Translate

Poznajmy się :)

wtorek, 28 kwietnia 2020

Życie w Comeback

Dwa światy

oskar gej w meiscie, gejowskie blogi, gay club dusseldorf, gay club koln
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

     To było na początku roku, przed całym zamieszaniem z Coronavirus. Pojechałem do Dusseldorf by spotkać się z moim przyjacielem. Poszliśmy na pizzę, potem wypiliśmy kawę i zjedliśmy po kawałku ciasta. Dzięki za upominki z wakacji.

     Po południu idąc w kierunku Dworca Głównego przechadzałem się małymi uliczkami, przy których aż roi się od klubów i barów gejowskich.
To była niedziela, a mimo wszystko knajpy były zapełnione. Wszedłem do klubu Levent.
Typowa niemiecka knajpa. Przyciemnione światło, dookoła lustra i dwa stoliki.
Napiłem się coli z wódką, pogadałem chwilę z barmanem i poszedłem dalej.
Nie chciałem jeszcze wracać do domu, więc, postanowiłem pokręcić się po mieście.

     Przy ulicy Bismarck jest kolejny bar. Na zewnątrz stało kilku młodych chłopaków. Chyba wszyscy byli pochodzenia arabskiego. Patrzyli się na mnie badawczym wzrokiem.
Znam tę knajpę. Kiedyś byłem tu ze znajomym. To miejsce znane jest z tego, że za pewną opłatę możesz doznać przyjemności cielesnych.
     Wszedłem do środka. Usiadłem w pustej loży, zdjąłem kurtkę i poprosiłem kelnera o piwo. Przy automatach zręcznościowych stała grupka młodych chłopaków. Wiek pomiędzy, siedemnaście do około trzydziestki. Przy barze kilku starszych panów. Młodzi próbowali zwrócić na siebie uwagę. Przyszli tu w końcu w celach zarobkowych.
Naprzeciwko mnie przy ścianie stał typek. Przystojny. Ładnie zbudowany. Uśmiechnął się do mnie. Powiem Wam fajny koleś.
Odwzajemniłem uśmiech. Nie zagadałem do niego ani on do mnie. Skoncentrowany był na towarzystwie przy barze.

     Trochę przykre. pomyślałem. Fajny facet, a obciąga fiuty za kasę. Kto wie, może ma nawet żonę.
Siedząc tak w samotności popijając zimne piwo przyglądałem się życiu przy Bismarckstrasse. Dwa obozy ludzi. Jedni od drugich w jakimś stopniu zależni. Ci, którzy mieli szczęście wychodzili z jednym z Panów poza lokal. Inni nadal niczym pawie prężyli swe ciała, czy pokazywali intymne fotki w telefonie.
     Pomyślałem sobie, że skoro już tu jestem, to mógłbym zebrać trochę materiału na mój blog.
Czy nie fajnie było by na chwile wcielić się w rolę męskiej prostytutki ?
Nie zamierzałem z nikim nic robić poza romzową, głupim flirtem.

     Po pewnym czasie dosiadł się do mnie jeden z tych panów. Myślę, że był około sześćdziesiątki. Od typowego "Co u Ciebie?", poprzez pytanie o imię przeszliśmy do luźnej rozmowy.  Wymyśliłem sobie imię Florian. Zacząłem pytać o to jak często tu bywa. O ludzi i całą atmosferę klubu. Mogłem od razu powiedzieć, że nie jestem typem z metką przy dupie a jedynie chciałem przyjrzeć się życiu w Comeback ( tak nazywa się ten bar). Aczkolwiek wcielając się w rolę chłopca za kasę zapewniłem sobie trochę rozrywki. Facet zaczął zadawać bardziej intymne pytania. Zorientowałem się, że nie jest zainteresowany dłuższą rozmową a chciałby przejść do czynów. Musiałem się wycofać. Po kilkunastu minutach stwierdzięłm wprost, że nie jestem zainteresowany. facet wstał i wyszedł z lokalu.
     O męskiej prostytucji wspominałem już wielokrotnie.(link) Zawsze dziwiło mnie to, a z drugiej strony bardzo fascynowało. Dlaczego ludzie się na to godzą. Cel zarobkowy, ale czy nie lepiej pójść do pracy na osiem godzin, niż żyć w cieniu? Na uboczu? Obciągać jakies fiuty za kilka euro?
Podobnie z drugiej strony. To musi być przykre, płacić by ktoś cię dotknął. Płacić by ktoś cię pocałował. Płacić za bliskość.

