Translate

Poznajmy się :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejowskie fotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejowskie fotki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2023

Nie moja historia

Jestem księdzem i jestem gejem

Jestem księdzem i jestem gejem
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 



     Nazywam się Piotr, mam trzydzieści osiem lat i obecnie mieszkam  w Płocku. Pochodzę z małej wsi niedaleko Warszawy. 

     Moi rodzice wychowywali mnie w bardzo klasyczny sposób wpasowany w ramy rodzin konserwatywnych.
    Ojciec pracował a Matka zajmowała się domostwem i dziećmi. Mam czwórkę starszego rodzeństwa.
W każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła.
Od najmłodszych lat lubiłem chodzić na msze. Sąsiadki zawsze powtarzały mojej mamie, że zostanę księdzem. Było bardzo grzeczny i ułożony. W szkole miałem bardzo dobre stopnie. 

     Drogę do seminarium wybrałem jakby z automatu. Może nawet nawet została mi przypisana.
Kiedy byłem w ostatniej klasie szkoły podstawowej  zauważyłem, że podoba mi się kolega z klasy. Był z nas najwyższy i już dość rozwinięty jak na nastolatka. Lekki zarost, męski ton głosu. Do tego atletyczna budowa ciała. Dziewczyny za nim szalały a on korzystał z ich naiwności. Przynajmniej tak nam opowiadał w szatni przed czy po lekcji wf-u.
Zazdrościłem mu, że ma takie powodzenie, ale jednocześnie zazdrościłem tym dziewczynom. Musiałem często ukrywać podniecenie, gdy stał w samych bokserkach na środku szatni i opowiadał jak zabawiał się z jedną z naszych koleżanek. Przyglądałem się jego owłosionym nogom i penisowi, który odznaczał się w bokserkach.
To był ideał. Wieczorami masturbowałem się myśląc o nim. Wyobrażałem sobie, jak ja leże na łóżku a on ubrany tylko w bokserki podchodzi do mnie i robi to ze mną co z dziewczynami. 
Wiedziałem, że moje marzenie, będzie tylko moim marzeniem. 

     Zdawałem sobie sprawę, że o moich fantazjach nie mogę nikomu powiedzieć. Nie miałem nikogo z kim mógłbym porozmawiać o mojej orientacji seksualnej. Moi rodzice byli zbyt prości na takie rozmowy. Koledzy z podwórka czy ze wsi nie daliby mi żyć, gdyby dowiedzieli się, że podobają mi się faceci. 

Przez wiele lat skupiałem się na swoich obowiązkach. Pomagać w domu. Zdobywać dobre oceny w szkole. Poza tym nie miałem już nic. 

     Kiedy ktoś mnie pytał dlaczego nie mam dziewczyny, odpowiadałem, że skupiam się na nauce, gdy byłem jeszcze młody a później postanowiłem zostać księdzem. To wystarczyło by zamknąć buzie, oraz by nikt nie podejrzewał, że mogę być gejem.

     Faktycznie poszedłem do seminarium. To była dorga, która wybrałem i jedyna, która wydawała się być dobra dla mnie. 
Będąc księdzem, nikt nie będzie podejrzewał, że brak dziewczyny jest spowodowany moim homoseksualizmem. Droga do seminarium spadło mi jak z nieba. 
Na drugim roku zaprzyjaźniłem się  z pewnym chłopakiem. Chodziliśmy razem na zajęcia. 
Podejrzewałem, że może być gejem. Przyglądałem mu się jak często wodził wzrokiem po przystojnych kolega. Jego płynność ruchu i delikatny głos. Nie mogłem jednak zaryzykować i powiedzieć mu o swoich preferencjach seksualnych. Bałem się. Gdyby to się wydało, musiałbym opuścić seminarium i wrócić do domu rodzinnego. Jeśli rodzice w ogóle by mnie przyjęli. Takie historie szybko się rozchodzą.

Jedynym rozwiązaniem na odrobinę przyjemności był świat internetu. 
Wiem, że jako ksiądz przyrzeka się życie w czystości, i nawet w pierwszych latach służby duchowej starałem się dochować tej przysięgi, ale samotne wieczory i tęskonta z bliskością często były silniejsze.
Nie wydaje mi się, by życie w celibacie było dla ludzi. Nie jest to łatwe. Potrzeba bliskości jest silna tak samo jak potrzeba seksualna. 

     Umawiałem się na seks z młodymi chłopakami z gejowskich czatów. Miałem auto więc najczęściej były to krótkie spotkania gdzieś na parkingu czy w lesie. Szybki seks oralny, przepleciony pocałunkami. Wystarczyło mi, by zaspokoić potrzebę.
Za dnia byłem księdzem, który odprawiał msze, pomagał inny stać się silnym w słabościach, a wieczorami robiłem coś dla siebie, coś dla ciała.
Jednak jednorazowe randki nie były dla mnie wystarczające. Chciałem mieć kogoś na stałe. 
Tak z czasem poznałem miłego faceta. Miałem trzydzieści pięć lat on dwadzieścia sześć. Studiował w Płocku. Również jak ja pochodził ze wsi i nie miał możlwiości by rodzina zaakceptowała jego homoselsualizm.
Poznaliśmy się na czacie. Najpierw seks randka, a następnie było jeszcze kilka spotkań. Zauroczył mnie i postanowiliśmy być w związku. Po dwóch latach rozstaliśmy się. Ale to były cudowne chwile z nim spędzone. Chociaż widywaliśmy się rzadko nadrabialiśmy czas na urlopach, na które go zabierałem. Egipt czy Grecja. To były nasze ulubione miejsca. 

Dziś jestem sam. Nadal spotykam się z chłopakami na seks. 
Nie sądze bym był złym człowiekiem.
Jestem facetem i mam swoje potrzeby. Jako rozgrzeszenie traktuje fakt, że jestem dobrym księdzem. Wypełniam swoje obowiązki.
Każdy z nas ma w końcu swoje słabości.



Dziękuję Piotrowi, za opowiedzenie mi swojej historii. Dziękuję za zaufanie i współpracę.
-Oskar

niedziela, 27 marca 2022

Gejowskie opowiadania

Czy ten związek ma przyszłość ?

     

Oskar gej w mieście, gejowski blog, miłość i seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





     "(...) czułam też, że z nim mogłabym być samotna, co było dla mnie nowym przeżyciem- być samemu z inną osobą"
(Cytat z książki M.Quick -Wszystko co wyjątkowe


     Tak jest z Jarlem. Z nim czuje się, że jestem samotny, kiedy tego potrzebuje. Z nim czuje bliskość drugiej osoby, a przede wszystkim czuje się sobą.
Nic i niczego nie udaje. To trochę nowe w moich związkach.
Nie chodzi o to by udawać kogoś innego, ale raczej o to, że nie boję się pokazać kim jestem. Pokazać swoich słabości chociażby.
Jarl pewnego wieczoru gdy siedzieliśmy u mnie w domu oglądać film, spojrzał na mnie i powiedział "To dziwne, tu coś się nie zgadza" Zasugerował, że z nikim nie czuł się tak dobrze jak ze mną.
Jesteśmy do siebie bardzo podobni. Te same rzeczy nas śmieszą, te same rzeczy nas interesują. Nie nudzimy się ze sobą,  nawet gdy nie mamy sobie nic do powiedzenia, to siedzimy w ciszy i ta cisza jest komfortowa, nie krępujaca.

     Minęło już kilka tygodni odkąd się spotykamy. Dziś wiem, że go kocham, powiedziałem mu to, on mi też. Był jednak czas, kiedy myślałem, że ta bańka mydlana kiedyś pęknie.
Gdy rozstałem się z Bigem(link) miałem kilka facetów z którymi się spotykałem, miałem też facetów z którymi łączył nas tylko seks, nie poznałem nawet ich imion, nie było to ważne (link)
Jarl stał się dla mnie kimś ważnym.

