skończył.
     Kupiliśmy dwie butelki białego CARLO ROSSI i poszliśmy do mnie. 
Kanapa, film, wino. Kilka świec dodatkowo rozpaliło romantyczny nastrój.
Zaczęliśmy się całować. Pieścić. Po chwili byliśmy już nadzy. 
Dawno nie miałem tak namiętnego seksu. Bywało ostro, ale wszystko było opatrzone czułymi pieszczotami  i pocałunkami.

Noc spędziliśmy u mnie. Zasnęliśmy wtuleni w siebie. On, a za nim ja ręką obejmując go.

     Kiedy nad ranem obudził mnie dźwięk wydawany przez deszcz obijający się o parapet przez moment zapomniałem, że nie jestem sam. Florian jeszcze spał. Miał dość ciężki oddech. 
Nie budząc go poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać śniadanie. Kilkanaście minut później, chłopak dołączył do mnie. Siedział na krześle w kuchni. 
Po południu musieliśmy się rozstać. On następnego dnia wraca już do Berlina, co dla mnie oznacza, że ja wrócę do mojej rzeczywistości. 

     Prawdopodobnie teraz kiedy przy dźwiękach utworu PASSION czytam książkę, on siedzi w pociągu i wraca do domu.
Może wraca do swojego chłopaka. Może jest singlem.
Nie zapytałem.
Zresztą mógł mnie okłamać.
Może wszystko co mówił było kłamstwem. Może nawet nie nazywał się Florian. 
     Poznanie odpowiedzi, niczego by nie zmieniło. Romantyczna przygoda na weekend.
Obiecaliśmy sobie, że będziemy w kontakcie. 
Nie będziemy.
Nie dałem mu swojego numeru telefonu. On mi nie dał swojego. A konto na portalu randkowym nie jest gwarancją niczego. 
     Pozostały wspomnienia. 
Miłe wspomnienia.
Czuły seks. Pocałunki. Śmiech i rozmowy przy porannej herbacie.
Brakuje mi tego. 
Nagle tak o to w poniedziałkowy poranek poczułem się samotny. Nie tęskniłem za Florianem. Zatęskniłem za tym co między nami było. Co może być z każdym innych chłopakiem. 
Namiętność, czułość, intymność. 


There's something in your kiss
That I can't let you go
My heart says yes
My head says no
Passion so cruel
When it's hard to resist
I'm fashionably cool
But it's you that I miss**


*  ** Fr. utworu "Passion" źródło -link

wtorek, 30 marca 2021

Sekrety

Miłość i (nie)wierność małżeńska

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 





- Oskar, minimalizujesz moje znaczenie na płaszczyznach twojego życia a to ja słucham twojego pierdolenia nie inni- Wykrzyczała mi w słuchawce moja przyjaciółka Ola, zaraz po tym jak w sobotę wieczorem szykowałem się na imprezę z Zahira. Co prostszymi słowami oznaczało "dziś nie pogadamy"(Jak poznałem Olę-link).
W tygodniu nie mam zbyt wiele czasu na rozmowy z Olą. Na nasze romanse, mamy weekendowe wieczory.
Dziś było inaczej. Kilka dni temu zadzwonił do mnie Zahir z pytaniem czy pójdę z nim na imprezę. 
Zahir nadal jest samowystarczalnym singlem i został zaproszony przez znajomych na wieczór przy drinku.
Ci znajomi, to para chłopaków. Z tego co Zahir mówił, są ze sobą już kilka lat. Mój przyjaciel nie chciał iść sam na takie spotkanie by nie czuć się jak piąte koło u wozu. Wyciągnął mnie.

     Z Markusem (link- jak poznałem Markusa) przyjęliśmy rolę niezobowiązującą. W sumie sam nie wiem co to znaczy. On ma faceta, z który chce się rozstać. A ja ... hmm. Mój epizod w tym teatrze jest nie do końca określony. Tak czy inaczej na razie z nikim się nie spotykam.

     Zahir odebrał mnie z domu i ruszyliśmy na piszą do jego znajomych.
Gdy gdy weszliśmy do klatki schodowej, to miejsce wydawało mi się znajome. Jakaś seks randka albo coś- Pomyślałem. 

