Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 15 marca 2020

Bez zobowiązań

Szybka akcja

 
oskar gej blog, gejowskie opowiadania, gej z siowni, pakera na seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Wysiadłem na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Miałem sześć godzin do odlotu mojego samolotu. Spontaniczny urlop do Polski bardzo mi się przydał. Zapomniałem o bieżących sprawach i mogłem w końcu odpocząć i zdystansować się od tego co mnie ostatnio spotkało.

     Naprzeciwko Dworca Gdańsk Wrzeszcz jest przystanek autobusowy na którym czekałem  na mój autobus na lotnisko. Nie bardzo wiedziałem jak mam wykorzystać wolny czas w czwartek o godzinie 23.
     Ciemno chłodno, nie ma sensu łazić po mieście. Siedząc na ławce zalogowałem się na GAY ROMEO (link). Odczytałem kilka wiadomości z propozycjami randek, czy po prostu seksu.
Napisali do mnie faceci z Bochum, Essen, Dortmundu, Düsseldorf czy nawet Köln. A tymczasem ja byłem jeszcze w Polsce, w Gdańsku.
     Przejrzałem kto był online tu w okolicy. Pomimo późnej pory, było parę ciekawych osób zawieszonych w tej wirtualnej przestrzeni. Kilku nawet się odezwało. Z tych kilku zwróciłem uwagę na jednego. Facet około trzydziestu pięciu lat. Zdjęcia bez twarzy ale ciało kulturysty. Szerokie ramiona, klata, okrągły tyłek. Ja na swoim profilu miałem tylko zdjęcie twarzy. Selfie zrobione gdzieś na ulicy. Na początku pomyślałem, że to profil FAKE. Typek zapraszał mnie na spotkanie. Wspomniał, że jest na siłowni, około trzysta metrów od Dworca PKP.
     Dawno nie miałem seksu. Nie jestem zwierzęciem, bez innych potrzeb jak tylko seksualnych, ale facet był fajny. Bardzo mi się podobał. Czemu nie? Pomyślałem. Wysłał mi link z mapą i instrukcją  jak do niego dotrzeć. Siłownia znajduje się w Hotelu. Mam wejść główną bramą, przejść przez recepcje i wjechać windą na pierwsze piętro.
     Z plecakiem na plecach, stałem przed drzwiami z napisem "Siłownia" zastanawiałem się czy dobrze robię. Skąd nagle jakieś wątpliwości ? Niezobowiązujący seks. Nic nadzwyczajnego.
Napisałem wiadomośc do niego, żę stoję przed drzwiami. Po kilku sekundach słyszę kroki. Drzwi się otworzyły. Poznałem go po tym, jak wysyłając mi swoją lokalizację dołączył również zdjecie twarzy. Przystojniejszy niż na zdjęciu. Trochę niższy ode mnie. Stał w samej bieliźnie a ciało miał wilgotne. Odsunął się od drzwi i zaprosił mnie do środka. Na siłowni był sam. Wskazał mi szatnię i zamknął za sobą drzwi. Cześć, powiedział i pocałował mnie w usta. Zdjąłem plecak i położyłem go na podłodze. Złapałem kolesia ręką w pasie i zbliżyłem go do siebie by móc go pocałować.
W pocałunku trwaliśmy pewną chwilę. Typek zaczął zdejmować ze mnie ubrania. Skórzana kurtka, bluza wraz z T Shirtem wylądowały na podłodze. Ja w spodniach on w samych slipkach. Ciało miał pięknie wyrzeźbione. Szerokie bary, twardy jak skała. Dotykałem go wszędzie.
Koleś zaczął rozpinać mi pasek, zsunął mi spodnie i bokserki. Klęknął przede mną i zaczął pieścić mnie oralnie. Złapałem go za głowę i mocnym ruchem posuwałem go w buzię.
Dławił się a ja przyśpieszyłem ruch.  Gdy nie mógł już złapać powietrza, odsunął głowę i spojrzał mi w oczy. Był mi oddany. Chciał mi się oddać, widziałem to w jego spojrzeniu. Mam przewagę. Dla mnie to miała być szybka akcja. Złapałem go jedną ręką za szczękę i zbliżyłem do siebie, po czym ponownie posuwałem go w jego głębokie gardło.
On chciał zadowolić mnie oralnie ja zamierzałem go wykorzystać. Potraktować przedmiotowo. Nie spotkamy się więcej. Bez litości posuwałem go dalej. 