     "Hello Bitches!!!" wykrzyknął Zahir gdy podchodził do stolika przy którym siedziałem z Robertem.
Byliśmy umówieni na wspólne śniadanie. Jak w prawie każde niedzielne przedpołudnie staraliśmy się i spędzić ze sobą czas.
- Zahir lepiej usiądź, bo Oskar chce nam, a właściwie Tobie, coś oznajmić- Rzekł Robert.
- Jestem w związku- Powiedziałem.
- Wow! Gratuluję z kim ?
- Nazywa się Jarl- Wyjąłem telefon z kieszeni i pokazałem Zahirowi moje wspólne zdjęcie z Jarlem.
Mój przyjaciel pogratulował mi jeszcze raz i oddał, że kojarzy go z widzenia. Zahir zrobił dziwną minę i w sumie dość szybko zmienił temat, podobnie jak Robert.
- Słuchajcie wczoraj wieczorem pojechał na parking za miasto gdzie wieczorem spotykają się geje na seks- Zaczął opowiadać nam Robert.
-Zanim znalazłem odpowiedniego faceta musiałem się nachodzić. Nie wszyscy mi się podobali.
Kilku chłopaków robiło sobie gałę w samochodzie, inni gdzieś w krzakach, czy też na trawniku się ruchali.
W końcu zagadał do mnie koleś. Mojego wzrostu (około 175 cm)- Kontynuował- Od razu przeszliśmy do rzeczy. Typ zaczął mi obciągać, robił to zajebiście, potem chciał bym i ja zajął się jego kutasem, więc i tak zrobiłem. Gdy tak na zmianę obciągaliśmy sobie podszedł do nas taki typ, Arab. Bardzo szczupły wcale nie przystojny, ale stanął przed nami, gdy ja akurat byłem na kolanach i obciągałem temu Grekowi, on wyjął swoją pałę ze spodni.
Słuchajcie, takiego sprzętu jeszcze nie widziałem. Duży, że masakra. Więc zacząłem mu też obciągać, w końcu Arab zapytał czy może mnie wyruchać, odpowiedziałem, że nie, ale Grek się zgodził.
Arab ruchał tego Greka tak, że ten jęczał na głos, a ja masturbowałem się przyglądając się im.
Mówię Wam, mega sprawa.- Zakończył opowieść z dumną miną.
Ja z Zahirem słuchaliśmy tej opowiesci z wypiekami na twarzy. 
Po tej opowieści, głownym tematem stały się seks randki. Chłopacy na zmianę opowiadali o swoich ostatnich przeżyciach seksualnych.

     Wieczorem gdy byłem już w domu, słuchałem sobie albumu "Madame X" Madonny i myślałem o dzisiejszym dni. 
Mam wrażenie, że chłopacy zignorowali moją wieści, o tym, że jestem w związku. Robert robił mi przytyki, że teraz wszystko się zmieni między nami, a Zahir jakby w ogóle nie był zainteresowany.
Ważniejsze były erotyczne opowiadania Roberta. 
Odniosłem wrażenie, że chłopacy chcieli mi pokazać, że moje życie się zmieni i wiele stracę będąc w związku. Jakby związek miał oznaczać nudę, kiedy ja czuje się szczęśliwy. Nie dlatego, że mam chłopaka, tylko, że poznałem kogoś, z kim fajnie spędzam czas. Nasz seks jest genialny, poza tym świetnie się dogadujemy i mamy podobne ironiczne poczucie humoru.
Mam wrażenie, że idealnie się dobraliśmy. 
Jestem ciekawy co nam przyniesie przyszłość  ...




poniedziałek, 1 listopada 2021

Szybka akcja

(Kolejna) Nieudana randka

Gejowskie opowiadania, pasywa na seks, gej pierwszy raz, oskar gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     Niedzielne przedpołudnia przeważnie rezerwuje dla siebie. 
Wstaje rano, pije ciepłą wodę i ponownie wchodzę do łóżka by czytać książkę.
Obecnie czytam "Alle die verdammt perfekten Tage" J. Niven. (link)
Bohaterowie to nastolatkowie, którzy stoją przed wyborem, żyć czy wybrać śmierć.
Młodzieżówka, ale piękne przesłanie. Motywujące- tego mi ostatnio brakowało. 

     Od pobytu w Berlinie (link) postanowiłem zrobić sobie przerwę od portali randkowych. Nie sprawdzają się. Nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. 
Dosłownie gdy zacząłem czytać pierwsze zdanie, zadzwonił telefon. 
- Hej Oskar- Rzekł mój przyjaciel Robert- Muszę Ci coś opowiedzieć
- Witaj!- Już nie chciałem mówić, że obecnie nie mam ochoty na rozmowy, no ale ...
- Mam dość randek. Chcę poznać kogoś na dłużej, a nic mi nie wychodzi. Opowiem Ci co mi się wczoraj wydarzyło.
- Słucham - Odpowiedziałem.
- Wieczorem po pracy siedziałem w domu, telefon zakomunikował mi, że dostałem wiadomość.
Na GAY ROMEO napisał do mnie 22 letni blondyn. Starałem spotykać się z kimś starszym, aczkolwiek typek zauroczył mnie swoim uśmiechem. Wysłał mi zdjęcie zaraz po tym jak napisał "Hej". Od słowa do słowa stwierdziliśmy, że spotkamy się tego samego dnia.

     Godzina dwudziesta pod centrum handlowym. A może to była dwudziesta pierwsza ? - Zastanawiał się mój przyjaciel. 
Kiedy siedziałem na ławce przy parkingu usłyszałem klakson samochodu. To był on. Myślałem, że się rozmyślił. Spóźnił się.
Wyszedł z samochodu. Miał na sobie ciemne klasyczne jeansy i jesienna kurtkę, która trochę na nim wisiała. Zdziwiłem się, bo wiem, że wtedy było jeszcze ciepło.
Uśmiechnął się, więc odwzajemniam uśmiech i podszedłem do niego.
Przedstawiam mu się ponownie i podałem dłoń. Rafał, który na portalu nazywał się Rafik, odwzajemnia uścisk.
-Więc dokąd jedziemy ? -Zapytałem.
-Proponuję gdzieś za miasto w spokojne miejsce. Rozglądał się dookoła dodając, że tu jest zbyt tłoczno.
Po niespełna 40 minutach znaleźliśmy się na parkingu przy parku Miejskim.
Do tego momentu rozmawiało nam się dobrze. Rafał lubuję się w Hip- Hopie. Chętnie jeździ na rowerze i unika dyskotek oraz barów. To nie jego świat jak stwierdził. Jest typem spoza branży.
Ja lubię dyskoteki, głośną muzykę i tłum ludzi, ale to, że jest spoza branży nawet mi pasowało.
     Przez krótką chwilę zapadła cisza. Wciąż siedzieliśmy w samochodzie.
Niespodziewanie Rafał, odwrócił się do mnie złapał moją twarz w swoje dłonie i zaczął całować. Robił to doskonale. Jego wargi były ciepłe a język zwinny. Zaskoczył mnie intensywnością pocałunku. Jego ręce wędrowały po moich ramionach i udach.
W swoich czułościach był zdecydowany. Lubię konkretnych kolesi, którzy wiedzą co zrobić z pasywem- Kontynuował Robert.
Rozłożył mój fotel do tyłu. Spojrzał na mnie, przyłożył palec wskazujący do swoich ust dając do zrozumienia bym był cicho.
Chłopak wtedy przestał mnie całować, a zaczął rozpinać mi spodnie, otwierając guzik za guzikiem. Ułożyłem się wygodnie, biorąc ręce za głowę, pozwalając mu przejąć inicjatywę.
Podniosłem lekko tyłek by mógł mi zsunąć spodnie poniżej kolan.
Przez chwilę masował mnie przez bokserki, a następnie przez ich nogawkę wyjął mojego penisa. Ścisnął go mocno u nasady, co mnie nawet lekko zabolało, po czym objął ustami. Czułem ciepło i ruch jego języka.
Pragnąłem więcej i mocniej. Skubany był dobry w tym.
Po kilku minutach czułem, że powoli zbliżam się do orgazmu, jak z każdym ruchem jego ust i wilgotnego języka wibrującego po moim penisie osiągałem szczyt.
-Zaraz dojdę- Odezwałem się lekko zachrypniętym głosem.
-Dawaj- Odpowiedział krótko, po czym zamknął usta na główce a ręką wykonywał szybki ruch by przyśpieszyć wytrysk.
Nie mogłem, nie umiałem być cicho. Dreszcze były zbyt silne i zawładnęły mym ciałem. Wydawałem z siebie jęki, co dla Rafała było sygnałem, że zbliżam się do orgazmu. Przez moje ciało przechodziły dreszcze.
Widziałem jak łapczywie przełykał każdy strumień spermy. Oddychałem ciężko, a on językiem pieścił coraz bardziej to wrażliwą główkę mojej męskości.
Gdy było już po wszystkim leżałem jeszcze przez chwilę. Penis ciągle we wzwodzie. Rafał oparł się o siedzenie.
-To było niezłe- Przerwałem milczenie. To było tak mocne uczucie, że musiałem uspokoić swój oddech. Skubany zajebiście ciągnie.
-No.
Podniosłem się, dopasowując oparcie fotela. Założyłem spodnie i zastanawiałem się nad tym co będziemy teraz robić. Powinienem zaproponować spacer? Kawę? Kolacje ? Czy może, teraz ja zajmę się nim?
-Co robimy?. Durne pytanie ale jedyne dające mu szeroki wachlarz odpowiedzi.
-Jest już późno- Odezwał się wskazując na zegarek na desce rozdzielczej- Odwiozę Cię do centrum, ok?
     Poczułem się nieswojo. Mógł od razu zaznaczyć, że chodzi o seks spotkanie. Zdarzało się, że dotychczasowe spotkania kończyły się seksem, aczkolwiek różnica polegała na tym, że normalnie seks był ukryty za kotarą wyjścia do kina czy restauracji oraz kontynuacją znajomości. Nie był celem samym w sobie. Liczyłem na kontynuację znajomości- Zalił się Robert a ja w ciszy słuchałem tego co miał mi do powedzenia.
- Wysiądę tu.
- Jak uważasz.
Nie czekając na nic więcej wyszedłem z samochodu i poszedłem w głąb parku. Chciałem zniknąć mu z horyzontu.
Gdy zza pleców usłyszałem pisk opon świadczący o tym, że już odjechał, poszedłem w kierunku najbliższego przystanku autobusowego. Kolejny koleś, który pójdzie w zapomnienie. 