     Kevin i Jonas, to dobrzy znajomi Zahira. Zaprosili go bo chcieli przekazać mu, że po pięciu latach związku, czterech latach wspólnego mieszkania, są gotowi by powiedzieć sobie "TAK".
Chłopcy biorą ślub. (Śluby par homoseksualnych w Niemczech-link)
Oczywiście, gratulowaliśmy im. Rozmowy toczyły się głównie wokół ślubu a ja cały czas zastanawiałem się, czy Kevin mnie rozpoznaje. Ja rozpoznałem go od razu.
     Siedząc teraz w salonie, słuchając planów na przyszłości chłopaków zamyśliłem się przywołując wspomnienia;
"Gdy przekroczyłem próg mieszkania, blondyn złapał mnie za dłoń i poprowadził mnie do salonu. Szybko pozbyliśmy się ubrań. Leżeliśmy na rozłożonej kanapie (na tej, na której teraz siedziałem)
Był idealnie wydepilowany.
Rozsunąłem mu nogi. Najpierw pieściłem go oralnie, a potem przekręcił go na brzuch. Sięgnąłem do kieszeni po prezerwatywę. Splunąłme mu na tyłek i jednym ruchem wszedłem w niego ( Czytaj dalej- link)"
Musiałem chyba za bardzo wpatrywać się w Kevina, bo Zahir szturchnął mnie stopą w moją stopę.
Wróciłem do rzeczywistości. 
Wiedziałem, że nie mogę dać po sobie poznać, że ja i Kevin się znamy, że ja i Kevin spotkaliśmy się na seks.
Nie wiem czy chłopcy żyją w otwartym związku, ale wolałem się nie mieszać. Teraz rozumiałem, dlaczego chłopak praktycznie wcale do mnie się nie odzywał.
Żeby uniknąć krępującej sytuacji dopiłem jednym łykiem mój drink i powiedziałem, że pójdę do kuchni zrobić sobie nowego.
- Idę z tobą. Moja szklanka też jest pusta- Powiedział głośno Jonas i wstał z miejsca idąc razem ze mną w kierunku kuchni. 
     Kiedy stojąc przy stole nalewałem sobie soku jabłkowego do szklanki z wódką, Jonas szepnął do mnie
- Mógłbyś przestać tak gapić się na Kevina?!- Jego mina była poważna.
- Nie rozumiem- Odpowiedziałem.
- On o niczym nie wie! - Mruknał
Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie gdy do kuchni wszedł właśnie Kevin.
- Co tam Panowie ?- Zapytał. Na jego twarzy było widac niepokój.
- Nic, nie mogłem znaleźć soku- Odpowiedziałem i wszyscy wyszliśmy z kuchni.

     Zahir jak to Zahir, buzia mu się nie zamykała. Jak nie pytał o szczegóły ślubu, to sam opowiadał o swoich przypadkach.
Siedziałem cicho i przyglądałem się całej akcji.
Zaskoczyło mnie zachowanie Jonasa, przez cały czas był podenerwowany. 
Kilka minut zabrało mi zrozumienie tej sytuacji. Jonas nie był zazdrosny o Kevina. Jonas bał się, że wyjawię jego sekret.
Ja i Jonas mieliśmy seks.
Kiedy spotkałem go po raz pierwszy to było w metrze. Miał na sobie maskę, a gdy poszliśmy do  piwnicy, to  było zbyt ciemno, stąd też nie rozpoznałem go od razu. Teraz miał też dłuższe włosy. Ale wzrok miał ten sam. To był on;
"Naprzeciwko mnie siedział młody łepek. Szczupły, blondyn, krótko ścięty. Fajny. Bacznie mi się przyglądał. Gdy metro się zatrzymywało, koleś wstał spojrzał na mnie  z góry, jego wzrok zrobił się ostry. Kierując się w stronę drzwi kopnął mnie w stopę i wyszedł. Wstałem z miejsca i ruszyłem za nim.
Wyszedłem z metra a młody koleś czekał po drugiej stronie ulicy, gdy mnie zobaczył zaczął iść w stronę bloku mieszkalnego. Wbił kod otwierający drzwi i wszedł do środka.
-Chodź zejdziemy do piwnicy- powiedział.
Kiedy zeszliśmy już podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Miał fajne duże i miękkie usta.
Rękę włożył mi w bokserki, jakby chciał upewnić się czy jestem gotowy. Byłem!
Uklęknął przede mną, zsunąłem spodnie i bokserki do kolan. Młody od razu wziął się do roboty. Najpierw delikatnie lizał główkę penisa a potem wsunął go całego w gardło. (Czytaj dalej- link)".