     Siedziałem dalej. Piłem piwo pośród tych wszysttkich "zepsutych ludziach". Ludziach, na skraju. Tak jakby już nic nie było ważne, żadnych innych zajęć tylko polowanie na seks.
Po kilku minutach przyszedł kolejny. Widziałem jak przyglądał mi się od samego początku.
Usiadł nie pytając czy może dodając "słyszałem, że jesteś z Polski".
Zaczął wypytywać z jakich rejonów po czym sam dodał, że jest polakiem i w niemczech mieszka od ponad trzydziestu lat. Zaczeliśmy rozmawiać w naszym ojczystym języku.
Miałem w zasadzie już wychodzić aczkolwiek bardzo miło mi się z tym człowiekiem rozmawiało.
Luźne rozmowy o życiu. Opowiedział mi o miejscach w Niemczech, które warto zobaczyć. Trochę rozmów poważnych, trochę tych, przy których można było się pośmiać.
Chętnie zostałbym dłużej, ale chciałem zdążyć na pociąg.
Wychodząc z lokalu, zaraz przy wyjściu zaczepił mnie ten przystojny przypakowany koleś, nawet nie zauważyłem jak wyszedł.
Chciał pogadać. Zaproponował abyśmy napili się razem piwa i oczywiście zmienili lokal.
W innych okolicznościach, zgodziłbym się. Odmówiłem już nie tylko ze względu, na to że chciałem jechać do domu ale po rozmowie z tym sympatycznym panem byłem lekko zdezorientowany.
Ruszyłem w stronę Dworca Kolejowego.

     Byłem lekko zdezorientowany tym co przed chwilką doświadczyłem. Poszedłem do miejsca w którym według mojej oceny byli zepsuci ludzie. Ci, którzy się sprzedają, oraz ci, którzy za pieniądze kupują sobie towarzystwo, bliskość.
Jak mogłem pozwolić sobie na taką ocenę. Każdy z nich ma przecież swoją historię, a ja jej nie znam.
Każdy z obecnych tam ludzi, rozgrywa swoją życiową grę. Może to jedyne miejsce w którym czują się dobrze Może to jedyne miejsce, w którym zaznają szacunku czy poczucia bliskości.

    Każdy z nich ma swoje własne życie. Każdy z nich ma swoją własną historię. Każdego z nich łączy jednak Comeback. 



Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

wtorek, 14 kwietnia 2020

Od erotyzmy do romantyzmu

Zakazany owoc...

oskar gej w miescie, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
"Jeden człowiek (...) nie jest w stanie dać wszystkiego drugiemu człowiekowi" *


...smakuje tylko wtedy gdy jest zakazany. Ponownie jestem singlem i mogłoby się wydawać, że będę korzystał z wolności. Korzystam ale nie w taki sposób jak mogłoby się wydawać...
    Ostatnio napisał do mnie Denis. To koleś, którego poznałem na urodzinach Zahira. Przystojny typ ale wtedy byłem zainteresowany kimś innym. (link) Od zwykłego co tam u ciebie, do pytania, o to kiedy znowu się spotkamy. Odpisałem mu, że z Zahirem widzę się w weekend i miło będzie jeśli i on dołączy do nas. Odpisał mi nie pozostawiając złudzeń czego on ode mnie chce. Chciałbym spotkać się z tobą na osobności, tak wyglądała jego wiadomość. Jak już wspomniałem koleś jest przystojny. Mojego wzrostu, zarost na twarzy i wytrenowane ciało. Tak jak bedąc jeszcze w związku z Bigem,a w zasadzie gdy byliśmy już w separacji, nie oparłbym się pokusie, tak tym razem, odmówiłem mu. Nie mam żadnych głębszych powodów. Tak zwyczajnie nie, bo nie. Nie chciało mi się Na instagramie (link) dostałem wiadomość z propozycją trójkąta. Koleś dwadzieścia pięć lat i jego o rok młodsza dziewczyna szukają faceta do łóżka. To pomysł jego dziewczyny. Kilka komplementów, które typek zostawił mi w wiadomościach nie zdołały mnie przekonać by kupić bilet i wpakować się w pociąg do Düseldorf. Po odmowie, którą otrzymał kilka minut poźniej, wyjaśnił, że skoro jestem gejem, to może jestem zainteresowany zrealizowaniem jego fantazji i spotkam się z nim na seks oralny. Przy okazji prosił o zachowanie dyskrecji. Do "listu motywacyjnego" było również dołączone zdjęcie. Taki facet jak on nie będzie miał problemu by znaleźć chętnego. Kiedy wiadomość z odmową nie wystarczała, a koleś zalewał mnie kolejnymi wiadomościami z namową, musiałem zablokowac użytkownika. Nie mam ochoty na spotkania, randki i nie mam ochoty na wszytsko to co się z tym wiąże. Nie teraz. Wśród tych wszytskich wiadomości z instagramu czy GAY ROMEO, była też wiadomość od Marvina (jak poznałem Marvina-link) Od momentu, gdy mieszkam sam, nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Wymieniliśmy kilka wiadomości. Napisałem mu o tym, że od ponad pół roku nie jestem już z Bigem. Marvin natomiast pomimo romansu ze mną, późniejszym romansie z moim przyjacielem Simonem nadal jest ze swoim chłopakiem. Zapytał się czy odwiedzę go w pracy. Byłem już gotów do wyjścia. Nie lubię działać pod wpływem emocji czy wspomnień ale my zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, śmialiśmy się. Miło spędzaliśmy czas. Stojąc tak ubrany i gotowy do wyjścia, napisałem, że jednak nie. Postanowiłem wolny czas wykorzystać na odpoczynek. Oglądam filmy, seriale i oczywiście czytam książki. Skończyłem czytać "Sprawność emocjonalna" S. David i zacząłem "Alle sieben Wellen" (polski tytuł to" Wróć do mnie) D. Glattauer. W kolejce do przeczytania czekają już "Ości" I. Karpowicza oraz "Koniec z Eddym" E. Louis. "Alle sieben Wellen" to opowieść romantyczna o dwójce ludzie, którzy nie znają się osobiście, tylko komunikują się ze sobą za pomocą e maili. W taki też sposób jest napisana książką. Nie jest to ambitne dzieło, jak chociaż by twórczość Ignacego Karpowicza, ale czyta się przyjemnie i z uśmiechem na twarzy. Trochę romantyzmu. Tego mi brakuje.