     Kiedy byłem bliski ograzmu zwolniłem ruch i spojrząłem w dół. Chciałem by dał mi znak, czy mogę dojść w jego buzi. Patrzył tak ulegle jak na początku. Oboje wiedzieliśmy co to znaczy.
Twój wybór kumpel, pomyślałem. Ja tak lubię, więc korzystam z okazji. Nie zwalniam tempa a koleś łapczywie wszystko połyka.
Typek klęczał jeszcze przede mną i z uśmiechem na twarzy patrzył na mnie. Zaczynałem się ubierać. Chciałem zabrać swoje rzeczy i zniknąć. Chłopak poprosił bym poczekał na niego. On też już wychodzi. Niezręcznie było mi odmówić. Czekałem. Kiedy staliś w windzie postanowiłem się mu przedstawić. Nie byłem zainteresowany nawiązywaniem nowej przyjaźni ale trzeba było ropocząć rozmowę.
- Tak na marginesie to Oskar jestem - podaję mu dłoń.
- Wiem - uśmiechnął się lekko - znamy się z instagrama (mój instagram). Po samym zdjęciu nie byłem pewien. Ale gdy stanąłeś przed drzwiami siłowni, wiedziałem, że to ty.
     Starałem się zmienić temat. Nie podobała mi się ta sytuacja. Chciałem szybkiej niezobowiązującej zabawy. Koleś był bardzo miły, sympatyczny ale ja nie szukałem przyjaźni. Chciałem tylko seksu.
Po wyjściu z hotelu rzuciłem na odchodne "Ok. to ja spadam" i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego.


   

poniedziałek, 24 lutego 2020

Fragmenty

Trzeba iść

oskar gej w mieście, gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Pewien etap mam już za sobą. Rozstanie z facetem, to jedno, a drugie to spakowanie swoich rzeczy i wyjście z mieszkania, w którym wiło się gniazdko na przyszłość.
Mieszkania szukałem prawie pięć miesięcy. Myślałem, żę będzie łatwo. Mam dwie prace, singel. Same atuty. Nie było łatwo. Kosztowało mnie to wiele stresu i godzin spędzonych nad szukaniem ogłoszeń, pisaniu e-maili i wizyty by oglądać mieszkanie, jeśli już ktoś się zgłosił. Muszę przyznać, że totalnie mnie to wyczerpało. Nie byłem wstanie skoncetrować się na niczym innim jak na przeglądaniu ogłoszeń. Rano, w południe, popołudniu, po pracy, w trakcie pracy.
Atmosfera w domu nie była sprzyjająca. Oboje z Bigem staraliśmy się nie wchodzić sobie w drogę. Nie zawsze się udawało. Nie łatwo, mieszkać z kimś pod jendym dachem, gdy nie jest się w stanie spojrzeć mu w czy.
Pod koniec stycznia w drodze do pracy znalałem ogłoszenie. Mieszkanie idelane dla mnie. Sypialnia, solon i kuchnia. Blisko centrum.
Po kilku wymianch e-maili, dokumentów, oraz wizyty w mieszkaniu udało się. Zadzownił właściciel. Chce wynając mi to mieszkanie. Ucieszyłem się, ale też i przeraziłem. To zupełnie nowy etap w moim życiu. Chyba nie byłem tak naprawdę na to przygotowany. Przygotowane miałem tylko kartony z moimi rzeczami. Kubki, ubrania, dekoracje książki.

     Książka Charlesa Bukowskego „Szmira” rozczarowała mnie. Po tym jak przypadkiem znalazłem wiersz tego autora „Nikt tylko ty” (link do wiersza), który bardzo mi się spodobał, postanowiłem zakupić dwie książki: „Szmira” i „Jeder zahlt drauf”.
Nie twierdzę, że książka była zła, spodziewałem się tylko czegoś innego. To była zabawna komedia o zabarwieniu fantastyki. Ja spodziewałem się czegoś co by poruszyło moją duszę, jak wyżej wspomniany wiersz. Zabawne teksty, które mnie rozbawiały, jednak nie spowodowały bym sięgnął po trzecią powieść. Postanowiłem wrócić do korzeni. Ignacy Karpowicz „Ości”. To druga powieść tego autora, która wylądowała na mojej półce z innymi książkami. Teraz muszę zadbać o odrobinę wolnego czasu.