     Wyglądało na to, że chłopcy mieli przed sobą seksrety. Każdy z nich był zaskoczony moją obecnością i każdym z nich bał się, że wyjawię jego sekret.
Starałem się mało odzywać. Zresztą nie było wiele okazji. Zahir i Ci dwoje znają się dobrze więc mieli sobie wiele do opowiedzenia. Ja siedziałem, głównie słuchałem tego co mówią i piłem drinki. Jeden za drugim.
Chyba o kilka za dużo.
W pewnym momencie, buchnąłem śmiechem. Ale zabawnie było tylko mi. Kevinowi i Jonasowi płonęły twarze. Jakby spodziewali się, że lada moment powiem coś czego oni by nie chcieli. Zahir był patrzył na mnie ze zdziwieniem. 
A tymczasem, ja, wstałem i oświadczyłem, że muszę już iść.

    I tak skończyła się moja sobotnia impreza.
W drodze do domu, zadzowniłem do Oli. Opowiedziałem jej o całej sytuacji. Śmialiśmy się.
Dostałem kilka wiadomość od Zahira  zpytaniem o moje zachowanie. Odpisałem mu, że źle się poczułęm. Nie chciałem opowiadać mu o tej sytuacji. 
Napisałem wiadomość do Markusa z pytaniem czy jutro się spotkamy. Nie czekając na jego odpowiedź, położyłem się spać.






poniedziałek, 8 lutego 2021

Nie moja historia

Transwestyta


inna historia transseksualista
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Cześć jestem Adrianna. Chociaż rodzice przy chrzcie dali mi imię Adrian. W szkole też tak na mnie mówiono.
Na początku mi to nie przeszkadzało, utożsamiałam się z moim imieniem. 
Nowe imię nadałam sobie będąc w wieku dwudziestu lat.
Nikomu o tym nie powiedziałam. W moim świecie byłam Adrianną, dla innych Adrianem.

     Jeśli chcielibyście wiedzieć co mnie tknęło by chcieć być kobietą, to muszę Was rozczarować. Nie wiem. Nie przypominam sobie by był jakiś punkt początkowy. Od zawsze lubiłam kobiece czynności, zabawki. Od zawsze byłam bardziej dziewczęca.
     
     Już w przedszkolu lubiłam bawić się z dziewczynami lalkami. Nauczyciele na początku krzywo na mnie patrzyli. Z czasem przestali reagować, a chłopacy mnie ignorowali.
     Nie miałam samochodów do zabawy. Lalek też nie. Nigdy nie odważyłam się powiedzieć Mamie, że chcę lalkę. Lalkę, którą mogłabym przebierać w piękne suknie o których sama marzyłam.
Bawiłam się misiami. Nadawałam im żęńskie imiona. Robiłam im sukienki z moich starych ubrań.

     Rodzice na początku akceptowali moje zachowanie. Kiedy byłam młoda nie przeszkadzało im, że zamiast z kolegami grać w piłkę przyjaźnie się z dziewczynami. 

     Pochodzę z małej miejscowości. Wszyscy się tam znali. Sąsiedzi mówili o mnie, że dobry ze mnie chłopak, bardzo spokojny. Tata często się uśmiechał ale czułam, że nie do końca jest z tego faktu zadowolony. Że jego jedyny syn odstaje od reszty. 
W takich małych miasteczkach ludzie żyją schematycznie. W tygodniu dzieci do szkoły, rodzice do pracy a w niedzielę wszyscy spotykali się w Kościele. 
Nikt tu się nie wyróżniał. Mężczyźni pracowali w pobliskiej fabryce a kobiety w sklepach czy zajmowały się domem.

     Kiedy wchodziłam w wiek dojrzewania, dziewczyny z podwórka były bardziej moją inspiracją niż obiektem miłosnych westchnień. Podobali mi się chłopy. Kiedy któryś  z kolegów z podwórka zagadał do mnie czy podawał rękę na przywitanie, zawsze czułam się zawstydzona. Uważali mnie za mięczaka, ale nie dokuczali mi aż tak bardzo.

     Czułam w sobie niepokój. Nie lubiłam swojego ciała. Starałam się utrzymać swoją nadwagę, tak aby dziewczyny uważały mnie za nieatrakcyjnego chłopaka. Byłam brzydka i przy tuszy. Miałam wymówkę. Zresztą dla wszystkich było oczywiste. Takim chłopakiem jak ja żadna dziewczyna się nie zainteresuje. 
Stąd też nadwaga miała być moją obroną. A z drugiej strony będąc przy tuszy miałam piersi.
Możecie się ze mnie śmiać, ale to była moja namiastka kobiecości. 