"Mam w sobie tyle Ciebie" **

* ** ALLE SIEBIE WELLEN Daniel Glattauer

wtorek, 31 marca 2020

Związek!?

Trochę czasu dla siebie

     
oskar gej w mieście, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     "Całe nasze życie jest powolnym umieraniem. Byliśmy już w życiu niemowlętami, przebyliśmy lata dzieciństwa i lata młodzieńcze. Każda z tych postaci, każda z form naszego istnienia- niemowlę, dziecko czy młoda osoba- odeszła bezpowrotnie w przeszłość, nie istnieje już."
(Sztuka życia według stoików- P. Stankiewicz)


     Minęły już dwa miesiące odkąd wyprowadziłem się od Biga. Minęło już sześć miesięcy jak rozstałem się z Bigem (link). Czas biegnie nieubłaganie.
Zmiany w życiu są też nieuniknione.

     Kiedy ponad dwa miesiące temu rozpakowywałem kartony z moimi rzeczami nie sądziłem, że to będzie takie trudne. Książki czy płyty należały do mnie. Ale zabrałem też kilka rzeczy, które należały do nas. To było dziwne uczucie. Świadomość tego, że coś się skończyło. Pomimo, że to była moja decyzja.
Tak jak kiedyś dekorowanie mieszkania czy jakiekolwiek zmiany w umeblowaniu sprawiały mi radość, tak teraz czułem jakąś pustkę.
Życie to etapy, jeśli jakiś się zamyka drugi stoi otworem. Wszystko jest kwestią czasu i tak też było teraz.
     Dziś wstaję rano, idę do kuchni, robię sobie herbatę i czuje się jak u siebie. Są moje meble, moje dekoracje. Na ścianie powiesiłem  rodzinne zdjęcia i oprawiłem w ramy moje ulubione cytaty z książek.
To mój nowy etap w życiu. Jestem singlem i paradoksalnie obecnie nie mam ochoty na randki.
Owszem zajrzę czasem na mój profil na GAY ROMEO. Odpowiadam na wiadomości, ale nie spotykam się z nikim. Po pierwsze: epidemia Koronawirus, po drugie postanowiłem skupić się na odpoczynku.
     Odnośnie tych etapów przypomniałem sobie jak stawiałem pierwsze kroki w Niemczech. Szukanie pracy czy poznawanie ludzi. Pierwsze przełamywanie barier językowych.
Pamiętam dokładnie jedno zdarzenie. To był wieczór. Stałem pod swoim blokiem i czekałem na dwóch sąsiadów (małżeństwo gejów) z którymi byłem umówiony do klubu (link)
Stojąc i czekając, pomyślałem sobie "Oskar ale ty się zmieniłeś".
Zmieniłem się na lepsze. Zmiana polegała na tym, że kiedyś jeszcze przed przyjazdem do Niemiec należałem do osób, które nie wyszłyby z domu z dwoma sąsiadami do klubu. Byłem wstydliwy.
Pomimo, że nie mówiłem zbyt dobrze po niemiecku, odważyłem się.
I tak z czasem poznawałem nowych ludzi. Nowe etapy, chociażby z Marvinem (link) , który był kimś na pocieszenie. Jakkolwiek to dziś brutalnie brzmi.
Pamiętam, jedno przedpołudnie tuż po przeprowadzce, idąc do metra, naszła mnie myśl, że nie jestem już tym kim byłem. Troszkę mnie to przeraziło. Wszystko dookoła mnie było nowe, a ja tu w Niemczech całkiem sam. Jak człowiek chce to ze wszystkim sobie poradzi. Idę do przodu.