     Czas zacząć umawiać się na randki, wspomniał mi mój przyjaciel. Nie jestem w nastroju. Po ostatnich spotkaniach postanowiłem skupić się na urządzaniu mieszkania, oraz wprowadzaniu zmian w moim życiu. Nie mam czasu nawet by odpocząć. Nie chcę siedzieć w fotelu, chociaż z drugiej strony tęsknie za tym. Fotel, książką i kubek dobrej zielonej hebarty. Ale nie teraz. Chcę zmienić pracę, mam jeszcze inne plany do zrezliwania. Czas na kolejne zmiany.

     Zmiany tak czy inaczej nastąpiły. Sytuację przez które przeszedłem w ostatnim czasie pokazały mi kruchość naszego życia. Miałem wszystko. Mieliśmy wszystko, a dziś ?. Nadal chcę wierzyć, że można z kimś budować przyszłość na zawsze. Tylko ja i on. Tak jak to miało być z Bigem. Nasze życie potoczyło sie inaczej. Coś, co przez ostatnie lata budowaliśmy dziś już nie istnieje. Nawet to głupie wspólne mieszkanie. Plany co gdzie ustawić. Jaką komode wybrać. Gdzie powieśic obraz. Ten wysiłek i trud w urzadzaniu naszego mieszkania. Dziś już nie jest tym samym mieszkaniem. Jest bez duszy, Odarte przez  nas samych. Nie ma mnie w nim, brakuje moich rzeczy. Są strzępy, a trzeba iść dalej.

środa, 22 stycznia 2020

Życie po coming oucie

Żyjmy w zgodzie ze sobą

lgbt, geje, gejowskie opowiadania, oskar gej w mieście, oskar blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



   
     Przeglądając internet natrafiłem na bardzo interesującą stronę pt. SAME LOVE (link).
Stona prowadzona przez młodego chłopaka o imieniu Paweł, który obecnie wraz ze swoim chłopakiem mieszka w Toruniu.

    Na stronie SAME LOVE przeczytałem ciekawy artukuł, czy też poradnik napisany przez autora o COMING OUT. (link).
Na ten temat powstało już wiele wpisów i wciąż powstają nowe. Dlaczego więc o tym wspominam ? Bo ja, jako facet po coming oucie uważam, że to bardzo ważny temat i należy go poruszać jak najczęściej. Przecież wśród nas wciąż są ludzie, którzy boją sie mówić o swojej orientacji seksualnej.
Mam przyjaciela, który nadal przed rodziną udaje heteryka (link).
Jeśli ktoś nie mówi o tym, bo zwyczajnie nie chce, to jest OK. Gorzej jeśli milczenie jest spowodowane strachem, czy brakiem akceptacji ze strony bliskich.

     Jeden z moich czytelników, a zarazem kolega, dokonał coming outu po tym jak przeczytał kilka wpisów na moim blogu, które zmotywowoały go do samoakceptacji (link). Chłopak nabrał pewności siebie i przezwycieżył strach.
     Ja również musiałem przejść długą drogę by dokonać coming outu. Miałem takie same obawy jak większość z Was (link). Przede wszystkim obawiałem się braku zrozumienia. Pochodze z małej wsi na Mazurach. Co moja rodzina mogła wiedzieć o gejach czy lesbijkach? Tylko to co pokazuje telewizja. Obraz pełen niezgodnych stereotypów.
Co się zmieniło po coming oucie ? Można by rzec, że odzyskałem rodzinę. Jestem pewny siebie i bardziej otwarty do ludzi. A tak życie toczy się dalej.
     Powiedziałem mojej siostrze, że jestem gejem (mój coming out cz1, cz2 ) Jej reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Stwierdziła, że wiedziała od poczatku. Moja mam dowiedziała się od mojej siostry, bracia od mamy. Bez zbędnych wyjaśnień, żali, czy pretensji.
Wszystko jest OK.
Jedyne czego żałuje to czas jaki straciłem na okłamywaniu bliskich.
By utrzymać mój związek w tajemnicy, musiałem kłamać. Stwierdziłem, że dobrym rozwiązaniem będzie lekkie oddalenie się od rodziny.
Czasu, o którym wspomniałem już nie odzyskam. Aczkowliek skupiam się teraz na tym co jest. Moja rodzina i bliscy wiedzą. Nie żałuję tego kroku. Teraz wiem co to jest prawdziwa rodzina. Nie ma kłamst! Są rozmowy, spotkania. Czuć więź.