- Powiedz mi Oskar- Kontynuował Robert- Czy tak trudno dziś o prawdziwą randkę? Kogoś kto będzie chciał z Tobą po seksie napić się kawy, pójść na spacer?
- Nie wiem Robert co mam Ci odpowiedzieć. Chyba społeczeństwo zaczęło podążać w stronę potrzeb cielesnych, bez angażowania się w życie z drugą osobą. Nie wiem.
A z drugiej strony zastanawiałem się, nad jego przemyśleniami. Robert niegdy nie był typem, który pragnął związku.

Sam od dłuższego czasu zadaję sobie to pytanie. 
Czy w dzisiejszych czasach trudno jest znaleźć drugą połówkę ? 





niedziela, 14 marca 2021

Karma

Kim dla siebie jesteśmy?



 
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 




"Miłość to związanie się z drugą osobą, a co, jeśli ta osoba okaże się zobowiązaniem ?"

(C. Bushnell - Sex w wielkim mieście)

     Moja przyjaciółka Ola twierdzi, że każdy związek z przywiązania staje się zobowiązaniem. Nie podpisane i często nawet nie wypowiedziane ustnie umowy takie jak np; wierność, są już zobowiązaniem.

     Wydawać by się mogło, że moja nowa znajomość przechodziła w nową fazę.
Mowa oczywiście o Markusie, którego poznałem kilka tygodni temu (link).
Z początku wstydliwy i tajemniczy chłopak, przełamywał pierwsze lody.
W tygodniu spotykaliśmy się na spacery.  Trzymaliśmy się za ręce, całowaliśmy. Tylko ja i on. Zawsze gdzieś na odludziu. To była wola Markusa. Chciał prywatności.
Sobotnie wieczory spędzaliśmy zawsze u mnie. Mimo wszystko nigdy nie chciał zostać na noc.
To było dla mnie dziwne. Tłumacz, że czuje się nieswojo i woli spać u siebie. Przyjąłem i starałem się rozumieć jego tłumaczenie.
Chłopak, bardzo mi się podoba i cieszę się, że go poznałem. 
Wciąż jednak nie wiem kim dla siebie jesteśmy?
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Zresztą nie było na to okazji. Potrzeby?
Markus nie zawsze odpisuje na moje wiadomości. Ma sporo pracy jak twierdzi. Jeśli się spotykamy w tygodniu to zaledwie na godzinny czy dwu godzinny spacer. 

     Ola twierdzi, że facet ma kogoś. Robert stwierdził, że być może on jest żonaty.
Każda z tych opcji jest możliwa. Mógłbym być dla niego zwykłą zabawką, czy kochankiem. Odskocznią od codzienności.
Jak wspomniałem, każda z tych opcji jest możliwa, ale również możliwe jest to, że jest jak jest.
Warto doszukiwać się drugiego dna ?
To właśnie po rozmowie z moimi przyjaciółmi zacząłem mieć podejrzenia.

     Sobotni wieczór był zaplanowany i wszystko było tak jak się spodziewałem. Film, wino, seks.
Markus to chłopak z fantazjami w łóżku. Chociaż seks jest zawsze dość krótki. 
Bierzemy prysznic i on znika za drzwiami mojego mieszkania. Nie pozwala mi się odprowadzić. Zawsze zamawia taksówkę.

     Ku mojemu zaskoczeniu, w niedzielę, gdy najmniej się tego spodziewałem dostałem wiadomość od Markusa. Zaproponował spacer. Nie miałem specjalnie żadnych planów. 
     To był dość chłodny dzień. Spotkaliśmy się w tym samym parku co zawsze. Przy tej pogodzie był całkowicie opustoszały. Mimo wszystko Markus nie przyjął zaproszenia do mnie. 
Po rozmowie z moimi przyjaciółmi i ich podejrzeniach postanowiłem przyjrzeć się Markusowi. Analizowałem każde jego zdanie.
Niestety niczego nie spostrzegłem by mogło mi dać odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

     Wieczorem gdy siedząc w fotelu i próbując zająć się czytaniem książki, jedna myśl nie dawała mi spokoju; kim dla siebie jesteśmy?
Wziąłem telefon do ręki i wysłałem mu wiadomość
"Spisz?"
"Nie" Odpisał
"Bardzo fajnie dziś spędziłem z Tobą popołudnie"
"Jak z Tobą również Oskar"
"Mam pytanie"
"Tak?"
"Kim jestem dla Ciebie? Kim jesteśmy dla siebie ?" 
"Tzn?" Minęło kilka minut zanim wysłał mi te trzy litery.
"No, kim dla Ciebie jestem?"  Pytałem a jednak bałem się odpowiedzi. Jedną odpowiedzią może zburzyć wszystko co wokół tego stworzyłem, albo dać temu pewny grunt.
"Pogadamy o tym jutro jak sie spotkamy, idę spać. DOBRANOC".

No i faktycznie, tego wieczora już się nie odezwał.
W tej sytuacji bez pomocy przyjaciół było dla mnie jasne, że za jego zachowaniem kryje się jakaś tajemnica.
Znamy się zaledwie niecały miesiąc. Muszę przyznać, żę polubiłem typa bardzo, aczkolwiek nie będę robił "cioto dramatu" z jego powodu.

    Następnego dnia pogoda nie dopisywała. Wiał wiatr i od czasu do czasu zbierały się deszczowe chmury. Byłem przekonany, że Markus odmówi spotkania. 
Jednak przed południem napisał smsa i zaproponował spacer.

     To było dziwne uczucie gdy się spotkaliśmy. W sumie jak wspomiałem mogliśmy zakończyć tę znajomość krótki smsem "było miło ale się skończyło" jednak chłopakowi zależało na spotkaniu.

     Po kilku minutach pytania o to co tam u kogo słychać, Markus przeszedł do konkretów.
Chce kontynuować znajomość, jeśli nadal mam ochotę. Chce mnie lepiej poznać, jeśli mu na to pozwolę. Nie chcę tego kończyć, jeśli okażę mu zrozumienie.
Markus jest w związku. Jest ze swoim facetem od ośmiu lat. Oczywiście mieszkają razem. Żyją jak para. 
Teoretycznie.
Praktycznie, ich związek się kończy. Oboje próbowali naprawić ich relację ale się nie udało. O szczegóły nie pytałem. 
Sprawa wygląda tak, że Markus ma w planach wyprowadzić się od swojego chłopaka, tylko potrzebuje trochę czasu. 
Czy nadal chce się z nim postykać, zapytał.
W jednej chwili przypomniała mi się moja historia i Marvina. (link- jak poznałem Marvina)
Wtedy byłem w związku z Bigem, Marvin miał również chłopaka. Spotkaliśmy się przypadkiem na siłowni. Od słowa, do słowa. Od pocałunku do łóżka.
Kilka tygodni romansu. Kilka tygodni tajemnych spotkań. Świat wywrócony do góry nogami.
Oboje przechodziliśmy ciężki etap w naszym życiu. Nasze związki się psuły z zaniedbania czy też z  innych problemów. Byliśmy dla siebie pocieszeniem. Marvin chciał być moją przyszłością. 
Ja postanowiłem jednak zawalczyć o swój długoletni związek. Jednak dwa lata później ja i Biga dokładnie w dziesięciolecie naszego związku rozstaliśmy się(link). Marvin nadal tkwi w swoim związku.

     Życie bywa jak bumerang. Karma wróciła. Dziś to ja jestem "ucieczką", "pocieszeniem" dla kogoś. Co z tym zrobię ?
Nie wiem.
Tak też odpowiedziałem Markusowi- Nie wiem co dalej z nami.



niedziela, 21 lutego 2021

Młody nieznajomy

Początki


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 




"Początek na ogół rzadko daje nam znać o sobie, można by powiedzieć, kiełkuje niepostrzeżenie. Nie jesteśmy w stanie odgadnąć, co zapowiada"*

      Trzeba przyznać, że w tym roku Walentynki nie były tak widoczne jak zawsze. Kiedyś każda restauracja była przystrojona balonowymi sercami. Witryny w sklepach, ogłaszały rabaty dla zakochanych. A dziś ?
Dziś kilka czekoladek w serduszkowych opakowaniach na półkach w supermarketach.
Mimo wszystko udzieliła mi się atmosfera zakochanych. Z listą zakupów ruszyłem w kierunku osiedlowego sklepu.
Kupiłem wino, paczkę chipsów. Po drodze do domu odebrałem jedzenie z restauracji.
Postanowiłem ten dzień uczcić. 

     Kiedy samotnie przed telewizorem zjadłem kolację popijając białym półwytrawnym winem przeniosłem się do sypialni do łóżka, zabierając kieliszek z alkoholem ze sobą, i sięgnąłem z półki książkę W. Myśliwskiego -Ostatnie rozdanie.