     Ostatnio piszę do mnie na instagramie (mój instagram) pewien koleś, o którym już wspominałem. Lubi wspinaczki górskie. (link) Piszemy ze sobą od czasu do czasu. Na początku nie wiedziałem, że jest gejem. Dziś wiem, że tak jest, jest też przystojny (wysłał mi swoje foto) i mieszka w tym samym mieście co ja.
Przypadek? A może przeznaczenie ?! Mój przyjaciel Robert twierdzi, że to przeznaczenie i namawia mnie na spotkanie z nim. Nowy kolega z instagramu nazywa się Jarl. Jest miły, zabawny i ma takie samo ironiczne poczucie humoru co ja. Jarl zaproponował mi spotkanie. Z powyższych względów (właśnie tych że go polubiłem) postanowiłem nie spotykać się z nim.
Dlaczego ? Jestem jeszcze w rozsypce emocjonalnej. Do tej pory miałem kilka sex przypadków (link) i niech tak zostanie. Na głębsze relacje nie jestem jeszcze gotowy.
Boję się zaufać ludziom. Mój poprzedni związek dał mi wiele dobrego, za co jestem Bigowi wdzięczny. nauczył mnie odpowiedzialności i współpracy, ale też pod jakimś względem rozczarował. Dodatkowo, gdy słyszę z opowiadań mojego przyjaciela, że on trafia na samych infantylnych ludzi, to mi się odechciewa.
Nie jestem jeszcze gotowy na nowy etap pt "Związek próba nr 2" w moim życiu. Muszę stanąć na nogi. Chcę jeszcze w najbliższym czasie popracować nad tekstem, który zamierzam w przyszłości wydać jako książkę.



"Aby naprawdę żyć, musimy przekładać odwagę nad wygodę, tak by rozwijać się, wspinać i rzucać sobie wyzwania. Oznacza to, że by nie przyzwyczajać się do myśli, że sięgnęliśmy już nieba, gdy w rzeczywistości jesteśmy tylko na kolejnym grzbiecie góry."
(Sprawność emocjonalna- S. David)





niedziela, 15 marca 2020

Bez zobowiązań

Szybka akcja

 
oskar gej blog, gejowskie opowiadania, gej z siowni, pakera na seks
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Wysiadłem na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Miałem sześć godzin do odlotu mojego samolotu. Spontaniczny urlop do Polski bardzo mi się przydał. Zapomniałem o bieżących sprawach i mogłem w końcu odpocząć i zdystansować się od tego co mnie ostatnio spotkało.