    Nie chcę siłą nakłaniać nikogo do coming outu, każdy musi to zrobić po swojemu, oraz w dogodnym dla siebie czasie. Chcę jedynie zaznaczyć, abyśmy dali sobie szansę by żyć w zgodzie ze sobą.
     Dziś otwarcie mówię o tym, że jestem gejem. Oczywiście nie biegam po ulicy z transparentem, ale na pytania ludzi np. z pracy o związek, zawsze otwarcie mówiłem, że mam partnera.
Tu nie chodzi o jakąś promocję LGBT, tu chodzi o to, że jeśli ludzie hetero mówią otwarcie o swoich małżeństwach, związkach, to MY też możemy.
Możemy o tym mówić otwarcie, bez poczucia wstydu. Wszyscy jesteśmy ludźmi.
Pamiętajmy o tym, by nie wykorzystywać faktu swojej orientacji do manipulacji innymi.
Czesto przeglądając wpisy w internecie natrafiałem na komentarze, typu "Jestem gejem i powinni mnie szanować". Orientacja seksualna, kolor skóry nie ma być karta przetargową, czy też pretekstem do przywilejów, ale też nie może być powodem do dyskryminacji czy niskiej samooceny.
Traktujmy naszą orientację jako nic specjalnego i nadzwyczajnego, BO TAK JEST!
Jesteśmy ludźmi. Jedni są heteroseksualni, inni homo a jeszcze inny biseksualni. Tacy jesteśmy.
Żyjmy w zgodzie ze sobą.



wtorek, 14 stycznia 2020

Rozterki

To nie mój dzień

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna"*


     Pierwsza sobota od ponad roku, którą miałem wolną. Pierwszy weekend od ponad roku wolny. Nie jestem przyzwyczajony do dwóch dni wolnych w tygodniu. Nie miałem tez pomysłu jak spędzić ten dzień.

     Zrobiłem chyba to co najgorsze. Zalogowałem się na GAY ROMEO. Mam tam profil od czasu rozstania z Bigem (link). Chociaż od tego czasu zalogowałem się tam tylko raz. Nie jest to miejsce dla mnie. Dlaczego dziś się tam zalogowałem ? Z samontości? Z głupoty ? Z nudów ?
     Miałem kilkanaście nie odczytanych wiadomości. Profile z nagimi ciałami wysłały mi nagie zdjęcia. Jakby w profilu było ich mało. Profile z ludzką twarzą postawiły na wiadomości z treścią. Przejrzałem profile osób, tak jak ostnio przeglądam ogłoszenia z mieszkaniami. To ładne, to brzydkie i lecę dalej.
Napisał do mnie chłopak, z ładną buzią, całkiem normalną wiadomość. Odpisałem mu na zadane pytania, że akurat siedzę w domu i nie mam nic w planach.
Ładny chłopak zaproponował popołudniu spotkanie na mieście. Może kawę? Zapytał.
Już miałem odmówić gdy poraz kolejny spojrzałem w sufit i pomyślałem sobie, a czemu by nie ? Idź Oskar! Idź!
     Do spotkania miałem jeszcze kilka godzin. Chciałem zacząć czytać książkę "Szmira" Bukowskiego, ale nie mogłem sie skupić. Przeglądałem instagram (mój instagram-link) i zobaczyłem, że koleś, któremu wczoraj polubiłem wszystkie zdjęcia napisał mi wiadomość. "Hey Dzięki", więc i ja mu podziękowałem za polubienia moich zdjęć. Jakie to powierzchowne, pomyślałem. On mi pokilkał zdjęcia, ja mu poklikałem zdjęcia.
Koleś lubi wspinaczki górskie. Jego profil jest pełen zdjęć z takich wypraw. Fajnie, sam bym się wybrał na taką wyprawę.