Przepiękna książka. Poruszająca historia o miłości.
"Nigdy mnie jednak nie spytała, co z nami będzie, jakby wiedziała, że nie ma na takie pytania odpowiedzi, że przyszłości nikt nikomu nie może obiecać."**
Bo przecież miłość ma wiele oblicz. To nie tylko ta kiczowata ubrana w błyszczący czerwony papier i owinięta kokardą. Miłość bywa różna, czasem też niespełniona bez cekinów i błyskotek.

     Leżąc na łóżku z nogami na ścianie czytałem moje ulubione fragmenty z wyżej wymienionej książki. Od drukowanych liter odciągnął mnie mój telefon. Wiadomość na GAY ROMEO.
To miał być wieczór tylko dla mnie, a okazało się, że dałem wciągnąć się w rozmowę z profilem bez zdjęcia.
Nie lubię tego. Uważam, że zakładając profil na portalach randkowych trzeba być szczerym. To jakby  nasze CV. Jest opis, list motywacyjny i powinno być też dołączone zdjęcie. Tam nie było.
Może chłopak tak brzydki, że się wstydził pokazać?
Albo żonaty?!
Napisał do mnie zwykłe cześć i zapytał jak mija mi weekend. 
Uległem pokusie człowieczej. Odłożyłem książkę. 

     Chłopak wydał mi się miły. Z opisu interesuje się literaturą, sportem, podróżami. Ma 174 cm wzrostu i jest blondynem. Po kilku wiadomościach wysłał mi swoje zdjęcie. Przystojny. Typ słodziaka. 
Kiedy zapytałem dlaczego nie ma na profilu swoich zdjęć odpowiedział, że nie lubi się afiszować.
Nie lubi sie afiszować ? Powtórzyłem pytanie sam do siebie.
Nie wiem co to znaczy. Naprawdę irytują mnie takie stwierdzenia. Nie chciałem wgłębiać tematu, gdyż chłopak wydał mi się naprawdę spoko, na tyle bym chciał poznać go osobiście.
    
     Cały wieczór spędziliśmy na pisaniu. Nie ciągłym, tylko takim przerywanym. Jak w heteryckim seksie, w którym młoda para uznaje seks przerywany jako najlepszą antykoncepcję. 
Nie odpisywał regularnie, tylko co kilka, czy też kilkanaście minut. 
Gdy zaproponowałem mu spotkanie w tygodniu, to odmówił, twierdząc, że ma dużo pracy i chętnie spotka się ze mną w sobotę po południu. Zaproponował spacer gdy ja zaproponowałem mu odwiedziny w moim domu.
Like a Virgin pomyślałem sobie. Aczkolwiek słodki typek.
Bardzo miło mi się z nim rozmawiało, więc może warto zacząć tę znajomość nie "od dupy strony" a wtedy coś z tego będzie? 

     Minął tydzień. Czar walentynek minął. Mrozy ustały. Przyszła odwilż. Nadszedł czas spotkania z chłopakiem z GAY ROMEO. Markus ma na imię. Na profilu ma jakiś wymyślony pseudonim. Najwidoczniej nawet swoim imieniem nie chciał się afiszować. 
Tak czy inaczej zastanawiałem się czy do spotkania dojdzie. 
Nie nastawiałem się na nic. Koleś zwyczajnie wydawał mi się miły. Oprócz niego było jeszcze kilka osób chętnych na krótsze czy też dłuższe spotkania. Odmawiałem, albo w ogóle nie odpowiadałem na wiadomości.

    Z Markusem umówiliśmy się w Parku niedaleko centrum. Średnio lubię to miejsce, ale chłopak nalegał.
Pogoda dopisywała. Trzymając w rękach kubki z kawą spacerowaliśmy między drzewami. 
Chłopak jak na swój wiek (29 lat) sprawiał wrażenie, bardzo wstydliwego. Ewidentnie zależało mu na spotkaniu, ale był bardzo nieśmiały. Co znowu mi się bardzo podobało. 
Po prawie dwugodzinnym spacerze stojąc przy głównej bramie mieliśmy rozejść się każdy w swoją stronę. Staliśmy chwilę naprzeciwko siebie w milczeniu. Tylko spoglądaliśmy na siebie. Nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem go. Nie trwało to długo, gdyż byliśmy w miejscu publicznym ale pocałunek był intensywny. Odsunęliśmy się od siebie. Zaczerwienione uśmiechnięte twarze. 
Rozeszliśmy się w przeciwnych kierunkach. 

     Idąc w stronę metra czułem się jak nastolatek. Chociaż mam już trzydzieści cztery lata. Motylki w brzuchu, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Chciałem iść w podskokach. Dawno się tak nie czułem.

     Przez resztę dnia wciąż pisaliśmy ze sobą. Kiedy zaproponowałem spotkanie w niedziel, odmówił, że ma już jakieś plany. Zaproponował sobotę. Zgodził się na wizytę u mnie w domu. 
Ciesze się. 





*  ** W. Myśliwski - OSTATNIE ROZDANIE

niedziela, 13 grudnia 2020

Krypto gej

Cierpi on i rodzina, którą stworzył wbrew sobie

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania 


     "Naukowcy nie mają większych wątpliwości. Najczęściej bywa tak, że ludzie prezentujący najostrzejszy sprzeciw wobec homoseksualistów... sami również odczuwają pociąg seksualny do osób tej samej płci."
Powyższy fragment pochodzi z tekstu dotyczącego ludzi ze skłonnościami homofobicznymi, o którym wspominałem w 2014 roku na moim blogu - HOMOFOBIA 

     W ostatnich dniach świat obiegła informacja, że Węgierski Europoseł Jozsef Szajer brał udział w gejowskim seks party.
Nie byłoby w tej informacji nic szczególnego, gdyby nie fakt, że owy polityk ma żonę znany jest również jako obrońca rodzinnych i chrześcijańskich wartości.
     J. Szajer jest twórcą Węgierskiej ustawy konstytucji wymierzoną w społeczeństwo LGBT, a mimo wszystko bierze udział w gejowskich seks spotkaniach.
Kryptogej ?
Kolejnym przykładem może być George Alan Rekers przeciwnik LGBT, który twierdził, że homoseksualizm to choroba. Jak później się okazało został przyłapany podczas dwutygodniowego pobytu w Europie z męską prostytutką. 
Wes Goodman, również zagorzały przeciwnik osób homoseksualnych. Znany z obnoszenia się wartościami Chrześcijańskimi, został przyłapany w swoim biurze na seksie z mężczyzną. (źródło)

     Dlaczego o tym wspominam ?
Ponieważ takich przykładów jest mnóstwo. Są to osoby, które mają rodziny, publicznie stawiają siebie jak wzór moralności głośną głosząc swój sprzeciw wobec osób homoseksualnych, przy czym sami są homoseksualistami. Tu nie chodzi tylko o hipokryzję tych sytuacji, ale o fakt, że owi politycy ustanawiają prawo, w tym przypadku przeciwko społeczeństwu LGBT.
Prostymi słowami ujmując utrudniają życie mniejszości seksualnej. 
To Ci politycy, sprzeciwiają się wprowadzenia małżeństw jednopłciowych, to oni w swoich wypowiedziach nie oszczędzają szyderczych wyzwisk w naszym kierunku czego efektem jest często przemoc wobec LGBT. 
Są również w Polsce politycy (o których nie mówi się kryptogeje i mój wpis nie zamierza nic takiego sugerować) którzy otwarcie wykazują niechęć do osób homoseksualnych; Kaja Godek, Prezydent Andrzej Duda czy chociażby Joachmi Brudziński.

     Istnieje w seksuologii termin ZESPÓŁ HOOVERA (nazwa wzięła się od J.Edgara Hoovera szefa CIA, który był znany z nienawiści do gejów, który jak się później okazało sam był gejem ze skłonnościami do transwestyzmy) Termin  ten określa osoby, które wręcz obsesyjnie objawiają nienawiść do osób homoseksualnych, starając pokazać się z jak najbardziej moralnej strony jednocześnie ukrywając swoje dewiacje seksualne. (źródło)

Chciałbym na tę sprawę spojrzeć trochę z innej perspektywy.
Co stało się w życiu tych ludzi, że siejąc nienawiść do LGBT, odwracają uwagę od swojego homoseksualizmu ?
Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Począwszy od przykrych zdarzeń z dzieciństwa, molestowania seksualnego do zwykłego wychowania w konserwatywnych katolickich rodzinach, w których to rodzice, społeczeństwo nie tyle co wymaga czy oczekuje ale pokazuje wzór "jedynej racji" związku pomiędzy kobietą a mężczyzną. 
W takich przypadkach może dojść do próby wyparcia swojego prawdziwego JA. 
Głośno mówiąc o swoich homofobicznych poglądach chcą ukryć ewentualne podejrzenie o własnej orientacji. Istnieje też teoria o próbie odpokutowania. Jeżeli od dziecka wpajano nam, że homoseksualizm jest złem a my będąc już dorosłą osobą dokonujemy takich czynności to poprzez krytykę, czy znęcanie się psychicznie i fizycznie nad innymi, możemy próbować odkupić winy swoich czynów. 