     Kolejnym problemem było dla mnie pojawiające się wraz z dojrzewaniem owłosienie ciała.
Owłosienie nóg musiałam zaakceptować tak pojawiające się włosy na brzuchu klatce piersiowej były moją zmorą. Najgorzej było gdy pojawił się zarost na twarzy.
Depilowałam się. Brzuch, genitalia, klatkę piersiową. Usuwałam każde miejsca gdzie pojawiało się owłosienie. Pewnego razu ogoliłam nogi i ręce.
Udało mi się ukryć to przed rodzicami. Niestety w szkole w szatni tuż przed lekcją wuefu, kiedy musiałam się przebrać w strój sportowy, jeden z kolegów zauważył, że mam ogolone nogi. I tak wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Nic nie mogłam zrobić. Wszyscy śmiali się w głos  a ja spuściła głowę. Od tego momentu zaczął się mój dramat w szkole. 
Zdarzały się popychanki, wyzwiska. Raz po zajęciach grupka chłopaków okrążyłą mnie i popychali  jeden do drugiego. W końcu któryś z nich walnął mnie w brzuch.
Takie sytuacje starałam się ukryć przed rodzicami. Niestety wtedy sprawa trafiła do dyrektora.
Gdy wróciłam do domu. Ojciec na mnie już czekał. Miał pasek w ręku. To nie były te czasy gdy w telewizji mówiono o tym, że "przemoc rodzi przemoc", że nawet klaps jest nadużyciem siły.
Matka się nie odzywała, a ojciec lał mnie tak, że upadłam na ziemię. Płakałam. Nikt nie litował się nade mną.
Było mi wstyd przed rodzicami, ale nie mogłam im powiedzieć o tym co czuję. Nikt by tego nie zrozumiał.

     Wtedy nie było internetu. Nie miałam nikogo komu mogłabym się zwierzyć. Nikogo kto by mi powiedział, że to co czuje i to kim jestem, jest w porządku. Że mam prawo tak czuć. Było wręcz przeciwnie. Ojciec mnie bił, krzycząc, że mu wstyd tylko przynoszę, że mam zacząć się zachowywać jak facet, inaczej on zrobi ze mną porządek. 
     Starałam się jak mogłam by przy moich rodzicach zachowywać się "normalnie". Normalnie czyli nie tak jak ja. Robiłam wszystko by nie być sobą.
Kiedy zostawałam sama w domu przymierzałam ubrania matki. Zawsze jednak zachowując ostrożność by nikt się o tym nie dowiedział.
Przymierzałam stanik wypchnięty skarpetami. Zakładałam spódnice i buty na obcasie.
Patrzyłam w lustro i takie odbicie lubiłam. To byłam ja. 
Chociaż na chwilę mogłam być w swoim świecie. To właśnie wtedy nazwałam się poraz pierwszy Adrianna. Do tej pory byłem Adrianem w spódnicy.
     Często nocami zastanawiałam się jak to ze mną będzie. Jak będzie wyglądać moja przyszłość.
Nikt nie mówił o homoseksualistach o transwestytach. Mówiło się tylko o pedałach. 

     Wiedząc, że nie mogę liczyć na zrozumienie musiałam dostosować się do sytuacji. Wpasować się w ramy społeczne. Przestałam potajemnie nosić ubrania matki. Starałam się zniszczyć moją kobiecą część.
Miałam inne wyjście ?

     W wieku trzydziestu lat, już jako Adrian wzięłam ślub z o osiem lat starszą dziewczyną z osiedla. Rozwódka z dzieckiem. Lubiłam ją. Dogadywaliśmy się dobrze. 
Tak, seks też mieliśmy.
Nie było to najlepsze uczucie, ale jak wspomniałam musiałam wyprzeć siebie z mojego życia. Wiem, że rodzice się cieszyli. Matka powtarzała, że fajna z nas para. 
Minęły dwa lata od naszego ślubu jak zdecydowaliśmy się wyjechać do Niemiec. Za lepszym życiem. Dla mnie faktycznie życie zmieniło się na lepsze.

     Po kilku miesiącach pierwszy raz odważyłam się pójść do gejowskiego klubu.
Występy Drag queen(link) Faceci w różnym wieku. Były też Trans.
Ta sytuacja mnie zaskoczyła. Czułam się nawet nieswojo. Niektórzy stali przed klubem paląc papierosy i nikt z przechodniów na nich uwagi nie zwracał.
Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce ?

Z domu zaczęłam wymykać się coraz częściej, by na chwilę wejść do tego klubu. 
Poczułam, że mogę być sobą. Ponownie zapragnęłam być Adrianną.
Jeśli nie teraz, nie tu, to co stanie się z moim życiem?