     Naprzeciwko Dworca Gdańsk Wrzeszcz jest przystanek autobusowy na którym czekałem  na mój autobus na lotnisko. Nie bardzo wiedziałem jak mam wykorzystać wolny czas w czwartek o godzinie 23.
     Ciemno chłodno, nie ma sensu łazić po mieście. Siedząc na ławce zalogowałem się na GAY ROMEO (link). Odczytałem kilka wiadomości z propozycjami randek, czy po prostu seksu.
Napisali do mnie faceci z Bochum, Essen, Dortmundu, Düsseldorf czy nawet Köln. A tymczasem ja byłem jeszcze w Polsce, w Gdańsku.
     Przejrzałem kto był online tu w okolicy. Pomimo późnej pory, było parę ciekawych osób zawieszonych w tej wirtualnej przestrzeni. Kilku nawet się odezwało. Z tych kilku zwróciłem uwagę na jednego. Facet około trzydziestu pięciu lat. Zdjęcia bez twarzy ale ciało kulturysty. Szerokie ramiona, klata, okrągły tyłek. Ja na swoim profilu miałem tylko zdjęcie twarzy. Selfie zrobione gdzieś na ulicy. Na początku pomyślałem, że to profil FAKE. Typek zapraszał mnie na spotkanie. Wspomniał, że jest na siłowni, około trzysta metrów od Dworca PKP.
     Dawno nie miałem seksu. Nie jestem zwierzęciem, bez innych potrzeb jak tylko seksualnych, ale facet był fajny. Bardzo mi się podobał. Czemu nie? Pomyślałem. Wysłał mi link z mapą i instrukcją  jak do niego dotrzeć. Siłownia znajduje się w Hotelu. Mam wejść główną bramą, przejść przez recepcje i wjechać windą na pierwsze piętro.
     Z plecakiem na plecach, stałem przed drzwiami z napisem "Siłownia" zastanawiałem się czy dobrze robię. Skąd nagle jakieś wątpliwości ? Niezobowiązujący seks. Nic nadzwyczajnego.
Napisałem wiadomośc do niego, żę stoję przed drzwiami. Po kilku sekundach słyszę kroki. Drzwi się otworzyły. Poznałem go po tym, jak wysyłając mi swoją lokalizację dołączył również zdjecie twarzy. Przystojniejszy niż na zdjęciu. Trochę niższy ode mnie. Stał w samej bieliźnie a ciało miał wilgotne. Odsunął się od drzwi i zaprosił mnie do środka. Na siłowni był sam. Wskazał mi szatnię i zamknął za sobą drzwi. Cześć, powiedział i pocałował mnie w usta. Zdjąłem plecak i położyłem go na podłodze. Złapałem kolesia ręką w pasie i zbliżyłem go do siebie by móc go pocałować.
W pocałunku trwaliśmy pewną chwilę. Typek zaczął zdejmować ze mnie ubrania. Skórzana kurtka, bluza wraz z T Shirtem wylądowały na podłodze. Ja w spodniach on w samych slipkach. Ciało miał pięknie wyrzeźbione. Szerokie bary, twardy jak skała. Dotykałem go wszędzie.
Koleś zaczął rozpinać mi pasek, zsunął mi spodnie i bokserki. Klęknął przede mną i zaczął pieścić mnie oralnie. Złapałem go za głowę i mocnym ruchem posuwałem go w buzię.
Dławił się a ja przyśpieszyłem ruch.  Gdy nie mógł już złapać powietrza, odsunął głowę i spojrzał mi w oczy. Był mi oddany. Chciał mi się oddać, widziałem to w jego spojrzeniu. Mam przewagę. Dla mnie to miała być szybka akcja. Złapałem go jedną ręką za szczękę i zbliżyłem do siebie, po czym ponownie posuwałem go w jego głębokie gardło.
On chciał zadowolić mnie oralnie ja zamierzałem go wykorzystać. Potraktować przedmiotowo. Nie spotkamy się więcej. Bez litości posuwałem go dalej. 

     Kiedy byłem bliski ograzmu zwolniłem ruch i spojrząłem w dół. Chciałem by dał mi znak, czy mogę dojść w jego buzi. Patrzył tak ulegle jak na początku. Oboje wiedzieliśmy co to znaczy.
Twój wybór kumpel, pomyślałem. Ja tak lubię, więc korzystam z okazji. Nie zwalniam tempa a koleś łapczywie wszystko połyka.
Typek klęczał jeszcze przede mną i z uśmiechem na twarzy patrzył na mnie. Zaczynałem się ubierać. Chciałem zabrać swoje rzeczy i zniknąć. Chłopak poprosił bym poczekał na niego. On też już wychodzi. Niezręcznie było mi odmówić. Czekałem. Kiedy staliś w windzie postanowiłem się mu przedstawić. Nie byłem zainteresowany nawiązywaniem nowej przyjaźni ale trzeba było ropocząć rozmowę.
- Tak na marginesie to Oskar jestem - podaję mu dłoń.
- Wiem - uśmiechnął się lekko - znamy się z instagrama (mój instagram). Po samym zdjęciu nie byłem pewien. Ale gdy stanąłeś przed drzwiami siłowni, wiedziałem, że to ty.
     Starałem się zmienić temat. Nie podobała mi się ta sytuacja. Chciałem szybkiej niezobowiązującej zabawy. Koleś był bardzo miły, sympatyczny ale ja nie szukałem przyjaźni. Chciałem tylko seksu.
Po wyjściu z hotelu rzuciłem na odchodne "Ok. to ja spadam" i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego.