     Tak jak wiele jest przykładów osób z zespołem HOOVERA, tak jeszcze więcej jest ofiar takich ludzi. 
Ile razy była mowa, że młoda osoba popełniła samobójstwo z powodu braku akceptacji czy prześladowań. Ile osób została ofiarą ataków homofobicznych?
Bardzo wiele!
Dlatego, tak bardzo ważna jest rzetelna edukacja seksualna. Ważne jest aby nie tylko dzieci miały świadomość, że bycie homo nie jest niczym złym ale również rodzice, by umieli odpowiednio zareagować gdy ich dziecko jest innej orientacji. Możemy nie tylko uratować wiele osób, które mogłby być w przyszłości prześladowane ale również te osoby, który wypierałyby swoją orientację. 

     Efektem braku akceptacji siebie są również małżeństwa "pod przykrywkę". Osoba homoseksualna wiąże się z partnerem innej płci, zakłada rodzinę, gdyż z różnych powodów nie jest w stanie żyć w zgodzie ze sobą. (link- MÓJ MĄŻ JEST GEJEM, NIE MOJA HISTORIA) Taki krypto gej, jakkolwiek to zabrzmi jest również swoją ofiarą. (link do SORRY POLSKO)
Cała struktura jaką buduje owy osobnik; rodzina, głoszenie homofobicznych poglądów, czy też angażowanie się w konserwatywne instytucje, a jednocześnie budowa drugiego świata, w którym to może spełnić swoje seksualne potrzeby, prowadzą do zaburzeń w człowieku. Żyje w wyimaginowanym świecie, gdyż nikt nie pokazał mu, że może być tym kim jest. Cierpi on i rodzina, którą stworzył wbrew sobie. 

     Bądź sobą! Nie bój się!(link-MOTYWACJA MOJE JA, KOCHAJ SIEBIE) Nie każda droga ku własnemu JA jest usłana różami. Tak czy inaczej ucząc się na przykładzie innych osób, o których wspomniałem powyżej bycie sobą, opłaca się!
     "Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy" napisała w swojej książce "Jesteś cudem" Regina Brett i ma absolutną rację ! 
Nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy bo jesteś gejem czy lesbijką. Jesteś tyle samo wart co każdy inny człowiek i na takie samo traktowanie zasługujesz! Bądź dumny z siebie!

     Wystarczy być człowiekiem. Szanować drugiego takim jakim jest. Jeśli przeszkadza Ci widok dwóch chłopaków/ dziewczyn trzymających się za ręce- nie patrz w ich stronę ! To takie proste!

     Stąd też powtórzę jeszcze raz; EDUKACJA, ŚWIADOMOŚĆ to jest to czego potrzebuje społeczeństwo! 

     Jeśli Ci wszyscy zaakceptowali by swój homoseksualizm, żyli w zgodzie ze swoją naturą, uniknęlibyśmy tych wielu tragicznych sytuacji przemocy na tle homofobicznym ?
Jestem pewien, że tak ! 

 

niedziela, 15 marca 2020

Bez zobowiązań

Szybka akcja

 
oskar gej blog, gejowskie opowiadania, gej z siowni, pakera na seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Wysiadłem na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Miałem sześć godzin do odlotu mojego samolotu. Spontaniczny urlop do Polski bardzo mi się przydał. Zapomniałem o bieżących sprawach i mogłem w końcu odpocząć i zdystansować się od tego co mnie ostatnio spotkało.

     Naprzeciwko Dworca Gdańsk Wrzeszcz jest przystanek autobusowy na którym czekałem  na mój autobus na lotnisko. Nie bardzo wiedziałem jak mam wykorzystać wolny czas w czwartek o godzinie 23.
     Ciemno chłodno, nie ma sensu łazić po mieście. Siedząc na ławce zalogowałem się na GAY ROMEO (link). Odczytałem kilka wiadomości z propozycjami randek, czy po prostu seksu.
Napisali do mnie faceci z Bochum, Essen, Dortmundu, Düsseldorf czy nawet Köln. A tymczasem ja byłem jeszcze w Polsce, w Gdańsku.
     Przejrzałem kto był online tu w okolicy. Pomimo późnej pory, było parę ciekawych osób zawieszonych w tej wirtualnej przestrzeni. Kilku nawet się odezwało. Z tych kilku zwróciłem uwagę na jednego. Facet około trzydziestu pięciu lat. Zdjęcia bez twarzy ale ciało kulturysty. Szerokie ramiona, klata, okrągły tyłek. Ja na swoim profilu miałem tylko zdjęcie twarzy. Selfie zrobione gdzieś na ulicy. Na początku pomyślałem, że to profil FAKE. Typek zapraszał mnie na spotkanie. Wspomniał, że jest na siłowni, około trzysta metrów od Dworca PKP.
     Dawno nie miałem seksu. Nie jestem zwierzęciem, bez innych potrzeb jak tylko seksualnych, ale facet był fajny. Bardzo mi się podobał. Czemu nie? Pomyślałem. Wysłał mi link z mapą i instrukcją  jak do niego dotrzeć. Siłownia znajduje się w Hotelu. Mam wejść główną bramą, przejść przez recepcje i wjechać windą na pierwsze piętro.
     Z plecakiem na plecach, stałem przed drzwiami z napisem "Siłownia" zastanawiałem się czy dobrze robię. Skąd nagle jakieś wątpliwości ? Niezobowiązujący seks. Nic nadzwyczajnego.
Napisałem wiadomośc do niego, żę stoję przed drzwiami. Po kilku sekundach słyszę kroki. Drzwi się otworzyły. Poznałem go po tym, jak wysyłając mi swoją lokalizację dołączył również zdjecie twarzy. Przystojniejszy niż na zdjęciu. Trochę niższy ode mnie. Stał w samej bieliźnie a ciało miał wilgotne. Odsunął się od drzwi i zaprosił mnie do środka. Na siłowni był sam. Wskazał mi szatnię i zamknął za sobą drzwi. Cześć, powiedział i pocałował mnie w usta. Zdjąłem plecak i położyłem go na podłodze. Złapałem kolesia ręką w pasie i zbliżyłem go do siebie by móc go pocałować.
W pocałunku trwaliśmy pewną chwilę. Typek zaczął zdejmować ze mnie ubrania. Skórzana kurtka, bluza wraz z T Shirtem wylądowały na podłodze. Ja w spodniach on w samych slipkach. Ciało miał pięknie wyrzeźbione. Szerokie bary, twardy jak skała. Dotykałem go wszędzie.
Koleś zaczął rozpinać mi pasek, zsunął mi spodnie i bokserki. Klęknął przede mną i zaczął pieścić mnie oralnie. Złapałem go za głowę i mocnym ruchem posuwałem go w buzię.
Dławił się a ja przyśpieszyłem ruch.  Gdy nie mógł już złapać powietrza, odsunął głowę i spojrzał mi w oczy. Był mi oddany. Chciał mi się oddać, widziałem to w jego spojrzeniu. Mam przewagę. Dla mnie to miała być szybka akcja. Złapałem go jedną ręką za szczękę i zbliżyłem do siebie, po czym ponownie posuwałem go w jego głębokie gardło.
On chciał zadowolić mnie oralnie ja zamierzałem go wykorzystać. Potraktować przedmiotowo. Nie spotkamy się więcej. Bez litości posuwałem go dalej. 

     Kiedy byłem bliski ograzmu zwolniłem ruch i spojrząłem w dół. Chciałem by dał mi znak, czy mogę dojść w jego buzi. Patrzył tak ulegle jak na początku. Oboje wiedzieliśmy co to znaczy.
Twój wybór kumpel, pomyślałem. Ja tak lubię, więc korzystam z okazji. Nie zwalniam tempa a koleś łapczywie wszystko połyka.
Typek klęczał jeszcze przede mną i z uśmiechem na twarzy patrzył na mnie. Zaczynałem się ubierać. Chciałem zabrać swoje rzeczy i zniknąć. Chłopak poprosił bym poczekał na niego. On też już wychodzi. Niezręcznie było mi odmówić. Czekałem. Kiedy staliś w windzie postanowiłem się mu przedstawić. Nie byłem zainteresowany nawiązywaniem nowej przyjaźni ale trzeba było ropocząć rozmowę.
- Tak na marginesie to Oskar jestem - podaję mu dłoń.
- Wiem - uśmiechnął się lekko - znamy się z instagrama (mój instagram). Po samym zdjęciu nie byłem pewien. Ale gdy stanąłeś przed drzwiami siłowni, wiedziałem, że to ty.
     Starałem się zmienić temat. Nie podobała mi się ta sytuacja. Chciałem szybkiej niezobowiązującej zabawy. Koleś był bardzo miły, sympatyczny ale ja nie szukałem przyjaźni. Chciałem tylko seksu.
Po wyjściu z hotelu rzuciłem na odchodne "Ok. to ja spadam" i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego.