     Rozstałam się z moją żoną. Nie powiedziałam dlaczego. Aczkolwiek nasze małżeństwo nie należało do udanych. Urwałam kontakt z nią, z moją rodziną. Zaczęłam żyć jako Adrianna. Poznawałam ludzi takich jak ja. Spotykaliśmy się w domu, siedząc przed lustrem stawałyśmy się tym, kim zawsze tak naprawde byłyśmy. Pamiętam jak dziś za namową moich dwóch "koleżanek" wyszłam po raz pierwszy w życiu na miasto jak Adrianna. Nie mam idealnej figury, nie jestem tą najpiękniejszą, ale czułam się dobrze.

     W wieku trzydziestu czterech lat miałam pierwszy seks z mężczyzną. W wieku czterdziestu lat zbudowałam stały związek. 
Jestem sobą. Kocham i jestem kochana. 



Dziękuję Adriannie za opowiedzenie nam swojej historii.
Oskar

czwartek, 17 września 2020

Sytuacja barowa

Bańka mydlana


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 

                                   


Kolega sam? 
W takim tłumie? Nikt nie chciał się dosiąść? Dotrzymać towarzystwa?
Ach! Był ktoś powiadasz, ale nie ma. Miejsce więc wolne. Pozwolisz, że usiądę.
Co pijesz? Whisky?
Nie, taki ładny chłopak, takie piękne usta muszą musnąć czegoś lepszego.
Może coś długiego? Coś grubego? Coś mojego?
Że nie teraz powiadasz, a ja zbyt pewny siebie?
Oh! Niepewny. Wielu już takich tu było co obok Ciebie usiąść chciało?
No cóż młodzieńcze. Przy Twej urodzie nie dziwne, że nogi w kolanach miękną. Mi też, ale za to coś innego twardnieje.
Niech się napije. Ja stawiam. Szkoda tylko, że przez gardło tylko zimne whisky przecieka.
Ja proponował bym coś cieplejszego, białego.
Przewracasz swymi oczami zielonymi. To znużenie czy zaklęcie ?
Bo jeśli zaklęcie na mnie rzucasz, ja już gotowy jestem dla Ciebie. Możesz być moim księciem, ja Twym rycerzem. 
Otwórz mi bramy swych ud królewiczu.
Za bardzo romantyczny jestem? Aż do porzygania ?
Ojej! Skąd u takiego delikatnego chłopca takie słowa. 
Ja romantyczny jestem ale i erotyczny szybko być mogę.
Zaprosiłbym Cię do swoich metraży. Twe ciało delikatne jak koronka w mej jedwabnej pościeli pasowałoby jak ulał. 
Pieściłbym, masowałbym i podgryzał jak lubi ?
Lubi powiadasz! To dobrze. Ja lubię kąsać.
Za rękę Cię łapie. O jaka delikatna.
Oh! Przesadzam? Przed chwilką cnotliwy jak Orleańska a teraz rozpustny.
Za rączkę lubię trzymać, za dupkę też mogę.
A ty za portfel chętnie łapiesz. 
Ach! Mój,  nie swój?
A to sorry młody. To nie targowisko, bym jak za kartofle płacić musiał
Żegnam Pana młodzieńcze.
Pękła bańka mydlana niczym prezerwatywa najtańsza.




środa, 22 stycznia 2020

Życie po coming oucie

Żyjmy w zgodzie ze sobą

lgbt, geje, gejowskie opowiadania, oskar gej w mieście, oskar blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



   
     Przeglądając internet natrafiłem na bardzo interesującą stronę pt. SAME LOVE (link).
Stona prowadzona przez młodego chłopaka o imieniu Paweł, który obecnie wraz ze swoim chłopakiem mieszka w Toruniu.

    Na stronie SAME LOVE przeczytałem ciekawy artukuł, czy też poradnik napisany przez autora o COMING OUT. (link).
Na ten temat powstało już wiele wpisów i wciąż powstają nowe. Dlaczego więc o tym wspominam ? Bo ja, jako facet po coming oucie uważam, że to bardzo ważny temat i należy go poruszać jak najczęściej. Przecież wśród nas wciąż są ludzie, którzy boją sie mówić o swojej orientacji seksualnej.
Mam przyjaciela, który nadal przed rodziną udaje heteryka (link).
Jeśli ktoś nie mówi o tym, bo zwyczajnie nie chce, to jest OK. Gorzej jeśli milczenie jest spowodowane strachem, czy brakiem akceptacji ze strony bliskich.