     Zadzwoniłem do Roberta. Ucieszył się na wieść o tym, że mam randkę i odrazu zaczął dawać mi rady. Załóż najlepszą bieliznę jaką masz Oskar! A masz prezerwatywy? Zapytał. Załóż coś czarnego, koniecznie krótki rękaw, będziesz świetnie wyglądać... ble ble ble... .
Tak mnie nakręcił, że dwie godziny przed spotkaniem stałem przed lustrem i przymierzałem ubrania. Dawno nie byłem na żadnej randce, ogarnął mnie stres.
     
     Czekałem w kawiarni, około dzisięć minut przed umówioną godziną. Pogoda nie sprzyjała spotkaniom. Zimno i deszczowo. 
Przyszedł. Wystylizowany. Przystojny. Uśmiechnięty. Spodobał mi się. 
To było dziwne, bo chociaż dopiero co się poznaliśmy rozmowa całkiem nam się kleiła. Niby o niczym konkretnym ale buzie nam się nie zamykały. Ładny ma uśmiech.
Nie czułem zdenerwowania odziwo. Widzę sam po sobie, jak się ostatnio zmieniłem. Jestem bardziej otwarty do ludzi. Rozmowny. Lubie siebie takiego.
Wypiłem Cappuciono, on Cole. Potem jeszcze jedno Cappucion a on jeszcze jedną Cole i tak zastanawiałem się dokąd zmierzamy.
Nie zabrałem prezerwatyw, jak to Robert wspomniał, nie miałem nic w zanadrzu. Nie wiem nawet czy chciałbym z nim spotkać sie ponownie. Niby wszystko w porządku. Ładny, uśmiechnięty, owiany pozytywną energią. Chyba mu się spodobałem. Założyłem czarny t-shirt jak polecił mi mój przyjaciel.
Wypiłem to drugie Capuciono i nie wiedziałem co dalej. Nie miłem ochoty na kontynuację wieczoru w jego towarzystwie. Nic mu nie brakowało. Naszła mnie myśl, że mi jego też nie będzie brakowało.
Podziękowałem za spotkanie. Zapłaciłem rachunek i jako wymówkę podałem, że rano muszę wstać do pracy. Chłopak, był lekko zmieszany, widziałem w jego oczach rozczarowanie moją postawą.

     Wróciłem do domu. Zamknąłem się w swoim pokoju. Leżąc na łóżku ponownie sięgnąłem po książkę. No nic, pomyślałem, wieczór spędzę w towarzystwie piędziesięcioletniego kluchowatego zera, jak bohaterowi zdarza się mówić o sobie.

"Ile człowiekowi potrzeba? I o co właściwie chodzi? Wszyscy umieramy bez grosza przy duszy, a większość również żyje w ten sposób. Ogłupiająca gra. Samo włożenie butów rano to już jakieś zwycięstwo."**


* ** (C.Bukowski- Szmira)


piątek, 27 grudnia 2019

Spontanicznie

Choć raz zrobić coś szalonego

gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

     Mało kiedy mam ochotę na to, na co tak naprawdę przeważnie mam ochotę. Tym razem było tak samo. Zadzwonił do mnie Zahir by zaprosić mnie na imprezę domową.

Okazji nie było. Ja nie za bardzo w nastroju, aczkolwiek pomyślałem sobie; czemu by nie?.
Na poczatku miało być kilku znajomych. W ostateczności gości było około trzydziestu.

     Z powodu pracy, byłem tym ostatnim, który zapukał do drzwi jego domu.
Ubrany w białą koszulę i ciemne jeansy, bo taki był nakaz,  przekroczyłem próg mieszkania.
Po przywitaniu, gospodarz poprowadził mnie do pokoju, w którym znajdywała się większa część gości. To jest Oskar, przedstawił mnie, dodając coś o naszej znajomości i po kolei zaczeli podchodzić do mnie jego znajomi; Philipp, Denis, Jola(Polka, którą znałem z wsześniejszej imrezy) jej mąż Sylwan i jeszcze kilka innych osób, których imiona zapomniałem.

      Wszyscy byli już po kilku drinkach. Zahir na poczatek zrobił mi z podwóją dawką wódki. Tak abym mógł stanem upojenia dopasować się do towarzystwa.
Przechodziłem przez pokój i dostrzegłem spojrzenia niektórych kolesi. Jakby zarzucali niewidzialną sieć podrywania.
Każdy wystrojony. Przeważały białe koszule. Były też krawaty i muchy. Bardzo stylowo.