   

wtorek, 14 stycznia 2020

Rozterki

To nie mój dzień

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna"*


     Pierwsza sobota od ponad roku, którą miałem wolną. Pierwszy weekend od ponad roku wolny. Nie jestem przyzwyczajony do dwóch dni wolnych w tygodniu. Nie miałem tez pomysłu jak spędzić ten dzień.

     Zrobiłem chyba to co najgorsze. Zalogowałem się na GAY ROMEO. Mam tam profil od czasu rozstania z Bigem (link). Chociaż od tego czasu zalogowałem się tam tylko raz. Nie jest to miejsce dla mnie. Dlaczego dziś się tam zalogowałem ? Z samontości? Z głupoty ? Z nudów ?
     Miałem kilkanaście nie odczytanych wiadomości. Profile z nagimi ciałami wysłały mi nagie zdjęcia. Jakby w profilu było ich mało. Profile z ludzką twarzą postawiły na wiadomości z treścią. Przejrzałem profile osób, tak jak ostnio przeglądam ogłoszenia z mieszkaniami. To ładne, to brzydkie i lecę dalej.
Napisał do mnie chłopak, z ładną buzią, całkiem normalną wiadomość. Odpisałem mu na zadane pytania, że akurat siedzę w domu i nie mam nic w planach.
Ładny chłopak zaproponował popołudniu spotkanie na mieście. Może kawę? Zapytał.
Już miałem odmówić gdy poraz kolejny spojrzałem w sufit i pomyślałem sobie, a czemu by nie ? Idź Oskar! Idź!
     Do spotkania miałem jeszcze kilka godzin. Chciałem zacząć czytać książkę "Szmira" Bukowskiego, ale nie mogłem sie skupić. Przeglądałem instagram (mój instagram-link) i zobaczyłem, że koleś, któremu wczoraj polubiłem wszystkie zdjęcia napisał mi wiadomość. "Hey Dzięki", więc i ja mu podziękowałem za polubienia moich zdjęć. Jakie to powierzchowne, pomyślałem. On mi pokilkał zdjęcia, ja mu poklikałem zdjęcia.
Koleś lubi wspinaczki górskie. Jego profil jest pełen zdjęć z takich wypraw. Fajnie, sam bym się wybrał na taką wyprawę.

     Zadzwoniłem do Roberta. Ucieszył się na wieść o tym, że mam randkę i odrazu zaczął dawać mi rady. Załóż najlepszą bieliznę jaką masz Oskar! A masz prezerwatywy? Zapytał. Załóż coś czarnego, koniecznie krótki rękaw, będziesz świetnie wyglądać... ble ble ble... .
Tak mnie nakręcił, że dwie godziny przed spotkaniem stałem przed lustrem i przymierzałem ubrania. Dawno nie byłem na żadnej randce, ogarnął mnie stres.
     
     Czekałem w kawiarni, około dzisięć minut przed umówioną godziną. Pogoda nie sprzyjała spotkaniom. Zimno i deszczowo. 
Przyszedł. Wystylizowany. Przystojny. Uśmiechnięty. Spodobał mi się. 
To było dziwne, bo chociaż dopiero co się poznaliśmy rozmowa całkiem nam się kleiła. Niby o niczym konkretnym ale buzie nam się nie zamykały. Ładny ma uśmiech.
Nie czułem zdenerwowania odziwo. Widzę sam po sobie, jak się ostatnio zmieniłem. Jestem bardziej otwarty do ludzi. Rozmowny. Lubie siebie takiego.
Wypiłem Cappuciono, on Cole. Potem jeszcze jedno Cappucion a on jeszcze jedną Cole i tak zastanawiałem się dokąd zmierzamy.
Nie zabrałem prezerwatyw, jak to Robert wspomniał, nie miałem nic w zanadrzu. Nie wiem nawet czy chciałbym z nim spotkać sie ponownie. Niby wszystko w porządku. Ładny, uśmiechnięty, owiany pozytywną energią. Chyba mu się spodobałem. Założyłem czarny t-shirt jak polecił mi mój przyjaciel.
Wypiłem to drugie Capuciono i nie wiedziałem co dalej. Nie miłem ochoty na kontynuację wieczoru w jego towarzystwie. Nic mu nie brakowało. Naszła mnie myśl, że mi jego też nie będzie brakowało.
Podziękowałem za spotkanie. Zapłaciłem rachunek i jako wymówkę podałem, że rano muszę wstać do pracy. Chłopak, był lekko zmieszany, widziałem w jego oczach rozczarowanie moją postawą.

     Wróciłem do domu. Zamknąłem się w swoim pokoju. Leżąc na łóżku ponownie sięgnąłem po książkę. No nic, pomyślałem, wieczór spędzę w towarzystwie piędziesięcioletniego kluchowatego zera, jak bohaterowi zdarza się mówić o sobie.

"Ile człowiekowi potrzeba? I o co właściwie chodzi? Wszyscy umieramy bez grosza przy duszy, a większość również żyje w ten sposób. Ogłupiająca gra. Samo włożenie butów rano to już jakieś zwycięstwo."**


* ** (C.Bukowski- Szmira)


piątek, 30 listopada 2018

Gejuszek próżniaczek i wredna pipa

Fuck You

gej blog, gej opowiadania, gejowskie fotki, gej na seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   


      Gejuszek próżniaczek i wredna pipa w jednym domu nie mieszkali, ani też za górami ani za lasami. Zwyczajnie byli i się przyjaźnią.

A teraz na poważnie. W pierwszy weekend listopada odwiedziła mnie moja przyjaciółka Ola (jak poznałem Olę -link) Jak Wam już wspominałem Ola piszę książkę, której główny bohater jest gejem.  Książką już jest na etapie końcowym i myślę, że na początku przyszłego roku będzie do kupienia.

     W sobotę wieczorem wybraliśmy się do gejowskiego klubu. Jak już wielokrotnie wspominałem, nic specjalnego ale nogi można powyginać. Tak też uczyniliśmy. Żeby było śmieszniej kupiliśmy dla siebie takie same T-shirts z napisem FUCK YOU.

     Przed wyjściem do klubu wypiliśmy klika drinków Cosmopolitan oraz oglądaliśmy SEX W WIELKIM MIEŚCIE. Serial znamy na pamięć, aczkolwiek bawi nas za każdym razem.

     Ubrani w te same t-shirts ruszyliśmy w kierunku tęczowego świata.
Oddaliśmy kurtki do szatni i staliśmy przed sceną, gdzie w każdą sobotę odbywają się występu Drag Quenn (Taki mały własny świat- link) .
W oczekiwaniu na występ rozglądałem się za moim znajomym kelnerem. Znajomy, to może za dużo powiedziane. Bywam w tym klubie od czasu do czasu, wiec stąd się znamy. Jestem miły dla mnie więc i ja jestem miły dla niego. Stał za barem. gdy tylko mnie zobaczył pomachał mi ręką na przywitanie. Odmachałem mu i na dwoma palcami pokazałem mu, że chcę dwa drinki. W tym czasie Ola dźgnęła mnie łokciem szepcząc, że ktoś na mnie spogląda. Przy barze siedział koleś, typ Gay Bear tak bym go nazwał,  taki gej drwal. Stał oparty łokciem o blat baru. Wysoki ponad 180 cm wzrostu. Szeroki w barach, lekki brzuszek, broda, głęboko osadzone oczy. Włosy dłuższe, lekko zawinięte za ucho. Ubrany w przetarte jeansy i czerwoną flanelową koszulę w kratę. Nie mój typ ale fajny. Koleś uśmiechnął się, uśmiech odwzajemniłem. Gdy kelner dotarł do nas z drinkami, ponownie spojrzałem w stronę tego Gay Bear a on uniósł kufel z piwem w moją stronę, gest odwzajemniłem.  Cała sytuację Ola skwitowała tekstem "Uuu Osiłek ma branie, Twój napis na koszulce powinien być FUCK OFF. Nie zapomnij masz faceta !".

     Po pierwszym występie Drag Quenn, jedna z nich podeszła do mnie i przywitała się ze mną. Mulatka, czy też mulat, nie wiem jakiego pochodzenia, kilka dni wcześniej znalazł mój profil na instagramie (link do instragramu blogowego). Wymieniliśmy kilka uprzejmych zdań i zniknął w swojej garderobie.
   
     Kiedy z Olą staliśmy pod ścianą i sączyliśmy nasze drinki po drugie stronie sali dostrzegłem Zahira (link) postanowiłem podejść i przywitać się. Po drodze zaczepił mnie Pan drwal. Przedstawił się, nie pamiętam niestety imienia. Na początku zapytał czy urocza ruda jest moją dziewczyną. Odpowiedziałem, że nie i wtedy rzucił kilka komplementów w moją stronę. Gdy tylko dopuścił mnie do słowa, dodałem, że mam chłopaka. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilkę, w między czasie przedstawił mi swoich znajomych a następnie ruszyłem przywitać się z Zahirem.
Zahir to kolejny "agent". Mój znajomy od pewnego czasu był w skomplikowanym związku. jego chłopka miał męża, ale wmawiał mu, że już ze sobą nie żyją. Aczkolwiek wszystkie wakacje, nawet rocznice spędzają razem. Jak uroczo!.
Zahir oślepiony głupią miłością nie chciał tego widzieć. Chciał z kimś być, aby tylko nie być samemu. Tym razem pojawił się w klubie jako singel. Zerwał z nim, czy ostatecznie, nie sądzę, ale to też nie moją sprawa.