     Jeden z moich czytelników, a zarazem kolega, dokonał coming outu po tym jak przeczytał kilka wpisów na moim blogu, które zmotywowoały go do samoakceptacji (link). Chłopak nabrał pewności siebie i przezwycieżył strach.
     Ja również musiałem przejść długą drogę by dokonać coming outu. Miałem takie same obawy jak większość z Was (link). Przede wszystkim obawiałem się braku zrozumienia. Pochodze z małej wsi na Mazurach. Co moja rodzina mogła wiedzieć o gejach czy lesbijkach? Tylko to co pokazuje telewizja. Obraz pełen niezgodnych stereotypów.
Co się zmieniło po coming oucie ? Można by rzec, że odzyskałem rodzinę. Jestem pewny siebie i bardziej otwarty do ludzi. A tak życie toczy się dalej.
     Powiedziałem mojej siostrze, że jestem gejem (mój coming out cz1, cz2 ) Jej reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Stwierdziła, że wiedziała od poczatku. Moja mam dowiedziała się od mojej siostry, bracia od mamy. Bez zbędnych wyjaśnień, żali, czy pretensji.
Wszystko jest OK.
Jedyne czego żałuje to czas jaki straciłem na okłamywaniu bliskich.
By utrzymać mój związek w tajemnicy, musiałem kłamać. Stwierdziłem, że dobrym rozwiązaniem będzie lekkie oddalenie się od rodziny.
Czasu, o którym wspomniałem już nie odzyskam. Aczkowliek skupiam się teraz na tym co jest. Moja rodzina i bliscy wiedzą. Nie żałuję tego kroku. Teraz wiem co to jest prawdziwa rodzina. Nie ma kłamst! Są rozmowy, spotkania. Czuć więź.

    Nie chcę siłą nakłaniać nikogo do coming outu, każdy musi to zrobić po swojemu, oraz w dogodnym dla siebie czasie. Chcę jedynie zaznaczyć, abyśmy dali sobie szansę by żyć w zgodzie ze sobą.
     Dziś otwarcie mówię o tym, że jestem gejem. Oczywiście nie biegam po ulicy z transparentem, ale na pytania ludzi np. z pracy o związek, zawsze otwarcie mówiłem, że mam partnera.
Tu nie chodzi o jakąś promocję LGBT, tu chodzi o to, że jeśli ludzie hetero mówią otwarcie o swoich małżeństwach, związkach, to MY też możemy.
Możemy o tym mówić otwarcie, bez poczucia wstydu. Wszyscy jesteśmy ludźmi.
Pamiętajmy o tym, by nie wykorzystywać faktu swojej orientacji do manipulacji innymi.
Czesto przeglądając wpisy w internecie natrafiałem na komentarze, typu "Jestem gejem i powinni mnie szanować". Orientacja seksualna, kolor skóry nie ma być karta przetargową, czy też pretekstem do przywilejów, ale też nie może być powodem do dyskryminacji czy niskiej samooceny.
Traktujmy naszą orientację jako nic specjalnego i nadzwyczajnego, BO TAK JEST!
Jesteśmy ludźmi. Jedni są heteroseksualni, inni homo a jeszcze inny biseksualni. Tacy jesteśmy.
Żyjmy w zgodzie ze sobą.



czwartek, 14 listopada 2019

Nowy gej w mieście

Czy można być szczęśliwym jako singel ?


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Sobotni wieczór spędziłem w domu. Big pojchał na krótki urlop do Polski.
Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na fotelu, który stoi obok regału z książkami. Wybrałem kilka moich ulubionych i przeglądałem sobie zaznaczone cytaty.
Trafiłem na cytaty z książki "Zdobywcy oddechu"  P.P. Kłosowicza (link) "Świadomym wyborem mogę więc tłumaczyć to, że nikt mnie nie chce. Trochę mnie już męczy, że mam o czym, a nie mam z kim gadać, mam co czuć, a nie mam do kogo, mam jak spędzać czas, ale nie za bardzo z kim", od razu pomyślałem o sobie. Jak będzie wygladać teraz moja codzienność ?
 
     To dziwne jak życie potrafi być przewrotne. To co kiedyś wydawało się nie realne, dziś jest faktem. Po dziesięciu latach związku jestem singlem (link )
Pamiętam dokładnie jak dwa lata temu, telefonując z Olą rozmawialiśmy o tym jakby to było ponownie być singlem (link). Nie mogłem wyobrazić sobie, siebie umawiającego się na randki. Zresztą nigdy tego za bardzo nie robiłem. Zanim poznałem Biga (mojego już ex chłopaka)(link) miałem zaledwie dwadzieścia trzy lata. Wtedy nie nazywałem się jeszcze singlem, byłem za młody.
A więc teraz co ? Jako nowy gej w mieście mam ruszyć na łowy ?