     Gdy stałem przy stole z jedzeniem podszedł do mnie Denis. Mojego wzrostu, ciemna karnacja, zarost na twarzy. Przystojny. W ogóle na tej imprezie, jakkolwiek to zabrzmi, byli ładni ludzie. Wszyscy jakby z kolorowych magazynów.
Rozmowa szła bardzo gładko. Po kilku podstawowych pytaniach typu: czym się zajmuję, skąd znam Zahira, uzupełnił moją szklankę alkoholem. W oddali zauważyłem Philipa. Kojarzę go ze zdjęć, które Zahir mi pokazywał.
Wysoki blondyn, umięśniony. Na oko pięć lat młodszy ode mnie. Rozmawiał z jakąś dziewczyną, ale ukradkiem spoglądał na mnie. Po kilku minutach podszedł do nas i tak staliśmy we trójkę.
Musiałem wpaść w oko przystojnemy blondynowi, bo odbarowywał mnie komplemntami, co znowu musiało być nie na rękę Denisowi.
Czułem się dziwnie. Z jednej strony podobało mi się, że jestem adorowany przez przystojnych facetów, co zwyczajnie zaspokajało moją męską próżność, z drugiej strony, chciałem miło spędzić czas. Poszeżyć grono znajomych, nawiązać przyjaźnie.
Z natłoku myśli i błahych rozmów wyrwał nas Zahir, który, zamykając za sobą drzwi, zaciągnął mnie i kilka innych osób do swojej sypialni.
A teraz bedzie gang bang? Zapytałem przerywając ciszę. Kilka osób zasmiało się, po czym zobaczyłem, że na stoliku nocnym Zahir rozkłada dwie ścieżki białego proszku. Każdy z obecnych nachylił się nad stolikiem i zaciągnął swoją działkę. Beze mnie! To nie mój sposób na imprezy. W tym czasie stojąc przy oknie, podziwiałem panoramę miasta.

    Zahira znam już od kilku dobrych lat. Towarzystwo było miłe. Aczkolwiek uświadomiłem sobie, że nie są to ludzie, z którymi mógłbym się przyjaźnić. To nie są ludzie, z którmi poza imprezą miałbym wspólne zainteresoania.
Wyszedłem z pokoju. Chwiejnym już ruchem nalałem sobie kolejnego drinka i usiadłem na kanapie dołączając do tych co nie poszli do "pokoju wrażeń".

    Z każdą ilością alkoholu, traciłem poczucie czasu i chyba też pionu. Ostatnie momenty z tej imprezy pamiętam tylko fragmentami, jakbym się teleportował. Tańczyłem, ale najwięcej czasu spędzałem w kuchni z Philippem. Fajny chłopak. Bardzo mi się spodobał. Między nami nawiązał sie flirt. Nawet Denis był zazdrosny. W międzyczasie podszeł do mnie i powiedział, że nie spodziewał się, że będę flirtował z każdym. Chłopak najwyraźniej po kilku naszych rozmowach ubzdurał sobie naszą przynależność. Ja nie traktowął tam nikogo poważnie.

     Philipp zbliżył się do mnie, nasze biodra się stykały. Rozpiął mi jeden guzik u koszuli i pocałował delikatnie w usta. Jesteś mega gorący typ, wyszeptał. Poczułem sie lekko onieśmielony ale też podniecony. Alkohol szumiał w głowie. Wyszeptałem "nie teraz". W końcu staliśmy w kuchni. Chłopak rozejrzał się i łapiąc mnie za rękę, zaciągnał do toalety.
Nie przyszło mi do głowy, by zaprotestować. Nawet nie wiem, czy chciałem zaprotestować. Choć raz zrobić coś szalonego. Bez zbędnych myśli, wyrzutów sumienia.
Przymknął drzwi, zapalił światło i zaczął mnie całować. Jego ręcę trzymały moją głowę, ja obiąłem jego talię. To był pocałunek z pożądaniem. Zwykłe cielesne pożądanie.
Oparłem się o umywalkę, a Philipp będąc już na kolanach, rozpinał mi pasek od spodni, potem suwak i w tym momencie do łazienki weszła jedna z przyjaciółek Zahira.
Otworzyła drzwi zrobiła krok do przodu, wytrzeszczyła oczy. Phillipp oparł głowę o moje biodra, ja spojrzałem w sufit i czekałem, aż usłyszę trzask zamykających się drzwi.
To było otrzeźwienie. Nieczego nie zobaczyła, bo do niczego jeszcze nie doszło.
     Z jednej strony żałowałem, że nam przerwano, a z drugiej strony uświadomiłem sobie, że za dużo wypiłem. Philipp na początku chciał bym został. Gdy nie uległem namowie, chciał mnie odprowadzić do domu. Nie chciałem. Nie żegnając się z nikim, ubrałem się i wyszedłem.