   

poniedziałek, 24 lutego 2020

Fragmenty

Trzeba iść

oskar gej w mieście, gej blog, gejowskie opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


     Pewien etap mam już za sobą. Rozstanie z facetem, to jedno, a drugie to spakowanie swoich rzeczy i wyjście z mieszkania, w którym wiło się gniazdko na przyszłość.
Mieszkania szukałem prawie pięć miesięcy. Myślałem, żę będzie łatwo. Mam dwie prace, singel. Same atuty. Nie było łatwo. Kosztowało mnie to wiele stresu i godzin spędzonych nad szukaniem ogłoszeń, pisaniu e-maili i wizyty by oglądać mieszkanie, jeśli już ktoś się zgłosił. Muszę przyznać, że totalnie mnie to wyczerpało. Nie byłem wstanie skoncetrować się na niczym innim jak na przeglądaniu ogłoszeń. Rano, w południe, popołudniu, po pracy, w trakcie pracy.
Atmosfera w domu nie była sprzyjająca. Oboje z Bigem staraliśmy się nie wchodzić sobie w drogę. Nie zawsze się udawało. Nie łatwo, mieszkać z kimś pod jendym dachem, gdy nie jest się w stanie spojrzeć mu w czy.
Pod koniec stycznia w drodze do pracy znalałem ogłoszenie. Mieszkanie idelane dla mnie. Sypialnia, solon i kuchnia. Blisko centrum.
Po kilku wymianch e-maili, dokumentów, oraz wizyty w mieszkaniu udało się. Zadzownił właściciel. Chce wynając mi to mieszkanie. Ucieszyłem się, ale też i przeraziłem. To zupełnie nowy etap w moim życiu. Chyba nie byłem tak naprawdę na to przygotowany. Przygotowane miałem tylko kartony z moimi rzeczami. Kubki, ubrania, dekoracje książki.

     Książka Charlesa Bukowskego „Szmira” rozczarowała mnie. Po tym jak przypadkiem znalazłem wiersz tego autora „Nikt tylko ty” (link do wiersza), który bardzo mi się spodobał, postanowiłem zakupić dwie książki: „Szmira” i „Jeder zahlt drauf”.
Nie twierdzę, że książka była zła, spodziewałem się tylko czegoś innego. To była zabawna komedia o zabarwieniu fantastyki. Ja spodziewałem się czegoś co by poruszyło moją duszę, jak wyżej wspomniany wiersz. Zabawne teksty, które mnie rozbawiały, jednak nie spowodowały bym sięgnął po trzecią powieść. Postanowiłem wrócić do korzeni. Ignacy Karpowicz „Ości”. To druga powieść tego autora, która wylądowała na mojej półce z innymi książkami. Teraz muszę zadbać o odrobinę wolnego czasu.

     Czas zacząć umawiać się na randki, wspomniał mi mój przyjaciel. Nie jestem w nastroju. Po ostatnich spotkaniach postanowiłem skupić się na urządzaniu mieszkania, oraz wprowadzaniu zmian w moim życiu. Nie mam czasu nawet by odpocząć. Nie chcę siedzieć w fotelu, chociaż z drugiej strony tęsknie za tym. Fotel, książką i kubek dobrej zielonej hebarty. Ale nie teraz. Chcę zmienić pracę, mam jeszcze inne plany do zrezliwania. Czas na kolejne zmiany.

     Zmiany tak czy inaczej nastąpiły. Sytuację przez które przeszedłem w ostatnim czasie pokazały mi kruchość naszego życia. Miałem wszystko. Mieliśmy wszystko, a dziś ?. Nadal chcę wierzyć, że można z kimś budować przyszłość na zawsze. Tylko ja i on. Tak jak to miało być z Bigem. Nasze życie potoczyło sie inaczej. Coś, co przez ostatnie lata budowaliśmy dziś już nie istnieje. Nawet to głupie wspólne mieszkanie. Plany co gdzie ustawić. Jaką komode wybrać. Gdzie powieśic obraz. Ten wysiłek i trud w urzadzaniu naszego mieszkania. Dziś już nie jest tym samym mieszkaniem. Jest bez duszy, Odarte przez  nas samych. Nie ma mnie w nim, brakuje moich rzeczy. Są strzępy, a trzeba iść dalej.

środa, 22 stycznia 2020

Życie po coming oucie

Żyjmy w zgodzie ze sobą

lgbt, geje, gejowskie opowiadania, oskar gej w mieście, oskar blog geja
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



   
     Przeglądając internet natrafiłem na bardzo interesującą stronę pt. SAME LOVE (link).
Stona prowadzona przez młodego chłopaka o imieniu Paweł, który obecnie wraz ze swoim chłopakiem mieszka w Toruniu.