   Po wielu rozmowach z moimi przyjaciółmi, czy znajomymi, mam obawy. Lubię moich gej znajomych ale nie umiem wpasować się w ich ramy. To znaczy, każdy z nich jest inny.
Jeden udaje zadowolonego z życia singla, a jesli zdarza się okazja, łapie się każdego. Drugi to typ imprezowicza, który zakochuje się w każdym. Trzeci to krypto gej,  z długą kartoteką seks randek. Łączy ich jedno! Każdy z nich pod maską, imprezowicza czy zadowolonego singla cierpi z powodu braku prawdziwej miłości.

      Robert, to typ, który pomimo tego, że chciałby być w związku, to nigdy mu się nie udaje. Wciąż ma problemy z akcpetacją siebie. Jest gejem ale najlepiej jakby nikt o tym nie wiedział. Związek oficjalny nie wchodzi w gre. Stąd też angażował się w relację z żonatym czy nawet księdzem. (link) Wielokrotnie dzownił do mnie by opowiedzieć o swoich seks spotkaniach. (link)
Seks w kiblu, seks w saunie, seks z księdzem. Można by wymieniać. Oprócz kolorowego życia seksualnego bywało tak, że miał powody do zmartwień. Raz podczas seksu analnego jego kochankowi pękła prezerwatywa. Innym razem na trzeciej randce koleś oznajmił mu, że ma AIDS. Słyszałem już o przerwanym wędzidełku oraz innych problemach w miejscach intymnych. (link) Jego motto, to korzystać z życia.

     Zahir, z jednej relacji do drugiej. Nie wierzy w monogamię, aczkolwiek pragnie trwałego związku. Bywa na wszystkich możliwych imprezach. Na wszystkich możliwych portalach randkowych. To on najczęściej dzwonił do mnie by podzielić się tym,  jak szczęśliwy jest z nowym facetem by po kilkunastu dniach szlochając do słuchawki opowiadać, że własnie się rostali (link) Desperacko potrzebował partnera. Jakby chciał wpasować się w jakiś modny trend.

     Simon, bardzo lubił mówić o tym jak bardzo jest szczęśliwy sam ze sobą. Uwierzyłem mu.
Cieszy się, ze spotkania z przyjaciółmi, zajety swoim hobby. Nie ma profilu na gej portalu. Wierzy w przeznaczenie. Im dłużej go znam tym bardziej odsłania się jego maska, ukazują jego prawdziwe "ja". Był w stanie związać się z każdym, kto był w jakikolwiek sposób nim zainteresowany. Spotykał się z moim ex kochankiem,(link) czy nawet chciał umówić się z Zahirem (link).

     Jakim ja bedę "gejem na łowach"?
Prędzej czy póżniej przyjdzie taki dzień w którym pobiorę aplikację Gay Romeo i będę błyszczał na zielono ze swoim profilowym zdjęciem.
Odnajdę się w tej rzeczywistości, czy jak jeden z bohaterów powieści Kłosowicza będę cierpiał z powodu braku drugiej osoby?

     Nie ma sensu rozczulać się nad sobą. Muszę zadzownić do mamy i powiedziec jej o podiętych decyzjach. O niczym jeszcze nie wie. No i czas zacząć pakować rzeczy w kartony.



piątek, 16 sierpnia 2019

Gość w domu, zaraza w domu

Idź i nie grzesz więcej

gej blog oskar gej w miescie, peace
Zdjęcie: Opracowanie własne*, zakaz kopiowania 




"(...) Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

    Ci zjawili się u Jezusa i poprosili Go usilnie: Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył- mówili- miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę. Jezus przedto zdążał z nimi.
     A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami "Pani, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatgeo ja sam nie uważam się za godnego przyjeśc do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. (...)
     Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za NIm, rzekł "Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". A gdy wysłannicy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego."

(Łk 7, 1-10)

     Dzięki  Mesjaszowi sługa zostaje uzdrowiony, chociaż niewolnik w tamtych czasach był traktowany jak rzecz i jak robił się stary lub chorował zmieniano go na nowszy model. Rzymianin zabiegał o ratunek dla "szczególnie cenionego sługi", jak to podkreśla Święty Łukasz w Ewangelii, nie dla tego, że ten niewolnik najlepiej pracował w polu, ale z powodu miłości jaką łączyła obu mężczyzn.
( u Świętego Jana w relacji tego wydarzenia  nie ma mowu o słudze, ale o kimś bliskim jak syn).
Jezus uzdrawiając kochanka rzymskiego oficera nie czyni uwagi jak przy innych cudach opisanych w Ewangelii <idż i nie grzesz więcej> a jednak jako jako Mesjasz wiedział co jest grane w domu setnika. (źródło - gej w kościele)
***