środa, 11 grudnia 2019

Nie zgasnę !

Hold My hand, please


gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


"Is it really love if it hurts
Is it really pain if it's inside
On the outside I’m strong
Hold my hand, please, sympathize

Hard enough trying to forgive
Hard enough trying to live
Please don't criticize (yeah)
Please, please, sympathise (yeah)"*


     Czas biegnie nie ubłaganie. Miesiąc czasu od ostatniego wpisu. Dwa miesiące od rozstania z Bigem. 
     Prawie codziennie siadam przy biórku otwieram laptop, pisze kilka słów i kasuje je ponownie.
Nie mogę skupić myśli.
Niczego nie żałuję, a już napewno podiętych decyzji. Muszę tylko mieć siły by przejść przez piekło, które teraz mam.
Przez ostatnie miesiące nie słuchałem swojego głosu, który mówił "Uciekaj! Ratuj się". Wydawało mi się, że rozsądniej będzie słuchać głosu, który mówił "Na nic nie ma już szans, życie stracone, bądź tam gdzie jesteś".
Ja, wielki optymista. Straciłem swoją wiarę.

     Oczy otworzyły mi się po rozmowie z bliskimi.
Kiedy w końcu zadzowniłem do Mamy by jej powiedzieć o rostaniu uświadomiłem sobie jak głęboko zanurzony byłem w gównie, a ja udawałem, że mi to nie przeszkadza, a nawet lubię ten zapach.
Ah, aż tak źle nie jest, wmawiałem sobie.
Jest, było! Jeśli moja Mama mówi do mnie "Oskar, domyślałam się" to musiało być źle, że nawet Ona to zauważyła.
Miałem obywy by jej o tym mówić. Spodziewałem się reakcji zawału serca. Jednak Mama jakby z ulgą powiedziała mi, że gdy była u nas ostatnio, widziała naszą ralację. Widziała, jak gasnę. Jak się zmieniam. Jak radosny Oskar staję się przygnębiony i nerwowy.

    Tak więc wszyscy już oficjalnie wiedzą. Chociaż z rozmów wynikało, że i tak tego się spodziewali.
Mówię Wam, warto spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy.

     Nie mam tu nikogo, do kogo mógłbym pójść i powiedzieć, że jest mi źle i dostałbym kubek ciepłej herbaty. Sam muszę sobie zrobić herbatę. Sam muszę otrzeć sobie łzy, które czasem spłyną z bezsilności i utrudnień jakie stawia mi życie.
Podczas niedzielnego spaceru w parku, myślałem o tym wszystkim. Sytuacja  w domu nie pozwalała mi by tam zostać. Musiałem wyjść na kika godzin. Uciec z miejsca, w którym powinienem czuć się bezpiecznie.
     Cóż, jeśli jestem tu sam, nie mogę się rozczulać.
Muszę ułożyć swoje sprawy. Nie mam czasu na łzy, na chwile słabości.

"Somebody to teach me to love. Somebody to help me rise above
I need to survive"**


* Madonna - Looking For Mercy




czwartek, 14 listopada 2019

Nowy gej w mieście

Czy można być szczęśliwym jako singel ?


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Sobotni wieczór spędziłem w domu. Big pojchał na krótki urlop do Polski.
Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na fotelu, który stoi obok regału z książkami. Wybrałem kilka moich ulubionych i przeglądałem sobie zaznaczone cytaty.
Trafiłem na cytaty z książki "Zdobywcy oddechu"  P.P. Kłosowicza (link) "Świadomym wyborem mogę więc tłumaczyć to, że nikt mnie nie chce. Trochę mnie już męczy, że mam o czym, a nie mam z kim gadać, mam co czuć, a nie mam do kogo, mam jak spędzać czas, ale nie za bardzo z kim", od razu pomyślałem o sobie. Jak będzie wygladać teraz moja codzienność ?
 