    Na stronie SAME LOVE przeczytałem ciekawy artukuł, czy też poradnik napisany przez autora o COMING OUT. (link).
Na ten temat powstało już wiele wpisów i wciąż powstają nowe. Dlaczego więc o tym wspominam ? Bo ja, jako facet po coming oucie uważam, że to bardzo ważny temat i należy go poruszać jak najczęściej. Przecież wśród nas wciąż są ludzie, którzy boją sie mówić o swojej orientacji seksualnej.
Mam przyjaciela, który nadal przed rodziną udaje heteryka (link).
Jeśli ktoś nie mówi o tym, bo zwyczajnie nie chce, to jest OK. Gorzej jeśli milczenie jest spowodowane strachem, czy brakiem akceptacji ze strony bliskich.

     Jeden z moich czytelników, a zarazem kolega, dokonał coming outu po tym jak przeczytał kilka wpisów na moim blogu, które zmotywowoały go do samoakceptacji (link). Chłopak nabrał pewności siebie i przezwycieżył strach.
     Ja również musiałem przejść długą drogę by dokonać coming outu. Miałem takie same obawy jak większość z Was (link). Przede wszystkim obawiałem się braku zrozumienia. Pochodze z małej wsi na Mazurach. Co moja rodzina mogła wiedzieć o gejach czy lesbijkach? Tylko to co pokazuje telewizja. Obraz pełen niezgodnych stereotypów.
Co się zmieniło po coming oucie ? Można by rzec, że odzyskałem rodzinę. Jestem pewny siebie i bardziej otwarty do ludzi. A tak życie toczy się dalej.
     Powiedziałem mojej siostrze, że jestem gejem (mój coming out cz1, cz2 ) Jej reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Stwierdziła, że wiedziała od poczatku. Moja mam dowiedziała się od mojej siostry, bracia od mamy. Bez zbędnych wyjaśnień, żali, czy pretensji.
Wszystko jest OK.
Jedyne czego żałuje to czas jaki straciłem na okłamywaniu bliskich.
By utrzymać mój związek w tajemnicy, musiałem kłamać. Stwierdziłem, że dobrym rozwiązaniem będzie lekkie oddalenie się od rodziny.
Czasu, o którym wspomniałem już nie odzyskam. Aczkowliek skupiam się teraz na tym co jest. Moja rodzina i bliscy wiedzą. Nie żałuję tego kroku. Teraz wiem co to jest prawdziwa rodzina. Nie ma kłamst! Są rozmowy, spotkania. Czuć więź.

    Nie chcę siłą nakłaniać nikogo do coming outu, każdy musi to zrobić po swojemu, oraz w dogodnym dla siebie czasie. Chcę jedynie zaznaczyć, abyśmy dali sobie szansę by żyć w zgodzie ze sobą.
     Dziś otwarcie mówię o tym, że jestem gejem. Oczywiście nie biegam po ulicy z transparentem, ale na pytania ludzi np. z pracy o związek, zawsze otwarcie mówiłem, że mam partnera.
Tu nie chodzi o jakąś promocję LGBT, tu chodzi o to, że jeśli ludzie hetero mówią otwarcie o swoich małżeństwach, związkach, to MY też możemy.
Możemy o tym mówić otwarcie, bez poczucia wstydu. Wszyscy jesteśmy ludźmi.
Pamiętajmy o tym, by nie wykorzystywać faktu swojej orientacji do manipulacji innymi.
Czesto przeglądając wpisy w internecie natrafiałem na komentarze, typu "Jestem gejem i powinni mnie szanować". Orientacja seksualna, kolor skóry nie ma być karta przetargową, czy też pretekstem do przywilejów, ale też nie może być powodem do dyskryminacji czy niskiej samooceny.
Traktujmy naszą orientację jako nic specjalnego i nadzwyczajnego, BO TAK JEST!
Jesteśmy ludźmi. Jedni są heteroseksualni, inni homo a jeszcze inny biseksualni. Tacy jesteśmy.
Żyjmy w zgodzie ze sobą.



wtorek, 14 stycznia 2020

Rozterki

To nie mój dzień

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna"*


     Pierwsza sobota od ponad roku, którą miałem wolną. Pierwszy weekend od ponad roku wolny. Nie jestem przyzwyczajony do dwóch dni wolnych w tygodniu. Nie miałem tez pomysłu jak spędzić ten dzień.