     Cały wieczór minął nasz bardzo szybko ale za to w bardzo wesołej atmosferze. Występy Drag Quenn nam się podobały.
     Gdy z przyjaciółką zbieraliśmy się do wyjścia podszedł mnie mnie Gay Bear podał mi w ręce zgnieciony papierek dodając, że tam jest jego numer telefonu. Na odchodne pocałował mnie w policzek.  Przyjąłem bilecik ale oczywiste jest to, że nie zadzwonię. Będąc już na zewnątrz wyrzuciłem go do kosza.

     Podobnie jak podczas ostatniego pobytu Oli u mnie(Gej klub-link) Następny dzień był zaplanowany. Pomimo powrotu do domu około godziny piątej, już o jedenastej byliśmy na nogach.
Powodem był zaplanowany wyjazd do  Bonn. Bonn to małe miasto leżące w Nardenia Północa- Westfalia, dawniejsza stolica Niemiec. Przypomina mi trochę Sopot. Miasto rozdzielone jest rzeką Ren.
Chciałbym tam mieszkać. Razem z Bigem w wolnych chwila często tam jeździmy. Mamy tam swoją ulubioną chińską restaurację. Lubię to miejsce dlatego też chciałem pokazać je mojej przyjaciółce.

     Tak oto skończył się trzydniowy pobyt mojej przyjaciółki w moim skromnych progach.
W prezencie dostałem roczny zapas mojej ulubionej zielonej herbaty.




   

niedziela, 13 sierpnia 2017

Bezgłos

Czy ty mnie kochasz?

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





"Was hat uns zusammengeführt

Warum hast du mein Herz berührt
Mit welcher Welle sind wir gekomen
Auf welchem Boden werden wir gehen"
                                   (NENA-Freiheit)

"Co nas razem połączyło
Dlaczego poruszyłeś moim sercem
Z jakimi falami przybyliśmy
Po jakim gruncie będziemy chodzić"
                          (tłumaczenie własne)



       Umówiłem się z Marvinem, że będę na niego czekał w centrum. Miał tam przyjść prosto z pracy. Nie poinformowałem go o moim planie. Zostawiłem mu tylko wiadomość  "Znajdziesz dla mnie czas o 19-stej ?".
Odpisał i dopytywał się o co chodzi. Nie wytłumaczyłem mu.
Ubrany w koszulę, jeansy, czekałem przy stacji metra.
Jego mina mówiła więcej niż mógłby to wyrazić słowami. Zdenerwowanie, niepewność miał wypisane na twarzy. Im bliżej podchodził, tym wyraźniej zaskoczenie na jego twarzy zmieniało się w ulgę. Bo jak sam wspomniał, spodziewał się najgorszego po takiej mojej wiadomości ... ale po moim wyglądzie już nie.

-Zapraszam cię na kolację - szepnąłem mu do ucha trzymając go jeszcze w ramionach.
 Wyglądał jakby miał się rozpłynąć. Szeroki uśmiech i onieśmielone spojrzenie.
-Zaskoczyłeś mnie -wypowiedział swoim lekko piskliwym głosem i przytulił mnie mocniej, niż za pierwszym razem - Jesteś niemożliwy - dodał.

     W drodze do włoskiej restauracji  mierzył mnie wzrokiem. Miałem wrażenie, jakby mnie kosztował, kawałek po kawałku. Chciałem zrobić na nim wrażenie, wyglądem i moim zaproszeniem. Udało mi się.

      Następnego dnia wybraliśmy się do parku. Pogoda, podobnie jak dnia poprzedniego, dopisała.
Leżeliśmy sobie na kocu, czytaliśmy, rozmawialiśmy. A w momentach, w których nie było naocznych świadków, całowaliśmy się.
Czułem się jak zakochany nastolatek ...  i też tak się zachowywaliśmy. Tak oto spędziliśmy całe popołudnie. Czas nie grał roli, z czasem i naoczni świadkowie przestali nas krępować, gdy szliśmy przez park do przystanku autobusowego, trzymając się za ręce.

   Nie wiem co nas połączyło, Marvin mówi, że to przeznaczenie. Ot tak się zobaczyliśmy, kilka razy na siłowni. Wiadomo szczęściu trzeba pomóc, on to zrobił, pisząc do mnie. Dlaczego tak bardzo poruszył moim sercem? Mocniej niż inni przypadkowo poznani, ci którzy chcieli czegoś więcej, a ja nie chciałem im dać nic poza "bądźmy przyjaciółmi"?
     Co nas pcha ku sobie? Co nas łączy? Sympatia, miłość, podobieństwo?
Nie mamy gruntu, po którym byśmy wspólnie stąpali. Nasz związek jest jak z kart. Kruchy i niestabilny. Wystarczy jeden podmuch wiatru i runiemy w dół. Żyjemy w cieniu nas samych.

     Nie potrafiliśmy odpowiedzieć sobie na te i kilka innych pytań. Romantyczne popołudnie skończyło się na chodniku w centrum, gdzie się rozstaliśmy. Skończyło się wieloma pytaniami, setkami myśli i brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi.
Rozstaliśmy się w innych nastrojach niż te, które nam towarzyszyły przez cały dzień.

     Ja pierdole, pomyślałem i wypowiedziałem na głos, podczas wspólnego wieczoru z Bigem przed telewizorem. Tak wulgarnie pomyślałem, bo dostałem wiadomość od Marvina, na którą inaczej zareagować nie umiałem.
"Bardzo mi przykro, ale po tym dzisiejszym dniu, i tej szczególnej rozmowie, było mi bardzo źle. Nie mogłem tego nacisku dłużej wytrzymać. Opowiedziałem swojemu chłopakowi o nas......"

    W tym momencie zamarłem. Co miałem zrobić? Musiałem zachować kamienną twarz.
"co?" nic więcej mi do głowy nie przyszło, wysłałem
"Marvin co teraz z wami będzie ? Jak mogłeś to zrobić nie informując mnie wcześniej"

Telefon, a raczej Marvin, nie odpowiadał. Był nieaktywny, a raczej nie online. Nie odczytał moich wiadomości. Kurwa, kurwa, kurwa....

Następnego dnia zadzwoniłem do Roberta.
-Masakra, i co teraz zrobisz?
-Nie wiem, nic do mnie jeszcze nie napisał -  nadal nie miałem żadnych informacji od Marvina, co mnie martwiło.
-Współczuję mu,bo czuję się jak ty, rozdwojony.
-Czuję się winny. Nie powinienem pozwolić na to wszystko. Chociaż jest tak pięknie między nami.
Ja pierdole, rozjebałem mu życie.
-Współczuję ci ...

     Słowa przyjaciela niewiele zmieniły, bo co mogły zmienić?  Sytuacja jest jaka jest i sam muszę sobie z tym poradzić. Rozczulać się nad sobą też nie zamierzałem. Unikam takich zachowań.

     Z Marvinem udało mi się nawiązać kontakt dopiero wieczorem. Spotkaliśmy się jeszcze tego samego dnia w parku, tam gdzie zawsze.
Bałem się. Nie wiedziałem co mnie czeka.
Jak nigdy, nie wiedziałem co zrobić. Mam prawo go przytulić? - myślałem gdy podchodził do mnie- podać rękę?
Marvin chociaż próbował zachowywać się normalnie, na twarzy miał wypisany lęk.

-Jesteś na mnie zły?- zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie, nie mogę być zły- chciałem mu powiedzieć: przecież to twoje życie, ale on nie lubi gdy tak mówię. Milczałem.
-Oskar, musiałem to zrobić. Ja znam swoje uczucia i jestem ich pewien. Carsten nie zasłużył sobie na to, bym go tak traktował.

Miał rację. Żaden z naszych partnerów nie zasłużył sobie na to, co robiliśmy za ich plecami. Nie miałem nic do powiedzenia. Siedziałem na ławce i pozwoliłem mu mówić.

-Oskar, kiedy wróciłem do domu, Carsten od razu zadawał pytania, gdzie byłem i z kim? Nie pozwolił mi na kłamstwa, dodając, że nawet pachnę innym facetem. A ja dłużej już tak nie mogłem.
- Rozumiem...- odpowiedziałem.
- Powiedziałem, że ma rację i że od dwóch miesięcy spotykam się z kimś- kontynuował- zapytał mnie również czy go kocham, tzn ciebie, odpowiedziałem, że tak, po czym on zapytał czy ty mnie kochasz. Odpowiedziałem, że nie wiem.