     To dziwne jak życie potrafi być przewrotne. To co kiedyś wydawało się nie realne, dziś jest faktem. Po dziesięciu latach związku jestem singlem (link )
Pamiętam dokładnie jak dwa lata temu, telefonując z Olą rozmawialiśmy o tym jakby to było ponownie być singlem (link). Nie mogłem wyobrazić sobie, siebie umawiającego się na randki. Zresztą nigdy tego za bardzo nie robiłem. Zanim poznałem Biga (mojego już ex chłopaka)(link) miałem zaledwie dwadzieścia trzy lata. Wtedy nie nazywałem się jeszcze singlem, byłem za młody.
A więc teraz co ? Jako nowy gej w mieście mam ruszyć na łowy ?

   Po wielu rozmowach z moimi przyjaciółmi, czy znajomymi, mam obawy. Lubię moich gej znajomych ale nie umiem wpasować się w ich ramy. To znaczy, każdy z nich jest inny.
Jeden udaje zadowolonego z życia singla, a jesli zdarza się okazja, łapie się każdego. Drugi to typ imprezowicza, który zakochuje się w każdym. Trzeci to krypto gej,  z długą kartoteką seks randek. Łączy ich jedno! Każdy z nich pod maską, imprezowicza czy zadowolonego singla cierpi z powodu braku prawdziwej miłości.

      Robert, to typ, który pomimo tego, że chciałby być w związku, to nigdy mu się nie udaje. Wciąż ma problemy z akcpetacją siebie. Jest gejem ale najlepiej jakby nikt o tym nie wiedział. Związek oficjalny nie wchodzi w gre. Stąd też angażował się w relację z żonatym czy nawet księdzem. (link) Wielokrotnie dzownił do mnie by opowiedzieć o swoich seks spotkaniach. (link)
Seks w kiblu, seks w saunie, seks z księdzem. Można by wymieniać. Oprócz kolorowego życia seksualnego bywało tak, że miał powody do zmartwień. Raz podczas seksu analnego jego kochankowi pękła prezerwatywa. Innym razem na trzeciej randce koleś oznajmił mu, że ma AIDS. Słyszałem już o przerwanym wędzidełku oraz innych problemach w miejscach intymnych. (link) Jego motto, to korzystać z życia.

     Zahir, z jednej relacji do drugiej. Nie wierzy w monogamię, aczkolwiek pragnie trwałego związku. Bywa na wszystkich możliwych imprezach. Na wszystkich możliwych portalach randkowych. To on najczęściej dzwonił do mnie by podzielić się tym,  jak szczęśliwy jest z nowym facetem by po kilkunastu dniach szlochając do słuchawki opowiadać, że własnie się rostali (link) Desperacko potrzebował partnera. Jakby chciał wpasować się w jakiś modny trend.

     Simon, bardzo lubił mówić o tym jak bardzo jest szczęśliwy sam ze sobą. Uwierzyłem mu.
Cieszy się, ze spotkania z przyjaciółmi, zajety swoim hobby. Nie ma profilu na gej portalu. Wierzy w przeznaczenie. Im dłużej go znam tym bardziej odsłania się jego maska, ukazują jego prawdziwe "ja". Był w stanie związać się z każdym, kto był w jakikolwiek sposób nim zainteresowany. Spotykał się z moim ex kochankiem,(link) czy nawet chciał umówić się z Zahirem (link).

     Jakim ja bedę "gejem na łowach"?
Prędzej czy póżniej przyjdzie taki dzień w którym pobiorę aplikację Gay Romeo i będę błyszczał na zielono ze swoim profilowym zdjęciem.
Odnajdę się w tej rzeczywistości, czy jak jeden z bohaterów powieści Kłosowicza będę cierpiał z powodu braku drugiej osoby?

     Nie ma sensu rozczulać się nad sobą. Muszę zadzownić do mamy i powiedziec jej o podiętych decyzjach. O niczym jeszcze nie wie. No i czas zacząć pakować rzeczy w kartony.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...