     Zrobiłem chyba to co najgorsze. Zalogowałem się na GAY ROMEO. Mam tam profil od czasu rozstania z Bigem (link). Chociaż od tego czasu zalogowałem się tam tylko raz. Nie jest to miejsce dla mnie. Dlaczego dziś się tam zalogowałem ? Z samontości? Z głupoty ? Z nudów ?
     Miałem kilkanaście nie odczytanych wiadomości. Profile z nagimi ciałami wysłały mi nagie zdjęcia. Jakby w profilu było ich mało. Profile z ludzką twarzą postawiły na wiadomości z treścią. Przejrzałem profile osób, tak jak ostnio przeglądam ogłoszenia z mieszkaniami. To ładne, to brzydkie i lecę dalej.
Napisał do mnie chłopak, z ładną buzią, całkiem normalną wiadomość. Odpisałem mu na zadane pytania, że akurat siedzę w domu i nie mam nic w planach.
Ładny chłopak zaproponował popołudniu spotkanie na mieście. Może kawę? Zapytał.
Już miałem odmówić gdy poraz kolejny spojrzałem w sufit i pomyślałem sobie, a czemu by nie ? Idź Oskar! Idź!
     Do spotkania miałem jeszcze kilka godzin. Chciałem zacząć czytać książkę "Szmira" Bukowskiego, ale nie mogłem sie skupić. Przeglądałem instagram (mój instagram-link) i zobaczyłem, że koleś, któremu wczoraj polubiłem wszystkie zdjęcia napisał mi wiadomość. "Hey Dzięki", więc i ja mu podziękowałem za polubienia moich zdjęć. Jakie to powierzchowne, pomyślałem. On mi pokilkał zdjęcia, ja mu poklikałem zdjęcia.
Koleś lubi wspinaczki górskie. Jego profil jest pełen zdjęć z takich wypraw. Fajnie, sam bym się wybrał na taką wyprawę.

     Zadzwoniłem do Roberta. Ucieszył się na wieść o tym, że mam randkę i odrazu zaczął dawać mi rady. Załóż najlepszą bieliznę jaką masz Oskar! A masz prezerwatywy? Zapytał. Załóż coś czarnego, koniecznie krótki rękaw, będziesz świetnie wyglądać... ble ble ble... .
Tak mnie nakręcił, że dwie godziny przed spotkaniem stałem przed lustrem i przymierzałem ubrania. Dawno nie byłem na żadnej randce, ogarnął mnie stres.
     
     Czekałem w kawiarni, około dzisięć minut przed umówioną godziną. Pogoda nie sprzyjała spotkaniom. Zimno i deszczowo. 
Przyszedł. Wystylizowany. Przystojny. Uśmiechnięty. Spodobał mi się. 
To było dziwne, bo chociaż dopiero co się poznaliśmy rozmowa całkiem nam się kleiła. Niby o niczym konkretnym ale buzie nam się nie zamykały. Ładny ma uśmiech.
Nie czułem zdenerwowania odziwo. Widzę sam po sobie, jak się ostatnio zmieniłem. Jestem bardziej otwarty do ludzi. Rozmowny. Lubie siebie takiego.
Wypiłem Cappuciono, on Cole. Potem jeszcze jedno Cappucion a on jeszcze jedną Cole i tak zastanawiałem się dokąd zmierzamy.
Nie zabrałem prezerwatyw, jak to Robert wspomniał, nie miałem nic w zanadrzu. Nie wiem nawet czy chciałbym z nim spotkać sie ponownie. Niby wszystko w porządku. Ładny, uśmiechnięty, owiany pozytywną energią. Chyba mu się spodobałem. Założyłem czarny t-shirt jak polecił mi mój przyjaciel.
Wypiłem to drugie Capuciono i nie wiedziałem co dalej. Nie miłem ochoty na kontynuację wieczoru w jego towarzystwie. Nic mu nie brakowało. Naszła mnie myśl, że mi jego też nie będzie brakowało.
Podziękowałem za spotkanie. Zapłaciłem rachunek i jako wymówkę podałem, że rano muszę wstać do pracy. Chłopak, był lekko zmieszany, widziałem w jego oczach rozczarowanie moją postawą.

     Wróciłem do domu. Zamknąłem się w swoim pokoju. Leżąc na łóżku ponownie sięgnąłem po książkę. No nic, pomyślałem, wieczór spędzę w towarzystwie piędziesięcioletniego kluchowatego zera, jak bohaterowi zdarza się mówić o sobie.

"Ile człowiekowi potrzeba? I o co właściwie chodzi? Wszyscy umieramy bez grosza przy duszy, a większość również żyje w ten sposób. Ogłupiająca gra. Samo włożenie butów rano to już jakieś zwycięstwo."**


* ** (C.Bukowski- Szmira)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...