- Słyszeliście o tych naklejkach "Strefa wolna od LGBT" ? - zapytałem Marcina (więcej o nim -link) i jego chłopaka, którzy zasiedli przy naszym stole zaraz po tym jak wpakowali się z walizkami do naszego mieszkania. Spędzą u nas kilka dni.
- Boże! Musisz teraz o to pytać? - zirytował się Big (mój facet dla przypomnienia- link)
- Tak tylko pytam- odpowiedziałem. W tym czasie odezwał się chłopak Marcina
- Ja nic nie wiem - wzruszył ramionami.
- Od dawna w wiadomościach mówi się, że GAZETA POLSKA  dołączyła do magazynu naklejki z napisem "Strefa wolna od LGBT".
     Chłopak chociaż mieszka na stałe w Polsce o zdarzeniu nie słyszał. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć konsekwencji gdyby takie naklejki były faktycznie umieszczane na lokalach czy sklepach. Nowy chłopak naszego przyjaciela nie tyle co nie wiedział o takiej sytuacji co jak sam wspomniał nie przeszkadza mu to.
- Ja nie muszę się obnosić z tym, że jestem gejem - powiedział patrząc na Marcina, podczas gdy ja przysłuchiwałem się mu z niedowierzaniem.
- Co masz na myśli "nie obnosząc się'? - zapytałem jeszcze ze spokojem.
- Nie musze mówić, że jestem gejem. Wchodzę do takiej restauracji jako heteryk, nikt mnie nie będzie pytać o orientację.
- Tu nie chodzi o to! Chodzi o fakt, że Ty jesteś gejem i oni ciebie tam nie chcą. Nie masz dość ukrywania się i podporządkowywania się pod to co społeczeństwo od Ciebie oczekuje? Nie masz ochoty złapać twojego faceta za rękę? - zapytałem a Big z Marcinem przyglądali się naszej rozmowie w milczeniu.
- Nie musze robić tego publicznie- parsknął lekko poirytowany.
- No tak przecież można jak szczury po kanałach się chować. A jeśli następnym razem będą naklejki STREFY WOLNE OD okularników, brunetów... zacząłem wymieniać.
- Przesadzasz - odpowiedział.

     Boże co za jełop pomyślałem. Sam przyznał, że ciężko było mu zaakceptować fakt, że jest gejem. Opowiadał jak to rodzina oczekiwała od niego by miał żonę i dzieci. Z żoną własnie się rozwodzi. Z rodzeństwem nie ma kontaktu bo nie akceptują faktu dokonanego, że on był jest i będzie gejem.
Pomimo tego nadal nie czuje potrzeby sprzeciwu temu co dzieje się w Polsce.
Od razu przypomniała mi się rozmowa z jednym z moich znajomych, Mariusz (więcej o nim-link) który do dziś przed wszystkimi ukrywa fakt, że jest homo. Takich przypadków jest więcej. Chociażby Michał, który na łamach mojego bloga opisał swoją wewnętrzną przemianę. (Inna historia -link)
Ten sam grunt. Pochodzenie z małej miejscowości. Wpływ rodziców, którzy nie chcieli przyjąć do świadomości faktu, że ich syn jest gejem. Chłopak popadał w depresję i próbował wrócić na tor , który mi narzucano. Czyli ten którym idą ci wszyscy krypto geje; żona, dzieci.
     Ludzie boją się być sobą. Boją się kochać. Boją się bo społeczństwo ich "ukamieniuje". W jedym ręku różaniec a w drugim kamień.
      Kiedy w Polsce będzie tak, że jeden drugiego szanować będzie ?
Można się z kimś, czymś nie zgadzać ale zaglądać ludziom do łóżek i mówić im jak mają żyć ? To przykre.

    Podczas pózniejszej rozmowy chłopak Marcina zapytał się mnie jak to było ze mną. Powiedziałem mu, że ja siebie od poczatku zaakceptowałem. Mało tego, kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, ciężar spadł mi z serca. Poczułem się szczęśliwy. W końcu zrozumiałem dlaczego nie układa mi się z dziewczynami. Oczywiście rodzina dowiedziała się o tym póżniej (Coming out- link) ale jak wiecie z moich opisów, przyjęła to normalnie. Zresztą jakkolwiek by zareagowała, żył bym po swojemu.

     Wayne W. Dyer w swojej książce POKOCHAJ SIEBIE, powiedział "Wybór polega na zdecydowaniu, czy wybierasz osobistą wolność, czy też wolisz pozostać w sidłach oczekiwań jakie stawiają ci inni".

Pomyślmy nad tym.



*Zdjęcie zrobiłem w Düsseldorf. To jest naklejka, która znajduję się na jednym z mórów w centrum miasta.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...