Rozstali się.




sobota, 19 listopada 2016

Seks grupowy

Skrywane tajemnice

   
gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



      Drugi weekend listopada. Za oknem szaro, pochmurnie. Na zmianę pada deszcz ze śniegiem. Ja w tym momencie byłem w kuchni przy dźwiękach "Slumber Party" B. Spears przygotowywałem sobie kolację smażąc naleśniki. 
Wieczór zapowiadał się spokojnie, do czasu gdy zadzwonił telefon, to był Sebastian.(więcej o Sebastianie) Odebrałem a on przywitał mnie pytaniem.
Sebastian- Jesteś w domu?
Ja- Tak, a co ?
Sebastian- Bo może byśmy zrobili Party u Ciebie, już rozmawiałem  o tym z Januszem.
Ja- Spoko. Chętnie, nie mam planów - aż zdziwiony byłem swoją spontaniczną odpowiedzią. Ostatnio starałem się mieć raczej wszystko zaplanowane.

      Chłopacy wpadli do mnie około godziny dwudziestej. Zdążyłem przygotować zapiekanki z papryką i cebulką oraz chipsy z sosem chilli.
Niezbyt zdrowe jedzenie, ale ...
Chłopacy hmm... miałem na myśli Sebastiana, on jak zawsze punktualny. Przywitał się ze mną, z moim psem a następnie wrzucił butelkę alkoholu do lodówki. Janusz standardowo przyszedł pół godziny później, co my podsumowaliśmy to, tylko spojrzeniem na siebie. Powtórzył te same czynności co Sebastian i razem usiedliśmy w salonie.
     Jakieś dwie godziny i kilka głupich ale mimo to śmiesznych filmików z You Tube później, gdy rozluźnieni alkoholem i płytkimi  tematami, wyskoczyłem z pytaniem o seks grupowy - ten temat też nie jest ambitny.
Reakcja Sebastiana była taka, że wybuchnął śmiechem, co oznaczało najprawdopodobniej, że ma nam coś do opowiedzenia. Janusz natomiast, skwitował to w jednym zdani "Oskar, a ty myślisz tylko o jednym".
Sebastian zaczął jako pierwszy.
Sebastian - Nie miałem seksu z kilkoma kobietami na raz- podkreślił słowa "na raz" co znaczy, że spał z wieloma w odstępie czasu- ale miałem taka sytuację, że gdy byłem w łóżku z kochanką - przerwał sam sobie zawstydzonym śmiechem- usłyszałem jak do mieszkania wchodzi moja ówczesna dziewczyna. Gdy weszła do sypialni, ta z którą umilałem sobie czas leżała pod łóżkiem- kończąc to zdanie był cały czerwony i nie mógł powstrzymać się od śmiechu. My z Januszem wpatrywaliśmy się w niego jak osłupieni, szczęki opadły nam do ziemi. Scena niczym z  brazylijskiej telenoweli. 
Ja- A Ty Janusz byłeś w trójkącie ? - zadałem do pytanie a następnie uświadomiłem sobie jak to głupio zabrzmiało. Janusz miał u nas nocować. My z Bigem w sypialni on w salonie na kanapie. Znamy się od dawna i nie pierwszy raz miałem go gościć aczkolwiek przez głowę przeszłą mi dwuznaczna myśl, że mógł by to źle zinterpretować.
Przyjaciel spojrzał na mnie, lekko się uśmiechnął i zaprzeczył.
Janusz- Nie w trójkącie nie byłem, ale ...- tu zrobił małą pauzę. My z Sebastianem spojrzeliśmy się na niego wyczekując by dokończył zdanie -... miałem seks z czterema w saunie.
Janusz padł na oparcie kanapy wybuchł śmiechem i zakrył twarz poduszką.
Po chwili się wyprostował i dokończył opowieść.
Janusz - Pojechałem do Kolonii  (Kolonia- niemiecka stolica gejów) do gejowskiej sauny.
To była sobota wieczór. Było trochę ludzi. Siedziałem sobie owinięty ręcznikiem i w sumie nie wiem jak to się stało ale ja byłem w pozycji klęczącej a dookoła mnie czterech kolesi - spojrzał na nas lekko zawstydzony napił się drinka i kontynuował - oczywiście wszyscy byliśmy już bez ręczników. Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji gdzie czterech kolesi chciało bym im zrobił dobrze oralnie. Czterech na raz, jak w filmie porno - wypowiedział to głośno a my go w milczeniu słuchaliśmy - robiłem im tak aż do orgazmu, aż każdy z nich  się spuścił. Niektórzy skończyli na mnie, inni zwyczajnie na podłogę. To tyle - ponownie się zaśmiał i tymi słowami skończył historię.
Ja - łał - pierwsze słowo które byłem wstanie wydobyć z siebie po lekkim szoku - nigdy o tym nie wspominałeś - powiedziałem pytająco.
Janusz - Nigdy o tym nie rozmawialiśmy - to też był fakt. Nie rozmawialiśmy o seksie w saunie, chociaż sam temat cielesnych rozkoszy był poruszany dość często.
Janusz - Zrobiłem to pierwszy i ostatni raz - nim zdążyłem zadać pytanie "dlaczego?" Janusz już na nie odpowiadał - Nie powtórzył bym tego, bo to bardzo mechaniczne było. Oni mieli przyjemność, ja tylko na początku. Później każdy z nich oczekiwał, że będę się zajmował własnie nim. Było ich czterech ciężko było to ogarnąć. W pewnym momencie przestało mnie to podniecać, nie mogłem skupić się by czerpać z tego przyjemność - odpowiedział tak jak by dać nam do zrozumienia, że co za dużo to nie zdrowo.



środa, 15 kwietnia 2015

Boso po trawie

Można się rozmarzyć

gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


    Takich ludzi jak ja powinno się leczyć! Może nie izolować, ale na pewno leczyć!
Jeszcze kilka dni temu wręcz w depresyjnym nastroju, a dziś promienieję. Nie miałem ochoty na nic. Siedziałem w domu i marudziłem. Dziś mam ochotę biegać boso po trawie, aczkolwiek mieszkam w centrum miasta i nie jest to łatwe by znaleźć kawałek trawnika.


    Ostatnio oglądałem film "Jongen "  (Mojaidea dzięki z namiar do filmu -nawet nie wiem jak masz na imię, a czytam Twój blog) Film bardzo fajny w zasadzie z tych lekkich i przyjemnych ale nie banalnych. Opowiada o tym jak dwoje nastolatków zakochują się w sobie, chociaż wydaje im się że są hetero.    
     Przypomniało mi się jak to było u mnie, już  nawet nie mam namyśli kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, tylko te chwile kiedy kogoś poznajesz. Pierwsze kontakty, myśli o tej osobie, to taki piękny czas! Płochliwe spojrzenia, przyśpieszone bicie serca. Oh... znowu móc mieć te 18 lat, chociaż gdy miałem te naście lat chciałem już być w tym wieku co teraz jestem. Kolejny powód by skontaktować się ze specjalistą.  
     Pamiętam jak zamykałem się w pokoju włączałem moje ulubione ballady i marzyłem o pocałunkach. Jednym z pierwszych moich obiektów zauroczenia byłą dziewczyna ze szkoły z młodszej klasy-Kasia.
    Miałem wtedy 17 lat. Spotykaliśmy się, wiem od jej koleżanki że bardzo jej się podobałem, nawet jej mamie przypadłem do gustu. 
    Pomimo tego, że wodziłem dziewczynę, umawiając się na kolejne spotkania, spacery czy rozmowy wieczorową porą przez telefon to nigdy nawet jej nie pocałowałem, nie umiałem. 
    Nie rozumiałem samego siebie, fajna dziewczyna, której też się podobam to jednak nie potrafiłem złamać tej granicy pomiędzy nami.    
     W tym wieku nie bardzo rozumiałem jeszcze co się ze mną dzieje, chociaż już wtedy miałem kontakt z Darkiem (więcej o nim link) Pomimo naszych spotkań i tego co dochodziło między nami, nie rozpatrywałem tego w kontekście homoseksualizmu ani zauroczenia.
To że przystojni panowie mi się podobali, nie było żadną wskazówką tylko wydawało mi się, że patrzę na nich jako na ideał faceta, którym ja też chciałem się stać.    
O Kasi marzyłem, pisałem do niej listy, na tym się kończyło. Gdy prawie po roku Kasia zdecydowała dać  sobie ze mną spokój,  ja postanowiłem zniknąć z życia towarzyskiego. 
Unikałem kontaktu ze znajomymi by rozważyć co się ze mną dzieje - dlaczego nie jestem taki jak pozostali moi koledzy?!.    
     Zmiana punktu myślenia nastała gdy założyłem pierwszy profil na gay portalu. Nawiązywałem znajomości z początku tylko internetowe ale to jednak było to czego potrzebowałem. Potem pojawił się Robert mój serdeczny przyjaciel, następnie Adrian (więcej o nim link) Byli też inni, może już mniej istotni. Pierwsze zauroczenia, potem spotkania, spojrzenia, dotyk, to było i jest tym czego potrzebowałem i potrzebuję. hmm...  chyba znowu się rozmarzyłem- WIOSNA :) 

     Muzyczna kartka z mojego ciemnego pokoju w którym leżałem słuchając muzyki i marząc o miłości... 



                                


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...